sobota, 19 września 2015

WRZESIEŃ ... prawdziwa droga przez mękę

To już prawie półmetek miesiąca, a ja tonę w papierach po uszy. Jeżeli ktoś myśli, że papierologia omija zawód nauczyciela to zapraszam go do siebie. I od razu dodam, że ja i tak nie mam źle. Dyrekcja wyrozumiała, koleżanki i koledzy przyjaźnie do siebie nastawieni i jak potrzebuję wsparcia nie zostawiają mnie na przysłowiowym lodzie. Uczniów też się nie czepiam ... rocznik bardzo obiecujący i chętny do współpracy. 




Pracuję, z małymi przerwami od 1985 roku w tym zawodzie.  I nie wiem jak to się dzieje, że zamiast papierów ubywać to jest ich coraz więcej i więcej ... Czasem się zastanawiam jak ten "tort czasu" podzielić, aby uczeń dostał najlepszy i największy kawałek ... z mojego zapału bycia katechetką, nauczycielem plastyki i muzyki. Wszystkie te przedmioty darzę wielką miłością, choć ta pierwsza należy zdecydowanie do Boga.

***

Dzisiaj przeczytałam ciekawe rozważania Ojca Leona. Podaję link:

http://ps-po.pl/2015/09/17/kryzys-polmetku-zycia-cz-1-jak-sobie-z-nim-radzic/?utm_source=feedburner&utm_medium=email&utm_campaign=Feed%3A+benedyktyni%2FKnAO+%28PSPO+%7C+Centrum+Duchowo%C5%9Bci+Benedykty%C5%84skiej%29

Warto przeczytać; dla zachęty zacytuję kilka zdań.

"Tauler w swoich kazaniach dość często mówi o latach czterdziestych życia człowieka, bowiem przekroczenie czterdziest­ki stanowi punkt zwrot­ny. Dopiero wtedy wszelkie jego duchowe zma­gania przynoszą owoce i dopiero wtedy człowiek może osiągnąć prawdziwy pokój duszy."

"Nie może więc on przed upływem tego czasu osiągnąć prawdziwego, pełne­go pokoju ani stać się człowiekiem w pełni niebieskim. Na­stępnie musi on czekać jeszcze dziesięć lat i dopiero wte­dy zostanie mu naprawdę udzielony Duch Święty Pocieszyciel. Duch, który o wszystkim poucza"

*** 

O RADOŚCI!!!! ...

Co za ulga! Mogę się jedynie cieszyć z tego, że zbliżam się do wieku emerytalnego! To nic, że nie nadążam za młodymi w swej fizyczności i tracę szybko cierpliwość wobec niektórych posunięć ministra edukacji. Wobec nadziei, która zrodziła się po przeczytaniu wspomnianych wyżej rozważań to małe frustracje wiejskiej nauczycielki stają się prawie nic nie znaczącym epizodem dnia codziennego.   

28 komentarzy:

  1. Już miałam rano zamiar pisać, że się Pani Alicja zawiesiła, ale oczywiście domyślałam się, dlaczego.
    Ja dostałam w tym roku zerówkę i mam podobnie. Każdy weekend zajęty kolejnymi papierami. Nie ma kiedy odpocząć. Niektóre wymagania są absurdalne, muszę np. jeszcze pilnie oddać "diagnozę zespołu klasowego", w której trzeba dokładnie określić rodzaje inteligencji dzieci wg.teorii Gardnera, style uczenia się każdego dziecka i mnóstwo innych informacji. Przydał by się porządny "skaner", bo pomimo trzydziesto dwu letniego doświadczenia w pracy nie potrafię po kilku dniach przebywania z dziećmi tak dokładnie je zdiagnozować. Tym bardziej, że połowa grupy choruje. Ale nikogo to nie interesuje. Papier ma być i już. Może dożyję do emerytury, bo życie bez papierów musi być piękne!
    Wyspana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj ten Gardner ... myślałby kto, że ma odpowiedź na wszystkie pytania dotyczące umysłu człowieka, ale tak dobrze nie ma. Sfera duchowa ledwie muśnięta, ale i tak wielki szacun do jego twórczej myśli.

      Usuń
    2. A swoją droga chyba popełniłam błąd.
      Trzydziestodwuletni pisze się łącznie. Przepraszam.
      Wyspana
      (czyli niewyspana nauczycielka)

      Usuń
    3. Zgadzam się z tym, że człowiek powinien dotrzeć do głębi własnej duszy.
      Tą głębią jest duch, prawdziwe sedno człowieka, "iskra Boża".
      Szkoda, że u większości ludzi jest zasypana.
      Wyspana

      Usuń
  2. ... zasypana, lecz nie zgaszona ... i w tym pokładam nadzieję :)

    OdpowiedzUsuń
  3. O czcigodna emeryturo, o radości, o szczęście ty moje! :)

    Duchu Święty Pocieszycielu, nie czekaj na czas emerytury, działaj już teraz, w każdy czas, w każdym z nas. Przychodź w lekkim powiewie wiatru, ożywczym tchnieniu w pełni życia, wylewaj pokój i radość. Duchu Ożywicielu, daj siłę, rozum i mądrość, pouczaj o wszystkim co ważne, prowadź do całkowitego poznanie Bożego zamysłu względem nas. Bądź z nami, działaj w nas i przez nas. Amen.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)

      Przyjdź Duchu Pocieszycielu i Duchu Prawdy ... Duchu Pokoju i Pojednania ... Duchu Mądrości i Rozeznania ... abyśmy szli drogą ku niebu opierając się iluzjom dobra i relatywizmowi praw moralnych ... AMEN ...

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    4. Niech tak się stanie jak prosicie. Amen.
      Ps. Kasiu, w tym względzie masz odpuszczone :), bo rzeczywiście jest czego " zazdrościć", teraz mam czas na wszystko; na pracę, modlitwę, odpoczynek. Na świadczenie przedemerytalne przeszłam w wieku 52 lat, po nieudanej prywatyzacji zakładu pracy przez NFI. Łącznie zawodowo przepracowałam 37lat i 2 miesiące i miałam już pod koniec serdecznie dosyć pracy w budownictwie i stresu z nią związanego.

      Usuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niech dobra i czuła Mateńka niebieska otuli chorą córeczkę a równie dobra ziemska macierz pobłogosławi swe dziecko na dobranoc znakiem krzyża na czole, bądź choćby w powietrzu nad kołderką , co by nie zbudzić dziecięcia. Błogosławie i Was dziewczyny w imię Jezusa. +.

      Usuń
  5. Kiedyś pisałam, że marzy mi się Nowa Ewangelizacja w wiejskiej parafii ... i co... :))) ... W odpowiedzi Pan Bóg, z nowym rokiem szkolnym przysłał mi do szkoły rodzinkę, która muzycznie się "para" tym duchowym przedsięwzięciem od wielu lat. Jestem już po pierwszych rozmowach z tatusiem pięciorga szkrabów, które latają po szkolnym korytarzu odprowadzając siostrę do nowej szkoły; jest w czwartej klasie.

    Pisałam też o jubileuszu - 25 lat małżeństwa moich przyjaciół. Okazało się, że grajkowie, którzy grali w kościele i na przyjęciu też są w Nowej Ewangelizacji i przygotowują wieczory uwielbienia od wielu, wielu lat ...

    Od tych "przypadków" zakręciło mi się porządnie w głowie, bo zdałam sobie sprawę z tego, że Bóg bardzo uważnie słucha naszych pragnień i nie patrzy na to, że prawie się w ich realizację nie wierzy :)

    Teraz czas papierów... ale one przeminą, więc nie warto się nad nimi za długo rozczulać.

    PS

    Baby!!!! Jak dobrze Was usłyszeć!!! ALLELUJA!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  6. Ja jestem o tym przekonana ... tylko w kalendarz Jezusa trudno mi teraz kuknąć, ale wobec Jego Opatrzności to maleńki szczegół, który w swoim czasie przestanie być przeszkodą.

    Powiem więcej ... ja już się cieszę na to spotkanie :)

    A żeby było weselej, to 26 września ma być w Rzeszowie Sympozjum naukowo-artystyczne z okazji 45-lecia Festiwalu Sacrosong i 15-lecia Echa Sacrosongu. Z pewnych względów bardzo mnie tam ciągnie, ale to dla mnie teraz koniec świata :(

    Tam można o nim poczytać:

    http://www.doziemiobiecanej.pl/notka/954/sympozjum-naukowo-artystyczne-z-okazji-45-lecia-festiwalu-sacrosong-i-15-lecia-echa-sacrosongu/

    Może komuś się uda tam wdepnąć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  7. Pani Alicjo i Samotna Wyspo,
    w kontekście sprawy uchodźców zastanawiam się, czy ten relatywizm moralny może być także w inna stronę.
    Mamy przykazanie miłości bliźniego, ale czy na pewno to oznacza, że trzeba wpuścić do swojego domu każdego, kto ucieka ze swojego?
    W ogóle jak rozumiecie pojęcie bliźniego? Czy bliźnim jest każdy człowiek, czy też człowiek duchowo bliski?
    Czy wróg też jest bliźnim?

    OdpowiedzUsuń
  8. SPRAWA UCHODŹCÓW ... jest konkretnym wezwaniem do praktykowania Miłosierdzia, ale potrzeba tutaj Mądrości Boga, Ducha Rozeznania, który poprowadzi nas drogą zbawienia. Nie jest ona bezpieczna i o tym wie każdy. Stąd tyle wokół tej sprawy niejasności.

    ***
    Chrystus polemizując z większością żydowskich uczonych, bliźniego widzi w każdym człowieku, bez względu na jego pochodzenie, religię czy obyczaje. Więcej nawet: bliźnim jest także wróg i nieprzyjaciel!

    ***
    Myślę, że nie chodzi w tym przypadku tu o człowieka duchowo bliskiego, bo takiemu łatwo otworzyć drzwi z otwartymi ramionami; bez lęku, że nas okradnie, albo zabije.

    ***
    Nasze miłosierdzie wobec tych biednych ludzi może zakończyć się śmiercią. Czy jesteśmy na nią gotowi? Czy ja jestem w stanie zaryzykować swoje życie i życie tych, których kocham?

    Takie pytania się rodzą w moim sercu, gdy patrzę na migawki ze świata. Mam świadomość, że te biedne dzieci, kobiety, a nawet mężczyźni mogą być wykorzystani przez ekstermistów, którzy nie mają żadnych zahamowań w czynieniu zła. Dlatego, tak po ludzku, boję się zderzenia tych dwóch światów. I wiem, że bez jasnego światła Bożego w tej sprawie nie jestem w stanie uczynić prawie nic. Na dzień dzisiejszy modlę się za tych ludzi, jak i za moją rodzinę byśmy potrafili stanąć w prawdzie ... co kolwiek by ona miała znaczyć ... nie jest mi łatwo wypowiadać słowa ... BĄDŹ WOLA TWOJA.

    Czy mocą Bożą ten lęk będzie przezwyciężony?

    Bardzo tego pragnę, ale tak samo pragnę tego, by nie ulec fałszywemu współczuciu, które jedynie na emocjach buduje i za nic ma roztropność i mądrość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za odpowiedź.
      Jakoś czuję w środku, że to nie jest tak z tą miłością bliźniego.
      Jeśli bym miała iść tym tokiem, to po co zamykać drzwi na noc?
      Przecież wokół mieszkają sami bliźni, których trzeba kochać.

      Czytałam, że błędnie pojmowana miłość jest powodem nieporozumień. Bóg nas kocha, a często dopuszcza cierpienia ku opamiętaniu. Kochać to czynić to, co dla innych jest korzystne. W przypadku wielu emigrantów miłosierdzie i schronienie są potrzebne, ale niektórym, a być może większości, która chce bez wysiłku lepszego życia cudzym kosztem chyba niekoniecznie. Żebyśmy nie byli naiwni w tym pojmowaniu miłości i nie mieszali jej ze słabością.
      Ja się akurat nie boję na ten moment. Przeraża mnie tylko obecne pomieszanie pojęć. Taka "wieża Babel". Musimy wsłuchiwać się w siebie i szukać odpowiedzi w głębi duszy.
      Dobranoc

      Usuń
    2. Nie oddawać bliźniemu to nie to samo, co dać się bić po mordzie.

      WIEŻA BABEL ...

      Buduje się ją caly czas, gdy chce się budować naszą cywilizaję bez Boga i Jego przykazań oraz rad ewangelicznych.

      Zgadzam się z tym zdaniem:

      "W przypadku wielu emigrantów miłosierdzie i schronienie są potrzebne, ale niektórym, a być może większości, która chce bez wysiłku lepszego życia cudzym kosztem chyba niekoniecznie".

      Tylko jak rozpoznać intencje? Bez Boga, który ma wgląd w ludzkie serce ... ani rusz ...

      Usuń
  9. KOLEJNA "KOŃSKA" DAWKA lekarstwa dla naszej duszy ...

    "Bóg sam prowadzi człowieka w kryzys, w udrękę. Ma w tym pewien cel. Chce przybliżyć człowieka do prawdy, sprowadzić go do głębi duszy."

    ***

    http://ps-po.pl/2015/09/21/kryzys-polmetku-zycia-cz-2-pustka-wyczerpanie-niezaspokojenie/?utm_source=feedburner&utm_medium=email&utm_campaign=Feed%3A+benedyktyni%2FKnAO+%28PSPO+%7C+Centrum+Duchowo%C5%9Bci+Benedykty%C5%84skiej%29

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może Bóg chciał, żeby Muzułmanie przeżyli ten kryzys inaczej, zamiast uciekać do bogatszych krajów?

      Usuń
    2. Trudna to dla nas lekcja miłości ...

      Usuń
    3. ww.vismaya-maitreya.pl/teorie_spiskowe_wolni_jestescie.html

      Nie jestem fanką teorii spiskowych, ale po przeczytaniu tego artykułu mam wrażenie, że coś w tym jest...

      Usuń
  10. "Spisek" ten już jest znany od początku grzechu pierwszych ludzi. Mówili o nim prorocy, potem Jezus, a jeszcze potem Apostołowie i jego następcy. Walka zawsze o to samo się toczy .... o nasze dusze. Jedynie formy walki na przestrzeni wieków się zmieniają.

    OdpowiedzUsuń
  11. W temacie uchodźców i miłosierdzia pragnę przypomnieć słowa JPII: Przebaczenie i pojednanie nie oznaczają jakiejkolwiek pobłażliwości wobec zła, a naprawienie tego zła stanowi istotny warunek przebaczenia. Jeśli istotą miłosierdzia jest podnoszenie człowieka z jego wielorakich upadków, to nie może być ono nigdy zgodą na zło czynione przez człowieka. W żadnym miejscu orędzia ewangelicznego ani przebaczenie, ani też miłosierdzie jako jego źródło, nie oznacza pobłażliwości wobec zła, wobec zgorszenia, wobec krzywdy czy zniewagi wyrządzonej. W każdym wypadku naprawienie tego zła, naprawienie zgorszenia, wyrównanie krzywdy, zadośćuczynienie za zniewagę, jest warunkiem przebaczenia [44]. W tym kontekście Jan Paweł II podkreśla, że miłosierdzie nie oznacza rezygnacji ze stawiania wymagań w duchu radykalizmu ewangelicznego; nie może więc być utożsamiane z takim rodzajem tolerancji, która prowadzi do zgody na zło i grzech. Stąd też odrzuca fałszywe oskarżenia wobec Kościoła o nieprzejednanie w odniesieniu do tych wymagań, które spotykają się z niezrozumieniem i są „niepopularne” [45]

    OdpowiedzUsuń
  12. Oby nasze miłosierdzie, a właściwie "miłosierdzie" nie było bierną zgodą na to co niesie los, chełpieniem się własną dobrocią, pychą i wygodną ucieczką w ciepłe pielesze przed walką ze złem.

    OdpowiedzUsuń