czwartek, 20 lutego 2014

TAJEMNICA ...

Tajemnica ...

Często kojarzy się z tym, że ktoś chce coś ukryć. Robi to z różnych powodów np. nie ufa nam, albo nie chce się z nami dzielić swoją "przestrzenią". Może być też kojarzona z chęcią zaskoczenia kogoś czymś przyjemnym, ot taka tajemnica anonimowego wielbiciela lub św. Mikołaja.


Tajemniczy plan …

Jest związany z działaniem. Dzieci lubią się bawić w podchody, w których sukcesywnie odkrywają zadania do wykonania. Oglądając film nie chcemy wcześniej znać zakończenia. Ma to chyba związek z tym, że człowiek jest zaprogramowany na tajemnicę, którą pragnie odkrywać albo budować po kawałeczku.

Tajemniczy plan Boga …

Tajemniczy plan Boga wydaje mi się jeszcze czymś innym. To wołanie o zaufanie. Bez wiary w miłość Bożą nie da się go realizować. Wykracza on bowiem poza możliwości człowieka.

„Ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało o tym, co Bóg przygotował dla tych, co go miłują …”

Człowiek wobec tajemniczego planu Boga różnie się zachowuje. 

  • Może się przestraszyć swojej małości wobec wielkości daru, jaki otrzymuje za darmo i z powodu własnej niegodności nie przyjąć go. Przykładem może być postawa tych, którzy mają skrupuły przed częstym przyjmowaniem Eucharystii i nie przyjmują jej nawet wtedy, gdy nie mają grzechu ciężkiego na sumieniu. 

  • Może nie zrozumieć dobra, jaki otrzymuje z rąk Boga i pójdzie za głosem demona, który korzystając z ułomności rozumu człowieka wmówi mu kłamstwo, że Bóg chce go tym darem zniszczyć, zniewolić lub zabić.


Wielkie nieporozumienie …

Zdaniem mojego znajomego katolicy, podobnie jak masoni, kultywują śmierci i demonowi poprzez oddawanie czci krzyżowi Jezusa. Twierdzi, że moje trwanie w KK jest największym błędem. Mówi z troską o moje zbawienie i nie mam mu za złe. Nie mogę jednak pojąć jak można dać się wkręcić w takie myślenie.  Na potwierdzenie swojej tezy przysłał mi filmik, który miałby mnie przekonać o wielu jeszcze innych złych rzeczach dziejących się w KK. O nich opowiem jednak kiedy indziej. Filmik wskazuje na figurę Jezusa Ukrzyżowanego chcąc mi wmówić, że na tej figurze zatrzymuje się moje serce. Cóż za płytka interpretacja i zewnętrzne patrzenie!!! Wielkim nietaktem wobec mojej wiary jest mówienie mi, że poprzez ten znak zewnętrzny (figura Jezusa na krzyżu) oddaję pokłon śmierci. Jest bowiem całkowicie na odwrót!

Próba odpowiedzi … 

Gdy kontempluję Jezusa Ukrzyżowanego moje serce otwiera się na wielką miłość Boga do mnie. Moje myśli koncentrują się na Dobrej Nowinie o zbawieniu; na tym, że Bóg pochylił się nad każdym grzesznikiem bez wyjątku. Nauka z krzyża płynąca - to obrazowe przedstawienie Kazania na Górze i spełnienie każdego błogosławieństwa. Ponadto - pokazuje BEZINTERESOWNOŚĆ Miłości, która nie kocha za zasługi. Kontemplowanie Ukrzyżowanego to kontemplowanie MIŁOŚCI BOGA, który nas zbawił.  Ukochałam Ukrzyżowanego ze względu na to, że na krzyżu została pokonana śmierć. Nie muszę już stać pod krzyżem (symbol cierpienia człowieka) bezradna bo wierzę, że TEN, KTÓREGO ZABITO - ZMARTWYCHWSTAŁ TRZECIEGO DNIA!!! Jest więc obudzona nadzieja na nowe życie.

***

Gdy dwa lata temu zmarły moje wnuki jedynym pocieszeniem dla mnie było przytulenie się do krzyża, który wisi w moim pokoju. On był obrazem mojego bólu, współczucia Boga. On przypomniał mi, że życie moich wnuków się nie skończyło i że będę miała okazję się z nimi spotkać w wieczności. Przypomniał mi, że Golgota jest jedynie etapem, w którym demon został pokonany mocą Boga i że śmierć nie zwyciężyła.

Dzielę się swoim doświadczeniem. Czy mi uwierzysz??? ... nie wiem.  Jeżeli popatrzysz na mnie jedynie jak na człowieka wielce pogubionego, godnego jedynie współczucia - to będzie ci trudno przyjąć moje słowa. To jednak nie mój problem, bo ja odzyskałam już swoją równowagę i wewnętrzny pokój. Potrafię się cieszyć życiem, chociaż wcale nie jest pozbawione kolejnych trudnych doświadczeń.  

Wierzę TAJEMNICY, która ze względu na mnie wciąż nią pozostaje.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz