wtorek, 20 października 2015

FRAJERZY ...

Tak nazywano kiedyś chrześcijan i tak nazywają ich dzisiaj. Męczennicy syryjscy są tego dowodem. Nie dziwię się więc tym, którzy nie widzą sensu w tym wyznaniu. Sens odnajduje się bowiem dopiero wtedy, gdy na sobie człowiek doświadczy, że niemożliwe z punktu widzenia człowieka staje się możliwe dzięki łasce bożej. Czy ktoś doświadczył tej prawdy na sobie? Czy mógłby o tym opowiedzieć? 



Wiem, że trudno o takich sprawach mówić na forach społecznościowych. Wszak perły nie wyrzuca się pod nogi wieprzom. Można jednak czasem zaryzykować dla dobra choćby jednej osoby. Może tak od razu nie wylądujemy na krzyżu, jak nasz Mistrz. Chociaż ... kto wie?

A jeżeli trudno będzie podzielić się swoim doświadczeniem posłucham chętnie czyjejś refleksji na ten temat. Nie obiecuję łatwej dyskusji, gdyż temat trudny, a moi blogowi goście od czasu do czasu cięty język mają i tak łatwo nie popuszczą, gdy coś im na odcisk nadepnie. Myślę jednak, że z pomocą Bożą damy radę...

***

Na początek polecam modlitwę Lieny:

www.youtube.com/watch?v=10BFdonUSNM

51 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu...

      Zaraz potem napisałam - "Można jednak czasem zaryzykować ..." gdyż niektóre perły w niezłym błotku sobie leżą i tylko dzięki wieprzom mogą być odnalezione.

      Ale żeby nie było ... nikogo z moich gości za świnię nie uważam :)

      Usuń
  2. Najlepiej będzie jak NIE będziesz mieszać słabym ludziom w głowie i tyle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  3. Witaj Dobrochna :)

    A czego się obawiasz? Przecież dla niewierzących to bajki, które można czytać z mniejszym lub większym zaciekawieniem. Pełno ich w wirtualnym świecie fikcji, dlaczego więc akurat tę uważasz za niebezpieczną?

    Mogę gdybać, że się boisz sposobu myślenia Lieny, syryjskiej matki ... ale to przecież frajerstwo ... mądry człowiek się nie nabierze. Z resztą ... ona chyba nie należy do tych słabych, jeżeli stać ją na wybaczenie swoim prześladowcom.

    SŁABOŚĆ ...

    Nie wiem o jakich "słabych ludziach" myślisz? Jak mnie przekonasz, że robię im krzywdę to skończę z tym tematem.

    pozdr.alicja

    OdpowiedzUsuń
  4. No i nikt się nie rwie do komentowania..., ale jakoś mnie to nie dziwi.
    Myślę, Alicjo, że temat islamizacji jest tym, co według mnie powinno ostatnimi czasy najbardziej skupiać naszą uwagę, jednak zauważam, że ludzie boją się tego tematu, tzn. bardzo obawiają się zostawiać wypowiedzi dotyczące tej kwestii na blogach czy innych forach internetowych. Szkoda, że ludzie nie podejmują dyskusji, bo powinniśmy mieć jasno wyrobione zdanie, tzn. powinniśmy jako nacja - nie tylko jako chrześcijanie, ale jako Polacy !- trzymać jeden wspólny front w tym temacie. Prawdziwy muzułmanin ma Koran a w nim jasno określony sens jego życia : nakłanianie innowierców ( tzn. wyznawców wszelkich innych wyznań i ateistów, czyli ogólnie : nie-muzułmanów ) do przejścia na islam a tym samym do uznania przez nich Allaha jako jedynego boga oraz zabicie wszystkich tych, którzy ostatecznie nie zechcą przyjąć islamu, czyli muzułmanin jest zobowiązany prowadzić dżihad. Mówi się, że są trzy etapy dżihadu , których dokładny opis podaje poniżej zamieszczony link

    http://wolna-polska.pl/wiadomosci/trzy-etapy-dzihadu-czyli-milosierdzie-wedlug-islamu-2015-03

    Już dziś w Niemczech, tzn, w kraju bezpośrednio z nami sąsiadującym, sytuacja jest zatrważająca. Oto film na youtube.com pt. "Niemiecki kontrwywiad ostrzega. Islamiści rosną w siłę" : https://www.youtube.com/watch?v=AYxNjtiVRV8 .

    Tuż przed wyborami przyznam Ci się " po cichu", że wolałabym zaufać dzisiaj tej opcji politycznej, która przede wszystkim obiecuje mi, że dla niej priorytetem jest bezpieczeństwo obywateli a nie prowadzi rozmów w tonie indoktrynacji, mającej na celu zaszczepienie Polakom poprawnie politycznej postawy określanej mianem multi-kulti, wmawiając nam wszystkim "moralny obowiązek, aby pomóc uchodźcom" . Wiadomo, znam powiedzenie "obiecanki -cacanki ...", ale tego jak będzie na prawdę po wyborach to chyba nikt tak naprawdę nie jest w stanie przewidzieć , pomimo szczerych chęci,jednak ja w realnym świecie to szczerze chciałabym uniknąć sytuacji Lieny i jej rodziny. Chcę być żywą chrześcijanką i nie być frajerem.
    Dziś wieczorem obietnice polityczne, jak zapewne widziałaś, sypały się ze wszech stron,tzn. od wszystkich możliwych partii, jak z rękawa, ale kombinuję sobie, że przez kilka następnych lat mogłabym żyć w gorzej prosperującym kraju, byleby mieć poczucie bezpieczeństwa, niż ucieszyć się obietnicom innych partii, bo przecież widmo islamizacji zagląda do nas już ze wszech stron... i sprawa przetrwania w ogóle w tych warunkach wydaje się być najważniejsza.

    POZDRAWIAM :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Mam nadzieję, że wspólnie jakąś odnajdziemy. :)

      Chłop z przypowieści "O skarbie w roli" wydał cały swój majątek, aby zakupić rolę, w której ukryty był skarb. Czy nas stać poświęcić wszystko dla "drogocennej perły wiary, nadziei i miłości"? Czy raczej działamy na pół gwizdka ... Panu Bogu świecę, a diabłu ogarek?

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    4. Twój wybór ... Życzę powodzenia na nowej drodze życia.

      pozdr.alicja

      Usuń
    5. Marie ... chyba nie ma człowieka, który by śmierci szedł na przeciw z uśmiechem na ustach. Można jedynie wobec niej zachowywać się w różny sposób, pozdrawiam, milej nocki :)

      Usuń
    6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  5. "Szkoda, że ludzie nie podejmują dyskusji, bo powinniśmy mieć jasno wyrobione zdanie, tzn. powinniśmy jako nacja - nie tylko jako chrześcijanie, ale jako Polacy !- trzymać jeden wspólny front w tym temacie."

    Powtórzyłam to zdanie, gdyż uważam je za niezmiernie ważne. Szkoda, że milczymy, bo oto przed nami rozgrywa się dramat, wielkie cierpienie ... nie z obrazka, lecz na żywo.

    W dramatycznej chwili pod krzyżem Jezusa została Maria Magdalena, Maryja - Matka Jezusa i apostoł Jan. Jestem ciekawa ilu z dzisiejszych chrześcijan dołączy do tej garstki czynem, a nie słowem.

    A sprawa trudna ... islamizacja jest faktem! I trzeba nie lada mądrości, by się nie pogubić w tym wszystkim.

    Dlatego ze wszystkich sił wołam Ducha Bożego, aby obdarował nas swoimi darami ... tych z pierwszych ławek Kościoła, jak i tych, którzy w tym Kościele poczuli się oszukani.

    pozdr. alicja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Masz rację, wszyscy cierpią. Nie wszystkie krzyże jednak są tak widoczne jak te, z Syrii. Co nie znaczy wcale, że inne nie bolą i nie uśmiercają.

      Modlitwa Lieny pokazuje, że w każdej sytuacji można znaleźć odrobinę nadziei i dlatego się nią zachwyciłam. I nad tym się skupiłam wklejając ten link. Daleka jestem od targowania się czyj krzyż jest większy.

      Gdy pisałam ten post miałam nadzieję, że nasze rozważania pójdą również w tym kierunku. Dzięki Kasiu za Twoją wrażliwość ... czasami łapiesz moje myśli w locie. :)

      PS

      Mam problem z internetem, więc nie zawsze od razu odpiszę.

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  6. Śmierć nas nie pyta o zdanie, przychodzi i zaskakuje ... Można tylko przypuszczać z większym, lub mniejszym prawdopodobieństwem kiedy ona nastąpi. Nic więcej. Dlatego skupienie na niej całkowitej uwagi jest pewnym nieporozumieniem. Lepiej żyć w prawdzie, że ona przyjdzie i tak się do tego wydarzenia przygotować, aby w godzinie śmierci:

    - nie żałować swoich życiowych decyzji,
    - nie pogrążyć się w rozpaczy, której na imię Nicość,
    - pozostawić innym nadzieję na powtórne spotkanie.

    Taką katechezę o śmierci pozostawiła mi moja Babcia. Pisałam już nieraz o niej. Prosta kobieta, ale pełna wiary. Swoim życiem pokazała mi otwartą bramę nieba, za którą czeka na nas Bóg pełen Miłości. Niestety ... dochodzi się do niej po stopniach Golgoty. I dlatego ta droga jest taka ciężka i prawie każdy przed finiszem wymięka. Stąd moja prośba o modlitwę za mnie, bo moja kondycja coraz słabsza.

    OJCZE NASZ ...

    W modlitwie Ojcze nasz jest prośba ... " Bądź wola Twoja i w godzinę śmierci naszej,amen".

    Każdego dnia nad tą prośbą się nieco dłużej zatrzymuję. Modlitwa Lieny jest dla mnie swoistym rachunkiem sumienia właśnie w tej kwestii. I z przykrością stwierdzam, że moje AMEN przy niej brzmi bardzo blado.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Kasiu, wystarczy strzelisty akt do Boga pamiętasz? " Jezu ratuj " i przyjdź z pomocą Alicji i ..... resztę zostaw Bogu, to Jego działka. Twoja wiara w skuteczność jest tu nie istotna, liczy się Twoja DOBRA intencja. Pozdrawiam Cię i Alicję :*)

      Usuń
    3. Nieistotna - przepraszam.

      Usuń
    4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    5. Kończę ze złudzeniami i czynię to na Twoją prośbę Kasiu. Nie będę Ci już czasu zajmować. Polecam Cię opiece Panu Bogu, alicja

      Usuń
    6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    7. ... to na Twoją prośbę Kasiu.

      Chcesz iść innym szlakiem ku górze. Jesteś zmęczona tym, którym ja idę. Czy mam Cię narażać na dodatkowe stresy, zwątpienia, rozpacze... i niepotrzebny wypadek?

      Himalaiści czasem muszą podjąć trudne decyzje. Mając szczyt w zasięgu oczu decudują się na pozostanie w bazie, albo jej opuszczenie. ŻYCIE jest tu stawką, a nie PRZEKONYWANIE DO SWOICH RACJI. Ty jasno się określiłaś, ja również. Wiemy obie co dla nas jest w tej chwili ważne.

      Może się zapytasz, czy mi ulżyło?

      NIE Kasiu, naprawdę nie!

      Bardzo polubiałam nasze rozmowy i będzie mi ich żal. Nadal jesteś mi bardzo bliską osobą, ale mam wątpliwość, czy jestem Ci w stanie coś więcej ofiarować, powiedzieć niż powiedziałam.

      Modlić się za Ciebie nie przestanę. W ten sposób będę Ci towarzyszyć każdego dnia.

      pozdr. alicja

      Usuń
    8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    9. Nie wiem Kasiu, czego ode mnie oczekujesz. Pocieszyć Cię nie potrafię, poradzić nie umię. Widzę, że jesteś na równi pochyłej i boję się, że jakimś słowem, które opacznie zrozumiesz przyczynię się do jeszcze boleśniejszego upadku.

      Masz rację, Bogiem nie jestem i dlatego mogę łatwo złamać trzcinę nadłamaną. Moje słowa nie wynikają z tego, że chcę Cię wyautować. Doszłam jednak do wniosku, że:

      ... nic tu po moich słowach i staraniach
      ... nic tu po moim dzieleniu się z Tobą moim życiem

      Odbijamy tylko piłeczki i prowadzimy dziwną grę bez końca.

      ***

      Wybacz Kasiu, ale muszę to powiedzieć. Jest w Twoim myśleniu coś, czego nie jestem w stanie pojąć. Szukasz we mnie ironii, tonu "nic tu po tobie", "jakby zdecydowałaś za mnie". I co mam Ci na te zarzuty odpowiedzieć? Przecież i tak nie uwierzysz, bo jak sama mówisz ... wiara w Tobie umarła. Nadzieję też pogrzebałaś i jak na razie wolisz siedzieć przy jej grobie niż poszukać jej w śród żywych.

      Może Dobrochna ma rację, że mieszam Ci niepotrzebnie w głowie, zamiast Cię wypuścić wolno tam, gdzie zdecydowałaś się sama pójść ... poza Kościół, poza sakramenty, poza modlitwę?

      Nie wiem Kasiu czy mam rację, naprawdę NIE WIEM. Czuję się z tym bardzo źle, ale z tą próżnią trzeba wreszcie coś konkretnego zrobić.

      Jednego jestem pewna ...Kocham Cię Kasiu jak siostrę.

      Usuń
    10. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    11. Sory Kasiu... Żegnałam się, bo wydaje mi się, że mówienie o Bogu i Jego Miłości jest dla Ciebie tematem drażliwym, pobudzającym jeszcze bardziej Twoje rozczarowanie.

      Straciłaś wiarę w Boga ...to prawda. Wiem, że tak może się zdarzyć każdemu. Też miałam dzień totalnego zwątpienia, pisałam Ci o tym kiedyś. Stąd nie są mi obce niektóre stany umysłu i ducha, którymi się tutaj ze mną dzielisz. Pomógł mi wtedy mąż ... wziął po prostu za rękę jak dziecko i zaprowadził pod ołtarz, aby ucałować krucyfiks w Wielki Piątek. Nic nie mówił, nie dyskutował ... z resztą ... nic by to nie dało. Na każdy jeden jego argument miałam od razu z dziesięć kontrargumentów.

      Przypominając sobie moje doświadczenie niewiary doszłam do wniosku, że nasze przekomarzanie do niczego dobrego nie doprowadzi. Nie jestem też w stanie fizycznie wziąć Cię za rękę i po prostu powiedzieć ... "chodź Mała przed ołtarz i przestań gadać tylko zacznij się karmić do syta Jego Miłością" ... już sobie wyobrażam tę sytuację ... a może przestanę już gdybać i zapytam wprost:

      Co byś zrobiła w tym momencie?

      Usuń
    12. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    13. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    14. No i właśnie dlatego nie mamy szans spotkać się w jednym miejscu. Wiara nie jest jedynie gadaniem o Bogu i Jego Miłości...

      Usuń
    15. U szczytu wiary ręka trędowatego by Tobie nie śmierdziała, ani z obrzydzenia byś nie odwracała od niego twarz ... Na ulicach Kalkuty nie było inaczej ... pomyliłam się, gdy rozmawiałyśmy kiedyś o Matce Teresie. Jej ciemność w niczym nie przypomina Twojej.

      Usuń
    16. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    17. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    18. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    19. Może się zdziwisz Kasiu, ale rzeczywiście zrozumiałam to dopiero po ostatnich Twoich wpisach. Zawsze myślałam, że szukasz Boga, który nie brzydzi się krzyża i wszystkim tym, co on w sobie zawiera. Dzisiaj dotarło do mnie, że szukasz Boga ... higienicznego, pachnącego, ekstremalnie sterylnego sanitarno-epidemiologicznie. Owszem ... On taki jest, ale w niebie. Na ziemi, po której wspólnie chodzimy Bóg przyjął postać Sługi wobec grzeszników, którzy są oblepieni po uszy błotem i wśród nich kazał się szukać ... i wśród nich pozwala się odnaleźć ...

      Usuń
    20. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    21. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    22. Pewnie, że krucyfiks, woda święcona to nie Bóg lecz zewnętrzne znaki naszej wiary w Jezusa Ukrzyżowanego. Jego żywa obecność zapowiedziana jest Słowem ...

      "Tam gdzie dwaj, albo trzej są zgromadzeni w Imię moje ..." tam On jest.

      Jeżeli więc unikasz np. tych, co ..."Zimne, ciepłe, miękkie, twarde, spocone, czyste, brudne..." ręce mają pozbawiasz się sama możliwości nawiązania żywej relacji z Tym, kogo szukasz. Dla mnie jest to oczywiste.

      Usuń
    23. ... no to szukałaś lecz nie znalazlaś.

      Usuń
    24. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    25. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    26. Kasiu ...

      O bardzo trudnych dla nas rzeczach rozmawiamy i boję się, że w słówkach pójdziemy za daleko. I chociaż raz "niczego od mnie nie oczekujesz", a za chwilę "spodziewasz się po mnie więcej" chcę Ci powiedzieć, że nie zmieniłam do Ciebie mojego nastawienia i nadal jesteś mi bardzo bliska.

      Masz rację pisząc:

      "Jesteś człowieku zły, grzeszny, be, fuj, nie umiesz kochać, nic nie umiesz" ...

      Do tego zdania dopiszę Słowo Boga skierowane do Ciebie i do mnie:

      "Wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali.”
      (2 Kor 12,9)

      PS

      Zapytałaś:

      Swoja drogą, ciekawe, skąd u Ciebie taka skłonność do hiperbolizacji.

      Prosta odpowiedź:

      Wynika to z mojej słabości. Pracuję nad nią, ale ta "ość" we mnie trwa jak kość w gardle i tylko w sercu słyszę: "Wystarczy ci łaski ...". Mnie może tak, ale innym, którzy ze mną dialogują .... nie jestem pewna.

      Usuń
    27. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    28. Masz rację .. na innych falach.

      Usuń
    29. Jak możemy się rozumieć, jeżeli u podstaw naszej rozmowy są całkowicie przeciwstawne tezy:

      1. Ty zaprzeczasz istnienie Boga
      2. Ja w to istnienie wierzę

      1. Ty negujesz Miłość Boga
      2. Ja dzięki tej Miłości podnoszę się z kolan

      1. Ty uważasz, że Twój stan jest beznadziejny
      2. Ja ufam Miłosierdziu Bożemu, że wyciągnie Ciebie z tego.

      Choć pragnę relacji z Tobą to widzę, że te różnice są tak wielkie, że nie potrafię się w nich odnaleźć. Chyba, że Bóg, swoją Mocą weźmie nas obie i przeniesie na mniej strome zbocza. I o to się teraz modlę. I wszystkich, którym na sercu leży nasza sprawa też o to proszę.

      Usuń
    30. Myślę, że rozmowa nasza z Kasią na Boże tematy wyczerpała się, ale tak samo jak Ty Alicjo uważam, że pozostał nam dialog z Bogiem nie na forum ale w naszych sercach. Dobrze, że choć Kasia nam nie zabrania modlić się za siebie,( bo znam i takie przypadki ) i wtedy nasz Opiekun wyjaśniał nam, że trzeba " odpuścić sobie" modlitwę, zrobić symboliczny " duży krok" i iść dalej...

      Usuń
  7. Po ludzku boję się zderzenia z islamem, boję się cierpienia i śmierci ale pokładam w Panu nadzieję, że Pan będzie ze mną gdy ciemność strachu mnie ogarnie. Z pomocą przychodzi mi psalm 27 z dzisiejszych Nieszporów...

    Pan moim światłem i zbawieniem moim, *
    kogo miałbym się lękać?
    † Pan obrońcą mego życia, *
    przed kim miałbym czuć trwogę?
    Gdy mnie osaczają złoczyńcy, *
    którzy chcą mnie pożreć,
    Oni sami, moi wrogowie i nieprzyjaciele, *
    chwieją się i padają.
    Nawet gdy wrogowie staną przeciw mnie obozem, *
    moje serce nie poczuje strachu.
    Choćby napadnięto mnie zbrojnie, *
    nawet wtedy ufność swą zachowam.
    O jedno tylko Pana proszę i o to zabiegam, †
    żebym mógł zawsze przebywać w Jego domu *
    po wszystkie dni mego życia,
    Abym kosztował słodyczy Pana, *
    stale się radował Jego świątynią.
    W namiocie swoim mnie ukryje *
    w chwili nieszczęścia,
    Schowa w głębi przybytku, *
    na skałę mnie wydźwignie.
    Teraz wysoko podnoszę głowę nad nieprzyjaciół, *
    którzy mnie osaczają.
    Złożę w Jego przybytku radosne ofiary, *
    zaśpiewam i zagram psalm Panu.
    Chwała Ojcu i Synowi, *
    i Duchowi Świętemu.
    Jak była na początku, teraz i zawsze, *
    i na wieki wieków. Amen.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też bardzo mi ten Psalm pomaga przetrwać niejedną burzę. Dobrej nocki Aniu :)

      Usuń
  8. Na fronda.pl znalazłam artykuł: "Islam w Europie to dżihad.Czekamy na sygnał do rzezi!!! " ( http://www.fronda.pl/a/islam-w-europie-to-dzihadczekamy-na-sygnal-do-rzezi,58808.html ). Islamizacja Europy to już fakt. Niektórzy mówią, że to już drugi etap dżihadu, więc sytuacja jest bardzo poważna.
    Słyszy się, że Europie Zachodniej sporo ludzi przechodzi na islam, ale uwaga: zabierane są im majątki, więc potem procesują się z islamistami. Konwertyci jednak przegrywają, bo muzułmanie powołują się na swoje własne prawa, które określa szariat, a ponieważ konwertyci właśnie jemu zaczęli podlegać, to i sądy angielskie nie mogą nic wskórać i ich obronić.

    Myślę, że wszyscy żyjemy jak umiemy najlepiej. Gdy ktoś z nas spogląda wstecz, to wszystkie przeżyte lata wydają się być krótką chwilą. Filmy "życie po życiu" pokazują, że kiedyś staniemy "po tamtej stronie" , gdzie jednak wszystko co przeżywamy tutaj zostaje przewartościowane. Ci, którzy przeżyli śmierć kliniczną czy śpiączkę i doświadczyli przekroczenia granicy życia, gdzie ich świadomość nie miała prawa funkcjonować, po tym doświadczeniu żyją zupełnie inaczej, bo zupełnie inne rzeczy i sprawy mają dla nich prawdziwą wartość. Choćby dla tych wniosków, cennych dla nas żyjących, warto przyjrzeć się temu zagadnieniu. A jak żyjemy? Czasem trudno nam samym zobaczyć siebie i znaleźć przyczynę wszystkich nieszczęść, które nas spotykają. Ci , którzy wierzą a karmę, powiedzą :"coś zasiał,to zbierasz" i to już w tym samym życiu ( bo ponoć tak nie trzeba czekać na kolejne wcielenia). Może coś w tym jest, może po prostu dopadają nas konsekwencje naszych decyzji i tyle.
    Ostatnio natknęłam się na ciekawy film :
    Vassula Ryden PL - Przepowiednie i Ostrzeżenia!
    https://www.youtube.com/watch?v=tqUh20GnVT8
    Gotowa jestem się z tym zgodzić.

    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Aha, Alicjo i Anno, pewnie nie przez przypadek tutaj jestem. Cieszę się, że bardzo mocno trzymacie "pion" wiary w Boga i mówicie tutaj tym otwarcie. To jest dla mnie bardzo cenne a Wasza inicjatywa jest bardzo szlachetna i miła Bogu.
    Alicjo, życzę zdrowia :)

    OdpowiedzUsuń