środa, 3 lutego 2016

DOBRE WSPOMNIENIA

"W sumie to uwielbiam wracać do wspomnień z dzieciństwa. To jedyne, co mi pozostało z życia." 

Do napisania tego postu sprowokowała mnie Kasia swoim wpisem. Może rzeczywiście warto odkurzyć wspomnienia z dzieciństwa, by życie nabrało więcej kolorów. 




Nie każdy je ma...

Do takiego wniosku doszłam po rozmowie z Małgosią, która przez krótką chwilę opiekowała się moimi dziećmi. Przychodziła do naszego małego mieszkanka na poddaszu jako nastolatka. Nie jako niania, lecz jako przyjaciółka domu. Wiele mi wtedy pomogła. Gdy patrzyłam na jej roześmianą buzię i skaczące przy niej moje pociechy do głowy mi nie przyszło, że usłyszę od niej słowa, które wbiły się w moją pamięć tak głęboko.

  • "Wiesz Ala ... gdy tak patrzę na Twoje dzieci dochodzę do wniosku, że ja nie mam dobrych wspomnień z dzieciństwa."
  • "No co Ty Gosiu, każdy je ma! Trzeba tylko trochę pogrzebać w swoim kuferku!"
Nie grzebałyśmy długo, bo wyjechała z naszego miasteczka. Miałyśmy jedynie kontakt listowny, ale po jakimś czasie i on się urwał. Gdy przeprowadziłam się z rodziną na wieś postanowiłam jeszcze raz napisać i zaprosić ją do siebie. Wciąż miałam ten niepokój w sobie, który zrodził się po jej smutnym wyznaniu. Gdy w progu domu zamiast Małgosi pojawił się jej brat zrozumiałam, że jej "kuferek" zamknął się na wieki. Popełniła samobójstwo ... widocznie zabrakło jej dobrych wspomnień, które trzymałyby ją przy życiu.

Dobre wspomnienia ...

Dzięki Bogu mam ich wiele. Może warto się nimi podzielić... 

***

Pamiętam chwile, gdy jako mała dziewczynka uwielbiałam siedzieć w fartuchu mojej Babci. Gdy chciała odpocząć siadała na małe krzesełko. Jej fartuch zwisał wtedy jak huśtawka. Wskakiwałam do niego, a ciepłe jej dłonie zabezpieczały mnie przed upadkiem. Zawsze wtedy miała różaniec w ręku ... Ona się modliła, a ja bawiłam drewnianymi koralikami ...

44 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grzebanie w kuferku wspomnień ...

      Wszystko zależy od tego w jakim celu się to robi. Jeżeli jest to ucieczka przed teraźniejszością to rzeczywiście nie warto tego robić.

      Natomiast nie mam nic przeciwko temu, by osładzać swoje życie wydarzeniami, które nadają nowy sens temu, co obecnie doświadczam.

      To prawda, że żyje się teraźniejszością. Dobre wspomnienia mogą mieć jednak uzdrawiającą moc. Są jak lekarstwo, które trzeba się nauczyć mądrze dawkować, by nie zabiło.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Dobre wspomnienia uczą mądrości. I w ten sposób nadal żyją w moich wyborach.

      Przykład ...

      Od mojej Babci uczę się być babcią dla moich wnuków. Niech i one poczują ciepło moich dłoni i pobawią się koralikami, na których się każdego dnia modlę o błogosławieństwo dla nich.

      Usuń
    4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    6. Nie wiem, co Ciebie mogą nauczyć wspomnienia z dzieciństwa ... Może tego, że świat nie jest tylko w odcieniach szarości.

      Usuń
    7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    8. Nocą każdy kolor będzie czernią. Dopiero właściwe światło wydobędzie z niego to, co najpiękniejsze.

      Moje kolory też dzisiaj bledną, więc marny ze mnie towarzysz do rozmowy.

      Usuń
    9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    10. A to ciekawe ... wraz z Twoim wpisem wpadła mała wiązka światła do mego serca :)

      Usuń
    11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    12. zwyczajne ... niezwyczajne ... któż to wie?

      Usuń
  2. Zapytałam kiedyś przedszkolaków jak wyobrażają sobie niebo? Gdy zaczęły opowiadać, ich obrazy były tak kolorowe, a dziecięce spojrzenie na tajemnicę Bożej Miłości tak szczere, że zrozumiałam słowa Jezusa… byśmy stali się jako te dzieci.

    Ktoś może tym dzieciakom zarzucić infantylizm ... może nawet będzie miał trochę racji. Patrząc jednak na ich iskierki w oczach nie ma się wątpliwości, że mówią o czymś, co naprawdę widzą i przeżywają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Myślę, że dzieci swoim językiem wyraziły to, o czym Ty Kasiu piszesz

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    4. A może jedno i drugie?

      Dotykamy tajemnicy, którą niektórzy bardziej doświadczają inni zaś bardziej w nią wierzą.

      Usuń
    5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    6. Masz rację. To jest ta najsmutniejsza opcja, która wyrywa nadzieję z serca.

      Usuń
    7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    8. Może będę monotematyczna, ale ...

      Jak mi coś nie pasuje, to staram się szukać innych opcji, o których wiem, że dają radość innym.

      Wiem, zaraz powiesz, że w Twoim wypadku nie wchodzi to w grę, bo próbowałaś i nie wyszło. Moją odpowiedź też zapewne jesteś w stanie przewidzieć ...

      Dla Boga nie ma nic niemożliwego ... i ja w to wierzę.

      Usuń
    9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    10. Opcję zawierzenia Bogu, że Cię kocha pomimo tego, że dzisiaj tej miłości nie odczuwasz w swoim sercu.

      Usuń
    11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    12. To co dla Ciebie jest ułudą dla mnie jest żywą obecnością Jezusa w życiu. Nie jest On Bogiem dla wybranych.

      Przyszedł do wszystkich, a więc również do Ciebie z propozycją pomocy niesienia Twojego życiowego krzyża.

      Nie potrafisz uwierzyć ... i nie uwierzysz bez Jego łaski. Wiem to z własnego doświadczenia niewiary.

      Oszustwem jest mówić, że się wierzy, gdy się nie wierzy. Natomiast przyjęcie Dobrej Nowiny wysiłkiem swojego umysłu to całkiem inna sprawa.

      Smutne jest to, że bardziej ufamy sobie i innym ludziom, niż Bogu... ale to temat rzeka o wartkim nurcie. Aby do niej wejść potrzeba nie lada odwagi.

      Usuń
    13. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    14. O doświadczeniach pisałam wielokrotnie i nie mam potrzeby się powtarzać.

      A co do wiary...

      Nawet gdybyś miała podstawy, to i tak bez łaski nie ruszysz z miejsca. Co z tego, że miałam podstawy. W momencie próby spaliły się one jak plewa w moim niedowiarstwie. Jedynie rozum mi podpowiadał, że idę nie w tym kierunku co powinnam.

      Usuń
    15. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    16. Przerabiałyśmy już ten temat i powinnaś wiedzieć co myślę na temat tkzw. niewysłuchanych modlitw.

      Mam wrażenie, że nawet gdyby ktoś stał obok Ciebie nie przekonałby Cię o Bożej interwencji. Dopiero łaska otwiera naszą duszę na nowe patrzenie. Nie umiem wytłumaczyć dlaczego Bóg ją rozdaje tak jak rozdaje. Widać ma jakiś w tym plan, którego nie bardzo potrafię pojąć. Jestem jednak przekonana, że nas kocha.

      Miłość rodzicielska nie zawsze jest pojmowana przez dzieci. Dopiero po czasie przychodzi zrozumienie i wdzięczność za podjęte ich decyzje wobec dziecka. W moim przypadku tak właśnie było.

      Usuń
    17. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    18. Pod warunkiem, że otworzysz oczy ...

      PS

      Kiedyś ślepiec spod Jerycha Cię wzruszył ...

      Usuń
    19. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    20. On wołał długo i z przekonaniem do końca. Czy Ty też tak wołałaś? Pytam, lecz nie oczekuję odpowiedzi.

      Usuń
    21. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    22. ... ale nie do końca

      Usuń
    23. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    24. To nie Bóg, ale Ty ten koniec określiłaś. I w tym chyba jest przyczyna Twego smutku.

      Mówię ... chyba ... nie mam zaś pewności...

      Usuń
    25. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    26. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    27. Masz rację ... w przypadku wymuszanych zabawek mądrość matki musi wybrać między niezadowoleniem dziecka, a nauczeniem dziecka, że nie wszystko mu się należy. Sprawa ta jest oczywista.

      Usuń
    28. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    29. Mówimy przede wszystkim o relacji osób ...

      O relacji Bóg - człowiek, człowiek - człowiek...

      Usuń
    30. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń