wtorek, 10 listopada 2015

WOLNOŚĆ ...

Jutro dzień odzyskania niepodległości ...






Czy dożyję kiedyś takiej chwili, gdy moja dłoń nie będzie zaciśnięta? 


***

zatrzymać myśli?
nie oddać bliźnimu?
podać dłoń potrzebującemu?

otworzyć serce?
pozwolić na zranienie?
zamienić łzę na dziękczynienie?

decyzja niełatwa
bo zgodą jest na cierpienie
odpowiedzią jest troska o moje zbawienie

(alicja)

78 komentarzy:

  1. Dużo jeżdzę po świecie ale nigdzie nie widziałem by ktoś w święto narodowe obśmiewał flagę i własny naród tak jak to ty czynisz. Smutne...Dzisiejsza propaganda robi swoje. W internecie jest wiele filmików pokazujących jak piekne sa marsze niepodległości a media głównego nurtu pokazują tylko rozróby, celowo zresztą prowokowane by święto to ośmieszyć, bo chyba do tego pijesz? Jak widac manipulacja udana...albo po prostu są tacy którym to pasuje i wolą nie widzieć. Ja w tym roku z całą rodziną się wybieram i przykro mi jak widzę Polaków bojkotujących swoją polskość. Ten ckliwy wierszyk pod spodem tu jak pięść do oka.otwieraj te serce i podawaj dłoń póki co filozofujesz i dialogujesz ze szklanym ekranem.Serce boli, że osoba pracująca z dziećmi ma coś takiego do powiedzenia na temat święta narodowego

    OdpowiedzUsuń
  2. Drogi Anonimie

    Jeżeli tak odebrałeś ten post to bardzo przepraszam. Moje myśli szły całkiem w innym kierunku, którego Ty wogóle nie uchwyciłeś.

    Patriotyzm ...

    Daleka jestem od tego, by obśmiewć flagę i własny naród. W każde święto narodowe (oprócz 1 maja) wywieszam flagę narodową.Popieram marsze niepodleglościowe i bardzo ubolewam nad tym, że są osoby, które w tym momencie zadumy plamią krew bojownikow o wolność. Przelali też ją moi przodkowie, których pamięć w naszej rodzinie pielęgnuje się do dnia dzisiejszego. Już w podstawówce obniżono mi zachowanie na koniec ósmej klasy tylko za to, że nie bałam się powiedzieć prawdy o powstaniu warszawskim, albo o Katyniu w obecności zaproszonych gości (o innej ideologicznej nacji) na lekcję historii. W czasie solidarności też nie siedziałam w domku, lecz na ile mogłam działałam na rzecz wolności i prawdy. Patriotyzm jest dla mnie bardzo ważną wartością i nie jest tak, jak piszesz ...

    NIE PIŁAM, BY TO ŚWIĘTO OŚMIESZYĆ!

    Inna rzecz, że zostałam opacznie zrozumiana i może rzeczywiście nie powinnam dialogować ze "szklanym ekranem". Jeszcze się nad tym zastanowię, chyba że się coś jeszcze po drodze wydarzy i uznam, że moje myśli nikomu nie szkodzą choć są niewygodne.

    CKLIWY WIERSZYK ...

    Co do wartości literackich się nie wypowiadam... Jedyna refleksja, którą chciałam przekazać jest taka, że w święto niepodległości Polski nie mogę się w pełni cieszyć swoją osobistą wolnością gdyż:

    ... mój umysł jest jeszcze zniewolony psedowartościami, które nie zawsze jestem w stanie odrożnić od prawdziwych wartości

    ... moje emocje nie pozwalają mi jeszcze na szczery uśmiech do każdego bez względu na to kim jest.

    ... moje łzy świadczą raczej o braku nadziei i w tym momencie nie przekładają się na moją wiarę.

    PS

    Piłam raczej do siebie ... nie do innych. Święto niepodłegłości stało się jedynie iskierką do rozważań nad ludzkim losem w perspektywie wieczności.

    OdpowiedzUsuń
  3. https://www.youtube.com/watch?v=bjfJGG8w3MQ

    OdpowiedzUsuń
  4. Oglądałałam to świadectwo wiary i jestem pod wrażeniem odwagi tego człowieka. Choć wielu powie ... jaki sens ... co za głupota .. z góry skazany na niepowodzenie ...

    Przypomina mi się historia Noego. On też narażał siebie na szyderstwo wielu. Długo czekał na spełnienie woli Boga. Nie jeden, w jego sytuacji dawno by już spasował i dał sobie spokój.

    Dobrze, że są jeszcze tacy ludzie jak ten starszy człowiek.

    OdpowiedzUsuń
  5. ... dla mnie ten starszy mężczyzna cieszy się wewnętrzną wolnością, o której myślałam pisząc ten post.

    OdpowiedzUsuń
  6. Alicjo to dziwne, gdy osoby komentujące podważają sens istnienia blogu i postawy blogerów. W dodatku takie, których prawdopodobnie i tak nie potrafią właściwie zinterpretować (cenzor Ci się trafił ;). To całkowicie nieuzasadnione roszczenia. Przypuszczam, że gdzie indziej się zwracasz w celu zweryfikowania trafności swoich decyzji. Pozdrawiam!

