sobota, 3 stycznia 2015

ROZMOWA Z SAMOTNĄ WYSPĄ

Przepraszam, że tak długo czekasz na mnie. Ogranicza mnie czas oraz obowiązki. Na bloga wchodzę z reguły późną nocą, albo gdy leżę w łóżku, bo się ruszyć nie mogę z bólu /tak jak dzisiaj/. Na szczęście po "naszych górach" mogą chodzić słabi, chorzy, zrozpaczeni i wszyscy ci, którzy źle się mają. Zaryzykuję nawet zdanie, że TE SZCZYTY SĄ DOSTĘPNE JEDYNIE DLA TEGO TYPU WĘDROWCÓW.



Samotna Wyspa31 grudnia 2014 05:59

Napisałaś:

  • "Chyba to ja wsadziłam kij w mrowisko, choć nie było to moim celem. Od razu wyjaśniam - nie znam nikogo z komentujących u s. Judyty, nie jestem również Anonimem. Niezmiernie rzadko wpisuję komentarze i nie udzielam się na blogach. Z s. Judytą wymieniłam kiedyś parę sympatycznych maili."

Myślę, że ten kij z ręki Opatrzności wzięłaś, bo gdyby nie on nie rozmawiałybyśmy dzisiaj. Kiedyś usłyszałam piękne zdanie, że "Bóg potrafi prosto pisać na najbardziej zakrzywionych i poplątanych liniach życia" ... i coś w tym jest :)

  • "A napisałam go dlatego, że walczę z potwornym rozgoryczeniem i - nie ukrywam - stoję na granicy wiary i niewiary".

Myślę, że ta granica przebiega przez nasze serce i przekroczymy ją dopiero w godzinie naszej śmierci. Trzeba żyć chwilą ... tak często mówiła Siostra Judyta i ja przyznaję jej rację. Bo sekunda niewiary mniej wtedy boli, a sekunda wiary ma moc ziarnka gorczycy, o którym mówił Jezus w Ewangelii.

  • "Jestem człowiekiem głęboko rozczarowanym wszystkim, w co do tej pory wierzyłam i miotam się jak w potrzasku" 

Człowiek ma w życiu chwile lepsze i gorsze. Raz mu się zdaje, że jest mocarzem, którego nic nie jest w stanie powalić na ziemię, aby za jakiś czas doświadczyć, że wcale taki silny nie jest. Człowiek pokorny stanie wówczas w prawdzie o sobie i zacznie szukać wsparcia u innych. A ten zapatrzony w swoją siłę będzie oskarżał innych. Nie ma innej opcji, tak jak nie ma życia bez cierpienia, o czym mogliśmy się przekonać towarzysząc Siostrze Judycie w jej drodze życia.

Pozdrawiam, alicja

51 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj :)

    Napisałaś: "Nawet jeśli Bóg istnieje i nie jest Bogiem deistów, to i tak do niczego mi ta wiedza: stworzył mnie niewidzialną dla Niego samego."

    Moim zdaniem Bóg patrzy oczami innych ludzi. Dzięki Siostrze Judycie i ja zauważyłam Ciebie na mej drodze. Teraz zaś pragnę Cię słuchać z uwagą, aby móc rozmawiać o MIŁOŚCI ... tak po prostu, tak po ludzku... bez walki o swoje racje.

    Zgadzam się z Tobą ... jest kres możliwości człowieka. Jest kres nadziei, samooszukiwania się, złudzeń. Mówisz o 20 latach zmagań z życiem, z sobą i z Bogiem. I w tym miejscu muszę się z Tobą podzielić moim doświadczeniem.

    Ponad 30 lat temu otrzymałam pewne zadanie, które odczytałam jako wolę Bożą. Nosiłam go w sercu jak cierń nie wiedząc, jak się do niego odnieść. Całe moje poznanie było nic nie warte, aż do października 2014 roku. Nie czas i miejsce na wyjaśnianie okoliczności tego wydarzenia; może kiedyś o tym opowiem. Podzielę się jednak refleksją, którą zdobyłam.

