czwartek, 1 stycznia 2015

ROZMOWA z WYSPANĄ

Nowy Rok 2015 ... 


Zapowiada się interesująco. Na moim szlaku ziemskiego pielgrzymowania stanęło kilka barwnych osób. Nasze drogi się skrzyżowały dzięki Siostrze Judycie, która prawie dobija do najwyższego szczytu. Nikt z nas nie wie tak dokładnie gdzie on się znajduje? Każdy jednak, wcześniej, czy później do niego dotrze ... bo takie jest nasze przeznaczenie.




TAJEMNICZY SZCZYT  ...

Tak go nazwałam. Różne drogi do niego prowadzą. I właśnie o nich spróbuję porozmawiać. Nie wiem jak długo będziemy iść razem...

I BAZA ...

Czas na odpoczynek i pogawędkę z WYSPANĄ. Z góry zaznaczam, że lubię drążyć temat do końca, nie chcę jednak swoją szczerością nikogo zranić. Aby nasz dialog był czytelny będę wklejać fragmenty wypowiedzi, którą w całości można przeczytać tu: Anonimowy30 grudnia 2014 15:51

*** 
WYSPANA
  • Dla mnie też nie ma niczego ważniejszego w życiu niż Bóg. Jestem przekonana o Jego istnieniu. Boże Narodzenie to czas szczególny. 
JA 
  • Dla mnie Bóg jest Przewodnikiem prowadzącym przez ciemne doliny ku najwyższym szczytom człowieczeństwa. Jest Nauczycielem Miłości, który nie odrabia "zadania" za ucznia, lecz uczy go jak je najlepiej rozwiązać.
WYSPANA
  • Wyrosłam ze "świętowania" polegającego na śpiewaniu rozrzewniających kolęd o maluśkim Jezusku. Jezus jako człowiek przeszedł wszystkie etapy rozwoju, ale Jego Boskie sedno ujawniło się dopiero po chrzcie. Wtedy zaczął nauczać ludzi o Bogu Ojcu i spełniać swoją zbawczą misję. Tylko przyjęcie do swego wnętrza prawdziwej nauki Chrystusa i życie według niej może ludzi poprowadzić do Ojca.
JA 
  • Moje patrzenie na święta Bożego Narodzenia wyostrzyło się po śmierci moich wnuków, którzy zmarli trzy lata temu, dwa tygodnie przed świętami. Kamilek i Bartuś żyli 11 godzin. Myślałam, że w takiej sytuacji nie da się obchodzić radosnych świąt. Okazało się jednak, że wielkim pocieszeniem dla nas było śpiewanie kolęd ... i tych radosnych ... i tych smutnych ... Niosły wewnętrzny pokój, którego nikt z nas nie mógł sobie kupić za żadne pieniądze.  Dziwna to tajemnica Bożego pocieszenia, której dotknęła wówczas cała nasza rodzina. Masz jednak rację w tym, że na nic zewnętrzne świętowanie jeżeli Bóg nie narodzi się w sercu człowieka. Od czegoś trzeba jednak zacząć wędrowanie ścieżkami wiary. I Święta Bożego Narodzenia są wspaniałą bazą wypadową ...
WYSPANA
  • Co Pani myśli jako chrześcijanka o tych słowach Jezusa, w których mówi, że nie przyszedł przynosić pokój, ale miecz. I o tych: "Kto nie jest ze mną, jest przeciwko mnie".
JA
  • Bardzo długo miałam problem ze zrozumieniem tego tekstu, bo jak pogodzić Miłość Boga z przemocą i cierpieniem? I dopiero, gdy tę MIŁOŚC odczytałam jako DAR zrozumiałam, że losy tej Miłości mogą być różne. 
  • Popatrz ... pasterze idący do Betlejem przyjęli z miłością ten dar, Mędrcy ze Wschodu również. Herod zaś wziął miecz i kazał pozabijać chłopców z Betlejem. Z lęku o swoją niezależność poszedł drogą przemocy. A przecież nikt mu tej wolności nie chciał zabrać. Miłość Boga była dla niego zaproszeniem, aby mógł ją rozdawać innym. On jednak z tego zaproszenia nie skorzystał i swoją wolność wykorzystał po swojemu.
  • Jezus często mówił o tym, że jego zaproszenie do budowania relacji na fundamencie Miłości będzie budziło sprzeciw, gniew, nieporozumienia itp. Tym bardziej, że władca ciemności wszystko zrobi, aby wprowadzić zamęt w tej materii.
WYSPANA
  • Nie wiem, czy to dobre ze strony kościołów, że Boże Narodzenie uważają za święta rodzinne. Tradycja każe ludziom siadać przy wspólnym stole. Siada matka chrześcijanka obok córki ateistki i nie wie, komu ma służyć.
JA
  • Z mojego punktu widzenia jest to dobre, że wierząca matka zaprasza do stołu córkę ateistkę. Jest to okazja do obdarowywania ją miłością bezinteresowną, która przyjmuje dziecko takim, jakie ono jest. Taka miłość boli, ale ... czyż nie o świadomym chrześcijaństwie tutaj rozprawiamy? Myślę, że każdy człowiek tęskni za taką Miłością, lecz świadomość odrzucenia sprawia, że wielu rezygnuje z tej drogi.
WYSPANA
  • W dzisiejszych czasach ateizm z wyboru to odrzucenie Boga. Serce takiej matki raz lgnie w tą, raz w inną stronę. Może byłoby lepiej, gdyby Świąt tak nie profanować. Wydaje mi się, że obłuda okołoświątecza tak zatruwa świat, że w czasie, kiedy na Ziemi powinno być najwięcej Światła, jest aż gęsto od ciemności.
JA
  • Boże Narodzenie jest tajemnicą wejścia sacrum w profanum. Widać Bóg uznał, że ta droga jest najlepsza dla człowieka. Masz rację ... jest gęsto od ciemności i dlatego w tę ciemność wkroczył Bóg ze swoim Światłem, aby obłudzie powiedzieć - dość!!!
WYSPANA
  • W szkole, w której pracuję, organizuje się mikołajki. Samorząd przebiera się za Mikołaja, są ze dwa anioły i kilku diabłów. I taka chmara wręcza dzieciom paczki. Katechetki nie widzą w tym nic złego, a mnie to odstręcza. Przecież nie wystarczy wierzyć w Jezusa, żeby być zbawionym. Lucyfer też wierzy, a nawet wie o Jego istnieniu. Zaczynam spostrzegać katolicyzm w dzisiejszej postaci jako tą "szeroką bramę", którą ludzie niby idą w dobrym kierunku, ale nie wiadomo, czy kiedykolwiek dojdą. Może Pani coś odpisze?
JA
  • Proponuję nieco wyhamować :) Walka z tradycją ludową na nic się zda, a jedynie pogłębi problem. Nie znaczy to wcale, że lubię patrzeć na rozbiegane anioły i diabły, które nie mają świadomości kim są i z jakiej "bajki" się wzięły. Jako katechetka wykorzystuję takie sytuacje w rozmowach. I powiem szczerze, że lubię ten dialog z dziećmi, które na bazie własnego doświadczenia zabawy są bardziej skore do słuchania i szukania prawdy o istnieniu tych bytów, które również mają wpływ na ich dobre, lub złe wybory.
Pozdrawiam :)

8 komentarzy:

  1. Bardzo dziękuję za rozmowę. W wielu momentach miałam wrażenie, że Pani odpowiedzi to moje słowa sprzed piętnastu lat. Ja też lubię "drążyć" temat, więc odniosę się do tego :
    "Dla mnie Bóg jest Przewodnikiem prowadzącym przez ciemne doliny ku najwyższym szczytom człowieczeństwa".
    Bardzo pięknie to Pani ujęła. W najtrudniejszych momentach życia otuchy dodawały mi słowa Psalmu 23, w zasadzie tylko dzięki Opatrzności wówczas dawałam radę. Ale człowiek na co dzień nie jest tak mocno skierowany w uczuciu do Boga, jak podczas życiowych kataklizmów. Teraz sądzę nawet, że pychą byłoby mniemanie, że sam Bóg prowadzi każdego człowieka. Najczęściej prowadzi go rozum, który ze swej natury jest przeciwnikiem Boga, bo należy do materii jako produkt mózgu. Często człowieka prowadzą przez życie jego skłonności, czasem lęk. Człowiek musiałby nieustannie wsłuchiwać się głęboko w siebie, w swój wewnętrzny głos, który jest uczuciem, żeby być dobrze prowadzonym. Wszyscy wiemy, że nie w każdej sytuacji jest to możliwe, czasem wśród ludzi o różnych światopoglądach jest się zwyczajnie zmąconym. Prawa natury są takie, że ludziom udzielają się uczucia, a niekiedy myśli otoczenia. Jednym słowem - ulegamy, nie zawsze świadomie wpływom.
    Miałam szczęście w nieszczęściu mieszkać przez kilkanaście lat sama, co pomogło mi usłyszeć siebie i ostrzej zobaczyć, w jakiej kondycji jest ludzkość. Byłam otwarta na różne religie i światopoglądy, w myśl zasady, że Prawdy trzeba szukać zawsze i wszędzie, a różne poglądy przesiewać przez sito własnego uczucia i rozumu. Modliłam się o prowadzenie i natrafiłam na "W Świetle Prawdy" Abd- Ru Shina. To trzytomowe dzieło uważam za największa łaskę, jaką otrzymałam w życiu. Zacytuję fragment:

    RELIGIA MIŁOŚCI
    "Religia miłości jest źle rozumiana dlatego, ponieważ pojęcie "miłość" zostało wielostronnie zdeformowane i wypaczone. Największa częścią prawdziwej miłości jest surowość!
    To, co dzisiaj nazywane jest miłością, jest wszystkim, tylko nie miłością. Jeżeli spojrzy się dokładnie na podstawy wszystkiego, co się tak nazywa, to nie zobaczy się niczego poza samolubstwem, próżnością,zarozumialstwem, słabością, wygodnictwem lub instynktami. Prawdziwa miłość nie będzie dbała o to, co drugiemu się podoba, co jest dla niego przyjemne i co sprawia mu radość, lecz będzie kierować się tylko tym, co dla drugiego korzystne! I obojętne, czy drugiemu sprawia to przyjemność, czy tez nie. Tak wygląda prawdziwa miłość i służba.
    Jeżeli więc napisano: "Kochajcie swych nieprzyjaciół!" to znaczy to "Czyńcie to, co dla nich korzystne!". A więc jeżeli nie można inaczej, to możecie ich karać, by poznali, w czym uchybili! W ten sposób będziecie im służyli. Musi jednak panować sprawiedliwość, bo miłości nie można oderwać od sprawiedliwości, z którą tworzy jedność!
    Niewłaściwe folgowanie byłoby równoznaczne z jeszcze większym pielęgnowaniem błędów nieprzyjaciół, a to umożliwiałoby im dalej upadać. Czy to byłaby miłość? Wręcz na odwrót, w ten sposób ponosilibyśmy winę."

    Podzieliłam się z Panią fragmentami książki, która wniosła w moje życie zrozumienie tego świata i procesów, jakie w nim zachodzą z dokładnie z takich samych powodów, z jakich Pani chciała coś przekazać znajomej chorej na raka. Pozdrawiam serdecznie i życzę nam obu, byśmy w tym roku umiały jeszcze bardziej kochać ludzi, którzy są wokół nas i miały dość siły i chęci na zmienianie w sobie tego, co jeszcze tej zmiany wymaga.
    Wyspana -Jest druga w nocy:)


    OdpowiedzUsuń
  2. Witam :)

    Siostra Judyta już na szczycie. Przed nią rajskie ogrody, które dla nas owiane są jeszcze tajemnicą. Musimy iść dalej ... mając w pamięci tę skromną osobę, która na co dzień, a nie tylko podczas "życiowych kataklizmow" była mocno skierowana do Boga.

    Piszesz - "Teraz sądzę nawet, że pychą byłoby mniemanie, że sam Bóg prowadzi każdego człowieka". Myślę, że masz rację, lecz w moim odczuciu to człowiek decyduje o tym, a nie Bóg. Niektórzy upatrują w tym słabość Bożej Miłości. Ja zaś odnalazłam w tym geście swoją wolność.

    Piszesz dalej - "Najczęściej prowadzi go rozum, który ze swej natury jest przeciwnikiem Boga, bo należy do materii jako produkt mózgu".

    Moje wizja czlowieka jest inna. Ciało, umysł i uczucia stanowiły kiedyś JEDNOŚĆ. Dzięki niej czlowiek mógł poznawać rozumem MIŁOŚĆ, którą mógł wprowadzać w życie dzięki ciału i uczuciom. Grzech zniszczył tę pierwotną harmonię. Wielu ludzi pyta, dlaczego tu na ziemi człowiek doświadcza cierpienia? Myślę, że ma ono związek z procesem powrotu do pierwotnej JEDNOŚCI. Nasz rozum ją intuicyjnie dotyka. Nie ma jednak pełnego poznania stąd ... wzloty i upadki ... różnorodność dróg i światopoglądów. Ciało też tęskni za MIŁOŚCIĄ. Problem jednak w tym, że często nie chce się podporządkować rozumowi i próbuje iść na skróty. No i niejednokrotnie wchodzi w ślepą uliczkę.

    A jeśli chodzi o Abd- Ru Shina. Bardzo mało wiem o tej postaci. Niepokoją mnie jednak słowa: "Tylko ten, kto porusza się sam, może duchowo podążać naprzód"

    Bo jak człowiek ma budować relację MIŁOŚCI z drugim człowiekiem przy równoczesnym odgrodzeniu się od ludzi? A jeżeli nawet ... to na co mi pełne poznanie MIŁOŚCI, gdy nie mam możliwości jej kosztowania z innymi.

    pozdr. alicja

    OdpowiedzUsuń
  3. Niesamowite, ale to, co Pani napisała, że kiedyś umysł i uczucia stanowiły jedność, jest jakby zaczerpnięte z Przesłania.
    Abd- Ru- Shin to pseudonim literacki, znajdzie Pani w internecie.
    Nie jest ważne, kim był, jako człowiek. Jezus jako człowiek był przecież synem cieśli. Ważne jest, co za wiedzę przyniósł na ten świat. Ja byłam kiedyś bardzo uprzedzona do czytania tego typu książek, ale ta jest wyjątkowa. Ale trzeba być bardzo odważnym, żeby przeczytać, bo jak zapowiadał Jan w Apokalipsie, Prawda nie jest tak słodka, jakby ludzie chcieli. Przesłanie jest kontynuacją nauki Jezusa, który obiecał swoim uczniom " Pocieszyciela, Ducha Prawdy, który doprowadzi ich do całej Prawdy, przekona świat o grzechu i przyniesie sąd".(cytat z pamięci)
    Książka nie ma nic wspólnego z żadnym wyznaniem, ale tłumaczy naukę Jezusa, prostuje wszystkie błędy, które ludzki rozum wniósł w jej interpretację przez ponad dwa tysiące lat i mówi o Bogu więcej, niż mogli ludzie zrozumieć w czasach Chrystusa.
    To, że człowiek ma poruszać się sam, oznacza, że musi pragnąć poznać Boga takim, jakim On jest, a nie takim, jakim chciałby Go widzieć człowiek. ale przedtem musi odsunąć na bok wszystkie swoje poglądy, to, czego dotychczas go nauczono i każde słowo badać w uczuciu. Przesłanie odpowiada na wszystkie pytania, na które religie nie znają odpowiedzi, mówiąc, że to "tajemnica wiary". Obala błędne dogmaty. Oświetla drogę, po której człowiek ma iść, żeby nie zabrnąć w ślepy zaułek. Jezus przyszedł przecież nauczać ludzi o Bogu Ojcu, bo Go znał.
    Swoja naukę przypieczętował krwią. Ale to Słowo przyjęte do wnętrza może ludzi zbawić, Prawda, która przyniósł, a nie sam fakt śmierci na krzyżu.
    Ta Prawda, którą przyniósł Jezus została do tego stopnia zniekształcona, że tęskniący do niej ludzie nie mieliby możliwości jej poznania. W każdym wyznaniu jest część prawdy, ale pozostała część to dzieło "nie powiem kogo". I w żadnym momencie nie ma w nim mowy o odgradzaniu się od ludzi. Ja czytam już 10 lat, nie zbzikowałam, pracuje w szkole podstawowej w wielkim mieście, i jestem pewna, że tylko dlatego nie zbzikowałam, że czytam Przesłanie. Ostrzegam jednak przed niejakim panem Statkiewiczem, który kilka lat temu ogłosił się Jezusem i w internecie na bazie Przesłania pisze jakiś bełkot. Autor Przesłania dawno nie żyje, pisał je w latach 30 ubiegłego wieku.
    Zaznaczam, że Prawda może rozczarować, ja też wolałabym wierzyć, jak kiedyś, że dobry człowiek po śmierci idzie do nieba. Tymczasem poszła tam bezpośrednio Maryja, która była czystym duchem, dla innych droga nie jest taka prosta. Bogu nie podoba się, że kościoły wchodzą w Jego kompetencje, ogłaszając jakiegoś człowieka świętym. Proszę sobie wyobrazić, ilu ludzi może być zwiedzionych, w przypadku, kiedy powierzają swoje sprawy komuś, kogo ktoś kiedyś omyłkowo uznał za świętego, a ta osoba przeżywa piekielne męki. Tak może być w istocie, bo ponoć ci, co na ziemi uchodzą za pierwszych, będą ostatnimi.
    Więcej tekstu mi się nie zmieści, a i nie wiem, czy to Panią interesuje.
    Wyspana

    OdpowiedzUsuń
  4. Witaj :)

    Dzisiaj krótko pogawędzę z Tobą, gdyż na naszej drodze są też inne osoby, z którymi pragnę porozmawiać. Wrócę tu jednak, aby pociagnąć dalej naszą rozmowę.

    Odniosę się jednak do kilku zdań napisanych przez Ciebie.


    "Abd- Ru- Shin to pseudonim literacki, znajdzie Pani w internecie.
    Nie jest ważne, kim był, jako człowiek"

    Dla mnie jest to ważne kim był, jak żył i jak odnosił się do drugiego człowieka. Na ustach można mieć bowiem wiele pięknych słów. Są one jednak jak plewa co wiatr roznosi, jeżeli nie przynoszą ŻYCIA w szerokim tego słowa znaczeniu.

    "Jezus jako człowiek był przecież synem cieśli. Ważne jest, co za wiedzę przyniósł na ten świat"

    Dla mnie wiedza to nie wszystko. Jezus swoim życiem i cudami zaświadczył PRAWDZIE, którą głosił. Cuda te nadal są i będą się działy do końca świata. Sama ich doświadczyłam w swoim życiu i w doświadczeniach moich przyjaciół w wierze ... i właśnie one sprawiły, że uwierzyłam Dobrej Nowinie, która głupstwem się wydaje dla mędrców tego świata.

    "Książka nie ma nic wspólnego z żadnym wyznaniem, ale tłumaczy naukę Jezusa, prostuje wszystkie błędy, które ludzki rozum wniósł w jej interpretację przez ponad dwa tysiące lat i mówi o Bogu więcej, niż mogli ludzie zrozumieć w czasach Chrystusa".

    Tych, którzy pragną tłumaczyć Jezusa jest miliony. Naprawiaczy błędów jeszcze więcej. Ja szukam jednak tych, którzy w swoim życiu zaświadczą o tym, że JEZUS ŻYJE POŚRÓD NAS i nadal zaprasza każdego człowieka do wspólnoty Miłości.

    Siostra Judyta jest dla mnie wiarygodną osobą w tym temacie. Warto od czasu do czasu ją poczytać na nowo. Z każdego jej postu bije światło i miłość do ludzi, natury ... Potrafiła się uśmiechać będąc zdrową i uśmiech ją nie opuścił, gdy umierała. W godzinie konania niosła NADZIEJĘ i wszyscy dobrze wiedzą, skąd czerpała na to wszystko siły.Można się z nią nie zgadzac, ale nie można zaprzeczyć, że tak właśnie było.

    pozdr. alicja

    OdpowiedzUsuń
  5. http://www.grailmessage.org.uk/abd-ru-shin.php
    to strona z życiorysem i zdjęciem autora Przesłania

    http://www.ruchgraala.org/
    a tutaj może Pani zapoznać się z życiorysem autora i z zawartością Przesłania po polsku.
    Nie sądzę, ze powinnam nakłaniać kogokolwiek do czytania Przesłania, bo chęć poznania Prawdy powinna wynikać z wewnętrznego pragnienia człowieka. Ja będę czytać dopóki żyję, bo mam w Przesłaniu prawdziwy duchowy pokarm, taki sam, jak po czytaniu fragmentów Biblii, w których Jezus przekazuje swoją naukę w przypowieściach.
    Pozdrawiam
    niewyspana, kaszląca Wyspana