    T.

    OdpowiedzUsuń
  7. Cieszę się, że jesteś. Dawno Cię u siebie nie gościłam :)

    Nie jest tak źle ... cenzor w tej układance jest tak samo ważny, jak my wszyscy. Za niego również Jezus oddał swoje życie.

    Poza tym ...

    Różnorodność spojrzenia jest nam wszystkim bardzo potrzebna, aby wyostrzyło się nasze patrzenie na rzeczywistość "nie z tego świata". Jedynie trzeba się bardzo pilnować, by "nie wyskoczyć z zakrętu swoich nieuporządkowanych emocji". A są one czasem bardzo nadwyrężone i bez łaski ani rusz.

    Na szczęście Jezus jest bardzo hojny. Jego Miłość i Miłosierdzie jest ponad naszymy zniewoleniami.

    WERYFIKACJA DECYZJI ...

    Mądrość Syracha 37 rozdział:

    1 Każdy przyjaciel mówi: "Jestem i ja twoim przyjacielem",
    ale zdarza się przyjaciel tylko z imienia.
    2 Czyż nie jest śmiertelną udręką,
    gdy towarzysz i przyjaciel zmienia się w nieprzyjaciela?

    /.../

    7 Każdy doradca wysoko ceni swą radę,
    a przecież bywa i taki, który doradza na swoją korzyść.
    8 Strzeż się doradcy,
    a najpierw poznaj, jakie są jego potrzeby,
    - albowiem taki na swoją korzyść doradza -
    czy czasem nie zyska on czegoś na tobie, jakby losem,
    9 i aby, mówiąc ci: "Dobra jest twoja droga",
    nie stanął z przeciwka, by patrzeć na to, co przyjdzie na ciebie.

    /.../

    13 Następnie trzymaj się rady twego serca,
    gdyż nad nią nie masz nic godniejszego wiary.
    14 Dusza bowiem człowieka zwykła czasem więcej objawić
    niż siedem czat siedzących wysoko dla wypatrywania.
    15 A ponad to wszystko proś Najwyższego,
    aby po drodze prawdy kierował twoimi krokami.

    ***
    ZAWSZE WPIERW PYTAM NAJWYŻSZEGO :)

    OdpowiedzUsuń
  8. ***
    O TO CHODZI :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Co mozna odpowiedziec osobie, która takie teksty pisze, jak ja przekonac do wiary:

    Ale nie jest miłosierny Ktoś,kto może zrobić wszystko,jest wszechmocny,a nie robi NIC,uśmiecha się dobrotliwie patrząc na gwałty i zabójstwa trzech(chyba trzech) chłopców.Sorry,to chore,to nie mój Bóg.I w obozach koncentracyjnych był(?) i co?Uśmiechał się?Nie,sorry,płakał,że tacy podli jesteśmy.I mógł zrobić wszystko…Ale nie zrobił nic.Czcić kogoś takiego…To chore.

    Nikt zdrowy,sprawny,kto nigdy nie poczuł tej jebanej niemocy,bezsilności nie ma prawa zabierać głosu.I o boskim miłosierdziu mi pi***lić!NIE MA,NIE MA NIC TAKIEGO!Nie dlatego,że ja jestem chora,nie ja jedna,zdarza się.Ale powiedzci mi,oświećcie mnie- jaki był WYŻSZY CEL,pozwolił matce Madzi upuścić ją (tak,z 7 razy),Trynkiewiczowi zgwałcić i zamordować trzech chłopców,pastwić się nad zwierzętami…I Wy się później do Niego modlicie w intencji ofiar??!On na to patrzy i pozwala,może zrobić wszystko,a nie robi nic!O.K,człowiek ma wolną wolę,robi,co chce…ALE-nie moe być miłosierny ktoś,kto może zrobić WSZYSTKO,a nie robi NIC.Tak jest,MA SWÓJ PLAN…To chore,zastanówcie się!

    BC

    OdpowiedzUsuń
  10. Witaj BC :)

    OK! Zastanowię się, przemodlę ... a potem odpowiem ... Czy jednak Cię przekonam do wiary? Niestety ... nie ..., bo nie ja jestem jej Dawcą i nie ja rozdaję karty w tym pokerze życia. Mogę jedynie, o ile mi na to pozwolisz pomodlić się o wiarę dla Ciebie, a potem w miarę możliwości podzielić się z Tobą moją refleksją na temat przez Ciebie poruszony.

    pozdr. alicja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to nie chodzi o mnie tylko o osobe, ktora to napisala, jak przekonac kogos takiego do wiary.
      dziekuje
      BC

      Usuń
    2. Chrześcijanie mają być wiarygodnymi świadkami Jezusa zmartwychwstałego i dzielić się swoimi doświadczeniami spotkania z ŻYWYM BOGIEM. Są jedynie siewcami Słowa Bożego.

      Resztę dokonuje Bóg ... i to z reguły dokonuje się poza naszym poznaniem.

      Nad resztą się jeszcze zastanowię. A może ktoś inny też zmierzy się z tym trudnym tematem? Byłoby ciekawiej :)

      Usuń
    3. BC
      Do wiary nie można nikogo przekonać. To człowiek decyduje, czy patrzy w górę, czy w dół. Jeden tragedię życiową przyjmie jako cios i zacznie bluźnić Bogu, inny się nawróci. Przykładem może być Radosław Pazura, który po wypadku się opamiętał, i mówi o tym publicznie. Już nie te czasy, żeby prosić ludzi, żeby łaskawie uwierzyli w Boga. Każdy sam wydaje na siebie wyrok. Takie jest moje zdanie.
      Wyspana

      Usuń
  11. Ani BC, ani człowiek będący autorem dramatycznych pytań, ani Ty Alicjo, ani nikt inny nie jest istotą w pełni odkrytą przez innego człowieka (a nawet samego siebie). Może jednak spróbujemy jednoznacznie zawyrokować, dlaczego ktoś konkretny postąpił tak, a nie inaczej? A potem ogłosimy to reszcie ludzi? Kogo przeanalizujemy na początek? I gdy już dojdziemy do wprawy w wydawaniu opinii na temat intencji innych ludzi, może będziemy gotowi do opiniowania intencji i możliwości Pana Boga? Do dzieła!

    A swoją drogą ciekawe, jak by to wyglądało, gdyby Pan Bóg dokonał jednak interwencji zgodnie z oczekiwaniami autora lub autorki przytoczonej przez BC wypowiedzi. Proponuję puścić wodze fantazji, tylko być konsekwentnym w trzymaniu się wyartykułowanych oczekiwań, z których płyną pewne założenia (które chyba powinny dotyczyć wszystkich sytuacji, kiedy ludzie dokonują złych wyborów). Życzę dobrej zabawy i chętnie poczytam o efektach takiej projekcji.

    T.

    OdpowiedzUsuń
  12. Witaj T. :)

    W swoich poszukiwaniach odpowiedzi poszłam w podobnym kierunku do Ciebie. I całkowicie się zgadzam z tym, że na "już i teraz" nikt z nas nie odkryje w pełni tajemnicy ludzkiego serca i jego wyborów. Są jednak drogowskazy, które mogą wpłynąć na tok mojego rozumowania w taki sposób, abym nie była tak wewnętrznie rozdarta i zbuntowana jak osoba zacytowana przez B.C

    1 REFLEKSJA ...

    Boże Królestwo wychodzi poza ramy ziemskiego bytowania człowieka. Prawo Miłości i Miłosierdzia jest jego fundamentem. Nie jest więc zarezerwowane tylko na rzeczywistość ziemską, w której obecnie jesteśmy.

    Dlatego ...

    Błędem jest rozliczać Boga w kontekście tylko jednej, ziemskiej sprawiedliwości. A właśnie tak robi osoba zacytowana przez B.C

    (cdn.)

    OdpowiedzUsuń
  13. https://www.youtube.com/watch?v=qvSP3DYqxNI

    OdpowiedzUsuń
  14. NASZE PROJEKCJE ...

    To właśnie one zabijają w nas wiarę w Boga, który nie pozwoli się zamknąć w żadnej z nich.

    Stale myślę o problemie zapodanym przez B.C. Mam kilka myśli. Traktuję je jako wskazówki, a nie jak dobre rady. Uważam bowiem, że z problemem przebaczenia każdy z nas musi się sam zmierzyć.

    Jak ktoś mi mówi, że ... nie ma komu przebaczać ... nie wierzę mu. Co najwyżej wyciągam wniosek, że ten człowiek nie widzi w sobie tej rany, która sprawia taki ból, że człowiek wobec niego przyjmuje różne postawy ...

    POSTAWY WOBEC CIERPIENIA ...

    1. Całkowita negacja Boga, Jego Miłości i Miłosierdzia.
    2. Bunt i agresja wobec tych, którzy nie przyjmują tej negacji za prawdę.
    3. Całkowita apatia wobec Bożych spraw (acedia)
    4. Całkowita bezradność (zmiażdżenie cierpieniem)
    5. Przyjęcie cierpienia i przebaczenie w duchu wiary (POKÓJ SERCA)
    6. inne (o nich też można podyskutować)

    Wczoraj oglądałam film oparty na prawdziwym wydarzeniu pt. Łaska Amiszów. Wszystkie te postawy tam są bardzo obrazowo przedstawione. Kto ma ochotę, zapraszam do oglądnięcia:

    https://www.youtube.com/watch?v=kUsa2OQ6XgE

    ***

    PRZEBACZENIE ... nie jest ZAPOMNIENIEM, lecz oddaniem SWOJEGO BÓLU KOCHAJĄCEMU BOGU.

    I jeszcze jedno ...

    PS

    Nikogo nie przekonuję do radykalizmu Amiszów. Nie potrafiłabym tak żyć do końca ... jednak nie ukrywam ... zazdroszczę im tej mądrości wiary.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  16. Cieszę się, że JESTEŚ :))))))))

    Też tęsknię ...

    PS

    Dzisiaj mam nieco gorszy dzień. Wczoraj pożegnałam swojego wujka chrzestnego. Nie mogłam być na pogrzebie, choć bardzo tego chciałam. Moja bezradność w wielu momentach sprawia mi wielki ból. Jego śmierć ożywiła mi wspomnienia, gdy żegnałam swoich rodziców. 23 listopada, dwa lata temu zmarł mi Tato ... rocznica śmierci, pomimo nadziei na powtórne spotkanie wzmaga tęsknotę ...

    Tym bardziej się cieszę, że właśnie dzisiaj Ciebie mogę duchowo przytulić do siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  17. Kasiu

    Życie jest przereklamowane ... to prawda... ale nie wszystko jest w nim potwornie smutne.

    WEJDZIEMY RAZEM DO RADOŚCI PANA, ZOBACZYSZ!!!

    Nie wiem, jak to Pan Bóg zrobi, ale to nie jest moja sprawa lecz Króla Krolów ... Jutro Jego święto.

    ***

    Miałam też wczoraj wiele radości. Udaje mi się wprowadzać bardzo stare marzenia w czyn. Pamiętasz, jak kiedyś pisałam o tym, że mam w sobie niespełnione marzenie muzyczne. Od września pracuję z dzieciakami nad MUZYCZNĄ DROGĄ DO SZCZĘŚCIA ... Nie chcę zapeszyć, ale muzyków, którzy mi pomagają uszczęśliwić dzieciaki mam coraz więcej. Nie mówiąc już, że mamy też własne próby ... więc może moje kawałki, które grają mi w sercu nie umrą wraz ze mną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  18. Nie będę wracać. Co miałyśmy na ten temat napisać chyba już wybrzmiało. Chociaż ... jak narazie jeszcze obie żyjemy, więc wiele się może nam wydarzyć ... dobrego jak i złego ...

    Dobrze wiedzieć, że po drugiej stronie ekranu monitora jest ktoś, kto mi dobrze życzy i cieszy się moją obecnością :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  19. I Ty mnie dzisiaj pocieszyłaś :)

    Była na blogu osoba, która bardzo potępiła moją relację do Ciebie. Zarzuciła mi brak szczerości, a moje intencje określiła jako szukanie własnej chwały itp. itd.

    Pomyślałam wówczas, że jedyną osobą, która mogłaby mi taką cenzurkę wystawić jesteś Ty ... bo rzeczywiście, nie potrafiłam Ci pomóc, choć bardzo tego pragnęłam. Przepraszam Cię za moją bezsilność. Potrzebuję Twego przebaczenia, by wyzwolić się z poczucia winy, w którą wpędziła mnie tamta osoba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    4. Masz rację Kasiu, każdy wpis na moim blogu traktuję bardzo serio. Nie umiem inaczej nawet wtedy, gdy czuję wewnętrznie złość danej osoby względem mnie.

      Zawsze sobie tłumaczę, że wszyscy jesteśmy mniej lub bardziej poranionymi pielgrzymami po tej ziemi. Spotkanie zaś nie jest przypadkowe, choć może się wydawać na początku pozbawione sensu.

      Jestem przekonana, że Opatrzność Boża nad nami czuwa i jak w takiej chwili odrzucić człowieka, który na dany moment jest dla mnie DAREM?

      ***

      Dzisiaj przeczytałam fragment, który dał mi wiele do myślenia.

      "Potrzebujemy ludzi, którzy wytężają wzrok ku Bogu, stamtąd ucząc się prawdziwego człowieczeństwa. Tylko dzięki ludziom przez Niego dotkniętym Bóg może dokonać powrotu pomiędzy ludzi."

      Kard. J. Ratzinger

      Usuń
    5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    6. DAR ...

      Pamiętasz jak porównywałam go do paczuszki?

      W różne papierki jest ona zawinięta. Opakowania są przeróżne. Jedne są piękne, inne obskurne. Są nawet takie, że na sam ich widok odechciewa się wszystkiego ... tak śmierdzą.

      A pomimo tego SKARB, który sobą okrywają jest boską ręką uczyniony ... tylko się trzeba do niego dostać nie bacząc na "częsty odruch wymiotny".

      Usuń
    7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    8. Owszem ... z ludzkiego punktu widzenia nic dodać, nic ująć.

      Niech Ci sam Dawca daru wytłumaczy .... tak, jak to zrobił w drodze do Emaus swoim uczniom. Oni też czuli się zawiedzeni ... oni też czegoś innego się spodziewali...

      Amen

      Usuń
    9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    10. Przekomarzać się nie będę. Dla mnie sprawa jest jasna.

      Człowiekiem jest każdy z nas. I choć nasze patrzenie jest ograniczone to nie zawsze musi sięgać tylko tej rzeczywistości "z krwi i ciała".

      Dar, o którym wspomniałam wyżej też jest naznaczony boskim pragnieniem miłości. Rozpatrywanie go tylko przez pryzmat "tu i teraz" jest bez sensu.

      Nic, co nosi znamię przemijalności nie jest w stanie wypełnić pustki w człowieku. Bo chociaż żyjemy w tym świecie to nasze pragnienia zanurzone są w rzeczywistości, która jest wieczna.

      Rezygnując z pomocy z nieba skazujesz siebie na doświadczenie pustki. Takie jest moje zdanie na ten temat,

      Usuń
    11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    12. Możesz Kasiu ... i śmiać się i płakać. Nie potrafię się na Ciebie złościć. A co do "białego" i "czarnego" ... to chyba nam takie pisanie jest zadane od samego początku. I wiesz co ... może to dziwnie zabrzmi, ale brakowało mi go jak na jakiś czas odeszłaś.

      Ale do rzeczy ...

      Dobrze pamiętam co pisałaś i dobrze wiem, co chciałam napisać teraz. Wiesz, że lubię skróty myślowe, przez ktore mogę być źle zrozumiana. Na szczęście dajesz mi szansę na dopowiedzenie.

      UCZNIOWIE Z EMAUS ...

      Szli z Jezusem cały dzień. Rozmawiali z Nim, On im wyjaśniał Pisma i tłumaczył im to, czego nie rozumieli. A mimo tego ich oczy były niejako na uwięzi. Rozpoznali Go dopiero po ŁAMANIU CHLEBA ... i gdy tego doświadczyli zaraz zniknął im z oczu.

      Napisałaś:

      "Otóż ja nie zrezygnowałam z pomocy nieba, lecz o nią prosiłam, błagałam, żebrałam. Pamiętasz? O nic w życiu nigdy dotąd tak nie prosiłam. To nazywasz rezygnacją?!"

      Nie to!

      Bardzo długo rozprawiałyśmy o Jezusie nie rozumiejąc wiele z tego, co nam po sobie pozostawił. Doszłyśmy prawie do "wieczora". Nieraz miałyśmy już serdecznie siebie dość ... i co wtedy postanowiłaś?

      Odeszłaś ... od Sakramentów, od Eucharystii, czyli ŁAMANIA CHLEBA. Zrezygnowałaś tuż przed metą . Tym samym pozbawiłaś się sama możliwości korzystania z łaski, której choćbym bardzo chciała nie jestem w stanie Tobie dać. A w moim przekonaniu właśnie za nią tęskni Twoja dusza i dlatego nie daje Ci spokoju.

      Rozumiem Twoje zmęczenie, ale ... tak mało brakowało, byś odpoczęła w ramionach Jezusa i choć na chwilę odzyskała duchową siłę. Wybrałaś jednak inną drogę ...



      Usuń
    13. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    14. "Czyżbym była o krok od wyproszenia tego, o co prosiłam?"

      Właśnie tak! Tylko, że ten "krok" nie w centymerach się mierzy, bo to ludzka miara. Ani w sekundach, które na godziny ziemskiego czasu się składają. U Boga jedna sekunda, jak tysiąc lat. A milion lat, jak jedna chwilka.

      "Skąd wiesz, że miałam to otrzymać zaraz, skoro nawet nie powiedziałam, co to ma być?!"

      Moja wiara nie opiera się na Tobie i Twoich intencjach, lecz na zaufaniu Bogu, który jest do końca wierny w swojej obietnicy Miłości.

      Wierzę Mu, że daje nam tylko dobre rzeczy. Każdy z nas prosi o dobro, ktore nafaszerowane jest naszymi projekcjami. Dlatego, zanim Bog nas wyslucha podlegamy oczyszczeniu, a ono bardzo boli. Stąd ludzie często uciekają tuż przed metą.

      Człowiek często zamiast lekarstwa bierze narkotyk, który uzależnia i daje jedynie pozorną błogość... ale to tak na marginesie.

      Usuń
    15. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    16. Oczekujesz cudu ... a czymże on jest jak nie wyjściem z realiów dobrze nam znanych?

      Oczyszczenie, czyściec ... należy do przedmiotu naszej wiary w Boga,do którego się modlę o cud. Niepoważną rzeczą jest o tym zapominać.

      Usuń
    17. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    18. Samotna wyspa nie wierzy w Boga? A ja nie wierzę w Samotną Wyspę, a bardziej w to co tu pisze. Nie wiem jak to możliwe chodzić na pielgrzymki, tyle się modlić i nic nie odczuć. Mnie każda modlitwa przemienia na lepsze i pielgrzymka również. Wiem, wiem ona zaraz nauczycielskim tonem zacznie na mnie pokrzykiwać ja to ja ty to ty itd...ale mnie to mało interesuje. Czego ty chcesz samotna wyspo bo mi się wydaje że masz wszystko :):) pozdrawiam ciepło. Śniezynka

      Usuń
    19. Napisałaś Kasiu o gotowości przyjęcia cudu tak:

      "Gdyby się stał - dzisiaj, jutro, niespodzianie dla mnie samej - uczciwie odszczekałabym wszystko, co tu napisałam od czasu rozczarowania."

      Właśnie w ten sposób rodzą się świadectwa wiary, które na jednych działają, a na innych nie. Jedni sluchają ze wzruszeniem, inni zaś śmieją się pukając się w głowę mówiąc:

      "oto ten, któremu we łbie się pomieszało", albo "w końcu i ona uległa manipulacji, a taka była rozsądna" itd. itp.

      Nic jednak nie zmąci Twego Pokoju serca. Ani pochlebstwa, ani przekleństwa. Co najwyżej ... z jednymi będziesz chwalić Boga za Jego Miłosierdzie, a za drugich zaczniesz się modlić, aby nie cierpieli tak bardzo jak Ty.

      Wspieram Cię modlitwą ... :)

      Usuń
    20. Oooooo... jak miło .... widać, że nie tylko w realu, ale także na blogowym powórku zawitała do nas Śnieżynka :)

      Usuń
    21. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    22. Kasiu ...

      "Piszesz o tym wszystkim tak, jakby te wszystkie rzeczy będące w sferze gdybań, miały być prawdziwe. A przecież nie są."

      Myślę, że są prawdziwe. A to, że ich człowiek nie dostrzega nie jest winą Boga lecz naszej ślepoty duchowej.

      ***

      Zbawienie człowieka dokonało się przeszło 2000 lat temu, a mimo to ludzie nadal żyją tak, jakby Jezusa wogóle nie było. Na oczach tłumu dokonywał On wówczas cuda ...i na oczach tego samego tłumu został skazany na śmierć krzyżową.

      Idea to tylko, czy mrzonka?

      Bez odpowiedzi na to pytanie każda rozmowa na temat cudu jest bezsensowna.

      Usuń
    23. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    24. Pękasz ze śmiechu ...

      A więc nie tylko smutek jest twoim towarzyszem życia... czyż to nie cud?

      Usuń
    25. Sara, żona Abrachama też się uśmiała, gdy usłyszała zapowiedź o tym, że będzie matką Izaaka. ..

      ***

      Pan Bóg dał długo czekać swemu wybrańcowi na spełnienie obietnicy potomstwa. Wreszcie rok przed stuleciem życia patriarchy przyszedł do niego w ludzkiej postaci i zapowiedział: O tej porze za rok znów wrócę do ciebie, twoja zaś żona Sara będzie miała wtedy syna.

      I rzeczywiście w miesiąc później Sara była brzemienną. Zawstydzona nieco swym podeszłym wiekiem, nie pokazywała się ludziom, dopóki mały Izaak nie przyszedł na świat. Gościom, którzy przyszli winszować, powiedziała:

      Powód do śmiechu dał mi Bóg.

      Każdy, kto się o tym dowie, śmiać się będzie z mej przyczyny. Któż by się ośmielił rzec Abrahamowi: Sara będzie karmiła piersią dzieci, a jednak urodziłam syna mimo podeszłego wieku mego męża.

      Nawet imię jej syna było aluzją do uśmiechu. Izaak - Jischak - oznacza "uśmiechnął się, zaśmiał się".

      ***

      Śmiej się Kasiu, śmiej ... oby ten stan u Ciebie trwał jak najdłużej :)

      Usuń
    26. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    27. Zapowiedzi są proklamowane podczas każdej mszy świętej.
      Słyszymy je, ale mamy problem ze zrozumieniem. Bo do tego trzeba łaski i otwartego serca.

      Dawcą łaski jest Bóg, a On zarządza nią według własnego planu, który nie zawsze pokrywa się z ludzkim oczekiwaniem.

      Czyste serce ... niech każdy sam w nie zagląda, mnie nic do niego.

      Usuń
    28. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    29. Trudno mi mówić konkretami, gdy prawie nic nie wiem o Twojej konkretnej sytuacji.

      Samotność, brak wiary, kluczenie po omacku, zwątpienia, rozczarowania ... te stany nie są zarezerwowane jedynie dla Ciebie. Śmiem twierdzić, że nie ma człowieka na ziemi, który choć raz w życiu ich na sobie nie przerabiał. Nie ma więc potrzeby stawiać siebie w centrum, aby o tych sprawach ze sobą rozmawiać szczerze.

      Z drugiej zaś strony internet nie jest miejscem na to, by całkowicie się odkrywać. Jedynie spotkanie w realu byłoby jakimś rozwiązaniem, ale jak na razie każdy wyjazd jest poza moim zasięgiem. O przyczynach nie będę mówić, bo to też nie jest miejsce na to. Ktoś może mówić - chcieć to móc. W moim przypadku to powiedzenie się nie sprawdza.

      Pozostają więc ogólniki, które raz trafią w sedno drugi raz nie. Można też z nich zrezygnować ... i wtedy pozostaje jedynie milczenie.

      Usuń
    30. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    31. No to masz problem, ale Lucyfer się cieszy, że jedna niewierna więcej...
      "Praktykowałaś", ale raptem mówisz, że Boga nie ma. Łżyłaś Bogu w takim razie do tej pory, bo wypowiadałaś słowa "wielbimy Cię, wysławiamy Cię", nieszczerze. Bóg ma prawo sprawdzać człowieka i jego wiarę. Jeśli zwleka z obietnicą, to miedzy innymi dlatego, by zweryfikować ludzi. Było powiedziane "Proście, a będzie wam dane", ale dotyczy to ludzi WIERZĄCYCH w pełnym tego słowa znaczeniu, ludzi Boga kochających, posłusznych Jego woli. Tego już nie doczytałaś? I nigdzie nie jest napisane, kiedy będzie to dane.
      Ale takich ludzi głęboko wierzących bez względu na wszystko można zliczyć na palcach.

      Usuń
    32. "Koleżanka umarła, wniosek nasunął się sam."

      Wniosek jest jeden ... KAŻDY Z NAS PODLEGA ŚMIERCI.

      Człowiek wierzący ufa, że ta śmierć została pokonana, ale nie w wymiarze ludzkim, którego się tak uczepiłaś Kasiu, że nie potrafisz spojrzeć z wiarą na to wydarzenie.

      Piszesz o śmierci koleżanki...

      Nie pytaj, jak ja prosiłam Boga, by moje wnuki nie umarły. Byłam gotowa targować się z Bogiem ... moje życie za ich życie. Nie wysłuchał Bóg obu moich próśb. Dał jednak NADZIEJĘ, że śmierć nie jest końcem, lecz dopiero początkiem nowych relacji z moimi wnuczkami. I tę relację doświadczam już teraz ... nawet nie muszę czekać na swoją śmierć.

      Aninomowa osoba, która C napisała dość ostro ma rację ... ze względu na wiarę Bóg wysłuchuje ... wszyscy jej mamy za mało, stąd konieczność wspierania się wzajemnie. I w tym celu Jezus założył Kościół.

      Usuń
    33. Hiob zniósł dużo więcej i nie odwrócił się od Boga...

      Usuń
    34. Samotna Wyspo, masz dar przyciągania idiotów :)

      Usuń
    35. I sługusów Lucyfera, dla których nie ma żadnych świętości, za to kpią w wierzących.

      Usuń
    36. Prośba idioty...

      Złośliwość nie służy dialogowi. Weźcie więc sobie obie na wstrzymanie i raczej mówcie o swoich doświadczeniach.

      Mogą być one różne i można się z nimi zgadzać lub nie. Nikt jednak nie ma prawa tutaj nikogo obrażać za jego przekonania!!!

      Usuń
    37. Mi nie chodzi o mnie, bo i tak nikt mnie nie zna. Ale fakt, że ludzie albo odcięli się od Boga, albo nawet nazywają idiotami ludzi, którzy próbują utrzymać z Nim więź jest przerażający.
      Ten świat zasługuje na misy bożego gniewu, na nic lepszego.
      Niestety.
      A tych złośliwości nie biorę do siebie, niech wrócą do adresatów.

      Usuń
    38. Św. Paweł apostołem mądrości krzyża

      1 Tak też i ja przyszedłszy do was, bracia, nie przybyłem, aby błyszcząc słowem i mądrością głosić wam świadectwo Boże*. 2 Postanowiłem bowiem, będąc wśród was, nie znać niczego więcej, jak tylko Jezusa Chrystusa, i to ukrzyżowanego 3 I stanąłem przed wami w słabości i w bojaźni, i z wielkim drżeniem*. 4 A mowa moja i moje głoszenie nauki nie miały nic z uwodzących przekonywaniem słów mądrości, lecz były ukazywaniem ducha i mocy*, 5 aby wiara wasza opierała się nie na mądrości ludzkiej, lecz na mocy Bożej.

      ***

      Mądrość ludzka nie jest w stanie pojąć zamysłu Boga. Dlatego nie ma nic porażającego w tym, że człowiek idący na serio za Jezusem zostanie przez innych nazwany idiotą. Taki jest skutek wyboru.

      Drugim skutkiem, o wiele poważniejszym jest DOŚWIADCZENIE MOCY BOŻEJ w swoim życiu. O nim chciałabym rozmawiać na moim blogu, zostawiając na boku wystawianie cenzurek innym osobom.

      ***

      Jezus wszelką złośliwość zatrzymał na sobie ... i nie podawał dalej. Więc tego się trzymajmy.

      Niech każdy ma odwagę podzielić się swoim kawałkiem życia tak, jak robi to Kasia. I na ile możemy powstrzymajmy emocje, którymi ranimy innych.To nie szkodzi, że czyjeś doświadczenia wychodzą poza nasze schematy myślenia. One są także potrzebne do zbudowania naszej układanki wiary.




      Usuń
    39. Tu nie chodzi o złośliwość i podawanie jej dalej. Jezus był Bożą Miłością i modlił się za swoich oprawców " Ojcze, wybacz im, bo nie wiedzą, co czynią". Ale to było dwa tysiące lat temu. Czy Frau Be nie wie, co czyni?
      Poza tym Jezus też umiał się gniewać, kiedy nazwał faryzeuszy "plemię żmijowe", kiedy połamał stoły w świątyni. A więc nie tolerował wszystkiego...
      Ja się staram trzymać rady "Obyś był zimny albo gorący, bo letni zostaną odrzuceni". I tak chcę reagować do końca życia, żeby nie czuć do siebie obrzydzenia. Ale mściwa nie jestem i życzę ludziom tylko opamiętania, zanim będzie za późno.

      Usuń
    40. Tak z ciekawości: co to jest Łżyłaś?
      I jak się pisze Abraham?

      Usuń
    41. Do rb512

      Pisze się - Abraham.

      Wyżej zrobiłam błąd ortograficzny i napisałam Abracham. Jeżeli z tego powodu ktoś się nie zbawi - proszę o wybaczenie.

      Literówki też mi się często zdarzają. Inne błędy również. Nie jestem w tej dziedzinie biegła więc nie obrażę się gdy mi się zwróci uwagę.

      pozdr.alicja

      Usuń
    42. • łgać – ja łżę, ty łżesz, on, ona, ono łże, my łżemy, wy łżecie, oni, one łżą; 2 os. lpoj trybu rozkazującego: łżyj!
      Powinno być "łżałaś", przepraszam za błąd.
      A tak na marginesie to warto się zastanowić, czy to, co deklarujemy Bogu jest szczere, czy obłudne.

      Usuń
    43. Powinno być "łżałaś", chyba jednak powinno być łgałaś!

      Usuń
    44. Najlepiej mówić prawdę, i nie zajmować się łganiem.:)
      Na ten moment to dla mnie za trudne...

      Usuń
    45. http://obcyjezykpolski.pl/?p=309
      jak ktoś coś zrozumie z tej odmiany

      Usuń
  20. Ja chciałabym sie odnieśc do wypowiedzi zacytowanej przez BC:
    "Nle nie jest miłosierny Ktoś,kto może zrobić wszystko,jest wszechmocny,a nie robi NIC,uśmiecha się dobrotliwie patrząc na gwałty i zabójstwa trzech(chyba trzech) chłopców itd.." Ona pochodzi z bloga osoby chorej na stwardnienie rozsiane http://moj-sm-blog.blog.onet.pl/ i wydaje mi się roztrząsanie tutaj problemu tej osoby po prostu nie na miejscu. Kto to tu wpisał i po co?

    OdpowiedzUsuń
  21. Witaj kolejny Anonimie :)

    Bardzo współczuję osobie chorej na stwardnienie rozsiane. Wśród swoich przyjaciół też miałam osoby, które na tą chorobę już umarły. Widziałam ich zmagania ... i te z bólem fizycznym ... i te z bólem duchowym.

    Szczególnie wryła się w moją pamięć Dziunia, tak ją nazywali przyjaciele. Od niej nauczylam się przyjmować od Pana Boga "dary niechciane" lecz pożyteczne dla naszego wzrostu duchowego. Kiedyś może o niej napiszę.

    "Kto to tu wpisał i po co?" ...

    Osoba, która wpisała to B.C, która być może szuka odpowiedzi na temat poruszony przez tę chorą osobę. Nie widzę tu żadnego bezpośredniego rozstrząsania.

    Ten problem może spotkać KAŻDEGO z nas.

    pozdr.alicja

    OdpowiedzUsuń
  22. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie. To ja i Frau Be.

      Usuń
    2. Kasiu ... nie do Ciebie to słówko było, lecz do Anonima i Frau Be.

      Wprawdzie Twój język też jest często ostry, ale jakoś w nim złośliwości nie odczytuję. Co najwyżej podwyższony poziom adrenaliny ... ale to akurat jest korzystne dla tego bloga :)

      Usuń
  23. Alicjo czy ktoś tu Ciebie nie wkręca w jakąś dziwną historię? Dla mnie ta cała Samotna Wyspa jest coraz mniej wiarygodna. Z jednej strony pisze o pielgrzymkach , praktykowaniu religii, odmawianiu modlitw, braniu udziału we wspólnotach - widać, że jest w miarę inteligentna a z drugiej strony stawia zarzuty i pytania na poziomie gimnazjalisty. TU COŚ NIE GRA !!!! Nie można chyba aż tak nic nie wynosić. Kryzys wiary, kryzysem albo jej brak ale mam wrażenie, że tu ktoś w coś gra. Poza tym dlaczego nie przejdziecie na maile? Nie byłoby to dla Was łatwiejsze? Ten ekshibicjonizm jest troszkę przerażający

    OdpowiedzUsuń
  24. DZIWNA HISTORIA...

    Masz rację, dziwna. Lecz Kasię nie znam tylko z blogu. Znamy swoje twarze, maile, bo nie wszystko można mówić na forum.

    To co pisze Kasia w komentarzach jest dla mnie wiarygodne. I mówię to z własnego doświadczenia niewiary. Kiedyś o tym pisałam. Pomimo pielgrzymek, modlitw, wiedzy teologicznej, a nawet praktyk religijnych miałam jeden dzień absolutnego negowania rozumem tego, co było sensem mojego życia. Doświadczyłam totalnej pustki, wszystko dookoła wydawało mi się idiotyczne i bez sensu. Kościół widziałam tylko z perspektywy Judasza. Dlatego daleka jestem od osądzania tych osób, które ten stan ducha przechodzą dzisiaj. Wystarczył mi jeden dzień, by poczuć na sobie niewiarę, którą dzięki mojemu mężowi zdołalam przetrwać. Nawet nie wyobrażam sobie, by w moim przypadku stan ten trwał dłużej.

    Złość, agresja, szyderstwo, apatia duchowa, przeogromny smutek, wewnętrzna niespójność ...

    Takie emocje mną targały do momentu, gdy zachęcona przez męża nie pochyliłam się nad krzyżem Jezusa. Wrócił wtedy POKÓJ SERCA, choć niektóre wątpliwości nadal pozostały. O nich rozmawiam tutaj na blogu z różnymi osobami.

    WIARA JEST ŁASKĄ DARMO DANĄ... i tajemnicą Boga jest komu, gdzie i kiedy ją rozdaje. A rolą ludzi jest się wzajemnie wspierać, aby się w tym świecie nie zagubić. Można to zrobić dzieląc się swoimi doświadczeniami wiary, w którym MOC BOŻEGO DUCHA stoi nad każdą naszą słabością.

    "Ten ekshibicjonizm jest troszkę przerażający"...

    Bardziej przerażająca jest prawda, do której człowiek nie ma odwagi się przyznać.

    OdpowiedzUsuń