    Doświadczyłam, że BÓG JEST WIERNY MIŁOŚCI i buduje moje życie jak układankę z puzzli. Każda chwila jest maleńką jej cząstką. Porozrzucane fragmenty stanowią całkowity chaos. Często na siłę pragnę je dopasować i w tedy doświadczam ogromnego smutku. Od czasu do czasu przychodzi jednak ten wyjątkowy dzień, w którym odnajduję właściwy klucz. I wtedy patrzę z wielkim zdumieniem, jak układanka mojego życia sama się układa w harmonijną całość. Wtedy doświadczam niebywałej radości, z którą pragnę dzielić się np. z Tobą.

    PS

    Dla mnie przestałaś być niewidzialna :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. To co dla Ciebie jest sloganem, dla mnie jest konkretem. Nie oczekuję od Ciebie wiary, ale zapytałaś, więc odpowiem.

    BÓG PATRZY OCZAMI INNYCH LUDZI ...

    Jest to mój skrót myślowy w odniesieniu do zdania z Ewangelii: „Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25,40).

    W konkretach mojego życia wprowadzałam to zdanie wtedy, gdy latami opiekowałam się ciężko chorą osobą na alchajmera. Czasem trudno było się nad nią pochylić. Przypominałam sobie wówczas słowa Jezusa ... i ze względu na Niego mogłam tej osobie zamknąć oczy z miłością do niej samej.

    Gdy szłam z moim przyjaciółmi posprzątać dom kobiety, /nałogowej alkoholiczki/ też nie było mi łatwo powstrzymać swojego obrzydzenia. Tyle tam było smrodu i gnoju. I znowu słowo Jezusa dało mi siłę przezwyciężyć wstręt, jaki poczułam. To, co się wydarzyło potem z tą kobietą dało mi pewność, że warto było szukać w jej domu Miłości.

    Myślę, że te dwa przykłady wystarczą. Nie miałam zamiaru o nich mówić. Pytasz jednak o doświadczenia i mam wrażenie, że tylko one Ciebie do Ciebie przemawiają.

    PUZZLE ...

    Nie ma takiej rozsypanki, której z Bożą pomocą nie da się posklejać. Zapewne znowu oczekujesz konkretów. Opowiem o jednym, który przytrafił się mojej znajomej.

    Była już po rozwodzie, gdy ją poznałam. Pełna gniewu i rozczarowania. Była tak zła na swojego męża, że nienawiść względem niego wychodziła z niej przy każdej okazji. Kiedyś ktoś ją zapytał, co by zrobiła, gdyby mąż kiedyś do niej wrócił? Wręcz wrzasnęła na nas wszystkich, jak śmiemy jej wogóle takie pytanie zadawać.

    Byłam z nią w jednej wspólnocie neokatechumenalnej. Razem słuchałyśmy Słowa Bożego, modliłyśmy się, tańczyłyśmy i żartowały. Jedynie ten temat był dla niej tabu. Aż przyszedł dzień, gdy złamała nogę. Była tak unieruchommiona, że przychodziliśmy do niej, by jej pomóc w miarę normalnie żyć. Drzwi zostawiała nam otwarte ... no i pewnego ranka stanął w nich znienawidzony mąż, który od dawna spał pod mostem. Paznokcie miał tak brudne i wrośnięte w palce, że na sam wygląd chciało się po prostu rzygać. Ominę szczegółowy opis powrotu do pewnej normalności. Faktem jest, że po 16 latach rozwodu powrócili do siebie. Są już osobami w bardzo podeszłym wieku, ale pomalutku i pod rękę chodzą na spacerki, do kościółka. Kiedyś zapytałam moją przyjaciółkę, czy nie żałuje swojego gestu. Odpowiedziała szczerze, że do końca nie wie, choć nie zaprzecza, że woli ten stan rzeczy niż nienawiść, w której tak długo żyła.

    Masz rację ... na rzęsach nie stanę, ani uszami nie zaklaskam, bo nie mam w sobie boskiej mocy. W przeciwieństwie jednak do Ciebie wierzę w cuda. Nie jedną bowiem układankę widziałam, która z pomocą boską została na nowo ułożona.

    I wcale nie jestem przekonana do tego, że Bóg nie jest zainteresowany Twoją osobą, ale ... to moje przekonanie. Dla Ciebie może być to kolejny slogan, więc na razie kończę.

    PS

    A tak na marginesie. Rozbawiłaś mnie tymi rzęsami i uszami :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  6. Nie stawiam Ci żadnych zarzutów, gdyż i ja potrzebuję konkretów i doświadczeń, by móc zaufać. Dobrze, że mam możliwośc to skorygować; niedomówienia potrafią zrobić wiele niedobrego.

    Dość często posługuję się skrótami myślowymi, więc w razie wątpliwości pytaj, a odpowiem szczerze co miałam na myśli.

    Z depresją nie wygram. Moja mama na nią chorowała i wiem jak ta choroba potrafi zaciemnić obraz rzeczywisty. Problemem było to, że nie pozwalała sobie pomóc. Za nią chodziłam do psychiatry, by wypisał odpowiednie lekarstwa. Gdy udało się je jakoś przemycić było ciut lepiej.

    Mam nadzieję, że twój przypadek jest nieco inny, że chcesz sobie pomóc i otwierasz się na to, by inni też ci pomagali.

    Nadal też ufam, że DOBRO na Ciebie czeka. Być może jest w innym opakowaniu niż się spodziewasz i dlatego go nie widzisz.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie rezygnujesz, bo się buntujesz ... to dobry znak :)

    Nie chcę spłycać Twojego problemu. Wiem, że jest Ci ciężko. Ale po Twoim wpisie widzę, że masz dla kogo żyć. A to bardzo ważne. Jest bowiem BAZA WYPADOWA, aby wejść na najwyższe szczyty.

    Jeżeli mogę coś doradzić to:

    - zacznij patrzeć przed siebie, a nie za siebie,
    - postaraj się patrzeć w górę, a nie w dół,
    - wykrzycz swój ból do końca i nie zatrzymuj go w sobie

    ... a potem DO PRZODU z tymi, z którymi nadal możesz budować MIŁOŚĆ.

    Powodzenia, pozdr. alicja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  9. Jednych cierpienie uszlachetnia, innych upadla ...

    Dlaczego tak się dzieje? Do końca nie umiem powiedzieć, polecam jednak poczytać na nowo blog śp. S. Judyty. I nie koniecznie tylko ostatnie wpisy. Te początkowe, w świetle ostatniego o wiele więcej mówią niż dawniej.

    pozdr. alicja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  10. Samotna Wyspo ... polecam ci posłuchać Ks. Piotra. Link podała nam WYSPANA,za co jej jestem bardzo wdzięczna :)

    ttps://www.youtube.com/watch?v=5qMc1IG5YHY

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  11. Szkoda, że wyłączyłaś, bo zaraz potem było wyjaśnione, że w taki sposób człowiek w tamtych czasach zawierał przymierze/ kontrakt z drugim człowiekiem. Gdyby Bóg zacząl rozmawiać w języku np. XXI wieku, czy Abram zrozumiałby choć jedno słowo skierowane do niego bezpośrednio? Zastanów się nad tym ...

    Bulwersuje Cię to, że Bóg pozwolił na taki sposób okazywania kultu; mnie także to kiedyś zrażało do Starego Testamentu. Biblię jednak trzeba czytać od dechy do dechy, a wtedy przyjdzie zrozumienie, że Bóg chcąc nawiązać kontakt z człowiekiem często zniża się do jego poziomu i posługuje się jego umiejętnością poznawania rzeczywistości, komunikowania się ...

    BOŻE NARODZENIE ...

    Bóg zniżył się do poziomu człowieka, aby nawiązać z nim dialog. Jako człowiek został znieważony, zdradzony, porzucony, okłamany, wyśmiany. Gdy był dzieckiem, Herod już ostrzył na Niego swoje zęby. A na krzyżu, patrząc tak zwyczajnie po ludzku, dotknął całkowitej ruiny swoich pragnień. Bo przecież nie po to przyszedł na ziemię, by umrzeć, ale po to, by wskrzesić na nowo relacje człowieka z Bogiem oparte na Miłości.

    Przypuszczam, że twoje zwątpienie, ból, rozczarowanie jest bardzo zanurzone w krzyżu Jezusa, przy którym dzisiaj wieczorem klęczałaś podczas mszy.

    Gdy posłuchałam tego kazania, a potem przeczytałam twój post uradowało się moje serce, że tak szybko Jezus Ci odpowiada. Dlatego postanowiłam ci ten link wysłać. Zrobisz, co będziesz uważała, jesteś wolna.

    Bacz jednak, aby"czarne ptaki", o których mówi ten ksiądz zaraz po opisie krwawej ofiary nie wydarły Ci słowa nadziei.

    pozdr. alicja

    OdpowiedzUsuń
  12. Nigdy nie jest zbyt późno,
    aby życie było szczęśliwe.
    Ale czas biegnie,
    więc postaraj się zdążyć!

    ... takie słowa przeczytałam na blogu S. Judyty ...

    OdpowiedzUsuń
  13. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ad 2

    Moim zdaniem MASZ TAKĄ WŁADZĘ dzięki wolności, jaką otrzymałaś od Boga.

    Szczęście to DAR, który często jest zapakowany nie w takim opakowaniu jak byśmy sobie tego życzyli. Człowiek uprzedzony będzie rozprawiał o nim całe życie, zamiast go po prostu rozerwać i zajrzeć do środka "pudełka".

    Skąd ja to znam...

    - nie ten język
    - nie ta mowa
    - nie to miejsce
    - nie ten czas
    - nie ten człowiek
    - nie to wydarzenie
    - nie w taki sposób
    - nie ta droga
    - nie to cierpienie
    - nie ta radość
    - nie ta decyzja
    - nie to pocieszenie
    - nie to kazanie
    - nie ta historia
    - nie to doświadczenie
    - nie ta sytuacja

    Litania jest tak długa, że nie warto pisać dalej o "wzorkach" naszych wyobrażeń o Bogu, z których nie potrafimy się w żaden sposób sami wyzwolić. A wystarczy przecież jednym gestem je rozerwać ... po co z nimi dyskutować ... SZKODA CZASU!

    ....czas biegnie,
    więc postaraj się zdążyć!

    Myślę, że to właśnie miała na myśli S. Judyta pisząc tę myśl na swoim blogu.


    Ad 1

    Nie będę Ciebie przekonywać do czytania Starego Testamentu. Jeżeli już to sugerowałabym zacząć od Ewangelii, która daje światło na wydarzenia Narodu Wybranego i jego historię. Biblia to wyjątkowa Księga. I rządzi się trochę innymi prawami. To Żywe Słowo Boga ... mam nadzieję, że tego doświadczysz w swoim sercu.

    Zapytałaś: Jak mam rozumieć słowa: "Przypuszczam, że twoje zwątpienie, ból, rozczarowanie jest bardzo zanurzone w krzyżu Jezusa"?

    Dla mnie to oznacza, że na krzyżu Jezus doświadczył na sobie to wszystko, co Ciebie dziś zabija. I tak Go to zabolało, że wykrzyczał swój żal tak mocno, że aż zadrżała ziemia ...BOŻE, BOŻE DLACZEGOŚ MNIE OPUŚCIŁ!!! ...A potem skonał.

    Historia Jezusa jednak na tym się nie skończyła. Po trzech dniach zmartwychwstał i ukazał się swoim uczniom. Im przekazał swoją wolę dotyczącą ŻYWEJ OBECNOŚCI BOGA NA ZIEMI AŻ DO SKOŃCZENIA ŚWIATA. Bo Jego misja budowania MIŁOŚCI nadal trwa.

    W tym celu Bóg swój los powierzył na nowo człowiekowi słabemu. Tak jak w Betlejem, tak i teraz są ludzie, którzy Mu dobrze życzą, jak prości pasterze. Są też i tacy, którzy widzą w nim uzurpatora ludzkiej wolności. Tak było kiedyś, tak jest teraz i tak będzie do końca świata.

    Prawda ta jednak nie musi zniewalać człowieka, gdyż jego los, szczęście, radość nie musi zależeć od świata. Bóg zaprasza go do żywej relacji, w której On będzie Obrońcą i Przewodnikiem po trudnych szczytach naszej drogi. Wpierw jednak pyta ...

    CHCESZ iść ze Mną?

    I dopiero po usłyszeniu odpowiedzi zaczyna się wspólna wędrówka.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  17. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że o tym piszesz. Łatwiej mi bowiem odpowiedzieć na Twoje pytanie.

      (Mt 19,16-22)

      Przypomnij sobie spotkanie Jezusa z bogatym młodzieńcem. Wszystko robił, by być doskonałym. Był perfekcyjny, ambitny, nie zadawalała go bylejakość. I wreszcze doszło do spotkania z Jezusem... i co usłyszał?

      Jezus mu odpowiedział: „Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj, co posiadasz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną!” Gdy młodzieniec usłyszał te słowa, odszedł zasmucony, miał bowiem wiele posiadłości.

      Nie znam Ciebie Samotna Wyspo i nie wiem jakie "twe posiadłości", których tak kurczowo się trzymasz. Nie wiem też
      co jest w Tobie, że nie potrafisz tego oddać za żadne skarby świata?

      Jestem jednak pewna, że to "coś" jest źródłem Twego smutku, ciszy i pustki.

      PS

      Poruszyłaś we mnie serce swoim wyznaniem, że aż pragnę przytlić Cię bardzo gorąco ... tak duchowo ... wiem, że jest to możliwe jedynie Jezusowi, który nadal czeka na Ciebie.

      PS 2

      Zaczynam mieć wątpliwości czy nie skreślić tego co wyżej napisałam, bo brzmi bardzo patetycznie, ale ... co mi tam ... czy to po raz pierwszy nadstawiam głowę pod topór niezrozumienia?

      Usuń
    2. A jednak muszę coś dopisać ...

      Może być też i tak, że w ciszy i pustce Bóg do Ciebie przychodzi, tylko Ty szukasz innych znaków i charyzmatów

      Usuń
  18. Witaj :)

    1. Wybory ...

    Jest jeszcze jeden, którego nie wymieniłaś. Myśleć i patrzeć POZYTYWNIE, albo NEGATYWNIE. Optymista patrząc na pół szklanki wody będzie się cieszył, że ma jeszcze pół. Pesymista zaś zacznie stękać, że tylko pół mu zostało. Jedna rzeczywistość, lecz jak różne jej przeżywanie.

    2. Biblia ...

    Trochę inaczej na nią patrzę. Można ją czytać na różne sposoby. Nie ma nic złego w tym, że czyta się ją jak książkę. Trzeba się jednak do tego solidnie przygotować, aby ją przeczytać zgodnie z intencją autorów.Należy poznać symbolikę czasów, w których była pisana, kulturę narodu, z którego pochodził autor danej księgi itp. Bez tej wiedzy człowiek XXI wieku dojdzie do absurdalnych wniosków, które nijak się mają do treści w niej zawartych.

    Jest także inny sposób czytania Biblii. Nazywam go duchowym. Trudno mi w dwóch zdaniach go opisać. W każdym bądź razie konsekwencją takiego czytania jest wejście w żywy dialog z Bogiem. Czytanie to rządzi się nieco innymi prawami. To co napisane jest na początku nabiera pełniejszego sensu dopiero po przyjęciu Dobrej Nowiniy o Jezusie zmartwychwstałym. Dlatego sugerowałam zacząć od Ewangelii.

    3. Konkret z krzyża płynący ...

    9 grudnia 2011 roku zmarły kochane moje wnuki. Kamilek i Bartuś. Żyli 11 godzin. Gdy dotarła do mnie ta wiadomość ryczałam jak wół. Pytanie DLACZEGO? rozbijało każdą cząstę mojej duszy. Nie wiem czemu zaczęłam w kółko śpiewać o chwalebnym Krzyżu Chrystusa; jak zacięta płyta. Siedziałam na łóżku jak ten tłumok, o którym pisałaś wyżej i nawet nie miałam siły krzyknąć - Boże zrób coś. /opisuję ten stan duszy na moim blogu/. I nad ranem przyszedł do mego umysłu obraz Jezusa umęczonego, bezradnego, współczującego, znającego mój ból, rozpacz i żałobę. A za tym obrazem przyszedł błogi pokój. Do tej pory nie umiem wytlumaczyć tego zjawiska. Moja znajoma, deklarująca się jako wierząca, lecz nie praktykująca wprost mnie się zapytała, czego się naćpałam ... najarałam się Jezusem - odpowiedziałam zgodnie z prawdą.

    OdpowiedzUsuń
  19. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  20. 1. Wiara jest wolnym, rozumnym i świadomym wyborem człowieka

    Uczucie często jej towarzyszy. Mistycy jednak przestrzegają przed zbytnim zawierzeniu uczuciom, gdyż demony robią z niego niezłą pożywkę, by wyprowadzić człowieka na manowce. W pozytywnym myśleniu rozum kieruje uczuciami, a nie odwrotnie

    2. Noblista ma gorzej.

    W swym analitycznym umyśle czepia się częściej szczegółów gubiąc tym samym temat przewodni. A on jest kluczem do zrozumienia treści zawartych w Bibli. Św. Paweł pisze o takich mędrcach, dla których Słowo Boże staje się jedynie głupstwem.

    3. Gdybym nie doświadczyła pokrzepienia, nie pisałabym o nim.

    Dlaczego więc uważasz, że Cię okłamuję?
    Skąd masz pewność, że go nie ma?
    Dlaczego ograniczasz WSZECHMOC BOGA?

    Nie ma ciszy! Nie ma pustki! Nie ma milczenia Boga!!! Bóg mówi przez doświadczenia, spotkania ... a nawet jest teraz obecny w naszej rozmowie. Czyż Jezus nie dał obietnicy, że "gdzie dwaj, lub trzej są zgromadzeni w Imię moje tam On jest"?

    Rozumiem Cię jednak, że jesteś cholernie zmęczona czekaniem i wreszcie chciałabyś usiąść na kamieniu i poczuć ciepło słonecznych promieni na swojej twarzy. Kiedyś go napisałam, dziś dedykuję go Tobie:

    Tylko tyle pragnę
    z mojej wolności
    byś przymknął oczy
    na czas mojej bezsiły
    Pozwól wykrzyczeć
    Wygarnąć losowi
    Wszak pozwoliłeś
    na to Hiobowi …

    ZAKOŃCZENIE PO LATACH:

    I pozwoliłeś
    I wysłuchałeś
    I uwolniłeś
    ...

    Z lęku i strachu
    Z tęsknoty i bólu
    Z poczucia pustki
    i rozżalenia
    ...

    Teraz znów widzę
    Teraz znów czuję

    ...

    Dzięki Ci Boże

    OdpowiedzUsuń
  21. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  22. Witaj :)

    1. WIARA ...

    Chyba muszę zapytać, czym wiara jest dla Ciebie, bo rzeczywiście nieco się rozmijamy.

    2. PRZEPRASZAM

    Wybacz mi, ale poniosło mnie. Od kilku dni leżę w łóżku. Korzonki, których nigdy wcześniej nie czułam tak mi nawalają, że mi się płakać chce. Ani w prawo, ani w lewo ... Jedynie bezruch przynosi ulgę. A tyle miałam planów na ten tydzień.

    Córka lada moment rodzi, a lekarz (na szczęście jej pani ginekolog - kobieta anioł - już wraca z urlopu) ją straszy, że może być niedobrze z dzieckiem, a nawet z nią, bo ma problemy zdrowotne. Ma w ręku skierowanie do szpitala, w którym doznała wiele upokorzenia i pyta ... Mamo, co mam robić? ... Leż córeczko w domu, ja się wszystkim zajmę - odpowiadam ... i co ... ja leżę, a wszyscy wokół mnie skaczą. Totalna rodzinna mobilizacja, a mnie złość bierze na moją bezsilność i pytam Boga, dlaczego w tej chwili ten krzyż? Czy nie mógłby poczekać na dogodniejszy czas?

    Jesteśmy na granicy bankructwa finansowego. Bo są ludzie, którzy nas oszukali. Mąż prowadzi własną firmę. Podpisano z nim umowę wiedząc, że nie zapłacą. Zrobił usługę, a potem musiał zaciągnąć spory kredyt, by zapłacić pracownikom, bo się nie godzi ich zostawić bez wypłaty. Teraz jest sam, schorowany ... a syndyk nie jest w stanie od kilku lat nic zrobić, bo panowie wiedzieli, jak się zabezpieczyć, by osobiście nie odpowiadać za swój czyn.

    Lista trudnych spraw jest naprawdę długa ... I wobec niej mogę przyjąć różne postawy.

    - siąść i płakać z bezradności
    - wściekać się na Boga, ludzi i cały świat
    - szukać własnych rozwiązań i podpierać się jedynie rozumem
    - pomodlić się z ufnością do Boga i zapytać, o co tym razem chodzi?

    Wybieram z reguły ostatnią opcję, ale nie znaczy to wcale, że te trzy pierwsze są mi obce. Człowiek jest tylko człowiekiem. Czasem pęka ...

    Pytasz skąd wysnułam wniosek, że mi nie wierzysz. Może stąd, że cały czas pragnę Ci powiedzieć, że szczęście jest w zasięgu Twojej ręki, a Ty dalej w to wątpisz. Doświadczyłaś na sobie mojej niecierpliwości ... na szczęście Bóg potrafi czekać ... i na mnie ... i na Ciebie.

    Mnie może łatwiej w to uwierzyć, gdyż mam pamiątki działania Bożej Opatrzności w moim życiu. Gdy jest ciężko przypominam je sobie. Rozmowa z Tobą zmusza mnie do wyłuskania ich z mojej pamięci. Są jak koła ratunkowe na bezkresnym oceanie. Dlatego uważam, że to nie przypadek, że dziś rozmawiamy ze sobą. Myślę, że i w Twoim życiu znalazłoby się niejedno takie koło ... może warto poszperać w zakamarkach pamięci?

    3. ZGROMADZENI W IMIĘ JEZUSA

    Tak uważam!!! Bo Jezus właśnie po to przyszedł na ziemię, aby pomóc nam wnieść te walizki na najwyższy szczyt naszej egzystencji.

    pozdr. alicja

    OdpowiedzUsuń
  23. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  24. Napisałaś:

    Chyba zaczynam rozumieć, o co Ci chodzi z tym szczęściem. Ty naprawdę uważasz, że wystarczy sobie powiedzieć: "Jestem szczęśliwa" i wmawiać to sobie!

    To nie tak!!! Na dzień dzisiejszy jestm oboloła, zesmaczona swoją bezradnością, wkurzona na złodzieja, wystraszona wizją najbliższej przyszłości na maksa. To jest moja rzeczywistośc i wmawianie sobie, że tak nie jest jest kłamstwem i niczego nie zmieni.

    Szczęście jednak nie płynie z tego, że będzie mi sielsko i anielsko. Źródłem jego nie jest bowiem moje życie, lecz życie Boga, w którym te moje słabości mogę zanurzyć.

    Na razie tyle, idę poczłapać do łazienki, a potem do kuchni, może uda mi się coś ugotować na obiad.

    OdpowiedzUsuń
  25. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  26. ... nie jestem szczęśliwa, lecz dopiero wchodzę na drogę ku szczęściu.

    To ogromna różnica. Nadal są góry, krawędzie, ciemne chmury ... ale jest też malutkie światełko w tunelu.

    Trzeba zapytać się tych, którzy leżą pod gruzami zwalonych domów, albo tych, ktorzy leżą w ciemnych korytarzach kopalni, albo tych, którzy płyną na tratwie po katastrofie Tytanika ... ile to małe światełko wlewa siły i wiary

    OdpowiedzUsuń
  27. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  28. Nie chcę porównywać, bo każdy ma swoje życie do przeżycia, jak każdy ma swoją drogę do przejścia

    Lubię jedynie mowić kontrastami... Nie wszystkie muszą być trafione w konkretne sytuacje.

    OdpowiedzUsuń
  29. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  30. Cieszę się :)

    Może na pocżątek wystarczy małe światełko w tunelu? Wiesz co ... Najgorzej ruszyć z miejsca ... potem już jakoś idzie ... życzę powodzenia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  31. W życiu ważne są tylko chwile ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  32. Idę do pracy :) Korzonki ... jak przyszły, tak odeszły. Jeszcze wczoraj nic nie zapowiadało, że będzie lepiej. Chwila, w której to poczułam dały mi taką ulgę, że przestaję rozpamiętywać ból, który wyciskał łzy.

    A Ty widać lubisz rozgrzebywać rany. I zawsze szukasz coś, co by ci o nich przypominało. Nie potrafię tego zrozumieć, ale to twój sposób na życie.

    Co do piosenki ... lubię śpiewać, gram na kilku instrumentach i od bardzo wielkiego święta lubię stanąć ze skrzpeczkami i pograć na ulicach miasta. Pewnego razu młodzi ludzie robili filmik na konkurs i się przez przypadek załapałam. /ta kobieta ze skrzypeczkami to jestem ja/

    https://www.youtube.com/watch?v=Frk-RpMotMg

    A jeżeli chodzi o ZŁODZIEJA ... to proponuję fragmenty Ewangelii:

    - o robotnikach w winnicy
    - o dobrym i złym łotrze na krzyżu

    Tam znajdziesz odpowiedź na temat, jak ważna jest CHWILA

    Trzymaj się, muszę sie zbierać i to szybko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  33. Ustawienia czasu są do bani, ale nie zastanawiałam się jak to zmienić.

    Widać, że zaczynamy chodzić po ostrych krawędziach. Piszę tak, jak widzę i czuję; zresztą podobnie jak Ty. Dlaczego więc sobie dajesz prawo być sobą, a mnie nie?

    Infantylność, wyśwechtane frazesy, pseudomądrość świadków Jehowy, domorosła psychologia, kościółkowe gadanie, diagnoza ... zabolała mnie TWOJA DIAGNOZA. Czy zrobiła na mnie wrażenie? Chyba tak, bo dzisiaj wrzuciłaś mnie do swojej "szufladki" i nie wiem, czy mam ochotę w niej siedzieć ... bo jaki to ma sens?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  34. godz. 7,42

    I ja nie chcę się kłócić, ale chyba obie trochę złą ścieżką poszłyśmy :}

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  35. 21:26

    Samotna Wyspo ... i mnie jest jakoś dziwnie.

    Dopiero teraz mogłam usiąść przed komputerem i coś napisać. Czas teraz jak struna napięty ... konferencja w szkole, Kasia (moja córka) już ledwie chodzi. Na dniach rozwiązanie, które i cieszy i budzi napięcie równocześnie. Natalcia /wnusia/ ma energii za nas wszystkich i trochę nie nadążamy. A do tego wszystkiego nasza labradorka Luna dostała cieczkę i nasz dostojny lablador Largo i staruszek Nero /wilczur/ wyją do niej zakochani ... istny młyn, w którym po prostu głowa pęka. Plecy jeszcze bolą, a na dodatek zaczyna mi się w głowie kręcić. Nie wiem, czy od zmęczenia, czy od silnych lekarstw, które biorę.

    Z reguły nie lubię się tak uzewnętrzniać, ale tym razem mam potrzebę powiedzenia Ci o tym. Nie chcę, abyś moją ciszę w eterze zrozumiała opacznie. Nadal chcę z Tobą rozmawiać, jeżeli oczywiście i Ty będziesz miała ochotę. Nie będę jednak tak dyspozycyjna, jak wtedy, gdy plackiem leżałam w łóżku.

    Myślę, że nie tyle skaczemy sobie do oczu ile wyłazi z nas nasza bezradność w niektórych sprawach.

    Trzymaj się, dobrze, że mogę do Ciebie gebę otworzyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Pracuję w szkole, jestem katechetką, nauczycielem muzyki i plastyki. 7 stycznia stuknęło mi 54 latek ... czy to dużo, czy mało ... nie wiem. Pomału zbliżam się do "jesieni wieku", która ma swoje dobre i złe strony. Nadal lubię pewne szaleństwa, ale teraz mam bardzo ograniczone pole manewru. Dzisiaj córka poszła do szpitala, pradopodobnie w poniedziałek będzie cesarka ... nie ukrywam, że martwię się z różnych powodów, ale ufam, że Bóg uwolni nas od lęku.

      Nie wiem, na ile będę teraz dyspozycyjna, bo sporo spraw teraz mnie absorbuje. Zapytałaś jednak, więc krótko odpowiem

      Wierzę w Boga ...

      Przykazania kościelne są jedynie po to, by przypomnieć mi o niektórych kwestiach; regulują też niektóre kwestie społeczne Ludu Bożego. Przestrzegam je, gdyż nie widzę w nich nic, co by było sprzeczne z moją wiarą.

      pozdr. alicja

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń