środa, 25 lutego 2015

ODKRYĆ NA NOWO ...

WSTĘP ...

Potrzebowałam trochę czasu, by rozeznać się w tym wszystkim, co się ostatnio wydarzało na moim blogu. Obiecałam kilku osobom odpowiedzieć na pytania dotyczące mojej wiary. Jednak, gdy zaczęłam się do tego uczciwie przygotowywać różne myśli przychodziły mi do głowy. A szczególnie jedna do dziś nie daje mi spokoju. Pojawiła się ona wraz z zaproszeniami wejścia na inne ścieżki poznania PRAWDY. Nie wątpię w szczerość zapraszających mnie osób, lecz to, co przeczytałam przeraziło mnie ogromnie ... poplątanie z pomieszaniem ... a gdy doszłam do niektórych opisów były one tak zbieżne z moimi porównaniami, że zaczęłam się zastanawiać, czy Ci, którzy mnie czytają nie odnoszą wrażenia, że po śliskim lodzie stąpam i bliżej mi do tych, którzy PRAWDY O BOGU szukają poza Kościołem katolickim. Wychodząc więc naprzeciw moim myślom pragnę oznajmić wszystkim, że tkwię w KK "po uszy" i nie wyobrażam sobie innej drogi dla siebie. 

CZAS NA REEDUKACJĘ ...

Pewna osoba, którą darzę wielką sympatią napisała do mnie:
  • Wiesz, doszłam wczoraj do wniosku, że tak najbardziej, to mnie by się przydała reedukacja. Ponowna nauka i ponowne wyjaśnianie wszystkiego od podstaw.

Przyznaję Jej całkowitą rację. I nie tylko jej jest ona potrzebna, ale każdemu z nas. Obiecałam też odpowiedzieć na kilka pytań. W razie potrzeby będę odsyłała do innych źródeł i osób, które w mojej ocenie są bardziej kompetentne ode mnie. W następnym poście zechcę odpowiedzieć na 1 pytanie zadane mi na blogu w poprzednim poście:
  • Według warunków dobrej spowiedzi, z którymi się absolutnie zgadzam, to mogę swoje grzechy wyznać komukolwiek. Bo jeśli szczerze żałuję i zadośćuczynię to z pewnością będzie mi wybaczone (prędzej czy później).Czy potrzebny jest do tego ksiądz?
Odpowiadając będę opierała się na kilku źródłach:

  • BIBLII ... 




  • TRADYCJI ...Więcej na jej temat piszę Ksiądz Józef Pierzchalski. Polecam Jego stronę kierownictwa duchowego. Można znaleźć wiele odpowiedzi na nurtujące pytania.,
  • http://pierzchalski.ecclesia.org.pl/index.php?page=10&id=10-01&sz=&pyt=812

  • KATECHIŹMIE KK


  • ŚWIADECTWACH LUDZI ŻYJĄCYCH WIARĄ ... 


  • I własnym doświadczeniu wiary, które wobec wyżej wymienionych źródeł jest jedynie pyłkiem na wietrze. Dla kogoś być może warte podeptania, ale nie dla mnie. Gdy jest mi bowiem ciężko żyć przypominam sobie te przejścia żywego Boga przez moją duszę. I wtedy pomagają mi one powstać z kolan by spojrzeć z nadzieją wysoko w górę, ku niebu.

PS.

Wrócę, jak pokonam przeziębienie. Do tego czasu może ktoś inny podzieli się swoim zdaniem na ten temat? Byłoby ciekawiej.

26 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Popatrz Kasiu. Wciąż potrzebujemy reedukacji zakresie przedmiotu naszej wiary. Łapiemy się bowiem na tym, że pomimo dobrej woli, wciąż gubimy właściwy kierunek ku niebu. Zaczynamy więc na nowo czytać Pismo Św. i szukać w historii ludzkości śladów Bożej Miłości. I wtedy odnajdujemy nowy trop ... Tradycję. Dzięki niej poznajemy jak na przestrzeni historii inni ludzie odczytywali Słowo Boże, a potem wprowadzali je w życie. I tym sposobem natrafiamy na przykłady życia świętych. Nie musimy w nie wierzyć. One są jedynie po to, by zaświadczyć, że życie wiarą jest możliwe. Niektóre świadectwa do nas bardziej przemawiają, inne mniej, a jeszcze inne ... wcale. Myślę, że jest to związane z tym, że każdy człowiek boryka się nieco z innym problemem w swojej duszy.

    Jeżeli odnajdę świętego z tym samym problemem, który ja mam - to wtedy on do mnie przemówi; a jeżeli jego problem duchowy będzie mi obcy - to i jego świadectwo nic mi nowego nie powie. Na szczęście nie jesteśmy w żaden sposób zobligowani do wiary w świętych, lecz w Boga.

    Ja szukam w życiorysach świętych przede wszystkim owoców MIŁOŚCI BOGA. Podpatruję ich jak sobie radzili z brakiem pokory, lenistwem, smutkiem ... A gdy spodoba mi się ich sposób pokonywania słabości staram się chociaż troszkę skorzystać z ich doświadczenia.

    Łapię się jednak na tym, że moja rzeczywistość, w której obecnie żyję różni się od rzeczywistości moich ulubionych świętych. Wprawdzie przeżywam wewnętrznie te same rozterki co Ewa w raju, ale wszystko inne wokół mnie jest inne...

    I tu wkracza KATECHIZM, czyli wykładnia o tym, jak rozwiązywać problemy wiary w oparciu o Pismo Św. i Tradycję w nowej rzeczywistości. Nie jest on tworem jakiś nowych myśli i sposobów na Boga. Nie wykracza poza naukę Jezusa. Stara się jedynie ją przybliżyć współczesnemu człowiekowi na tyle, aby MIAŁ ON MOTYWACJĘ DO NAWRÓCENIA. Katechizm pełni rolę przewodnika w drodze na "szczyt". Jak się z niego skorzysta właściwie będzie pomocny; trzeba go jednak zacząć czytać ze zrozumieniem jego przeznaczenia.

    KATECHIZM KK

    Katechizm składa się z 2865 punktów. Całość podzielona jest na części, działy, rozdziały, artykuły i niekiedy na paragrafy. Charakterystyczne jest to, że punkty znajdujące się na końcu artykułu stanowią skrót poprzednich.

    Opublikowany w 1992 r. Katechizm składa się z pełniącej rolę wstępu konstytucji apostolskiej Jana Pawła II Fidei depositum oraz z 4 części.

    1. Pierwsza część jest szczegółową analizą poszczególnych elementów Credo (wyznania wiary).

    2. Druga część omawia celebrację misterium chrześcijańskiego, czyli zagadnienie misterium paschalnego – tajemnicy śmierci i zmartwychwstania Chrystusa oraz poszczególne 7 sakramentów Kościoła.

    3. Trzecia część dotyczy zasad moralności chrześcijańskiej, ze szczególnym uwzględnieniem przykazań Dekalogu.

    4. Czwarta część określa cechy modlitwy chrześcijańskiej, ze zwróceniem uwagi na modlitwę Ojcze nasz.

    ***

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. Święci, o których ja myślę, uczyli się swojej wiary w KK. W nim wzrastali do heroicznych czynów, a moc do ich pełnienia czerpali z sakramentów. Dzięki Słowu Bożemu odkrywali też swoje powołanie.

    Ich postawa wpływała nawet na reformy w KK. Jaśniej od innych widzieli grzech ludzi KK, lecz z tego powodu nigdy nie zaprzeczali, że z ustanowienia Jezusa powstała ta wspólnota Ludu Bożego.

    Na przykład:

    Św. Franciszek z Asyżu był wiarygodnym świadkiem dla papieża Innocentego III, który w jego postawie odkrył ubogą ścieżkę nawrócenia dla KK z drogi przepychu i bogactwa. Obecny Papież Franciszek kontynuuje jego ścieżkę w swoim posługiwaniu KK.

    Św. Mała Tereska od Dzieciątka Jezus w "Dziejach duszy" opisuje swoją bliskość z Jezusem realizowaną w KK.

