wtorek, 27 stycznia 2015

PRZYKAZANIA

Korzystam z chwilki wolnego czasu, aby kontynuować rozmowę z Samotną Wyspą. Mam nadzieję, że jeszcze do mnie zaglądnie. Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że długo milczałam. A to nie sprzyja dialogowi.


Ku przypomnieniu ...

Samotna Wyspa    8 stycznia 2015 22:50
/.../

P. S. Wierzysz w przykazania kościelne? Tak tylko pytam.

alicja   9 stycznia 2015 21:45

Wierzę w Boga ... Przykazania kościelne są jedynie po to, by przypomnieć mi o niektórych sprawach; regulują też niektóre kwestie społeczne Ludu Bożego. Przestrzegam je, gdyż nie widzę w nich nic, co by było sprzeczne z moją wiarą.

pozdr. alicja

Samotna Wyspa   10 stycznia 2015 08:56

/.../
Moje pytanie było skrótem myślowym, przepraszam. Nie pomyślałam, że tak dosłownie się do niego ustosunkujesz. Chodziło mi o to, czy wierzysz, że nieprzestrzeganie przykazań kościelnych to grzech. Uczono mnie, że złamanie przykazania kościelnego jest grzechem ciężkim, a ja chciałabym wiedzieć, na jakiej podstawie. Dostaliśmy 10 przykazań i nie widzę powodu ani do uzurpatorskiego powiększania ich puli, ani do ich rozdmuchiwania i przeinaczania.

*** 

Pięć przykazań kościelnych:
1. W niedziele i święta nakazane uczestniczyć we Mszy świętej i powstrzymać się od prac niekoniecznych.
2. Przynajmniej raz w roku przystąpić do Sakramentu Pokuty.
3. Przynajmniej raz w roku, w okresie wielkanocnym, przyjąć Komunię świętą.
4. Zachowywać nakazane posty i wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych, a w czasie Wielkiego Postu powstrzymywać się od udziału w zabawach.
5. Troszczyć się o potrzeby wspólnoty Kościoła.

*** 

Przykazania te dotyczą ludzi Kościoła. To Lud Boży, który pragnie kroczyć jasno wytyczoną ścieżką. Według mnie nie ma żadnej sprzeczności między X przykazaniami Bożymi, a V przykazaniami kościelnymi. 


PAMIĘTAJ, ABYŚ DZIEŃ ŚWIĘTY ŚWIĘCIŁ ...

Dla mnie przykazania kościelne wynikają z tych, danych Mojżeszowi na Synaju. Mojżesz wytycza główny kierunek ku Bogu. Kościół jedynie wyjaśnia, jak ten kierunek nie zgubić w dzisiejszej rzeczywistości. /1-4 przykazanie/

TROSZCZYĆ SIĘ O POTRZEBY WSPÓLNOTY KOSCIOŁA ...

Wielu ma tutaj na myśli jedynie hierarchów Kościoła i stąd bierze się nieporozumienie. Oni bowiem stanowią cząstkę wspólnoty, do której należą też i świeccy. Ich potrzeby materialne są również wpisane w to przykazanie. 

MIŁUJ BOGA i BLIŹNIEGO ...

Można się w życiu jedynie tego przykazania trzymać. Ono bowiem zawiera w sobie X przykazań Bożych i V przykazań kościelnych. Problemem jednak jest to, że ile ludzi na ziemi, tyle interpretacji tego przykazania Miłości. Bez jasnego sprecyzowania celu będzie ciężko odpowiedzieć na zaproszenie Boga.

GRZECH ...

To podeptanie MIŁOŚCI ... w każdym jej wymiarze.

65 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam Panią :)

    Gratulacje przyjmuję z wielką radością.

    Duszpasterze ...

    Nie wrzucałabym ich do jednego worka. Są wśród nich i tacy, którzy bazują na szczerej modlitwie, a wiedza poznana w seminarium pomaga im w przekazywaniu tego, czego dotknęli swoją duszą. Mam szczęście znać takich wiele. Mam też nieszczęście znać i takich, za których się modlę, by swoim złym świadectwem nie zrażali innych do Boga i Kościoła.

    Napisała Pani:

    "/.../ źle na tym wyjdę. Jeśli pozwolę, by myśleli za mnie inni. /.../"

    Ja również źle bym na tym wyszła. Po to mam rozum, aby z niego korzystać w sposób całkowicie wolny. Jezus zawsze powtarzał, aby na modlitwie rozeznawać sprawy dotyczące człowieka. Staram się więc tak czynić każdego dnia. Słowa dobrego kapłana dają mi wiele światła na moje doświadczenie wiary, dlaczego więc miałabym z niego nie skorzystać? Wybór jednak zawsze należy do mnie i nie znoszę, gdy mi ktoś coś z góry nakazuje. W tym podobna jestem do Pani ... tak myślę :)

    Napisała Pani również:

    "W końcu to mi zależy na zbawieniu, a będąc członkiem Kościoła często czułam, że postępuję wbrew sumieniu, które coraz bardziej głośno mówiło, że muszę zweryfikować, ćzy wiara, którą wyznaję, jest prawdziwa".

    Zainteresowało mnie stwierdzenie, że będąc członkiem Koscioła robiła Pani coś wbrew sumieniu. O ile nie są to sprawy zbyt osobiste może mi Pani przybliży ten temat i poprze konkretami.

    Są w Kościele rzeczy, które mnie także gorszą, ale wtedy nie idę za nimi, lecz nazywam je ostro "po imieniu", no i nie idę za nimi jak cielę na postronku.

    A jeżeli chodzi o doświadczenie prawdziwości wiary ... to każdy MUSI SIĘ Z TYM DOŚWIADCZENIEM ZMIERZYĆ, aby żywa wiara stała się osobistym wyborem wolnego człowieka.

    Często zwracam uwagę na ten aspekt rozwoju duchowego na katechezie, przy omawianiu tekstu biblijnego o Nikodemie, który nocną porą rozmawiał z Jezusem o ponownym narodzeniu z Ducha. Bez tego doświadeczenia nie ma mowy o żywej wierze, o której tu rozmawiamy.

    Napisała Pani dalej:

    "Dziś, kiedy mam za sobą wiele doświadczeń, bardzo ostrożnie podchodzę do wszelkich grup o charakterze religijnym. Zaufałam Bogu i mam nadzieję, że to, ze odsunęłam się od kościoła, w uczuciu zbliżyło mnie do Boga. Nie korzystam już z sakramentów, bo nawet nie jestem pewna, czy to jest prawdą, że Jezus ustanowił jakiekolwiek sakramenty."

    Nie chcę dyskutować z Pani doświadczeniem. Podzielę się jednak moim. Dzięki sakramentom doświadczam uzdrowienia duszy, emocji i czasem ciała. Nie potrzebuję wróżek, bioenergoterapeutów, do których nie mam zaufania. Zawsze mam wątpliwości - z czyjej mocy korzystają. Do tego doszłam po wielu latach. Kiedyś też się modliłam przed spotkaniem z Harisem. Wtedy wiele spraw było dla mnie niejasnych w tej kwestii.

    Czarna Madonna ...

    Fakt, wiele słów kierowanych w stronę Maryi jest zaczerpniętych z religijności ludowej. Tworzą ją prości ludzie, którzy nie zagłębiają się w treść wypowiadanych przez siebie słów i przez to dochodzi do wielu paradoksów.

    Na szczęście Maryja zawsze kieruje nasz wzrok na Boga, a nie na siebie... Wystarczy zagłębić się nieco w objawienia np.z Fatimy, czy z Lourdes ... i w wiele innych, aby to zobaczyć. Jest to jednak temat na całkowicie nowy post.

    pozdrawiam serdecznie, alicja

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kto uczciwie i szczerze szuka Boga - znajdzie Go w miejscach, gdzie On sam da się poznać człowiekowi. Nie ustrzeżemy się jednak błędnych tropów, bo jesteśmy ludźmi. Mówi Pani o śmierci. Ja również o niej myślę, gdy wypowiadam słowa ... i w godzinę śmierci naszej . Amen. To ważna godzina; powiedziałabym więcej, jest ona najważniejsza dla człowieka. Dla niej warto się trudzić. Na "szczycie" nie będą się liczyć porażki

    Napisała Pani: "W "Przesłaniu" jest napisane, że kto klęka przed monstrancją widząc w niej żywego Boga, grzeszy tak przeciw pierwszemu przykazaniu."

    Proszę wybaczyć, ale Przesłanie nie jest dla mnie autorytetem. Rozumiem jednak trudność w pojęciu tajemnicy obecności żywego Boga w Chlebie Eucharystycznym. Kapłan wypowiada podczas przeistoczenia słowa: OTO WIELKA TAJEMNICA WIARY. I tak jest. Umysł ludzki nie jest w stanie jej zgłębić. Bóg daje wiele znaków. Myślę tu o cudach eucharystycznych. Do mnie osobiście przemówiło doświadczenie Marty Robin, która ponad 50 lat żyła tylko i wyłącznie dzięki Eucharystii. Piszę krótko o niej na swoim blogu:

    http://www.alicjan.blogspot.com/2014/08/fakty-marta-robin.html

    Oczywiście w cuda można wierzyć, lub nie. Nie są konieczne do zbawienia!!! Są po to, by pomóc nam przyjąć Dobrą Nowinę.

    Pisze Pani: "Dzisiaj KK mówi, że trzydzieści kilka lat temu nie miał rozeznania duchowego i wpuszczał przed ołtarze ludzi, którzy uzdrawiali poprzez demony, bo to ściągało ludzi i dawało więcej datków na tacę. Ciekawe, czy miał rozeznanie duchowe, kiedy wyświęcał ludzi na ołtarze."

    Myślę, że ma Pani bardzo znikomą wiedzę o procedurach beatyfikacyjnych. Świadczy o tym wiązanie tych dwóch spraw ze sobą. Poza tym, to nie KK, ale niektórzy tylko kapłani poszli w tę ślepą uliczkę. KK - po rozeznaniu sprawy wzywa wiernych do roztropności w tej materii. Datki na tacę ... Demon jak nie wie, w co uderzyć bierze mamonę i nią wymachuje przed oczami człowieka, by go rozdrażnić. Myślę, że nie damy się sprowokować pokusie, którą Jezus przezwyciężył podczas 40 dniowego pobytu na pustyni.

    Chciwość...To jeden z grzechów głównych, którego należy się wystrzegać. Każdy wpada w jego pułapki, więc wymachiwanie nim jedynie kapłanom to wielkie nieporozumienie. Owszem, powinni świecić przykładem i ich odpowiedzialność jest większa. Lecz i oni są NA DRODZE NAWRÓCENIA!!! O czym stale zapominamy, niestety. Zamiast na nich narzekać, lepiej sie za nich modlić ... to jest moja dewiza.

    Pisze Pani: "Bo tylko poznanie Prawdy i życie według niej może człowieka uwolnić od ciemności, a tego przecież chciał Chrystus."

    Brakiem pokory jest ufać całkowicie swojemu poznaniu. Człowiek nie jest nieomylny w swych sądach. NIE JEST BOGIEM!!! Dlatego na ścieżkach człowieka Bóg stawia tajemnice, które mają prowokować do pełnej ufności w Jego Słowo. Po owocach zaś poznamy, czy idziemy dobrą drogą ... czy to są owoce duchowe, czy też cielesne. List do Galacjan 5.22-23, „Owocem zaś Ducha są: miłość, radość, pokój, cierpliwość, ...

    Pisze Pani: "A jeśli chodzi o kościół - nie potrafię się głęboko pomodlić podczas mszy, kiedy ktoś nadaje tempo, moje uczucia nie nadążają. a wiadomo, że modlitwa nie napełniona uczuciem jest pustą formą."

    Uczucia są bardzo ważne, ale nie można na nich budować swojej wiary jak na fundamencie, bo przyjdzie wiatr, burza i misternie budowany dom złozy sie jak domek z kart. Św. Jan od Krzyża świetnie na ten temat pisze, warto go poczytać. Gdyby kochająca matka kierowała się jedynie uczuciami, albo dobrym nastrojem to nigdy by nie podała swojemu dziecku gorzkiego lekarstwa. Nie wytrzyma bowiem jego płaczu, ani cierpienia na jakie jest ono narażone z powodu choroby.

    Miło mi się z Panią rozmawia :) pozdr. alicja

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. Pismo św. wielokrotnie pisze o cudach, czyli o zjawiskach, w których NATURA była posłuszna woli Boga.

    To prawda, że poprzez naturę poznajemy Boga. To On ją stworzył i w darze dał człowiekowi, by z niej korzystał. Wielu rozpoznało w niej miłość Boga zachwycając się jej pięknem. Poznanie praw natury jest jak najbardziej wskazane. Nie neguję tej ścieżki dojścia do Boga. Wielki Tomasz z Akwinu pisze o niej tak wyczerpująco w swoich dziełach, że nie starczy nam życia, by zgłębić ich treść.

    Są jednak fragmenty w ST i NT, które świadczą o tym, że nad naturą stoi Bóg, On jest jej Panem. On w ST zatrzymuje słońce na firmamencie nieba, nie bacząc na to, że czas zbliża się ku wieczorowi. Bo ważniejszy jest człowiek i jego dobro. Prorocy też czynią cuda, by wskazać na wielką Miłość Boga, wskrzeszają zmarłych, rozmnażają mąkę i oliwę, by uboga wdowa wraz z synem mogła przeżyć suszę. NT ... ile razy Jezus nakazuje wiatrom, rybom, aby były Mu posłuszne? Nawet śmierci umiał się przeciwstawić, którą jest naznaczone każde stworzenie ... Łazarz, młodzieniec z Naim, córka Jaira... to tylko kropelka w morzu Bożego Miłosierdzia.

    Napisała Pani: "Dlaczego KK i jego przedstawiciele odrzucają możliwość poznania Prawdy, nawet się z nią nie zapoznając, skoro Jezus sam zapowiedział, że cała Prawda przyjdzie na świat na krótko przed sądem?"

    Proszę pisać konkretami, o jakich przedstawicielach Pani mówi? Pisanie ogólnikami jest niebezpieczne, gdyż stawia się tezy bez pokrycia. One robią mętlik w głowie i zamieszanie.

    Wydając sądy na temat KK, należy wpierw dobrze zapoznać się z jego nauką. Inaczej trwać będziemy jedynie w iluzji. Zacytuję fragment z katechizmu KK, który jasno wykłada, że poprzez naturę też poznajemy Boga, ale nie jest to jedyna droga poznania.

    Rozdział drugi - BÓG WYCHODZI NAPRZECIW CZŁOWIEKOWI

    50 - Za pomocą rozumu naturalnego człowiek może w sposób pewny poznać Boga na podstawie Jego dzieł. Istnieje jednak inny porządek poznania, do którego człowiek nie może dojść o własnych siłach; jest to porządek Objawienia Bożego 1 . Na mocy swego całkowicie wolnego postanowienia Bóg objawia się i udziela człowiekowi. Czyni to, objawiając swoją tajemnicę, swój zamysł życzliwości, który odwiecznie przygotował w Chrystusie dla dobra wszystkich ludzi. Objawia w pełni swój zamysł, posyłając swego umiłowanego Syna, naszego Pana Jezusa Chrystusa, i Ducha Świętego.

    54 - "Bóg, który przez Słowo wszystko stwarza i zachowuje, daje ludziom w rzeczach stworzonych wieczne świadectwo o sobie.

    pozdr. alicja

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  9. Zanim odpisałam na pierwszy Pani post na moim blogu pobieżnie zapoznałam się z tą lekturą. Nie lubię bowiem wypowiadać się w sprawach całkowicie mi obcych. Poza tym z uwagą słucham Pani wypowiedzi i szczególnie analizuję te, które mają swoje źródło w Przesłaniu. Nie chcąc wchodzić w polemikę, kto ma rację, powstrzymuję się wielokrotnie z wypowiedzią i pozostaję jedynie przy tych kwestiach, które naukę KK całkowicie spłycają, lub przedstawiają ją w całkowicie krzywym zwierciadle.

    Szczerze mówiąc, to wolę odpowiadać na Pani pytania. Staram się to robić rzeczowo i starannie, aby poznała Pani mój punkt widzenia. W ten sposób mam pewność, że nie narzucam Pani swojego światopoglądu, a jedynie się nim dzielę. Wnioski zaś wyciągnie Pani sama takie, jakie chce.

    Moim zdaniem ...

    Poza objawieniem Jezusa nie ma innego objawienia. Pisałam wcześniej o objawieniach maryjnych. Pragnę jedynie dodać, że mają one jeden cel - wskazać na objawienie Jezusa Chrystusa i je na nowo przypomnieć.

    OdpowiedzUsuń
  10. i jeszcze jedno

    Wspominając Martę Robin miałam bardziej na uwadze to, że jedynym pokarmem utrzymującym ją przy życiu przez 50 lat była Eucharystia, o której Pani wspomniała.

    Łaska stygmatów też godna uwagi. Myślenie o nich w wymiarze wywyższenia byłoby nieporozumieniem. Natomiast nie bardzo rozumiem o jakim poprzednim wcieleniu Jezusa Pani mówi. Może mi więc Pani wyjaśni o co tu chodzi?

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  16. Myślę, że na razie nasza rozmowa w tym miejscu powinna się zakończyć. Powiedziałyśmy sobie wiele; teraz przychodzi czas na zmierzenie się z PRAWDĄ w sobie.

    pozdr. alicja

    OdpowiedzUsuń
  17. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że jesteś :)

      Teraz mnie trochę czas goni. Pytania twoje są z dziedziny, która nie jest moim "konikiem", więc mogę nieco sucho i bez entuzjazmu odpowiadać. Dzisiaj zatrzymam się nad:

      - "zasadnością narzucania ludziom przez Kościół czegoś, co nie zostalo wyartykułowane w Biblii".

      1. NARZUCENIE ...

      Przede wszystkim nie czuję w sobie niewoli. Mój wybór pójścia za Jezusem niesie za sobą trwanie w Kościele, rozumianym jako WSPÓLNOTA WIERNYCH. To w nim wzrastam w wierze i miłości ku Bogu i ludziom.

      To tak jak w małżeństwie. W tej wspólnocie mężczyzny i kobiety trwam już 30 lat. Raz jest lepiej, raz gorzej, ale nie zamieniłabym męża na żadnego innego. Kocham go i wiem, że on mnie też . Po 30 latach bycia razem nasza miłość jest o wiele dojrzalsza niż kiedyś, gdy mi się zdawało, że mocniej już kochać nie da rady. Przeszliśmy wspólnie wiele trudnych doświadczeń, które bez pomocy Boga mogły nas całkowicie zniszczyć. Dzięki jednak łasce możemy cieszyć się coraz większą jednością, która nadaje sens i czyni mnie szczęśliwą.

      Mówię o małżeństwie dlatego, że św. Paweł przyrównał relacje KOŚCIÓŁ - CHRYSTUS właśnie do małżeństwa, które powinno wzrastać w miłowaniu. A nic tak nie cementuje wspólnoty jak pokonywanie trudności w jedności ducha.

      TRUDNOŚCI ...

      Może ze względu na nie odrzuca Cię od Kościoła. Wielu bowiem oczekuje od tej wspólnoty, aby przynosiła jedynie rajskie odczucia, pełne bezpieczeństwa, radości, pokoju ... "Sielsko i anielsko" jednak nie będzie. Ci którzy szukają takiego Kościoła nie odnajdą w nim swojego miejsca. Stale jesteśmy w drodze ku niebu. Starotestamentalnym obrazem tej wędrówki jest przejście Izrelitów przez pustynię. Mogli przejść w tydzień trasę, którą szli ponad 40 lat. Wystarczyłoby, by nie szemrali i o razu poszli za wskazówkami Mojżesza, który oznajmiał im jasno wolę Bożą.

      X PRZYKAZAŃ BOŻYCH ...

      Jak myślisz, dlaczego tak trudno je przestrzegać? Czy nie ze względu na słobość ludzi musiały być obwarowane dodatkowymi przepisami?

      V PRZYKAZAŃ KOŚCIELNYCH ...

      Gdybyśmy nie odchodzili od Dobrej Nowiny i życia pierwszych chrześcijan nie byłyby potrzebne. Nie prawdą jednak jest to, że nie mają one zanurzenia w Biblii. Pytasz dlaczego ewaluują i zmieniają nieco swoje brzmienie. Odpowiedź jest prosta. Dostosowują się do historycznej rzeczywistości. A to się nie podoba ludziom "postępowym", którzy by chcieli zmieniać rzeczywistość po swojemu. Dlatego są zgrzyty...

      PS.

      Poszukam parę biblijnych fragmentów, ale potrzebuję czasu.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Rozumiem :)

      Grzech jest wtedy, gdy jest to świadome i dobrowolne przekroczenie przykazania.

      Kiedyś moja przyjaciółka stwierdziła, że wolałaby o wielu sprawach wiary nie wiedzieć. Gdy zapytałam - dlaczego? - odpowiedziała krótko - bo mniej bym grzeszyła!

      Owszem. Osoba nieświadoma nie popełnia grzechu i żreć mięcho w Wielki Piątek może bez żadnych konsekwencji duchowych.

      Inaczej jest z tymi, którzy mają świadomość tego, z jakiego powodu powstrzymują się od tej "przyjemności". Ci mogą to robić w dwojaki sposób:

      1. Ze strachu przed karą piekła.
      2. Z miłości do Jezusa, solidaryzując się w ten sposó z Jego cierpieniem na krzyżu.

      Pierwsze rozwiązanie absolutnie mi nie podchodzi i nie polecam nikomu tę drogę leku i strachu. Jest jednak wielu, którzy tak czynią i przez to się zbawiają. Przypomina mi to trochę kierowcę kurczowo trzymającego się kierownicy. Jedzie do przodu ... ale nie ma żadnego zadowolenia z tego, że powadzi samochód.

      Drugie rozwiązanie polecam. Matka, z miłosci do dziecka poświęci wiele ... i gdy dziecko jest chore czuwa przy nim nocami i dniami. Nie skupia się na swoim zmęczeniu, lecz na obecności przeżywanej wspólnie z dzieckiem. Poszcząc w Wielki Piątek stram się nie skupiać na sobie ...

      Oto cała tajemnica postu i wyrzeczeń, o który pytasz.

      Usuń
    4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    5. Do listy pytań i wątpliwości dodaję jeszcze te:

      http://www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TA/TAP/przykazania.html#

      Tutaj jest zaś próba odpowiedzi na pytanie.

      http://mateusz.pl/mt/ewa-rozkrut/er-pk.htm

      Nie potrzebuję znać szczegółowo budowy samochodu, by nim bezpiecznie podróżować. Wystarczy mi ogólne pojęcie. Tobie zaś nie, więc szukaj i drąż jak masz taką potrzebę. A ja, w miarę możliwości dołączę od czasu do czasu. Wolę bowiem rozmawiać o konkretach mojego i twojego życia wiarą, niż czynić tu wielkie rozprawy teologiczne.

      Usuń
    6. moje doświadczenie ...

      "cudowne macierzyństwo" ...

      Frazes, czy nie, ale mnie ono dawało wiele radości i miłych wspomnień. Nie znaczy to jednak, że było zawsze lekkie i bez bólu. Nie nazwałabym go jednak koszmarem w moim życiu.

      Usuń
    7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    10. WIARA jest u BOGA ... Nikt z ludzi Ci jej nie da.

      Nikt też nie jest w mocy Ciebie przekonać. Ja przynajmniej nie dlatego z Tobą rozmawiam. Dzielę się tylko swoim życiem i odpowiadam jak sobie radzę w drodze "ku szczytom".

      Możesz z mojego świadectwa wiary wybrać to, co ci potrzebne. Nie jest ono najpiękniejsze, ani najcudowniejsze; wielu może się nawet przerazić i odejść od Kościoła. Nie ukrywam bowiem swojej małości w wielu sprawach.


      Jesteś skrupulantką, chcesz mieć wszystko poukładane od A - do Z. A życie z Bogiem to życie "na łodzi", którą byle jaki wiatr jest w stanie wywrócić. To głośne zawołanie ...

      BOŻE RATUJ, BO SAMA ZE SOBĄ JUŻ NIE MOGĘ WYTRZYMAĆ!!!

      Zawołasz w ciemno, czy też będziesz znowu analizowała, czy nie jest coś śmieszne, albo infantylne?

      Napisałabym jeszcze więcej, ale obawiam się, że za bardzo postawiłaś na rozum i na nim chcesz oprzeć całkowicie swoją wiarę. A tak po prostu się nie da.

      Usuń
    11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    12. To może przestań już wołać, a zacznij nadsłuchiwać Jego głosu w głębi swojej duszy. Może warto też zatrzymać tę lawinę pytań, którymi sama odgradzasz się od ciszy. Może w niej właśnie czeka na Ciebie Bóg?

      Bóg nie jest ... ani niemy, ani głuchy, ani obojętny na Twój los. Może po prostu czeka na Twoje wyciszenie umysłu.

      Nic więcej nie jestem w stanie Ci powiedzieć. Poszłam więc na mszę i poprosiłam Jezusa, by Tobie pomógł uwierzyć.



      Usuń
    13. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    14. Dopiero teraz zobaczyłam Twoją odpowiedź...

      Z tego, co wiem DAR ŁEZ jest łaską Ducha Świętego oczyszczającą duszę ... a więc Bóg wcale nie milczy, tylko mówi w taki sposób, jaki uznał, że będzie dla Ciebie najlepszy ... to wielka radość

      Usuń
  18. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. VI - „Nie będziesz cudzołożył” (Wj 20,14; Pwt 5,17).

      (Mt 5, 27-28) - Jezus uściśla:

      „Słyszeliście, że powiedziano: Nie cudzołóż! A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa” .

      SEKS PRZEDŚLUBNY ...

      Jestem za czystością przedmałżeńską. Czas narzeczeństwa przeznaczyłam na zmaganie się ze swoją pożądliwością. Nie było to łatwe zadanie. Tym bardziej, że wśród "dzieci kwiatów" /tam są moje korzenie/ stale mówiło się o "wolnej" miłości. Nie żałuję. Do tej pory ciepło z mężem wspominamy te ciężkie chwile. Nieujarzmione pożądanie jest bowiem śmiercionośną bronią skierowaną ku drugiemu człowiekowi.

      ANTYKNONCEPCJA ..

      Tabletki hormonalne są stosowane w ginekologii w celach leczniczych. O nich jenak tutaj nie rozmawiamy.

      Jestem całkowicie przeciwna antykoncepcji z dwóch powodów:

      1.

      Z góry zakłada, że poczęte dziecko jest problemem, które należy eleminować. Z taką cywilizacją śmierci nigdy się nie zgodzę.

      2.

      Daje przyzwolenie na folgowanie swojej pożądliwości bez brania na siebie odpowiedzialności.

      FORMY ODDAWANIA CZCI BOGU ...

      Świętość jest w Bogu!!!

      Nie ma żadnej świętości w obrazach, rzeźbach, dewocjonaliach, wizerunkach świętych itp. Oddawanie im na ślepo czci w takim rozumieniu, jak piszesz jest bałwochwalstwem. Natomiast ludzie szukają najbardziej odpowiedniego "naczynia", aby przelać swoją miłość ku Bogu. Nie wszystkie muszą ci się podobać; wystarczy, że poszukasz dla siebie formy najodpowiedniejszej i będzie ok.

      Gdybyśmy mieli zdolność widzenia duszy ludzkiej niejeden prosty gest osoby modlącej by nas wzruszył do łez.

      Ale z jednym muszę się z Tobą zgodzić... folkor religijny u nas kwitnie jak jemioła i odstrasza wielu. Sztuką wiary jest jednak poszybować nad nim wysoko ... ku szczytom, gdzie nie ma miejsca na "stragany z kiczem".

      dobrej nocki :)

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. wrócę do tego później ...

      Przeczytaj uważniej to co napisałam i nie wyciągaj zbyt pochopnych wniosków. Napisałam ci też o moim doświadczeniu nie po to, by się chwalic, lecz po to, by ci powiedzieć, że tak można też żyć i być szczęśliwym wolnym czlowiekiem.. Wbrew opiniom "postępowych", którym zdaje się wiara kulą u nogi.

      Przy antykoncepcji napisałam o dwóch wariantach, które nie zawsze muszą iść ze sobą razem. I nie zawsze głównym celem jest zabicie poczętego dziecka.

      Aczkolwiek ... po co kobiety stosują antykoncepcję? Czy nie ze strachu przed pojawieniem się nowego życia, którego nie planują. Przed czynem rodzi się zawsze myśl ... i własnie ona mnie niepokoi w tej omawianej przez nas kwestii.

      "Cywilizacja śmierci" - pojęcie infantylne dla Ciebie, lecz nie dla mnie. Być może wymaga ono szerszego omówienia, ale teraz nie mam na to czasu.

      Usuń
    4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    6. "Antykoncepcja jest właśnie po to, żeby nie zabijać!"

      Wiesz co, muszę ten sposób myślenia przemyśleć ...

      Usuń
    7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    9. Trudny temat do rozmowy, gdyż dotyka postaw moralnych i fundamentu wartości, ktore przyjmujemy za swoje.

      Nie zastanawiałaś się nigdy...

      Dlaczego jest tyle dzieci niechcianych?
      Dlaczego macierzyństwo jest dla wielu katorgą?
      Dlaczego kobiety godzą się na życie z gwałcicielami, pijakami?
      Dlaczego matki zostają same z problemem?

      To nie DZIECKO jest problemem, lecz brak właściwej hierarchii wartości.

      Postawa antykoncepcyjna nie jest dla mnie drogą budowania właściwych relacji między mężczyzną i kobietą.

      Jest wyrywaniem chwastów bez korzeni ... choć ogrodnicy często tak robią, gdy nie mają czasu, albo ochoty się nieco bardziej wysilić.

      Usuń
    10. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    12. Wybacz mi szczerość, ale moim zdaniem to Ty dajesz się oszukiwać, że antykoncepcja chroni MIŁOŚĆ dwojga ludzi. Chcesz jednak tak myśleć, to sobie tak myśl.

      WŁAŚCIWA HIERARCHIA WARTOŚCI ...

      Nasz Proboszcz ma zwyczaj mówić, że jeżeli w naszym życiu Bóg jest na pierwszym miejscu to wszystko inne tak się poukłada, by żaden człowiek nie został przez nas świadomie skrzywdzony.

      Piszesz:

      "Umęczona, zabiedzona matka-Polka wielodzietna..."

      Czasem się zastanawiam, czy potrafisz patrzeć obiektywnie na rzeczywistość? Czy potrafisz zobaczyć też wielodzietne rodziny, które cieszą się sobą i Bogiem, który jest między nimi? Wokół mnie dość sporo jest takich rodzin ... czyżbym żyła więc na innej planecie?



      Usuń
    13. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    14. Dziękuję za szczerość.

      Masz rację, są dwa światy. Psalmista /Ps 1/ mówi o dwóch drogach.życia. Jakże ten obraz wpisuje się w naszą drogę "na szczyt"

      Trochę nadinterpretowałaś moją wypowiedź. Nie podpisuję się pod tym - "Ty dajesz się oszukiwać, że kolejne dzieci - zwłaszcza niechciane - chronią MIŁOŚĆ dwojga ludzi i do tych dzieci również." To błędny wniosek!!!

      NIECHCIANE DZIECI NIE UCHRONIĄ MIŁOŚCI DWOJGA LUDZI!!

      Zapytałam się Ciebie skąd się biorą nieszczęścia w rodzinie. Oprócz przyczyn niezależnych są też i takie, na które mamy wpływ.

      Widzę wiele pozytywów w czasowej wstrzemięźliwości. A największym dobrem jest to, że partnerzy nabywają umiejętność rezygnacji z przyjemności na rzecz drugiej osoby. Jak to działa? Otóż kochający mąż zauważy zmęczenie żony i pomoże jej np. w nocy przy płaczącym dziecku i nie będzie z tego powodu przeklinał cały świat. Kochająca zaś żona nie będzie mu "ciosała kołki na głowie" za to, że jest leń i myśli wyłącznie o sobie.

      DZIECI ...

      Pewnie, ze wymagają trudu wychowania, ale one mają w sobie ŻYCIE, RADOŚĆ, UFNOŚĆ ... /pod warunkiem, że są kochane/. Będąc babcią niejednokrotnie przy moich wnukach wraca mi chęć do życia.

      MAŁŻONKOWIE SĄ DAREM DLA SIEBIE ...

      Trzeba odkryć tę tajemnicę. Postawa typu - BRANIA OD ZARAZ - zamyka na nią serca. Akt małzeński jest darowaniem siebie drugiej osobie. Owocem tej miłości, z naturalnego prawa, jest dziecko. Ale nie tylko ono jest ważne. Na równi są ważni małżonkowie i ich wzajemna relacja. W każdym czasie należy o nią dbać, a to wymaga wysiłku zrezygnowania zwłasnego ego.

      Postawa antykoncepcyjna nie pozwala w pełni rozwinąć się tej relacji, ponieważ na plan pierwszy wysuwa przyjemność w każdym miejsu i czasie. Nawet, gdy zgadzają się na nią oboje partnerzy, to z powodu tego nastawienia dziecko jest niechcianym gościem. Dlatego powiedziałam, że nie w dziecku, lecz w postawie jego rodziców jest problem.

      NATURALNE METODY PLANOWANIA...

      A jeżeli z jakiś przyczyn małżonkowie nie są gotowi na przyjęcie dziecka, to niech wszystko zrobią, aby ujarzmić w sobie siłę pożądania na czas płodności kobiety. W całym cyklu - to zaledwie kilka dni wstrzemięźliwości. Trzeba jednak się wysilić, by poznać naturalne metody regulowania płodności. A komu się dzisiaj chce trudzić w tej materii? Lepiej pójść na łatwiznę i faszerować się syntetykami, chemią i hormonami i nie mówić o skutkach ubocznych. Przyjemność od "zaraz", a i przemysł farmaceutyczny kwitnie ... biznes jak cholera. Potem się dziwić, że mąż zgwałcił żonę; przecież zawsze ją może mieć. Nawet wtedy, gdy ona jest niedysponowana, bądź nie gotowa na przyjęcie potomstwa. Żaden problem ... w razie czego aborcjoniści czekają z otwartymi rękoma

      ... dla dobra biednej kobiety mówią ... dla dobra niechcianych dzieci...

      BZDURA!!!

      O niczyje dobro tu nie chodzi, lecz o niezaspokojąną żądzę

      Wracając jednak do sytuacji twojej przyjaciółki. Mam podobne doświadczenie. Sądy dla nieletnich, psychologowie, synrom lojalności PAS, który pozwolił mi zrozumieć 8 letnią dziewczynkę, która ma za sobą już ucieczkę z domu i próbę samobojczą. W jej jednak przypadku to matka ją niszczy. Ma to przełożenie na ojca, który od dwóch lat walczy o swoją córkę w sądzie. Opieszałość biegłych sprawiła, że dla bezpieczeństwa córki i nowej rodziny ojca dziewczynki nie wiem jak się ta sprawa skończy. Bo matka jest zdolna do wszystkiego.

      Znam więc i tę "planetę", na której nigdy nie chciałabym żyć. Rzeczywistość jednak jest taka, że w drodze na "szczyt" różne drogi się ze sobą splatają ... i te dobre ... i te złe ... Bez Boga trudno się czasem rozeznać w tym węźle gordyjskim.

      PS

      Piszę od kilku godzin .. strasznie trudny temat. Wiem jedno - wolę drogę, którą wybrałam. Dzięki niej mogę już teraz widzieć wspaniałe widoki zapowiadające niebo.

      pozdr.

      Usuń
    15. aha ... zapomniałam dopisać ... katolicyzm w wydaniu męża koleżanki budzi we mnie odrazę

      Usuń
    16. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    17. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    18. Samotna Wyspo ... Tak na marginesie - ciekawi mnie Twoje imię

      Odpowiem na Twoje pytania w nowym wpisie na blogu. Proszę, poczekaj cierpliwie i zaglądnij niebawem. Mam już swoje przemyślenia, z którymi pragnę się z Tobą podzielić, ale potrzebuję więcej czasu. A tu skończyły się u nas ferie zimowe i wpierw muszę papiery na konferencję przygotować.

      PS

      Kiedyś napisałam kilka słów o SAMOTNOŚCI ...Było to w poniedziałek, 31 stycznia 2011. Dzisiaj przez przypadek otworzyłam ten post ... i uśmiechnęłam się do Pana Boga, który już wtedy wiedział, że przyjdzie mi dialogować z SAMOTNĄ WYSPĄ

      http://alicjan.blogspot.com/2011/01/samotnosc-tak-sobie-pomyslaam-ze.html#comment-form

      Usuń
    19. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    20. Witaj Katarzyno :) Wolałabym formę zdrobniałą - Kasiu, bo tak ma na imię moja córka, ale nie chcę wejść w Twoją przestrzeń bez pytania o zgodę.

      SAMOTNOŚĆ ...

      Jeżeli Twój nick jest formą wyrażenia siebie, to "uśmiech do Boga" był uzasadniony. Od jakiegoś czasu rozmawiamy bowiem o:

      - dwóch wyborach
      - dwóch planetach,
      - dwóch światach,
      - dwóch ścieżkach na szczyt,
      - dwóch rozwiązaniach /myślę o Twoim stanowisku wobec postawy aborcyjnej /tego samego problemu ...

      A teraz przyszło światło w kierunku dwóch samotności, którą można przeżywać na dwa sposoby. Wpisuje się ten obraz w moje przemyślenia, o których napiszę później ...

      A teraz wracam do sprawozdań podsumowujacych I semestr

      Usuń
  19. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  20. https://www.youtube.com/watch?v=l4qc1nMoMeE

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serce śpiewa ... dusza śpiewa ... :)

      Usuń
  21. https://www.youtube.com/watch?v=uJLYQmJSX1w&list=RDW_xaxxT9Jts&index=2

    OdpowiedzUsuń
  22. Posprzątałam po sobie na blogu.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, ale Twój wybór. Mnie Twoje wpisy nie przeszkadzały. Wynikają z tego, czym żyjesz, a ja starałam się tego wyboru nie oceniać. Dzieliłam się tylko moim punktem widzenia.
      pozdrawiam naprawdę szczerze.

      Usuń
    2. sory ... Pani wybór :)

      Usuń
  23. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  24. A czytałaś "Nikt nie jest samotna wyspą" Thomasa Mertona?

    Jeżeli nie - to polecam. Tam nie ma sloganów, ani truizmów. Ponadto twój umysł będzie miał niezłą karmę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Gdzieś powinnam ją mieć na półce, pod warunkiem, że mi go oddano. Był czas, że pożerałam go "na zimno" i w każdej postaci.

      Napisałam kolejny post, zapraszam :)

      Usuń