wtorek, 7 lipca 2015

WOLNOŚĆ

Każdy ją ma i każdy z niej korzysta.



DAR WOLNOŚCI ...

  • Jak z niego korzystać, by się nie poranić? 
  • Co zrobić, by nie skrzywdzić nim drugiego człowieka?

Z tymi pytaniami człowiek nie potrafi sobie poradzić rozprawiając o wolności. 



WOLNOŚĆ SŁOWA ... WOLNA WOLA


Na ambonie w niedzielę padły ważne słowa ... "mamy mówić o Bogu prosto i zrozumiale". I na tym się należy skupić. Przekonywanie, nawracanie itp. nie jest bowiem zadaniem chrześcijanina, który ma szanować wolność wyboru każdego człowieka. Nawet w tedy, gdy pójdzie on inną drogą wiary niż my. 


Jezus uszanował wolę Nazarejczyków, którzy chcieli w nim widzieć jedynie syna cieśli. Czasem mi ich żal ... byli bowiem najbliżej Mistrza, a z własnego wyboru skorzystali najmniej z tej obecności. Syn cieśli uczynił wśród nich tylka kilka uzdrowień. Potem poszedł do innych wiosek, które zakosztowały Jego bóstwa w obfitości. 


Czasem się zastanawiam nad tym, czy krewni Jezusa doświadczyli na sobie choćby odrobiny zazdrości, że inni dostali to, co im zostało zabrane z powodu ich WOLNEJ WOLI . 

23 komentarze:

  1. " Przekonywanie, nawracanie itp. nie jest bowiem zadaniem chrześcijanina, który ma szanować wolność wyboru każdego człowieka. Nawet wtedy, gdy pójdzie on inną drogą wiary niż my. "
    Żyję w świecie, gdzie tyle tyle niewiary, bylejakości, tyle letniości w wierze, tyle marginalnej wiary, więc zachwycam się determinacją życia "po Bożemu", podziwiam ludzi kościoła żyjących z pasją.
    Rozumiem, że Bóg dał człowiekowi wolną wolę, niekiedy myślę że wolałabym tej wolnej woli nie posiadać a jeśli Bóg już tak zdecydował, to dlaczego tak trudno odgadnąć wolę Boga w codzienności. Mamy przykazania Boże, mamy i kościelne, ale pod każdym z nich kryje się tyle ukrytych treści, że mimo swoich lat mam problem niekiedy ustalić do dobre a co złe. Zwłaszcza jeśli że strony hierarchów Kościoła jest tyle interpretacji prawa, tyle podziałów, tyle zwątpień, odejść od tychże zasad ( które Oni, kto jak kto powinni dogłębnie rozumieć i wg nich żyć.)
    Co do zacytowanego zdania powyżej, to uważam, że nie można sobie tak zupełnie odpuścić nawracania, ewangelizowania ( z uwagi na wolną wolę drugiego człowieka), bo przecież w innym miejscu Pisma jest mowa o upominaniu grzesznika. Chodzi więc chyba o to, aby być czytelnym przykładem w wyznawaniu wiary w Boga, jeśli nasze mówienie wywołuje więcej szkody niż pożytku. Ty, Alicjo robisz to doskonale i z wielkim taktem i umiarem nawracasz. Wanda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. WIARYGODNOŚĆ W WIERZE...

      Tym mamy się dzielić z innymi. Nasza codzienność winna być wiarygodna ... nasze słowa będą nabierały wiarygodności proporcjonalnie do naszych czynów.

      PRZYKAZANIE MIŁOŚCI...

      Na ile go realizujemy ... w rodzinie, w pracy, w sąsiedztwie ... na tyle jesteśmy świadkami żywego Boga. Na ile stać nas na przyznanie się do braku tej miłości i proszenie o wybaczenie - na tyle stajemy się wiarygodni dla Ewangelii.

      UPOMINANIE GRZESZNIKA ...

      Owszem, tak! Ale bez uderzenia się wpierw we własne piersi, upominanie kogoś nie ma sensu. Poza tym nie można być świętszym od Mistrza, który nikomu nie odebrał wolnej woli co do wyboru pójścia za dobrem, lub złem.

      Usuń
    2. Nic dodać nic ująć, tylko pracować nad sobą z pomocą łaski Bożej. Wanda.

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. WOLNA WOLA ... właśnie z niej korzystasz wyrażając swą opinię. Jakiś wielki smutek z niej bije i rozczarowanie :(

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Liczy się, liczy ...

      Zawsze możesz pójść do przodu, lub do tyłu w życiu duchowym. Wystarczy podpatrzeć tych, którym się udało przezwyciężyć słabość ciała, umysłu i duszy.

      "Moc w słabosci się doskonali, wystarczy ci łaski" - te słowa skierowane do świętego Pawła nadal są aktualne :)

      Usuń
    4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  3. Pytałam ...

    MOICH DWÓCH UCZNIÓW, których uczyłam w domu. Już są w domu Ojca. Mam rysunek, który namalowali dzień przed śmiercią jednego z nich. Jest tam słońce i oko Boga, jest dom, a oni bawią się na chmurkach. Wózek inwalidzki zostawili na ziemi. Do końca się uśmiechali, chociaż przez łzy. Nigdy nie oskarżali Boga za swoją chorobę. Wiele się od nich nauczyłam.

    CHORZY... nie muszę szukać ich daleko. Są wokół mnie. W czasie studiów chodziłam z gitarą do domu opieki. Była tam kobieta bez rąk i nóg. Tryskała radością jak wulkan. Dla mnie ten obraz był niepojęty, więc zapytałam o co chodzi. Wiesz co mi odpowiedziała.... "Jedynie dla Boga nie jestem inwalidą!" Jej słowa brzmią w mym sercu do dzisiaj i jasno wskazują na prawdę, że cierpienie fizyczne nie musi iść wcale w jednej parze z poczuciem szczęścia.

    ODRZUCENI... też są wokół mnie. Czasem staram się z nimi podzielić miłością. Stawiają jednak opór nieufności i podejrzliwości. Pozostaje więc cierpliwie czekać, może przyjdzie czas, że uwierzą, że mają koło siebie też i takich, którzy przyjmą bezinteresownie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  5. Dzięki woli możemy wybrać sposób na życie, które wcale nie jest łatwe. Możemy z tego, co mamy wycisnąć wszystkie pozytywne soki, albo użalać się nad tym, czego nam brakuje.

    Pytanie o to, czy ktoś chce umrzeć miałoby sens, gdyby śmierć można było przekupić. Ona jednak przychodzi kiedy chce i do kogo chce. Jest siostrą przemijania. Jedyną nadzieja w tym, że odda nasze życie Bogu, a nie panu ciemności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Skazani na śmierć... owszem, ale nie z woli Boga tylko z wyboru Adama i Ewy w raju.

      Z doświadczenia wiem, że śmierć śmierci nie równa. Chciałabym umierać jak moja babcia. Śmierć św. Jana Pawła II była dla mnie katechezą nadziei. Nie mogę tak powiedzieć o śmierci przyjaciółki i kolegi. Wiem jedno ... słowa modlitwy "... i w godzinę naszej śmierci" mają swoje odzwiercieldlenie w naszej rzeczywistości.

      Usuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeszcze nie tak dawno nie miałaś problemu z wiarą w istnienie Boga. Stwierdzam fakt, przekonywać nie będę. Sięgnij po "pamiątki", które Bóg tak niedawno złożył w Twoim sercu. I nie zaprzeczaj, że ich nie było. W razie niepamięci poczytaj swoje wcześniejsze wpisy. One są kołem ratunkowym Twojej duszy zanurzonej dzisiaj w oceanie smutku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  8. Pamiątki mają jeszcze kilka innych znaczeń.

    1. Przypominają o miejscu, do którego warto wrócić
    2. Wzmaciają motywację do "przeprowadzki" w piękne miejsce
    3. Dają nadzieję, że coś jest w zasięgu moich możliwości
    4. Przypominają o cieple i błogości danego miejsca

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  9. Trudny jest ten Wasz dialog, niech Was Bóg prowadzi. Wanda

    OdpowiedzUsuń
  10. Masz rację Wandziu, trudny, ale za to bardzo mnie mobilizujący w drodze ku Bogu i bliźniemu. Czyż nie dla takich spotkań z drugim człowiekiem jesteśmy stworzeni?

    Dziękuję za modlitwę, bardzo się przyda :)

    OdpowiedzUsuń