poniedziałek, 26 października 2015

KROK ZAWIERZENIA

DYLEMATY W WIERZE...

Jestem czasem w takiej sytuacji, że nie wiem co dalej mam robić. Zero rozeznania w tym, czy moja decyzja jest, bądź była słuszna i miła Panu Bogu. Chcę dobrze ... ale czy to jest dobre w oczach Boga? Z tym pytaniem się ostatnio borykam i na nie szukam odpowiedzi.

Jakże poplątane są moje myśli ...

RUNO GEDEONA – określenie pochodzące od opisanej w Księdze Sędziów rozmowie Gedeona z Bogiem. (Sdz 6,36-40)

Aby przekonać się, ze Bóg naprawdę pomoże Izraelitom w walce z Madianitami, Gedeon poprosił Boga o dokonanie cudu: aby położone przez niego na klepisku runo wełny stało się mokre od rosy, a ziemia wokół niego została sucha. Rano tak się stało. Wówczas nieprzekonany Gedeon poprosił, aby następnego dnia stało się odwrotnie: runo zostało suche na mokrej od rosy ziemi. Tak też się stało. Gedeon uwierzył w pomoc Boga.

MOJE RUNO ...

Nic tak mnie nie przekonuje do wiary w Boga jak doświadczenie Jego mocy we własnym życiu. Patrząc na Gedeona widzę, że można "sprowokować" Boga do działania ... a jednak ... nie zawsze wszystko jest oczywiste. Co wtedy zrobić? Stanąć jak Gedeon i uprzeć się na całego, czy też dać sobie spokój? Ile razy mam wołać ... JEZU UFAM TOBIE!

Dzisiaj Gedeon jest moim przewodnikiem ... Co więc słyszę ... do skutku ... do skutku ... do skutku ... aż do kroku pełnego zawierzenia.

***

JEZU, UFAM TOBIE!

wtorek, 20 października 2015

FRAJERZY ...

Tak nazywano kiedyś chrześcijan i tak nazywają ich dzisiaj. Męczennicy syryjscy są tego dowodem. Nie dziwię się więc tym, którzy nie widzą sensu w tym wyznaniu. Sens odnajduje się bowiem dopiero wtedy, gdy na sobie człowiek doświadczy, że niemożliwe z punktu widzenia człowieka staje się możliwe dzięki łasce bożej. Czy ktoś doświadczył tej prawdy na sobie? Czy mógłby o tym opowiedzieć? 



Wiem, że trudno o takich sprawach mówić na forach społecznościowych. Wszak perły nie wyrzuca się pod nogi wieprzom. Można jednak czasem zaryzykować dla dobra choćby jednej osoby. Może tak od razu nie wylądujemy na krzyżu, jak nasz Mistrz. Chociaż ... kto wie?

A jeżeli trudno będzie podzielić się swoim doświadczeniem posłucham chętnie czyjejś refleksji na ten temat. Nie obiecuję łatwej dyskusji, gdyż temat trudny, a moi blogowi goście od czasu do czasu cięty język mają i tak łatwo nie popuszczą, gdy coś im na odcisk nadepnie. Myślę jednak, że z pomocą Bożą damy radę...

***

Na początek polecam modlitwę Lieny:

www.youtube.com/watch?v=10BFdonUSNM

niedziela, 11 października 2015

BŁOGOSŁAWIEŃSTWO, czy PRZEKLEŃSTWO?

Z dzisiejszego czytania ... Mk 10,17 - 30

"U ludzi to niemożliwe, ale nie u Boga; bo u Boga wszystko jest możliwe".

Czasem trudno uwierzyć, że Bóg nas kocha. Jest tyle sytuacji w życiu, których nie da się pojąć w kategoriach szczęścia. Bo jak zrozumieć fakt, że w tej samej parafii w ciągu jednego miesiąca dzieją się rzeczy, które w ludzkim postrzeganiu szczęścia stoją całkowicie po przeciwległych biegunach? 

Prawdziwym szczęściem jest cudowny powrót do życia młodzieńca (pisałam o tym wcześniej), ale jak powiedzieć młodej matce o szczęściu, która pochowała swoje dziecko w 8 miesiącu ciąży, która prawie do krytycznego dnia przebiegała prawidłowo?

Jak to możliwe?

Jeszcze w narzeczeństwie, razem z moim przyszłym mężem ułożyliśmy naszą prywatną modlitwę, którą potem wypaliliśmy na desce i powiesiliśmy na ścianie w kaplicy Matki Bożej na Jasnej Górze. Odmawiamy ją codziennie od ponad trzydziestu lat. Jest w niej zdanie, w której prosimy Boga, aby wypełniał On swoją wolę w nas nawet wbrew naszej woli. Mamy bowiem świadomość, że Bóg zna nas lepiej od nas samych i wie, co na dany moment jest dla nas najlepsze.

Gdy doświadczamy teraz chwil. które zwalają nas z nóg przypominają mi się te słowa i przychodzi refleksja ... przecież sami tego chcieliście .... 

... wbrew oczekiwaniom finansowej stabilizacji
... wbrew pragnieniu, by inni nas podziwiali
... wbrew niezrealizowanym marzeniom
... wbrew poczuciu bezpieczeńswa
... wbrew dobremu mniemaniu o sobie
... wbrew satysfakcji z czego kololwiek
... wbrew ....

I gdyby nie pewne sytuacje świadczące o tym, że Bóg naprawdę się o nas troszczy można by było się po prostu załamać pod ciężarem  dzisiejszych zmartwień. Są one dla nas kołem ratunkowym, które nas trzymają na powierzchni oceanu ludzkich niemożliwości. 

***

Dopiero w perspektywie ostatecznego spotkania z Bogiem można zobaczyć, co jest błogosławieństwem, a co nim nie jest.