piątek, 13 lutego 2015

MARNOŚĆ

Marność nad marnościami ... pisał Kohelet (Koh 1,2)




DAWNIEJ ....

Kiedyś strasznie irytowały mnie te słowa:


  • vanitas vanitatum et omnia vanitas - marność nad marnościami, a wszystko marność 


Nic bowiem złego nie widziałam w dobrach ziemskich, które wywołują uśmiech na twarzy człowieka. Natomiast w przeciwnościach losu upatrywałam źródło cierpienia, którego nie chciałam w ogóle przeżywać.

Był taki czas, gdy modliłam się do Boga prosząc o to, bym nie cierpiała; a za to wszędzie pójdę gdzie tylko mnie pośle, ale niech ustrzeże przed złym losem, którego bałam się panicznie. 

I rzeczywiście ... Przeżyłam taki czas, w którym czułam, że Bóg wysłuchał mego wołania. Szłam jak na skrzydłach do miejsc i ludzi, mówiąc im jak piękna jest MIŁOŚĆ Boga do człowieka.

DZIŚ ....

Dzisiaj też staram się o niej opowiadać. I nadal wydaje się piękną, a może nawet piękniejszą niż kiedykolwiek. Jedynie życie staje się coraz trudniejsze. Zdrowie już nie takie /np. dzisiaj mam 34 stopnie temperatury i czuję się fatalnie. Nawet nie wiem, u którego lekarza powinnam się leczyć/. Finansowo też źle ... daliśmy się okraść nieuczciwym inwestorom, którzy nie wypłacili wynagrodzenia firmie męża za uczciwie wykonaną pracę. Na nic się zdały podpisane umowy ... oni znali kruczki prawne, dzięki którym unikają odpowiedzialności karnej. My zaś zostaliśmy z solidnie podważoną ufnością do ludzi i instytucji, które rozłożyły ręce z bezsilności wobec oszustów. Inne sprawy ... też pod górkę, choć skłamałabym, że nie ma w naszym życiu RADOŚCI. Jest!!! Nie wiąże się ona jednak z materią, lecz z relacjami ... do męża, dzieci, wnuków, przyjaciół, koleżanek z pracy... 

PRAWDA ...

Chyba coraz bliżej mi do zrozumienia słów Koheleta. Nie znaczy to, że je całkowicie rozumiem. Gdyby tak było nie wchodziłabym w stany smutku i przygnębienia. One są nadal, ale ponad nimi jest jakaś PRAWDA, która pomimo utrapienia niesie pokój serca.

Czy o niej pisał Kohelet?

***


99 komentarzy:

  1. Szybkiego powrotu do zdrowia i rozjaśnienia Twoich rodzinnych spraw. Pomodlę się dziś za Ciebie i za Twoje troski:)

    Na to, co mi odpisałaś w dniu dzisiejszym odpowiem w innym terminie; kiedy lepiej się już poczujesz i o ile zechcesz:)

    Pozdrawiam, Ewa

    P.S. Mam nadzieję, że nie masz mi za złe, że nie podałam w e-mail swojego miejsca zamieszkania

    OdpowiedzUsuń
  2. Spokojnie Ewo, wszystko ma swój czas i nie trzeba nic pospieszać :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. PRAWDA O PRZEMIJANIU...

    Masz rację Kasiu, że to prawda obiektywna, której podlega każde stworzenie. I Koheleta nie potrzeba, by ją zrozumieć. Wystarczą nasze przykre życiowe doświadczenia.

    PRAWDA O NIEPRZEMIJANIU ...

    Myślę, że ten pokój serca, o którym pisałam wynika z tej drugiej prawdy obiektywnej. Można go już częściowo tutaj na ziemi doświadczyć. Wszystko zależy od tego, której PRAWDZIE damy pierwszeństwo w naszym sercu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  5. DOTKNIĘCIE PRAWDY ...

    Polecam posłuchać:

    https://www.youtube.com/watch?v=u1BsoPviT2w#t=72

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  6. Napisałaś:

    "Z patologią nie miałam nigdy nic wspólnego. To co z tego mogłabym wynieść dla siebie?"

    Ja również byłam "grzeczną dziewczynką" kochanych rodziców. Jedynie z patologią miałam wiele wspolnego. Bardzo długo byłam wśród narkomanów, więźniów i uciekinierów z domów. W ten świat trafiłam dzięki Jezusowi Miłosiernemu i Księdzu Andrzejowi Szpakowi, o którego Ciebie kiedyś zapytałam. Bardzo długo uważałam, że jestem lepsza od nich i że sobie sami zasłużyli na swój ciężki los. A już w ogóle nie brałam pod uwagę tego, że dzięki uzdrowionemu narkomanowi zacznie się mój proces nawrócenia.

    Tym uzdrowionym jest mój mąż, który w 1981 roku - na pieszej pielgrzymce do Częstochowy podczas mszy świętej został uwolniony z narkomani, nikotynizmu i alkoholu. Potem potrzebował 11 lat, aby uzdrowiona została jego narkomańska psychika. W okresie abstynencji Bóg "podarował" mu ciężkie doświadczenie, Jego ojcec zachorował na raka, a on podawał mu morfinę, którą mógł kupić na receptę. W tym czasie napisałam dla niego piosenke, aby zwycięsko przeszedł ten ogień próby. Wysłałam ci linka, nie wiem, czy odsłuchałaś.

    PRZYPOWIEŚĆ O SYNU MARNOTRAWNYM ...

    Dzięki mojemu mężowi zobaczyłam się w roli brata syna marnotrawnego, który zawsze był "grzecznym chłopcem". I zobaczyłam, że jego "porządność" była źródłem jego smutku i zagniewania na Ojca.

    Jakie wnioski wyciągniesz z mojej historii ... nie wiem, zostawiam to Panu Bogu i Tobie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  7. Napisałaś:

    "Dlaczego jednak ci, którzy się starają, mają mieć gorzej, tego nie rozumiem."

    Wcale nie mają gorzej. Ich problemem jest to, że nie widzą tego, co mają cały czas obok siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  8. Zastanawiałam się długo, czy napisać ci radę Ewagriusza z Pontu o modlitwie. Nie czuję się bowiem żadnym przewodnikiem duchowym. Poza tym obawiam się, że moja intencja może być źle zrozumiana. Przespałam się więc z tą myślą,a ona nadal nie daje mi spokoju. Więc stawiam na szali naszej rozmowy wszystko dobro, które Bóg tak misternie buduje między nami i proszę Go, by nie pozwolił mi je zniszczyć.

    ***

    (Ewagriusz z Pontu, „O modlitwie” 5)

    Nade wszystko módl się o dar łez, abyś przez skruchę zniszczył właściwą twej duszy zatwardziałość, a po wyznaniu – wbrew sobie – nieprawości przed Panem otrzymasz od Niego przebaczenie.

    Tu masz link:

    http://ps-po.pl/zalac-sie-lzami-przed-bogiem/?utm_source=feedburner&utm_medium=email&utm_campaign=Feed%3A+benedyktyni%2FKnAO+%28PSPO+%7C+Centrum+Duchowo%C5%9Bci+Benedykty%C5%84skiej%29

    A to fragment komentarza, na który szczególnie zwróciłam uwagę:

    "Murem między nami a Zbawicielem są nie tyle złe czyny, ile raczej nasza zatwardziałość, przejawiająca się na dwa sposoby: niechęci nazwania grzechu grzechem i zatajaniu przed Bogiem naszych złych pragnień."

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  9. Kasiu

    Sprawa jest prosta. Czasem nie nazywamy grzechem to, co nim jest. Drąży on naszą duszę jak robak. I zamiast w nim widzieć źródło niepokojów, smutku itp. zaczynamy o wszysko oskarżać Boga... bo zamilkł, bo nie odpowiada, bo o nas zapomniał... A to nie jest prawdą.

    Otaczamy się murem swoich wyobrażeń o Bogu i trudno nam się przyznać, że byliśmy w błędzie. Ewagriusz z Pontu mówi, że gdy tej prawdy o swojej grzeszności nie zrozumiemy skazujemy się sami na samotność.

    Z naszych rozmów wielokrotnie wynikało, że różnie na grzech patrzymy. Czasem to, co dla mnie jest grzechem, dla Ciebie nim nie jest. Nie chcę jednak wchodzić w żadne spory na ten temat.

    Stąd moja obawa, tym bardziej, że blog nie jest konfensjonałem, ani miejscem rozgrzeszenia. A poza tym ... jak to brzmi ... czas się wyspowiadać i zrzucić prawdziwy balast z serca. Przecież nawet nie znam Twojego stanowiska do Sakramentu Pojednania. No i sama jestem przeciwnikiem publicznych spowiedzi ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  10. Czym innym jest SPOWIEDŹ, a czym innym jest ROZMOWA DUCHOWA.

    Dobrze jest, gdy podczas Sakramentu Pokuty jest możliwość przeprowadzenia rozmowy duchowej. Nie jest jednak ona najważniejsza, choć pomaga wiele spraw zrozumieć.
    Pomysł z "pokoikami do spowiedzi - super!!! Lecz nie wszyscy mają możliwośc z nich skorzystać. I co w tedy?

    "bezsensowny przemiał" ...

    Korzystam z niego, gdy nie mam wyboru. I okazuje się, że Bóg jest w stanie dotrzeć do mojej duszy pomimo "gorącego oddechu kolejki" na moim karku. Przemówił też niejednokrotnie przez usta zmęczonego kapłana dając proste rozwiązania, których nie zauważałam wcześniej.

    ROZMOWY DUCHOWE ...

    Mam kapłanów, którym mogę zaufać. Są oni wielkim darem dla mnie i mojej rodziny. Bywa bowiem tak, że gdy sytuacja tego wymaga omawiamy wspólnie pewne kwestie; a gdy potrzeba uklęknąć na kolana przed Bogiem i prosić o rozeznanie - to nie czekamy długo.

    Moim zdaniem trzeba sie modlić o mądrego kierownika duchowego, ale gdy potrzeba konkretnego rozgrzeszenia nie warto czekać za długo. Kapłan w konfesjonale - wychodku, na mocy Sakramentu Kapłaństwa, w tym momencie działa w imieniu Jezusa. Jego słabości nie mają wpływu na moje osobiste spotkanie z Jezusem Miłosiernym w AKCIE PRZEBACZENIA BOGA.

    PS

    O grzechach, o które zapytałaś napiszę nieco później

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Rozmowa duchowa to nic innego jak rozmowa o stanach swojej duszy z kierownikiem duchowym, który modli się za swojego rozmówcę prosząc Boga o światło Ducha Św. i właściwe rozeznanie w danej sprawie.

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    4. Nie rozumiem twoich wpisów:

      1
      Czy z tego powodu, że inni nie maja, ja mam z niej nie korzystać?

      2.
      Ale kompletnie niezindywidualizowane, wyklepane parę słów przez skołowanego księdza mi nie służy. Może ktoś inny ma inne doświadczenia - ja mam takie. To też źle?

      Czy ja powiedziałam, że to jest złe? W którym miejscu? Wręcz przeciwnie - cieszę się, że masz taką możliwość i z niej korzystasz.

      Usuń
    5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    6. O żadnym wyrzucie nie ma mowy!

      Chciałam zwrócić jedynie uwagę na to, że nie każdy człowiek może się cieszyć łaską spowiedzi połączoną z łaską rozmowy duchowej. I wtedy niech korzysta z Sakramentu Pokuty, który dla mnie stoi "pierwszy w kolejce" ważności , przed rozmową duchową.

      Usuń
    7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  11. http://www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TS/osiem_demonow.html#
    Ewagriusz z Pontu - "O ośmiu demonach zła"

    OBŻARSTWO - Od tego demona można się wyzwolić tylko przez post. Mam wrażenie, że IV przykazanie KK uważasz za zbędne

    NIECZYSTOŚĆ - Ewagriusz podkreślał, że w walce z demonem chodzi głównie o to, aby namiętność nie przejęła kontroli nad człowiekiem. Jestem przeciwna antykoncepcji, która stawia namiętność na pierwszym miejscu

    CHCIWOŚĆ - Demonowi chciwości nie chodzi tylko o obudzenie pragnienia posiadania pieniędzy, ale przede wszystkim o to, aby człowiek chciał zdobyć władzę nad całym światem. Najlepszą obroną przeciwko demonowi chciwości jest /../ jałmużna, która jest wpisana w V przykazanie kościelne - nieprzestrzeganie go jest więc grzechem.

    SMUTEK- Ewagriusz rozróżnia dwa rodzaje smutku. Jeden z nich pochodzi od Boga i jest konsekwencją popełnionej przez człowieka nieprawości. Jego objawem są ŁZY. Drugi rodzaj smutku powstaje w sercu człowieka, kiedy rozmyśla on o tym, co w jego życiu się nie spełniło, i powoduje powolne obumieranie duchowe. Taki człowiek, nawet jeśli będzie doświadczał jakiejś przyjemności duchowej lub cielesnej, nie będzie w stanie jej odczuć ani się nią cieszyć, bo jego dusza jest„jak wysuszona". Najgorsze jest to, że nie może też nikogo poprosić o ratunek, ponieważ demon smutku izoluje go od innych ludzi. Demon chce odebrać człowiekowi radość życia, która jest darem Bożym. Doprowadza go do gniewu, smutku a nawet szaleństwa lub samobójstwa. Zostawiam bez komentarza ...

    GNIEW - W sercu człowieka ulegającego demonowi gniewu rośnie nienawiść do świata, ludzi i Boga. Demon może też wykorzystywać skrywaną w sercu urazę. Czas na uczciwy rachunek sumienia.

    ACEDIA (lenistwo) - Ten demon dotyka całej duszy człowieka i sprawia, że pożąda on tego, czego nie ma, a nienawidzi to, co ma. Jedynym lekarstwem jest przetrzymanie tego stanu i staranie się o większy obiektywizm w ocenie sytuacji. Czasami demon zmienia strategię. Człowiek na zewnątrz jest opanowany, ale w jego sercu wszystko się „gotuje". A to powoduje, że jego dusza staje się nieczuła. Najlepszym lekarstwem jest wtedy prośba o DAR ŁEZ. Ewagriusz mówi, że wszelka przesada, brak umiaru pochodzą od złego ducha. Kasiu, zastanów się nad tym, czy demon nie zasypuje Ciebie wątpliwościami w wierze tylko po to, by "zmęczyć twój umysł", a przez to zniechęcić do Boga?

    PRÓŻNOŚĆ - Każde bowiem zwycięstwo nad namiętnościami może stać się powodem próżności. Jedynym skutecznym sposobem walki z tym demonem jest wytrwała modlitwa, oczyszczanie motywacji podejmowanych wyrzeczeń i skromność.

    PYCHA - Demon pychy najczęściej przedstawia Boga jako bezsilnego, ukazuje też Boga jako faworyzującego jednych, a odrzucającego drugich. Lekarstwem jest pokora, posłuszeństwo Bogu, cierpliwe znoszenie przeciwności losu i zniewag.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  13. Lubię go, jak i innych pustelników wczesnego chrześcijaństwa. Ich myśli są bliżej mistyki, niż scholastyki. Język suchego prawa i regułek nie bardzo do mnie przemawia, chociaż mówi o tym samym ... MIŁOŚCI BOGA DO CZŁOWIEKA.

    Tak samo lubię św. Jana od Krzyża i Tomasza z a Kempis i wielu innych. Jeżeli Ewagriusz z Pontu cię zmęczył mogę przeskoczyć do innych mistyków. Ich język mnie oczarował ... przepiękna poezja ...

    Moim Panem jest Jezus Chrystus.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  14. A co do grzechów i ich postrzegania ... sama widzisz, że są między nami różnice w naszym widzeniu. Dzisiaj nie mam siły nad tym się zastanawiać. Poza tym, czy jest sens roztrząsać ... może lepiej w modlitwie zapytać Pana Boga, co On na ten temat myśli?

    Myślę, że w tak ważnej kwestii nie będzie milczał. Wszak tu nie o nasze racje, lecz o nasze ZBAWIENIE chodzi :)

    Dobrze, że Wielki Post się za niedługo zaczyna, bo to czas łaski dla naszych sumień.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Oj Kasiu, Kasiu ...

      Kwapił się, kwapił ... tylko Ty Jego głosu wciąż nie rozpoznajesz :)

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  15. Kasiu, a może to nie problem zewnętrzy, ale wewnętrzny ... no wiesz ... słaby słuch ... słaby wzrok ... kamienne serce ... Nie kto inny, ale właśnie Pan Jezus powiedział, że w nas spełnia się przepowiednia Izajasza.

    Przypowieść o siewcy Mt 13.1-15

    14 werset.

    Tak spełnia się na nich przepowiednia Izajasza
    Słuchać będziecie, a nie zrozumiecie,
    patrzeć będziecie, a nie zobaczycie.

    15 werset

    Bo stwardniało serce tego ludu,
    ich uszy stępiały i oczy swe zamknęli,
    żeby oczami nie widzieli ani uszami nie słyszeli,
    ani swym sercem nie rozumieli:
    i nie nawrócili się, abym ich uzdrowił.

    ***

    Chyba czas zacząć KONKRETNĄ MODLITWĘ o nasze nawrócenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  16. Nasze, nasze ...

    Nie myśl sobie, że tylko Tobie się przytrafia kłócić z Panem Bogiem. Tak naprawdę, to my wszyscy chodzimy "po cieńkim lodzie". Chcemy po nim chodzić jak po lodowcu, ale lekko "podskoczymy" za wysoko i Bóg ustawia nas w odpowiednim miejscu. Nie po to, by nas zniszczyć lecz po to, byśmy z własnej nieroztropności sami się nie pozabijali.

    Nie jest to przyjemne doświadczenie, ale konieczne do uzdrowienia naszej duszy z grzechów.

    Nawet rolnik zaczyna swoją pracę na roli od orania gleby ... takie prawo natury ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  17. Nie wiem, czy bliżej mi, czy dalej od ŚWIATŁA ... wiem jednak, że w świetle widać więcej brudów i "zwykła ścierka" nie pomoże, by się go pozbyć.

    O tym "wszystkim", co mówi KK też nie masz pełnego rozeznania. Często /choć nie zawsze/ interpretujesz fakty i naukę KK po swojemu, uznając swoją rację za jedynie słuszną. Dlatego o tym "podporządkowaniu wszystkiemu" to również tylko Twoje wyobrażenie o mnie, które nie zawsze pokrywa się z rzeczywistością.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Rozbawiłaś mnie tym porównaniem prawie do lez :))))

      ... taka grzeczna,... podporządkowana wszystkiemu ... lwica

      PS

      Cholernie musi być wytresowana, a może zahipnotyzowana, a może jeszcze inaczej ... zmanipulowana ...Czy to miałaś na myśli?

      A tak na marginesie, czy lwicę da się tak wytresować, by odgrywała całe życie potulnego baranka?

      Usuń
  18. Napisałaś:

    "Nauka KK to po prostu nie to samo, co nauka Chrystusa!"

    A skąd ta pewność? Czy ani 1% nie ma w Tobie wątpliwości?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  19. Na razie napisałaś mi o swoich wątpliwościach w stosunku do KK. Lecz ja nie o taką wątpliwość pytam. Byłam ciekawa, czy choćby w 1% bierzesz pod uwagę fakt, że może się jednak mylisz w ocenie KK.

    PRZEKONANIE ...

    Już też o tym pisałam. Przychodzi wraz z wiarą i jest łaską darmo daną. Nie sądzę, byś znalazła człowieka, który miałby moc wyzwolić Cię z niepewności.

    WIARA ...

    Jest dla mnie trwaniem przy Bogu nawet wtedy, gdy targają nas wątpliwości. Nadzieja daje pokój serca, że Bóg jest ponad nimi i nie pozwoli na to, by mnie one zniszczyły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  20. Abba Antoni ( zm. 356 r.) powiedział:

    „Nikt nie może wejść do Królestwa Niebieskiego nie wypróbowany. Zabierz pokusy – rzecze – a nikt nie będzie zbawiony”.

    POZYTYWNA STRONA ...

    Wątpliwości mają też i swoją pozytywną stronę. Zmuszają do szukania PRAWDY, Trzeba jednak pamiętać, że obok PRAWDY o Bogu stoi Jego TAJEMNICA, do której umysł człowieka nie ma tu, na ziemi wstępu.

    Człowiek pokorny przed nią uklęknie.
    Człowiek pyszny nie będzie w stanie jej przyjąć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  21. Myślę, że nasz problem "w dogadaniu się" polega na tym, że Ty swoją wiarę chcesz oprzeć jedynie na Piśmie Św.

    Natomiast dla mnie obok PISMA ŚWIĘTEGO, drugim źródłem poznania wiary, komplementarnym w stosunku do Biblii jest TRADYCJA.

    Podaję link:

    http://pierzchalski.ecclesia.org.pl/index.php?page=10&id=10-01&sz=&pyt=812

    Tu znajdziesz rozumienie TRADYCJI, o której mówiłam wyżej. Radzę przeczytać uważnie, by nie skojarzyć tradycjI potocznie rozumianej z tradycją KK.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  22. Kasiu, jesteś bardzo niekonsekwentna w swoim toku myślenia ...

    Pismo Święte uważasz za natchnione i ja również się z tym zgadzam. Zwróć jednak uwagę na fakt, że ono powstało na drodze PODANIA USTNEGO - CZYLI TRADYCJI NARODU WYBRANEGO i PIERWOTNEGO KOŚCIOŁA. I to dzięki Tradycji zostało uznane za natchnione, więc odrzucajac Tradycję, powinnaś też odrzucić Pismo Św ... taki wniosek się sam nasuwa

    Oczywiście nie namawiam Ciebie do tego, ale widzę dość dużą niespójnośc w toku twojego myślenia dlatego o tym mówię.

    BÓG MÓWI PRZEZ DOŚWIADCZENIE WIARY...

    Słowo Boże spisane przez wielu autorów na przestrzeni wieków opiera się na doświadczeniach człowieka żyjącego wiarą w określonym czasie i przestrzeni.To doświadczenie wiary nadal trwa i trwać będzie do końca świata. Jest ono udziałem ludzi grzesznych, więc wymaganie, by było one w 100% święte jest UTOPIĄ.

    I gdyby nie łaska Boża dawno by rzeczywistość KK, jak i każda inna społecznośc wiary gruchła na glebę z wielkim trzaskiem tak, że ani pyłek by po niej się nie ostał

    NIEOMYLNOŚĆ W SPRAWACH WIARY MAGISTRIUM KOSCIOŁA ...

    Znowu twoje rozumowanie nijak się trzyma do tego, czym ten charyzmat jest. Nikt ci nie każe przyjmować bezkrytycznie osobiste zdanie papieża, hierarchów itp. Zresztą, ono jest pełne pomyłek, subiektywizmu itp. itd.

    Na teraz tyle .. może jeszcze coś potem dopowiem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  23. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, dzisiaj cały dzień wołam do Pana w Twojej sprawie... nie chcę nic ... nie chcę mojej racji ... nie chcę uznania ... pragnę jedynie, byś otrzymała to, o co prosisz ...

      JEZUSIE SYNU DAWIDA, ULITUJ SIĘ NAD NAMI!!!

      Ta modlitwa towarzyszy mi od jakiegoś czasu ...

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Wiesz Kasiu, Twoje łzy spływają teraz i po moich policzkach ...

      Ja naprawdę wierzę, że zobaczysz Jezusa swoją duszą ... już niedługo Kasiu, jeszcze chwilkę wytrzymaj ciemność, w której tak Ci źle. Pamiętaj, On też w niej jest ...

      Usuń
    4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    6. A mi "dobranoc" to co?
      Też się modliłam!

      Usuń
    7. Dobrej nocki wszystkim, którzy nas wspierają modlitwą i dobrym słowem.:)

      To dopiero początek walki duchowej; wszak dopiero Wielki Post się zaczął ...Jezus dopiero wychodzi na pustynię walczyć z naszymi demonami ... bądźmy więc uważni ...

      Usuń
    8. Kasiu, napisałaś:

      "Jestem jak małe, bezradnie dziecko zagubione w ciemnym tunelu, a gdy pokazuje się światło, to nie wiem, czy to już widać koniec tunelu, czy tylko światło lokomotywy, która mnie zmiażdży..."

      Jestem pewna, że "lokomotywę" Jezus wziął na siebie ...

      Usuń
    9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  24. Witaj Alicjo:)

    Czy jest taka możliwość, aby porozmawiać z Tobą na temat wiary, ale przez telefon. Dzisiaj porozmawiałam z jednym z księży(nieznajomym) i 'ścięliśmy' się na całego. Chyba zaczynam rozumieć jeszcze bardziej "Samotną Wyspę". Pozdrawiam, Ewa

    P.S. Powinnaś zostać świeckim kierownikiem duchowym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewo, powiem wprost. Telefon mam, ale bardzo rzadko go używam. Teraz jeszcze mniej bo każdą wolną chwilę spędzam z wnukami. One są na tyle małe, że trzeba się nimi opiekować prawie jak bliźniakami. No i młoda mama nie nadąża z pieluchami, butelkami itp. gdy młody tata do samej nocki jest w pracy. Mieszkam też w takim w miejscu, w którym fale zanikają i jest klapa. Poza tym nie gustuję w rozmowach telefonicznych z różnych przyczyn. Przyjaciele na tym cierpią, ale jakoś z miłością i wyrozumiałością znoszą to moje "widzi mi się".

      Na maile odpisuję w miarę szybko. Więc jak masz potrzebę prywatności - pisz śmiało.

      PS

      Nie nadaję się na żadnego kierownika duchowego, co najwyżej na przyjaciela w wierze.

      Usuń
  25. Do Samotnej Wyspy

    Jeśli się ktoś modli "Panie, oświeć mnie!", potem dostaje poprzez przypadkowych ludzi propozycję przeczytania dzieła Abd-Ru-Shina, ale nie chce go przeczytać, to chyba nic więcej nie da się zrobić.
    Bóg nie zejdzie z nieba i nie przemówi osobiście do człowieka, bo gdyby to było możliwe, to wcielenie Jezusa na Ziemię byłoby niepotrzebne.

    "Teraz więcej wam nie powiem, bo nie unieślibyście. Ale gdy przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej Prawdy. On przekona ludzi o grzechu i przyniesie sąd" - cytat z pamięci, może znajdę z Biblii.

    OdpowiedzUsuń
  26. Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz jeszcze znieść nie możecie. Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy. Bo nie będzie mówił od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek usłyszy, i oznajmi wam rzeczy przyszłe. On Mnie otoczy chwałą, ponieważ z mojego weźmie i wam objawi. Wszystko, co ma Ojciec, jest moje. Dlatego powiedziałem, że z mojego weźmie i wam objawi”. (J 16, 12-15)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. http://www.alexander-bernhardt.com/abd-ru-shin.asp

      Usuń
  27. Wystarczy dobrze wyguglować, jest nawet w Wikipedii.
    polecam cytaty z "Przesłania':


    http://www.ruchgraala.org/cytaty.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... a ja nie polecam, pozdr.

      Usuń
    2. Oczywiście Prawda nie jest dla wszystkich.
      Gdyby tak było, Jezus miałby więcej uczniów niż 12.
      Też się z początku bałam, czy to nie jest jakaś sekta.
      Nie należę do żadnego ruchu, bo jestem zdania, że Boga można czcić w swoim wnętrzu. Ale książki warto przeczytać.
      W wizji Jana było o tym, że po połknięciu książeczki okazała się gorzka. Ale można uniknąć wielu błędów życiowych i odnaleźć drogę.
      Nie można nie polecać czegoś, czego się nie zna...

      Usuń
    3. PRAWDA JEST DLA WSZYSTKICH

      TAK JAK JEZUS UMARŁ ZA WSZYSTKICH

      - BEZ WYJĄTKU!!!!

      Natomiast nie wszyscy tę PRAWDĘ chcą przyjąć taką, jaka ona jest. Nie wnikam teraz, jakie są tego przyczyny. Jedną z nich jest z pewnością grzech, któremu wszyscy podlegamy.

      Napisała Pani:

      "Nie można nie polecać czegoś, czego się nie zna..."

      Owszem, było kilka próbek smakowania rzekomej prawdy z Przesłania. Wrażeniami podzieliłam się w rozmowie z Panią Wyspaną tam:

      http://alicjan.blogspot.com/2015/01/przykazania.html

      Tekst, do którego się odniosłam Pani Wyspana usunęła, a szkoda. Byłby jaśniejszy obraz mojego stanowiska na ten temat. Na szczęście mam na mailu wszystkie teksty ... gdyby była potrzeba je przypomnieć.

      Usuń
    4. Za wielu, ale nie za wszystkich.
      Proszę sprawdzić w Biblii.

      Usuń
    5. Kościół katolicki naucza, że za wszystkich; i dlatego wszyscy zostali zaproszeni na ucztę w niebie.

      Nie jest to jednak równoznaczne z twierdzeniem, że wszyscy to zaproszenie przyjmą. Innymi słowo, nie jest to równoznaczne z twierdzeniem, że wszyscy będą zbawieni. Oznacza to jedynie, że wszyscy mają szansę.

      Pan Bóg wszystkim daje łaskę wystarczającą. Czy ta łaska okaże się skuteczna, czyli czy ktoś będzie zbawiony, zależy to od współpracy tego człowieka z Bożą łaską. Kalwinizm wierzy inaczej.

      Usuń
    6. Pani Alicjo, to co nas łączy, to wiara w Boga i chęć zbawienia.
      Szkoda mi Pani, bo jest Pani związana z kościołem i ani rusz nie posunie się Pani dalej, niż pozwala na to nauka kościoła.
      Nie byłoby problemu, gdyby ta nauka była zgodna z nauką Chrystusa, tymczasem jest zniekształcona i to bardzo.
      Choćby to, że KK przyznał sobie prawo odpuszczania grzechów. Owszem, Jezus nauczał:" Komu grzechy odpuścicie, będą odpuszczone". Ale to znaczyło, że jeśli ktoś mnie skrzywdzi i mu przebaczę, to on nie jest już obarczony winą i nie musi tak srogo pokutować, jakby musiał w przypadku braku przebaczenia, skutki zwrotne nie są tak dotkliwe. Tymczasem kościoły to zniekształciły i posunęły się nawet do udzielania odpustów, co jest bzdurą. Dochodzi do takich sytuacji, że u mnie w klasie trzeciej dzieci siarczyście klną, a na zwróconą uwagę mówią, że dzisiaj idą do spowiedzi.
      Pan Jezus powiedział CO ZASIEJESZ TO ZBIERZESZ.
      Ludzie w kościołach są usypiani obietnicą łatwego zbawienia.

      Usuń
    7. Proszę sobie odpowiedzieć szczerze w duchu, nie tu na blogu, czy ważniejszy jest dla Pani kościół, czy Bóg.
      I czy urzędnicy kościołów nie są współczesnymi faryzeuszami i uczonymi w piśmie. Może nie wszyscy, ale ci co chcą służyć Bogu w kościele mają związane ręce skostniałą doktryną i muszą głosić wiele fałszu wbrew sobie, albo wystąpić z kościoła.

      Usuń
    8. Łatwą obietnicą???!!! A na jakiej podstawie tak Pani myśli? Czy swój obraz Sakramentu Pokuty opiera Pani na niedojrzałości dzieci?

      Zapytała Pani, czy Bóg jest ważniejszy od KK?

      JEZUS JEST GŁOWĄ KOŚCIOŁA, A MY WSZYSCY JEGO CZŁONKAMI.

      Jeździec bez GŁOWY nic nie jest wart.

      Usuń
    9. Łatwą obietnicą na tej podstawie, że wielu ludzi opierając się na nauce KK sądzi, że wystarczy przed śmiercią powrócić na łono kościoła, wyspowiadać się księdzu i uznać, że się wierzy, może przyjąć jakiś sakrament. Natomiast nikt nie spowiada się i nie żałuje za grzechy, o których pisała np. Samotna Wyspa, bo myśli, że dobrze robi. Chodzi mi o rożne formy bałwochwalstwa, czczenie figurek i obrazów oraz nazywanie świętymi ludzi.
      A już nazywanie Ojcem Świętym papieża to według mnie wielkie nadużycie. W Biblii wyraźnie jest napisane, że zbawiony będzie nie ten, który woła do Boga, ale ten, który wolę Boga wypełnia.
      W czasach Chrystusa też były kościoły, ale Jezus nie chrzcił się w kościele, a nazywał ich członków "plemię żmijowe".
      Może warto przeczytać Apokalipsę pod kątem mojego wpisu i zastanowić się, co by było, gdyby tą wielką nierządnicą okazał się kościół, który miał czcić Boga, a czcił samego siebie.
      Tak mi się zdawało, że JPII przed śmiercią stracił mowę z nieprzypadkowych powodów, jakaś prawda nie wyszła mu z gardła i utknęła. Ale to jest tylko moje zdanie.

      Usuń
    10. 4 I usłyszałem inny głos z nieba mówiący: «Ludu mój, wyjdźcie z niej*, byście nie mieli udziału w jej grzechach i żadnej z jej plag nie ponieśli: 5 bo grzechy jej narosły - aż do nieba, i wspomniał Bóg na jej zbrodnie. Odpłaćcie jej tak, jak ona odpłacała, i za jej czyny oddajcie podwójnie: w kielichu, w którym przyrządzała wino, podwójny dział dla niej przyrządźcie! 7 Ile się wsławiła i osiągnęła przepychu, tyle jej zadajcie katuszy i smutku! Ponieważ mówi w swym sercu: "Zasiadam jak królowa i nie jestem wdową*, i z pewnością nie zaznam żałoby", 8 dlatego w jednym dniu nadejdą jej plagi: śmierć i smutek, i głód; i będzie ogniem spalona, bo mocny jest Pan Bóg, który ją osądził.


      Usuń
    11. Napisała Pani:

      "wielu ludzi opierając się na nauce KK sądzi, że wystarczy przed śmiercią powrócić na łono kościoła, wyspowiadać się księdzu i uznać, że się wierzy, może przyjąć jakiś sakrament.".

      To, o czym Pani pisze jest grzechem przeciwko Duchowi Świętemu, który nie będzie nigdy przebaczony przez Boga.Takie wyrachowanie jest potępiane przez KK, a to, że tak czynią ludzie, czynią to na własną zgubę i z powodu własnego grzechu. Poza tym są głupcami, gdyż zakładają, że znają godzinę swojej śmierci.

      Proszę nie mylić nauki KK z postawą ludzi. Wśród nich są bowiem tacy, którzy przestrzegają przykazań i tacy, którzy mają je tylko na ustach.

      Pisze Pani

      "Natomiast nikt nie spowiada się i nie żałuje za grzechy, o których pisała np. Samotna Wyspa, bo myśli, że dobrze robi"

      "Nikt, wszyscy ... " - takie określenia są po prostu niepoważne w poważnej rozmowie. Znam bowiem wielu, którzy po spowiedzi stali się nowymi ludźmi, co wcale nie oznacza, że są już nieskazitelni.

      Każdy człowiek jest wolny i do samej śmierci będzie miał wybór między dobrem, a złem. Przez te wybory raz jest bliżej, raz dalej od PRAWDY.

      WIELKI POST jest zawołaniem KK do nawrócenia i zrezygnowania ze złych postaw. Rekolekcje wielkopostne służą do przypomnienia sobie:

      - Czym naprawdę jest grzech?
      - Na czym polega Sakrament Pokuty?
      - Jakie muszą być spełnione warunki, by skutkował on uzdrowieniem duszy, a nie śmiercią duchową.

      WARUNKI DOBREJ SPOWIEDZI:

      1. Dobry rachunek sumienia
      2. Szczery żal za grzechy
      3. Mocne postanowienie poprawy
      4. Szczere wyznanie grzechów
      5. Zadośćczynienie Bogu i skrzywdzonym ludziom /tkzw. pokuta/

      Wszystkie te warunki muszą być spełnione, aby Sakrament Pokuty miał swoją moc sprawczą. W innym wypadku jest on po prostu nieważny. I nic nie pomoże wejście do konfesjonału i robienie "dobrej miny" do całkowicie złej gry.

      Usuń
    12. Ciekawe, co by powiedział ksiądz, gdybym poszła wyspowiadać się, że nazwałam papieża Ojcem Świętym ...

      Usuń
    13. Albo gdybym wyspowiadała się, że kiedy byłam z pokomunijną klasą na wycieczce w Bardzie to podczas mszy ksiądz kazał wszystkim całować "cudowną" figurkę w jakiś kamień i ja jak błędna owca stojąc za dziećmi w ogonku to zrobiłam...

      Usuń
    14. Według tych warunków dobrej spowiedzi, z którymi się absolutnie zgadzam, to mogę swoje grzechy wyznać komukolwiek. Bo jeśli szczerze żałuję i zadośćuczynię to z pewnością będzie mi wybaczone (prędzej czy później).
      Czy potrzebny jest do tego ksiądz?

      Usuń
    15. Witam Panią :)

      Odpowiem na pytania w nowym poście, proszę jednak poczekać cierpliwie,... a teraz idę do wnusia, który płacze

      pozdr. alicja

      Usuń
  28. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  29. http://www.ruchgraala.org/o_autorze.html

    OdpowiedzUsuń
  30. Nie zachęca, bo Prawda, która przynosi ludziom jednocześnie Światło i sąd, nie jest słodka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Ja przeczytałam całe 3 tomy i jestem pewna, że nikt mi lepiej nie odpowie na moje pytania.
      W moim odczuciu Pani Samotna Wyspa jest typem człowieka, który nie chce poznać Boga i Prawdy, takiej, jaką ona jest, tylko chciałaby sobie podporządkować Boga, żeby było tak, jak chce Pani Wyspa.
      Niestety, jesteśmy tylko tworami i to my musimy podporządkować się Stwórcy.
      A informacji na tej stronie jest dużo - klika się w tytuły i nawet można przeczytać spis treści wszystkich trzech tomów.

      Usuń
    3. PRAWDA O BOGU JEST SŁODKA.

      Natomiast PRAWDA O CZŁOWIEKU jest pełna goryczy, ale i ją można wypić z radością, gdy ma się świadomość, że czeka nas potem napój prosto z nieba.

      Usuń
  31. Mój Ty "Przyjacielu wiary", jak to fajnie nazwałaś- jutro wyślę e-mail. Wszystko rozumiem, co mi napisałaś i tak od siebie dodam, że dzieci i wnuczki potrzebują mamy i babci, ale na pewno zdrowej i wyspanej, dlatego dziękuję,że mi jeszcze dzisiaj odpisałaś i piszę już dobranoc:) Ewa

    OdpowiedzUsuń
  32. Poprawiam. Mój Ty "Przyjacielu w wierze".
    :) :) :)

    OdpowiedzUsuń
  33. http://www.vismaya-maitreya.pl/kryzys_ducha_owoce_zycia.html

    OdpowiedzUsuń
  34. ... kolejna ślepa uliczka :(

    OdpowiedzUsuń