niedziela, 29 marca 2015

KIM JEST CZŁOWIEK?

Człowiek ...



Księga Rodzaju ... (Rdz 1, 26 - 31)

A wreszcie rzekł Bóg: «Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam. Niech panuje nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym, nad bydłem, nad ziemią i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi!» Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę. Po czym Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: «Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną; abyście panowali nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi». I rzekł Bóg: «Oto wam daję wszelką roślinę przynoszącą ziarno po całej ziemi i wszelkie drzewo, którego owoc ma w sobie nasienie: dla was będą one pokarmem. A dla wszelkiego zwierzęcia polnego i dla wszelkiego ptactwa w powietrzu, i dla wszystkiego, co się porusza po ziemi i ma w sobie pierwiastek życia, będzie pokarmem wszelka trawa zielona». I stało się tak. A Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre. 

Kim jest Bóg?

Wertujemy tysiące stron różnych publikacji. Słuchamy wypowiedzi ludzi cieszących się wielkim autorytetem z danych dziedzin nauki. Przyglądamy się wielorakim światopoglądom. Jedne są dla nas wiarygodniejsze od innych ...  Często szukamy odpowiedzi na to pytanie w Biblii, ale i ją interpretujemy po swojemu. Wszystko zależy bowiem od wiedzy, którą posiądziemy oraz od otwartości serca na Ducha Bożego, który jest gwarantem, że nie zboczymy z drogi PRAWDY o BOGU.

Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył ...

A może warto spojrzeć w głąb siebie i tam poszukać odpowiedzi na pytanie KIM JEST BÓG?


129 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Witaj Kasiu, dziękuję za życzenia :)

    "Gdzie tego Boga znaleźć, skoro wołany nie przychodzi?!"

    Nie potrzeba szukać daleko ... jest w Tobie i w raz z Tobą w Wielki Czwartek ciemną nocą wołał z bezradności i bólu ... BOŻE, CZEMUŚ MNIE OPUŚCIŁ... Jakże On bliski Twojej rozpaczy, a Twoja pustka jakże podobna do Jego stanu przeżywania. Ty Go nie widzisz, lecz On jest widoczny dla mnie.

    "Dlaczego nie chce zatkać tej pustki w moim sercu?"

    Kasiu, przecież On wypelnił Twoje serce po brzegi. To dlatego widzisz w nim tylko pustkę i ciemność. W takim stanie ducha Jezus prosił uczniów, by chociaż godzinę z Nim czuwali na modlitwie. Oni nie wytrzymali; znużeni snem szybko zapomnieli o prośbie swojego Mistrza. A może tęsknili za Bogiem pełnym mocy, który tak nie dawno czynił cuda i wskrzesił Łazarza z grobu. A może ....

    No właśnie Kasiu, jakiego Ty Jezusa oczekujesz?

    Po jakiej stronie tłumu stoisz?

    Ludzie, którzy w Niedzielę palmową witali z entuzjazmem Króla Królów w Wielki Piątek krzyczeli "ukrzyżuj Go"!!! Co ich tak zirytowało, że z dnia na dzień zmienili zdanie? Skąd u nich taka huśtawka nastrojów?

    OBRAZ BOGA ...

    Różne obrazy Jezusa pojawiają się w naszym sercu.. Pytasz ... który z nich jest prawdziwy? Szukasz odpowiedzi w Biblii. Piszesz bloga na ten temat. Wchodziłam tam kilkakrotnie, ale nie potrafiłam na nim nic napisać chociaż wielokrotnie miałabym wiele do powiedzenia. Bałam się jednak, że każdą moją próbę dialogu potraktujesz jako atak na swoją osobę, a tego nie chciałam robić. Wolałam więc milczeć, choć wiele Twoich stwierdzeń było dla mnie bardzo bolesnych i mijających się z prawdą.

    Może Jezus milczy z tego samego powodu, co ja ... by Ciebie jeszcze mocniej nie drażnić. Bo to Bóg, który trzciny nadłamanej nie złamie, lecz pozwoli jej tak długo trwać w pochyleniu aż nie nabierze siły do powstania.

    PUŁAPKA DEMONA ...

    Zarzucasz Bogu obojętność, a to w ogóle jest sprzeczne z naturą Jego Miłości. Jezus umarł za Ciebie i tym samym zignorował kłamstwa demona, w które Ty ... nie wiedzieć czemu uwierzyłaś.

    Kasiu ... nie zatrzymuj się na Wielkim Czwartku i Wielkim Piątku ... idź dalej ... ku WIELKIEJ SOBOCIE ... ku WIELKIEJ NOCY ... ku ZMARTWYCHWSTANIU JEZUSA, którego obraz w naszym sercu się zmienia proporcjonalnie do wiary, której Ci w tym czasie życzę z całego serca.

    OBRAZ JEZUSA ZMARTWYCHWSTAŁEGO ... niech się odciśnie na Twoim sercu z taką mocą, byś potrafiła spojrzeć z radością na swoje "dziś i jutro" ...

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. "Dlaczego tak bardzo Go nie czuję...?"

    Ależ czujesz ... ból i osamotnienie jest również doświadczeniem Jego obecności. Nie zazdroszczę Tobie tego stanu duszy, jak i nie zazdroszczę stygmatykom ich ran. Nawet nie wiem, czy potrafiłabym znieść z godnością takie doświadczenie. Wystarczył mi jeden dzień totalnej pustki, by się nieźle pogubić. Pisałam już kiedyś o tym. To, co mnie wyrwało z tego letargu to POSŁUSZEŃSTWO wobec męża, który widząc co się ze mną dzieje powiedział tylko ...

    W Imię Jezusa, idziemy do Kościoła ...!

    A było to kilka lat temu, w Wielki Piątek. Wbrew moim myślom poszłam, choć z niechęcią ... i nie żałuję. Właśnie w tedy Bóg dotknął mnie POKOJEM najmocniej.

    Gdy przychodziły mi do głowy podobne myśli do Twoich dzieliłam się nimi z mężem, by je wyrzucić na zewnątrz. Dzisiaj widzę, że to, co było kiedyś gehenną jest teraz błogosławieństwem. Rozumiem bowiem wiele z tego, czym pragniesz się ze mną podzielić. Zrozumiałam też, że człowiek bez łaski nie potrafi uwierzyć w obecność ŻYWEGO Boga, choćby szukał Go bardzo uczciwie. Tę łaskę otrzymałam w Kościele.

    MISTERIUM KOŚCIOŁA ...

    "...wiem, że umarł za mnie, ale zrobił to dwa tysiące lat temu, a ja Go potrzebuję dzisiaj... wczoraj... jutro..."

    Jeżeli tego pragniesz, W IMIĘ JEZUSA, IDŹ DO KOŚCIOŁA.

    Brzmi to nieco patetycznie, ale nie dbam o to. Bóg nie zawsze stawia przed nami trudne rozwiązania. W ST Naaman miał się jedynie 7 razy zanurzyć w Jordanie, by pozbyć się trądu. W NT zwykłe błoto Jezus kładzie na oczy ślepca. To my, ludzie ciągle coś komplikujemy i dzielimy włos na tysiące części. Nie potrafimy w prostych rozwiązaniach zobaczyć prowadzenie Boga .. i to nas gubi.

    W Kościele doświadczysz ŻYWEGO BOGA. Nie będzie jedynie postacią sprzed dwóch tysięcy lat. Na każdej Eucharystii stanie przed Tobą i wejdzie z Tobą w żywą relację. W każdej spowiedzi usłyszysz Jego przebaczenie.

    To nic, że czasem emocje nie nadążą za pragnieniem duszy.
    To nic, że umysł nie będzie potrafił sprostać pytanom - dlaczego?
    To nic, że wokół Ciebie będą stali grzesznicy o wiele gorsi od Ciebie
    To nic, że ...

    "... jestem coraz słabsza i w coraz większym poczuciu opuszczenia - czy to dla Boga tak wiele, wlać w jedno małe serce trochę otuchy?"

    Bóg obficie wlewa otuchę we wspólnocie Ludu Bożego, który ma za zadanie wspierać się w wierze, jak i w niewierze. Idąc samotnie rezygnujesz z tej formy współpracy z Bogiem. Twój to wybór i nie mnie go oceniać. Myślę jednak, że jesteś zmęczona i może warto skorzystać z pomocy innych.

    PS

    Nasza znajomość jest jedynie wirtualna. Masz więc o wiele gorzej ode mnie. Zapewniam jednak o swojej życzliwości i stałej modlitwie. Może to będzie dla Ciebie mała iskierka nadziei, pozdr. alicja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  6. "Nie rozumiem tego, co piszesz, że ból i osamotnienie jest również doświadczeniem Jego obecności. Niby w jaki sposób?!"

    Jak kogoś kochasz zaczynasz odczuwać jego emocje. Nie potrzeba wówczas wielu słów, aby usłyszeć sercem to, czego nie są w stanie usłyszeć uszy. Jedni nazywają taką więź - telepatyczną jednością lub intuicją. Inni zaś - duchową obecnością. Między dwojgiem kochajacych się ludzi zdarzają się sytuacje, w których fizyczna odległość nie jest przeszkodą w odczuwaniu bliskości. Jest ona wprawdzie zabarwiona tęsknotą, ale nie ma ona nic wspólnego z doświadczaniem pustki i samotności.

    Relacja z Jezusem jest jeszcze bardziej zanurzona w Miłości. Stąd doświadczenie bliskości może być jeszcze mocniejsze. Zaczynamy odczuwać Jego stany ducha, które mogą być różne. Ewangelia mówi o stanie radości, jak i smutku, o stanie wdzięczności i osamotnienia... Tajemnicą Boga jest sposób objawienia się danej osobie. On wie najlepiej, co jest nam w danej chwili najbardziej potrzebne do nawrócenia i zbawienia. Z Jego ręki wszystko jest dobre, lecz prawie nic zrozumiałe do końca.

    BĄDŻ WOLA TWOJA...

    Ta modlitwa chroni nas przed naszym niezadowoleniem z daru Pana Boga. Szczególnie trudna jest ona do wymówienia, gdy jest nam ciężko. Ale ne ma innej drogi do Światła ... jedynie przez ciemność. Każdy ją musi w sobie doświadczyćwcześniej lub później.

    TRIDUUM PASCHALNE ...

    Każdy człowiek ma w swoim życiu swój Wielki Czwartek, Wielki Piątek i Wielką Sobotę. Dopiero potem ma możliwośc prawdziwie przeżyć ZMARTWYCHWSTANIE. Wielu nie potrafi czekać cierpliwie na ten trzeci dzień i zatrzymuje się w połowie drogi do celu swej wędrówki.

    Dawniej przeżywałaś bliskość, radość; dziś osamotnienie i ogromne zmęczenie. Matka Teresa z Kalkuty ponoć 40 lat doświadczała całkowitej suszy w duszy ... skąd więc znalazła siłę do czynienia dobra w Imię Jezusa nie bacząc na to, że wielu nawet nie wie kim On był?

    Gdy odpowiesz sobie na to pytanie może troszkę lżej ci będzie na duszy.

    "Ale nie wiem, do kogo i jak się zwrócić"

    Ty nie wiesz, ale wie to Bóg. Nie tyle szukaj odpowiedzi, co nadstaw uszy na słuchanie ... ona sama przyjdzie w najlepszym dla Ciebie czasie ... tego jestem pewna!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  7. Kasiu, nic nie przeceniam.

    BOSKI GEN...

    W Biblii jasno jest napisane, że każdy człowiek ma wpisany w swoją duszę obraz Boga. Taki boski gen, który sprawia, że człowiek ma potencjał do budowania relacji z Bogiem i drugim człowiekiem opartej na Miłości ewangelicznej.

    Mistycyzm, świętość, proste zwyczajne życie ... to jedynie formy, w które wkładamy swoje życie. Trudno je czasem przypasować do swojej rzeczywistości. Potrzeba wiele czasu, aby pozbyć się niepotrzebnego balastu, który nie pozwala nam wypłynąć na szerokie oceany.

    PUSTKA ...

    Różne ma przyczyny. Raz jest ona skutkiem nieudolności człowieka, innym razem tajemniczym działaniem Boga. Skutek jest jenak ten sam ... smutek, złość, rozczarowanie, itp.

    SPOSOBY NA PUSTKĘ są różne...

    Można ją przyjąć w milczeniu pomimo niezrozumienia jakie jej towarzyszy i zaufać Bogu, że jest ona jakimś sposobem na zbawienie. /Matka Teresa z Kalkuty/.

    Można z pustką walczyć po swojemu. Rozwiązań jest tyle ile ludzi na ziemi więc trudno się nad nimi rozwodzić.

    Są też i tacy, co szukają winnych poza sobą. W tedy pod adresem Boga pada wiele przykrych słów.

    NAD PRZEPAŚCIĄ ...

    "... wielokrotnie myślałam o tym, że ze strony Boga to jest jak igranie na krawędzi przepaści."

    Myślę Kasiu, że to nie Bóg, ale Ty igrasz na krawędzi przepaści. Takie mam odczucie po przeczytaniu fragmentów na Twoim blogu. Twój umysł wchodzi w bardzo niebezpieczne rejony, że aż strach się czasami do Ciebie zbliżyć, by nie strącić Cię z krawędzi.

    DROGA ...

    "Wiesz dobrze, że ze mną nie tędy droga, że w ten sposób nie przyciągasz mnie do siebie, lecz przeciwnie, odpychasz i powodujesz, że oddalam się, upadam, odchodzę, tracę wiarę"

    To tylko Twoja ocena sytuacji... Czy ludzkie rozwiązania są lepsze od Bożych?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  8. Kasiu, wybacz, ale do blogów Twoich teraz nie zaglądam. Dlatego trudno mi tak z głowy coś zacytować. Kiedyś jednak pomyślałam, że najlepiej byś zrobiła, gdybyś je zlikwidowała dla swojego duchowego dobra. Jest to tylko moje odczucie, o którym nie chciałam mówić. Odważyłam się dzisiaj o tym powiedzieć tylko dlatego, że wprost mnie zapytałaś. Nie chcę osądzać tego, co piszesz. Wyczuwam jednak coś niepokojącego, z czym nie chcę wchodzić w dialog. Mogę się jednak mylić...

    PUSTKA ...

    Właśnie mnie ona dotknęła wraz z ujawnieniem kłamstwa ze strony bliskiej mi osoby. Nie wiem jak ugryźć temat, by tej osoby nie wypłoszyć. Nie potrafię jednak przejść obok tego faktu obojętnie. Mam wrażenie, że ta osoba jest w wielkim nałogu kłamstwa. Przyczyna może tkwić w uzależnieniu od marichuany, albo i innych narkotyków. Naprawdę jestem teraz pogubiona ... totalna ciemność ... zero rozeznania ...

    Przedstawiam tę sytuację Bogu. On wie lepiej jak rozegrać te partyjkę, by nikt nie zginął w tej gmatwaninie ... boję się, że nie udźwignę tego ciężaru.

    Ale ...

    Komu zaufam?
    Kto ma taką moc, by wyciągnąć z grobu umarłego?
    Kto natchnie mnie dobrym rozeznaniem?
    Kto ...

    Człowiek, choć bardzo pragnie jest za słaby, by przejść ciemność w taki sposób, by się w niej całkowicie nie pogrążyć.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  10. Dodałaś mi otuchy ... powiedzenie prawdy nie zabija ... może dać początek całkiem nowej przestrzeni do życia.

    Śmierci i odrzucenia ... tego człowiek najbardziej się obawia, gdy pragnie żyć w PRAWDZIE.

    Kasiu, nawet sobie nie wyobrażasz jak mi pomogłaś podjąć decyzję skonfrontowania się z kłamstwem, które mnie tak wczoraj zabolało. Dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  11. Chodzę i śpiewam, śpiewam i chodzę ... Koronką do Miłosierdzia Bożego zabijam myśli, które niosą strach, żal, smutek, pustkę i rozgoryczenie. Czekam na Niedzielę wyjątkową ... wybraną przez samego Jzusa Miłosiernego ... Jezu ufam Tobie!!!

    - że jesteś ponad strachem
    - że jesteś ponad kłamstwem
    - że jesteś ponad zniewoleniem
    - że jesteś ponad ciemnością
    - że jesteś ponad niepokojem
    - że jesteś ponad bezradnością
    - że jesteś ponad każdą słabością ludzkiego istnienia ...

    Kasiu, Bogu dziękuję za doświadczenie spotkania z Tobą. W każdej rozmowie z Tobą walczyłam ze strachem, że powiem za dużo, za mocno i potem będę żałować i bić się w pierś, że z powodu mojego wielomóstwa złamię w Tobie to, co takie kruche, a zarazem piękne. Gdy zapytałaś mnie o refleksję na temat Twojego bloga zadrżałam ze strachu. Sama siebie pytałam, czy można mi powiedzieć do końca o swoich odczuciach.

    Bo wiesz... niejednokrotnie szczerość zabija i gasi lekko tlący się knotek wiary. Bałam się okropnie wziąć tę odpowiedzialność na siebie. Pisząc do Ciebie ostatni post położyłam na szali prawie wszystko ... moją empatię do Ciebie, życzliwość ... Przygotowałam się na koniec naszej pięknej relacji, a Ty zrobiłaś coś, czego się nie spodziewałam, że tak szybko nastąpi. Nie obraziłaś się na mnie, nie odrzuciłaś mojej przyjaźni ...

    Teraz stoję przed kolejną trudną rozmową. Dzięki Tobie doświadczyłam, że bolesna PRAWDA nie zabija, lecz wyzwala. Rzeczywistością w moim sercu stało się Słowo: JA JESTEM DROGĄ, PRAWDĄ i ŻYCIEM. Dzięki Tobie odzyskałam wiarę, że mogę powalczyć o NOWE ŻYCIE z osobą, która przez swoje wieloletnie kłamstwa burzy relację zaufania.

    Jeszcze raz ... BARDZO CI DZIĘKUJĘ!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  12. Modlitwa jest mi teraz bardzo potrzebna...

    MIŁOSIERDZIE BOŻE...

    Teraz wiem, że to Jezus Miłosierny nas spotkał, aby doprowadzić nas do tego dnia, do jutrzejszej Niedzieli Miłosierdzia, do ... ? .... to się jszcze dowiemy w swoim czasie.

    Masz rację, boję się odrzucenia i prawdy, która za tym kłamstwem jest schowana. Ale to jest do przełknięcia ...

    Najbardziej boję się o tę osobę, by pod ciężarem prawdy nie upadła jeszcze bardziej i nie targęła się na swoje życie. Wciąż w mej pamięci pozostaje mi młoda dziewczyna, która próbowała się wyrwać z sekty, lecz tak ją otoczyli swoją siecią, że pomimo wielu prób nie uało mi się ją zatrzymać. Popełniła samobójstwo. I chociaż jej brat dziękował mi, że walczyłam o nią jak lew, to ja i tak bardzo długo nosiłam w sobie poczucie winy za jej wybór.

    Teraz może nie sekta, ale inne zło krąży wokół innej osoby. Bez Jezusa Miłosiernego nie da rady się do niej zbliżyć bezpiecznie. Poza tym ... WOLNA WOLA ... z niej skorzystała moja przyjaciółka targając się na swoje życie. Nawet Bóg ją uszanował. We mnie nie ma tyle siły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  13. OBOJĘTNOŚĆ ...

    Jest ona zaprzeczeniem Miłości, która czasem jest nie do zrozumienia przez człowieka.

    Historia Abrahama ... nie wyobrażam sobie jego rozpaczy w próbie z Izaakiem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  14. Próba obnażyć ma prawdę o sercu człowieka ... CZŁOWIEKOWI, a nie Bogu. Ma odpowiedzieć na pytanie - w Kim pokładamy nadzieję w sytuacjach całkowitej rozpaczy.

    IZAAK ...

    Widać potrafił zaufać ojcu bezgranicznie, jeżeli przy nim został i opiekował się nim do późnej starości.

    Chyba potrzeba nam takiego ZAUFANIA ... dziecka do Ojca.

    OdpowiedzUsuń
  15. "Prawdziwych Przyjaciół poznaje się w biedzie..."

    Czy to powiedzenie jest sloganem i jedynie prawdą dla głupców?



    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  16. Witaj Kasiu

    Nie miałam możliwości napisania wcześniej, lecz porozmawiałam na nurtujące Cię pytania z moim mężem. Oto kilka refleksji.

    1.

    BIBLIĘ NALEŻY CZYTAĆ W KONTEKŚCIE KULTUROWYM DANEGO OKRESU HISTORYCZNEGO

    Fragment o Abrahamie odnosi się do czasów, w którym codzienną praktyką kultu religijnego było składanie ofiar z ludzi. Od takiej formy kultu Bóg zaczyna dialog z Abrahamem, którego przygotowuje na zamianę ofiary z ludzi na krwawą ofiarę ze zwierzęcia (baranka).

    W NT - Jezus ustanawia nową ofiarę ze swojego życia, która po Ostatniej Wieczerzy przyjmuje bezkrwawą ofiarę Jezusa w Tajemnicy Eucharystii.

    Reasumując:

    Poprzez historię zbawienia Bóg jasno określił swoją wolę, że żadna ofiara z człowieka, ani zwierzęcia nie jest mu miła. Człowiek jednak potrzebuje wiele czasu, by tę prawę poznać, doświadczyć i częściowo zrozumieć.

    2. ŚMIERĆ ...

    Napisałaś: "Ale jak ona się ma do Boga, którego pomoc nie nadeszła we właściwej chwili i odebrali sobie życie?"

    Co to znaczy - właściwa chwila?

    W przypadku. o którym piszesz - to czas przed śmiercią człowieka. Bóg jednak przekroczył granicę ziemskiego bytowania i zaprasza nas, abyśmy za Nim poszli. Wiąże się to z tajemnicą naszego bolesnego umierania, które jednakże nie jest końcem bytu człowieka.

    Są różne drogi umierania.

    Jedne są łatwiejsze do przyjęcia, inne trudniejsze. Mojej koleżance "pomogli" ludzie, którzy ją perfidnie osaczyli, a potem zostawili samą. Za ich namową zerwała wszelkie kontakty rodzinne. Ci, co ją kochali zostali odrzuceni. Nie winię mojej przyjaciółki za jej rozpacz. Nie winię też Boga, który korzysta z dobroci wielu ludzi, by nieść pomoc zrozpaczonym. Nic jednak oni nie są wstanie zrobić, gdy drugi człowiek nie chce przyjąć ich pomocy. Wynika to z wolnej woli, jaką każdy z nas otrzymał.

    Po tamtej stronie dopiero się okaże, kto tak naprawdę wienien jest jej śmierci. Ufam, że jej rozpacz będzie dla niej w jakiejś mierze usprawiedliwieniem.

    3. PRÓBY ...

    Nikt nie powiedział, że nie będą boleć. Jeżeli uważasz, że droga do Boga pozbawiona jest cierpienia to spójrz na krzyż, ale się na nim nie zatrzymuj. Idź dalej!!! Do grobu, aby zobaczyć, że jest on pusty. Na widok tej PUSTKI kobiety z Ewangelii się przeraziły, wpadły w rozpacz. Nie zatrzymały się jednak, lecz poszły szukać swego Mistrza ...

    Idź za nimi. Tylko wtedy usłyszysz kojące słowa ... POKÓJ TOBIE ...

    PS

    Znam ludzi, których cierpienie uszlachetniło.

    OdpowiedzUsuń
  17. Napisałaś:

    "... (a gdzie przykazanie "nie będziesz zabijał"? czy Bóg zmienia zdanie?!) albo jak mogłoby posłużyć Izaakowi, który ledwo uciekł grabarzowi spod łopaty!"

    Abraham nie znał tego przykazania, które na górze Synaj Bóg przekazał Mojżeszowi. Poza tym od tego patriarchy zaczyna się dopiero tworzyć Naród Wybrany.

    Izaak jest pierwszą OBIETNICĄ BOGA. Począł się z woli Boga, gdyż jego rodzice byli niepłodni. Resztę chyba znasz, więc nie ma co się rozpisywać.

    BÓG DAJE ŻYCIE CZŁOWIEKOWI. NIE JEST ONO JEDNAK SZANOWANE PRZEZ CZŁOWIEKA.

    Za ten stan rzeczy odpowiada grzeszny człowiek, a nie Bóg!

    OdpowiedzUsuń
  18. http://alicjan.blogspot.com/2012/03/biomordercy.html

    Tam pisałam na temat szacunku człowieka do życia ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  19. A kto powiedział, że Bóg kiedykolwiek zezwalał na zabijanie?

    Wyszedł jedynie od DOŚWIADCZENIA, które było zrozumiałe dla Abrahama. Ono stało się podstawą do rozmowy na temat nowego sposobu oddawania kultu Bogu.

    SZACUNEK DO ŻYCIA...

    Pamiętam o tym co pisałaś wcześniej. Podałam ten link po to, żeby potwierdzić smutną prawdę o tym, że to CZŁOWIEK JEST SPRAWCĄ ŚMIERCI, a nie Bóg.

    Powiesz ... to dlaczego na to pozwala?

    Jedną znam odpowiedź - szanuje wolną wolę każdego człowieka co do wyboru dobra lub zła. No i czeka cierpliwie na tych, którzy poszli drogą śmierci. Nawet, gdy ceną za to czekanie jest cierpienie niewinnych ludzi. Na szczęście na ziemię spływa wiele łask, które wspierają człowieka w drodze ku całkowitemu wyzwoleniu się spod jarzma śmierci. Bóg powiedział do św. Pawła ...

    STARCZY CI ŁASKI WYTRWAĆ W DOBRYM ...
    MOC W SŁABOŚCI SIĘ DOSKONALI ...

    Z Kazania na Górze wynika, że jest to na szczęście okres przejściowy, który definitywnie skończy się wraz z sądem ostatecznym. A na ziemi... no cóż ... "Jeden drugiego brzemiona noście i tak wypełniajcie prawo Chrystusowe."

    Tak naprawdę, to nie rozumiem Twojego nastawienia do Boga. Ciągle Go oskarżasz za coś, czego nie uczynił. Przypisujesz mu zło, które ma swoje źródło w nieposłuszeństwie demonów i ludzi. Myślę, że takie patrzenie jest przyczyną Twoich rozterek i czas się jemu dokładnie przyjrzeć. Nie jestem kompetentną osobą do rozeznawania tych spraw. Proszę więc, abyś była wobec mojej osoby wyrozumiała, gdy powiedziałam coś niestosownego. Dzielę się jedynie mym niepokojem.

    Dziękuję też za modlitwę i proszę o więcej. Sprawa jest bardzo delikatna i trudna. Musi wpierw wygasnąć we mnie całkowicie żal. Potrzebuję też rozeznania w Duchu Bożym, aby ta rozmowa przyniosła nowe życie, a nie śmierć w szerokim jej znaczeniu. Myślę bowiem nie tylko o śmierci fizycznej, ale i tej - duchowej, psychicznej, emocjonalnej itp. Myślę, że miesiąc maj będzie stawiał przede mną nie lada wyzwania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  20. Kasiu, ja również wiele spraw nie rozumiem. Na wiele pytań przestałam już szukać jasnej odpowiedzi. Gdy one są mi naprawdę potrzebne przychodzą z natchnieniem, o które się modlę. Wielokrotnie mogłam się o tym przekonać. Dlatego staram się poskromić nieco swój umysł, by nie dojść do absurdalnych wniosków. Boga nie da się ubrać w piękną i klarowną definicję.

    Napisałaś: "Bóg jakoś nie spieszył się z przykazaniami, mimo że Abraham nie był pierwszym człowiekiem na świecie".

    CZAS ...

    To tylko ludziom się wydaje, że coś jest za późno, lub za wcześnie.

    DROGA KRZYŻOWA ...

    Napisałaś: "Podobnie jak nie rozumiem, dlaczego – jeśli chciał „ułaskawić” ludzkość, zbawić ją – to musiał uczynić to za pomocą tak okrutnej jatki, jaką musiał przejść Jezus."

    Już na krzyżu wołano do Jezusa ...Mt 27, 40. - "Jest Królem Izraela: niechże teraz zejdzie z krzyża, a uwierzymy..."

    Ks. T. Horak komentuje ten fakt kuszenia Jezusa. Bardzo podoba mi się stwierdzenie o przekraczaniu granic biologicznego instynktu samozachowawczego. Bez Boga nie da się tego uczynić.

    Podaję link:

    http://www.opoka.org.pl/biblioteka/Z/ZD/wpost_kuszenie3.html#

    OBOJĘTNOŚĆ ...

    Jezus powiedział, abyśmy byli zimni, albo gorący. Nigdy zaś letni i obojętni.

    Piszesz: "mam Mu za złe tylko jedno: obojętność. Być wszechmogącym, patrzeć spokojnie na cierpienie – i nie pomóc…?"

    Tylko jedno ... ???!!! Nie ma chyba boleśniejszego oskarżenia wobec Miłości Boga, który swego Syna poświęcił w ofierze dla naszego zbawienia.

    POMOC BOGA ...

    Nie potrafimy jej w obliczu cierpienia zrozumieć, ale to nie znaczy, że jej nie ma. Przyjdzie czas na pojęcie tego co niepojęte. Może jutro, a może za trzy dni, albo za ... nie wiem kiedy, więc staram się czekać w miarę moich możliwości cierpliwie. A gdy nie mam siły proszę o wsparcie innych ... tak jak teraz.

    VIP - y Pana Jezusa idą drogą wiary z podniesioną głową w obliczu cierpienia. Daleko mi do nich

    OdpowiedzUsuń
  21. Piszesz: "Inne pytanie, które od dawna mnie nurtuje, dotyczy wolnej woli. Czy my ją mamy tak naprawdę? Chyba tylko jej pozory… No bo jak się ma do wolnej woli np. niezawiniony przez siebie wypadek, choroba, których nie prowokowaliśmy i których nie wybraliśmy itd.?"

    WOLNA WOLA ŚWIADOMEGO WYBORU...

    Podajesz jedynie przykłady trudnych doświadczeń, wobec których można przyjąć różne postawy. Zależne będą one od wielu czynników. Jednym z najważnieszych jest wolna wola.

    OdpowiedzUsuń
  22. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  23. Rozumiem Twój bunt ... wynika on z bólu.

    "Za późno" jest w wymiarze ziemskim gdyż sami sobie już pomóc nie mogą. Nie mniej jednak, gdyby było "za późno" w wymiarze nieba nie miałabym w sobie przynaglenia prosić Boga o Miłosierdzie dla Małgosi, Dzidka, Andrzejka, Stasia i wielu innych bliższych i dalszych mi osób. Nadal modlę się za nich i za tych, którzy przyczynili się do ostatecznego aktu rozpaczy.

    Nasuwa się pytanie - czy wierzysz w życie wieczne? Bo jeżeli nie, to moje tłumaczenie będzie warte tyle, co plewy na wietrze.

    POMOC BOŻA ...

    To, że teraz rozmawiamy ze sobą o trudnych sprawach świadczy, że w chwili najgorszej ciemności ON był przy Tobie i chronił największy dar jaki posiadasz ... życie. Ufam też, że dał Ci kolejną szansę, abyś w tym życiu przeżyła jeszcze nie jedną radość ... i o to się modlę każdego dnia.

    TRUDNE DOŚWIADCZENIA ...

    Nie miejsce tu pisać o wszystkich bólach i doświadczeniach przez które przechodziłam i nadal przechodzę. Teraz padam ze zmęczenia i z troski o Wojtusia, który z mamą leży w szpitalu z podejrzeniem poważnego zakażenia.

    Nie winię jednak Boga o to, że pozostawił mnie samą z tym niechcianym bagażem, które przynosi życie. Wręcz przeciwnie, proszę, by dał mi siłę i umiejętność radzenia sobie w tej sytuacji. Po trzech nieprzespanych nocach okazuje się, że najgorsze scenariusze mojej wyobraźni zaczynają nieco tracić na mocy. A w ich miejsce przychodzi pokój serca. Niecierpliwośc zamienia się w ufne czekanie na wolę Bożą. Bo dla mnie Bóg jest w niektórych sytuacjach nie zrozumiały, nie znaczy to jednak, że obojętny na to, co mi sie przytrafia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  24. Wracam ze szpitala od Wojtusia. Byłam tam od rana, by Natalka też mogła trochę pobyć ze swoją mamusią i dziadkiem. Sytuacja chyba opanowana. Wojtek się śmieje od ucha do ucha. Jutro ostatnie wyniki powiedzą może co nieco ... a może i nie. Jest jeszcze inna opcja tego stanu alarmowego ... ząbki. Tak więc nawet maleńki Wojtek zaczyna z bólem wchodzić w realia naszego życia. Padam,jak kawka ... ale dzielę się moją radością:)

    Dzięki za to zdanie - "Alicjo, jesteś dziwną osobą: czasem mnie wkurzasz, a czasem wzruszasz :)" ... uśmiechnęłam się naprawdę szczerze, Pomyślałam, że przynajmniej na blogu nie jest nudno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Na szczęście ...

      Zdałam sobie sprawę z tego, że na szczęście można patrzeć z różnych perspektyw. Bo - szczęściem dla mnie są wspomnienia z wczesnego dzieciństwa moich dzieci. Natalka i Wojtuś te wspomnienia jeszcze potęgują ...

      Usuń
    3. Mówi się, że miłość matki potrafi zdziałać cuda, czasem pokonuje nawet śmierć. Wzruszający film, który bije rekordy oglądalności w internecie, rozpoczyna się dramatyczną sceną. W szpitalnym łóżeczku leżą nowo narodzone bliźnięta, ale jedno z nich jest martwe. Brzmi niewiarygodnie, ale takie rzeczy naprawdę się zdarzają. Medycyna zna przypadki, w których dzieci ożyły w podobny sposób...

      zobacz:

      http://dzieci.pl/kat,1033665,title,Milosc-matki-przywrocila-dziecku-zycie,vid,16809364,video.html

      PS

      Dzisiaj na nowo się wzruszyłam i tym wzruszeniem pragnę się podzielić

      Usuń
    4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    5. tam jest film bez reklam

      http://alicjan.blogspot.com/2014/08/realnosc.html

      Usuń
  25. Witaj Alicjo:-)

    Raduję się razem z Tobą:-)

    Pozdrawiam Cię serdecznie:-)

    P.S.
    Zapomnieć jednak trudno;-)
    Myślami jestem zawsze:-)

    OdpowiedzUsuń
  26. Zapomnieć jednak trudno ...

    Czasem trudne sprawy potrzebują uzdrowienia pamięci i wyobraźni. Poza tym przebaczenie jest bratem zapomnienia ... idą w parze i bez siebie nie są w stanie dobrze funkcjonować.

    OdpowiedzUsuń
  27. Miło było Cię poznać i dziękuję za wszystkie rady.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  28. Trochę trudno dialogować z osobą, której imienia nawet nie znam ... :) pozdr.

    OdpowiedzUsuń
  29. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  30. Już dzisiaj będę wspierać modlitwą, :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  31. Cieszę się:)

    A tak poza tym ...

    Za mną chrzest Wojtusia, organizowanie placu zabaw dla wnuków ... dziadek zaszalał na maksa ... no i jeszcze ... 70 - lecie naszej szkoły, długi pracowity czas "wolny" i wielkie sprzątanie ogrodu, który przypomina bardziej busz rodem z Amazonii ... zmęczona jestem ale zadowolona. Tylko pisanie musi poczekać na dogodniejszy czas.

    Mam już kilka pomysłów i przemyśleń ... a więc do usłyszenia. Jak pierwszy dzień matury u córki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  32. Pragnienia wychodzą z duszy człowieka ... one zawsze mają swoje spełnienia w źródle ŻYCIA.

    Św. Augustyn powiedział, że "niespokojne serce jego dopóki nie spocznie w Bogu". A Stwórcę można doświadczyć na łonie natury ... w moim ogrodzie również; nawet gdy trzeba się przedzierać przez pokrzywy i osty. Daleko mu do rajskiego wyglądu. Patrząc na biegającą Natalkę widzę ile w nim niebezpiecznych miejsc, które by należało przeorać i wyprostować. Oczywiście ... to moja wizja bezpieczeństwa ... wnusia widzi pochylające się drzewa i właśnie one są dla niej najatrakcyjniejsze. Wojtek nadsłuchuje śpiew ptaków, a mnie przypomina się baśń H. Andersena - "Słowik". Na nic cesarskie komnaty ...

    WOLNOŚĆ ...

    To wartość cenniejsza od poczucia sytości. Nie zastąpi jej żadna złota klatka, choćby z najcenniejszego kruszcu wykonana. Ma jednak ta wartość swoją cenę jak i swoje niebezpieczeństwa i trudy. W ciemności lasu słowik wije swoje gniazdo ... tam odzyskuje głos i pragnienie śpiewania na cześć Stwórcy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  33. NATURA ..

    Jest dziełem Stwórcy. To żywy obraz zmieniający się zgodnie z prawami ewolucji. Galeria Mistrza ogarnia wszechświat. Nikt Mu nie dorówna w kunszcie artyzmu.

    ŚWIĄTYNIA ...

    Jestem pełna zdumienia, że ten Mistrz zamieszkał w świątyni ręką ludzką zbudowaną. Dzisiaj byłam z przedszkolakami w progach domu Bożego. One naprawdę widzą i czują obecność w niej Boga. Udzieliła mi się ich wrażliwość na sacrum.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  34. Pisząc o świątyni miałam na myśli żywą obecność Boga w Eucharystii. W tej postaci jest jedynie w tabernakulum. To jedyne i wyjątkowe miejsce ... takie epicentrum nieba na ziemi ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jezus mówił, że Bóg jest w Niebie, a nie w tabernakulum.
      Ta Pani naiwność jest szkodliwa.
      Nie wolno Boga sprowadzać do przedmiotu, jakim jest opłatek.
      Eucharystia ma być symbolem spożywania pokarmu duchowego jakim jest Słowo.
      Lucyfer cieszy się z ludzi, których odciął od Boga w Niebie, a połączył z kawałkiem ludzkimi rękami wypieczonego opłatka zamkniętego w tabernakulum.
      To jest PONIŻANIE BOGA!
      NIEBO jest poza światem, a my jesteśmy w świecie, w materii.
      Kto się nie wzniesie poza materię, zginie razem z nią.
      Równie dobrze ktoś może wierzyć, że zamknął Boga żywego w pudełku od zapałek, ale co mu to da, poza chwilową przyjemnością?
      Bóg jest w Niebie i nie schodzi na Ziemie na nasze zawołanie. Żeby tak się mogło stać, a stało się tak JEDEN JEDYNY RAZ, potrzebne było ziemskie ciało Jezusa poczętego z najczystszej z kobiet.
      Świat przenika i ożywia boża siła, to ona jest wszędzie, ale ON JEST W NIEBIE, poza swoim stworzeniem.

      Usuń
    2. Poza stowrzeniem?! Chyba Pani żartuje.

      Matka porzuci swoje dziecko, ojciec potrafi je zabić, ale nie Bóg, który z Miłości do nas posłał swojego Syna by nas zbawić.

      Usuń
    3. Pani Alicjo!
      Myślałam, że katolicy znają naukę Jezusa.
      Nie będę "walić" cytatami, w końcu to nie ja studiowałam teologię. Ale po pierwsze trochę logiki:
      Bóg jest TAM (od zawsze) gdzie był i skąd posłał Jezusa.
      Jest to dla nas nieosiągalna nawet w wyobraźni BOSKA SFERA.
      Trochę przybliża ją nam Jan w Apokalipsie. Przecież Bóg był jeszcze przed stworzeniem świata.
      Po drugie : Jezus modlił się do Boga Ojca nie przed tabernakulum.
      Po trzecie: Do Łotra na krzyżu powiedział "Jeszcze dziś będziesz ze mną w raju".
      Nigdzie, w żadnych słowach Jego nauki nie było ani jednego o tabernakulum. " Przed stworzeniem był Bóg Jedyny! Podczas powstawania stworzenia oddzielił Bóg część swej woli, by była samodzielnie czynna w stworzeniu i w ten sposób stał się Dwójjedyny. Kiedy okazało się koniecznym posłanie błądzącej ludzkości pośrednika, albowiem Boża czystość nie dopuściła do bezpośredniego kontaktu z ludzkością, która się dobrowolnie spętała, oddzielił Bóg w miłości część siebie samego, by na pewien czas zbliżyła się do ludzkości. Bóg chciał w ten sposób stać się dla ludzi znów zrozumiałym i stał się od narodzin Crystusa Trójjedyny!
      Dla wielu stało się jasne, kim jest Bóg Ojciec, Bóg Syn, lecz "Duch Święty" pozostawał pojęciem nadal niejasnym. Duch Święty jest Sprawiedliwością wykonawczą, której odwieczne prawa, niezmienne i nieugięte, przepływają, niczym krew, przez wszechświat i dotąd tylko je odczuwano i nazywano: Los! Karma! Boża wola!" - Cytat z " W Świetle Prawdy Przesłanie Graala"

      Usuń
    4. Niebo jest tam, gdzie jest Bóg. Nie ograniczałabym Jego obecności jedynie do boskiej sfery. On JEST tam, gdzie sam chce być.

      Usuń
    5. Ale przyzna Pani, że Jezus nauczał o Ojcu, bo nikt inny Boga Ojca znać nie mógł.
      Mówił: " W domu Pana jest mieszkań wiele."
      I jedynie dobre zrozumienie tej nauki daje zbawienie, pozwala ludziom zbliżyć się do Boga. Fałszywe poglądy zamykają ludziom drogę. A to człowiek powinien zbliżać się do Boga.
      " Ojcze nasz, któryś JEST W NIEBIE..."
      Jasno, wyraźnie. W Niebie, a nie na Ziemi!

      Usuń
    6. Pisze Pani: "A to człowiek powinien zbliżać się do Boga."

      Ewangelia inaczej mówi:

      Pan Jezus w Ewangelii św. Jana uczy, że nikt nie może sam z siebie uwierzyć, jeśli go Bóg nie pociągnie: „Nikt nie może przyjść do mnie, jeśli go nie pociągnie Ojciec, który mnie posłał”;

      Usuń
    7. Ale Jezus mówił też o tym, że jest Drogą, że nikt nie przychodzi do Ojca inaczej, jak przez Niego.
      Stąd wynika, że Jezus wskazał drogę do Boga, ale po tej drodze człowiek musi IŚĆ.
      Jezus żyje w człowieku w takim sensie, że był i jest Miłością.
      Jeśli w człowieku jest czysta miłość do kogokolwiek, ale musi być to czysta, prawdziwa miłość, to jest połączony ze Źródłem wszelkiej Miłości. Innego połączenia nie ma i nie może być.
      Ale to nie znaczy, że sam Bóg mieszka w człowieku.
      Można zobaczyć wielkość Boga w stworzeniu tak jak wielkość i talent malarza w jego obrazie. Ale nikomu nie przyjdzie do głowy myśleć, że sam we własnej osobie malarz jest zawarty w swoim dziele. To porównanie jest dobre, żeby zrozumieć, jaki aspekt Boga jest zawarty w naturze.

      Usuń
    8. Ma Pani rację ... JEZUS JEST DROGĄ. Malarz zaś nie jest swym obrazem, co do tego nie mam wątpliwości.

      Wciąż jesteśmy dopiero przed odkryciem tej tajemnicy Boskiego Słowa. Logika człowieka jest oparta na tym co stworzone i nie jest w stanie wyjaśnić wielu prawd objawinych nam przez Boga.

      Wrócę jeszcze do Pani wcześniejszej wypowiedzi:

      "Ta Pani naiwność jest szkodliwa.
      Nie wolno Boga sprowadzać do przedmiotu, jakim jest opłatek."

      Nie bardzo wiem, w czym moja naiwność komukolwiek może przeszkaszać, ale mniejsza o to.

      OPŁATEK ...

      Dziwną on nosi w sobie tajemnicę i moc, jeżeli potrafi przez ponad 50 lat utrzymać przy życiu kobietę, która nie jest w stanie przełknąć kropli wody. To jest fakt! Są świadkowie i dokumentacja osób szukających odpowiedzi na to zjawisko. Wszyscy są wobec tego znaku bezradni.

      ZNAK ...

      Można wobec niego przyjąć różne postawy. Można mu zaprzeczać, ale głupotą jest swoją ludzką logiką nad nim jedynie mędrkować. Proszę więc szukać dalej ... może znajdzie Pani coś na potwierzenie swojej teorii, życzę powodzenia.

      MARTA ROBIN

      https://www.youtube.com/watch?v=R0ywm8ILDYs

      Usuń
    9. Można komuś wszystko wmówić. Kłamstwo powtarzane często po pewnym czasie dla wielu staje się prawdą, ale Prawda jest inna.
      Napisałam, że Pani naiwność jest szkodliwa, bo jest szkodliwa dla Pani ducha. I dla innych, którym Pani przekazuje swoje prawdy. Jeżeli już dawno udowodniono, że pod wpływem silnej sugestii materialne ciało reaguje w najróżniejszy sposób, łącznie z tym, że nawet suki maja ciąże urojone i brzuch im rośnie, to nie znaczy, że są w ciąży.
      Lucyfer zwodzi też w ten sposób, że czyni "cuda". To, co nie jest zgodne z prawami natury zwykle pochodzi z tej strony. Może uzdrowić czyjeś ciało, ale ma duszę osoby, która popełnia grzech bałwochwalstwa. Myślę, że Bóg uzdrawia ludzi i bez opłatka. Dziwnym by był Bogiem, jeśli by Jego łaska była uzależniona od tego. Silna wiara i pokora to co innego.
      W PRZESŁANIU jest napisane, że kto kłania się przed Słońcem lub w monstrancji widzi Boga żywego, bluźni tak przed Bogiem.
      Ja nie piszę ze swojego rozumu, ale na podstawie Przesłania, z którym się w pełni zgadzam po kilkuletnim czytaniu i przemyśleniach.
      Ludzie naprawdę umniejszyli wielkość Boga, przypisując Mu samowolę, a więc niedoskonałość, gdy tymczasem Bóg stworzył żelazne prawa i sam ich przestrzega.

      Usuń
    10. Dodam, że Bóg RAZ zstąpił na Ziemię w osobie Chrystusa.
      Gdyby miał wstępować we wszystkie opłatki lub inne przedmioty, to by było skalanie. Boskość a materia to niewyobrażalna przepaść.

      Usuń
    11. Nie mówię Pani, aby się Pani kłaniała przed Jezusem Eucharystycznym, lecz aby próbowała Pani uczciwie rozeznać się w znakach dla Pani niezrozumialych.

      Na razie podała Pani argument autosugestii ... Martę Robin badali pod tym kątem psychiatrzy wielkiego formatu i obalili ten kierunek myślenia.

      Lucyfer ... ? Wątpliwa sprawa.Potrafi czynić cuda i uzdrawiać swoja mocą. Mówi o tym nawet człowiek, którego świadectwo podałam niżej w trzech linkach. Nigdy jednak demon nie dopuści, by powstawały wspólnoty oparte na przykazaniu Miłości. A właśnie takie są owoce świadectwa życia Marty Robin.

      Usuń
  35. JEZUS ŻYJE ...

    https://www.youtube.com/watch?v=NpcogsgIXzk

    https://www.youtube.com/watch?v=Fe7eDROaOh8

    https://www.youtube.com/watch?v=w3PsooxylSk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  36. Masz rację Kasiu, ŻYJE...nie tylko obok nas, ale i w nas. To Jego Miłość sprawia tak bliską relację z człowiekiem. Mylą się ci, którzy uważają, że Bóg jest gdzieś daleko, poza nami. Trudno to jednak udowodnić empirycznie. Stąd rozumiem tych, którzy wątpią. Przychodzi jednak czas doświadczenia tej bliskości i wtedy żadne argumenty nie są w stanie tego doświadczenia duchowego wymazać z pamięci.

    Modlę się za każdego odwiedzającego mój blog, aby chociaż raz tego doświadczył w sobie, bo to jest takie musnięcie nieba na ziemi.

    Jak tam Twoja córka i jej matura?

    OdpowiedzUsuń
  37. "Mylą się ci, którzy uważają, że Bóg jest gdzieś daleko, poza nami. "

    Cytuję Pani słowa.
    Tęsknię do Boga, bo jest daleko i poza mną.
    I ufam, że się nie mylę.
    Czy to nie jest aby próżność?

    OdpowiedzUsuń
  38. Jeżeli jest to próżność, to niech mi Bóg i Pani wybaczy.

    Nie umiem sobie jednak wyobrazić Boga daleko od człowieka, którego kocha. Nikt nie zasłużył na Jego bliskość tak, jak nikt nie jest godzien, by Bóg za niego oddał życie. Jeżeli tak jest, to nie dlatego, że człowiek tak chce, lecz dlatego, że Bóg tak zdecydował.

    OdpowiedzUsuń
  39. "Nigdy ani Kościół, ani szkoła nie zadowoliły waszej wewnętrznej tęsknoty do prawdy. Rzeczywista Trójjedyność Boża była dla was w zasadzie nieustanną tajemnicą, z którą w końcu staraliście się jakoś pogodzić. Czy w takim stanie możecie się tak szczerze i żarliwie modlić, jak to jest potrzebne? To nie możliwe. A wy powinniście i musicie zbliżać się do swego Boga! Mówienie o czy niewłaściwym w związku z bardziej głębokim myśleniem o Bogu jest przecież czymś niedorzecznym. Leniwi i wygodni nawet twierdzą, że to bluźnierstwo. Ja jednak powiadam wam: konieczność zbliżania się tkwi w całym stworzeniu. Nie jest więc pokorny ten, kto tego unika, a wręcz odwrotnie - jego zarozumialstwo nie zna granic! W ten sposób przecież żąda, by Bóg zbliżał się do niego, a to przecież człowiek powinien starać się podejść do Boga bliżej, by Go poznać.
    Obłuda i wygodnictwo, wszędzie, gdzie się tylko nie spojrzy, a wszystko to pod płaszczykiem fałszywej pokory."

    Przepisałam Pani fragment Przesłania.
    Można mieć Boga w sercu, jeśli się Go faktycznie kocha, ale tylko poprzez te odczuta do Niego miłość. Tak, jak nosi się w sercu swoich bliskich. Ma Pani w sercu córkę, ale nigdy by Pani nie stwierdziła, że córka jest w Pani (poza oczywiście okresem ciąży...).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niemożliwe pisze się oczywiście łącznie, przepraszam za niepotrzebna spację.

      Usuń
  40. Już kiedyś pisałam, że nie dażę zaufaniem Przesłania, ani nie jest ono dla mnie autorytetem, Zatem nie wejdę z nim w polemikę słowną. Strata czasu.

    Panią zaś szanuję i niech tak pozostanie. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  41. Z Przesłaniem nie można wchodzić w polemikę, tak samo jak nauką Chrystusa. Przesłanie jest bowiem kontynuacją tej nauki. Cóż, każdy ma wolną wolę

    OdpowiedzUsuń
  42. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  43. wolna wola ... w tym jesteśmy jednomyślne :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Moja przyjaciółka powiedziała mi przed chwilą, żebym przestała do Pani pisać.
    "Nie pisz już, ona tego nie chce. Jest katechetką i zbudowała na tym całe swoje życie. Ma za dużo do stracenia."
    A po chwili dodała:
    "Każdy ma coś do stracenia, jeżeli chce wejść na właściwe tory".

    I to też jest, niestety, prawda...

    OdpowiedzUsuń
  45. Kasiu, nie wiem co powiedzieć, Przykro mi :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Pięknie powiedziane, pozdrawiam i modlę się za Ciebie

      Usuń
  46. do Pani Anonima

    Myli się Pani, że nie chcę z Panią rozmawiać. Czekam na Pani posty zawsze. Nie zawsze jednak się z Panią zgadzam, a to jest pewna róznica.

    Mamy też czasami spójne poglądy, więc nie widzę problemu, by nadal dialogować. W przeciwieństwie do Pani koleżanki nie obawiam się niczego, za to ona obawia się, że Pani pomieszam w głowie. Przerabiałam takie opcje ze świadkami Jehowy, u których jestem na "czarnej liście". Swój wybór argumentują moją niechęcią do nich, co jest totalną nieprawdą. Wszyscy jesteśmy Dziećmi Boga!

    Jest Pani osobą wolną i szczerą w poszukiwaniu prawdy. Z tego jak Pani pisze wyczuwam miłość do Boga, a to mnie zawsze zachwyca u innych ludzi ... nawet wtedy, gdy w mojej ocenie nieco błądzą w Jego poznaniu. Zrobi Pani co będzie Pani uważała za słuszne, ale niech Pani wie, że zawsze będzie u mnie miłym gościem, powodzenia.

    OdpowiedzUsuń
  47. Pani Alicjo, sytuacja jest śmieszna trochę, a nawet bardzo, dla osób postronnych, którzy to czytają.
    Przynajmniej mnie rozbawił ostatni Pani komentarz. Moja przyjaciółka nie boi się, że mi Pani namiesza w głowie, bo jak dotąd trzeźwo i samodzielnie myślę. Nie jestem naiwna i łatwowierna, choć mam , jak to się mówi, otwarty umysł. Za jego sprawą we wczesnej młodości poznałam pobieżnie naukę ŚJ pozwalając im przychodzić do mnie co tydzień. Jednocześnie chodziłam na lekcje religii w liceum. Ale było to dawno, bo jesteśmy obie z tego samego rocznika.
    Wyszło mi to na dobre, bo zachęcało do samodzielnego czytania Biblii w o wiele szerszym zakresie, niż robi to dorastająca młodzież. Mam znajomą w tej sekcie i przyznam, że jest ciężko. Ale z Panią też jest ciężko, jak z każdym, kto widzi "swoje", a nie patrzy, gdzie może leżeć prawda. Gdy na argumenty przeciwko ich tezie, że jakoby raj był i będzie na Ziemi stwierdziłam, że Chrystus do Łotra na krzyżu powiedział "Jeszcze dziś będziesz ze mną w raju" - a więc nie na Ziemi, zakończyli rozmowę. Ale nie zauważyłam, by chcieli się nad tym zastanowić dłużej, bo by musieli podważyć fundamenty swojej wiary.
    Ludzie rzadko badają, czy to, w co wierzą, jest prawdą. W liceum i na studiach zakochało się we mnie dwóch braci kleryków. Pisali w listach "Droga Siostro, witam Boga w sercu Twoim" i przynosili dary z parafii - był stan wojenny. Znajomość trwała długo, w międzyczasie jeden z nich spłodził dziecko mojej koleżance z roku pod moim dachem, bo ja byłam w tej sferze niedostępna dla kleryków i serio brałam ich śluby zakonne oraz to, że przychodzą witać Boga w moim sercu.
    Ale nie to mnie zraziło do wiary katolickiej, tylko luki i niekonsekwencje w poglądach.
    Dzięki Przesłaniu moja wiara jest przekonaniem i nie jest "ślepa".
    Zapewniam, że nie należę do żadnej grupy, bo jestem bardzo niezależna. W zasadzie żadna wspólnota nie jest mi potrzebna. Mam od trzydziestu lat serdeczna przyjaciółkę, z którą podzielam poglądy, więc nie czuję się samotna. Pracuję z ludźmi i nikogo nie nawracam na siłę.
    Nie mogłam z jakiegoś powodu nie zareagować na Pani słowa na tym blogu, to wyszło z głębi duszy. I zapewniam, że badam się, czy nie przemawiała przeze mnie pycha. Ale nie. Pomyślałam, że czasem trzeba komuś wskazać błąd w myśleniu,
    Ja też bym chciała, żeby mi je wskazywano.
    Wierzę, że Bóg widzi, że prawdziwie szukałam Prawdy

    OdpowiedzUsuń
  48. Napisała Pani - "Wierzę, że Bóg widzi, że prawdziwie szukałam Prawdy"

    Ja też w to wierzę i cieszę się, że tak szybko Pani nie odpuszcza. Myślę, że co do natury jesteśmy nieco podobne i dlatego pomimo różnic w światopoglądach potrafimy /tak myślę/ się szanować.

    ZGORSZENIE ...

    Gdybym opierała swoją wiarę na złej postawie ludzi wierzących w Boga to już dawno bym się z Kościoła wypisała. Na moje szczęście spotykam w tym samym Kościele ludzi wielkiej wiary, którzy są świadkami miłości Boga, który nie ma względu na osobę i przyjmuje największego łotra, o którym Pani wspomniała w swoim komentarzu. Wystarczyło jedno jego wzruszenie i pochylenie się nad niewinnie oskarżonym.

    Napisała Pani: "Pomyślałam, że czasem trzeba komuś wskazać błąd w myśleniu, Ja też bym chciała, żeby mi je wskazywano".

    Jestem za tym, lecz w Pani przypadku nieco się obawiam.

    1. Nie wiem, czy Pani jest tą osobą, która po śmierci Siostry Judytki zaczęła ze mną dialogować. Gdy nieco przycisnęłam i wskazałam na wiele błędów logicznych Przesłania skutek był taki, że wszystkie komentarze zostały wykasowane. Zostały jedynie moje odpowiedzi. Na szczęście mam zwyczaj cytować niektóre zdania mojego rozmówcy, więc mądry człowiek może doczytać się wiele. Poza tym nadal mam wszystkie posty na skrzynce mailowej, więc zawsze można do nich wrócić.

    2. W rozmowie z Panią podaję wiele faktów, które się dzieją. FAKTY ... a nie ideologia, czy ulotne myśli drugiego człowieka. Ostatni przykład, jaki podałam to Marta Robin. Prześlizła się Pani jedynie nad konkretem i podała dwa argumenty: autosugestii i działania diabła. Gdy powiedziałam, że raczej liche to argumenty uciekła Pani od tematu podając mi cytaty Przesłania, które napisał człowiek nienawidzący Kościół i wszystko, co z nim związane. Wierzy Pani temu człowiekowi bardziej niż Bogu.. Zachęcam Panią nie tyle do przyznania mi racji, nie na tym mi zależy, lecz do zmierzenia się z tajemnicą, która jest w zasięgu Pani ręki ... Pani jednak sprytnie ucieka od konkretów w iluzje.

    Dlaczego Pani tak szybko rezygnuje? Czego się Pani boi? Czego Pani nie szuka, nie drąży? Przecież nie zachęcam Pani do bezkrytycznego przyjęcia za prawdę tego konkretnego wydarzenia. Podobnych jemu jest wiele.

    3. Nie mam za złe, że radzi się Pani swojej koleżanki. Nie lubię jednak, by ktoś przypinał mi łatkę, że nie chcę z kimś rozmawiać tylko dlatego, że się z nim nie zgadzam w danych kwestiach. W kręgu moich bliskich znajomych mam osobę, którą mama wyautowała całkowicie tylko za to, że nie przyjęła jej światopoglądu religijnego. Za tą mamą stoją murem "dobrzy przyjaciele", którzy utwierdzają tę kobietę, że dobrze robi, że dla dobra córki musi być dla niej murem nie zdobycia. Obserwuję tę sytuację z boku. Matka bliska depresji, ale chąc być wierna brnie jeszcze głębiej. Córka też tę zniszczoną relację okupuje zdrowiem.

    Bóg buduje relacje między różnymi ludźmi, a nie je rujnuje. To budowanie czasem jest bardzo trudne i bolesne. Gdy Pani napisała, że Pani koleżanka zaproponowała zerwanie ze mną kontaktu pomyślałam sobie ... kolejna ofiara...

    A teraz do Pani należy wybór, czy nadal chce Pani słuchać mojego zdania. Jest przecież opcja, że mogę się mylić. Proszę mi to wykazać, śmiało ... ja się na pewno śmiać nie będę, ani też na Panią obrażać. Gra bowiem jest o wielką stawkę ... o nasze życie wieczne!

    OdpowiedzUsuń
  49. Wczoraj złamałam nogę w kostce w czasie pracy, pół nocy spędziłam na pogotowiu. Jak się ogarnę, to wrócę do tematu.
    Piszę, żeby Pani nie myślałam że jestem kolejną ofiarą, (poza byciem ofiara wypadku w pracy:)).

    OdpowiedzUsuń
  50. Bardzo współczuję :(

    Ja też po raz pierwszy w tym roku szkolnym na tygodniowym zwolnieniu. Padłam ofiarą zapalenia zatok. Nikomu nie życzę takiego bólu głowy. Zatem do usłyszenia, pozdr.

    OdpowiedzUsuń
  51. Zbieram myśli, od czego by tu zacząć.
    Naturalnie, że to ja jestem tą samą osobą, która pisała poprzednie komentarze powołując się na "Przesłanie". Skasowałam je pod wpływem impulsu. Nie dlatego , że się ich wstydzę, ale dlatego, że przypomniałam sobie ostrzeżenia odnośnie tego, że Prawda będzie atakowana i wyśmiewana. Jezus też zakazywał rzucać perły przed wieprze. Dla mnie Przesłanie jest taką perłą, bo mówi o wielkości Boga i odsłania wszystkie tajemnice Stworzenia.
    Nie jest tak, że napisał je człowiek nienawidzący kościoła. Abd - Ru- Shin nie nienawidził nikogo, ale faktycznie obnaża w swoim dziele wszystkie błędy ludzkości. W tym także kościołów. I niech się Pani nie dziwi, że po uświadomieniu sobie tych błędów i poznaniu woli Bożej, która jest w nim jasno przedstawiona, kościół nie jest mi już potrzebny, w takiej postaci jak dziś. Pozbyłam się także poczucia winy, które występuje zawsze na początku, kiedy człowiek poszerza swoją wiedzę i zmienia poglądy. Nie przeszłam żadnego prania mózgu przez nikogo, czytam od dziesięciu lub nawet dwunastu lat sama dla siebie i bacznie obserwuję, że wszystkie procesy w nim opisane mają potwierdzenie w rzeczywistości.
    Oprócz mojej przyjaciółki znani mi ludzie, którzy zetknęli się z Przesłaniem przeszli nad nim co najmniej obojętnie.
    Nie mam nikomu tego za złe, ale bywa mi smutno, kiedy widzę, że bliskie mi osoby marnują cenny ziemski czas kończąc rożne ziemskie szkoły, które nawet nie przyniosą im ziemskiego pożytku, dadzą tylko papier. I zmęczenie umysłu, który nie będzie już miał siły i chęci zająć się wiedzą, która przyniosłaby pożytek duchowi, a właściwie całemu człowiekowi. Tak, jakby Pani było smutno, gdyby widziała Pani, że dzieci nie chcą dojrzeć i zmierzyć się z rzeczywistością, a w zamian uciekają w świat marzeń i fantazji,
    Proszę zauważyć, że w Biblii jest jasno powiedziane, że Prawda ludzi wyzwoli, ale okaże się gorzka. Gorzka, bo inna niż nasze dziecięce oczekiwania. Boża miłość jest czysta i ogromna, ale też konsekwentna, sprawiedliwa i surowa. Nie czyni tego, co by człowiek egoistycznie chciał, ale to, co jest korzystne dla ludzkiego ducha. Jest też miłosierdziem, bo pozwala odczynić człowiekowi wszystkie błędy poprzez ich przeżycie.
    Z Martą Robin, jej chorobami i stygmatami było prawdopodobnie tak samo. Kiedyś interesowały mnie te zagadnienia bardzo, bo urodziłam się w tym samym dniu, co o.Pio i dużo o nim czytałam.
    Nie mogę, to nawet niemożliwe, wrócić do dawnych poglądów i udawać, że wierzę w to, że mam tylko jedno wcielenie a mój los jest serią przypadków. Wiem, że na ludzi spadają teraz owoce ich wcześniejszych dążeń i że odbywa się sąd.
    Na razie puszczę ten fragment, żeby nie było zbyt wiele na raz i zobaczę, co mi dalej przychodzi do głowy.

    OdpowiedzUsuń
  52. Jakoś dużo słów, ale nadal nie bardzo wiem, jak to poznanie pomaga Pani w życiu. Może czas zacząć dzielić się konkretami. Bo tak naprawdę to tylko one dają świadectwo o naszej wierze.

    Biorę antybiotyki. Gdy zapytałam lekarki, czy jest pewna, że mi pomogą powiedziała: pożyjemy - zobaczymy. Na moje szczęście lekarstwo działa, łeb już nie pęka i zaczynam na nowo z uśmiechem patrzeć dookoła. Nie musiało tak jednak być, bo nie każda diagnoza bywa trafiona.

    OdpowiedzUsuń
  53. Odniosę się do kilku Pani zdań i wprost zapytam.

    "Abd - Ru- Shin nie nienawidził nikogo, ale faktycznie obnaża w swoim dziele wszystkie błędy ludzkości" – CZY ZATEM JEST BOGIEM?

    "bacznie obserwuję, że wszystkie procesy w nim opisane mają potwierdzenie w rzeczywistości".- O JAKICH PROCESACH PANI MYŚLI?

    "Jest też miłosierdziem, bo pozwala odczynić człowiekowi wszystkie błędy poprzez ich przeżycie". – JAKIE BŁĘDY PANI JUŻ ODCZYNIŁ?

    "Nie mogę, to nawet niemożliwe, wrócić do dawnych poglądów i udawać, że wierzę w to, że mam tylko jedno wcielenie" … ILE PANI MA WCIELEŃ, JAKIE ONE SĄ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odpowiadam od końca:
      Nie wiem, ile mam za sobą wcieleń. Czuję, że nie urodziłam się w mojej rodzinie przypadkowo. Miałam dużo ciężkich przeżyć, ale nie będę w internecie się nimi dzielić, bo przeszłość jest już za mną. Nigdy nie czułam żalu do Boga, że inni mają lepiej. Starałam się zrozumieć, jakich lekcji mają mi dostarczyć te najcięższe przeżycia. Wiem, że to ogólnie brzmi, ale chcę zachować prywatność. Nie udzielam się w internecie i nie prowadzę bloga.
      Mogę tylko przeczuwać, że w poprzednim życiu musiałam zgrzeszyć tym, co mi przeszkadzało w obecnym. Jeśli na przykład cierpiałam z powodu przemocy któregoś z rodziców wobec mnie, to poprzez przeżycie nauczyłam się na własnej skórze, że nie należy tak robić i się zmiemiłam. Ten przykład akurat nie dotyczy mnie, ale tak to najczęściej działa.
      Nie, Abd- Ru - Shin nie jest Bogiem, tylko swoimi słowami prowadzi do Boga. Jest Bożym wysłańcem, obiecanym przez Jezusa Synem Człowieczym, który przynosi Prawdę i sąd. Prawda o Bogu musi przyjść przez człowieka, bo takie są prawa natury. Zmarł w 1941r. w Kipsdorf. Boży wysłańcy podlegają tak samo prawom natury i są na tej ziemi śmiertelnikami.
      Ja się też sądzę w prawdzie i daleko mi do doskonałości. Na przykład - od ponad trzydziestu lat palę papierosy. Kiedyś byłam wielkim przeciwnikiem tego nałogu, moja mama paliła, a ja chciałam ją od tego odciągnąć. Na studiach, pod wpływem koleżanek zaczęłam popalać, a po tragicznej śmierci mamy rozpaliłam się na dobre. Tak sobie radziłam przez lata ze stresami.
      W Przesłaniu jest jasno opisane, co dzieje się z człowiekiem, który zabiera ze sobą na tamten świat jakąś skłonność, jakąś namiętność i wiem, że powinnam się od tego wyzwolić. Lepiej by było, gdybym to zrobiła dobrowolnie, niż zapadając na ciężką chorobę. W przeciwnym wypadku mój duch będzie tym obciążeniem wstrzymywany przed wejściem do raju, nawet gdybym przebywała w jasnych sferach. Do raju wchodzą duchy oczyszczone z wszelkiej winy i złych skłonności.

      Usuń
  54. "Bóg buduje relacje między różnymi ludźmi, a nie je rujnuje".


    Odniosę się może teraz do tych Pani słów.
    Otóż w moim przekonaniu ludzie sami budują sobie relacje i sami je mogą zakończyć. Do tego odnoszą się słowa nauki "Co na ziemi rozwiążecie, będzie rozwiązane". Jeśli ludzi łączy prawdziwa, czysta miłość, to relacje nigdy nie są problemem i są dla obu stron satysfakcjonujące. Nikomu nie czynią szkody, wszyscy się dalej rozwijają. Ale są i toksyczne relacje i te dla dobra obydwu stron lepiej jest zniszczyć, by ofiara nie cierpiała i by sprawca cierpień, czy to fizycznych, czy emocjonalnych, czy duchowych nie miał okazji, by nadal obciążać się winą.
    Jeżeli chodzi o kwestię wyznania wiary, to ja osobiście szanuję każdego człowieka, który poprzez swoją religię chce odnaleźć Boga i nie pogardzam nikim. Ludzi, którzy przeczą istnieniu Boga raczej unikam w bliższych kontaktach, a to z tego prostego powodu, że oni w życiu kierują się prawami tego świata, a nie prawami Bożymi. Zwykle odnoszą ziemskie sukcesy, ale mi na tym nie zależy żeby za taką cenę odnieść sukces, tak w pracy, jak i w innych dziedzinach życia. Poza tym są, - nie wiem, jak to wyrazić - często w energii przeciwnej. Chrystus powiedział to krótko "Kto nie jest ze mną, jest przeciwko mnie". Skutki tej energii przeciwnej wiele osób odczuwa jako złe samopoczucie, zmącenie własnych uczuć w obecności takiej osoby. Niektórzy nawet ciężko chorują, ale nie będę wgłębiała się w temat tzw. energetycznych wampirów.
    Odnośnie tej matki i córki, o której Pani napisała, to nie wiem, na ile matka wybrała swój egoizm nad miłość do córki, czy też miłość do Boga nad przywiązanie do córki.
    W końcu nie ma przykazania, które by nakazywało rodzicom tkwić przy swoich dzieciach do śmierci. Z pewnością matka i ojciec powinni opiekować się dzieckiem, które przywołali na świat do czasu, aż samo nie będzie się w stanie o siebie zatroszczyć. Ale ponieważ nie można służyć dwóm panom, nie potępiałabym matki, która buduje mur przed córką, żeby chronić siebie. Murów nie buduje się bez powodu. No, chyba, że ktoś ma obsesję albo staje się fanatykiem.
    Pani mąż był kiedyś w jakimś środowisku i prawdopodobnie dzisiaj w tym środowisku czułby się źle, mógłby mu nawet grozić duchowy upadek. W końcu ludowe przysłowie "Z kim przestajesz, takim się stajesz" zawiera w sobie o wiele więcej mądrości, niż nam się wydaje.
    A teraz mała przerwa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tu w załączniku cytat do powyższej wypowiedzi. Cytat z Biblii, a nie z Przesłania, ale mówiący o tym samym. W ogóle to rzadko się omawia te słowa Jezusa, a są ważne.
      Wiele razy pisała Pani o tym, że trzeba się narodzić z ducha. Jak taki narodzony z ducha zaczyna odczuwać właściwie, to śpiący lub martwi duchowo chcą go "nawrócić" na stare poglądy, bo niepokoi ich ta zmiana.
      Pomiędzy dobrem a złem, miłością a egoizmem, ciemnością a światłem nie ma kompromisu i chyba dlatego potrzebny jest ten miecz:

      "Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową; i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy. Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. Kto chce znaleźć swe życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je (Mt 10,16-39)"


      Usuń
    2. 1."Nie wiem, ile mam za sobą wcieleń. Czuję, że nie urodziłam się w mojej rodzinie przypadkowo.”

      Ja również wiem, że byłam darem Bożym moich rodziców. Niejednokrotnie mama mi o tym przypominała, gdy moje drogi nieco oddalały się od Boga. Czasem nawet się złościłam za to ciągłe przypominanie. Z perspektywy czasu widzę, że mówiła prawdę. W miłości moich rodziców tę prawdę doświadczyłam na sobie. Co do wcieleń … mam jedno ciało i jedną duszę. Śmierć je rozdzieli, a zmartwychwstanie na nowo połączy. Jak to się stanie? … nie wiem. Przypuszczam, że na wzór zmartwychwstania Jezusa, ale dalej nie kombinuję, bo to tajemnica Boża.

      2."Miałam dużo ciężkich przeżyć, ale nie będę w internecie się nimi dzielić, bo przeszłość jest już za mną. Nigdy nie czułam żalu do Boga, że inni mają lepiej".

      Czasem potrzebne są żywe świadectwa na potwierdzenie prawdy o Bogu. Roztropna jednak to rzecz, by nie wszystko szło w chmurę internetową. Sama tak czynię. Dlatego wiele naszych słów jest bez pokrycia w rzeczywistości dla czytających nas. W razie wątpliwości można jednak pytać. Przecież nie zawsze musimy na pytanie odpowiadać. Wielokrotnie się z Bogiem spierałam, ale też nie czułam do Niego żalu za trudne sprawy w moim życiu.

      3."Starałam się zrozumieć, jakich lekcji mają mi dostarczyć te najcięższe przeżycia".

      Też tak podchodzę do życia.

      4."Mogę tylko przeczuwać, że w poprzednim życiu musiałam zgrzeszyć tym, co mi przeszkadzało w obecnym. Jeśli na przykład cierpiałam z powodu przemocy któregoś z rodziców wobec mnie, to poprzez przeżycie nauczyłam się na własnej skórze, że nie należy tak robić i się zmieniłam".

      To, o czym Pani teraz mówi, według mojego poznania, jest skutkiem grzechu pokoleniowego, a nie poprzednich wcieleń. Wielu egzorcystów o tym grzechu mówi jako przyczyny nękania przez złe duchy. Wielką rolę w przerwaniu jego działania jest PRZEBACZENIE i PROŚBA O WYBACZENIE. Nie wszystkie grzechy wymagają bezpośredniej interwencji egzorcysty. Wielką moc egzorcyzmującą mają: czytanie Słowa Bożego, modlitwa, post, jałmużna, dobre uczynki i sakramenty.

      5."Nie, Abd- Ru - Shin nie jest Bogiem, tylko swoimi słowami prowadzi do Boga. Jest Bożym wysłańcem, obiecanym przez Jezusa Synem Człowieczym, który przynosi Prawdę i sąd. Prawda o Bogu musi przyjść przez człowieka, bo takie są prawa natury. Zmarł w 1941r. w Kipsdorf. Boży wysłańcy podlegają tak samo prawom natury i są na tej ziemi śmiertelnikami".

      Tak więc pełni rolę kapłana. Zatem w niczym ZEWNĘTRZNYM nie różni się od wiejskiego proboszcza KK. Idąc dalej tym tropem zamieniła jedynie Pani parafię, na wspólnotę „Przesłanie”. I całe gadanie o tym, że idzie Pani drogą całkowicie samodzielnego poznania pryska jak bańka mydlana.

      Poza tym tytuł Syna Człowieczego w Biblii odnosi się bezpośrednio do Jezusa. Proszę poszperać informacji wśród biblistów, którzy cieszą się autorytetem. Przypuszczam, że pan Abd nie znał nawet hebrajskiego, a swoje wywody oparł jedynie na swoim osobistym oświeceniu niewiadomego pochodzenia. Dlatego nie jest dla mnie autorytetem.

      6."W Przesłaniu jest jasno opisane, co dzieje się z człowiekiem, który zabiera ze sobą na tamten świat jakąś skłonność…"

      To nic innego jak skutki grzechu pierworodnego; każdy z tą skłonnością się rodzi i przez całe życie się z nią zmaga. Nie jest to żadne nowe odkrycie.

      7."Wiele razy pisała Pani o tym, że trzeba się narodzić z ducha. Jak taki narodzony z ducha zaczyna odczuwać właściwie, to śpiący lub martwi duchowo chcą go "nawrócić" na stare poglądy, bo niepokoi ich ta zmiana"
      .
      Niepojącą zmianą jest zrywanie relacji z osobami, z którymi budowało się wcześniej wspólnie cywilizację Miłości opartej na prawach Bożych. Stare, czy nowe poglądy … nie tyle one same są ważne, co ich wpływ na konkretne życie człowieka. Myśli zawsze będą się ze sobą spierać, taka ich rola, by pobudzać do działania. Czasem walczą na przysłowiowe miecze, stąd iskry lecą w niejednej rodzinie, czy wspólnocie.

      Usuń
    3. I jeszcze jedno ...

      Zacytuję Mądrość Syracha:

      (Syr 3,2-6.12-14)

      "Pan uczcił ojca przez dzieci, a prawa matki nad synami utwierdził. Kto czci ojca, zyskuje odpuszczenie grzechów, a kto szanuje matkę, jakby skarby gromadził. Kto czci ojca, radość mieć będzie z dzieci, a w czasie modlitwy swej będzie wysłuchany. Kto szanuje ojca, długo żyć będzie, a kto posłuszny jest Panu, da wytchnienie swej matce: Synu, wspomagaj swego ojca w starości, nie zasmucaj go w jego życiu. A jeśliby nawet rozum stracił, miej wyrozumiałość, nie pogardzaj nim, choć jesteś w pełni sił. Miłosierdzie względem ojca nie pójdzie w zapomnienie, w miejsce grzechów zamieszka u ciebie."

      Jak realizować tę mądrość w konkretnej rodzinie, w której te więzi się zrywa w imię Boga?

      Czy Pani nie widzi zagrożenia ze strony sekt, które usprawiedliwiają takie czyny, a nawet do nich nakłaniają.?

      Usuń
    4. Szkoda mi wobec tego czasu na dalsze rozmowy.
      Bibliści są dla Pani autorytetem, a dla mnie autor Przesłania.
      Nie bierze Pani w ogóle pod uwagę faktu, że Jezus zapowiedział przyjście kogoś innego, kto przyniesie na świat całą Prawdę. O ile nie przemawia do Pani ten cytat:

      ąd Ducha Świętego [Vt-6,19]

      5 Teraz zaś idę do Tego, który Mnie posłał, a nikt z was nie pyta Mnie: "Dokąd idziesz?"

      6 Ale ponieważ to wam powiedziałem, smutek napełnił wam serce.

      7 Jednakże mówię wam prawdę: Pożyteczne jest dla was moje odejście. Bo jeżeli nie odejdę, Pocieszyciel nie przyjdzie do was. A jeżeli odejdę, poślę Go do was.

      8 On zaś, gdy przyjdzie, przekona świat o grzechu, o sprawiedliwości i o sądzie.

      9 O grzechu - bo nie wierzą we Mnie;

      10 o sprawiedliwości zaś - bo idę do Ojca i już Mnie nie ujrzycie;

      11 wreszcie o sądzie - bo władca tego świata został osądzony.

      12 Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz [jeszcze] znieść nie możecie.

      13 Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy. Bo nie będzie mówił od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek usłyszy, i oznajmi wam rzeczy przyszłe.

      14 On Mnie otoczy chwałą, ponieważ z mojego weźmie i wam objawi.

      15 Wszystko, co ma Ojciec, jest moje. Dlatego powiedziałem, że z mojego weźmie i wam objawi.

      To znaczy, że ma Pani złą wolę. Boży wysłaniec nie jest "zwykłym człowiekiem" w swoim sednie, choć wygląda jak zwykły człowiek. Jezus też z pozoru był zwykłym człowiekiem, ale Jego sedno było Boskie. Dopiero po chrzcie uświadomił sobie swoje pochodzenie i zaczął nauczać. Abd- Ru -Shin też do pewnego momentu wiódł zwykłe życie, dopiero po osiągnięciu dojrzałości i czteroletnim internowaniu zaczął pisać wykłady Przesłania.
      Można wybaczyć biblistom, którzy próbowali jakoś swoim rozumem wytłumaczyć pewne sprzeczności zawarte w Biblii, zanim Prawda przyszła na świat, ale zgrozą napawa fakt, że
      LUDZIE ODRZUCAJĄ PRZESŁANIE NAWET SIĘ Z NIM NIE ZAPOZNAJĄC. Przejdą obok jedynej możliwości ratunku, bo oczekują spełnienia według swoich wyobrażeń.
      Kiedyś pokazałam Przesłanie księdzu chodzącemu po kolędzie i myślałam, że się ucieszy. Teraz widzę swoją dawną naiwność, taki ksiądz będzie najpierw patrzył, czy Przesłanie nie godzi w jego instytucję, od której jest zależny, czyli w Kościół. Nie ważne przy tym, że Kościoły są od dawna na usługach Lucyfera, bo gdyby służyły Bogu, to by się nie bały Prawdy.
      Nie unikam i nie boję się rozmowy z Panią, ale czuję, że rozmowa o Prawdzie z kimś, kto nie chce jej ze strachu poznać, nie ma sensu.

      "Wyszedłem od Ojca i przyszedłem na świat; znowu opuszczam świat i idę do Ojca».

      Usuń
    5. "<< Lecz kiedy nadejdzie Syn Człowieczy...>>mawiał Chrystus ostrzegawczo. O tym myślcie, kiedy teraz nadchodzą obiecane czasy, w których sam Pan oznajmia, że Syna Człowieczego wysłał na ziemię! Pamiętajcie o tym, że zwiastując to Chrystus groził całej duchowo leniwej ludzkości"- cytat z Przesłania

      Usuń
    6. "Czcij ojca i matkę swoją"
      Każde dziecko powinno być wdzięczne rodzicom za to, że umożliwili mu wcielenie na ziemię, bo tylko tu można dojrzewać i odpokutować winy z poprzednich wcieleń. Człowieka wskrzeszenie w ciele nie jest niczym innym niż możliwością ponownych narodzin.
      Z drugiej strony wielu rodziców w obecnych czasach żyje tak, że nie zasługuje na szacunek i nie może być dobrym wzorem.
      W innej książce ''10 przykazań Bożych" autor Przesłania tłumaczy to dokładniej. Mniej więcej sprowadza się to do "Czcij macierzyństwo i ojcostwo".
      Prawdziwy ojciec i matka są dla małego dziecka w przybliżeniu tym, kim dla człowieka jest Bóg. Żeby przetrwać i nie zrobić sobie krzywdy powinni poddać się autorytetowi rodziców, ich opiece, nawet, jeśli rodzice dla dobra dziecka są surowi.

      Ale w drugą stronę przykazania nie ma.
      A co do sekt, to mnie już nie interesują żadne wspólnoty formalne. Tak jak w oparciu o słowa Biblii powstało wiele sekt i wyznań, które są w gruncie rzeczy prawie tym samym, tak i w oparciu o Przesłanie zapewne powstają takowe.
      Co nie znaczy, że Przesłanie jest temu winne. W internecie jest niejaki pan S., który przerabia Przesłanie i nazywa się Jezusem.
      Szkoda mi go, bo nawet Przesłania dobrze nie pojął, inaczej wy wiedział, że sam Jezus już nie przyjdzie.
      Przyjdzie w takim sensie, w jakim powróci Jego prawdziwa, pozbawiona ludzkich zniekształceń nauka, a tę przynieść miał obiecany Syn człowieczy.

      Usuń
    7. O rozumieniu Syna Człowieczego w Biblii już pisałam w poprzednich postach, więc nie będę się powtarzać. Co do autorytetów ... też nie będe się spierać. Życie samo pokaże, za jakimi pasterzami idzie stado.

      Myli się jednak Pani co do faktu, że nie zerknęłam do Przesłania. Przeczytałam co nie co, wysłuchałam Pani wywody i wyrobiłam sobie zdanie na jego temat. Ot co ...

      Pisze Pani: "Nie ważne przy tym, że Kościoły są od dawna na usługach Lucyfera, bo gdyby służyły Bogu, to by się nie bały Prawdy."

      Zaiste dziwny to strach, którym wykazali się chrześcijańscy męczennicy dawnych i obecnych czasów!!!

      Są konkretne świadectwa ukrzyżowanych, zmasakrowanych, z poodcinanymi głowami ludzi, który oddali życie za wiarę. Są świadkowie, którzy słyszeli z ich ust słowa przebaczenia swoim oprawcom. Tylko żywy Bóg może napełnić taką łaską swoich wiernych.

      Islamscy samobójcy też są, ale nigdy nie słyszałam, aby umierali z przebaczeniem na ustach. Oni sami wybierają śmierć jako drogę zbawienia. Chrześcijanie do tej śmierci są prowadzeni jak owce na rzeź. Proszę o tym pamiętać, gdyby przyszło Pani na myśl porównywać te tak różne rzeczywistości religijne.

      TO SĄ FAKTY!!!

      Pisze Pani o usługach Lucyfera ... On jest panem kłamstwa i nienawiści. Wszyscy, którzy idą tą drogą są jego sługami.

      Usuń
    8. Pani wiara w nieskazitelną czystość intencji pana Abd jest niekonsekwentna wobec stanowiska, że nie jest on bogiem. Coś mi tu nie gra ..

      Usuń
    9. Dziwne, jak można sobie wyrobić zdanie na podstawie fragmentów. Gdy ktoś przeczyta dowolny fragment z Biblii to go też może ze strachu odrzucić od jej czytania.
      "Różnica między Synem Człowieczym s Synem Bożym polega na tym, że Syn Człowieczy jest wprawdzie zrodzony z czysto Boskiego, lecz równocześnie jest połączony ze świadomym duchowym. Można powiedzieć, że jedna nogą tkwi w Boskim, a równocześnie drugą w najwyżej położonej świadomej duchowości. Z każdego posiada część i w ten sposób jest nieprzemijającym mostem między Boskością a wierzchołkiem stworzenia."
      "Dodatek ducha do Jego Boskiego sedna tylko uniemożliwia ponowne zjednoczenie z Bogiem, które w przeciwnym wypadku byłoby nie do uniknięcia. Ludzkość chyba nigdy nie pojmie, że jest to nowa, z miłości uczyniona ofiara ze strony Stworzyciela i że w ten sposób wypełniła się tak wielka obietnica, która dać i równocześnie spełnić może sam Bóg.Na tym polega różnica między Synem Bożym a Synem Człowieczym."( cytat)
      Trzy tomy dzieła W Świetle Prawdy zawierają łącznie168 wykładów, kolejno powiązanych ze sobą pod względem treści, które oddają kompletny obraz dzieła stworzenia.

      Zebrane w tej książce wykłady powstały między rokiem 1923 a 1938, jednak do dziś nie straciły na sile wyrazu. Są one obszernym, opartym na prawach natury wyjaśnieniem świata, które ukaże czytelnikowi ukryte powiązania w życiu i będzie dla niego tym samym cenną pomocą.

      Dzieło W Świetle Prawdy zyskało popularność na całym świecie głównie dlatego, że zawiera logiczne odpowiedzi na ważne dla całej ludzkości pytania: o sens życia, sprawiedliwość losu czy życie po śmierci. Dotychczas książka została przetłumaczona na 17 języków i jest dostępna w ponad 90 krajach.

      Celem autora było przybliżenie czytelnika do prawdziwego życia, dostarczenie mu bodźców do rozwoju osobowości i wprowadzenie na drogę poznania, również poznania Boga. Wykłady zebrane w książce W Świetle Prawdy mają służyć za drogowskaz, niezależnie od poglądów religijnych czy przynależności wyznaniowej człowieka. Abd-ru-shin nie miał zamiaru zakładać nowej religii ani sekty czy wspólnoty wyznaniowej.

      Wyjaśnienia w książce W Świetle Prawdy opierają się na prostych i zrozumiałych prawach natury, skutecznych zarówno w świecie zewnętrznym, jak i duchowym życiu człowieka. Odnoszą się one do ludzkich doświadczeń, ukazują mocne i słabe strony oraz kierują wzrok na ukryte niedociągnięcia – również jednak na te okazje w życiu codziennym, które są istotne dla duchowego rozwoju. Czytelnik ma tym samym możliwość odkrywania treści wykładów we własnym życiu i poznawania ich prawdziwości. W ten sposób duchowe, oparte na zmysłach przeżycia łączą się z rzeczowymi, logicznymi wnioskami i powstaje obszerny, jednolity obraz, w którym nie ma podziału na naukowe i religijne poszukiwanie prawdy.

      Dzieło W Świetle Prawdy nosi niecodzienny podtytuł „Gralsbotschaft“. Określenie „Graal“ kojarzy się dziś zwykle z obrazami tęsknoty i wizjami, zawartymi w mitach, legendach, a przede wszystkim w dziełach sztuki. Abd-ru-shin wyjaśnia, że przekazy te opierają się na faktycznej okoliczności, mającej zasadnicze znaczenie dla istnienia i utrzymania dzieła stworzenia. Jednocześnie określenie „Przesłanie“ wskazuje na szczególne źródło wiedzy przekazywanej w wykładach.

      Droga, którą rysuje przed czytelnikiem dzieło W Świetle Prawdy jest przy tym bardzo prosta. Nie ma ona nic wspólnego z mistyką czy ezoterycznym oderwaniem od rzeczywistości, jednak, podobnie jak pierwotne nauki Chrystusa, stawia ogromne wymagania. Stawia bowiem nie tylko na samodzielne, wolne od uprzedzeń i rzeczowe myślenie, ale przede wszystkim na „niezłomną wolę czynienia dobra“. Ta praca nad samym sobą i w służbie bliźnim może poprowadzić człowieka do stanu duchowej dojrzałości.

      Usuń
    10. Prawdziwe życie ... tego się trzymajmy. Na razie podarujmy sobie wykłady na rzecz konkretnych faktów. Nie musimy się licytować. Wystarczy, że każda z nas poda coś dobrego ze swojego podwórka.

      Przykład z mojego:

      1. Dzięki modlitwom moich przyjaciół mój mąż został ponad 30 lat temu uwolniony z nałogów: narkotyków, papierosów i alkoholu. Na mszy świętej przyjmuje Najświętszy Sakrament, który jest dla niego m.in. źródłem łaski abstynenckiej. Sam mów, że bez Boga jest za słaby, by wytrwać w postanowieniu.

      2. Dzięki wsparciu wspólnoty pojednałam się z pewną osobą, z którą relacje były tak zaburzone, że same z siebie nie potrafiłyśmy tego uczynić. Stało się to po wielu latach prób, trzy dni przed jej śmiercią. Niemożliwe, z ludzkiego punktu widzenia, stało się możliwe. Wielu kapłanów odprawiało mszę w tej intencji i się modliło.

      3. Postawa chrześcijańskich męczenniów powala mnie na kolana.

      4. Marta Robin wskazuje na to, że logika ludzka jest ograniczona. Dlatego nie można jej ufać bezkrytycznie.

      To narazie tyle, może być więcej.

      Usuń
    11. Nikt nie neguje wartości modlitwy. Modlitwa jest szukaniem kontaktu z Bogiem i wierzę w stawienniczą moc modlitw.
      To modlitwa jest dla człowieka źródłem łaski. Obojętne uczestnictwo w Eucharystii nic nikomu nie da. Wszechobecność Boga nie oznacza, że jest On obecny wszędzie, ale że można z Nim nawiązać kontakt z każdego miejsca. Jeśli modlitwa nie jest do głębi przeniknięta uczuciami, to nie ma wartości i nie przynosi żadnego skutku. Dlatego wierzę, że w Pani życiu i w życiu męża dzięki żarliwym modlitwom zaszły pozytywne zmiany.
      Jeśli by żarliwej modlitwie towarzyszyło spożywanie czegoś innego, niż Eucharystia, np. herbatnika, i modlitwa ta przyniosłaby spełnienie, to po pewnym czasie można by wysnuć wniosek, że spożywanie herbatników jest uzdrawiające.
      Bo uzdrawia Bóg, a Kościoły wpędzają ludzie w poczucie winy i podają fałszywe poglądy uprawiając bałwochwalstwo.
      Ja też bez Boga nic nie mogę, nawet życie nie miało by sensu. Bo bez Boga nie ma życia, tylko wegetacja.
      Nie wiem, o co Pani chodzi. Czy mam napisać, co mi dało Przesłanie?
      Więcej odwagi życiowej, ufności i Światła w duszy oraz możliwość uniknięcia dalszych błędów wynikających z niewiedzy.
      Ale nie stawiam Przesłania nad Boga, ono tylko wskazuje mi drogę.
      Od wczoraj tez nam problemy z zatokami. Czy można zarazić się przez internet?

      Usuń
    12. Jest takie powiedzenie: Jeśli by babcia wąsy miała dziadkiem by została. Albo jemu podobne: gdyby szafa sznurek miała, to by windą została. Te żarty pasują do Pani komentarza na temat Eucharystii.

      Pisze Pani dalej: "Wszechobecność Boga nie oznacza, że jest On obecny wszędzie, ale że można z Nim nawiązać kontakt z każdego miejsca."

      Brak konsekwencji!!!

      Jeżeli KK jest według Pani królestwem Lucyfera, to jakim sposobem można byłoby z tego miejsca nawiązać kontakt z Bogiem? Czyżby demon pozwolił na jakąkolwiek dywersję? A choćby nawet odpowiedź była pozytywna, to proszę pomyśleć ... rebelianci, którzy walczą ze złym władcą są godni zaufania. Pani zaś uważa, że ludzie KK są przegranymi ludźmi. I gdzie tu logika?

      Dalej cytuję - "Kościoły wpędzają ludzie w poczucie winy i podają fałszywe poglądy uprawiając bałwochwalstwo."

      Kościół to m.in. ludzie należący do niego. Ja również jestem maleńką cząstką Kościoła. Jeżeli z góry Pani zakłada, że uprawiam bałwochwalstwo to jakim cudem mogłam dostapić łaski wysłuchanej modlitwy. Przecież Bóg nie wysłuchuje modlitw szyderców, Więc znowu coś tu śmierdzi zwyczajnym matactwem.

      Życzę zdrowia. Zatoki to paskudna sprawa.

      Usuń
    13. Nie napisałam nigdzie, że KK jest KRÓLESTWEM Lucyfera, tylko NA jego USŁUGACH.
      Do Kościoła jako Świątyni sama czasem chodzę, chociaż zdecydowanie wolę się pomodlić w samotności.
      Kościoły jako wspólnota ludzi to co innego.
      Proszę nie wkładać w moje usta słów, których nigdy nie powiedziałam. Że są np. przegranymi ludźmi. Każdy człowiek jest inny i nie odważyłabym się wydawać takich sądów. Kto się potrafi najlepiej modlić w Kościele, nie powinien go unikać.
      Zastanawiałabym się tylko, czy członkowie KK nie są w większości obłudni przed Bogiem, a rytuały wypełniają "na wszelki wypadek", czy wszyscy kochają Boga z całego serca, z całej duszy, ze wszystkiej myśli swojej. Bo na mszy śpiewają "Wielbimy Cię, wysławiamy Cię", a często swoim życiem Boga znieważają.
      Nie Pani pierwsza i nie ostatnia dostąpiła łaski wysłuchanej modlitwy. Droga do Najwyższego jest otwarta dla każdego.
      " Kościoły zeszły, niestety, z drogi, która wytyczył absolutnie dokładnie Syn Boży w celu zbawienia i wspomożenia ludzi.
      Mało tego, dołączyły do Jego nauk swe własne myśli i w ten sposób wprowadziły chaos, który musiał prowadzić do rozłamów.(_)
      Przykładem może być maryjny kult chrześcijan papieskich. Jezus nauczał ludzi, w jaki sposób maja myśleć i czynić, ba, nawet jak maja mówić i modlić się, by czynili to, co jest sprawiedliwe przed wolą Bożą. Nauczał ich więc wszystkiego! Lecz czy kiedykolwiek wspomniał o czymś takim? Nie, tego nie uczynił! A to dowód na to, że tego nie chciał, że tak nie miało być! Są znane Jego wypowiedzi udowadniające wręcz dokładną odwrotność tego, na czym opiera się kult maryjny.(_)
      Jeśli Kościoły postępują inaczej, niż nauczał Chrystus, to jest to dowodem na to, że zuchwale wywyższają się nad Syna Bożego, ponieważ starają się poprawiać Jego słowa ustanawiając obrzędy, które nie były przez Syna Bożego chciane. Przecież, gdyby było inaczej, pozostawiłby choć wzmiankę na ten temat.
      Oczywiście, istnieje Królowa Niebios, która według ziemskich pojęć może być nazywana Pramatką, chociaż jest najczystszą dziewicą. Lecz ta od wieczności przebywa w najwyższych sferach i nigdy nie wcieliła się na ziemię!
      To właśnie jej promienny obraz, lecz nigdy ja samą mogą "ujrzeć" lub "wyczuć" głęboko wzruszeni ludzie. To za jej pośrednictwem dochodzi często do przypadków nagłej pomocy nazywanej cudami."
      Nie będę Pani przecież przepisywać Przesłania, ale warto to przemyśleć, czy kult maryjny jest zgodny z wola Bożą.

      Usuń
    14. Obie pracujemy w szkole i oceniamy uczniów.
      Czasami stawiamy im złą ocenę, nie dlatego, że ich nienawidzimy, ale żeby skłonić ich do poprawy błędów.
      Według mnie członkowie KK zachowują się jak zakompleksieni uczniowie, którzy konstruktywną krytykę odbierają jako atak nienawiści i myślą na poziomie pięciolatka :
      "Jak ktoś krytykuje Kościół, to pewnie Szatan w niego wstąpił.
      Przecież Kościół jest święty, święty jest każdy, kogo Kościół za takiego uznał i wyniósł na ołtarze i pozwolił się do niego modlić.
      To nic, że jest to prawie spirytyzm. To nic, że Jezus powiedział, "umarłych zostawcie umarłym". Ważne jest, że spełniają nasze prośby, czyli według nas dają dobre owoce".

      Musiałam to napisać, może komuś otworzą się oczy.

      Usuń
    15. Bardzo mętne są Pani wyjaśnienia. Często wzajemnie się wykluczają. Trudno wtedy zająć stanowisko, więc je omijam. Może dla Pani one są logiczne, dla mnie niestety nie. Dlatego zaproponowałam porozmawiać o naszym życiu i innych ludzi, którzy poszli omawianymi przez nas drogami. Chciałabym usłyszeć o faktach, które zadziwiłyby mnie co najmniej jak Marta Robin, albo chrześcijańscy męczennicy. O sobie trudniej pisać, więc nie nalegam.

      NA USŁUGACH…

      Na usługach demona są ci, którzy pełnią jego wolę. Jeżeli Pani uważa, że KK jest takim sługą, to kim są jego członkowie, kim jestem ja według Pani? Bo idąc tokiem Pani myślenia kłaniam się diabłu, a Boga obrażam. Poza tym, gdy piszę „Kościół” z dużej litery zawsze mam na uwadze wspólnotę ludzi, a nie świątynię. Piszę o tym, abyśmy dobrze się rozumiały.

      KULT MARYJNY …

      A jeżeli chodzi o kult maryjny, to proszę w tym miejscu nie łączyć chwały oddawanej Bogu z czcią oddawaną Maryi. Bo to całkowicie różne formy religijne. Nie będę się jednak wdawać w teologię, bo to nie o to tutaj chodzi. Wystarczy powiedzieć, że i ja darzę Matkę Bożą miłością i postrzegam Ją jako osobę, która podprowadza mnie ZAWSZE ku Bogu i chroni, bym od Niego nie odeszła.

      PATRZMY NA SWOJE SERCA …

      Zastanawia się Pani nad obłudą członków KK, a przecież Jezus jasno powiedział, ze trzeba zastanawiać się przede wszystkim nad sobą i koncentrować się nad swoim nawróceniem, swoją obłudą. Członkowie KK mają rolę pomagać mi w moim nawróceniu, tak, jak ja mam pomagać im poprzez modlitwę, post i jałmużnę. Przecież to takie proste, a Pani tak to wszystko komplikuje, że aż głowa boli.

      ZAKOMPLEKSIENI UCZNIOWIE …

      Mówi Pani o konstruktywnej krytyce… Na razie to ona jest dla mnie pozbawiona logiki, rzetelnej wiedzy i oderwana od rzeczywistości. Może, gdy podzieli się Pani świadectwami z życia wiernych Przesłaniu nabierze ona nieco życia. Nie mniej jednak staram się ją słuchać z uwagą większą niż ma pięciolatek. No i nie traktuję jej jako ataku nienawiści. Bo co jak co, jest Pani bardzo wiarygodna w trosce o moje zbawienie i nie widzę w Pani podstępu. Bardziej postrzegam Panią jako osobę wkręconą w jakiś dziwny tok myślenia, którego na razie niezbyt rozumiem, dlatego staram się go poznać.

      SPIRYTYZM…

      Dekret Stolicy Apostolskiej z 30. IV. 1898 r. stwierdza: „Praktykowanie spirytyzmu jest zabobonem całkowicie niedozwolonym, gdyż nie leży w Bożym porządku rzeczy, aby Bóg wysyłał dobre duchy dla zaspokojenia ludzkiej ciekawości. Jeśli jakieś duchy udzielają odpowiedzi na różne pytania, mogą to być jedynie złe duchy, które godzą się wchodzić w łączność z ludźmi tylko dlatego, aby im szkodzić i pobudzać ich do złego. Toteż Kościół zabronił absolutnie brania jakiegokolwiek udziału w seansach spirytystycznych”

      KULT ŚWIĘTYCH – w katolicyzmie i prawosławiu szczególny szacunek do osób uważanych za zbawione, oraz do świętych aniołów. Celami tego kultu są chwała Boża, umocnienie świętości ludu Bożego, przykład do naśladowania i wstawiennictwo przed Bogiem. Do świętych można zwracać się z prośbą o wstawiennictwo do Boga.

      Tak rozumiem spirytyzm i kult świętych. Te dwie rzeczywistości są całkowicie inne w swojej naturze. Święci nie są po to, by ich przywoływać na ziemię, ale po to by chwalili Boga i wstawiali się u Niego za nami, byśmy chwalili Boga jeszcze doskonalej.

      Usuń
    16. Pani Alicjo,
      nie piszę tego z troski o Pani zbawienie, choć nie ukrywam, że powodem tego pisania jest jakaś nić sympatii i jakiś bliżej nieokreślony smutek.
      Taki smutek czułam, gdy umierała siostra Judyta, a ja zdawałam sobie sprawę, że nie zdąży poznać Prawdy i uświadomić sobie swoich błędów. Człowiek wolny, który w pewnym momencie życia zebrał się na odwagę opuścić wszystkie zgromadzenia religijne i nie należy do żadnej sekty widzi wszystko inaczej, bardziej ostro.
      Może porównam to do sytuacji osoby, która opuściła sektę ŚJ albo inną, niekoniecznie w widoczny sposób destruktywną, ale szkodliwą dla ducha, a inne bliskie osoby dalej w niej tkwią i jej służą.
      Rozczaruję Panią trochę, bo nie znam, oprócz mojej przyjaciółki nikogo, kto czyta Przesłanie, więc nie wiem, jaki wpływ ma ono na innych. Napisałam kiedyś maila do pana, który Przesłanie tłumaczył na język polski, rozmawiałam z nim też chwilę przez telefon.
      Nie zachęcam też Pani za wszelką cenę do czytania, bo zdałam sobie sprawę, że do poznania Prawdy trzeba rzeczywiście dojrzeć. Co nas rożni, to z pewnością moja większa wnikliwość i bezkompromisowość. Pani zaś posiada zalety, których mi brakuje.
      Wiedza zobowiązuje, a po przeczytaniu Przesłania i , co ważne - PORÓWNYWANIA JEGO TEKSTU Z TEKSTEM BIBLII, nie mam najmniejszych wątpliwości, że jest to zapowiadana przez Jezusa Prawda.
      Pamiętam, jakie targały mną wątpliwości na początku. Przyzwyczajenie jest ponoć drugą naturą człowieka i trudno porzucić wpojone od dzieciństwa poglądy. Jednak jeszcze zanim zetknęłam się z Przesłaniem, zaczęłam w doktrynie KK dostrzegać niekonsekwencje a nawet błędy. Nie chciałam być obłudna przed Bogiem. Chciałam, by każde moje słowo, które wypowiadam przed ołtarzem na Mszy było prawdziwe i współbrzmiało w mojej duszy. A tak nie było.
      Kiedy np. wypowiadałam z wiernymi KK wyznanie wiary, to zaczęłam przy niektórych słowach mieć mieszane uczucia. Uczucie nie kłamie, bo to jest ta duchowa część człowieka. Postanowiłam zbadać, dlaczego tak jest i znaczną część życia poświęciłam na zgłębianie tzw. tajemnic wiary. Wspomniałam ostatnio, że intrygowało mnie, dlaczego jest na świecie tyle różnych wyznań. Zrozumiałam, że jest wiele powodów, że JEDYNA, PRAWDZIWA NAUKA Jezusa niekoniecznie jest zawarta w moim wyznaniu.
      A przecież " nie ten wejdzie do Królestwa, kto woła , ale ten, który czyni wolę Bożą."

      Usuń
    17. Świadkowie Jehowy w pewnym czasie uświadomili mi błędy tkwiące w katolicyzmie. Nigdy do nich nie należałam, ale fakt, że w katechizmie kościoła pominięto drugie przykazanie nie dawał mi spokoju. Zaczęłam się czuć też jak w sekcie, tylko innej, bardziej powszechnej i popularnej. Byłam sama na świecie i polegałam jedynie na Bogu.
      Kiedy KK dostarczał mi nowych doświadczeń, po których czułam się oddalona od Boga, zamiast być bliżej Niego, postanowiłam zaufać swoim uczuciom. Chodzi mi o podsuwane do całowania figurki NMP, o to że trzeba przed nimi klękać, nazywać je cudownymi, wierzyć, że figurki płaczą krwawymi łzami i nie będę wszystkiego wymieniać.
      Nie miałam wcześniej takiej wiedzy jak dziś, bo nie było internetu.

      Niektórzy myślą i mówią o Marii pogardliwie; inni jednak, skłaniając się ku przeciwnej stronie, wychwalają ją ponad to, co przystoi. [...] Pod pretekstem, iż jest to słuszne, diabeł skrycie wchodzi do umysłów ludzi i ubóstwia śmiertelną naturę; on kształtuje posągi, które mają ludzkie podobieństwo po to, aby ludzie mogli czcić zmarłych i wprowadzać obrazy dla uwielbienia , popełniając cudzołóstwo z umysłem przeciwko jednemu i jedynemu Bogu. Tak, z pewnością, ciało Marii było święte, lecz ona nie była Bogiem. Tak, istotnie, Dziewica była dziewicą, i czcigodną , ale nie została nam dana po to, by ją uwielbiać . Ona uwielbiała tego, którego urodziła ze swego ciała; tego, który jest z nieba i z łona Ojca. I dla tej przyczyny Ewangelia zapewnia nas w tym, sam Pan oświadcza, że: "O kobieto, co ty masz do mnie? Moja godzina jeszcze nie nadeszła" [Jana 2:4]. I tak, aby nikt nie wywnioskował ze słów, "O kobieto, co ty masz do mnie", że święta Dziewica jest ważniejsza, nazywa ją "kobietą". [...] Słowo, którym jest Bóg, przybrało ciało z Marii, jednak nie po to, aby Dziewica mogła być adorowana , ani też, by on mógł uczynić ją Bogiem. Niechaj Maria będzie poważana, lecz niech Ojciec i Syn i Duch Święty będą czczeni; niech nikt nie czci Marii. [...] Niech te rzeczy zostaną wymazane, które zostały błędnie zapisane w sercach tych, którzy zostali zwiedzeni. Niech pożądanie posążków będzie wytępione z ich oczu. Niech stworzenie znów powróci do Mistrza. Niech Ewa i Adam powrócą do oddawania czci samemu Bogu. Niech nikt nie będzie prowadzony głosem węża. [...] Chociaż Maria jest święta i ma być poważana, jednakże nie jest przeznaczona by ją czcić.
      (fragmenty z Panarion 79 - 3.2:4 oraz 3.2:7)[2]

      Wiem, że w teologii katolickiej tłumaczy się to inaczej. Ale to nie zmienia faktu, że nadal ważne jest dla mnie pytanie:
      Czy katolicyzm wobec tego podoba się Bogu?

      Postanowiłam nie wyznawać żadnego wyznania, ale nie zrywać więzi z Bogiem. W końcu, stwierdziłam, naiwnością było sądzić, że Jezus założył katolicyzm, w którym łamie się prawa Boże.
      W międzyczasie w moim życiu dużo się działo... (Cdn.)

      Usuń
    18. A teraz zapytam, w którym momencie mój tok myślenia jest dziwny? Bo swoich błędów się zazwyczaj nie widzi.

      Usuń
    19. Polecam te stronę o bałwochwalstwie:
      http://arkabushiego.blox.pl/2014/09/Balwochwalstwo-Kult-Maryjny.html

      Ja staram się przejść obojętnie wobec Pani słów skierowanych pod moim adresem: "Mówi Pani o konstruktywnej krytyce… Na razie to ona jest dla mnie pozbawiona logiki, rzetelnej wiedzy i oderwana od rzeczywistości."
      Ja mogę to samo powiedzieć w Pani stronę, ale ponieważ nie piszę tego po to, aby okazać swoja wyższość, pominę ten cytat milczeniem.

      Usuń
    20. Słowa, słowa, słowa ... i tylko słowa bez pokrycia.

      Można mówić pięknie i wiele. Jednak one mnie nie przekonają,szkoda zachodu i Pani czasu. Tylko świadectwa życia ludzi, którzy tym Słowem żyli, albo żyją mają moc mnie zatrzymać i zaciekawić.

      Proszę więc nie pisać mi o doktrynie, do której coraz bardziej czuję niechęć. Czekam na ŚWIADECTWA, które odpowiedzą na pytanie, czy warto ten temat ciągnąć dalej. Jeżeli ich Pani nie zna, to poczekam.

      Usuń
    21. "KULT ŚWIĘTYCH – w katolicyzmie i prawosławiu szczególny szacunek do osób uważanych za zbawione"

      W odniesieniu do tego cytatu z Pani wypowiedzi, chcę poinformować, że mam taka wiedzę. Ale czy wobec tego katolicyzm nie jest religią, która wywyższa człowieka nad Boga i miesza się w Jego kompetencje? Jakim prawem człowiek może uznawać kogoś za zbawionego?
      Argumenty, że "bada to komisja" do mnie nie przemawiają.
      Zapewne wie Pani, że w Biblli ostrzegano, że PIERWSI BĘDA OSTATNIMI.
      a TO FRAGMENT Z WIKIPEDII:
      Do elementów kultu maryjnego należą:

      nadawanie licznych tytułów, np. Najświętsza Maryja Panna, Matka Boska, Królowa Nieba, NMP Królowa Polski itp.
      poddawanie całego narodu jej opiece;
      odmawianie modlitw za wstawiennictwem lub pośrednictwem Maryi (najbardziej popularne: różaniec, Litanię Loretańską do Najświętszej Maryi Panny i Nowennę do Matki Bożej Nieustającej Pomocy);
      hymny i pieśni pochwalne;
      odprawianie nabożeństw ku czci Matki Boskiej;
      obchodzenie świąt maryjnych (zob. święta maryjne w Polsce);
      ofiarowywanie kwiatów lub zniczy przed wyobrażeniami Marii, również kult jej ikon;
      ceremonialne obnoszenie obrazów oraz posągów przedstawiających Marię (są to procesje: gdy wizerunek tego samego dnia wraca na swoje pierwotne miejsce oraz peregrynacje: gdy wizerunek przekazywany jest z parafii do parafii lub z diecezji do diecezji;
      pielgrzymowanie do sanktuariów maryjnych;
      przestrzeganie nakazów pochodzących z objawień maryjnych (szczególnie - praktyki modlitewne);
      kult Niepokalanego Serca Najświętszej Maryi Panny
      przypisywanie Marii dokonywania uzdrowień;

      Usuń
    22. śp. Siostra Judytka ... jeszcze teraz od czasu do czasu wpadam na jej blog i ładuję akumulatory. Tyle tam bogactwa, mądrości i miłości.

      Dobrze, że Pani o niej wspomniała. To kolejna osoba, która Słowa Jezusa przypieczętowała swoim życiem do końca. Na jej blogu można wyczytać jak pokonowała trudności choroby, jak niosła radość innym, jak spierała na duchu Bożym Słowem ... jak umierała w cichości i w pełnym oddaniu woli Boga.

      Właśnie takich jasnych świateł poszukuję, a nie poplątanych na maksa myśli.

      Przepraszam, jeśli zagniewałam. Ale mówię, jak czuję. Pani zaś rozważy moje słowa, albo nie.

      Usuń
    23. To jest straszne, co Pani pisze.
      Oczekuje Pani jakich "wybuchów", a ja ich nie dostarczam.
      Moje świadectwo jest takie, że jest mi lżej na duszy niż kiedyś, mniej boję się śmierci, wiem, nad czym powinnam jeszcze w życiu pracować. W pewnym sensie dużo straciłam , w innym dużo zyskałam. Nawet w obliczu katastrof nie czuję lęku, tylko ufność. Trudniej mi natomiast porozumieć się z niektórymi ludźmi, tak jak dzisiaj z Panią. Wszystko ma dwie strony.

      W Przesłaniu jest opisana dokładnie taka reakcja ludzi na Prawdę, z jaką się spotykam ze strony Pani. I to, co z nimi dalej będzie. Ale faktycznie, moje pisanie to strata czasu.

      Usuń
    24. "w pełnym oddaniu woli Boga..."
      Nie rozumie Pani terminu "Wola Boga"!
      To, że ludzie zgadzają się na śmierć i na cierpienie, nie znaczy, że znają i pełnią wolę Boga!

      Usuń
    25. KULT ŚWIĘTYCH ...

      Komisja d/s wiary właśnie bada, czy kandydat na ołtarze nie przysłaniał swoim życiem świętości Boga. Więc tłumaczenie Pani względem tej kwestii jest totalnie odwrotne do tego, jak jest w rzeczywistości.

      Świętość Maryi na tym samym polega. Jej życie najpełniej ukazywało stworzeniu Boga.

      Zewnętrzne znaki kultu religijnego /relikwie, obrazy itp./ właśnie na ten aspekt mają wskazywać. Jeżeli ludzie zapominają o tym fakcie grzeszą i ta religijność nie ma nic z Boga.

      Usuń
    26. Nie wierzę, że jakakolwiek zakonnica pełni wolę Boga, jeśli klęka przed figurami.
      Jeśli nazywa papieży, którzy pozwalali na kulty przedmiotów świętymi. To jest wbrew WOLI BOGA.
      Siostra Judytka już nie może sobie tego uświadomić, ale Pani ma jeszcze szansę.
      Żegnam.

      Usuń
    27. "Moje świadectwo jest takie, że jest mi lżej na duszy niż kiedyś, mniej boję się śmierci, wiem, nad czym powinnam jeszcze w życiu pracować. W pewnym sensie dużo straciłam , w innym dużo zyskałam. Nawet w obliczu katastrof nie czuję lęku, tylko ufność. Trudniej mi natomiast porozumieć się z niektórymi ludźmi, tak jak dzisiaj z Panią. Wszystko ma dwie strony".

      Moje świadectwo jest prawie podobne do Pani. Są jednak małe różnice:

      1. Więcej zyskałam niż straciłam
      2. Łatwiej mi przyjąć ludzi o innych światopoglądach i z nimi rozmawiać nie złoszcząc się tak jak dawniej. Kiedyś mój język był bardzo złośliwy; dzisiaj od czasu też, ale potrafię wyhamować :)

      Usuń
    28. Do usłyszenia .. kiedyś tam ... moje drzwi zawsze są otwarte dla Pani, pozdr. :)

      Usuń
    29. "Komisja d/s wiary właśnie bada, czy kandydat na ołtarze nie przysłaniał swoim życiem świętości Boga."

      Oczywiście komisja katolicka, czyli obarczona takimi samymi winami, jak usunięcie drugiego przykazania.
      Czy Bóg pozwolił kogokolwiek ogłaszać świętym i wynosić na ołtarze?
      Nie dogadamy się nigdy, bo to jest kręcenie wokół własnego ogona. Gratuluję dobrego samopoczucia.
      "Główną uwagę chciałbym jednak poświęcić słowom kończącym fragment Ewangelii, który skłonił Panią do tego, żeby do mnie napisać: „Nie dawajcie psom tego, co święte, i nie rzucajcie swych pereł przed świnie, by ich nie podeptały nogami, i obróciwszy się, was nie poszarpały” (Mt 7,6).

      Dokładnie w myśl tej swojej nauki zachował się Pan Jezus, kiedy stanął przed Herodem: „Na widok Jezusa Herod bardzo się ucieszył. Od dawna bowiem chciał Go ujrzeć, ponieważ słyszał o Nim i spodziewał się, że zobaczy jaki znak, zdziałany przez Niego. Zasypał Go też wieloma pytaniami, lecz Jezus nic mu nie odpowiedział” (Łk 23,8n). Natomiast przed Piłatem Pan Jezus nie podjął nawet pytania: „Cóż to jest prawda?” (J 18,38)

      Zauważmy: w zachowaniu Pana Jezusa nie ma nawet cienia pogardy dla Heroda czy Piłata. Jego milczenie płynie z szacunku dla prawdy. Nie powinno się mówić o rzeczach wielkich ludziom, których one nic a nic nie obchodzą.

      Wiedziano o tym już w Starym Testamencie. „Nie mów do uszu głupiego, bo wzgardzi mądrością twej mowy” (Prz 23,9). A trzeba wiedzieć, że „głupi” to w języku biblijnym ktoś, kogo nie interesuje to, co najważniejsze. Stąd obdarzać prawdą głupiego to — w myśl dosadnych porównań Księgi Syracha (22,9n) — kleić skorupy rozbitego dzbana, to nauczać kogoś, kto usnął. Otóż jeśli ktoś sądzi, że nie ma w sobie nic z rozbitego dzbana i że prawda Boża zawsze do niego dociera... no cóż, gratuluję mu dobrego samopoczucia. "

      Usuń
    30. Ewangelicy nie uznają kultu świętych, a co za tym idzie kultu relikwii jako nauk niebiblijnych. Nie mogą być oni w żadnym wypadku uznani za pośredników bądź orędowników. Kościół nie ma prawa także decydować o tym kto może, a kto nie być świętym. Jest to sprawa wyłącznie Boga. Relikwie są jedynie przedmiotami, którym tym bardziej nie należy się żadna cześć.

      Jedynym pośrednikiem między Bogiem a ludźmi jest Jezus Chrystus. Tylko Jemu należy się cześć i chwała. Tylko do niego zanosić możemy nasze modlitwy i On wstawia się za nami u Boga Ojca. Wszystko inne przysłania nam Boga i uzurpuje sobie prawo do Jego chwały. - skopiowane ze strony ewangelików

      Usuń
    31. A tu znalazłam na stronie ewangelików o Eucharystii, jak widać każde wyznanie ma inne spojrzenie:

      "Na podstawie nauki o wszechobecności Chrystusa wierzymy, że Sakrament Komunii nie jest tylko pamiątką, ale prawdziwym Ciałem i Krwią Jezusa. A więc udzielany jest realnie i substancjalnie. Poprzez działanie Słowa Bożego jest on obecny "w", "z" i "pod" postacią chleba i wina. Jest to nauka o konsubstancjacji. Ewangelicy odrzucają naukę katolicką o transubstancjacji czyli przeistoczeniu (przemianie) elementów w ciało i krew. Nie zgadzają się także z kultem hostii. Komunikanty pozostają bowiem Ciałem i Krwią Chrystusa jedynie gdy złączone są Słowami ustanowienia. "

      A gdzie leży PRAWDA ? Ludzie nawymyślali mnóstwo dziwnych terminów. A Jezus powiedział krótko: "Kto słowa moje przyjmuje, mnie przyjmuje".

      Usuń
    32. "Otóż jeśli ktoś sądzi, że nie ma w sobie nic z rozbitego dzbana i że prawda Boża zawsze do niego dociera... no cóż, gratuluję mu dobrego samopoczucia."

      1.
      Nie sądzę, że "jestem posklejanym garnkiem". Mówię tylko, że proponowany klej mi nie odpowiada.

      2.
      Na nasze szczęście zbawieni jesteśmy z woli Boga. Jezus jest jedynym naszym Zbawicielem.

      3.
      Wszelkie kulty religijne są sposobem wyrażenia wdzięczności za łaskę otwartego nieba. Są one różne, czasem niezrozumiałe, tajemnicze.

      4.
      Dopóki człowiek w Imię Boga jest w stanie oddać swoje życie, a nie cudze jest na dobrej drodze ku Bogu. I nie ma się o co spierać.

      5.
      Pełnię prawdy poznamy dopiero po drugiej stronie życia, więc uważanie swojej opcji za 100% pewną jest pozbawione podstaw.

      6.
      Pewnym miernikiem prawdziwości słów jest ŚWIADECTWO ŻYCIA. Nawet polityków rozlicza sie z tego co robią, a nie z tego, co mówią.

      pozdrawiam

      Usuń
    33. Nie miałabym takiej pewności, że MY jesteśmy zbawieni.
      Tak powiedzieli o sobie APOSTOŁOWIE, którzy byli blisko Jezusa i Jego naukę przyjęli prawdziwą i bez zniekształceń. Nie łamali notorycznie przykazań, nie oddawali czci bałwanom. Nawet nie słyszeli o czymś takim jak hostia, nie ustanawiali innych świętymi.
      Oni mogli mieć pewność, że są zbawieni, bo przyjęli czystą Prawdę.
      Zuchwałością według mnie jest odnoszenie tych słów do siebie.
      To takie chwilowe samouspokojenie. Jak narkotyk. Działa tylko do czasu.
      Ale cóż, czas pokaże.

      Usuń
    34. "Dopóki człowiek w Imię Boga jest w stanie oddać swoje życie, a nie cudze jest na dobrej drodze ku Bogu."

      Oddać życie to też przyznać się do tego, że się było w błędzie,
      stracić środki do życia, które się czerpało z rozpowszechniania dotychczasowej, ślepej wiary, stracić rzesze znajomych z tzw. "wspólnoty w wierze" i ponieść wszelkie inne konsekwencje zwrotu w swoim życiu.

      Tylko ilu ludzi to potrafi? Społeczny prestiż przecież jest taki przyjemny... Można być przy tym sławnym, a nawet przez chwilę "wielebnym".
      Przepraszam za sarkazm, inaczej nie potrafię w tej chwili wyrazić swoich myśli.

      Usuń
    35. Jesteśmy zbawieni dzięki Jezusowi. Pytanie tylko, czy tego zbawienia nie odrzucimy. Każda z nas tego pragnie, więc jestem pełna ufności.

      I może skończmy te przepychanki słowne. Lepiej zrobimy, gdy zaczniemy się więcej za siebie modlić i prosić Boga o dary Ducha Świętego.

      Pozdrawiam.

      Usuń
  55. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  56. Kasiu, z modlitwą jest tak jak z Miłością. Rozwija się z momentem dawania ją innym. Każdy z nas jej potrzebuje i każdemu z nas pomaga ... i tym na ziemi ... i tym, którzy jej próg już przekroczyli.Masz jednak rację w tym, że, ci którzy odeszli potrzebują jej szczególnie.

    Według nauki KK są stany ducha, w którym sam człowiek sobie nie jest już w stanie pomóc. Czyściec jest jednym z nich.

    OdpowiedzUsuń