niedziela, 31 stycznia 2016

OCZAMI DZIECKA

Wreszcie upragnione ferie zimowe ... 




Chciałabym tak spojrzeć na ten świat, jak widzą go małe dzieci. Jasny i kolorowy ... ciepły i bezpieczny ... z otwartym oknem na niebo. I dziękuję Bogu, że choć na kilka chwil mogę go zobaczyć w oczach tych najmniejszych.

***

Dzisiaj się cieszę chwilą, która została  mi podarowana. Na bolesną prawdę o cywilizacji śmierci przyjdzie czas. Może w kolejnym poście ruszę temat, który od tygodnia nie daje mi spokoju i spędza sen z powiek.

***

Dobrej nocki wszystkim tym, którzy od czasu do czasu tu jeszcze zaglądają pomimo długiego okresu milczenia z mojej strony.

PS.

Miałam dodać tylko jeden rysunek, ale nie umiałam się powstrzymać ... tym bardziej, że za oknem niezbyt ciekawe widoki ... deszcz ... mgła ... ciemność ... od czasu do czasu nawet grad.








17 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie dodam jeszcze jeden rysunek. Dzieci malowały go dla naszego Proboszcza, który zaprosił całą wieś i turystów na swój ... mały jubileusz ... 30 lat pobytu w naszej parafii.

      Prawdziwa AGAPA, BIESIADA NA CAŁEGO!!!Uczta dla duszy i ciała. Duża sala gimnastyczna pękała od ilości gości.

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Warto zobaczyć i przemyśleć:
    https://www.youtube.com/watch?v=N8IsGxbqpvg

    OdpowiedzUsuń
  4. do Anonima

    Reinkarnacja jest dla mnie sposobem na wytłumaczenie tego, co do końca nie da się tu, na ziemi wytłumaczyć. Żyjemy w TAJEMNICY, która dopiero po naszej śmierci stanie się oczywistością.

    Posłuchałam też co ma do powiedzenia pan Grzegorz na temat katolickiej wizji śmierci. I stwierdzam, że buduje swoją tezę na błędnym rozumieniu nauki KK na temat życia doczesnego, śmierci i sądu ostatecznego.

    Nie czas teraz, ani miejsce na dysputy. Powiem tylko, że wiara katolicka opiera się przede wszystkim na wierze w zmartwychwstanie Jezusa, który pokonał śmierć doczesną. I tylko z tej perspektywy nauka o niebie, czy piekle ma jakiś sens. O kolnej prawdzie wiary - o zmartwychwstaniu ciał na końcu wieków też pan Grzegorz nie wspomniał ... nie będę dociekać dlaczego ... mam jedynie nadzieję, że słuchacze się choć trochę nad tym zastanowią.

    ***

    Czy śmierć jest końcem czy początkiem?

    Moim zdaniem śmierć jest konsekwencją złego wyboru człowieka, który pragnął stać się równy Bogu. Jedynie dzięki Miłosiernej Miłości Boga do człoweka nie jest ona końcem ludzkiego istnienia, lecz jedynie bolesnym przejściem do życia wiecznego, które było od początku przeznaczeniem człowieka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jeszcze jedno ...

      Chrześcijanin ma całe życie na to, by w pełni świadomie i bez panicznego strachu przejść do domu Ojca w niebie. Pan Grzegorz też o tym nie wspomina na końcu swoich wywodów...

      Pismo Swięte o tym mówi wprost. Nie jest to nauka łatwa do przyjęcia dla człowieka, który chce na równi z Bogiem panować nad światem widzialnym i niewidzialnym.

      Usuń
    2. W pełni się zgadzam z pierwszym zdaniem. Niestety, ale nie znam osobiście żadnego Chrześcijanina, czyli osoby idącej za nauką Chrystusa. Bo raczej są to Chrześcijanie tylko z nazwy. Sam fakt, że są "różne odłamy" potwierdza, że nauka ta została wypaczona poprzez liczne interpretacje. A tylko czysta Prawda może człowieka wyzwolić, bo koryguje jego świadomość. Jezus CHCIAŁ, żeby ludzie wiedzieli jak najwięcej o tym, jak wygląda droga do Domu Ojca, po której przecież muszą iść. I obiecał, że ta wiedza będzie poszerzona.
      Proszę nie ignorować zdania z Biblii o tym, że ludzie mieli być doprowadzeni do CAŁEJ PRAWDY. A tymczasem większość zadawala się jej ułamkiem, myśląc być może, że poszukiwanie obiecanej całej Prawdy to grzech.
      I jak ja mam uznać za Chrześcijanina człowieka, który ignoruje tę zapowiedź Chrystusa, może czeka aż papież znajdzie i uzna Prawdę za niego? Może ze strachu przejść obok Prawdy i nigdy jej nie poznać.
      Wtedy utknie gdzieś w zaświatach, bo będzie zdezorientowany, choć z dobrymi chęciami.
      Jezus mówił "szukajcie", a obecnym Chrześcijanom wydaje się że już znaleźli.
      Moje słowa mogą wnosić trochę niepokoju, ale wolę twórczy niepokój, niż pozorny spokój.

      Usuń
    3. Do końca naszych dni będziemy się o ten niepokój ocierać. Wynika to z definicji wiary, która sama w sobie ten niepokój zakłada.

      Rozłamy między ludźmi są w każdej dziedzinie życia ... nie tylko religijnej. Wszak nie jesteśmy bogami bez skazy.

      Nie ma idealnych chrześcijan; są jednak tacy, którzy pomimo swoich słabości przezwyciężają ją dzięki łasce Boga. O nich myślałam pisząc wcześniejszy komentarz. I na takich natrafiłam w swoim życiu. Może dlatego jest mi trochę lżej iść drogą wiary.

      Usuń
  5. Jezus "ukazał" się uczniom nie w ciele fizycznym, ale w astralnym. Pokazał im, że pomimo, że ciało fizyczne nie jest ożywione, są tez inne ciała. To, że w ciele astralnym też była rana, to nic dziwnego, bo co te ciała są ze sobą powiązane. Pan Jezus pokazał, że jest życie po śmierci. Jezus, pomimo, że został zamordowany, nigdy nie umarł, bo Jego świadomość pochodziła z Najwyższego Źródła.
    Człowiek żyjący może być martwy w znaczeniu duchowym, jeśli jego świadomość nie wzniesie się ponad materię.
    Warto zobaczyć też drugą część tego filmu, gdzie pan Grzegorz próbuje odpowiedzieć na pewne pytania.
    Z jednym się nie zgadzam - zwierzę nigdy nie stanie się człowiekiem, bo sedno człowieka to duch, a sedno zwierzęcia to istota. Ale ludzkie wcielenia są prawdą - to katolickie "ciała zmartwychwstanie", wskrzeszenie w nowym ciele.

    OdpowiedzUsuń
  6. Pan Jezus pokazał, że jest życie po śmierci...I przy tym pozostańmy.

    Ciało po zmartwychwstaniu też nie będzie już podlegało śmierci więc w niczym nie będzie podobne do tego, które teraz mamy. Wszelkie kombinacje na jego temat to tylko spekulacje ludzkiego umysłu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie rozumiem tej wypowiedzi. Kiedy według KK my mamy zmartwychwstać? Dopiero po śmierci ciała fizycznego? Czy już teraz mamy się przebudzić, czyli obudzić z martwych?
      Bo pocieszenie na pogrzebie, że "Pan cię wskrzesi w dniu ostatecznym" jest chyba tylko obudzeniem ducha na sąd. Jeżeli ktoś ma się obudzić dopiero na czas sądu ostatecznego, to musi być martwa dusza.

      Usuń
    2. Wskrzeszenie dotyczy ciała, a nie duszy, która na ów sąd czeka w miejscu dla niej przeznaczonym.

      Usuń
    3. Czy tego ciała,które rozłożyło się w ziemi?

      Usuń
    4. Z mojej wiedzy wynika, że to, co nazywamy duszą, to są właśnie różne subtelne ciała:
      astralne, mentalne, istotne. To są osłonki czystego ducha, "iskierki Bożej" i po śmierci ciała fizycznego żyjemy w tych ciałach. Jedni maja ciało astralne czyste, inni ciemne, mental też jest różny.
      żeby wejść do Domu Ojca, trzeba stopniowo porzucać te osłonki, bo do duchowości może wejść tylko czysty duch.

      Usuń
    5. ... z prochu powstałeś i w proch się obrócisz ...

      Tyle wiem na temat swojego ciała obecnego. O ciele po zmartwychwstaniu nie wiem nic poza tym, że Bóg je wskrzesi swoją mocą. To jest dogmat mojej wiary.

      Usuń
    6. Jeśli mamy być jak te dzieci, to ja uparcie zadaję pytanie: jest Pani żywa czy martwa? W sensie duchowym, bo mający świadomość nauki Chrystusa choćby umarli, żyć będą. Odrzucili tylko ziemską skorupkę.
      Tylko martwi mogą zmartwychwstać, dlatego dogmat o zmartwychwstaniu Jezusa budzi moje kontrowersje. A o zmartwychwstaniu Jezusa w ciele fizycznym to już zupełnie.

      Usuń
    7. ... mam wrażenie, że jeszcze żyję ...

      Ciało to ciało, a dusza to dusza. Człowiek z tych dwóch elementów jest stworzony.

      Śmierć jest czasowym rozłączeniem tych pierwiastków. Zmartwychwstanie zaś ponownym ich połączeniem. Gdybanie jak to się stanie nie ma sensu.

      Usuń