poniedziałek, 27 lipca 2015

„OBOJĘTNOŚĆ” ... BOGA

Sekunda natchnienia z nieba ... 

Przyszła jak Anioł zwiastujący Dobrą Nowinę, że można być z Bogiem nie odczuwając Jego obecności we własnym sercu. Przyszła wczoraj wieczorem, gdy byłam całkowicie bezradna wobec doświadczenia Kasi. Dlatego napisałam do niej ...

"Nie mam odpowiedzi na pytanie, dlaczego są ludzie, którzy nie odczuwają łaski w swoim życiu. Myślę jednak, że niekoniecznie musi tu być jakaś wina człowieka. "





Jeśli kiedykolwiek będę świętą 
— na pewno będę świętą od «ciemności». 
Będę ciągle nieobecna w Niebie 
— aby zapalać światło tym, 
którzy są w ciemności na ziemi”.

(Matka Teresa z Kalkuty)


*** 

Polecam:


Józef Augustyn SJ - DUCHOWA OSCHŁOŚĆ MATKI TERESY
http://www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TS/zd_012009_oschlosc.html

*** 

fragmenty ...


U mnie w duszy ciemno...

„Proszę o modlitwę — bo wszystko we mnie jest ścięte lodem. — Tylko ta ślepa wiara pomaga mi przetrwać, bo w rzeczywistości wszystko jest dla mnie ciemnością. Najważniejsze jest, aby naszemu Panu przypadła cała radość — ja naprawdę się nie liczę” (Pisma, s. 223).

„Chcę powiedzieć coś Waszej Eminencji — ale nie wiem, jak to wyrazić. Gorąco pragnę — pełnym bólu pragnieniem bycia wszystkim dla Boga — być świętą w taki sposób, żeby Jezus mógł w pełni żyć swoim życiem we mnie. Im bardziej ja chcę Jego — tym mniej sama jestem chciana. — Chcę kochać Go tak, jak jeszcze nigdy dotąd nie byłam kochana — a mimo to trwa we mnie głębokie uczucie oddzielenia od Niego — ta straszna pustka, to poczucie nieobecności Boga. [...] Nie uskarżam się — chcę tylko przez cały czas iść razem z Chrystusem” (Pisma, s. 225).

„Bardzo proszę o modlitwę, żeby Bóg zechciał zabrać z mojej duszy tę ciemność chociaż na kilka dni. Bo czasami agonia tej udręki jest tak wielka, a jednocześnie tęsknota za Nieobecnym tak głęboka, że jedyną modlitwą, jaką jeszcze mogę wypowiadać, są słowa — Najświętsze Serca Jezusa, ufam Tobie — będę zaspokajać Twoje pragnienie dusz” (Pisma, s. 226).

„W mojej duszy tak wiele jest sprzeczności. — Tak dominująca tęsknota za Bogiem — tak dojmująca, że bolesna — nieustanne cierpienie — a mimo to jestem przez Boga niechciana — odrzucona — pusta — bez wiary — bez miłości bez zapału. — Dusze mnie nie pociągają. — Niebo nic nie znaczy — dla mnie wygląda jak puste miejsce — myśl o nim nic dla mnie nie znaczy, a mimo to ta dręcząca tęsknota za Bogiem. — Bardzo proszę o modlitwę, żebym wciąż się do Niego uśmiechała mimo wszystko. Bo jestem tylko Jego — więc On ma wszelkie prawa do mnie. Jestem całkowicie szczęśliwa, że jestem nikim nawet dla Boga” (Pisma, s. 232-233).

„Proszę Waszą Eminencję o modlitwę, żebym miała odwagę, by wciąż się uśmiechać do Jezusa. — Trochę rozumiem męki piekielne — bez Boga. Brakuje mi słów, by wyrazić to, co chcę powiedzieć, ale w miniony Pierwszy Piątek — świadomie ofiarowałam się Najświętszemu Sercu, że przetrwam nawet wieczność w tym straszliwym cierpieniu, jeżeli to da Mu teraz trochę więcej radości — albo miłość choćby jednej duszy. Chcę o tym porozmawiać, a mimo to się nie udaje — nie znajduję słów, by wyrazić głębię tej ciemności. Mimo tego wszystkiego jestem Jego maleńką — i kocham Go — nie za to, co daje, ale za to, co zabiera” (Pisma, s. 236).

„Bardzo proszę o modlitwę — tęsknota za Bogiem jest strasznie bolesna, a mimo to ciemność staje się coraz większa. Cóż za sprzeczność mam w duszy. — Ból, jaki mam w sobie, jest tak wielki — że naprawdę cały ten rozgłos i ludzkie gadanie nie wywołują we mnie żadnych odczuć. Niech Wasza Eminencja prosi Matkę Bożą, żeby była mi Matką w tych ciemnościach” (Pisma, s. 238).

„U mnie w duszy — nie potrafię Ojcu powiedzieć — jak tam ciemno, jak pełno bólu, jak strasznie. — Moje uczucia są takie zdradliwe. — Czuję, jakbym «odmawiała Bogu», a jednak największa i najtrudniejsza do zniesienia — jest ta straszliwa tęsknota za Bogiem. — Proszę o modlitwę, żebym nie okazała się Judaszem dla Jezusa w tej pełnej bólu ciemności. Czekałam na rozmowę z Ojcem. — Po prostu bardzo pragnę porozmawiać — i zdaje się, że tę zdolność On także mi zabrał. — Nie będę się uskarżać. — Przyjmuję Jego świętą Wolę tak, jak do mnie przychodzi” (Pisma, s. 333).

„Chciałam porozmawiać z Ojcem w Bombaju — ale nawet nie próbowałam nic zrobić, żeby to umożliwić. — Jeżeli piekło istnieje — to musi to być to. Jak strasznie jest być bez Boga — nie ma modlitwy — nie ma wiary — nie ma miłości. — Jedyne, co wciąż pozostaje — to przekonanie, że dzieło jest Jego — że Siostry i Bracia są Jego. — I uparcie się tego trzymam, jak tonący, który nie ma niczego innego, chwyta się brzytwy. — A jednak, Ojcze — mimo tego wszystkiego — chcę być Mu wierna — zużywać się dla Niego, kochać Go nie za to, co daje, ale za to, co zabiera — być do Jego dyspozycji. — Nie proszę Go, by zmienił swoje postępowanie wobec mnie czy swoje plany wobec mnie. — Proszę Go tylko, aby się mną posługiwał” (Pisma, s. 339).

„Niech mi Ojciec wybaczy, że prosiłam Ojca o przyjazd, a potem nic Ojcu nie powiedziałam. — To Ojcu pokazuje, jak strasznie pusta jest moja dusza. [...] Wiem, że to tylko uczucia — bo moja wola jest nierozerwalnie związana z Jezusem, a zatem z Siostrami i Ubogimi” (Pisma, s. 348-349).

„Obojętność” Boga — tęsknota Matki Teresy

/.../Wszystkie słowa pocieszenia i wszelkie rady, jakie dawali jej najbardziej wytrawni kierownicy duchowi, przyjmowała ze zrozumieniem i wdzięcznością, jednak nie przynosiły jej one większej wewnętrznej ulgi, ponieważ „dziwnie” do niej nie pasowały.

Ciemności duszy i oschłości wewnętrzne Matki Teresy nie dotykają jednak jej woli i miłości do Jezusa. Z jednej strony doświadcza chłodu, obojętności, obcość Boga i Jego miłości, ale z drugiej — wielkiej tęsknoty za Nim i gorącego pragnienia bezwarunkowego powierzenia się Mu i Jego miłości.

/.../ Ta właśnie przepaść między brakiem odczucia obecności Boga a jej tęsknotą za Nim stała się otchłanią, piekłem Matki Teresy.

Doświadczenie bycia porzuconą przez Boga i ból wewnętrzny nie oddalały jej od Niego. Wręcz przeciwnie. Nieustannie w szczerych rachunkach sumienia, w spowiedziach, w rozmowach z kierownikami duchowymi pytała siebie, czy ona sama nie jest przyczyną tych stanów. Mając świadomość bezinteresowności swojej służby dla Boga i ludzi oraz czystości sumienia, w chwilach cierpienia w bezradny sposób powierzała się Bogu, deklarując kolejny raz całkowitą przynależność tylko do Niego. Im bardziej czuła się wewnętrznie osamotniona, porzucona i niechciana przez Boga, tym głębiej doświadczała tęsknoty za Panem i pragnienia miłowania Go.

Do rangi symbolu urastają okoliczności śmierci Matki Teresy

Kiedy umierała 5 września 1997 roku w późnych godzinach wieczornych, otoczona miłością i życzliwością swoich sióstr, nagle na skutek awarii prądu cała Kalkuta pogrążyła się w ciemnościach. Tak odeszła do Pana ta, która choć sama przeżywała dręczące ją nocne ciemności duszy, „przyniosła całemu światu tak wiele światła” (por. Pisma, s. 447).


środa, 22 lipca 2015

Jezus na Stadionie 2015 - „Przychodzę, aby dać ci życie w obfitości” J 10, 10


  • Kim jestem tak naprawdę?






  • Jak nie zagubić się w tłumie? 
  • Czy we wspólnocie jednego Ducha jesteśmy w stanie odkryć własną tożsamość?






https://www.youtube.com/watch?v=wFhHMsu6_CA


MIŁE WSPOMNIENIA ...

Przypominają mi się lata 80 - te ubiegłego wieku ... ale to brzmi :)). Byłam wtedy studentką KUL w Lublinie. Przyglądałam się tam dwóm ruchom odnowy w Kościele - neokatechumenatowi i Odnowie w Duchu Świętym. Uczestniczyłam w modlitwach charyzmatycznych i w seminarium Ducha Św. Było nas niewielu. Może z 30 osób. Wygodnie mieściliśmy się na poddaszu domku jednorodzinnego, który był przeznaczony dla diakonii modlitwy. Ks. Wojciech Danielski był częstym gościem tego miejsca. Wraz ze Sługą Bożym, ks. Franciszkiem Blachnickim dbał o to, abyśmy nie zboczyli z drogi nauczania KK. Szczególny nacisk kładli na poprawność liturgii, aby była zgodna z rytem.

JEZUS ŻYJE ...

Dla mojego spojrzenia na wiarę czas ten ma kolosalne znaczenie. Na własne oczy widziałam uzdrowienia ciała i duszy. Słyszałam proroctwa o wylaniu Ducha Bożego na nasz kraj, który swoje ŻYCIE uobecni w każdej najmniejszej parafii. Do dzisiaj pamiętam moje powątpiewanie, że to się spełni. Charyzmaty ... mniejsze, większe, uwolnienia różnego rodzaju, dar języków itd. Owszem, przyjmowałam je jako dary dla maleńkich wspólnot, ale w głowie mi wówczas się nie mieściło, że podobne doświadczenie będą przeżywać ludzie np. na największym stadionie narodowym. 

WIERNOŚĆ BOGA ...

"Jezus na stadionie", modlitwy uwielbienia, uzdrowienia, nowa ewangelizacja, egzorcyzmy ... były już dawno prorokowane i ja te proroctwa słyszałam na własne uszy. Teraz na to patrzę ze zdziwieniem i dziękczynieniem. Bo znowu wierność Boga okazała się silniejsza od moich zwątpień. A gdy zobaczyłam jak charyzmatycy modlili się z papieżem Franciszkiem na światowym spotkaniu charyzmatyków i ten Pasterz prosi o modlitwę wstawienniczą to zaniemówiłam z wrażenia.

ŚWIADECTWO ...

To jest moje świadectwo spotkania się z ruchem charyzmatycznym. Wiem, że wątpiących może być wielu. Sama stałam w ich szergach bardzo długo. Rozumiem Adama i wielu innych. Jego doświadczenie wiary jest związane z dawną obecnością w ruchu Zielonoświątkowym. Napatrzył się na niejedno nadużycie służenia charyzmatami. Takie same pokusy czyhają też na dzisiejsze wspólnoty charyzmatyczne KK i trzeba być bardzo czujnym i roztropnym, aby słowa św. Pawła nas nie oskarżyły. 

Trzeba dmuchać na zimno, ale pamiętać również należy o tym, że Słowa Jezusa o wylaniu Ducha Św. są PRAWDZIWE. I nasze niedowiarstwo nie jest w stanie ograniczyć Miłości Boga.


PODZIAŁY W KOŚCIELE ...

Św. Paweł - 1 List do Koryntian


W imię Pana naszego Jezusa Chrystusa wzywam was, bracia, byście byli zgodni we wszystkim, by nie było wśród was podziałów, lecz jedność w myśleniu i poznaniu. Otrzymałem bowiem, bracia moi, wieści od ludzi Chloe, że spieracie się między sobą. Mam na myśli to, że jeden mówi: "Ja jestem Pawła", drugi: "Ja jestem Apollosa", inny: "Ja jestem Kefasa" lub jeszcze inny: "Ja jestem Chrystusa"! Czy można dzielić Chrystusa? Czy Paweł za was został ukrzyżowany? Czy w imię Pawła zostaliście ochrzczeni? Dziękuję Bogu, że nie ochrzciłem nikogo z was prócz Kryspusa i Gajusza. Nikt nie może więc powiedzieć, że w moje imię został ochrzczony. Owszem, ochrzciłem rodzinę Stefanasa, ale poza tym nie przypominam sobie, bym jeszcze kogoś ochrzcił. Chrystus przecież nie posłał mnie, abym chrzcił, lecz abym głosił Ewangelię i to nie przez mądre wywody, by nie został umniejszony krzyż Chrystusa.

piątek, 17 lipca 2015

RADA ŚW. KASJANA

Jak czytać Pismo święte?



POKORA SERCA...

Jeśli chcecie dojść do prawdziwej zna­jomości Pisma Świętego, starajcie się więc najpierw, aby osiągnąć trwałą pokorę serca. Zaprowadzi was ona nie do wiedzy, któ­ra nadyma pychą, lecz do tej, która oświe­ca wszystkich żyjących w miłości. Nie­możliwe jest bowiem, aby umysł nieczy­sty osiągnął dar wiedzy duchowej. Ba­cz­cie więc starannie, aby gorliwość w czyta­niu Pisma Świętego, zamiast udzielić wam światła wiedzy i wiecznej chwały, obie­canej oświeconym nauką, nie stała się dla was narzędziem zguby z powodu próż­nej zarozumiałości.

***

Demony kusiły Jezusa na pustyni słowami z Pisma Świętego. Z tego wniosek, że sama znajomość Biblii nie wystarczy, by iść drogą zbawienia. Ważne to dla mnie odkrycie i bardzo przydatne w prowadzonych dyskusjach. Niejednokrotnie bowiem zarzucano mnie wersetami z prawa i lewa interpretując je na różne sposoby. I może nie byłoby to złe, gdyby nie fakt, że za tą interpretacją krył się chaos złych myśli; często pełnych agresji i złości.

***

Pamiętam jedną rozmowę ze świadkami Jehowy. Byli dobrzy w rzucaniu Słowem do momentu, gdy poprosiłam, aby zamknęli swój skrypt i podzielili się Słowem, które miało odbicie w ich konkretnych wyborach życiowych. Coś próbowali powiedzieć, lecz na końcu usłyszałam, że nie po to tutaj przyszli by głosić siebie, lecz Boga.

Ok, odpowiedziałam. Lecz jeśli Was wybrał, to chciałabym usłyszeć jak Bóg przemawia do mnie przez wasze życie.

Nic nie odpowiedzieli.



poniedziałek, 13 lipca 2015

ŚWIADECTWO

Przyszedł czas na świadectwo z życia ...




Życie to tajemnica szczęścia spleciona z tajemnicą cierpienia...

Niespełnione pragnienia macierzyństwa znam "od podszewki". Moja córka wiele lat cierpiała z powodu niepłodności. Patrząc na nią leciały mi łzy jak grochy. Też jej proponowano in vitro. Miałyśmy więc czas na to, by spojrzeć na ten preceder z każdej strony. Pokusa "posiadania dziecka za wszelką cenę" była wielka; proporcjonalna do bólu, jaki był z powodu braku potomka. Potem ten ból się wzmógł, gdy trzeba było się zmierzyć z jeszcze większym cierpieniem ... śmiercią pierwszych wnuków, którzy zmarły w 6 miesiącu ciąży. Kamilek i Bartuś żyli 11 godzin, trzecie dzieciątko zanikło w 6 tygodniu, zaraz na początku. Jego serce biło tylko kilka dni. Lekarze z kliniki leczenia bezpłodności znowu stwierdzili, że in vitro pozwoli na ominięcie kolejnego cierpienia i bólu. Ostatnia wizyta zakończyła się wypisaniem recepty na hormony wywołujące opóźniającą się miesiączkę i stwierdzeniem, że jeżeli Pani nie zgodzi się na in vitro - to nie ma sensu dalej walczyć. 

Gdyby moja córka ich wtedy posłuchała nie patrzyłabym dzisiaj na kochaną wnusię Natalkę, która z pomocą Bożą ukryła się pod sercem mamy. Była już tam, gdy córka trzymła w ręku feralną receptę. Nawet nie chcę myśleć o tym, co by było, gdyby wiara w człowika była bezgraniczna. Natusia ma już półtora roczku. Zaraz potem począł się Wojtuś. Natusia była tak wielkim CUDEM, że do głowy nam nie przyszło, że moja córka pocznie kolejne dziecko. To, że nie miała miesiączki - to było normalne w jej chorobie. Tak jak stale pojawiające się groźne torbiele. Wszystko się "wydało", gdy Wojtuś kopnął ją porządnie w żebra :) Ciąża przebiegała prawie bezobjawowo... bez bólu, bez troski o to, czy dziecko się dobrze rozwinie, bez stresów ... Dla kobiety, która pochowała troje dzieci ten fakt był kolejnym CUDEM NIEBA. 

Jest to moje świadectwo. Wiem jedno - Gdyby Bóg nie czuwał nad naszą rodziną nie doświadczylibyśmy cudu narodzin ... i dla nieba ... i dla ziemi. Stąd moja wdzięczność i chęć bronienia każdego istnienia ludzkiego. 

Dziecko jest DAREM Boga i nie może stać się przedmiotem jakiejkolwiek manipulacji ze strony człowieka. Owszem, medycyna niech poszukuje nowych rozwiązań, aby pomóc niepłodnym małżonkom. Lecz niech "swój dom" buduje na na dobrym fundamencie, a nie na piasku. Niech ten fundament nie będzie poplamiony krwią ... o to tylko proszę.

niedziela, 12 lipca 2015

IN VITRO

Proszę Boga o świało i mądrość dla naszego narodu, abyśmy nie poszli drogą szczęścia, okupioną życiem tych najmniejszych.



Usłyszałam zdanie: 

  • "Alu, mam podobne zdanie o in-vitro jak Ty, ale znam pary dla których to był jedyny sposób i dzięki tej medycznej ingerencji ich marzenie o pełnej rodzinie się spełniło, są szczęśliwi i mają 2 zdrowych dzieci!" 

PRAWO DO MIŁOŚCI ...

Zdziwiłabym się bardzo, gdyby tych dzieci nie kochano. Wszak pojawiły się na świecie z wielkiego pragnienia rodzicielstwa. Poza tym godność osoby i prawo do miłości mają WSZYSTKIE dzieci ... i te, co poczęły się drogą naturalną i te z in vitro. Problem jednak nie jest w tym miejscu.

Może rodzinka czuje się szczęśliwa, wcale temu nie zaprzeczam. Jednak to nie prawda, że ta rodzinka jest w komplecie!!! Brakuje w niej tych dzieci, które drogą selekcji nie miały tyle szczęścia, co ta dwójka. 

DZIECI GORSZEJ KATEGORII... 

Są tak głęboko wypychane ze świadomości społecznej, że prawie nie istnieją. Z tym nie potrafię się zgodzić!!! Ani z tym, że nie zaznają one miłości - bo tak uznał człowiek omylny w swoich sądach. 

  • Czy to jest dobre? 
  • Czy zadowolenie rodziców może być usprawiedliwieniem?

wtorek, 7 lipca 2015

WOLNOŚĆ

Każdy ją ma i każdy z niej korzysta.



DAR WOLNOŚCI ...

  • Jak z niego korzystać, by się nie poranić? 
  • Co zrobić, by nie skrzywdzić nim drugiego człowieka?

Z tymi pytaniami człowiek nie potrafi sobie poradzić rozprawiając o wolności. 



WOLNOŚĆ SŁOWA ... WOLNA WOLA


Na ambonie w niedzielę padły ważne słowa ... "mamy mówić o Bogu prosto i zrozumiale". I na tym się należy skupić. Przekonywanie, nawracanie itp. nie jest bowiem zadaniem chrześcijanina, który ma szanować wolność wyboru każdego człowieka. Nawet w tedy, gdy pójdzie on inną drogą wiary niż my. 


Jezus uszanował wolę Nazarejczyków, którzy chcieli w nim widzieć jedynie syna cieśli. Czasem mi ich żal ... byli bowiem najbliżej Mistrza, a z własnego wyboru skorzystali najmniej z tej obecności. Syn cieśli uczynił wśród nich tylka kilka uzdrowień. Potem poszedł do innych wiosek, które zakosztowały Jego bóstwa w obfitości. 


Czasem się zastanawiam nad tym, czy krewni Jezusa doświadczyli na sobie choćby odrobiny zazdrości, że inni dostali to, co im zostało zabrane z powodu ich WOLNEJ WOLI .