środa, 4 lutego 2015

PRZYKAZANIA cd.

Dom na skale ... 

Podoba mi się ta piosenka, więc na początek zapraszam do posłuchania
  • https://www.youtube.com/watch?v=Ekd77qSMwvI




Dobrze rozmawia mi się z Kasią - SAMOTNĄ WYSPĄ. Lubię jej dążenie do PRAWDY, chociaż czasami mam potrzebę wytchnienia. Dzisiaj przeczytałam komentarz ks. Józefa Pierzchalskiego. Zatrzymałam się na zdaniu:

  • Będąc w miejscu świętym, możemy odpowiedzi na pytania nie szukać u Boga, lecz w swoim umyśle lub u innych ludzi.


Postaram się trzymać tego drogowskazu, aby na dobrym fundamencie budować naszą rozmowę. Proszę więc Boga, by nas obie pilnował. Mamy bowiem w sobie cechę wspólną.  Zadajemy trudne pytania i często kroczymy naprawdę po ostrej grani.

*** 
TRUDNE PYTANIA...

Ci, którzy chcą być w pełni w temacie muszą tam zaglądnąć: 

  • Alicjo, nic nie jest białe ani czarne. Tak jak nie żyjemy w świecie jednakowych ludzi i jednakowych organizmów, tak nie żyjemy w świecie jednakowych postaw. /.../ Nie mogę się natomiast z Tobą zgodzić w kwestii wstrzemięźliwości - ale tylko w jednym aspekcie. Nie mam nic przeciwko samej wstrzemięźliwości seksualnej. Nic mi do tego, kto, kiedy i ile razy uprawia seks, to są ludzkie wybory i na dodatek intymne. Jeśli jednak mówimy o stosowaniu wstrzemięźliwości seksualnej celem uniknięcia zapłodnienia, to rodzi się tutaj podstawowe pytanie: czy to nie jest "postawa antykoncepcyjna"? Czy to nie jest hipokryzja we wzorcowym wydaniu? 
Spójrz:

- cel antykoncepcji - nie zajść w ciążę,
- cel wstrzemięźliwości - nie zajść w ciążę.

Dlaczego zatem jedno jest chwalebne, a drugie jest grzechem? Moim zdaniem to szczyt obłudy!


TRUDNA ODPOWIEDŹ ...

Kasiu, od dłuższego czasu w naszej rozmowie pojawiają się obrazy jakby zaczerpnięte z Psalmu 1 / o dwóch drogach życia/:

- dwie drogi na szczyt

- dwa światy

- dwie planety

- dwa wybory

- dwie samotności

Gdy zastanawiałam się nad Twoim pytaniem przyszedł mi do głowy kolejny obraz z przypowieści o domu na piasku i skale. Postawiłaś bowiem znak równości między antykoncepcją, a wstrzemięźliwością z czym ja absolutnie nie mogę się zgodzić. Bo chociaż cel końcowy tych dwóch postaw jest podobny, to sposoby dotarcia do niego są całkowicie sprzeczne ze sobą. 

DWA FUNDAMENTY ...

  • Postawa antykoncepcyjna - oparta jest na szukaniu przyjemności, jako najwyższej wartości.  Jeżeli druga osoba stanie na przeszkodzie stanie się "problemem" do wyeleminowania" jej z gry. Piszesz o smutnym przypadku Twojej przyjaciółki i jej trzeciego niechcianego dziecka. Czy nie uważasz, że jest ofiarą właśnie takiego nastawienia do życia?

Hedonizm (gr. ἡδονή, hedone, "przyjemność", "rozkosz") – pogląd, doktryna, uznająca przyjemność, rozkosz za najwyższe dobro i cel życia, główny motyw ludzkiego postępowania. Unikanie cierpienia i bólu jest głównym warunkiem osiągnięcia szczęścia.
  • Postawa wstrzemięźliwości - wynika z postawy altruistycznej, która nie stawia własnej przyjemności na plan pierwszy. Człowiek kierujący się tą wartością potrafi zrezygnować z własnej przyjemności, jeżeli godziłaby ona w dobro drugiego człowieka. Piszesz, że naturalna regulacja poczęć jest nieskuteczna w 100%.  W moim przypadku była 100%. Patrząc wstecz cieszę się, że zawsze mieliśmy z mężem otwarte serce na "niespodziewanego gościa", który mógłby się pokazać pomimo naszej  okresowej wstrzemięźliwości. Nie baliśmy się wyrzeczeń, ani daru nowego życia gdyż byliśmy w tej sferze "zaprawieni w boju". Nie kusiliśmy jednak losu widząc, że nie jesteśmy do końca gotowi przyjąć ten dar. Dzisiaj moja płodność wygasła, ale nadal dziękuję Bogu za moją kobiecość.
Altruizm - postawa wyrażająca się w bezinteresownej trosce o dobro innych ludzi, w postępowaniu nie kierującym się własnym interesem, przeciwieństwo egoizmu.


DWA DOMY ...

Zadałaś Kasiu pytanie:

  • Alicjo, odpowiedz mi na pytanie, które również mnie nurtuje. Dlaczego rozmnażanie zostało przez KK tak bardzo "wyniesione na ołtarze"? Dlaczego czyni się z niego sens życia? Czy naprawdę człowiek, który nie czuje się do tego powołany, a przynajmniej nie w takim wymiarze, jak "zalecany", nie ma do tego prawa i jest gorszy od tego, który pączkuje jak drożdże, a potem nie dba o swoje dzieci?

Natura przysposobiła kobietę i mężczyznę do dawania nowego życia w Miłości i dla Miłości. I zdziwiłabym się wielce, gdyby ta droga nie była "wyniesiona na ołtarze". Czy wszyscy są jednak powołani iść tą ścieżką? ... myślę, że nie. Nie wiem też skąd u Ciebie takie zdanie, że katolicy myślą, że ktoś jest gorszy tylko dlatego, że "nie pączkuje" jak drożdże. Czyżbyś ulegała zasłyszanym sloganom, które nie mają żadnych odniesień do rzeczywistości? Bo w mojej wspólnocie nie słyszę takich sądów. Chyba, że opierasz swoje zdanie na podstawie obserwacji męża Twojej przyjaciółki, ale to żaden autorytet. 

A jeżeli chodzi o sens życia ... dużo by opowiadać, lecz wystarczy wspomnieć, że gdy patrzę na mojego dorosłego syna i dorosłą córkę, matkę moich wnucząt - to dech mi zapiera. Patrząc na męża i jego błysk w oczach, gdy bawi się z wnukami, przeżywam na nowo MIŁOŚĆ MAŁŻEŃSKĄ, która też dech zapiera w piersi jak małolacie. Czy to jest ten SENS, o który pytasz? - nie wiem. Ale żadna materialna rzecz nie daje mi takich doznań, a niby powinna, bo przyszedł na nasz dom czas prawdziwej egipskiej suszy i ledwo wiążemy koniec z końcem.

Pytasz dalej:

  • I jeszcze kwestia wygody: a dlaczego nie może być wygodnie? Życie samo w sobie jest tak trudne, zwłaszcza w tym kraju wrogim człowiekowi - naprawdę potrzeba jeszcze dokładać sobie kolejnych niewygód? A więc naprawdę trzeba być umęczonym i upieprzonym po pachy, żeby być dobrym katolikiem!Kto powiedział, że nie powinno być wygodnie?! 

Ależ jak najbardziej trzeba wszystko robić, by było wygodnie!!! Baczyć jednak trzeba, by ta wygoda nie była kosztem innych ludzi, a szczególnie tych najmniejszych i całkowicie bezbronnych. To jest ten malutki niuans, o który biją się tak zaciekle różne światopoglądy.

128 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyżby ten koncert był w Rzeszowie??? Kiedyś był tam mój wielki przyjaciel Don Bosko - Salezjanin Ksiądz Andrzej Szpak.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja dedykuję Ci moją piosenkę, którą ułożyłam dawno temu dla mojego chłopaka, który od 30 lat jest moim mężem. Długa i piękna historia ...

    http://alicjan.blogspot.com/2012/02/kim-jestem-dla-ciebie-boze.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Napisałaś:

      „Nie wiem też skąd u Ciebie takie zdanie, że katolicy myślą, że ktoś jest gorszy tylko dlatego, że "nie pączkuje" jak drożdże. Czyżbyś ulegała zasłyszanym sloganom, które nie mają żadnych odniesień do rzeczywistości?”
      Nie, kochana. Po prostu czytam, co piszesz. Za wszelką cenę usiłujesz mi wcisnąć, że postawa „antykoncepcyjna” jest be, a „koncepcyjna” cacy.

      Nie chcę Ci nic wcisnąć na siłę!! Jednak na dzień dzisiejszy oceniam postawę antykoncepcyjną negatywnie. A Ty masz problem z przyjęciem tego, że ktoś może mieć inne zdanie od Ciebie i zaczynasz wymachiwać sloganem "książkowy katolik". I w tym tkwi problem.

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  6. "książkowy katolik ..." - to znaczy jaki, bo zaczynam się gubić w Twojej filozofii i zaczyna mnie to pomału irytować.

    DZIECKO...

    Moja koleżanka, która poroniła w 20 tygodniu ciąży też według prawa i opinii "biegłych" nie noisiła dziecka w łonie, tylko płód, któremu odebrano godność ludzką. Nie było mowy o akcie zgonu i godnym pochówku. Aby mogli pochować swoje dziecko jej mąż, z pomocą zaprzyjaźnionej pielęgniarki, wykradł nocą ciałko ze szpitala, które ginekolog wrzucił do kubła z odpadami sanitarnymi. Ponoć teraz jest trochę lepiej ze świadomością ludzi, ale wcale nie jest dobrze.

    Gdy 3 lata temu zmarły nasze wnuki w 24 tygodniu niektórzy nas pocieszali, mówili - cieszcie się, bo przynajmniej Kamilka i Bartusia uznano za ludzi.

    SZKODA GADAĆ ... chyba mam dość tego tematu!!!

    Kasiu, daj mi 100% pewność, że wszystkie, bez wyjatku, środki antykoncepcyjne NIE MAJĄ SKUTKÓW WCZESNOPORONNYCH, a może wówczas dalsza nasza rozmowa na ten temat będzie miała jakiś sens. W innym wypadku wyskakuję z tego pociągu.

    O innych skutkach ubocznych nawet nie wspominasz. Jakbyś się zacięła w swoim patrzeniu na świat ... ehh Kasiu, też nie wiem,czy mam płakać, czy się śmiać. Chociaż tak szczerze ... to do śmiechu wcale mi nie jest.

    Dobranoc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  7. Witaj

    ... "książkowy katolik" ... wzorcowy katolik ... taki, jakiego chce mieć KK ...

    Masz rację Kasiu, mnie nie uwłacza, ani ja się nie obrażam. Zastanawiam się jednak, jakim Ty katolikiem pragniesz być, o ile wogóle pragnisz nim być. Jaki Ciebie by zadowolił? Bo właśnie w tym się gubię. Piszesz szczerze, więc i ja też szczerze pytam.

    PORONIONY PŁÓD ...

    Dałam ten przykład po to, aby powiedzieć, że dla mnie człowiek jest CZŁOWIEKIEM od samego poczęcia, aż do naturalnej śmierci. W dyskusjach podobnych do naszych często używano argumentów, że kobieta po środkach wczesnoporonnych nie jest jeszcze matką, bo nie ma w sobie dziecka tylko .... np. zygotę itp. itd. Użyłaj jednak zbyt wielkiego skrótu myslowego, wiec mogłaś nie zrozumieć mojej intencji.

    Mówisz o antykoncepcji jak o dobru najwyższym i to mnie drażni. Masz rację, prezerwatywa sama w sobie nie zabija. Gumka jednak to gumka ... rzecz materialna, która jak każda inna podlega prawom fizyki i czasami ma w sobie ukrytą wadę. Jeżeli zabezpiecza partnerkę przed aids, hiv to nie wszczynam alarmu, bo dla dobra kobiety jest używana i ze względu na jej zdrowie. Gdy jednak zawodzi i przez to może być zagrożone dziecko to nie mam wątpliwości i nie będę jej polecać.

    100% PEWNOŚCI ...

    Żaden człowiek mi jej nie da!!! Pewnie, że chodzę do lekarzy, choć nie za często. Konowałów jednak spotkałam i to nie jednego. Szczególnie jeden dał mi się we znaki, który w klinice niepłodności zaaplikował hormony na wywołanie miesiączki, bo według niego choroba mojej córki nie pozwalała na zajście w ciążę bez ingerencji człowieka i metody invitro.

    Na szczęście przyszła myśl od Boga, aby jeszcz trochę poczekać i zrobić wpierw test ciążowy, chociaż robiła ich tyle razy z ujemnym skutkiem, że nie miała wielkiej nadziei.

    Gdy patrzę na Natalkę to zawsze dziękuję Bogu, że ją uratował!!!

    Jezus powiedział -"wystrzegajcie się chodźby pozorów zła" ... i dlatego dmucham na zimno.

    pozdr.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Po co miałabym rzucać w Ciebie kamieniem?

      Nie mam ochoty stać w gronie rzucających w kogokolwiek... nawet słowami.

      Zadałaś jedno pytanie i ja jedną mam odpowiedź. Znasz ją doskonale. Mam jednak wrażenie, że chciałabyś usłyszeć tylko taką, jaka Tobie pasuje.

      JAŁOWA DYSKUSJA ...

      Dla mnie ona taka nie jest, ale z Twoim punktem widzenia nie mam ochoty walczyć. Za głupią się nie uważam, choć czasami mam wrażenie, że za taką mnie masz. .. no cóż ... czas zweryfikuje PRAWDĘ.

      Usuń
    4. Wierzyć bez wątpliwości? - To absurd!

      pozdr.

      Usuń
  8. http://www.ruchgraala.org/przeslanie.html

    Samotna Wyspo, w tych książkach są odpowiedzi na wszystkie pytania i wiara staje się przekonaniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  9. Kasiu, napisała do mnie moja przyjaciółka. która ma jakiś problem wpisywania komentarzy na blogu. Parę słów napisała do Ciebie. Pozwoliłam sobie więc wkleić ten fragment tutaj:

    "Ogłądam zdjęcia na facebooku Waszych pociech i cieszę sie z Wami. Zajrzałam ostatnio na na Twojego bloga. Przyznam sę, że tylko bardzo pobieżnie przejrzałam wpis i kilka ostatnich wpisów. Coś chyba sobie przestawiłam w komputerze, bo nie mogę dodawać komentarzy w internecie. Nie wiem, co zrobiłam, nie umiem tego naprawić ale tej Kasi Samotnej Wyspie przekaż ode mnie, że:

    Moim zdaniem nauka Kościoła nie zmusza do posiadania dzieci, a jedynie podpowiada, jak najłatwiej być szczęśliwym. Że te wszystkie zakazy, nakazy są tak sformułowane byśmy byli szczęśliwi. Problem w tym, że inny obraz szczęścia, niestety fałszywy wtłacza nam współczesny świat, media,

    ... "kobiety na traktory", . a także czasem niestety najbliższi. Swoje zrobiła rewolucja seksualna lat 70 -tych, która oddzieliła seks od prokreacji. Moim zdaniem robiąc wszystkim krzywdę. Dawniej było to jedno (długi temat). Ja to niestety zrozumiałam dość późno - włąściwie wtedy, kiedy zaszłam w trzecią ciążę, której nie donosiłam. Później urodziłam jeszcze synka. I moim zdaniem kobiety powołaniem i szczęściem jest mieć dzieci. Czasem pewnie matki czują się jak Kasia, która wyła z rozpaczy, ale myślę, że to mogły być tego różne przyczyny - ale najczęsciej tak jest, kiedy świat zwyczajnie nie pozwala być kobiecie matką, kiedy zostaje ona sama, kiedy nie ma kto cieszyć się z nią jej radością i dzielić smutków. Te bariery są w głowie. Znam osobiście tę rodzinę z filmiku, do którego link podaję - te dzieci sa tak cudownie radosne, że na ich przykładzie łatwo zrozumieć dlaczego KK widzi szczęście w dzieciach. Trudy są też ogromne. Ale na tym polega własnie życie, również na wysiłku. Jeśli ktoś oczekuje, że będzie tylko łatwo i przyjemnie to jest niedojrzały. Trzeba podjąć trud, by być szczęśliwym. Trud, który ma sens uszczęśliwia. Te wszystkie normy nie są po to, żeby ograniczać, ale uszczęśliwiać !!!

    http://tv.niedziela.pl/film/746/Dziesi%C4%85te-dziecko

    ALe przecież nawet ostatnia głośna wypowiedź Franciszka pokazała, że każdy ma swój indywidualny wybór, co do ilości dzieci. A co do kłopotów z mężem: Po pierwsze na kogoś się decydujemy - świadomie. Po drugie - tu też trzeba wiary i czasem wiary w cuda, a za przykład znów rodzina, która znam:

    http://gosc.pl/doc/2285151.Jak-Pan-Bog-uratowal-pewna-rodzine .

    Jeśli na coś się decydujemy, to konsekwentnie. Nie można być trochę katolikiem i trochę sobie wybrać, co nam się podoba. Bo to jak z przepisem na ciasto. Nie zadziała.

    Wiary, Nadziei, Miłości - tego nam wszystkim życzę. pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. POSTAWA ANTYKONCEPCYJNA BUDOWANA JEST NA EGOIŹMIE, A NIE NA MIŁOŚCI DO BOGA i DRUGIEGO CZŁOWIEKA. Dlatego uważam ją za grzech.

      Cały czas próbuję ci to wyjaśnić na rózne sposoby.

      Szóste przykazanie stoi na straży miłości czystej i nierozerwalności małżeństwa. Domaga się złączenia sfery seksualnej z miłością do Boga i do człowieka, zakazuje zaś posługiwania się popędem seksualnym w sposób egoistyczny, bez liczenia się z prawem moralnym, naturą tego popędu i dobrem człowieka.

      Więcej na ten temat masz tutaj:

      http://www.teologia.pl/m_k/prz-07.htm#aaa

      BIBLIA:

      ST - (Tb 8,4-9)

      Modlitwa Tobiasza i Sary to świadectwo prawdziwej miłości małżeńskiej, pełnej szacunku dla Boga i dla współmałżonka. Tobiasz podniósł się z posłania i powiedział do Sary: „Wstań, siostro, módlmy się i błagajmy Pana naszego, aby okazał nam miłosierdzie i ocalił nas”. Wstała i ona i zaczęli się modlić i błagać, aby dostąpić ocalenia. I zaczęli tak mówić:

      Bądź uwielbiony, Boże ojców naszych... Tyś stworzył Adama, i stworzyłeś dla niego pomocną ostoję – Ewę, jego żonę, i z obojga powstał rodzaj ludzki. I Ty rzekłeś: Nie jest dobrze być człowiekowi samemu, uczyńmy mu pomocnicę podobną do niego. A teraz nie dla rozpusty biorę tę siostrę moją za żonę, ale dla związku prawego. Okaż mnie i jej miłosierdzie i pozwól razem dożyć starości! I powiedzieli kolejno: Amen, amen! A potem spali całą noc”.

      NT - (Mt 5,27-28)

      Chrystus poucza, że można dopuścić się grzechu cudzołóstwa bez popełnienia zewnętrznego czynu współżycia seksualnego. „Słyszeliście, że powiedziano: Nie cudzołóż! A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa”

      Usuń
    2. „Wierzyć bez wątpliwości? - To absurd!”

      A jak nazwać postawę człowieka wierzącego bezkrytycznie w siłę swego umysłu?

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    4. Nie widzę potrzeby powtarzania swojego stanowiska w sprawie NPR. Wystarczy jedynie przeczytać ze zrozumieniem to, co napisałam wcześniej.

      SUMIENIE JEST ŹRÓDŁEM POZNANIA GRZECHU.

      Kościół mi nic nie każe!!! I nigdzie nie znajdziesz takiego zapisu. Poznanie grzechu tkwi w naszym sumieniu, które może być kształtowane przez wiele czynników, np.;

      1. SŁOWO BOŻE

      Kilkakrotnie wskazywałam na teksty ST i NT. Ostatnio powołałam się na historię Tobiasza i Sary oraz na słowa Jezusa.

      2. ŚWIADECTWO ŻYCIA TYM SŁOWEM

      Wielokrotnie dawałam przykłady, że można żyć Słowem Bożym na codzień, a nie tylko umysłem go poznawać.

      3. NATURALNE POZNANIE.

      W tym celu Bóg wyposażył człowieka w rozum, aby z niego korzystał roztropnie. Musi jednak uważać, by nie uwierzył w wszechmoc ludzkiego umysłu. Gdy tak się stanie zamknie się na sacrum i jego poszukiwania Boga skończą się fiaskiem.

      4. NAUKA KOŚCIOŁA

      Jest szeroko rozumianą katechezą opartą na fundamencie Słowa Bożego i Tradycji życia wspólnot chrześcijańskich. Można się z nią zapoznać czytając katechizm KK

      REASUMUJĄC

      Nie muszą wszystkie czynniki iść ze sobą w parze i jednym krokiem. Człowiek jest istotą wolną, więc może wybrać tę ścieżkę, która mu najbardziej odpowiada. Nic jednak nie pomoże, gdy nie poprosi Boga o właściwe światło rozeznania i nie uzna prawdy o tym, że jego umysł ma ograniczone władze poznawcze.

      W codziennej modlitwie proszę Boga o światło dla Ciebie i wszystkich tych, których kiedykolwiek spotkałam na swojej drodze. Od Ciebie jednak zależy jak podejdziesz do siebie samej. Nikt za Ciebie nie podejmie decyzji!

      Myślę, że długo walczyłaś z innymi. Przyszedł chyba czas zmierzyć się sama ze sobą.

      Życzę powodzenia i głębokiego pokoju serca. On jest nagrodą z nieba za podjęty trud.

      Usuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  12. No mam komputer córki i próbuję odpowiedzieć: Fryderyk Nitshe " A ci którzy tańczyli zostali uznani za szaleńców przez tych, którzy nie słyszeli muzyki" Kasia piszesz: A co, jeśli nie do wszystkich da się przyłożyć jedną miarkę? Być może czytałaś, jak pisałam, że dla mnie obcowanie z małymi dziećmi nie jest szczęściem a męką. No Kasia przecież napisałam, Ci, że powołując sie na papieża Franciszka, że wg ilość dzieci to każdego indywidualna sprawa. Mam koleżankę, która nie ma wcale dzieci i ja ją rozumiem. I to w sumie nie jedną. Ale tą jedną akurat rozumiem. Nie zmienia to faktu, że zachwycają mnie duże rodziny i dzieci i życie uważam za najwyższą wartość. Ale można też przeżyć święte życie bez dzieci. Jednak większośc kobiet, rodzin to szczęście w dzieciach odnajduje. Bo mam wrażenie, że to Ty trochę ten model atakujesz i próbujesz do tego robić z siebie ofiarę. Jeśli oglądałas ten filmik, który Ci poleciłam to słyszałaś, że te dzieci wstydziły się, że są z wielodzietnej rodziny. Ile szyderstw, chamskich żartów znosi ta kobieta nawet w katolickich kręgach, to się w głowie mojej nie mieści. A co domyślenia samodzielnego - wiesz mi się też tak wydawało - nie oglądam reklam, telewizji nie mam, prasy kolorowej nie czytam. Taka jestem och i ach. Te stereotypy sa naprawdę głęboko wtłaczane. Te dzieci wychowują się bez telewizora -a jednak się wstydzą...Pewnie słyszą takie wypowiedzi jak Twoja: "Umęczona, zabiedzona matka-Polka wielodzietna..."nie wszystkie kobiety lubią rozmnażać się jak króliki" i tym podobne. W niczym mi te dzieci nie przypominają królików. Cały czas piszesz, co Ciebie wkurza. To teraz ja napiszę co mne wkurza: Ludzie którzy uważają się za wielce myślących, tolerujących zapewne "kochających inaczej", zagorzali ekolodzy pochylający się nad każdym robakiem, a jednoczesnie nazywający dzieci z wielodzietnych rodzin królikami.

    OdpowiedzUsuń
  13. Pytasz: "Alicjo, odpowiedz mi na pytanie, Dlaczego rozmnażanie zostało przez KK tak bardzo "wyniesione na ołtarze"? - no masz odpowiedź na końcu tego filmiku. Jeśli ta odpowiedź Ci nie wystarcza - to może powinnaś głębiej w sobie poszukać, bo nikt więcej już Ci nic nie odpowie. Co do Twojego zadawania pytań - wiesz, też mam ten problem, że lubie rozumieć, a z logiki, u profesora u którego wszyscy oblewali miałam piątkę i to się nie ucząc prawie. No ale z logiki właśnie wynika, że skoro Bóg jest większy od człowieka, to człowiek nie jest w stanie go pojąć, prawda? Mrówka nie zrozumie fizyki kwantowej. Jeśli jest mądrą Mrówką to stwierdzi " oj nie mogę tego pojąć" - a jeśli głupią "ta fizyka jest bez sensu, bo ja jej nie rozumiem". Próbujesz mierzyć własną miarą coś, co jest większe od Ciebie i twojej miarki. Może to nie te normy są złe tylko Twój rozum za krótki? W katolicyzmie istnieje ccoś takiego jak tajemnica. Są kwestie na które nawet papież nie ma odpowiedzi np. cierpienie. A przypomnij sobie, co ksiąz mówi w najważniejszym momencie Mszy: "Oto tajemnica wiary". Ta tajemnica jest potrzeba, bo inaczej religia byłaby własnie sztywnym zbiorem regułek, zwykłą intrukcą - a przzecież nie da sie żyć wg. instrukcj, każdy z nas jest inny, co sama włąśnie podkreślasz - ta tajemnica to właśnie coś nieuchwytnego, to czego szukamy. Myślę, że tak na sucho nikt Ci tego nie wytłumaczy. Tu trzeba realnego przezycia, poznania w realu ludzi, którzy tą wiarą emanują. Są takie miejsca, rekolekcje, pielgrzymki. Poszukaj, zrób krok...Jeśli poprosisz, to Bóg daje, tak wiele, że nie ważne będa już dla Ciebie odpowiedzi...Ale to kwestia przeżycia nie rozumienia. Podkreślasz cały czas, że jesteś katoliczką ale co jest w Tobie z tego katolicyzmu? Nie chce Cię urazić ale, jak Ciebie czytam, to mam wrażenie, jak byś tej religii nigdy nie praktykowała - tylko cos, gdzieś słyszała. Sama teoria i to bardzo powierzchowna. A tu potrzeba praktyki potrzeba to ciasto upiec. Pomodlić się o coś porposić, za coś podziękowć, za coś przeprosić i pomału przyjda owoce. pozdrawiam kaja - przyjaciółka Alicji -

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Odpisałam ci Kasiu nieco wyżej na Twoje pytanie.

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  14. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie rozgrzeszaj się tak szybko ...

    W oparciu o moje poznanie antykoncepcja jest grzechem!!! Odczytałam to z Biblii, świadectwa innych ludzi żyjących Słowem Bożym, naturalnego poznania i z nauki KK.

    MŁOŚĆ WSZYSTKO PRZETRZYMA... nawet ból, o którym nie potrafisz zapomnieć. Jeżeli moje słowa współczucia coś dla Ciebie znaczą, to chcę byś wiedziała, że stoję blisko Ciebie. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. KK to nie partia, która dla dobra ogółu nakazuje swoim członkom głosować na coś, co jest czasami nawet sprzeczne z ich sumieniem!!!

    OdpowiedzUsuń
  17. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  18. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  19. Zastanów się Kasiu nad tym:

    DLACZEGO JEZUS NAJMNIEJ CUDÓW UCZYNIŁ W NAZARECIE?

    Ty nie szukasz odpowiedzi, lecz potwierdzenia swoich tez. Masz w sobie obraz Boga, który milczy, ale gdy coś powie niezgodnego z Twoją wizją prawdy irytujesz się jak dziecko.


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Nazarejczycy nie doświadczyli cudu z powodu własnych wyobrażeń o Zbawicielu.

      NOWY TESTAMENT - Ewangelia wg św. Marka (Mk 6, 1 - 6)

      Jezus w Nazarecie

      1 - Wyszedł stamtąd i przyszedł do swego rodzinnego miasta. A towarzyszyli Mu Jego uczniowie.

      2 - Gdy nadszedł szabat, zaczął nauczać w synagodze; a wielu, przysłuchując się, pytało ze zdziwieniem: «Skąd On to ma? I co za mądrość, która Mu jest dana? I takie cuda dzieją się przez Jego ręce!

      3 - Czy nie jest to cieśla, syn Maryi, a brat Jakuba, Józefa, Judy i Szymona? Czyż nie żyją tu u nas także Jego siostry?» I powątpiewali o Nim.

      4 - A Jezus mówił im: «Tylko w swojej ojczyźnie, wśród swoich krewnych i w swoim domu może być prorok tak lekceważony».

      5 - I nie mógł tam zdziałać żadnego cudu, jedynie na kilku chorych położył ręce i uzdrowił ich.

      6 - Dziwił się też ich niedowiarstwu. Potem obchodził okoliczne wsie i nauczał.

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    5. Nie jesteś Kasiu do niczego. Wolę też rozmowę z Tobą, niż z bezkrytycznie wierzącymi katolikami, którzy może i w słowie zgadzają się wielokrotnie z moimi przemyśleniami, lecz w życiu całkiem inaczej postępują niż nakazuje wiara.

      Usuń
  20. Bóg mówi przez:

    - słowa Pisma świętego,
    - doświadczenia Twoje (nawet te najboleśniejsze) jak i twoich przyjaciół
    - przypadkowe spotkania,
    - zasłyszane przypadkiem słowa,
    - małe oświecenia, które wydają się początkowo bardzo małe ważne.

    Zacznij łączyć te sprawy ze sobą w duchu wiary, która nie jest emocją lecz wysiłkiem umysłu, który wciąż walczy w Tobie o swoje pierwszeństwo.

    Nie wiem, co takiego irytującego powiedział Ci Bóg, ale Twój niepokój, słowne "odbijanie piłeczki", wymuszanie na mnie jasnych wskazówek, które może dać ci jedynie Bóg i czasem twoje niezadowolenie ubrane w przykre dla mnie słowa wiele mi mówią.

    Jesteś dla mnie DAREM spotkanym na mojej drodze ku wieczności. Dzięki Tobie mogę szukać nowych drogowskazów na szczyt; parę nowych już odkryłam. Dlatego cenię sobie nasze spotkanie.

    OdpowiedzUsuń
  21. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Pismo mówi jasno, aby pożądliwość nie stała się podstawowym fundamentem relacji mężczyzny i kobiety ...

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  22. Przepraszam, ze się wtrącę, ale szkoda mi Pani Alicji.
    Pismo nic nie mówi o antykoncepcji, tak samo jak o komputerach czy innych wynalazkach cywilizacji, bo ich dwa tysiące lat temu nie było.
    Wyspana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Wyspa, pomijam złośliwość komentarza i polecam przeczytanie ze zrozumieniem poniższego fragmentu:

      "Grzech dziedziczny powstał z pierwotnego zanurzenia się w grzechu.
      Grzechem tym, a więc niewłaściwym postępowaniem, było nadmierne pielęgnowanie rozumu i połączone z tym dobrowolne związanie się z czasem i przestrzenią. Skutkiem tego było pojawienie się wszystkich cech towarzyszących zimnemu rozumowi, a wiec chęci zysku, egoizmu, despotyzmu itp. one z kolei są przyczyna wielu innych cech, a w rzeczywistości wszelkiego zła."
      Dla uczucia ( nie mylić z wrażeniem) nie istnieje pojęcie czasu i przestrzeni, ponieważ wywodzi się ono ze świata duchowego. Człowiek miał korzystać z rozumu, ale prowadzić go miało uczucie. Tak było z Maryją i Józefem, nie byli skażeni tym grzechem pierworodnym i mogli odbierać wskazówki płynące z duchowości.
      Nie zamierzam już czytać książek, które nadmiernie obciążą mój rozum, dość się naczytałam. Ja nie mam tego typu problemów, bo dla mnie sprawa jest prosta; jeśli dwoje ludzi kocha się prawdziwą miłością, to WIEDZĄ, co mają robić, bo są połączeni z Bogiem, źródłem wszelkiej miłości.
      WYSPANA

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    4. I ja się z tym poglądem zgodzę ...

      Jednakże pod warunkiem, że PRAWDZIWA MIŁOŚĆ, a nie jej karykatura łączy dwoje ludzi

      Usuń
    5. Nie jesteśmy lepsi od zwierząt. Zwierzę jest zawsze tym, czym zostało stworzone i ma prawo kierować się instynktem.
      Niestety ludzie, których natura powinna być duchowa, zasypali ducha i wywyższyli rozum. Rozum miał w zamiarach Boga być narzędziem ułatwiającym życie na ziemi. Ale rozum jest produktem mózgu i jest związany z materią. Po śmierci człowiek nie ma z niego żadnego pożytku.
      Jak kulturysta nadmiernie ćwiczy, rozbudowuje pewne partie mięśni, czasami do przesady. Tak samo jest z rozumem.
      Dzieci rodzą się z przerośniętym mózgiem przednim, co utrudnia im poznanie Boga. Skrajnym przypadkiem przerośniętego mózgu jest ateizm i materializm.
      Uczeni w piśmie nie poznali Jezusa jako Syna Bożego, pewne rzeczy objawiane były prostaczkom, bo ich mózg czuciowy nie był zdeformowany.
      To jest grzech dziedziczny - zerwanie owocu z drzewa poznania.
      Polecam film
      Świadectwo: zginął, zobaczył Boga, wrócił. - YouTube
      www.youtube.com/watch?v=MJt6ixPwdsE

      Wyspana

      Usuń
    6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    8. Prośba

      Granicą, ktorą nie chciałabym byśmy przekroczyły niech będzie szacunek do drugiej osoby.

      Możemy mieć różne poglądy na rzeczywistość, ale wystrzegajmy się złośliwości, proszę

      Usuń
    9. To są przypadki ludzi, którzy stracili rozum.
      Zarówno utrata rozumu, jak i zarozumialstwo to dwie skrajności.
      Rozum miał być z uczuciem w harmonii, uczucie miało prowadzić człowieka w górę.
      Nie zamierzam nikomu imponować niczym, a z pewnością nie rozumem. Ten na szczęście służy mi do radzenia sobie w życiu i wystarczy. Prawda jest prosta i wiele naukowych traktatów można by streścić w kilku zdaniach.
      " Wasza mowa niech będzie krótka, wszystko co nadto, pochodzi od Złego". (W moim rozumieniu nadmiernie rozwiniętego rozumu...)
      Mamy świat z owocami tego rozumu ludzkości - rozwój techniki, który zagraża cywilizacji i duchowy upadek.
      Wyspana

      Usuń
    10. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  23. http://embrion.pl/npr/galeone.htm
    Nie ma za co...

    OdpowiedzUsuń
  24. Kasiu, jest takie powiedzenie - "jeden o chlebie, drugi o niebie".

    Człowiek na milion sposobów grzeszy. Wraz z rozwojem cywilizacji rodzą się nowe pomysły na "zrywanie owoców z drzewa życia i drzewa poznania dobra i zła". Mówiąc o antykoncepcji zatrzymuję się na motywach działania człowieka i je poddaję ocenie w oparciu o Słowo Boże.

    Źrodła grzechu:

    PYCHA
    CHCIWOŚĆ
    NIECZYSTOŚĆ
    NIEUMIARKOWANIE W JEDZENIU I PICIU
    ZAZDROŚĆ
    GNIEW
    LENISTWO



    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i jeszcze PRÓŻNOŚĆ
      której jest tak wiele w dzisiejszym świecie
      W.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Kasiu, nie jestem zwolennikiem myśli: "cel uświęca środki".

      MOTYW DZIAŁANIA...

      To, co Ty uważasz za motyw, ja przyjmuję za końcowy cel. Do niego prowadzą dwie drogi:

      1. ANTYKONCEPCJA

      Ingerująca w naturę płodności kobiety w sposób wymyślony przez człowieka. Sposób ten uważam za niemoralny z kilku powodów.

      Po pierwsze - każde naruszenie naturalnego porządku ma swoje skutki uboczne. Broniąc antykoncepcji ani razu nie wspomniałaś o wpływie ich na zdrowie kobiety; z resztą, ja również o nich nie wspomniałam, gdyż dla mnie to sprawa oczywista.

      Po drugie - nie ma 100% gwarancji, że nie dojdzie do zapłodnienia współżyjąc w okresie płodnym kobiety.Choćby to był jeden przypadek na milion, to życie tego dziecka jest ważniejsze od miliona przyjemności.

      Po trzecie - czas płodności kobiety jest DAREM dla kobiety danym jej przez Boga. Trudno czasem go właściwie odczytać. Małżonkowie mają rozum i powinni wiedzieć, jak z tego daru korzystać, by nie zagrażało to ich MIŁOŚCI do siebie nawzajem, do dziecka i do Boga. Antykoncepcja w tym wymiarze jest drogą na skróty, w której gubi się te wartości.

      2. CZASOWA WSTRZEMIĘŹLIWOŚC

      Po pierwsze. - nie burzy naturalnego porządku. Dlatego zawsze jest otwarta na przyjęcie nowego życia, gdyby się ono mimo starań pojawiło.

      Po drugie - nie daje 100% pewności, ale nie prawdą jest, że jej skutecznośc jest niska. Wszystko zależy od wiedzy i dojrzałości partnerów, którzy czas ten poświęcają na uczeniu się poskramiania swojej pożądliwości, która sama w sobie nie jest zła. Musi jednak znać swoje miejsce w szeregu.

      Po trzecie - czas płodności kobiety jest traktowany jako DAR., a nie jako przekleństwo, któremu należy po ludzku zaradzić.

      Usuń
    4. Mówię tu o pewnym ideale. Zdaję sobie sprawę, że istnieje wiele wyjątków, które tę regułę czynią prawie niemożliwą do wprowadzenia w konkretne życie.

      Myślę jednak, że w takich wypadkach człowiek wierzący powinien postawić na wszechmoc Boga, a nie na swoje niemożliwości.

      pozdr.

      Usuń
    5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    6. Nie jest to jedynie mój osobisty pogląd, gdyż wyrósł on na tych fundamentach poznania, o których wcześniej pisałam, więc nie będę się powtarzać.

      Usuń
    7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    9. Wielokrotnie wskazywałam źródła nauki KK na ten temat. Ty jednak od razu je atakujesz. Nie widzę więc sensu na nowo je wymieniać

      Usuń
    10. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    12. ... różaniec zamiast leczenia?

      To nie tak. Bóg proponuje nam pomoc w rozwiązywaniu naszych problemów. Nie jest zaś "chłopakiem na posyłki", który ma za nas wykonać całą pracę.

      JEZUS ŻYJE! Zmartwychwstał ...

      Usuń
    13. Masz rację. Biblia jest źródłem PRAWDY. Nauka KK nie podważa jej w żadnym miejscu, lecz stara się wyjaśnić trudne jej wątki.

      Usuń
  25. Z wiarą jest trochę tak, jak z delikatnym dotknięciem w ramię. Dotyk wiele potrafi w człowieku zmienić, ale to doświadczenie jest bardzo trudno komukolwiek przekazać, a już w żaden sposób nie można tego wszystkiego udowodnić, uwiarygodnić tak, aby sam ten opis naprawdę coś znaczył dla słuchacza. Zwłaszcza, gdy słuchacz i tak nie jest gotowy na wyjście poza swoje własne doświadczenie i przekonania. W takim przypadku pozostaje czekać na jego (słuchacza) "własne" dotknięcie :-) Głównym minusem tego czekania jest koszt błędów i strat, jakich się doświadcza nie dowierzając bardziej doświadczonym.

    Mi Ciebie Alicjo nie szkoda. Widzę w Twoich wypowiedziach wiele dojrzałości, a ta akurat mi raczej imponuje.
    T.

    OdpowiedzUsuń
  26. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem Ciebie dobrze. Lecz popatrz też i na tę stronę medalu, która ukazuje "zdrowy rozsądek" jako przeszkodę w dojściu do PRAWDY.

      Wielokrotnie Jezus zachęcał do pójścia za Nim w świat niekoniecznie dobrze poznany przez człowieka. Obiecywał, że nigdy go nie zostawi samego. Będzie nawet wtedy, gdy egipskie ciemności zawładną umysłem człowieka. Będzie w głębinach szeolu, jak mówi psalmista. Nie złamie trzciny nadłamanej, jak mówi Izajasz.

      CHOĆBYM SZEDŁ CIEMNĄ DOLINĄ ZŁA SIĘ NIE ULĘKNĘ, BO TY JESTEŚ ZE MNĄ

      Obecność Jezusa jest gwarantem dojścia do PRAWDY, którą możemy poznać na różnych ścieżkach poznania. Potrzeba Mu jednak zaufać do końca...no,ale z tym to każdy ma problem większy lub mniejszy. Dlatego mamy okazję wzajemnie się wspierać, a czasem spierać :)

      Niech wszystko to jednak służy nam w wierze, której chyba obie gorąco pragniemy.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  27. Piszesz: "Owszem, widoczny jest w KK nurt wyraźnego kultu dla nieuctwa i bezmyślności..."

    Widać patrzymy w różne strony. Nie będę jednak przytaczać nurty ideologiczne, w które Ty jesteś zapatrzona.

    "Kasty, ciemna masa, ..."

    Oj Kasiu, Kasiu ... jak mało znasz oblicze rzeczywistego Kościoła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  28. W żadnym wypadku nie chcę Cię obrazić, lecz musisz mieć świadomość, że utożsamiam się z KK i równie mocno boli stwierdzenie, że wyraźny w nim kult dla nieuctwa i bezmyślności...

    Myślę, że tak mówisz, bo z kolei Ty mnie nie znasz, a ma natura, według moich przyjaciół, równie jest "kocia" jak Twoja. Często też powtarzam, że tylko zdrowe ryby są na tyle silne, by płynąć pod prąd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. O jakiej zaciekłej obrończyni myslisz, bo się nieco gubię.

      Poza tym wystarczy się przyjrzeć wielkim doktorom Kościoła (św. Tomasz z Akwinu, św. Augustyn,, Św. Katarzyna ze Sieny, Wielka Teresa i wielu innych filozofów i teologów chrześcijańskich, aby obalić Twoją tezę.

      "Ciemny prostaczek" z Ewangelii ... gdy mówił do Greków na Aeropagu, to ci ze zdziwienia gęby pootwierali. Prosty Rybak Piotr też musiał mieć niezłe gadanie, gdy po jednej mowie nawróciło się tysiące... Przykłady mozna mnozyć w nieskończoność.

      Usuń
  29. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  30. Masz rację, po co?

    W dzisiejszych czasach w KK też są światli ludzie. Miałam okazję uczyć się wiary od św. Jana Pawła II. Obecny papież Franciszek także jest dla mnie autorytetem. Nie usłyszałam od nich, że KK jest doskonały w każdym wymiarze, lecz że potrzebuje głębokiego nawrócenia. Wielokrotnie byłam świadkiem prośby o przebaczenie KK tych, których przez całą swoją historię zranił.

    Problem jednak w tym, że trudno jest przeprosić, a jeszcze trudniej przyjąć przeproszenie i WYBACZYĆ TYM, KTÓRZY NAS SKRZYWDZILI.

    ps.

    Przykro mi, że doświadczyłaś bólu ze strony KK. Chciałabym to jakoś naprawić, zadośćuczynić...

    Zranili Cię moi bracia w wierze, na których też mi przecież zależy. Jedynie, co mogę zrobić, to przeprosić Ciebie i wszystkich innych zranionych w ich imieniu. Wiem, że to malutki gest, ale z takich malutkich kroczków wydeptuje się własną drogę na "szczyt".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  31. WSPÓLNOTA...

    Miałam to szczęście, że z wieloma ruchami w KK spotkałam się w momencie, gdy stawiały prawie "pierwsze kroki" w Polsce. Były one nieliczne, co miało tę zaletę, że relacje między osobami nie były anonimowe. A gdy miałam wątpliwości mogłam czerpać prawie u źródeł.

    To moje doświadczenie z młodości pozwala mi teraz czuć się w mojej parafii jak "ryba w wodzie". Nie drażnią mnie już tak bardzo wszelkie "zanieczyszczenia", których pełno w koło.

    Kasiu, zmusiłaś mnie do refleksji na temat wspólnot chrześcijańskich w Polsce. Zadałam sobie pytanie, co one mi dały w mojej drodze "na szczyt". Gdy pozbieram nieco myśli napiszę nowy post na ten temat. Pominę historię ruchów. Można o nich przeczytać w necie. Skupię się na moich spotkaniach z Jezusem. Zdałam sobie też sprawę z tego, że miałam okazję dotykać ludzi o szczególnym charyzmacie wiary. Dzięki nim mogłam się ostać w KK, pomimo trudnych pytań, które stale zadawałam bez ogródek.

    Może nie uwierzysz, ale i ja miałam swoje "pięć minut" stania na granicy wiary i niewiary. Po latach stwierdzam, że był to dobry czas dla mnie, ale .. nie chciałabym już do niego wrócić za żadne skarby swiata.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Kasiu, podzieliłaś się swoim doświadczeniem. Ja również zechcę o nim opowiedzieć. Dzisiaj bardzo krótko ...

      Przez wiele wspólnot Jezus mnie przeprowadził. O tych, o których piszesz również. Było ich jednak więcej. Czasami zastanawiałam się dlaczego "tyle srok naraz" ... Potem zrozumiałam, że to było mi potrzebne, by usłyszeć wołanie św. Pawła, że każda wspólnota powinna być od JEZUSA, a nie od Apollosa, Kefasa...

      I zrozumiałam, że to, co zabija wiarę we wspólnocie wiernych
      to zatrzymanie się na jej liderach, animatorach, charyzmatach, które dane są dla wzrostu innych w wierze, a nie dla własnej chwały.

      Mam takie ulubione powiedzonko - SZUKAJMY JEDNOŚCI W RÓŻNORODNOŚCI. O tym będę chciała pisać w następnym poście. Potrzebuję jednak nieco wytchnienia i wyciszenia.

      Za niedługo Wielki Post ... święty to czas. Mam nadzieję, że go nie zmarnujemy :)

      Usuń
    4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  32. Jednostronny wysiłek???

    Już troszkę czasu przedzieramy się razem przez gąszcze zagadnień. Otwieram codziennie kompa i wypatruję Ciebie ... może nie w drzwiach, ale w oknie na pewno. Staram się jak mogę, byś nie czuła z mojej strony odrzucenia, chociaż czasem tracę też cierpliwość, gdy mi się zdaje, że odpowiedź jest na wyciągnięciu ręki, a Ty widzisz jedynie pustkę.

    Odczuwasz samotnośc, lecz to nieprawda, że jesteś sama!!!

    Basta!!! ... tak mówi mój przyjaciel, gdy jest czegoś pewny na 100%

    pozdr. alicja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  33. Kasiu, wobec Boga i Jego cierpliwości jestem marnym pyłkiem na wietrze. Gdyby nie Jego łaska dawno byśmy ze sobą nie wytrzymały, bo charakterną jesteś osobą, a i ja również nie zawsze jestem do "rany przyłóż".

    Czasem mam wrażenie, że chcesz Go zobaczyć w miejscu przez Ciebie określonym, a Bóg jest Osobą wolną i daje się usłyszeć tam, gdzie człowiek się Go najmniej spodziewa.

    ***

    https://www.youtube.com/watch?v=fR3w31S4ek8

    https://www.youtube.com/watch?v=3y6Qv4l0R00

    ***

    Kasiu, nie bój sie płakać ... we łzach również Bóg przychodzi i jest przy Tobie blisko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  34. Pisząc o łzach myślałam o Twoim wpisie z 1 lutego. Odpisałam na niego, ale nie wiem czy wtedy odczytałaś moją odpowiedź. Pozwoliłam sobie więc wkleić fragment tekst tutaj, gdyż wydaje mi się on bardzo ważny.

    Samotna Wyspa 1 lutego 2015 09:32

    /.../ Najbardziej lubię być pod krzyżem, często tam płaczę. Nawet niewiele mówię, czasem nic, tylko jestem. Dobrze mi wtedy jest, ale potem odchodzę i... nic.
    Wiesz, jak mnie to męczy?



    alicja 3 lutego 2015 18:37

    Dopiero teraz zobaczyłam Twoją odpowiedź...

    Z tego, co wiem DAR ŁEZ jest łaską Ducha Świętego oczyszczającą duszę ... a więc Bóg wcale nie milczy, tylko mówi w taki sposób, jaki uznał, że będzie dla Ciebie najlepszy ... to wielka radość

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  35. Są dwa rodzaje płaczu ... Ty mówisz o jednym z nich, a ja o drugim.



    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  36. Napisałaś:

    Dobrze mi wtedy jest, ale potem odchodzę i... nic.
    Wiesz, jak mnie to męczy?

    Nie odchodź więc daleko. W ST trzykrotnie do Samuela mówił Bóg. Uznał ten głos za wołanie kapłana Helego, ale ten rozeznał w nim wołanie żywego Boga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  37. Zamieszkać w kościele rzeczywiście się nie da .. lecz wyjść na ulicę w towarzystwie żywego Boga to całkiem inna sprawa.

    Prorok Samuel usłyszał głos Boga w świątyni, a potem słyszał Go wszędzie tam, gdzie Bóg go posyłał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  38. Dla Boga nie ma czasu, ani przestrzeni.

    Oczywiście, że nie jesteś Samuelem, ale zważ na to, że Bóg nadal jest tym samym Bogiem. Zawsze szukał wspólnoty z człowiekiem ... w ST ... w NT ... i aż do końca świata.

    CUDA ...

    Jest ich pełno w dzisiejszym świecie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  39. Napisałaś:

    Zgadzam się, że Bóg jest tym samym Bogiem, tylko co właściwie z tego wynika dla mnie? Tak jak napisałam wcześniej: pytania pozostają bez odpowiedzi, prośby niewysłuchane, drzwi zamknięte.

    Wciąż winisz Boga za ten stan rzeczy. A może poszukaj przeszkody w sobie i nazwij "ją po imieniu".

    Wielki Post jest wezwaniem dla każdego człowieka do zaglądnięcia we własne serce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  40. Przeszkodą dla Boga jest pragnienie człowieka bycia doskonałym jak On. Każdy człowiek ma ją w sobie - to skutek grzechu pierworodnego.

    To przez tę pokusę człowiek został odłączony od Boga i wypędzony z raju ... na szczęście Bóg zesłał swojego Syna, Jezusa Chrystusa, który na nowo pragnie odbudować naszą wspólnotę z Bogiem.

    JEDEN WARUNEK ...

    Uznać, że człowiek nie jest jako Bóg doskonały i że ta prawda nie wpływa na relację z Miłością Boga, który ludzką niedoskonałość wziął na siebie.

    OdpowiedzUsuń
  41. Jeżeli przebrniesz przez ten film, może znajdziesz dla siebie odpowiedź, której szukasz.

    https://www.youtube.com/watch?v=3_IqR4IZjBM
    https://www.youtube.com/watch?v=0Ylj_vxGidc

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  42. Witaj Kasiu

    Mówiąc o pokusie bycia doskonałym JAK BÓG miałam na uwadze każdego człowieka, a nie konkretnie Ciebie.

    JAK BÓG ...

    Dawać życie ... jak Bóg
    Zabierać życie ... jak Bóg
    Wiedzieć wszystko ... jak Bóg

    Tylko KOCHAĆ jak Bóg nie bardzo się nam uśmiecha, gdyż trzeba by było ukochać każdego człowieka bez wyjątku. Nikt nie mógłby być dla nas obojętny, nawet największy wróg. A taka MIŁOŚĆ wiąże się niejednokrotnie z cierpieniem, a nie z przyjemnością, którą dzisiejszy świat stawia na piedestale wszystko jej podporządkowując... nawet życie niewinnych ludzi.

    GRZECH...

    Dążenie do doskonałości jest zadaniem człowieka. Grzechem jest jednak stawiać znak równości między doskonałością Boga, a naszą.

    KŁAMSTWO DEMONA ...

    Demon na początku dialogu z Ewą postawił fałszywą tezę, którą ona przyjęła za prawdę. Ile teraz takich tez krąży po świecie ?

    Rdz 3.4-5

    4 Wtedy rzekł wąż do niewiasty: «Na pewno nie umrzecie! 5 Ale wie Bóg, że gdy spożyjecie owoc z tego drzewa, otworzą się wam oczy i tak jak Bóg będziecie znali dobro i zło».

    FILM ...

    Też nie lubię ślęczeć przed ekranem. Wczoraj jednak było wspomnienie objawień z Lourdes i jakoś ciągło mnie do poszukania filmu na ten temat.

    Nie poleciłam go Tobie ze względu na liczbę cudów, lecz z powodu historii młodego człowieka, którego żona została uleczona w sposób cudowny, a on za wszelką cenę chciał sobie i innym udowodnić, że rozumem da się wyjaśnić to nadprzyrodzone zjawisko.

    Słuchając dialogów przypominały mi się nasze rozmowy. Dlatego pomyślałam, że zaryzykuję i polecę Ci ten film, który od strony artystycznej nie jest jakoś tam rewelacyjny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  43. Kasiu

    Nie bierz wszystkiego, co napiszę tak dosłownie do siebie.

    Czasem lubię sobie pofilozofować. Nawet z dziećmi przeszkolnymi i szkolnymi to robię. Nie masz pojęcia, jakie one zadają mądre pytania i jakie dają głębokie odpowiedzi. Siadają na "mądrym krzesełku" i wspólnie szukamy mądrości.

    1 Kor 13 - Hymn o Miłości

    Myślę, że jedynie łaska Boża może uwolnić człowieka od jego niedoskonałości w miłowaniu. Mam za sobą małe zwycięstwa, ale do doskonałości to jeszcze bardzo daleka droga.

    Kiedyś usłyszałam takie słowa:

    "Na sądzie ostatecznym Bóg nas nie będzie pytał o sukcesy, ale o włożony wysiłek, by ten sukces osiągnąć".

    OdpowiedzUsuń
  44. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  45. CUDA ...

    Napisałaś:

    "/.../ nie neguję faktu istnienia cudów, czyli takich właśnie nadprzyrodzonych zjawisk (np. uzdrowień beznadziejnych przypadków), wobec których nauka jest bezradna. Wiem i wierzę. Ale co z tego wynika dla mnie?

    Myślę, że wiara w cuda powinna wzbudzać w Tobie nadzieję. Tymczasem słyszę od Ciebie:

    "Nawet nadzieja nie jest nieśmiertelna wbrew temu, co mówią..."

    OdpowiedzUsuń
  46. A co z rzeczami niemożliwymi do osiągnięcia? Czy jest sens wkładać w nie jakikolwiek wysiłek?

    Pewnie, że jest sens ... pod warunkiem, że zaczniemy wierzyć Bogu, że pragnie nam pomóc i pójdziemy Jego drogą

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  47. Czyżby bankruci byli na pozycji przegranej?

    Jakoś nie chce mi się w to wierzyć. Bo wyglądałoby na to, że po nocy nigdy nie zaświeci słońce, a po okresie suszy nie spadnie już ani jedna kropla wody dla wytchnienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  48. Mam nadzieję, że obie się kiedyś "odkujemy" :)

    Bo w wielu sprawach czuję się bankrutem. Jedynie jeszcze trochę nadziei mam w sercu i ona jakoś mnie trzyma na powierzchni życia, które wcale nie jest dla mnie łatwe. Dobrze, że poczucie szczęścia nie jest całkowicie zależne od naszego losu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  49. Ja też lecę w kimono, chyba mnie łapie przeziębienie

    OdpowiedzUsuń
  50. Marność nad marnościami ... pisał Kohelet.

    Kiedyś strasznie irytowały mnie te słowa. Nic bowiem złego nie widziałam w dobrach ziemskich, które wywołują uśmiech na twarzy człowieka. Natomiast w przeciwnościach losu upatrywałam źródło cierpienia, którego nie chciałam w ogóle przeżywać.

    Był taki czas, gdy modliłam się do Boga prosząc o to, bym nie cierpiała; a za to wszędzie pójdę gdzie tylko mnie pośle, ale niech ustrzeże mnie przed złym losem, którego bałam się panicznie.

    I rzeczywiście ... Przeżyłam taki czas, w którym czułam, że Bóg wysłuchał mego wołania. Szłam jak na skrzydłach do miejsc i ludzi, mówiąc im jak piękna jest MIŁOŚĆ Boga do człowieka.

    Dzisiaj też staram się o niej opowiadać. I nadal wydaje się piękną, a może nawet piękniejszą niż kiedykolwiek. Jedynie życie staje się coraz trudniejsze. Zdrowie już nie takie /np. dzisiaj mam 34 stopnie temperatury i czuję się fatalnie. Nawet nie wiem, u którego lekarza powinnam się leczyć/. Finansowo też źle ... daliśmy się okraść nieuczciwym inwestorom, którzy nie wypłacili wynagrodzenia firmie męża za uczciwie wykonaną pracę. Na nic się zdały podpisane umowy ... oni znali kruczki prawne, dzięki którym unikają odpowiedzialności karnej. My zaś zostaliśmy z solidnie podważoną ufnością do ludzi i instytucji, które rozłożyły ręce z bezsilności wobec oszustów. Inne sprawy ... też pod górkę, choć skłamałabym, że nie ma w naszym życiu RADOŚCI. Jest!!! Nie wiąże się ona jednak z materią, lecz z relacjami ... do męża, dzieci, wnuków, przyjaciół, koleżanek z pracy... I chyba coraz bliżej mi do zrozumienia słów Koheleta. Nie znaczy to, że je całkowicie rozumiem. Gdyby tak było nie wchodziłabym w stany smutku i przygnębienia. One są nadal, ale ponad nimi jest jakaś PRAWDA, która pomimo utrapienia niesie pokój serca.

    Czy o niej pisał Kohelet?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego komentarza zrobiłam kolejny wpis na blogu o marności. Dotyka bowiem on losu człowieka, o którym zaczęłyśmy tutaj rozmawiać. A to nowy wątek naszej rozmowy Kasiu.

      Mam nadzieję, że zdrowiejesz.

      Usuń