piątek, 5 lutego 2016

CZY MAŁE DZIECI WIDZĄ NIEBO?

Takie pytanie zrodziło się we mnie po katechezie w przedszkolu na temat nieba. Zaczęło się zwyczajnie ... modlitwa ... śpiew. Potem usiedliśmy na dywanie, by porozmawiać o tym, co dla dzieci najważniejsze, a więc ... nowa fryzura, samochodzik na resorach i ptaszek, który usiadł na gałązce za oknem. Każdy mógł się wypowiedzieć. Gdy przyszła kolejka na mnie zadałam dzieciom pytanie … powiedźcie mi, jak wygląda niebo? 

- Nie wiem - odpowiada uczciwie mała dziewczynka. 

- A może trzeba zaglądnąć przez dziurkę od klucza? – zapytałam przekornie. Złożyłam palce w kształcie serduszka, aby przez nie spojrzeć w górę. Dzieci lubią czynnie uczestniczyć w katechezie, więc szybko z rączek ułożyły malutkie serduszko i przyłożyły je do oka. 

- No i co ... widzicie coś? - Zapytałam po chwili licząc na dziecięcą wyobraźnię. To, co usłyszałam przerosło moje wyobrażenie. Trudno mi się zdystansować, więc w najprostszy sposób opiszę niektóre wypowiedzi dzieci.
  • Pani Alu, stanąłem przed bramą nieba, a tam na środku stoi tron Pana Jezusa. Rozmawia z Maryją, ale nie wiem o czym, bo są za daleko.
  • Tam jest taka mała dróżka, a po niej chodzą Anioły i jeszcze małe dzieci, którym pozwolono tam wejść. Ja nie mogę otworzyć drzwi.
  • Proszę pani, proszę pani. Tam są drzwi do kuchni. Na stole leży święty chleb i małe opłatki, takie białe jak piłeczki. Pan Jezus nimi częstuje.
  • Tam jest Papież, który kocha dzieci. Podnosi je do góry i robi samoloty.
  •  Jest też niebiańskie kino, ale jest przerwa i nie wiem, co grają.
Podchodzi do mnie 5 - letnia Marta i szepcze mi do ucha

- Proszę pani, a o co tu chodzi? Ja nic nie rozumiem, ja niczego nie widzę.

***

Nikt nie każe nam wierzyć w to, co przeżywają inni...




"Kiedy Colton Burpo cudem wyzdrowiał po nagłej operacji wycięcia wyrostka robaczkowego, jego rodzina nie posiadała się z radości. Nie spodziewała się jednak, że w ciągu następnych kilku miesięcy usłyszy piękną i wyjątkową historię o podróży małego chłopca do nieba i z powrotem. Niespełna czteroletni Colton oznajmił rodzicom, że opuścił swoje ciało podczas zabiegu, wiarygodnie opisując, co jego rodzice robili, gdy on leżał na stole operacyjnym. Opowiadał o wizycie w niebie i przekazywał historie ludzi, z którymi spotkał się w zaświatach, a których nigdy wcześniej nie widział. Wspominał nawet o zdarzeniach mających miejsce jeszcze przed jego narodzinami. Zaskoczył swoich rodziców opisami i mało znanymi szczegółami o niebie, dokładnie pasującymi do tego, co podaje Biblia, a przecież nie mógł ich stamtąd znać, bo jeszcze nie umiał czytać. Z rozbrajającą niewinnością i typową dla dziecka prostolinijnością Colton opowiadał o spotkaniach z członkami rodziny, którzy już dawno odeszli z tego świata. Opisywał Jezusa i anioły, twierdził, że Bóg jest „bardzo, bardzo duży” i naprawdę nas kocha. Historia ta – opowiedziana przez ojca przywołującego proste słowa własnego syna – ukazuje miejsce, które czeka na nas wszystkich, gdzie, jak mówi Colton, „nikt nie jest stary i nikt nie nosi okularów”. "Niebo istnieje... naprawdę!" na zawsze zmieni sposób, w jaki myślisz o wieczności, pozwalając ci przyjąć perspektywę dziecka i uwierzyć jak ono."

***

Widzenie nieba jest Bożą tajemnicą. 

Przypomina mi się epizod z życiorysu O. Pio. Jako dziecko rozmawiał z proboszczem o swoich spotkaniach z Jezusem, Aniołami, Maryją i niektórymi Świętymi. Bardzo się zdziwił, gdy zobaczył na twarzy księdza niemałe zakłopotanie. 

- A co, ksiądz z nimi nie rozmawia? - zapytał zdziwiony przyszły święty.


10 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. https://vimeo.com/153597933

    Zaświaty to nie niebo, ale sfera przebywania ludzkich dusz po śmierci. Jest to sfera astralna, w której są różne formy wytworzone przez ludzki umysł, czyli fantomy. Nawet aniołowie nie mogą bezpośrednio widzieć Bożego tronu, a ludzki duch natychmiast by spłonął i zatracił świadomość.
    Gorąco polecam obejrzenie filmu o sferze astralnej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pani Alicjo, co prawda nie znam Pani i nie mam wobec Pani żadnych oczekiwań, ale bardzo mnie Pani rozczarowuje jako osoba, która powinna poszukiwać prawdy o Bogu i jej nauczać i nie mieszać tej wiedzy z bajkami. Rzeczywistość jest jednak inna. Może Pani nie rozumie, o co chodzi, ale zrobiła Pani taki eksperyment, że uzyskała Pani pule dziecięcych projekcji. Gdyby spytać alkoholika, jak wygląda niebo, to pewnie widział by tam same bary i alkohol za darmo.
    Niebezpieczeństwo utknięcia na tym poziomie jest groźne dla całego bytu. I jeśli ktoś nawet po śmierci znajdzie się w takiej sferze, gdzie będą zaspokajane jego zachcianki, to jednak sfera astralna podlega rozkładowi jak cała materia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam Panią

      Nie piszę tu po to, by kogokolwiek zadawalać. Dzielę się tym, co uważam za ważne. Język mój trochę pokręcony, ale jak Kasia od czasu do czasu mnie rozumie to znaczy, że można go jakoś pojąć.

      Często piszę obrazami, nie wprost i dlatego wiele osób ma problem ze zrozumieniem tego, co piszę. Pani też mnie nie zrozumiała. Nazwała eksperymentem to co dla mnie było zwykłą rozmową z dziećmi ich językiem. Zaś projekcje dzieci zrównała Pani z projekcją chorego alkoholika.

      A co do bajek ...

      Tajemnica nieba przekracza ludzkie możliwości zrozumienia i wyobrażenia. Szczęście w niebie, obrazowo przedstawianym jako dom Ojca czy też uczta niebieska, polega na "byciu dopuszczonym do widzenia Boga".

      Dlatego każdy jego opis będzie z pogranicza fantazji ... i mój ... i Pani ... i każdego innego człowieka. Nawet św. Paweł, którego Bóg porwał do trzeciego nieba nie umiał tego faktu opisać tak, jak go doświadczył. (2 Kor 12, 1-10).

      ***

      Co nam więc pozostaje?

      Można zamilknąć, albo próbować nazwać swoje tęsknoty. Musimy jednak mieć świadomość swoich ograniczeń.

      Usuń
    2. Na skutek takich ludzkich projekcji wiele osób nie chce iść do nieba, bo twierdzi, że tam jest nudno. Mnie nigdzie nikt nie porwał, ale raz miałam sen, że jestem blisko Jezusa i uczucie, które temu towarzyszyło było błogością nie do opisania.

      Usuń
    3. Do Anonima

      Trzeba więc wpierw zapytać tych ludzi o jakiej nudzie mówią. Bo może nie o wizję nieba tu chodzi lecz o wizję przyjemności.

      Wrócę do Pani przykładu...

      Alkoholikowi do szczęścia nie potrzeba wiele. Szkoda tylko,że za jego szczęście płacą łzami inni.

      Usuń
    4. Obejrzałam przed chwilą kolejną część wykładów pana Sławickiego i przyszła mi do głowy refleksja, że nauczanie religii powinno pójść w kierunku budowania odblasku raju na Ziemi, a w tym celu trzeba pozbyć się ego.
      Link zaraz podam, tylko znajdę film.

      Usuń
    5. http://niezaleznatelewizja.pl/2016/01/otwarte-forum-tematyczne-8-01-2016/


      Nowa świadomość, nowa cywilizacja

      Usuń
    6. Po przemyśleniu :
      Może i u Plejadian, jako wyższej cywilizacji życie bez ego jest możliwe, bo tam mieszkańcy planety są na podobnym poziomie rozwoju, ale u nas na razie wystarczy, żeby ego nie było zanadto wypasione i żeby mieć więcej ufności. Ja dzisiaj próbowałam być w pracy prawie bez ego i przyszłam wyczerpana.

      Usuń
    7. Na katechezie nie buduję raju na ziemi, który kojarzy mi się z życiem szczęśliwym z Bogiem i bez cienia cierpienia. Za to od wielu lat próbuję budować cywilizację Miłości o której mówił nasz rodak Jan Paweł II. Przeciwstawia się ona cywilizacji śmierci, która w imię wolności i źle pojętego dobra buduje świat kosztem innych.

      Też się pocę i wychodzę często z pracy wyczerpana. Konstytucja cywilizacji Miłości mówi wprost:

      MIŁUJ BOGA Z CAŁEGO SERCA TWEGO, Z CAŁEJ DUSZY SWOJEJ I ZE WSZYSTKICH SIŁ, A BLIŹNIEGO SWEGO JAK SIEBIE SAMEGO.

      Jednym słowem... Ewangelia nie tylko w słowie, ale przede wszystkim w uczynkach ze świadomością, że nie jesteśmy bogami.

      Usuń