    Św. Tomasz a Kempis w "O naśladowaniu Chrystusa" demaskuje grzech i w krótkich rozważaniach wskazuje na zasady naśladowania Jezusa z wykorzystaniem darów, jakie posiada KK.

    Św. Jan od Krzyża w "Drodze na Górę Karmel" ukazuje drogę życia wewnętrznego, na której - bez niczyjej pomocy - czulibyśmy się bardzo zagubieni. I ma tu na myśli Boga, który we wspólnocie Ludu Bożego daje się poznać i doświadczyć.

    Św. Siostra Faystyna Kowalska w "Dzienniczku" opisuje swoje spotkania z Jezusem, które dokonują się w KK.

    Mogłabym pisać i pisać o tych świętych, którzy do mnie przemawiają. Zawdzięczam im naprawdę wiele. Dzięki nim spojrzałam innymi oczyma na KK. Łatwiej mi też zrozumieć wiele spraw, które mi się nie podobają w KK. I to zrozumienie sprawia, że nie odcinam się od nauki KK, lecz stanowczo przeciwstawiam się złu, które niewątpliwie w nim występuje. Kiedyś na to zło bylam bardziej zbuntowana. Dzisiaj mój bunt staram się przekuwać na modlitwę za tych, którzy sieją zgorszenie. Tak bowiem czynili święci.

    Myślę, że warto wgłębić się głębiej w życiorysy świętych. Może znajdziejsz wśród nich takiego, który pozwoli ci inaczej spojrzeć na KK. Trzeba jednak szukać cierpliwie.

    KATECHIZM

    Mnie wyjaśnia bardzo dużo. Często do niego zaglądam podczas katechezy. Dzieci bowiem zadają tak skomplikowane pytania, że muszę sobie niektóre kwestie przypomnieć. Z resztą ... rozmawiając tutaj na blogu zaglądam do niego jeszcze częściej.

    KAPŁAŃSTWO wg KKK

    http://www.teologia.pl/m_k/kkk1k02.htm

    Celowo podaję ten link, gdyż pytanie, na które teraz szukamy odpowiedzi dotyczy posługi kapłańskiej. Proszę wypisać mi te paragrafy, które według Ciebie obrazują tezę, którą postawiłaś.

    Napisałaś:

    "Katechizm", wbrew temu, co piszesz, niczego nie wyjaśnia. Wiem, jak jest zbudowany i co w nim jest. Ale to tylko zbiór paragrafów: to grzech, tamto nie grzech, to trzeba, tamtego nie wolno. Wyjaśnienia, na jakiej podstawie zostało powzięte takie a nie inne rozstrzygnięcie, nie ma.

    Dla mnie Twoja teza mija się z prawdą i tworzy zły fundament do dalszej rozmowy. Mogę się jednak mylić, dlatego proszę, byś zrobiła to, o czym napisałam wyżej.

    W podanym tekście ja przede wszytkim widzę odniesienia do:

    - Pisma Św,
    - Tradycji Kościoła /listy świętych, dokumenty KK powstałe na przestrzeni wieków/

    SWÓJ ZBIÓR ZASAD...

    Napisałaś:

    "Każdy może napisać sobie swój zbiór zasad i uważać, że należy te zasady wprowadzać w czyn."

    Może i KAŻDY napisze, ale ...

    Czy będzie on zgodny z przesłaniem Dobrej Nowiny o zbawieniu? W rozmowie z Czarną Owcą pytam o ten kodeks moralny, który zbudowała sobie sama, bez pomocy KK. Byłam bardzo ciekawa jej podejścia do pewnych zasad. Nie odpowiedziała jednak, a szkoda ... Jej odpowiedź byłaby "brakującym ogniwem" w naszej dyskusji.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  9. „PO OWOCACH ICH POZNACIE...”.

    Święci może i nie tłumaczą obszernie zasad i podstaw swojej wiary. Oni po prostu nimi żyją.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie boję się mówić wprost o wierze. Boję się jednak Twojego szukania... Pod linkiem, który Ci podałam jest mnóstwo konkretów. Problem w tym, że ich nie czytasz ze zrozumieniem. Przeszkadza Ci w tym Twoje negatywne nastawienie.

    Decydujesz się na "samodzielne przedzieranie się przez Biblię ... "

    Proponuję więc czytać ją w języku oryginalnym. No i trzeba jeszcze wejść w wehikuł czasu, by przenieść się w mentalność ludzi, którzy ją pisali. Nie ma innej opcji, by poznać PRAWDĘ przy tak wielkim braku zaufania do innych ludzi.

    Przykro mi to pisać, ale chyba nie jestem dla Ciebie osobą kompetentną, która potrafiłaby Ciebie przekonać; chyba musisz szukać mądrzejszych ode mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  12. MÓWIĆ WPROST ...

    Nawet Jezus tego nie czynił zawsze i wszędzie. O Królestwie Bożym mówił w przypowieściach, aby nauczyć słuchaczy przede wszystkim myśleć po bożemu.

    OdpowiedzUsuń
  13. Żywoty świętych...
    A kto ma pewność, że opisywane osoby są rzeczywiście święte w oczach Boga?

    OdpowiedzUsuń
  14. Pani Alicjo, w moim odczuciu jest Pani szlachetną, dobroduszną osobą, ale lojalność wobec instytucji KK stawia Pani wyżej od poszukiwania prawdy.
    Rozumiem, że jest to bardzo trudna sytuacja, wymagająca odwagi i szerokich horyzontów. Ale tylko ciągłe poszukiwanie prawdy może nas wyzwolić z błędnych przekonań.
    Życzę Pani zdrowia, szczęścia rodzinnego, ale przede wszystkim światła Ducha Świętego.
    Wyspana

    OdpowiedzUsuń
  15. Aby KK ogłosił kogoś świętym jest przeprowadzana bardzo szczegółowa procedura kanonizacyjna, w której kandydat na ołtarze jest "badany" pod względem wydanych OWOCÓW WIARY.

    Na nic jednak wysiłek ludzki, gdyby Bóg nie potwierdził cudem, że dany człowiek jest godny tego, by nazywać go świetym.

    Za każdym błogosławionym, czy Świętym stoi CUD, który jest swoistą PIECZĘCIA PANA BOGA.

    Przykład:

    Marie Simon-Pierre Normand (ur. ok. 1961 w Cambrai) – francuska zakonnica z zakonu Małych Sióstr Macierzyństwa Katolickiego i położna. Jej wyzdrowienie z choroby Parkinsona zostało uznane przez Kościół katolicki jako cud za sprawą papieża Jana Pawła II, co było koniecznym warunkiem do beatyfikacji, która odbyła się 1 maja 2011.

    PS

    Dla tych, którzy pragną pogłebic swoją wiedzę w zakresie rytu procesu beatyfikacyjnego polecam artykuł:

    http://www.studiawarminskie.uwm.edu.pl/assets/Artykuly/sw38195-206.pdf

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przepraszam za literówki

      Usuń
    2. Jeżeli w KK działa tylko wola Boża, to OK.
      Ale z tego co widać, to działają też siły ciemności.
      To, że kościół sam bada, nawet wnikliwie, jest śmieszne.
      Kościół nie ma wglądu w procesy, które dzieją się w innych sferach niż materialne. Może i było uzdrowienie za sprawą JPII, ale trzeba pamiętać, że są też uzdrowienia nie mające z Bogiem nic wspólnego, aby zwieść ludzi. Wierzę w moc modlitwy wstawienniczej, ale nie przypisywałabym temu, kto oręduje za kogoś u Pana świętości.
      Wiele razy modliłam się żarliwie za kogoś i modlitwa przyniosła skutek, ale daleko mi do świętości.
      Modliłam się wprost do Boga, bez żadnych pośredników oprócz Jezusa. Przecież takiej modlitwy nauczył nas Jezus!

      Usuń
    3. Jezus był kuszony przez demony, więc proszę się nie dziwić, że kuszeni są również ci, którzy za Nim poszli.