    Nie wiem, jakim człowiekiem był ktokolwiek, z kim nie zetknęłam się osobiście. Wiem, że Jezus był i jest Bożą Miłością, ale czy był szorstki, czy łagodny, tego nie wiem. Po przeczytaniu Przesłania dotarło do mnie, że Jezus odszedł do Ojca. Kościoły mówią, że przyjdzie sądzić (żywych i martwych duchowo), a tymczasem Jezus zapowiedział przyjście kogoś innego, Syna Człowieczego. Nie znam na pamięć Biblii, ale jest taki fragment, kiedy zapowiadał" Ale kiedy przyjdzie Syn Człowieczy...".Nie chcę, żeby to wyglądało, że ja Panią chcę do czegoś przekonać, bo tak nie jest.
    http://www.racjonalista.pl/index.php/s,35/d,1415
    To jest link , na dole strony jest adres mailowy pana Romana Rybickiego, który tłumaczył Przesłanie na język polski.

    OdpowiedzUsuń
  6. SYN CZŁOWIECZY ...

    To idiom semicki pojawiający się m.in. w Biblii oraz żydowskiej literaturze apokaliptycznej. We wcześniejszych księgach Starego Testamentu oznacza on po prostu człowieka, w literaturze późniejszego judaizmu jest tytułem Bożego wysłannika czasów ostatecznych. W Nowym Testamencie jest to jedno z określeń Jezusa Chrystusa. W moim credo wiary oznacza to przyjście Jezusa, a nie kogoś innego.

    OSOBISTE SPOTKANIE ...

    I tu zgadzam się z Tobą w 100 %. Choć i nawet spotkanie w realu niesie ze sobą wiele tajemnic. Człowiek ma bowiem tendencję do zakładania wielu masek, by chronić swoją wolność przed innymi. Czasem są one tarczą obronną i trudno się dziwić, że z nich korzystamy. Świat, w którym żyjemy nie zawsze jest wypełniony dobrem.

    ŚWIADECTWO ŻYCIA ...

    Tylko dzięki niemu można rozeznać, czy owoce poznania są zerwane z właściwego drzewa PRAWDY. Tylko we wspólnocie wzajemnych relacji można zobaczyć i doświadczyć przymioty MIŁOŚCI, o których Św. Paweł pisze w pierwszym liście do Koryntian w 13 rozdziale. (1 Kor 13)

    - Na tle braku przebaczenia, wyraźniej widać przebaczenie
    - Na tle braku cierpliwości - cierpliwość
    - Na tle braku zaufania - ufność
    - itd.

    Dlatego dziwię się tym, którzy rezygnują ze środowiska, w którym tej Miłości można się uczyć.

    WSPÓLNOTA LUDU BOŻEGO ...

    Nie jest święta!!! Jest taka, jacy są ludzie. Więc nie dziwię się tym, których bulwersują grzechy Kościoła. Mnie one również smucą, bo są świadectwem na to, że nauka Jezusa ciągle jeszcze jest poza sercem człowieka. Na szczęście są ludzie pokroju Siostry Judyty. Znam ich dość sporo ... dlatego trwam w Kościele i korzystam z Sakramentów, które leczą we mnie "starego człowieka".

    Weszłam na strony, które podałaś. Nie chcę z nimi polemizować. Pomagają ci stawać się coraz lepszym człowiekiem ... ok. Widzę jednak, że czasami stawiają moją wiarę w krzywym zwierciadle. I wtedy pozwól mi na przedstawienie mojego punktu widzenia. Nie znaczy to wcale, że chcę Cię nawracać. Całkowicie się podpisuję pod tym, co napisałaś wcześniej:

    "... chęć poznania Prawdy powinna wynikać z wewnętrznego pragnienia człowieka."

    pozdr. alicja

    OdpowiedzUsuń
  7. Prawda kiedyś skoryguje wszystkie błędy, ale czy to znaczy, że je przedstawi w krzywym zwierciadle?

    OdpowiedzUsuń