poniedziałek, 2 marca 2015

KOGO SZUKACIE?

 Powtórnie ich zapytał: "Kogo szukacie?" 
Oni zaś powiedzieli: "Jezusa z Nazaretu"

(J 18,7)


KIM JESTEŚ SYNU DAWIDA?

Zaczynam się zastanawiać, Kogo szukają moi goście z blogu? Kogo ja szukam, gdy staram się odpowiadać na ich pytania. Czy napewno tego Jezusa, który zapytany przez Piłata - Kim jest? - milczał jak grób, jakby Mu wcale nie zależało na PRAWDZIE. 

DLACZEGO MILCZAŁ?

Przychodzi mi na myśl zarzut Kasi - Samotnej Wyspy.
  • "Zaczynam mieć dość tej całej dyskusji, myślałam, że nareszcie trafiłam na kogoś, kto mi odpowie na moje pytania nie tylko życzliwie, ale przede wszystkim fachowo, tymczasem Ty wciąż rozmazujesz i rozmywasz tematy."
  • Nie wiem, dlaczego księża i ci, którzy - jak sama napisałaś - z korzeniami tkwią w KK, z takim uporem starają się nie mówić wprost. Boją się? Czego? Że sami, uruchamiając myślenie, odkryją coś? Nie wiem, nie rozumiem. Jestem po raz kolejny głęboko rozczarowana... i zrezygnowana."
Jakoś mi smutno. Moja bezradność mnie upokarza. Chciałabym mieć taką wiedzę i moc, by uspokoić ten niepokój. Lecz tu chyba ani o WIEDZĘ, ani o MOC chodzi. Gdyby te dwie rzeczy były w tym momencie niezbędne Jezus by nie milczał.

ROZCZAROWANIE ...

Przeżył je św. Piotr. Tak Mu wierzył, że nie bał się nocą wyjść z łodzi i kroczyć po wodzie. Inni Apostołowie nawet nie próbowali stanąć w obronie swego Mistrza. Reakcja tłumu jest aż nadto wymowna ... 

... na krzyż z Nim, na krzyż!!! 

Co się z nimi stało?! Co za amnezja ich chwyciła?! Jeszcze kilka dni wcześniej byli tak rozradowani widokiem Króla, że nie żal im było rzucić płaszczy pod kopyta osła. Też się teraz czuję jak osioł. I może właśnie o to chodzi, by się nim wreszcie poczuć. Może to jedyny sposób, by Jezus zechciał na niego usiąść? Eh ... trudna to lekcja pokory.

PRAWDA...

dzy Jezusem a Piłatem toczy się rozmowa na temat prawdy (J 18, 33–38). 

  • Piłat zatem powiedział do Niego: "A więc jesteś królem?" Odpowiedział Jezus: "Tak, jestem królem. Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie. Każdy, kto jest z prawdy, słucha mojego głosu". Rzekł do Niego Piłat: "Cóż to jest prawda?"
Piłat poznał PRAWDĘ, ale ona nie uchroniła Jezusa przed śmiercią. Powiem więcej ... ona dopiero rozłościła na dobre tych, którzy tej PRAWDY szukali.

Czytam wypowiedź Wyspanej:

  • Pani Alicjo, w moim odczuciu jest Pani szlachetną, dobroduszną osobą, ale lojalność wobec instytucji KK stawia Pani wyżej od poszukiwania prawdy. Rozumiem, że jest to bardzo trudna sytuacja, wymagająca odwagi i szerokich horyzontów. Ale tylko ciągłe poszukiwanie prawdy może nas wyzwolić z błędnych przekonań.
Pytam więc:
  • Jaka PRAWDA wyzwala?
  • Od czego ta PRAWDA wyzwala?
Żydzi poznali PRAWDĘ i ją odrzucili z kretesem! Piłat poznał PRAWDĘ i ugiął się przed tłumem!


"Lojalność wobec instytucji"

Nic żeście Drogie Panie nie zrozumiały z tego, co do Was pisałam. Lojalność ... owszem, ale nie wobec instytucji lecz wobec Jezusa, który nadal żyje między nami na swoich warunkach, a nie naszych.  My ... ludzie ... zawsze mamy tendencję do poprawiania Boga. Skąd ja to znam ... tego za mało, tamtego za dużo, nie w taki sposób, to nie grzech, a tamto to ciemnota ... 

PS.

Chyba rzeczywiście trzeba czasem zamilknąć i pozwolić się innym wygadać. Każdy bowiem nosi jakiś ból w sercu, z którym sobie nie radzi. Na szczęście czas milczenia Boga nie trwa wiecznie. Już niedługo przeżywać będziemy ZMARTWYCHWSTANIE JEZUSA. Jestem ciekawa ilu z nas pokona w sobie ROZCZAROWANIE i pójdzie do grobu z nadzieją, że jednak milczenie było potrzebne... chociaż bolało niemiłosiernie. Ilu z nas w ciemnym grobie odkryje PRAWDĘ i za Nią pójdzie ... chociaż na pierwszy rzut oka nie wydaje się ani piękna, ani słodka.

***

IV PIEŚŃ O SŁUDZE JAHWE    (Iz 52, 13-53,12)

/.../ Jak wielu osłupiało na Jego widok - tak nieludzko został oszpecony. Jego wygląd i postać Jego była niepodobna do ludzi /.../ Nie miał On wdzięku ani też blasku, aby na Niego popatrzeć, ani wyglądu, by się nam podobał. Wzgardzony i odepchnięty przez ludzi, Mąż boleści, oswojony z cierpieniem, jak ktoś, przed kim się twarze zakrywa, wzgardzony tak, iż mieliśmy Go za nic. /.../


Czy takiego Jezusa szukamy?

43 komentarze:

  1. Alicjo:)

    Ja wchodząc na Twój blog- czuję, że ogarnia mnie niesamowity spokój i może już nawet dawno śpisz, nie obserwując swojego blogu, to powiem CI, że dostaję to, co małe dziecko może dostać od kochającej mamy (chociaż już sama mam pełnoletnie dziecko). Szukam też odpowiedzi na nurtujące mnie pytania, które w wielu wypowiedziach- zarówno Twoich, jak i Twoich gości znajduję. Dziękuję i pozdrawiam:)

    Dobranoc, aniołki na noc.
    Matka Boża przy łóżku,
    a Pan Jezus w serduszku.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie mogę spać ... leczę grypę i martwię się o pewną osobę, która wczoraj dowiedziała się, że ma raka. Modlę się za nią i Was również proszę o wsparcie duchowe dla niej,

    więc czytam i cieszę się, że masz POKÓJ w sercu. To ślad Jezusa kroczącego po naszej duszy.

    Pytaj, zadawaj pytania ... dzięki nim mogę snuć refleksję nad swoją drogą nawrócenia, pozdr. alicja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łączę się z Tobą w modlitwie- w intencjach, o których wspomniałaś. Z Panem Bogiem.

      Pozdrawiam

      Usuń
  3. W odpowiedzi na pytania:
    Jaka PRAWDA wyzwala?
    •Od czego ta PRAWDA wyzwala?

    Wyzwala PRAWDA o Bogu, o Jego woli, o prawach w stworzeniu, którą przyniósł Jezus Chrystus. Prawda ta została na skutek wielu przekazów i innych czynników zniekształcona.
    PRAWDA ta wyzwala od ciemności, pozwala poznać wielkość Boga i się do Niego zbliżyć.
    Jezus nie chciał być przedmiotem kultu, jak to jest obecnie, tylko chciał, by ludzie czerpali z Jego nauki, która jest droga do Ojca.
    "Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej, niż przeze mnie" - to znaczy przez naukę, którą głoszę.
    Wyspana

    OdpowiedzUsuń
  4. Dodam, że dała Pani dzisiaj doskonały cytat (J 18, 33–38).
    Ale go Pani nie nie pojęła. Cały czas myśli Pani, że kościół naucza PRAWDY przyniesionej przez Jezusa, tymczasem jest wiele dowodów na to, że tak nie jest.
    Zbawienia nie daje wierzenie w to, że Jezus jest, ale przyjęcie głoszonej przez niego nauki i życie według niej.
    Prawda musiała mieć znaczenie, skoro Jezus przyszedł ją głosić i obiecał pocieszyciela, Ducha Prawdy, który doprowadzi ludzi do całej PRAWDY.
    W moim przekonaniu, kto nie przeczyta "Przesłania Graala", ten nigdy nie pozna obiecanej Prawdy i nie osiągnie zbawienia, bo zbawicielem dla ludzkości jest PAWDA.
    Wyspana
    Wyspana

    OdpowiedzUsuń
  5. Napisała Pani:"Zbawienia nie daje wierzenie w to, że Jezus jest, ale przyjęcie głoszonej przez niego nauki i życie według niej."

    Nie da się prawdziwie żyć nauką Jezusa bez żywej relacji z Jezusem zmartwychwstałym. Bez Jego obecności wiara nasza nie ma sensu. Zaczynam się zastanawiać kim dla Pani jest Jezus? Czy my tego samego Jezusa poszukujemy? Zaczynam mieć poważne wątpliwości.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jezus jest Synem Bożym - drugą Osobą Boską, będącą w jedności z Ojcem i Duchem Świętym. Żydzi dlatego Go ukrzyżowali, że nie potrafili przyjąć PRAWDY o jego Bóstwie. Dlatego uznali Go za bluźniercę Boga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie Jezus także jest Synem Bożym, drugą Osobą Boską w jedności z Ojcem i Duchem Świętym.
      Ale z tą relacją i obecnością to nie wiem, czy jest tak samo.
      Jezus odszedł do Ojca i ponoć "siedzi po prawicy". Bóg Ojciec jest w niebie, ale poza światem. Świat jest stworzeniem, ale Stwórca jest poza nim. Stwórca może zniszczyć stworzenie, ale siebie nie zniszczy.
      Obecność Jezusa na tym świecie stoi pod wielkim znakiem zapytania, a wręcz się wyklucza, skoro odszedł.
      Przyszedł, wcielił się w ciało Maryi i odszedł. Wcześniej ukazał się uczniom, żeby uwierzyli w życie w innej niż materia formie. Ale odszedł tam, skąd przyszedł.
      Miałam w życiu jeden przepiękny sen, leżałam blisko Jezusa, ale z tego snu zapamiętałam tylko uczucie przeogromnej Miłości, takiej, jakiej nie zaznałam nigdy tu na Ziemi. Tęsknię za tą Miłością, bo już wiem, że taka miłość istnieje. W końcu, chociaż we śnie, to było jednak prawdziwe moje przeżycie. Ale sen się już nie powtórzył. Nie wiem, czy to można nazwać relacją...
      Jezus jest obecny na Ziemi w swoim Słowie.

      Usuń
    2. Dodam, że Jezus przyszedł nas zbawić, czyli wyzwolić od ciemności i zatracenia, ale tylko poprzez głoszenie prawdziwej drogi do Ojca, którą ludzie zatracili na skutek grzechu.
      Sama śmierć na krzyżu nie była konieczna, była zwykłą zbrodnią. Jezus nie przyszedł za nas umierać, tylko nas uczyć.
      Gdyby było inaczej, to nie modliłby się słowami "Ojcze, wybacz im, BO NIE WIEDZĄ CO CZYNIĄ.

      Usuń
    3. "Czy my tego samego Jezusa poszukujemy? "

      To pytanie jest dla mnie dziwne. Ja nie poszukuję Jezusa, tylko Go kocham i czczę czytając Biblię i Przesłanie - staram się poznawać i wcielać w życie Jego naukę.
      Wyspana

      Usuń
    4. Napisała Pani: "Dla mnie Jezus także jest Synem Bożym, drugą Osobą Boską w jedności z Ojcem i Duchem Świętym.
      Ale z tą relacją i obecnością to nie wiem, czy jest tak samo"

      Po tych słowach wnioskuję, że nasze śceżki całkowicie się rozminęły...

      MIŁOŚĆ JEST RELACJĄ OSÓB - (Mt 22 , 34-40)

      * Boga z człowiekiem
      * człowieka z człowiekiem

      Demon został jej pozbawiony. Piekło jest niczym innym jak brakiem tej relacji.Ludzie budują miłość, ale nie ogarnie ona wszystkich, jeżeli nie zanurzy się w MIŁOŚCI Boga.

      OBECNOŚĆ BOGA

      Bóg jest realnie obecny dzięki:

      * Słowu Bożemu (Prolog św. Jana)
      * Eucharystii (Łk 22,19)
      * modlitwie ludzi wierzących (Mt 18, 20),
      * w ubogich, chorych, więźniach (Mt 25, 31-46).

      CHRZEST ...

      Sakrament, który ponownie wprowadza w nas w relację z Bogiem. Nad tą relacją trzeba pracować całe życie.

      BÓG STWORZYŁ NAS Z MIŁOSCI i DLA MIŁOŚCI.

      Napisała Pani: "Stwórca może zniszczyć stworzenie, ale siebie nie zniszczy."

      Pewnie, że mógł zniszczyć. Ale już po potopie obiecał Noemu, że nigdy tego nie uczyni. Sprawiedliwość jednak nakazuje zadośćuczynić za zło. Dlatego Syn Boży przyszedł na ziemię, aby przez swoją mękę i śmierć krzyżową to uczynić w naszym imieniu. W ten sposó zostaliśmy ponownie zaproszeni do wspólnoty, czyli relacji z Bogiem. Nie każdy jednak z tego zaproszenia skorzystał.

      ŚMIERĆ JEZUSA NA KRZYŻU

      Pisze Pani: "Sama śmierć na krzyżu nie była konieczna, była zwykłą zbrodnią. Jezus nie przyszedł za nas umierać, tylko nas uczyć. Gdyby było inaczej, to nie modliłby się słowami "Ojcze, wybacz im, BO NIE WIEDZĄ CO CZYNIĄ."

      To prawda, że Jezus przyszedł nas uczyć o Królestwie Bożym. Lecz nie tylko to było Jego misją. On uczył i ŻYŁ Słowem. Ta konsekwencja sprowokowała gniew tych, którzy mieli wiarę jedynie na ustach.

      Ma Pani rację ... śmierć nie byłaby konieczna, gdyby człowiek wcześniej pojął sercem MIŁOŚĆ Boga i nad swoim brakiem miłości gorzko zaplakał.Niestety ... tak się nie stało ...

      Przysłowie mówi - "Przyjaciela poznajemy w biedzie ..." Widać człowiek potrzebuje naprawdę mocnych dowodów, by uwierzyć, że jest naprawdę kochany miłością całkowicie bezinteresowną. Takiego dowodu potrzebował również ze strony Boga ... i go otrzymał, pomimo tego, że śmierć ta wydaje się całkowicie niepotrzebna z ludzkiego punktu widzenia. Z Bożej perspektywy to z pewnością ma o wiele głębszy sens. Jeden z nich ujawnił się w tajemnicy ZMARTWYCHWSTANIA.

      SZUKANIE RELACJI Z JEZUSEM ...

      Szukam relacji z Bogiem i odnajduję ją dzięki tajemnicy Kościoła.

      Jego Słowo zachęca mnie także do szukania relacji miłości nie tylko z ludźmi, których akceptuję; lecz także z tymi, których trudno mi kochać.

      Dzięki temu dwa przykazania miłości stają się możliwe do zrealizowania.

      Usuń
  7. Przeciwnicy K.K. często podnoszą argument, że uzurpuje on sobie nienależną pozycję pośrednika między Bogiem a człowiekiem. To jest ciekawe, bo ci sami ludzie wzbraniaja się przed bezpośrednim kontaktem z Bogiem, dywagujac o Nim np. na blogach, zamiast wołać do Niego wprost, "nekac" wręcz swoją prośbą, aby dał im się poznać. Hipokryzja jakaś?
    T.

    OdpowiedzUsuń
  8. Człowiek ma potrzebę posiadania 100% pewności, że jego wybory są dobre. Bardzo często tę potrzebę wykorzystują sekty.

    - Jest guru, który bierze na siebie ciężar odpowiedzialności za wybory
    - Są zasady grupy, które pozornie dają poczucie bezpieczeństwa.

    Trwanie w KK nie daje takiego 100% poczucia bezpieczeństwa.

    Nasz Pan jest pełen tajemnic. Poza tym stawia On na naszą wolność i mówi wprost, że droga ku niebu wiedzie przez Golgotę. Nie obiecuje łatwej drogi; wręcz przeciwnie ... kto za Nim pójdzie niech ma świadomośc, że czekają na niego przeciwnicy Jezusa.

    Kapłani, którym powierzono zadanie głoszenia nauki Jezusa i rozdzielanie sakramentów nie są ideałami. Próbą wiary jest korzystanie z ich daru kapłaństwa. W Nowym Testamencie jest jasno napisane, jak postępować wobec złych kapłanów: "Słów ich słuchajcie, lecz uczynków nie naśladujcie"... UWAGA!!! Proszę nie mylić ich prywatnego zdania od Dobrej Nowiny, którą może nieudolnie, ale głoszą, gdy trzymają się Pisma Św. i Tradycji.

    KK - Wspólnota Ludu Bożego - grzeszników, a nie ludzi świętych -wyznająca tę samą wiarę i przyjmująca te same sakramenty. Jako społeczność - trwająca w strukturach, które najczęściej są podwarzane przez przeciwników KK.

    Gdyby KK posiadał w swoich strukturach 100% świętych może nie byłoby tylu walczących z nim. Pytanie jednak i tak pozostaje:

    CO TO ZNACZY BYĆ ŚWIĘTYM?

    Dla wielu to ludzie nieskazitelni, którzy nie urażą nikogo, będą zawsze mili, uczynni itp. Nigdy nie podniosą głosu i nikogo nie zasmucą ... nawet tego, który tak się pogubił, że w imię wolności człowieka uzurpuje sobie prawo do eleminowania tych, których nie potrafi pokochać miłością bezinteresowną.

    OdpowiedzUsuń
  9. I ja myślę, że wielu ludziom zwyczajnie brak odwagi, a wiara jej wymaga. To trochę jak z miłością do człowieka, trzeba wyzbyć się asekuracji i co najważniejsze, poznać siebie, "odskorupic się", pozbawić się fałszywego mniemania na swój temat. To bardzo bolesna konfrontacja, więc łatwiej "konfrontować się" z grzechami innych, np. kleru.

    Alicjo, ja Ci bardzo kibicuję. I nie chodzi o blogowe dyskusje, bo ich... przepraszam... czytać się nie da. Wydaje mi się, że najczęściej osoby "szukajace" nie szukają żadnej prawdy, tylko wymówek i usprawiedliwienia dla braku wystarczającej inicjatywy w inicjowaniu relacji z Bogiem i wytrwałości w jej rozwijaniu. Kibicuję Tobie jako człowiekowi, bo odważna jesteś :-)

    A co do świętych, to przy bliższym poznaniu okazuje się, że to trudne charaktery z skazami, którym jednak nie zabrakło odwagi do miłości.

    T.

    OdpowiedzUsuń
  10. Z ta "inicjatywa w inicjowaniu" śmiesznie wyszło (coś skasowalam i nie sprawdzilam), ale chyba wiadomo o co chodzi :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/krzysztof-pieczynski-kosciol-zahipnotyzowal-dwa-miliardy-ludzi/t15s2

    OdpowiedzUsuń
  12. Każdy ocenia rzeczywistość Kościoła według własnego rozeznania.

    Nie mnie rozsądzać - kto ma rację. Zostawiam problem Pana Krzysztofa Panu Bogu. On zna lepiej jego serce. Ja wiem, że poszłam za Tym, który nie ma względu na osoby. ON KOCHA KAŻDEGO CZŁOWIEKA BEZ WYJĄTKU. I tę prawdę odkryłam w Kościele. Staram się wprowadzać ją każdego dnia. I chyba chciałabym być nieco zahipnotyzowana ... może łatwiej by mi było ... i może przeciwnicy KK mniej by się czepiali ...


    ***

    Jezus też był postrzegany na różne sposoby. Niektórzy widzieli w Nim nawet współpracownika belzebuba.

    Dlaczego tak Go postrzegali niektórzy?
    Czyżby byli zahipnotyzowani swoją wizją Boga?

    Zachowanie oskarżycieli Jezusa obnażyło jedynie stan ich ducha. Prawda o Jezusie w tym wypadku nic się nie zmieniła. Nie jest ona bowiem zależna od opinii człowieka.

    ***

    Ewangelia Łk 11, 15-26

    Gdy Jezus wyrzucał złego ducha, niektórzy z tłumu rzekli: „Przez Belzebuba, władcę złych duchów, wyrzuca złe duchy”. Inni zaś, chcąc Go wystawić na próbę, domagali się od Niego znaku z nieba.

    My też szukamy wciąż znaków, które w 100% potwierdzą, lub zaprzeczą PRAWDZIE. Wynika to z naszej nieumiejętności zawierzenia Bogu do końca.

    OdpowiedzUsuń
  13. I jeszcze jedno ...

    Prawdą jest również to, że KK jest wspólnotą ludzi grzesznych, którzy także zło mają na swoim sumieniu. Wypominając jednak grzechy KK, trzeba też zobaczyć te gesty, w których KK prosi o wybaczenie.

    Patrzenie jednostronne nigdy nie jest obiektywne.

    OdpowiedzUsuń
  14. Mnie dziwi także krótka pamięć lub brak wiedzy przeciwników KK na temat krwawych "wyczynów" przedstawicieli innych religii. Idąc tropem zła wyrządzonego przez ludzi, należałoby orzec, że wszystkie religie są złe (bo wyznawcy każdej mają coś na sumieniu). Co więcej, wśród ateistów także są źli ludzie, więc kierując się tą "logiką" ateizm także jest zły. Czy Twoi dyskutanci wskazali, które z wyznań jest tym właściwym? Chętnie się dowiem.

    T.

    Nie podpisałam się pod drugim komentarzem z 8 marca, ale ten anonim z 9 nie jest mój (to tak dla porządku)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, które z wyznań jest tym właściwym dla moich niektórych dyskutantów. Niby rozmawiamy o Bogu, ale po dłuższej rozmowie mam wrażenie, że mijamy się totalnie w rozumieniu podstawowych prawd wiary. Chciałam odpowiedzieć na wiele zadanych mi pytań, ale jak tu odpowiadać, gdy słowa, których używamy mają dla wielu tak różne znaczenia. Często się zastanawiam, jak podejść do tematu, by być zrozumiałym w takim sensie, o jaki mi chodzi. Potrzebujemy chyba więcej czasu, by się poznać.

      Usuń
  15. I nie mój, żeby było jasno wyjaśnione:-I
    Pozdrawiam, Ewa

    OdpowiedzUsuń
  16. To może jednak i ja zostawię jakiś link :-) Alicjo, jeśli jeszcze nie znasz tego adresu, odwiedź go koniecznie! Blog jest niesamowity:
    http://eremmaryi.blogspot.com/
    Już się nie mieszam do Waszych dyskusji i pozdrawiam serdecznie :-)
    T.

    OdpowiedzUsuń
  17. Mieszaj się T... mieszaj ... jest ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Witaj Alicjo:)

    Dziś zobaczyłam, że w moim wpisie pojawił się błąd- chodzi o tego emotikona. Przykro mi:((. Na pewno wtedy byłam bardzo zmęczona.

    Jeszcze raz może napiszę odnośnie tej strony podanej przez ANONIMOWEGO. Czasami też się tak podpisuję i dlatego przykro by mi było, jeżeli ktoś pomyślał, że to ja. Dobrze, że mam jeszcze wielu znajomych, o przyjaciołach nie mówiąc, którzy mogą poświadczyć, że to nie ja, a dlaczego nie ja- niech to na razie będzie tajemnicą:). Jeżeli nie odpiszesz, nie pogniewam się.

    Pozdrawiam Cię serdecznie:)
    Ewa

    OdpowiedzUsuń
  19. Ewo, nie martw się szczegółami. Ten, kto podał link dotyczący poglądu pana Krzysztofa widać mał powód by kryć się za anonimem. Ludzie różne mają poglądy i motywacje swoich poczynań. Mam nadzieję, że ta osoba szuka PRAWDY podobnie jak my. Mogę się jednak mylić ... może chce sprowokować zamieszanie ... nie wiem, ale wie to Bóg, który ją też kocha i to mi wystarczy. Jeżeli chodzi o moje nastawienie do tego tekstu to wzbudził we mnie bardziej zdumienie i smutek niż gniew.

    PRAWDA OBIEKTYWNA NIE ZALEŻY OD ŻADNEGO ŚWIATOPOGLĄDU.

    OdpowiedzUsuń
  20. Alicjo:)

    Mnie to wygląda na prowokację, ale też mogę się mylić.
    Trzymaj się Alicjo i dziękuję, że mi odpisałaś:).
    Jeszcze raz Cię pozdrawiam oraz Twoje kochane Słodziaczki (czyli Twoją wnusię i wnusia). Na pewno się zmieniły przez te dwa miesiące;-). Miłych snów, dobranoc:-) Ewa

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie jest to prowokacja, wszystko co pisałam, robiłam z sympatii.
    Podawałam cytaty z Biblii, które miała Pani skomentować ( np. z
    apokalipsy Jana i inne), w których kościoły i religie były przedstawione w takim a nie innym świetle.
    Jezus nie przyszedł zakładać religii, i może być tak, że ludzie powinni sami dążyć do poznania Boga, a nie tkwić w jakichś strukturach.
    Ale Pani sama decyduje o swojej duszy i o tym, komu służyć.
    Kiedyś należałam do Solidarności, ale kiedy dojrzałam, to się wypisałam.
    Kocham Boga bardziej niż wszystko, ale bez udziału w praktykach religijnych.
    Ciekawa jestem, czy Bogu podobają się np. "drogi krzyżowe" i inne wymysły ludzi. Nie będę już pisała, bo się zupełnie nie rozumiemy.
    Dziękuję, że nie przypisywała mi Pani złych intencji, bo faktycznie ich nie miałam. Pisałam jak do córki, która tkwi w sekcie, tyle, że popularnej, i boi się z niej wyjść.
    Proszę jeszcze raz przeczytać Apokalipsę, to jest natchniona księga.

    OdpowiedzUsuń
  22. Witam Panią

    Cieszę się, że pisze Pani z sympatii do mnie. Ja rownież nie mam złych zamiarów; nawet wtedy, gdy język mój nieco ostrzejszy.

    Szukanie śladów Boga w naszym konkretnym życiu nie jest łatwe. Często ulegamy słabościom naszego człowieczego "ja", Poza tym demon też nie daje nam spokoju. Jego działanie koncentruje sie na burzeniu relacji między ludźmi. Gdy je zniszczy - odbierze nam możliwość budowania Królestwa Bożego między nami.

    WSPÓLNOTA ...

    Człowiek jest istotą społeczną. Aby funkcjonować właściwie potrzebny jest mu drugi człowiek. Relacje między ludźmi są budowane na różnych fundamentach. I o nich tu rozprawiamy,

    Pisze Pani: "Jezus nie przyszedł zakładać religii, i może być tak, że ludzie powinni sami dążyć do poznania Boga, a nie tkwić w jakichś strukturach".

    Może Pani mówić, że człowiek nie musi trwać w "jakichś strukturach". Lecz to są tylko słowa. Wystarczy przyjrzeć się temu, co Pani pisze, aby stwierdzić, że proponuje mi swoją strukturę wspólnoty, budowanej na innym fundamencie niż Kościół katolicki.

    Poza tym, tkwienie w strukturach KK nie wyklucza OSOBISTEGO zaangażowania się w budowaniu relacji z Bogiem. Proszę przypomnieć sobie fragment z Ewangeli św. Jana - rozmowa z Nikodemem. Tam Jezus jasno mówi o KONIECZNOŚCI POWTÓRNEGO NARODZENIA SIĘ Z DUCHA. Nikodem był znawcą Pisma Świętego, a jednak to nie wystarczyło Bogu.

    PRAKTYKI RELIGIJNE ...

    Czytanie Słowa Bożego jest też formą kultu.

    O innych formach porozmawiamy nieco później, o ile się Pani jeszcze u mnie zjawi. Teraz idę do wnuków i rodziny budować MIŁOŚC w konkretach życia codziennego.

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  23. Czytanie Słowa Bożego jest najbardziej pożądaną formą kultu. Kult należy się jedynie Bogu - nawet Jezus wskazywał zawsze na Ojca, a nie na siebie, mówiąc, że jest jedynie Drogą. W ogóle poznanie Bożych praw w stworzeniu, a temu służy min. czytanie Słowa jest głównym celem życia człowieka.
    Szkoda, że nie zna Pani Przesłania. To jest dzieło o Bogu i Jego woli.
    Ja czuję, że jest to ludziom obiecana Prawda przed nadchodzącym trudnym czasem.
    Jak obawiała się Wyspa w jakimś komentarzu : "Skąd można wiedzieć, że Abd-Ru- Shin jest wiarygodny?" to przypomniałam sobie, jak ludzie nie byli pewni, czy Jezus jest wiarygodny. Kto Go słuchał i rozpoznał w uczuciu Prawdę, ten Go przyjął, lub odrzucił. Ale ci, którzy nauki Jezusa nawet nie chcieli posłuchać z góry pozbawili się możliwości poznania Drogi.
    Przesłanie prostuje dotychczasowe błędy ludzkości w interpretowaniu nauki Jezusa i przynosi szersze poznanie. Taki fakt był zapowiedziany przez Jezusa - " On z mojego weźmie i doprowadzi was do całej Prawdy".
    Pozdrawiam również serdecznie, choć nadal nie czuję, że mnie Pani rozumie.

    OdpowiedzUsuń
  24. Abd-Ru- Shina stawia Pani na równi z Jezusem. Dla mnie ta opcja jest nie do przyjęcia!!!

    JEZUS ... SYN BOŻY

    Jest nie "tylko" Drogą! Jest Bogiem - na równi z Ojcem i Duchem Świętym. Tej prawdy nie pojęli Żydzi, dlatego podnieśli bunt. Nie jest też prawdą to, że Jezus nie wskazał na siebie, że jest równy Ojcu.

    Proszę dokładnie przeczytać fragment Ewangelii św. Jana (J 8. 24)

    "24 - Powiedziałem wam, że pomrzecie w grzechach swoich. Tak, jeżeli nie uwierzycie, że JA JESTEM, pomrzecie w grzechach swoich".

    JA JESTEM...

    Jezus jako jedyny i prawdziwy Zbawiciel, stosuje do siebie określenie Boga na podstawie Księgi Wyjścia (Wj 3,14)

    "14 * Odpowiedział Bóg Mojżeszowi: «JESTEM, KTÓRY JESTEM». I dodał: «Tak powiesz synom Izraela: JESTEM posłał mnie do was».

    Dla Żydów wymawianie Imienia Bożego było przestępstwem, za które winni zbrodni przeciwko Bogu byli krzyżowani. W Jezusie nie odkryli prawdy o Jego bóstwie. Za mało im było cudów, które na ich oczach czynił. Nie usłuchali proroków ST, którzy zapowiadali Jego przyjście. Zmartwychwstanie Jezusa nazwali oszustwem ... Potem przyszło pierwsze prześladowanie chrześcijan, które trwa do tej pory.

    Wszystkie sekty kładą przede wszystkim nacisk na to, by w Jezusie nie uznać Syna Bożego ... resztę niech dopowie sobie Pani w swoim sercu.

    PS

    Na ten fragment Ewangelii, w którym Jezus jasno mówi o swoim bóstwie zwrócił moją uwagę O. Ludwik Maria Mycielski OSB, który wchodził w skład Tynieckiego Kolegium redakcyjnego Pisma Świętego ST i NT, z którego najprawdopodobniej Pani korzysta codziennie.

    Pismo Święte ST i NT w przekładzie z języków oryginalnych opracował zespół biblistów polskich z inicjatywy Benedyktynów Tynieckich. O. Ludwik jest Benedyktynem, który mieszka w klasztorze w Biskupowie. Swego czasu byłam tam bardzo często z całą moją rodzina.

    Na wieczornych rozmowach ten wspaniały kapłan dzielił się z nami swoją wiedzą dotyczącą Pisma Świętego. Zna on język hebrajski i pokazywał nam hebrajską składnię wyrażenia JA JESTEM i na jej podstawie ze 100% pewnością stwierdził, że w ST i NT jest ona identyczna.

    Żydzi w tej kwestii też nie mieli wątpliwości, dlatego postapili według własnego rozeznania, a nie według PRAWDY OBIEKTYWNEJ O JEZUSIE - SYNU BOŻYM.

    OdpowiedzUsuń
  25. Ależ Przesłanie jak najbardziej uznaje, że Jezus jest częścią Boga samego, że jest Synem Bożym - druga Osobą.
    Jezusa nie można porównywać do Abd- Ru -Shina, ale Jezus wyraźnie powiedział, że odchodzi i przyśle KOGOŚ INNEGO.
    "Ale kiedy przyjdzie Syn Człowieczy..."
    Tylko proszę mi nie wmawiać, że Syn Boży i Syn człowieczy to to samo.
    Apostołowie nie pojęli tych pojęć i namieszali w przekazach. Jezus duchowo jest Synem Bożym - w Przesłaniu jest to dokładnie wyjaśnione.
    Obiecany Syn Człowieczy miał przynieść Prawdę i sąd.

    OdpowiedzUsuń
  26. Kurcze! Pani Alicjo!
    Czy naprawdę trudno jest zrozumieć ta wypowiedź Jezusa, w której zapowiada zwiastującego Prawdę? Cytuję za Janem:

    5 Teraz jednak odchodzę do Tego, który Mnie posłał. Nie pytacie już: „Dokąd odchodzisz?”. 6 Powiedziałem wam bowiem o tym i smutek wypełnił wasze serca. 7 Zapewniam was jednak, że moje odejście jest dla was korzystne. Jeśli bowiem nie odejdę, Pocieszyciel do was nie przyjdzie. Ale gdy odejdę, przyślę Go do was. 8 Wtedy On przekona świat o grzechu, o prawości i o sądzie. 9 O grzechu – bo ludzie Mi nie wierzą. 10 O prawości – bo odchodzę do Ojca i już Mnie nie ujrzycie. 11 O sądzie – bo władca tego świata już został skazany.

    12 Tak wiele chciałbym wam jeszcze powiedzieć, lecz teraz nie jesteście w stanie tego zrozumieć. 13 Gdy jednak przyjdzie Duch prawdy, wprowadzi was w całą prawdę. Nie będzie mówił sam od siebie, lecz przekaże wam to, co usłyszał. Powie wam także o tym, co przyniesie przyszłość. 14 On otoczy Mnie chwałą, bo przekaże wam to, co do Mnie należy. 15 Wszystko, co ma Ojciec, jest moje. Dlatego powiedziałem, że Duch weźmie ode Mnie i wam to przekaże.

    Każdy, kto nie zna Przesłania, będzie uparcie twierdził, że Jezus mówił o sobie w trzeciej osobie, że kogoś przyśle, czyli niby siebie.

    OdpowiedzUsuń
  27. A na dodatek nawiążę do przestrogi Jezusa, kiedy mówił, że w czasach ostatecznych będą mówili "tam jest Jezus - nie idźcie".
    Dla mnie to dobitnie świadczy o tym, że Jezus całkowicie wypełnił swoja misję i połączył się z Ojcem, sądzić żywych i martwych przyjdzie Trzecia Osoba.

    OdpowiedzUsuń
  28. I co mi jeszcze przyszło do głowy w trakcie gotowania żurku:

    Gdyby się okazało, że dobrze interpretuję powyższe cytaty z Biblii, że Abd- Ru- Shin jest obiecanym Synem Człowieczym, to zachowanie ludzi kościołów wobec niego jest podobne do zachowania uczonych w piśmie i faryzeuszy wobec Jezusa - pełne uprzedzeń, nieufności i niechęci do poznania Prawdy.
    Proszę sobie wyobrazić hipotetycznie taka sytuację. Jakoś ludzie czytają różne dziwne książki, ufają mistykom, jakimś ogłoszonym przez nich świętym, papieżom, ale Przesłania nie chcą czytać. Coś w tym jest, ale to nie moja sprawa. Do każdego Prawda dotrze, choć czasem będzie za późno.

    OdpowiedzUsuń
  29. WŁAŚCIWY FUNDAMENT

    Prawda o Jezusie jest fundamentem do podejmowania kolejnych rozmów. Według tego, co Pani pisze wyciągam wniosek, że Jezus jest kimś innym dla Pani niż dla mnie. Jeżeli tak jest nie widzę sensu dalszej dysputy na temat Jego nauki.

    W poście o przykazaniach próbowałam rozmawiać z Wyspaną, która w Przesłaniu widzi prawdę. Skasowała jednak swoje komentarze. Można więc przeczytać jedynie moje stanowisko wobec niektórych kwestii zaczerpniętych z Przesłania. Jeżeli coś nie będzie jasne mogę zacytować jej wypowiedzi z moich maili. Są pełne sprzeczności.

    http://alicjan.blogspot.com/2015/01/przykazania.html#comment-form

    OdpowiedzUsuń
  30. Coś Pani kręci.
    I dla mnie i dla Pani Jezus jest Synem Bożym.
    Jak zwykle przedstawiciele kościołów w obliczu Prawdy zamykają usta, ale ponoć "Prawda w oczy kole".
    Gdyby chociaż odniosła się Pani do cytatu, który podałam i do słów Jezusa o odejściu, ale nie...
    W końcu podaję cytaty z biblii!
    Cytuję tego samego Jezusa, w którego Pani ponoć wierzy.
    Ja nie tylko wierze w Jezusa, ale też WIERZĘ JEMU.

    OdpowiedzUsuń
  31. Wyglądało to tak, jakby świat się kończył. To tak, jakby bomba eksplodowała w centrum miasta. Nie ma prądu, nie ma wody - powiedziała Reuterowi przez telefon komórkowy rzeczniczka UNICEF-u w Port Vila Alice Clements.

    I dobrze. Bóg nie pozwoli, żeby świat trwał dłużej w takiej kondycji, jak dotychczas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pozwoli ...albo i pozwoli. Pozwalał do tej pory na Auschwitz i Majdanek, na Katyń, Bykownię i Ostaszków, na Czerwonych Khmerów i Tutsi, na Palmiry i Darfur, na chemię w jedzeniu i powietrzu, na aborcję i czczenie bałwanów, na skrajne ubóstwo i na kataklizmy - to i na wszystko inne też pozwoli.

      Usuń
  32. Nic nie kręcę... Nadal uważam, że różnimy się w postrzeganiu Jezusa. Ta rozbieżność poglądów jest naprawdę duża.

    ŻEBY BYŁO JAŚNIEJ ...

    W Biblii Jezus określany jest rożnymi tytułami. Jednym z nich jest "Syn Człowieczy". Z tego, co zdążyłam zauważyć Pani ten tytuł nie przypisuje Jezusowi i stara się zasugerować, że może dotyczy on Abd- Ru- Shina. I tej tezy nie przyjmuję za prawdę.

    SYN CZŁOWIECZY ...

    Jezus stosuje do siebie tytuł Syna Człowieczego, by podkreślić trzy różne aspekty:

    1. Kiedy nawiązuje do swojej ziemskiej posługi:

    - Mt 8,20
    - Mt 9,6
    - Mt 11,19
    - Mt 16,13
    - Łk 19,10
    - Łk 22,48

    2. Kiedy zapowiada swoją Mękę:

    - Mt 12,40
    - Mt 17,9.22
    - Mt 20,18

    3. Kiedy zapowiada swoje powtórne przyjście:

    - Mt 13,41
    - Mt 24,27.30
    - Mt 25,31
    - Łk 18,8
    - Łk 21,36

    Każda moja argumentacja jest naznaczona tymi aspektami. Jeżeli Pani uważa inaczej - to jak miałybyśmy się porozumieć?

    Ps.

    Mogę jednak źle interpretować Pani słowa, dlatego "czepiam" się tego, co dla mojego credo jest najistotniejsze. Bez jasnego określenia nasze rozmowy będą budowane na złym fundamencie i tak naprawdę nic nowego nie wniosą ... oprócz chaosu.

    OdpowiedzUsuń
  33. Nie wzięła Pani pod uwagę, że sam Jezus niczego nie zapisał.
    Biblia to spisane przekazy ustne. Uczniowie Jezusa wszystkiego nie rozumieli, nie rozumieli nauki swojego Mistrza. Nie wiemy z całą pewnością czy Pani teza jest właściwa. Druga teza też jest prawdopodobna. Każdy ewangelista to inaczej przedstawia.
    Ale Jezus nie mówiłby raz tak, raz tak. Skoro powiedział, że odchodzi i nie powróci, to chyba coś znaczy.
    Gdyby miał ponownie przyjść na świat, musiałyby być spełnione takie same warunki, jak przy poprzednim Jego narodzeniu. Musiałaby pojawić się na ziemi kobieta godna być Jego matką itd. Niestety, takich czystych kobiet już nie ma.
    To, że mi Pani podaje cytaty, nie jest w tym kontekście argumentem.
    Czy to znaczy, że nie jest Pani otwarta na zapowiadaną przez Chrystusa Prawdę, jeżeli różni się ona od dotychczasowej wiedzy kościołów?
    Musi się różnić - jest to logiczne - bo gdyby wiedza kościołów była oparta na całej prawdzie, to słowa Jezusa, które cytowałam dziś w południe byłyby bez sensu. I tej Prawdy Jezus kazał szukać.

    OdpowiedzUsuń
  34. W kontekście Przesłania to Jezus już ponownie przyszedł na świat, bo przyszła PRAWDA, ale ludzie ja znów odrzucają.
    W tym kontekście "przyjdę" jest zrozumiałe. Ale powiedział "już mnie nie ujrzycie" - to znaczy, że nie zamierzał ponownie wcielać się w ciało człowieka.
    W Apokalipsie też nic nie ma mowy o powtórnym wcieleniu Jezusa, jakby co...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O powtórnym przyjściu mówi bardzo szczegółowo Apokalipsa 19:11-16: „Potem ujrzałem niebo otwarte: i oto - biały koń, a Ten, co na nim siedzi, zwany Wiernym i Prawdziwym, oto ze sprawiedliwością sądzi i walczy. Oczy Jego jak płomień ognia, a wiele diademów na Jego głowie. Ma wypisane imię, którego nikt nie zna prócz Niego. Odziany jest w szatę we krwi skąpaną, a imię Jego nazwano: Słowo Boga. A wojska, które są w niebie, towarzyszyły Mu na białych koniach - wszyscy odziani w biały, czysty bisior. A z Jego ust wychodzi ostry miecz, by nim uderzyć narody: On paść je będzie rózgą żelazną i On wyciska tłocznię wina zapalczywego gniewu wszechmocnego Boga. A na szacie i na biodrze swym ma wypisane imię: KRÓL KRÓLÓW PAN PANÓW.”

      Czytaj więcej: http://www.gotquestions.org/Polski/powtorne-przyjscie-Jezusa-Chrystusa.

      Usuń
  35. Zna Pani moje stanowisko w sprawie Przesłania i myślę, że na tym zakończymy naszą dyskusję. Resztę przemilczę ... wolę się pomodlić o nasze zbawienie. Dobranoc

    OdpowiedzUsuń