wtorek, 8 grudnia 2015

MARYJO NIEPOKALANIE POCZĘTA ...

Zatrzymały mnie dzisiaj słowa: 

  • "Bóg nie pokazuje „do końca” Maryi tego, co zamierzył. Oczekuje zawierzenia, czyli ufnego przyjęcia wpierw, zanim stanie się to, co zamierzył."



TAJEMNICA NIEPEWNOŚCI ...


Dotarło do mnie, że wszelka niepewność jest konieczna w pielgrzymowaniu do domu Ojca. Bez niej nie da się w pełni zawierzyć Bogu i Jego Miłości. Jest ona tak samo ważna jak dobrze zagruntowane podłoże dla malarza, który pragnie dostrzeżone piękno zatrzymać ruchem pędzla.

NIEPEWNOŚĆ ...

Rożne ma oblicza lecz zawsze ten sam cel. Zniszczyć w człowieku poczucie bezpieczeństwa ... oto jej zadanie. Walczy każdą dostępną bronią. Raz będzie to brak środków do życia, innym razem utrata zdrowia lub motywacji do działania. Tak, czy inaczej ... gdy wejdziemy z nią w dłuższy dialog jesteśmy na pozycji przegranej.

MARYJA ...

Też się zlękła, gdy usłyszała słowa Anioła Gabriela podczas zwiastowania. Nie pytała jednak - dlaczego mnie to spotkało lecz - jakże to się stanie? W odpowiedzi usłyszała, że DLA BOGA NIE MA NIC NIEMOŻLIWEGO. I uwierzyła temu Słowu pomimo niepewności w jakiej dane było Jej żyć.

***

O Maryjo bez grzechu poczęta
módl się za nami, byśmy nie przestraszyli się swojej niepewności

AMEN

poniedziałek, 30 listopada 2015

ADWENT 2015

Okres przypominający oczekiwanie na powtórne przyjście Jezusa Chrystusa. Jednocześnie jest to czas poprzedzający pamiątkę pierwszego przyjścia – wcielenia, znanego pod nazwą narodzin Chrystusa.



A jak przyjdzie jutro, albo w najbliższych tygodniach?

  • Czas apokalipsy, czyli dzień pełnego odsłonięcia naszych intencji, myśli, uczynków. Nie będzie już możliwości ukrycia się za nickiem czy anonimem. Ile wówczas zostanie w nas szczerości? Jaka prawda się nam objawi?

Nie znamy dnia, ani godziny...

  • Wiemy tylko, że przyjdzie Jezus niespodziewanie dla nas wszyskich. Są tacy, co kombinują ... z datami ... z miejscami ... znakami. Powstają filmy o przerażająch scenach. Jedni się z tego śmieją, inni lekceważąco potakują głowami. Nie jestem do tych filmów przekonana. Pomimo walorów artystycznych niosą w sobie jakiś fałsz, który mnie osobiście drażni.

CREDO


/.../ I zmartwychwstał dnia trzeciego, jak oznajmia Pismo. I wstąpił do nieba; siedzi po prawicy Ojca. I powtórnie przyjdzie w chwale sądzić żywych i umarłych, a Królestwu Jego nie będzie końca. /.../

  • Są tacy, którzy ADWENT biorą całkiem na serio i zaczynają uczciwy remanent we własnym sercu ... bo głupio nie przygotować się na to ostateczne spotkanie z Bogiem twarzą w twarz. 

wtorek, 10 listopada 2015

WOLNOŚĆ ...

Jutro dzień odzyskania niepodległości ...






Czy dożyję kiedyś takiej chwili, gdy moja dłoń nie będzie zaciśnięta? 


***

zatrzymać myśli?
nie oddać bliźnimu?
podać dłoń potrzebującemu?

otworzyć serce?
pozwolić na zranienie?
zamienić łzę na dziękczynienie?

decyzja niełatwa
bo zgodą jest na cierpienie
odpowiedzią jest troska o moje zbawienie

(alicja)

wtorek, 3 listopada 2015

WOBEC PRAWDY ...

Różne są stanowiska ...

Uczennica klasy trzeciej szkoły podstawowej podchodzi do mnie i mówi mi cicho na ucho: 

- Prze pani, mogę coś powiedzieć? 
- Mów dziecino, odpowiadam z pośpiechem lecąc na dyżur. No i co słyszę? 
- Prose pani, ...  jest ... PRAWDA ... ŚWIĘTA PRAWDA ... i GÓWNO PRAWDA ...




Przypomniała mi się ta rozmowa podczas zapalania kolejnego znicza. Ta mała miała rację ... pomyślałam patrząc na rozbawioną grupkę małolatów. Może nie powinnam oceniać, ale sprawiali wrażenie jakby prawda o śmierci nie była dla nich ... ani prawdą ... ani świętą prawdą. Może wśród nich były osoby, które zaraz po śmierci Kamilka i Bartusia sprofanowały ich maleńki grób? Oby Bóg im wybaczył. Ten dodatkowy ból nie był potrzebny.

***

Wobec prawdy o cierpieniu i śmierci można przyjąć rożne stanowiska. Czy one jednak zatrzymają to, co nieuniknione? Z pewnością nie! Dlatego lepiej skupić się w życiu na tym, co nie zagłuszy chwil, które w pierwszym tygodniu listopada są takie piękne.

***

ŚMIERĆ

można się z nią kłócić całe życie
wypominać bezduszność wobec dzieci
zarzucać brak litości względem starców
którzy jej wypatrują latami
można ją przeklinać lub  błogosławić
albo wcale o niej nie myśleć
i traktować jakby nie istniała

iluzja życia bez cierpienia
kusi każdego pielgrzyma
czy jednak warto jej ulegać?

nie ma łatwej odpowiedzi
tak jak nie ma łatwego życia
czy starczy nam wytrwałości
by na nią poczekać z pokorą?

(alicja)


poniedziałek, 26 października 2015

KROK ZAWIERZENIA

DYLEMATY W WIERZE...

Jestem czasem w takiej sytuacji, że nie wiem co dalej mam robić. Zero rozeznania w tym, czy moja decyzja jest, bądź była słuszna i miła Panu Bogu. Chcę dobrze ... ale czy to jest dobre w oczach Boga? Z tym pytaniem się ostatnio borykam i na nie szukam odpowiedzi.

Jakże poplątane są moje myśli ...

RUNO GEDEONA – określenie pochodzące od opisanej w Księdze Sędziów rozmowie Gedeona z Bogiem. (Sdz 6,36-40)

Aby przekonać się, ze Bóg naprawdę pomoże Izraelitom w walce z Madianitami, Gedeon poprosił Boga o dokonanie cudu: aby położone przez niego na klepisku runo wełny stało się mokre od rosy, a ziemia wokół niego została sucha. Rano tak się stało. Wówczas nieprzekonany Gedeon poprosił, aby następnego dnia stało się odwrotnie: runo zostało suche na mokrej od rosy ziemi. Tak też się stało. Gedeon uwierzył w pomoc Boga.

MOJE RUNO ...

Nic tak mnie nie przekonuje do wiary w Boga jak doświadczenie Jego mocy we własnym życiu. Patrząc na Gedeona widzę, że można "sprowokować" Boga do działania ... a jednak ... nie zawsze wszystko jest oczywiste. Co wtedy zrobić? Stanąć jak Gedeon i uprzeć się na całego, czy też dać sobie spokój? Ile razy mam wołać ... JEZU UFAM TOBIE!

Dzisiaj Gedeon jest moim przewodnikiem ... Co więc słyszę ... do skutku ... do skutku ... do skutku ... aż do kroku pełnego zawierzenia.

***

JEZU, UFAM TOBIE!

wtorek, 20 października 2015

FRAJERZY ...

Tak nazywano kiedyś chrześcijan i tak nazywają ich dzisiaj. Męczennicy syryjscy są tego dowodem. Nie dziwię się więc tym, którzy nie widzą sensu w tym wyznaniu. Sens odnajduje się bowiem dopiero wtedy, gdy na sobie człowiek doświadczy, że niemożliwe z punktu widzenia człowieka staje się możliwe dzięki łasce bożej. Czy ktoś doświadczył tej prawdy na sobie? Czy mógłby o tym opowiedzieć? 



Wiem, że trudno o takich sprawach mówić na forach społecznościowych. Wszak perły nie wyrzuca się pod nogi wieprzom. Można jednak czasem zaryzykować dla dobra choćby jednej osoby. Może tak od razu nie wylądujemy na krzyżu, jak nasz Mistrz. Chociaż ... kto wie?

A jeżeli trudno będzie podzielić się swoim doświadczeniem posłucham chętnie czyjejś refleksji na ten temat. Nie obiecuję łatwej dyskusji, gdyż temat trudny, a moi blogowi goście od czasu do czasu cięty język mają i tak łatwo nie popuszczą, gdy coś im na odcisk nadepnie. Myślę jednak, że z pomocą Bożą damy radę...

***

Na początek polecam modlitwę Lieny:

www.youtube.com/watch?v=10BFdonUSNM

niedziela, 11 października 2015

BŁOGOSŁAWIEŃSTWO, czy PRZEKLEŃSTWO?

Z dzisiejszego czytania ... Mk 10,17 - 30

"U ludzi to niemożliwe, ale nie u Boga; bo u Boga wszystko jest możliwe".

Czasem trudno uwierzyć, że Bóg nas kocha. Jest tyle sytuacji w życiu, których nie da się pojąć w kategoriach szczęścia. Bo jak zrozumieć fakt, że w tej samej parafii w ciągu jednego miesiąca dzieją się rzeczy, które w ludzkim postrzeganiu szczęścia stoją całkowicie po przeciwległych biegunach? 

Prawdziwym szczęściem jest cudowny powrót do życia młodzieńca (pisałam o tym wcześniej), ale jak powiedzieć młodej matce o szczęściu, która pochowała swoje dziecko w 8 miesiącu ciąży, która prawie do krytycznego dnia przebiegała prawidłowo?

Jak to możliwe?

Jeszcze w narzeczeństwie, razem z moim przyszłym mężem ułożyliśmy naszą prywatną modlitwę, którą potem wypaliliśmy na desce i powiesiliśmy na ścianie w kaplicy Matki Bożej na Jasnej Górze. Odmawiamy ją codziennie od ponad trzydziestu lat. Jest w niej zdanie, w której prosimy Boga, aby wypełniał On swoją wolę w nas nawet wbrew naszej woli. Mamy bowiem świadomość, że Bóg zna nas lepiej od nas samych i wie, co na dany moment jest dla nas najlepsze.

Gdy doświadczamy teraz chwil. które zwalają nas z nóg przypominają mi się te słowa i przychodzi refleksja ... przecież sami tego chcieliście .... 

... wbrew oczekiwaniom finansowej stabilizacji
... wbrew pragnieniu, by inni nas podziwiali
... wbrew niezrealizowanym marzeniom
... wbrew poczuciu bezpieczeńswa
... wbrew dobremu mniemaniu o sobie
... wbrew satysfakcji z czego kololwiek
... wbrew ....

I gdyby nie pewne sytuacje świadczące o tym, że Bóg naprawdę się o nas troszczy można by było się po prostu załamać pod ciężarem  dzisiejszych zmartwień. Są one dla nas kołem ratunkowym, które nas trzymają na powierzchni oceanu ludzkich niemożliwości. 

***

Dopiero w perspektywie ostatecznego spotkania z Bogiem można zobaczyć, co jest błogosławieństwem, a co nim nie jest.

wtorek, 29 września 2015

DLA BOGA NIE MA NIC NIEMOŻLIWEGO...

W niedzielę, na mszy świętej Ksiądz Proboszcz podziękował Bogu za przywrócenie do życia młodzieńca i parafianom za modlitwę, która od wielu lat towarzyszy nieuleczalnie chorym  dzieciom z naszej wspólnoty oraz tym, którzy tej modlitwy bardzo potrzebują. 




Wskrzeszenie młodzieńca z Naim

Wkrótce potem udał się do pewnego miasta zwanego Naim. Wraz z Nim szli Jego uczniowie i wielki tłum. Gdy zbliżył sie do bramy miasta, właśnie wynoszono zmarłego: jedynego syna matki, która była wdową. Towarzyszył jej wielki tłum z miasta. Gdy Pan ją zobaczył, ulitował sie nad nią i powiedział "Nie płacz". Podszedł, dotknął pogrzebowych noszy, a niosący je zatrzymali się. I powiedział: "Młodzieńcze, mówię ci, wstań !". Wtedy zmarły usiadł i zaczął mówić. I oddał go jego matce. Wszystkich ogarnął lęk i wychwalali Boga mówiąc: "Wielki prorok pojawił się wśród nas. Bóg nawiedził swój lud". I rozeszła sie ta wieść o Nim po całęj Judei i po całej okolicy.

***

Tym razem łaska dotknęła młodzieńca z Moszczanki. W sobotę przyszedł na własnych nogach podziękować Bogu do świątyni. Był prawie po drugiej stronie. Rażony prądem nie dawał żadnych oznak życia. Lekarz stwierdził więc śmierć, wypisał akt zgonu i ciało zawinięto w worek do przechowywania zmarłych. Cudem lekarz zauważył, że coś jest na rzeczy gdyż worek lekko zaczął w okolicy szyi drgać ... szybka reanimacja i .... powrót do życia. Z relacji młodzieńca wynika, że musiał być tam, gdzie jego ojciec poszedł niedługo po jego narodzeniu ... i właśnie on zawrocił go z drogi ku światłu, gdyż jego pora jeszcze nie nadeszła ...

*** 

Dwa tygodnie temu pochowaliśmy na naszym cmentarzu dzieciątko urodzone w 8 miesiącu ciąży. Żyło tylko dwa dni. :( Uczyłam jego mamę .... jak bardzo jej współczuję .... Chciałoby się krzyczeć ... Panie, dlaczego???!!! .... jednym dajesz .... innym odbierasz???!!! ... Nie znam odpowiedzi, lecz wierzę, że kiedyś będę ją znała ... 

***

Łza niezrozumienia Bożej Opatrzności poleciała po policzku. Dziękuję Bogu, że przynajmniej buntu nie ma we mnie. Czasem lepiej jest zamilknąć i czekać cierpliwie na odpowiedź z nieba ... ona przyjdzie, wiem to napewno!

*** 

W październiku, od trzech lat organizujemy w naszej parafii Dzień Dziecka Utraconego. Z pełną świadomością stwierdzam, że jest on iskierką zapaloną przez moje wnuki Kamilka i Bartusia, które prawie 4 lata temu poszły pokłonić się Panu po 11 godzinach ziemskiego życia. Modlimy się w tym dniu za wszystkich o uzdrowienie duszy i ciała. Z radością mogę powiedzieć, że po tym dniu poczęło się czworo wspaniałych dzieci ... i nie baczyły one na zamknięte i poranione łona swoich matek. Myślę, że o wielu cudach nie wiem ... nie muszę tego wiedzieć, by dziękować za wielką dobroć Boga.

***

Proszę jedynie o modlitwę, aby dotarła do wielu poranionych dusz ta informacja, że będziemy się za nie modlić 16 października o godzinie 18.00 w naszej parafii.  Poproście Miłosiernego Boga o potrzebne łaski dla nas... abyśmy ani jednej nie zgubili przez własną niedoskonalość...

sobota, 19 września 2015

WRZESIEŃ ... prawdziwa droga przez mękę

To już prawie półmetek miesiąca, a ja tonę w papierach po uszy. Jeżeli ktoś myśli, że papierologia omija zawód nauczyciela to zapraszam go do siebie. I od razu dodam, że ja i tak nie mam źle. Dyrekcja wyrozumiała, koleżanki i koledzy przyjaźnie do siebie nastawieni i jak potrzebuję wsparcia nie zostawiają mnie na przysłowiowym lodzie. Uczniów też się nie czepiam ... rocznik bardzo obiecujący i chętny do współpracy. 




Pracuję, z małymi przerwami od 1985 roku w tym zawodzie.  I nie wiem jak to się dzieje, że zamiast papierów ubywać to jest ich coraz więcej i więcej ... Czasem się zastanawiam jak ten "tort czasu" podzielić, aby uczeń dostał najlepszy i największy kawałek ... z mojego zapału bycia katechetką, nauczycielem plastyki i muzyki. Wszystkie te przedmioty darzę wielką miłością, choć ta pierwsza należy zdecydowanie do Boga.

***

Dzisiaj przeczytałam ciekawe rozważania Ojca Leona. Podaję link:

http://ps-po.pl/2015/09/17/kryzys-polmetku-zycia-cz-1-jak-sobie-z-nim-radzic/?utm_source=feedburner&utm_medium=email&utm_campaign=Feed%3A+benedyktyni%2FKnAO+%28PSPO+%7C+Centrum+Duchowo%C5%9Bci+Benedykty%C5%84skiej%29

Warto przeczytać; dla zachęty zacytuję kilka zdań.

"Tauler w swoich kazaniach dość często mówi o latach czterdziestych życia człowieka, bowiem przekroczenie czterdziest­ki stanowi punkt zwrot­ny. Dopiero wtedy wszelkie jego duchowe zma­gania przynoszą owoce i dopiero wtedy człowiek może osiągnąć prawdziwy pokój duszy."

"Nie może więc on przed upływem tego czasu osiągnąć prawdziwego, pełne­go pokoju ani stać się człowiekiem w pełni niebieskim. Na­stępnie musi on czekać jeszcze dziesięć lat i dopiero wte­dy zostanie mu naprawdę udzielony Duch Święty Pocieszyciel. Duch, który o wszystkim poucza"

*** 

O RADOŚCI!!!! ...

Co za ulga! Mogę się jedynie cieszyć z tego, że zbliżam się do wieku emerytalnego! To nic, że nie nadążam za młodymi w swej fizyczności i tracę szybko cierpliwość wobec niektórych posunięć ministra edukacji. Wobec nadziei, która zrodziła się po przeczytaniu wspomnianych wyżej rozważań to małe frustracje wiejskiej nauczycielki stają się prawie nic nie znaczącym epizodem dnia codziennego.   

piątek, 28 sierpnia 2015

DZIECI o DOROSŁYCH ...

Ostatnie dni wakacji i znowu szkoła. Warto przy tej okazji posłuchać, co dzieci mają do powiedzenia dorosłym.


Przygotowałam tę prezentację na potrzeby spotkania z rodzicami. Niektórzy z nich byli zadziwieni szczerością dzieci. Niektórym łezka zakręciła się w oku ... ze wzruszenia .... a czasem z zawstydzenia, że tak mało wiedzą o swoich pociechach. 


*** 

http://www.taize.fr/pl_article3270.html

/fragmenty/

Co to znaczy „przyjąć królestwo Boże jak dziecko”?

Pewnego razu ludzie przynosili do Jezusa dzieci, żeby je pobłogosławił. Uczniowie zabraniali im tego. Jezus oburzył się i przykazał, aby pozwolili dzieciom przychodzić do Niego. Później powiedział: „Kto nie przyjmie królestwa Bożego jak dziecko, nie wejdzie do niego” (Ewangelia wg św. Marka 10, 13-16).
/.../ Ale oto Jezus przekonuje ich, że odtrącając dzieci sami właśnie zamykają sobie jedyną bramę prowadzącą do tego upragnionego królestwa Bożego!
/.../Tym, co posiadamy najlepszego, co umożliwi nam spotkanie z Bogiem, jest w nas spontanicznie otwarte serce dziecka, które ośmiela się z całą prostotą prosić, które chce być kochane.
/.../ Przyjąć dziecko to znaczy przyjąć obietnicę. Dziecko rośnie i rozwija się. Podobnie królestwo Boże nigdy nie jest na ziemi czymś zakończonym, ale jest obietnicą, dynamizmem i nieustannym wzrostem. Dzieci są nieprzewidywalne. 
/.../W ewangelicznej opowieści przychodzą, kiedy przychodzą, i zdaniem uczniów przychodzą, oczywiście, w niewłaściwej chwili. A jednak Jezus nastaje na to, żeby je przyjąć, bo właśnie są tutaj. Podobnie my powinniśmy przyjąć królestwo Boże, kiedy do nas przychodzi, niezależnie od tego, czy jest to dobry, czy zły moment. Trzeba podjąć wyzwanie. Przyjąć królestwo Boże jak przyjmuje się dziecko, to znaczy czuwać i modlić się, aby, kiedy nadejdzie, umieć je przyjąć, zawsze bez przygotowania, w porę i nie w porę.

/.../Jezus postawił dziecko pośród swych zgromadzonych uczniów także dlatego, aby oni sami zgodzili się być mali. 

List z Taizé: 2006/2

wtorek, 25 sierpnia 2015

REALNY DOTYK BOGA ...

Gdy czasem trudno wierzyć w Boga i Jego Miłość patrzę na moje wnuki... 


WOJTUŚ 


NATALKA


One są obietnicą i darem nieba. Bo lekarze wątpili, że mogą się wogóle urodzić ... 






POKÓJ CHRYSTUSA i JEGO RADOŚĆ NIECH BĘDZIE WASZYM UDZIAŁEM ... AMEN

czwartek, 13 sierpnia 2015

DZIEŃ KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ

Taka mała próbka twórczego wyznania wiary w naszej parafii ...




Może to niewiele ... 10 lat ... 10 Dni ... mnóstwo świadectw. 

Postanowiłam się nimi podzielić na moim blogu. Nie będę mówiła o wszystkim naraz. Zbyt wielka ulewa niszczy plony. Najlepszy deszcz to taki, który po miesiącu spadł wczoraj na wysuszoną ziemię w naszej miejscowości ... co za ulga ... mogą ją poczuć tylko naprawdę spragnieni.


*** 

Fragment publikacji, którą wydałam na 10 jubileusz tego wydarzenia. Jego już nie ma. Są inne, ale o nich napiszę kiedy indziej. 

„Opisując Dzień Kultury Chrześcijańskiej skupiłam się jedynie na kilku wydarzeniach /…/. Z góry założyłam, że publikacja ta ma być jedynie „ewangelicznym muśnięciem szaty Jezusa”. Wiele opisanych przeze mnie faktów wyda się „banałem dalekim od rzeczywistości”. Trudno. Chyba wolę narazić się na niezrozumienie, niż wyrzucać sobie, że o nich nie opowiedziałam innym.

            /…/ Uświadomiłam sobie, że Dzień Kultury Chrześcijańskiej może być „spotkaniem” ludzi odważnych w wyznawaniu swojej wiary; miejscem ścierania się różnych poglądów. Jest tu miejsce dla „chrześcijan z pierwszych ławek”, ateisty i człowieka o innym wyznaniu. Ważne jest, bowiem nie to, kim w danym momencie jesteśmy, lecz dokąd wspólnie zmierzamy. Jeśli razem poszukujemy Prawdy, to wierzę, że kiedyś ją wspólnie znajdziemy. 

            /…/ Zdałam sobie sprawę z faktu, że jestem tylko małym ogniwem tej „machiny”, jaką jest Dzień Kultury Chrześcijańskiej i bez współpracy z innymi nigdy by się nie udało go zorganizować. Dlatego pragnę podziękować wszystkim, z którymi przez te dziesięć lat współpracowałam. Mam pewną trudność. Tych osób jest tak wiele, że nie sposób wymienić każdego z imienia. Dlatego wybaczcie mi, że tylko tak ogólnie, ale prawdziwie szczerze mówię - DZIĘKUJĘ, NIECH BÓG WAM BŁOGOSŁAWI"


alicja


***

Wydarzenia religijno – kulturalne w Moszczance

I DZIEŃ         (27 X 1996)       „Chwalmy Boga naszymi talentami”
II DZIEŃ       (6 IV 1997)         „ Miłosierdzie Pańskie wychwalać będę”
III DZIEŃ     (18 X 1998)         „Otwórzcie drzwi Chrystusowi”
IV DZIEŃ     (24 X 1999)  „Chwalmy Boga talentem - Święty Rok Jubileuszowy - 2000”
V DZIEŃ      (29 X 2000)        „Całe nasze życie jest pielgrzymowaniem do nieba”
VI DZIEŃ     (24 VI 2001)       „Prymas Tysiąclecia”
VII DZIEŃ    (8,9 VI 2002)     „Wołanie o Miłość”
VIII DZIEŃ  (15 VI 2003)       „Pójdź za Mną”
IX DZIEŃ     (9 - 10 X 2004)  „Z Maryją do Jezusa”
X DZIEŃ       (10 VI 2005)      „Kim jestem dla Ciebie Boże?”

środa, 5 sierpnia 2015

WSPÓLNOTA DUCHOWA ...

Nie zwsze jesteśmy w stanie być fizycznie z osobami, z którymi pragnęlibyśmy być. 
  • Czy zatem jest inna możliwość BYCIA? 





TRUDNE SYTUACJE ...

Są sytuacje, w których przebywanie w komunii z Jezusem Eucharystycznym jest niemożliwe. 
  • Czy to oznacza, że pozbawieni jesteśmy całkowicie trwania w Jego obecności? 


NA POCZĄTEK ...

Komunia święta duchowa to rodzaj modlitwy katolików, mającej na celu "pielęgnowanie w duszy stałego pragnienia Sakramentu Eucharystii". Była stosowana przez wielu świętych i innych mistrzów życia duchowego. Tradycja jej stosowania pochodzi od Soboru Trydenckiego.

MODLITWA KOMUNII ŚW. DUCHOWEJ

Ty, Panie, stworzyłeś mnie dla siebie i moje serce tak długo będzie niespokojne, dopóki nie spocznie w Tobie. Jestem miotany wieloma problemami: burzą się we mnie myśli, niespełnione są pragnienia, brakuje mi zdrowia, nie umiem kochać i wierzyć w Ciebie tak jak trzeba, A jednak pragnę i łaknę Ciebie, mój Panie. Nie odsyłaj mnie głodnego. Nakarm mego ducha Chlebem, który zstąpił z nieba.
 
Kocham Ciebie, o Boże, kocham serdecznie! Kocham, bo Ty pierwszy mnie umiłowałeś! Biegnę dzisiaj do Ciebie, przychodzą do Ciebie jak żebrak proszący o kromkę chleba. Panie, wejdź znów w moje życie. Rozlej łaskę tam, gdzie jest najtrudniej. Naucz mnie słuchać Ciebie i wypełniać Twoją świętą wolę.
 
Przyjdź, o mój Panie, a ja Cię przyjmę z miłością Matki Najświętszej i z gorliwością świętych... Ojcze nasz... Zdrowaś Maryjo... Chwała Ojcu...

poniedziałek, 27 lipca 2015

„OBOJĘTNOŚĆ” ... BOGA

Sekunda natchnienia z nieba ... 

Przyszła jak Anioł zwiastujący Dobrą Nowinę, że można być z Bogiem nie odczuwając Jego obecności we własnym sercu. Przyszła wczoraj wieczorem, gdy byłam całkowicie bezradna wobec doświadczenia Kasi. Dlatego napisałam do niej ...

"Nie mam odpowiedzi na pytanie, dlaczego są ludzie, którzy nie odczuwają łaski w swoim życiu. Myślę jednak, że niekoniecznie musi tu być jakaś wina człowieka. "





Jeśli kiedykolwiek będę świętą 
— na pewno będę świętą od «ciemności». 
Będę ciągle nieobecna w Niebie 
— aby zapalać światło tym, 
którzy są w ciemności na ziemi”.

(Matka Teresa z Kalkuty)


*** 

Polecam:


Józef Augustyn SJ - DUCHOWA OSCHŁOŚĆ MATKI TERESY
http://www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TS/zd_012009_oschlosc.html

*** 

fragmenty ...


U mnie w duszy ciemno...

„Proszę o modlitwę — bo wszystko we mnie jest ścięte lodem. — Tylko ta ślepa wiara pomaga mi przetrwać, bo w rzeczywistości wszystko jest dla mnie ciemnością. Najważniejsze jest, aby naszemu Panu przypadła cała radość — ja naprawdę się nie liczę” (Pisma, s. 223).

„Chcę powiedzieć coś Waszej Eminencji — ale nie wiem, jak to wyrazić. Gorąco pragnę — pełnym bólu pragnieniem bycia wszystkim dla Boga — być świętą w taki sposób, żeby Jezus mógł w pełni żyć swoim życiem we mnie. Im bardziej ja chcę Jego — tym mniej sama jestem chciana. — Chcę kochać Go tak, jak jeszcze nigdy dotąd nie byłam kochana — a mimo to trwa we mnie głębokie uczucie oddzielenia od Niego — ta straszna pustka, to poczucie nieobecności Boga. [...] Nie uskarżam się — chcę tylko przez cały czas iść razem z Chrystusem” (Pisma, s. 225).

„Bardzo proszę o modlitwę, żeby Bóg zechciał zabrać z mojej duszy tę ciemność chociaż na kilka dni. Bo czasami agonia tej udręki jest tak wielka, a jednocześnie tęsknota za Nieobecnym tak głęboka, że jedyną modlitwą, jaką jeszcze mogę wypowiadać, są słowa — Najświętsze Serca Jezusa, ufam Tobie — będę zaspokajać Twoje pragnienie dusz” (Pisma, s. 226).

„W mojej duszy tak wiele jest sprzeczności. — Tak dominująca tęsknota za Bogiem — tak dojmująca, że bolesna — nieustanne cierpienie — a mimo to jestem przez Boga niechciana — odrzucona — pusta — bez wiary — bez miłości bez zapału. — Dusze mnie nie pociągają. — Niebo nic nie znaczy — dla mnie wygląda jak puste miejsce — myśl o nim nic dla mnie nie znaczy, a mimo to ta dręcząca tęsknota za Bogiem. — Bardzo proszę o modlitwę, żebym wciąż się do Niego uśmiechała mimo wszystko. Bo jestem tylko Jego — więc On ma wszelkie prawa do mnie. Jestem całkowicie szczęśliwa, że jestem nikim nawet dla Boga” (Pisma, s. 232-233).

„Proszę Waszą Eminencję o modlitwę, żebym miała odwagę, by wciąż się uśmiechać do Jezusa. — Trochę rozumiem męki piekielne — bez Boga. Brakuje mi słów, by wyrazić to, co chcę powiedzieć, ale w miniony Pierwszy Piątek — świadomie ofiarowałam się Najświętszemu Sercu, że przetrwam nawet wieczność w tym straszliwym cierpieniu, jeżeli to da Mu teraz trochę więcej radości — albo miłość choćby jednej duszy. Chcę o tym porozmawiać, a mimo to się nie udaje — nie znajduję słów, by wyrazić głębię tej ciemności. Mimo tego wszystkiego jestem Jego maleńką — i kocham Go — nie za to, co daje, ale za to, co zabiera” (Pisma, s. 236).

„Bardzo proszę o modlitwę — tęsknota za Bogiem jest strasznie bolesna, a mimo to ciemność staje się coraz większa. Cóż za sprzeczność mam w duszy. — Ból, jaki mam w sobie, jest tak wielki — że naprawdę cały ten rozgłos i ludzkie gadanie nie wywołują we mnie żadnych odczuć. Niech Wasza Eminencja prosi Matkę Bożą, żeby była mi Matką w tych ciemnościach” (Pisma, s. 238).

„U mnie w duszy — nie potrafię Ojcu powiedzieć — jak tam ciemno, jak pełno bólu, jak strasznie. — Moje uczucia są takie zdradliwe. — Czuję, jakbym «odmawiała Bogu», a jednak największa i najtrudniejsza do zniesienia — jest ta straszliwa tęsknota za Bogiem. — Proszę o modlitwę, żebym nie okazała się Judaszem dla Jezusa w tej pełnej bólu ciemności. Czekałam na rozmowę z Ojcem. — Po prostu bardzo pragnę porozmawiać — i zdaje się, że tę zdolność On także mi zabrał. — Nie będę się uskarżać. — Przyjmuję Jego świętą Wolę tak, jak do mnie przychodzi” (Pisma, s. 333).

„Chciałam porozmawiać z Ojcem w Bombaju — ale nawet nie próbowałam nic zrobić, żeby to umożliwić. — Jeżeli piekło istnieje — to musi to być to. Jak strasznie jest być bez Boga — nie ma modlitwy — nie ma wiary — nie ma miłości. — Jedyne, co wciąż pozostaje — to przekonanie, że dzieło jest Jego — że Siostry i Bracia są Jego. — I uparcie się tego trzymam, jak tonący, który nie ma niczego innego, chwyta się brzytwy. — A jednak, Ojcze — mimo tego wszystkiego — chcę być Mu wierna — zużywać się dla Niego, kochać Go nie za to, co daje, ale za to, co zabiera — być do Jego dyspozycji. — Nie proszę Go, by zmienił swoje postępowanie wobec mnie czy swoje plany wobec mnie. — Proszę Go tylko, aby się mną posługiwał” (Pisma, s. 339).

„Niech mi Ojciec wybaczy, że prosiłam Ojca o przyjazd, a potem nic Ojcu nie powiedziałam. — To Ojcu pokazuje, jak strasznie pusta jest moja dusza. [...] Wiem, że to tylko uczucia — bo moja wola jest nierozerwalnie związana z Jezusem, a zatem z Siostrami i Ubogimi” (Pisma, s. 348-349).

„Obojętność” Boga — tęsknota Matki Teresy

/.../Wszystkie słowa pocieszenia i wszelkie rady, jakie dawali jej najbardziej wytrawni kierownicy duchowi, przyjmowała ze zrozumieniem i wdzięcznością, jednak nie przynosiły jej one większej wewnętrznej ulgi, ponieważ „dziwnie” do niej nie pasowały.

Ciemności duszy i oschłości wewnętrzne Matki Teresy nie dotykają jednak jej woli i miłości do Jezusa. Z jednej strony doświadcza chłodu, obojętności, obcość Boga i Jego miłości, ale z drugiej — wielkiej tęsknoty za Nim i gorącego pragnienia bezwarunkowego powierzenia się Mu i Jego miłości.

/.../ Ta właśnie przepaść między brakiem odczucia obecności Boga a jej tęsknotą za Nim stała się otchłanią, piekłem Matki Teresy.

Doświadczenie bycia porzuconą przez Boga i ból wewnętrzny nie oddalały jej od Niego. Wręcz przeciwnie. Nieustannie w szczerych rachunkach sumienia, w spowiedziach, w rozmowach z kierownikami duchowymi pytała siebie, czy ona sama nie jest przyczyną tych stanów. Mając świadomość bezinteresowności swojej służby dla Boga i ludzi oraz czystości sumienia, w chwilach cierpienia w bezradny sposób powierzała się Bogu, deklarując kolejny raz całkowitą przynależność tylko do Niego. Im bardziej czuła się wewnętrznie osamotniona, porzucona i niechciana przez Boga, tym głębiej doświadczała tęsknoty za Panem i pragnienia miłowania Go.

Do rangi symbolu urastają okoliczności śmierci Matki Teresy

Kiedy umierała 5 września 1997 roku w późnych godzinach wieczornych, otoczona miłością i życzliwością swoich sióstr, nagle na skutek awarii prądu cała Kalkuta pogrążyła się w ciemnościach. Tak odeszła do Pana ta, która choć sama przeżywała dręczące ją nocne ciemności duszy, „przyniosła całemu światu tak wiele światła” (por. Pisma, s. 447).


środa, 22 lipca 2015

Jezus na Stadionie 2015 - „Przychodzę, aby dać ci życie w obfitości” J 10, 10


  • Kim jestem tak naprawdę?






  • Jak nie zagubić się w tłumie? 
  • Czy we wspólnocie jednego Ducha jesteśmy w stanie odkryć własną tożsamość?






https://www.youtube.com/watch?v=wFhHMsu6_CA


MIŁE WSPOMNIENIA ...

Przypominają mi się lata 80 - te ubiegłego wieku ... ale to brzmi :)). Byłam wtedy studentką KUL w Lublinie. Przyglądałam się tam dwóm ruchom odnowy w Kościele - neokatechumenatowi i Odnowie w Duchu Świętym. Uczestniczyłam w modlitwach charyzmatycznych i w seminarium Ducha Św. Było nas niewielu. Może z 30 osób. Wygodnie mieściliśmy się na poddaszu domku jednorodzinnego, który był przeznaczony dla diakonii modlitwy. Ks. Wojciech Danielski był częstym gościem tego miejsca. Wraz ze Sługą Bożym, ks. Franciszkiem Blachnickim dbał o to, abyśmy nie zboczyli z drogi nauczania KK. Szczególny nacisk kładli na poprawność liturgii, aby była zgodna z rytem.

JEZUS ŻYJE ...

Dla mojego spojrzenia na wiarę czas ten ma kolosalne znaczenie. Na własne oczy widziałam uzdrowienia ciała i duszy. Słyszałam proroctwa o wylaniu Ducha Bożego na nasz kraj, który swoje ŻYCIE uobecni w każdej najmniejszej parafii. Do dzisiaj pamiętam moje powątpiewanie, że to się spełni. Charyzmaty ... mniejsze, większe, uwolnienia różnego rodzaju, dar języków itd. Owszem, przyjmowałam je jako dary dla maleńkich wspólnot, ale w głowie mi wówczas się nie mieściło, że podobne doświadczenie będą przeżywać ludzie np. na największym stadionie narodowym. 

WIERNOŚĆ BOGA ...

"Jezus na stadionie", modlitwy uwielbienia, uzdrowienia, nowa ewangelizacja, egzorcyzmy ... były już dawno prorokowane i ja te proroctwa słyszałam na własne uszy. Teraz na to patrzę ze zdziwieniem i dziękczynieniem. Bo znowu wierność Boga okazała się silniejsza od moich zwątpień. A gdy zobaczyłam jak charyzmatycy modlili się z papieżem Franciszkiem na światowym spotkaniu charyzmatyków i ten Pasterz prosi o modlitwę wstawienniczą to zaniemówiłam z wrażenia.

ŚWIADECTWO ...

To jest moje świadectwo spotkania się z ruchem charyzmatycznym. Wiem, że wątpiących może być wielu. Sama stałam w ich szergach bardzo długo. Rozumiem Adama i wielu innych. Jego doświadczenie wiary jest związane z dawną obecnością w ruchu Zielonoświątkowym. Napatrzył się na niejedno nadużycie służenia charyzmatami. Takie same pokusy czyhają też na dzisiejsze wspólnoty charyzmatyczne KK i trzeba być bardzo czujnym i roztropnym, aby słowa św. Pawła nas nie oskarżyły. 

Trzeba dmuchać na zimno, ale pamiętać również należy o tym, że Słowa Jezusa o wylaniu Ducha Św. są PRAWDZIWE. I nasze niedowiarstwo nie jest w stanie ograniczyć Miłości Boga.


PODZIAŁY W KOŚCIELE ...

Św. Paweł - 1 List do Koryntian


W imię Pana naszego Jezusa Chrystusa wzywam was, bracia, byście byli zgodni we wszystkim, by nie było wśród was podziałów, lecz jedność w myśleniu i poznaniu. Otrzymałem bowiem, bracia moi, wieści od ludzi Chloe, że spieracie się między sobą. Mam na myśli to, że jeden mówi: "Ja jestem Pawła", drugi: "Ja jestem Apollosa", inny: "Ja jestem Kefasa" lub jeszcze inny: "Ja jestem Chrystusa"! Czy można dzielić Chrystusa? Czy Paweł za was został ukrzyżowany? Czy w imię Pawła zostaliście ochrzczeni? Dziękuję Bogu, że nie ochrzciłem nikogo z was prócz Kryspusa i Gajusza. Nikt nie może więc powiedzieć, że w moje imię został ochrzczony. Owszem, ochrzciłem rodzinę Stefanasa, ale poza tym nie przypominam sobie, bym jeszcze kogoś ochrzcił. Chrystus przecież nie posłał mnie, abym chrzcił, lecz abym głosił Ewangelię i to nie przez mądre wywody, by nie został umniejszony krzyż Chrystusa.

piątek, 17 lipca 2015

RADA ŚW. KASJANA

Jak czytać Pismo święte?



POKORA SERCA...

Jeśli chcecie dojść do prawdziwej zna­jomości Pisma Świętego, starajcie się więc najpierw, aby osiągnąć trwałą pokorę serca. Zaprowadzi was ona nie do wiedzy, któ­ra nadyma pychą, lecz do tej, która oświe­ca wszystkich żyjących w miłości. Nie­możliwe jest bowiem, aby umysł nieczy­sty osiągnął dar wiedzy duchowej. Ba­cz­cie więc starannie, aby gorliwość w czyta­niu Pisma Świętego, zamiast udzielić wam światła wiedzy i wiecznej chwały, obie­canej oświeconym nauką, nie stała się dla was narzędziem zguby z powodu próż­nej zarozumiałości.

***

Demony kusiły Jezusa na pustyni słowami z Pisma Świętego. Z tego wniosek, że sama znajomość Biblii nie wystarczy, by iść drogą zbawienia. Ważne to dla mnie odkrycie i bardzo przydatne w prowadzonych dyskusjach. Niejednokrotnie bowiem zarzucano mnie wersetami z prawa i lewa interpretując je na różne sposoby. I może nie byłoby to złe, gdyby nie fakt, że za tą interpretacją krył się chaos złych myśli; często pełnych agresji i złości.

***

Pamiętam jedną rozmowę ze świadkami Jehowy. Byli dobrzy w rzucaniu Słowem do momentu, gdy poprosiłam, aby zamknęli swój skrypt i podzielili się Słowem, które miało odbicie w ich konkretnych wyborach życiowych. Coś próbowali powiedzieć, lecz na końcu usłyszałam, że nie po to tutaj przyszli by głosić siebie, lecz Boga.

Ok, odpowiedziałam. Lecz jeśli Was wybrał, to chciałabym usłyszeć jak Bóg przemawia do mnie przez wasze życie.

Nic nie odpowiedzieli.



poniedziałek, 13 lipca 2015

ŚWIADECTWO

Przyszedł czas na świadectwo z życia ...




Życie to tajemnica szczęścia spleciona z tajemnicą cierpienia...

Niespełnione pragnienia macierzyństwa znam "od podszewki". Moja córka wiele lat cierpiała z powodu niepłodności. Patrząc na nią leciały mi łzy jak grochy. Też jej proponowano in vitro. Miałyśmy więc czas na to, by spojrzeć na ten preceder z każdej strony. Pokusa "posiadania dziecka za wszelką cenę" była wielka; proporcjonalna do bólu, jaki był z powodu braku potomka. Potem ten ból się wzmógł, gdy trzeba było się zmierzyć z jeszcze większym cierpieniem ... śmiercią pierwszych wnuków, którzy zmarły w 6 miesiącu ciąży. Kamilek i Bartuś żyli 11 godzin, trzecie dzieciątko zanikło w 6 tygodniu, zaraz na początku. Jego serce biło tylko kilka dni. Lekarze z kliniki leczenia bezpłodności znowu stwierdzili, że in vitro pozwoli na ominięcie kolejnego cierpienia i bólu. Ostatnia wizyta zakończyła się wypisaniem recepty na hormony wywołujące opóźniającą się miesiączkę i stwierdzeniem, że jeżeli Pani nie zgodzi się na in vitro - to nie ma sensu dalej walczyć. 

Gdyby moja córka ich wtedy posłuchała nie patrzyłabym dzisiaj na kochaną wnusię Natalkę, która z pomocą Bożą ukryła się pod sercem mamy. Była już tam, gdy córka trzymła w ręku feralną receptę. Nawet nie chcę myśleć o tym, co by było, gdyby wiara w człowika była bezgraniczna. Natusia ma już półtora roczku. Zaraz potem począł się Wojtuś. Natusia była tak wielkim CUDEM, że do głowy nam nie przyszło, że moja córka pocznie kolejne dziecko. To, że nie miała miesiączki - to było normalne w jej chorobie. Tak jak stale pojawiające się groźne torbiele. Wszystko się "wydało", gdy Wojtuś kopnął ją porządnie w żebra :) Ciąża przebiegała prawie bezobjawowo... bez bólu, bez troski o to, czy dziecko się dobrze rozwinie, bez stresów ... Dla kobiety, która pochowała troje dzieci ten fakt był kolejnym CUDEM NIEBA. 

Jest to moje świadectwo. Wiem jedno - Gdyby Bóg nie czuwał nad naszą rodziną nie doświadczylibyśmy cudu narodzin ... i dla nieba ... i dla ziemi. Stąd moja wdzięczność i chęć bronienia każdego istnienia ludzkiego. 

Dziecko jest DAREM Boga i nie może stać się przedmiotem jakiejkolwiek manipulacji ze strony człowieka. Owszem, medycyna niech poszukuje nowych rozwiązań, aby pomóc niepłodnym małżonkom. Lecz niech "swój dom" buduje na na dobrym fundamencie, a nie na piasku. Niech ten fundament nie będzie poplamiony krwią ... o to tylko proszę.

niedziela, 12 lipca 2015

IN VITRO

Proszę Boga o świało i mądrość dla naszego narodu, abyśmy nie poszli drogą szczęścia, okupioną życiem tych najmniejszych.



Usłyszałam zdanie: 

  • "Alu, mam podobne zdanie o in-vitro jak Ty, ale znam pary dla których to był jedyny sposób i dzięki tej medycznej ingerencji ich marzenie o pełnej rodzinie się spełniło, są szczęśliwi i mają 2 zdrowych dzieci!" 

PRAWO DO MIŁOŚCI ...

Zdziwiłabym się bardzo, gdyby tych dzieci nie kochano. Wszak pojawiły się na świecie z wielkiego pragnienia rodzicielstwa. Poza tym godność osoby i prawo do miłości mają WSZYSTKIE dzieci ... i te, co poczęły się drogą naturalną i te z in vitro. Problem jednak nie jest w tym miejscu.

Może rodzinka czuje się szczęśliwa, wcale temu nie zaprzeczam. Jednak to nie prawda, że ta rodzinka jest w komplecie!!! Brakuje w niej tych dzieci, które drogą selekcji nie miały tyle szczęścia, co ta dwójka. 

DZIECI GORSZEJ KATEGORII... 

Są tak głęboko wypychane ze świadomości społecznej, że prawie nie istnieją. Z tym nie potrafię się zgodzić!!! Ani z tym, że nie zaznają one miłości - bo tak uznał człowiek omylny w swoich sądach. 

  • Czy to jest dobre? 
  • Czy zadowolenie rodziców może być usprawiedliwieniem?

wtorek, 7 lipca 2015

WOLNOŚĆ

Każdy ją ma i każdy z niej korzysta.



DAR WOLNOŚCI ...

  • Jak z niego korzystać, by się nie poranić? 
  • Co zrobić, by nie skrzywdzić nim drugiego człowieka?

Z tymi pytaniami człowiek nie potrafi sobie poradzić rozprawiając o wolności. 



WOLNOŚĆ SŁOWA ... WOLNA WOLA


Na ambonie w niedzielę padły ważne słowa ... "mamy mówić o Bogu prosto i zrozumiale". I na tym się należy skupić. Przekonywanie, nawracanie itp. nie jest bowiem zadaniem chrześcijanina, który ma szanować wolność wyboru każdego człowieka. Nawet w tedy, gdy pójdzie on inną drogą wiary niż my. 


Jezus uszanował wolę Nazarejczyków, którzy chcieli w nim widzieć jedynie syna cieśli. Czasem mi ich żal ... byli bowiem najbliżej Mistrza, a z własnego wyboru skorzystali najmniej z tej obecności. Syn cieśli uczynił wśród nich tylka kilka uzdrowień. Potem poszedł do innych wiosek, które zakosztowały Jego bóstwa w obfitości. 


Czasem się zastanawiam nad tym, czy krewni Jezusa doświadczyli na sobie choćby odrobiny zazdrości, że inni dostali to, co im zostało zabrane z powodu ich WOLNEJ WOLI . 

poniedziałek, 15 czerwca 2015

GRZECHY PRZECIWKO DUCHOWI ŚWIĘTEMU

Często wołamy o światło Ducha Świętego nie wiedząc nawet o tym, że sami zatrzaskujemy przed nim drzwi swojego serca.




Grzechy przeciwko Duchowi Świętemu

"Każdy grzech i bluźnierstwo będą odpuszczone ludziom, ale bluźnierstwo przeciwko Duchowi nie będzie odpuszczone" (Mt 12, 31).

1. Grzeszyć zuchwale w nadziei miłosierdzia Bożego,
2. Rozpaczać albo wątpić w łaskę Boża,
3. Sprzeciwiać się uznanej prawdzie chrześcijańskiej,
4. Nie życzyć lub zazdrościć bliźniemu łaski Bożej,
5. Mieć zatwardziałe serce na zbawienne natchnienia,
6. Umyślnie zaniedbywać pokutę aż do śmierci.

Warto zrobić rachunek sumienia, aby znaleźć odpowiedź na problemy związane z wiarą.


sobota, 13 czerwca 2015

DUCHU ŚWIĘTY, PRZYJDŹ!

Serca nie da się otworzyć siłą naszego rozumu i woli... 



Mam nadzieję, że O. Leon mi wybaczy... 

Z reguły nie kopiuję tekstów innych osób, lecz staram się pisać to, co mi w duszy zagra. Dzisiaj robię wyjątek. Poniżej wklejam fragment tekstu, który zabrzmiał w moim sercu jak symfonia i na nowo bardzo mocno zadrgały struny mego serca. Nie mogłam się więc oprzeć, by go tu nie umieścić.

***

http://ps-po.pl/serca-nie-da-sie-otworzyc-sila-naszego-rozumu-i-woli-12-czerwca-2015/?utm_source=feedburner&utm_medium=email&utm_campaign=Feed%3A+benedyktyni%2FKnAO+%28PSPO+%7C+Centrum+Duchowo%C5%9Bci+Benedykty%C5%84skiej%29


"Co należy czynić, by poz­nać, miłość Chrystusa, prze­wyż­sza­jącą wszelką wie­dzę? Nie wystarczy ani rozum, ani wyobraźnia, ani najlepsze nawet doświadczenie ludzkiej miłości. Aby ją poznać, trzeba, aby Chrystus zamieszkał przez wia­rę w na­szych ser­cach. To, co rzeczywiste, dokonuje się jedynie w sercu, gdyż ono jest naszym ukrytym centrum, jest miejscem, gdzie zamieszkuje nasze prawdziwe „Ja”, które Bóg powołał do istnienia. To „Ja” gdzieś się nam zagubiło. Na tym polega istota tajemnicy grzechu pierworodnego. Teraz potrzeba nam je odnaleźć. Mieszka ono w sercu, którego nie przenika jednak nasz rozum ani nie sięgają doraźne chęci. W nim jednak dokonują się najważniejsze decyzje dotyczące naszego życia i śmierci. Dostęp do niego ma jedynie Duch Święty (zob. KKK 2563) i tylko On jest w stanie nas wprowadzić w tajemnicę naszego prawdziwego „Ja”, które jest odpowiedzią na Boże wezwanie miłości. Dlatego też to, co najważniejsze w naszym życiu, dokonuje się przez otwarcie się na łaskę Bożą, czyli otwarcie się na Ducha Świętego. Serca nie da się otworzyć siłą naszego rozumu i woli. Sami możemy zrobić jedynie to, co podlega naszej woli i rozumowi: wnikać, jak potrafimy, w Bożą miłość, modlić się o łaskę, być wiernym w miłości na co dzień i tę miłość bardzo konkretnie okazywać wszystkim spotkanym ludziom. Resztę trzeba zostawić Bogu, pozostając czujnym na Jego prawdziwe słowo do nas skierowane. Oby ono do nas dotarło i nas obudziło!"

***

Zadzwonił wczoraj do mnie Wojtek z zapytaniem, czy nie mogłabym złożyć świadectwa wiary. Kiedyś od razu odpowiedziałabym ... tak, nie ma sprawy. Dzisiaj nie tyle się waham, ale nie chciałabym by rozum i wola stanęły przed SERCEM, którego nie da się otworzyć bez łaski Ducha Świętego... 


***

Noszę w sobie pragnienie, które"gryzie" mnie od wielu lat. Może nadszedł czas na jego realizację? Pomódlcie się o światło Ducha Bożego ... proszę. Bez Jego błogosławieństwa nie postawię ani jednego kroku. Kiedyś próbowałam, ale to nie było to, co by mnie uspokoiło.

piątek, 5 czerwca 2015

BOŻE CIAŁO ..

Kilka refleksji z wczorajszego dnia ...


DZBAN WODY ...

Ktoś powie ... co ma piernik do wiatraka ... albo dzban wody do Eucharystii. A jednak... 

  • Okazuje się, że proste znaki kierują uczniów ku wielkiej tajemnicy. Weszłam wczoraj w to doświadczenie Słowa i zadałam sobie pytanie, czy Jezus by mnie szybko przekonał do wyjścia z domu i poszukania człowieka niosącego "gliniany dzbanek". Chyba musiałby trochę poczekać, aż ucichnie moja logika postrzegania rzeczywistości.
  • Wielokrotnie na blogu prowadziłam dyskusje na temat prostoty znaków, które tylko z ludzkiego punktu widzenia nie mają nic wspólnego z Objawieniem Bożym. Z reguły kończyły się fiaskiem. Doszłam więc do wniosku, że lepiej będzie ... IŚĆ ZA ZNAKAMI, A NIE O NICH DŁUGO DYSKUTOWAĆ. 

***

"W pierwszy dzień Przaśników, kiedy ofiarowywano Paschę, zapytali Jezusa Jego uczniowie: «Gdzie chcesz, abyśmy poszli poczynić przygotowania, żebyś mógł spożyć Paschę?» I posłał dwóch spośród swoich uczniów z tym poleceniem: «Idźcie do miasta, a spotka was człowiek, niosący dzban wody. Idźcie za nim i tam, gdzie wejdzie, powiecie gospodarzowi: Nauczyciel pyta: gdzie jest dla Mnie izba, w której mógłbym spożyć Paschę z moimi uczniami? On wskaże wam na górze salę dużą, usłaną i gotową. Tam przygotujecie dla nas». "

O DRZEWIE, KTÓRE POZOSTAŁO W RAJU ...

Piękne kazanie miał nasz Proboszcz na temat rajskiego drzewa życia, które musiało być chronione przed pazernością człowieka. Gdy mówił o posłudze kapłańskiej przy ołtarzu posłużył się obrazem, który wpłynął na moją wyobraźnię. 

Wskazał na ołtarz i powiedział, że dzięki Miłości Bożej podczas mszy świętej mamy możliwość korzystania z owoców drzewa życia na miarę naszych możliwości. Możemy więc się karmić do syta :

  • Słowem Bożym
  • Sakramentami /prostymi znakami/
  • świadectwem wiary
  • Eucharystią

Na koniec zachęcił, abyśmy tak szybko z nich nie rezygnowali.


***

Bogu dziękować za takich kapłanów!