      Kościół bada, lecz nie sam. Stroną przeciwną jest ADWOKAT DIABŁA

      „Adwokat diabła” — lub poprawniej — generalny promotor wiary przyczynia się do rzetelności procesu i nie pozwala, by coś zostało przeoczone lub niewyjaśnione, aby przypadkiem po wyniesieniu kogoś na ołtarze nie okazało się, że popełniono jakiś błąd.

      Usuń
    4. MODLITWA WPROST DO BOGA ...

      Modlitwa przez wstawiennictwo świętych nie jest modlitwą DO świętych. Jest modlitwą skierowaną wprost do Boga. Święci jedynie wzmacniają naszą modlitwę. Działa to na takiej samej zasadzie jak my prosimy kogoś o to, by pomodlił się w naszej intencji do Boga.

      Usuń
    5. JEZUS JEST JEDYNYM POŚREDNIKIEM MIĘDZY BOGIEM OJCEM, A NAMI.

      I jest to oficjalna nauka KK

      Usuń
    6. I całkiem przez przypadek adwokat diabła nie dostrzegł, że JP II uparcie toleruje i tuszuje zbrodnie pedofilii.

      Usuń
    7. Z tego, co mi wiadomo tropiciel grzechów JPII, czyli adwokat diabła dobrze był poinformowany o wielu innych sprawach, o których tutaj nie wspomniano.

      Proszę pamiętać, że świętość w rozumieniu nauki Kościoła jest m.in. znakiem sprzeciwu wobec anty wartości. Stąd zrozumiałe jest niezadowolenie wielu środowisk, które nie znalazły akceptacji Jana Pawła II. Nie będę ich wymieniać. Martwiłabym się, gdyby ich nie było. Znaczyłoby to bowiem, że kandydat na ołtarze płynie z prądem, a nie pod prąd wielu nowym nurtom filozoficznym, które są sprzeczne z Ewangelią.

      Zarzut tuszowania zbrodni pedofilii...

      Postulator przeglądał dokumenty związane z wykorzystywaniem dzieci przez duchownych, które były w archiwach watykańskich i nie znalazł dowodów, by jakiekolwiek postępowanie papieża miało na celu zignorowanie lub utajnienie jej przypadków.

      Przykład:

      W 2002 roku, gdy wybuchła afera pedofilska w amerykańskim Kościele, Jan Paweł II mówił biskupom z USA: "W kapłaństwie i w życiu zakonnym nie ma miejsca dla osób, które mogłyby skrzywdzić młodych ludzi".A w liście apostolskim motu proprio "Sacramentorum sanctitatis tutela" z 2001 roku przekazuje badanie przypadków pedofilii, którymi dotąd zajmowali się lokalni biskupi, watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary. To dowód, że papież chciał wyjaśnienia tych spraw.

      Można by się kłócić o to, kto ma rację. Nie widzę jednak takiej potrzeby. Jest powiedzenie, że gdy się chce psa uderzyć, to kij zawsze się znajdzie. Są fakty, które w różny sposób można inetrpretować. Ważne jednak jest to ile dobra pozostawił po sobie dany człowiek. Święty Jan Paweł II pozostawił go bardzo wiele i tutaj nie mam żadnych wątpliwości.

      ŚWIĘTOŚCI CZŁOWIEKA PROSZĘ NIE MYLIĆ ZE ŚWIĘTOŚCIĄ BOGA, KTÓRA JEST CZYSTA JAK DIAMENT BEZ ANI JEDNEJ SKAZY


      Usuń
  16. Witam:)

    A św. Ojciec Pio?

    Pozdrawiam serdecznie Ciebie Alicjo i osoby piszące w tej chwil z Tobą:)

    Ewa

    OdpowiedzUsuń
  17. Pozdrawiam serdecznie Ciebie Alicjo i Osoby piszące w tej chwili z Tobą:)

    P.S. Mała poprawka;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Św. Ojciec Pio ... też jest na mojej liście ukochanych świętych ... i nie tylko On.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń