niedziela, 31 stycznia 2016

OCZAMI DZIECKA

Wreszcie upragnione ferie zimowe ... 




Chciałabym tak spojrzeć na ten świat, jak widzą go małe dzieci. Jasny i kolorowy ... ciepły i bezpieczny ... z otwartym oknem na niebo. I dziękuję Bogu, że choć na kilka chwil mogę go zobaczyć w oczach tych najmniejszych.

***

Dzisiaj się cieszę chwilą, która została  mi podarowana. Na bolesną prawdę o cywilizacji śmierci przyjdzie czas. Może w kolejnym poście ruszę temat, który od tygodnia nie daje mi spokoju i spędza sen z powiek.

***

Dobrej nocki wszystkim tym, którzy od czasu do czasu tu jeszcze zaglądają pomimo długiego okresu milczenia z mojej strony.

PS.

Miałam dodać tylko jeden rysunek, ale nie umiałam się powstrzymać ... tym bardziej, że za oknem niezbyt ciekawe widoki ... deszcz ... mgła ... ciemność ... od czasu do czasu nawet grad.








sobota, 2 stycznia 2016

Już Nowy Rok 2016 ...

Nie było mnie tu jakiś czas. Trochę z własnego wyboru, a trochę z powodu różnych okoliczności, które dość skutecznie zawładnęły moim czasem. Dlatego dopiero teraz posyłam życzenia na ten Nowy Rok 2016 ...



NIECH BĘDZIE ON DLA NAS WSZYSTKICH ROKIEM ŁASKI... 


***

Z ostatnich dni starego roku ...

Wiele się wydarzyło więc trudno pisać o wszystkim. Zostawię tylko parę śladów, po których będę mogła wrócić do tych chwil, które dalekie były od obrazków z witryn supermarketów. One już w październiku witały Mikołaja w blasku nieprzyzwoicie rozświetlonych choinek. Może były one i piękne, ale wiały chłodem i sztucznością, z którą nigdy nie chciałabym się zaprzyjaźnić.

Uboga stajnia ...

Poczułam jej oddech na swoich plecach. Na początku wydawał się przerażający. Nie był jednak tak powalający, jak podpowiadała mi moja wyobraźnia. Stajnia niosąca nadzieję ... to jest ta prawda, której świat nie potrafi zrozumieć. Nosi w sobie tajemnicę budowania wzajemnych relacji opartych na miłości i zaufaniu. Nie da się ich kupić w supermarketach ani na bazarach.

Chwała Bogu na wysokościach ...

Powróciliśmy do naszej rodzinnej tradycji wspólnego kolędowania w drugi dzień świąt. Przez dziewięć godzin grały bębny, gitary, skrzypce, flety, przeszkadzajki ... Wraz z przyjaciółmi cieszyliśmy się z narodzenia Jezusa, który nie tyle w żłóbku co w sercach naszych się pojawił wraz z pierwszymi strofami kolęd i pastorałek. Na stole pojawiały się co rusz to nowe przysmaki. Chętnie do nich sięgały dzieci, których było naprawdę sporo ... wszak to już trzecie pokolenie świętuje w ten sposób Boże Narodzenie ... jak ten czas szybko mija. Gdy będzie trochę czasu wkleję parę zdjęć ...

Pielgrzymowanie ...

I tak spotkaliśmy się znowu na jednym z postojów naszego życia. Było nas około trzydziestu. Był kiedyś taki rok, że przez nasz dom przewinęło się dwa razy tyle osób. W tym roku było nas mniej ... obowiązki wobec rodziny zatrzymało wielu. Podzieliliśmy się więc z nimi opłatkiem i życzyliśmy sobie wiele dobrego na czas kolejnych etapów życia. 

Dla niektórych z nas się on już zakończył...

Ze smutkiem przyjęliśmy wiadomość o śmierci Ojca Jana Góry OP. Wszak to nasz sąsiad z podwórka. Mieszkał bramę dalej co mój mąż, na tej samej ulicy. Chodziliśmy do tego samego kościoła parafialnego, który był napełniony duchem świętego Dominika po brzegi. Gdy wyjechał z Prudnika często wsłuchiwaliśmy się w to co mówił o Bogu. On był dla niego zawsze KONKRETEM. Tą obecnością żywego Boga zarażał innych. Nie zdziwiłabym się, gdyby zaczął się jego proces beatyfikacyjny. Choć nie był człowiekiem łatwego charakteru to przecież kochał Boga i ludzi nade wszystko. A przecież właśnie ta miłość jest miarą świętości.

Życzenia ...

W Miłosierdziu Boga palą się nasze ułomności. 
Obyśmy tej prawdy zakosztowali w naszej codzienności ... alicja