poniedziałek, 15 czerwca 2015

GRZECHY PRZECIWKO DUCHOWI ŚWIĘTEMU

Często wołamy o światło Ducha Świętego nie wiedząc nawet o tym, że sami zatrzaskujemy przed nim drzwi swojego serca.




Grzechy przeciwko Duchowi Świętemu

"Każdy grzech i bluźnierstwo będą odpuszczone ludziom, ale bluźnierstwo przeciwko Duchowi nie będzie odpuszczone" (Mt 12, 31).

1. Grzeszyć zuchwale w nadziei miłosierdzia Bożego,
2. Rozpaczać albo wątpić w łaskę Boża,
3. Sprzeciwiać się uznanej prawdzie chrześcijańskiej,
4. Nie życzyć lub zazdrościć bliźniemu łaski Bożej,
5. Mieć zatwardziałe serce na zbawienne natchnienia,
6. Umyślnie zaniedbywać pokutę aż do śmierci.

Warto zrobić rachunek sumienia, aby znaleźć odpowiedź na problemy związane z wiarą.


26 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozpacz jest pokusą, która dotyka każdego człowieka. Nie jest ona jednak sama w sobie grzechem. Staje się nim dopiero w tedy, gdy pielęgnujemy ją w sobie pomimo świadomości, że Bóg jest Miłością bezwarunkową, kochającą nas za darmo.

    "Rozpaczałaś' ... czas przeszły, a więc nie dotyka dnia dzisiejszego. Poza tym widzę w Tobie tak dużo determinacji i walki o wiarę, że na dzień dzisiejszy jestem spokojna o Twoje zbawienie. Natomiast troszczyć się trzeba o nasze JUTRO, aby nie pozwolić na to, by umarła w nas nadzieja.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wczoraj wracając z nabożeństwa fatimskiego zostałam zapytana o grzechy przeciw Duchowi Świętemu. Tak na pamięć nie umiałam ich wymienić wszystkich, ale sedno sprawy pamiętałam, że np jest to trwanie świadome w grzechach i lekkomyślne myślenie , że przed śmiercią się wyspowiadam i problem z głowy. Jako drugie wymieniłam grzech niewiary, wątpienie w miłosierdzie Boże. Wydrukowałam wczoraj 6 grzechów przeciw Duchowi Świętemu że strony katolik.pl i podam dziś znajomej.
    Ps. Od dłuższego czasu "przysłuchuję się" rozmowie między Tobą Alicjo a komentatorami i podziwiam Cię za wiedzę i mądrość w tematach wiary i ośmielam się Cię prosić byś i moje wątpliwości i niewiedzę rozwiewała, gdy będę pytać o zdanie, radę, czy rozwianie wątpliwości...Wanda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Witaj Wando :)

      Porozmawiać zawsze możemy i wspólnie szukać odpowiedzi. Nie zawsze usłyszysz odpowiedź na swoje pytania. Do PRAWDY dochodzi się długo. Niektórzy odnajdują ją dopiero na łożu śmierci i z tym też trzeba się wewnętrznie pogodzić.

      Z PRAWDĄ KAŻDY MUSI SIĘ ZMIERZYĆ OSOBIŚCIE...

      Zewnętrzna wiedza to nie wszystko! Można serfować po internetach, czytać Biblię od dechy o dechy i nic z tego sensownego nie wyjdzie, gdy nie będzie w nas pokory wobec Boga i siebie.

      PRAWDA ODKRYWA NASZE SŁABE STRONY ...

      Jest więc często bolesna. Człowiek pyszny będzie się przed nią bronił. Jednym ze sposobów samoobrony jest atak. Musimy się więc wystrzegać go pamiętając słowa Jezusa o miłości bliźniego i wybaczaniu sobie nawzajem.

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    4. O PRAWDZIE, którą poznaje się nie tylko umysłem. Dotyka się ją duszą i sercem. Doświadcza jej jedynie człowiek pokorny. On nie ma wątpliwości, że istnieje.

      Usuń
  4. Kasiu, a co Ciebie ugryzło, że znowu zaczynasz atakować tzw. ludzi Kościoła? Twoje słowa typu - "gotowa papka kościelnego bełkotu ... " - to nie szczerość, lecz wyrzucenie nagromadzonej złości, którą masz w sobie. Brak Ci Bożego Pokoju w sercu ... jego nie znajdziesz w internecie lecz na modlitwie. Jeżeli pozwolisz pomodlę się dzisiaj za Ciebie.

    PS

    Brakuje mi tej wyciszonej nieco Kasi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  5. Mówiłam Ci Kasiu, że łatwo nie będzie. Pan niepokoju tak łatwo nie odpuszcza; jak sam nie daje rady prosi swoich kompanów. Jak się im poddasz wpadniesz w większą rozpacz i smutek niż byłaś. Jest to jednak etap przejściowy. Kończy się zwycięstwem Zmartwychwstałego, pod warunkiem, że nie pójdziesz za złymi myślami. Porzucenie modlitwy, sakramentów nie jest dobrym rozwiązaniem. Także atak na Kościół nic Ci nie pomoże. To nie ta droga ...

    Podzieliłam się swoją refleksją, z którą zrobisz co zechcesz. Na szczęście nikt nie może nam zabrać wolności!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  6. Guzik prawda! Niewolnikami woli Bożej?!

    Wolą Bożą jest, byśmy wzajemnie się miłowali, a gdzie widzisz tę braterską miłość? W Syrii, w Iranie, na Ukrainie ... i w wielu miejscach świata, w których przemoc króluje nad miłosierdziem. Ja przynajmniej namiastkę tej miłości widzę w Kościele. Patrzę na zmagania z nią, na zwycięstwa i porażki. To, że Ty jej tam nie dostrzegasz nie oznacza wcale, że nie widzą jej inni.

    Nie atakujesz Kościół? Piszesz jak jest?

    Ja też piszę jak jest! Lecz Ty uważasz to za kościelny bełkot i klachanie bez sensu. Zarzucasz mi wówczas kłamstwo i lekceważenie Twoich pytań. Mam wrażenie, że chociaż pytasz to wcale nie słuchasz odpowiedzi, która nie mieści się w twojej szufladce. Nigdy też nie zauważyłamTwojego bezrefleksyjnego potakiwania. Zawsze mówiłaś z pazurem, tylko nie zawsze nim boleśnie drapałaś.

    TO DROGA DO WEWNĘTRZNEJ HARMONII DUCHA, CIAŁA I UMYSŁU.

    Żadnych fajerwerek też Ci nie obiecałam. Jezus jasno powiedział o krzyżu, który podczas ziemskiej wędrówki będzie wgniatał nas w ziemię. Uwierz mi, że tak jak teraz jest mi ciężko to jeszcze nie było. Nie tracę jednak tak szybko pokoju ducha jak Ty. I to zawdzięczam Jezusowi, a nie sobie.

    Przestań szukać fajerwerków w wierze - tego nie znajdziesz w nauce Jezusa. Pozdr.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  8. "Jeśli dzieje się w naszym życiu źle, choć tego nie chcemy, to On też o tym wie. Jeśli nie ingeruje, nie pomaga mimo próśb, to znaczy, że Jego wola jest inna prawda?"

    NIE PRAWDA! Jego wolą jest nas doprowadzić do szczęścia, a nie dać nam to szczęście "na tacy". Na szczyt wysokiej góry idzie się po różnych szlakach, tych najtrudniejszych również.

    "W tym samym Kościele, który odtrąca takich jak ja?"

    Przekręcasz Kasiu. To nie KK Ciebie odrzuca, lecz Ty odrzucasz jego propozycję na niebo. To, że zarządzają nim ludzie grzeszni nie jest przeszkodą dla Boga, który czyni go szafarzem Jego łask. Ty wolisz jednak usprawiedliwiać siebie grzechami innych zamiast z innymi kroczyć drogą zbawienia. Twój wybór ...

    Pamiętam Twoje pytania i moje odpowiedzi. Wskazałam na Biblię i Tradycję. Kościół to żywy organizm, który stale dorasta do świętości i poznania objawienia. Ty jednak tego faktu nie potrafisz przyjąć i stąd Twoje dylematy.
    Teologia to nie fundament wiary, lecz wiedza ... i to niekompletna o Bogu. Na wiele pytań nie jestem w stanie ci odpowiedzieć, choćbym chciała. Na wiele pytań jednak już odpowiedziałam, lecz się ze mną nie zgodziłaś. Masz do tego prawo, ale mielić od nowa te same problemy jakoś mi się nie uśmiecha. Powiedziałam raz i po co się powtarzać?

    Twoja lista próśb do Boga nie ma zakończenia ... AMEN ... BĄDŹ WOLA TWOJA. Ty żądasz, a nie prosisz. A gdy nie otrzymujesz zaczynasz gniewać się jak dziecko i obrażać na cały świat. Jeszcze trochę, a zaczniesz tupać nogami ... Wybacz mi to porównanie, ale żaden mądry rodzic nie pozwoli sobie na takie traktowanie. Nie dlatego, że obraził się na dziecko. Wręcz przeciwnie ... z troski o jego dobro przeczeka jego gniew. Dopiero potem można odpalać "fajerwerki" ... i one są prawdziwe, bez żadnej ściemy.

    Mam to wszystko, to prawda. Są jednak sprawy, które wzbudzają lęk o własną egzystencję. Nie jest to jednak sprawa na rozmowy w necie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  9. Kasiu, szczerze mówiąc to nie mam pojęcia jak z Tobą rozmawiać. Pełno w Tobie sprzeczności. Napisałaś:

    "Nie wiem, dokąd mnie prowadzi - na pewno nie w stronę szczęścia"

    No to ... wiesz, czy nie wiesz? Czy szukasz szczęścia zakładając z góry, że ono nie dla Ciebie?! Tu nie ma żadnej logiki! Bardzo Ci współczuję tego rozdarcia, ale nie wiem jak Ci pomóc. Wątpię, czy jakiekolwiek słowo z mojej strony przyniesie Tobie ulgę. Chciałabym bardzo, ale nie potrafię. Polecam Twoją osobę Bogu. On wie jak Ci pomóc. Nie znaczy to wcale, że odrzucam Twoją osobę. Nadal pragnę dialogować, szukać odpowiedzi. Ale nie w tym chaosie myśli. Wybacz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Kasiu, napisałaś:

      "Alicjo, bo Ty masz jakąś dziwną tendencje do przekręcania".

      A może to nie tendencja do przekęcania, lecz inne spojrzenie na te same sprawy?

      Jezus mówi o zmianie postrzegania. Może w tym tkwi sedno chrześcijańskiej radości, niezależnej od zewnętrzych trudów?

      Usuń
  10. Czego nie rozumiesz w zdaniu "Nie wiem, dokąd mnie prowadzi - na pewno nie w stronę szczęścia" i jaką tu widzisz sprzeczność?

    SZCZĘŚCIE ...

    Różnie go rozumiemy i interpretujemy. Dlatego niżej podaję swoją interpretację. Już dawno przestałam łączyć komfort życia, stabilizację, zdrowie itp. ze stanem szczęścia.

    Wierzę, że Jezus prowadzi mnie do Domu Ojca, w którym czeka na mnie szczęście wieczne ... to mój odległy cel, któremu podporządkowałam moje życie. Moje ziemskie wybory podporządkowałam właśnie temu. Od czasu do czasu kropelka tego szczęścia gasi moje pragnienie. Nie są to jednak strumienie, w których mogłabym dłużej odpocząć. Kropelka ta jednak podnosi mnie z kolan i nakazuje ruszyć dalej, do przodu, bez oglądania się wstecz.I to daje mi poczucie szczęścia.

    Kasiu, 46 lat to nie wieczność!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  11. Kasiu, to na dzisiaj mój ostatni wpis. Fizycznie opadam z sił. Czytasz Biblię, więc wiesz, że niektórzy jej bohaterzy czekali bardzo długo na choćby odrobinę wytchnienia. Otrzymali go, gdy już stracili nawet cień nadziei, że się polepszy. Wierzę, że i Tobie się uda, Dobrej i spokojnej nocki :)

    ... Abraham, Sara, Noe, Hiob, Jeremiasz, Anna i Zachariasz, kobieta chorująca latami na krwotok, niewidomi od urodzenia, paralitycy, trędowaci .... Niech oni czuwają nad Twoim snem, amen

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  12. "Nielubiana siostra Życia"

    Prawie jej nie zauważono
    cichutko przycupnęła
    siadła na ganku obok dzbana
    wzięła na dłoń kilka kropel wody

    była spragniona
    wszak wędruje od początku ludzkości
    czasami zaprasza do wspólnej wędrówki
    częściej - zabiera niespodziewanie

    nie czeka na rozwiązanie zagadki
    nie słucha niedopowiedzianych historii
    czasem jedynie lituje się nad tymi
    którzy proszą o przebaczenie

    wszak zależy jej na śnie
    który od tej pory jest wieczny
    niech przynajmniej on będzie spokojny
    bez kłótni, bez waśni i bez przepychanek

    OdpowiedzUsuń
  13. To mój wiersz, który napisałam po śmierci mojej mamy w 2006 roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń