czwartek, 22 stycznia 2015

DZIEŃ BABCI i DZIADKA

Piękny ten dzień, w którym nie ważne są smutki i troski dnia codziennego. Dzięki wnukom życie nabiera głębszego sensu. Nie daję na bloga zdjęć z życia naszej rodziny. To świadomy wybór. Dzisiaj jednak robię wyjątek ... 



Kochana Natalka, 2 lutego skończy 11 miesięcy. Od 9 miesiąca już biega. Wszędzie jej pełno ...



... uwielbia, gdy czyta się jej bajki



... i gdy dziadek wozi ją na sankach


Kochany Wojtuś. W poniedziałek skończył tydzień swojego życia na ziemi. Jeszcze nie biega, ale słucha, gdy śpiewam mu kołysanki ...



Dziadek ma kołysankowy hit ... o Misiach ... hop, siu ... tra, la, la :)

Są i bolesne wspomnienia ...



Kamilek i Bartuś w grudniu skończyliby 3 latka. Nie miałam tyle szczęścia co dziadek, który mogł ich zobaczyć w inkubatorach.  Żyli 11 godzin, a potem poszli do nieba, by z stamtąd czuwać nad całą naszą rodziną. Do 6 tygodnia ciąży byli jeszcze z  jednym dzieciątkiem, ale ono poszło szybciej. Są kolejnym cudem, o którym napisałam w książce pt. "Narodziny dla nieba ...". Leży na półce, może kiedyś przeczytają ją inni. W niej zawarłam całą miłość, jaką mam dla tych istotek. Ich dziełem jest DZIEŃ DZIECKA UTRACONEGO w naszej parafii. Tylko sam Bóg wie, ile cudów się dokonało za ich wstawiennictwem. Natalka i Wojtuś są tego widocznym dowodem; są też i inne poczęte dzieci,  a także uleczone z żałoby serca rodziców, babć i dziadków.


Bóg nie chciał ich śmierci, tego jestem pewna. Ona po prostu przyszła w najmniej oczekiwanym momencie. Nie da się jej zrozumieć ... może kiedyś przyjdzie światło, gdy stanę twarzą w twarz z moimi wnukami. Dzisiaj żyję tęsknotą i nadzieją na spotkanie ...


*** 

Oby żaden wnuczek, ani żadna wnusia nie przeżywali tego, co Judytka, która podzieliła się ze mną swoim doświadczeniem.

Dziś Dzień Babci... 
Mogę jedynie marzyć o tym, abym moje Babcie mnie kochały. Ale dla żadnej z nich nic nie znaczę. Płaczę i cierpię, pisząc te słowa, te bolesne i prawdziwe słowa. Do jednej Babci wysłałam kartę z życzeniami... nie oczekuję jakiejś szczególnej wdzięczności, ale nawet nie zadzwoniła, nie podziękowała, choć jednym słowem, nie dała do zrozumienia, że w ogóle ją dostała. Do drugiej Babci dzwoniłam z życzeniami, wierzyłam, byłam więcej niż pewna, że się ucieszy, że zaprosi mnie w tym Dniu. Tak się jednak nie stało. Moja rozmowa z nią trwała nie całe 26 sekund, a Babcia chciała jak najszybciej ją zakończyć. Wiem, że mnie nie kocha, a od dawna już nawet nie stara się tego ukryć. Na szczęście nie ma Dnia Wnuka, bo byłby dla niej tylko kłopotem taki dzień. Wiem, że w jej oczach nie zasługuję na szacunek, bo jestem starą panną, bez gromadki nieślubnych dzieci, jak moja kuzynka, stanowiącą jej oczko w głowie, esencję jej życia, obiekt jej troski i miłości. Ja w porównaniu z nią, choćbym na głowie stawała i ukończyła nawet 5 kierunków studiów i starała się żyć jak Człowiek, a nie zwierzę, nie zasługuję na nic, tylko na ubolewanie, że nie byłam na tyle roztropna, aby w wieku 15 lat znaleźć faceta na raz i co roku zachodzić w przypadkowe ciąże, nie wiedząc nawet jak na imię jej sprawcom... 



Takie jest moje świadectwo, Alicjo, i takie są moje Babcie. W Dniu ich święta staram się po prostu nie mieć do nich żalu i ze wszystkim się pogodzić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz