środa, 31 grudnia 2014

ROZMOWA z ... ?

PYTANIE DO NIEZNAJOMEJ:
  • Co rozumiesz przez słowo "misjonarstwo"?

PRÓBA ODPOWIEDZI NA POPRZEDNIE PYTANIE ...
  • Zapytałaś: - Dlaczego uważasz, ze musisz się dzielić swoimi doświadczeniami z innymi? To nic innego, jak nawracanie na siłę. Zostaw innych ludzi w spokoju i zrozum, że każdy ma wlasną drogę do przejścia.

Nie muszę dzielić się swoim doświadczeniem wiary ...

- jak nie muszę uśmiechać się do każdego człowieka 
- jak nie muszę każdemu płaczącemu dziecku podać chusteczki do nosa
- jak nie muszę zmieniać pampersów osobom starszym, które tego potrzebują
- jak nie muszę pochylić się nad staruszką, która na lodzie się pośliznęła
- jak nie muszę rozmawiać z więźniami, którzy za swe przewinienia siedzą w więzieniu
- jak nie muszę współczuć tym, którzy mnie nienawidzą
- jak nie muszę przebaczyć tym, którzy mnie obrażają
- jak nie muszę narażać się tym, którzy nie rozumieją moich intencji
- jak nie muszę życzyć moim wrogom pomyślności
- jak nie muszę zgadzać się na to, co godzi w moje widzenie świata

Drogi Anonimie, jestem osobą wolną, choć słabą w miłowaniu każdego człowieka. Wiem jednak czego pragnę!!! Nie zadawala mnie kochanie jedynie tych, którzy mi dobrze życzą. Chcę czegoś więcej ... OD SIEBIE ... a nie od Ciebie!!! 

Masz rację ... każdy ma własną drogę do przejścia ... Są jednak takie chwile, że drogi człowieka się krzyżują i w tedy mam potrzebę dzielić się z nimi swoją radością, przemyśleniami, a gdy tego wymaga sytuacja ... to konkretną pomocą. I nie ważne dla mnie jest to, jaki ta osoba ma światopogląd. Każdy bowiem człowiek MA PRAWO DO WYPOWIADANIA SIEBIE. Ja, Ty, moja znajoma ...

PS.

Przedstawiam obszerny fragment rozmowy z innego blogu. Zainspirowała mnie ona do wielu przemysleń, zaprosiłam więc tę osobę na swoj blog, aby nie ciągnąć tego dialogu na blogu, który wymaga teraz ciszy i modlitwy. Jeżeli zaproszona przeze mnie osoba się odezwie będziemy dalej szukać PRAWDY o DOBRYM i KOCHAJĄCYM BOGU.

***

Anonimowy - 29 grudnia 2014 11:12

To brak logicznego myślenia i błagalne modły do jedynego, katolickiego, "prawdziwego" Boga, ktore sa oznaką zadufania i braku tolerancji sprowokowaly mnie do tej dyskusji.

alicja - 29 grudnia 2014 15:26

Przypomina mi się blogowa rozmowa ze znajomą, która nie potrafiła przyjąć mojego odmiennego widzenia świata. Ceniłam ją za kulturę słowa, w końcu jednak nie wytrzymała ... każde moje słowo o wierze, cierpieniu, śmierci filtrowała przez swój światopogląd i w każdym moim słowie widziała atak na jej osobę. W końcu zablokowała mnie, a ja wycofałam się z rozmowy i jedynie się za nią modlę.

Ona również jest chora na raka. Kiedyś powiedziała, że chciałaby porozmawiać z osobą umierającą o jej przeżywaniu śmierci w wierze. Nie zdziwiłabym się, gdyby pod anonimowym nickiem kryłaby się właśnie ona lub ktoś z grona jej przyjaciół. Te same argumenty, ta sama podejrzliwość o hipokryzję ...

I tak sobie myślę, że bez osobistego dotknięcia Boga na nic się zdadzą słowa o Dobrym i Miłosiernym Bogu. Nawet żywe świadectwo wiary naszej kochanej Siostry Judytki nie pomoże. Trzeba raczej wzmocnić naszą modlitwę za tych, którym trudno uwierzyć ... bo to wcale nie jest takie proste zobaczyć PRAWDZIWĄ RADOŚĆ, PRAWDZIWĄ MIŁOŚĆ i PRAWDZIWĄ DOBROĆ BOGA w naszym trudnym codziennym życiu.

Bardzo mi zależy na tej znajomej, o której tu piszę i bardzo mi smutno, że w taki sposób odbiera moje słowa. Mam jednak nadzieję, że w ostatniej minucie życia Bóg pochyli się nad nią i ściągnie z niej ten ogromny ciężar niewiary; bo to on jest źródłem goryczy, a nie ludzie wierzący.

Anonimowy - 29 grudnia 2014 19:33

Alicjo - i świetnie, że Cię zablokowała. Pewnie też uznała, że jesteś żałosna i nie ma o czym z Tobą rozmawiać. Jeśli dzielisz ludzi na tych którzy wierzą- są : "cacy" i tych, którzy nie wierzą- są "be", to o czym gadać. Ty nie rozmawiałaś tylko prowadziłaś indoktrynację. Od takich znajomych należy się trzymać z daleka. Ktoś niewierzący jest od razu rozgoryczony? Ludzie dzielą się na dobrych i złych- niezależnie od tego w kogo czy w co wierzą. Jeszcze tego nie zauważyłaś? Podobno za dobre uczynki zostaniemy nagrodzeni, a za złe ukarani, tak? Zrób coś dobrego dla innych. Tak fizycznie, namacalnie. Modlitwa to za mało, nie kosztuje żadnego wysiłku, a Ty czujesz się przez to lepszym człowiekiem? A może ktoś, kto- choć nie wierzy ale jest codziennie przy chorym, opiekuje się nim, zmienia pampersy, podaje leki jest w oczach Boga lepszy od Ciebie? Strasznie dużo w Tobie pychy, a to grzech, prawda?


alicja - 29 grudnia 2014 21:51

Witaj Anonimowa Osobo :) 

Widać, że dobrze znasz moje wpisy jeżeli tak szybko wydajesz sąd o indoktrynacji. Twoja złość, próba obrażenia mnie, chęć izolowania mnie od twojego środowiska ... świadczy o tym, że jesteś pełna goryczy, lęku o swoją wolność osobistą i nie masz wewnętrznego pokoju w sobie. Poza tym próbujesz włożyć w moje usta słowa, których nigdy nie wypowiedziałam. Słuchasz mnie z jasno określonym nastawieniem ... i to jest po prostu smutne, a nie żałosne. 

Nie dzielę też ludzi na dobrych, czy złych... 

Według mnie są jedynie ludzie bliżej, lub dalej MIŁOŚCI. Na ziemi nigdy w 100% jej nie osiągniemy. Dopiero w niebie zanurzą się w niej "po uszy" ludzie oczyszczeni z owoców niewiary. 

We mnie jest ich jeszcze pełno!!! I wiele muszę w sobie zmienić, by nie pójść drogą odwetu, złośliwości, braku miłosierdzia... I do tego potrzebuję wiary w Boga, bo sama jestem za słaba, by zatrzymać dzisiaj złe myśli, które mimo woli pojawiają się przeciwko Tobie. Nie chcę ich!!! ... ani w myślach, ani na ustach, ani w czynach ... czy jesteś to w stanie przyjąć do swej świadomości??? Czy też nadal pragniesz wyładowywać na mnie złość, która dla mnie jest całkowicie niezrozumiała? 

Bo przecież ...

- nie życzę źle osobom niewierzącym
- nie dzielę ludzi na tych "be" i na tych "cacy"
- nie zmuszam nikogo do wiary w Boga, lecz dzielę się jedynie tą wiarą z innymi

Piszesz dalej - "Zrób coś dobrego dla innych. Tak fizycznie, namacalnie". A uwierzysz mi w to, co napiszę? Skąd u Ciebie pewność, że nie zmieniałam pampersów chorym i nie stałam przy wielu umierających pocieszając zarówno dorosłych jak i dzieci. Miałam dwójkę uczniów, których przygotowywałam ... nie do życia, lecz do godnego umierania w wieku 16 lat. Od nich uczyłam się wiary, tak jak teraz uczę się jej od S. J.

LEKCJA ZAUFANIA BOGU ...

Patrzysz na doświadczenie S. J. Czy Ty z tej lekcji wyniesiesz coś dobrego zależy jedynie od Ciebie. Nikt za Ciebie nie odrobi "zadania" dotyczącego sensu ludzkiego cierpienia i godnego umierania. 

ŚMIERĆ ...

Chciałabym, aby ta chwila była dla każdego człowieka mistycznym doświadczeniem pozbawionym lęku, pomimo ogromu cierpienia jakie jest wpisane w ten ostatni etap życia na ziemi. Wiem, że jest to możliwe!!! Widziałam bowiem to w oczach moich umierających rodziców, dziadków, uczniów, przyjaciół ... Pragnę też, aby ta moja znajoma też tego doświadczyła ... czy to jest złe pragnienie?

Piszesz dalej: "Modlitwa to za mało, nie kosztuje żadnego wysiłku"...

Zacznij się modlić sercem, a wtedy zrozumiesz, że modlitwa jest najtrudniejszym aktem woli człowieka, który ma milion argumentów, by nie wejść w żywy dialog z Bogiem. 

Droga Aninomowa Osobo ... 

Nie czuję się lepszym człowiekiem od Ciebie. Masz rację, dużo we mnie pychy i jest to grzech. Nasze drogi jednak się ze sobą skrzyżowały dzięki chorobie Siostry Judyty. Nie jest to dla mnie zwykły przypadek losu. Upatruję w tym spotkaniu zrządzenie Opatrzności Bożej. Może właśnie dzięki Tobie stanę się ciut lepsza dla innych?

Pozdrawiam Ciebie naprawdę serdecznie, alicja :)

Anonimowy - 31 grudnia 2014 01:41

/.../ Alicjo, jestes slaba i potrzebujesz tego religijnego rusztowania. Ale sprobuj sobie wyobrazic, ze istnieja rowniez ludzie, ktorych poziom samoswiadomosci jest na tyle rozwiniety, ze nie potrzebuja "Pana" w niebie, z ktorym konsultuja kazda decyzje, ktory ma ich prowadzic przez zycie za reke jak male dzieci we mgle. Nawet jesli robia bledy, bo bladzenie rzecza ludzka, to z kazdego bledu mozna sie czegos nauczyc i dalej doskonalic.  Poza tym, rozumiem Twoja znajoma, ze miala dosyc Twojego misjonarstwa. Dlaczego uważasz, ze musisz się dzielić swoimi doswiadczeniami z innymi? To nic innego, jak nawracanie na sile. Zostaw innych ludzi w spokoju, i zrozum, ze kazdy ma wlasna droge do przejscia.

wtorek, 23 grudnia 2014

Tuż przed Wigilią...

Abyśmy nie zgubili tego, co najważniejsze w naszym życiu, czyli dobrych relacji między nami opartych na Miłości Boga ku nam.



Na nic spory, przepychanki, gonitwa za swoją racją ... Czas pochylić głowy przed Bogiem, który dla naszego zbawienia zrezygnował z tego, za czym my tak usilnie biegamy nie bacząc na nic.


Błogosławionych Świąt!

PS.

A tak na marginsie ... 

Złóbek podobny do małej trumienki, lub katafalku ... zastanawiająca jest myśl zawarta w ikonach ... 

poniedziałek, 15 grudnia 2014

O RADOŚCI ... GDZIE JESTEŚ?

W trzecią niedzielę adwentu poprosiłam, by podzielono się ze mną  radościami. Myślałam, że nie jest to trudne zadanie ... ale chyba się pomyliłam. 


Nie znaczy to, że nie było ich wcale. Były ... i to jakże piękne. Zdjęcie z pierścionkiem zaręczynowym na dłoni mojej przyjaciółki było naprawdę wyjątkowe. Radość z dobrych relacji  w pracy też podniosła mnie bardzo na duchu. Radosne chwile w domu też były, szczególnie gdy Natalka uśmiechała się od ucha do ucha, a Wojtuś już prawie "na wylocie"/w połowie stycznia ma planowane narodzimy/. Patrząc na wnusię naszła mnie refleksja, że mamy w domu świętą osobę, która już samą swoją obecnością oświetla szczęściem nasze życie. A nie jest ono ani łatwe, ani beztroskie. Ale na tym koniec ... 

PODZIELMY SIĘ SWOIMI RADOŚCIAMI ...

Tak rozpoczęłam katechezę u dzieci 5 - 6 letnich. Bardzo lubię z nimi dialogować. Na dwadzieścia pięcioro dzieci tylko troje nie umiało odpowiedzieć ...

- jak tata bierze mnie na barana ...
- pojadę do babci i dziadka na święta ...
- braciszek się ze mną bawi ...
- jak mamusia się uśmiecha...
- jak dziadzio bierze mnie na kolana ...
- itd.

O prezentach mikołajkowych było w drugiej rundce. 

BYĆ nad MIEĆ

No właśnie ... dzieci instynktownie potrafią zobaczyć ŹRÓDŁO PRAWDZIWEJ RADOŚCI. A co z nami dorosłymi się dzieje w tej materii? Za przysłowiową "szklankę wody" dalibyśmy sie zabić. Bo duma nie pozwala schylić głowy przed osobami, którymi z różnych powodów gardzimy. Jest ich tyle, że szkoda czasu wymieniać. Wszystkie zaś oscylują wokół STATUSU POSIADANIA ... wiedzy, majątku, komfortu, zdrowia, ilorazu inteligencji, uznania ... a nawet wolności rozumianej bardzo szeroko.

POKORA ...

Czas stanąć w prawdzie, jak Św. Franciszek z Asyżu, a wówczas Jezus się nad nami pochyli i pozwoli zaczerpnąć RADOŚCI z naczynia łaski. Dobrze, że Adwent jeszcze trwa ... mamy trochę czasu ...


sobota, 13 grudnia 2014

III NIEDZIELA ADWENTU

Mam taką propozycję.


Przed nami trzecia - radosna niedziela Adwentu. ..

Św. Paweł zachęca nas do radości, więc może podzielmy się naszymi radościami, zwycięstwami, nadziejami ... na samą myśl, że o nich poczytam serce mi się raduje :)