poniedziałek, 22 lutego 2016

PRZEBUDZIĆ SIĘ ZE SNU ...

Czas Wielkiego Postu to czas przebudzenia...

video


Obudź się! Nie śpij! Pora wstać! ...

Dzwoni budzik o nieprzyzwoitej porze i przypomina o dyżurze na parterze przed pierwszą lekcją. Straszne go nie lubię. A gdy chce się pospać jeszcze troszeczkę to przychodzą takie myśli, że nie wypada o nich tutaj pisać. Może gdyby się tak długo nie siedziało przy kompie m.in. na pogaduszkach z Samotną Wyspą to ciut by było lepiej z tym wstawaniem ... ale o ważnych sprawach rozmawiamy więc nie żałuję zmęczenia o poranku. Ostatnio było o marzeniach sennych, które potrafią być różne. Są też takie, przez które Bóg pragnie pobudzić człowieka do działania. Bo co tu dużo mówić ... człowiek może przespać całe życie i przegapić moment, w którym będzie musiał zdać ralację z dyżuru, jaki pełnił tu ... na ziemi.

SĄD OSTATECZNY ... 

Czasem wyobrażam sobie jak stoję przed Bogiem i zdaję relację z życia. Już mi głupio za niektóre wybory, które burzyły moją relację z Bogiem, z bliźnimi i ze sobą samą. Ufam Miłosierdziu Bożemu, co wcale nie jest równoznaczne z tym, że sprawiedliwość mnie nie dopadnie. Nie mam złudzeń. Mam jednak nadzieję, że jeszcze coś zdążę w mym życiu naprawić, by nie spłonąć ze wstydu. 

Z góry przepraszam tych, których na blogu obraziłam, zasmuciłam, pogrążyłam, zezłościłam, zignorowałam, zgorszyłam ... Dziękuję też za chwile, w których musiałam się zastanowić nad sobą i swoim życiem. Za światło wiary, które tu otrzymuję ... za każdą relację, którą tu nawiązałam. Każda z nich ma sens, choćby się wydawała całkiem niepotrzebna. 

Brzmi to jak pożegnanie, lecz myli się ten, kto tak myśli. Chcę zacząć od nowa moją przygodę z Panem Jezusem ... z nową świadomością wiary .... z silniejszymi relacjami ... Nie wystarcza mi to, co już mam ... chcę więcej ... 

***

Trochę się boję moich pragnień. Bo u Boga więcej to tyle samo co u ludzi mniej. Ufam, że kiedyś, z pomocą Bożą do tej prawdy dorosnę.



41 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie ... honorowo ... aż do ostatniej kropli krwi. Ale ta oferowana pomoc mnie intryguje ...

      Ja bym szukała jej w świecie widzialnym i niewidzialnym, ale gdzie Ty będziesz szukać?

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. No tak ... honorowo ... do ostatniego tchu...

      Usuń
    4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    5. Kasiu

      Ja nie wiem, dlaczego Bóg milczy w Twojej sprawie i daleka jestem od oceniania Ciebie. Na tyle już się znamy, że wiem o Twoich staraniach. Jeżeli nawet coś mi w nich nie pasuje to jestem przekonana o Twoich szczerych intencjach.

      Najprościej by było powiedzieć, że Bóg ma w tym jakiś plan, którego na dzień dzisiejszy nie potrafię zrozumieć lecz przyjdzie pora gdy wszystko się wyjaśni. I wówczas przytaknę jedynie i powiem, że to było najlepsze wyjście z możliwych.

      Teraz jednak jest tak jak jest. I to co mogę to robię ... jestem z Tobą na ile potrafię i modlę się za Ciebie też na ile potrafię.

      Usuń
    6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    7. Kasiu, wielokrotnie doświadczyłam odpowiedzi Boga w ostatniej sekundzie nadziei. Ty mówisz, że jej już dawno nie masz... ja jednak nadal liczę na pomyślne zakończenie. I ufam, że moje pragnienie dla Boga ma znaczenie. Jemu jednak zostawiam czas i sposób wyjścia z tej sytuacji.



      Usuń
    8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    9. No to nasze pragnienia się spotkały w jednym punkcie :)

      A CO DO ABSURDÓW I BZDUR ...

      Nie może być inaczej. Jeżeli ktoś, z jakiejś przyczyny odwróci się od Boga nie będzie widział mądrości w niczym, co przypominać mu Go będzie.

      Przyczyn takiego stanu rzeczy może być wiele. Nie zawsze są one skutkiem w pełni świadomego działania. Jako ludzie gubimy się w rzeczywistości Bożej; nie jesteśmy doskonałymi istotami. Nie przeszkadza to jednak Bogu, który zaprasza nas do relacji ze sobą. Na siebie bierze ludzką niedoskonałość.

      Patrząc na krzyż możemy zobaczyć do czego człowiek jest zdolny. Nie można się jednak nad tym obrazem zatrzymać! Trzeba iść dalej ... do grobu ... aby zobaczyć, że Jezus zmartwychwstał!

      Bóg dał obietnicę, że my również będziemy mogli powstać z grobu. Nie mam na myśli jedynie tego ostatecznego, na końcu naszej ziemskiej wędrówki. Myślę również o tych ciemnościach, w których już teraz się obracamy. Tajemnica nieba już teraz może dotykać naszych dusz poprzez pokój serca i radość, której nasze obolałe ciało nie jest wstanie do końca zabić. Gdyby tak nie było człowiek nie umiałby żyć wiarą i nadzieją. A przecież znamy takich ludzi. Często się nawet o nich ocieramy. Nie jest ich za dużo ... to fakt. Ale są i to właśnie oni są zapowiedzią tego, co możemy już teraz, na ziemi doświadczyć.

      Bóg nie oczekuje od nas wiele. Potrzeba tylko uznać prawdę o ludzkiej niedoskonałości i zawołać JEZU UFAM TOBIE! Wszystko inne Bóg razem z nami odkręci ... każdy fałsz ... zakłamanie .... każdą porażkę zamieni na zwycięstwo. Stanie się to jednak na Jego warunkach, a nie naszych. Stąd tak ważne jest zawołanie...

      BĄDŹ WOLA TWOJA...

      Jest to wyraz uznanej prawdy, że nie jesteśmy równi Bogu. Jest powiedzeniem ... Ty Boże wiesz lepiej jak mnie z tej ciemności wyprowadzić ... Ufam Tobie, że mnie nie skrzywdzisz.

      Broniąc się przed tym zawołaniem doświadczamy bólu, którego doświadcza złapana przez klusownika zwierzyna w lesie. Im więcej się szarpie, tym wnyk ją bardziej dusi.

      ***

      (1 Kor 1. 27-29)

      "Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał to, co niemocne, aby mocnych poniżyć; i to, co nie jest szlachetnie urodzone według świata i wzgardzone, i to, co nie jest, wyróżnił Bóg, by to co jest, unicestwić,
      tak by się żadne stworzenie nie chełpiło wobec Boga."

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Myślę, że w jednym punkcie ... obie chcemy dobra dla Ciebie. Inna sprawa, że różnie to dobro widzimy.

    O pragnieniu Twoim nie pisałam. Nic o nim nie wiem. Jedynie to, że w jego sprawie prosiłaś Boga i się nie spełniło. Dlatego doszłaś do wniosku, że Boga nie ma. Gdy się modlę w Twojej intencji nie proszę Boga o jego realizację lecz o wewnętrzny pokój, którego nie masz. Nie wiem, czy Twój scenariusz cudu wyszedłby Ci na dobre. Zapewnienie, że Ty wiesz lepiej wcale mnie nie przekonuje. Mam ograniczone zaufanie do umiejętności poznawczych człowieka. Tę samą miarkę przykładam również do mojego poznania Boga. Dlatego moja wiara nie musi Cię do niczego przekonywać. Żyję nią na ile potrafię i widzę, że w moim przypadku nie jest bzdurą.

    Nie bardzo wiem, co masz na myśli pisząc te zdania:

    1.
    "Ale gdyby jednak się stało, odszczekałabym wszystko, co tu napisałam i zgodziłabym się z każdym Twoim słowem, które uważam za bzdurę."

    2.
    "Konkretyzuję, żeby nie było nieporozumień: pisząc o pragnieniu, wcale nie miałam na myśli wiary..."

    Straciłam orientację, co uważasz za bzdurę i co ewentualnie byś "odszczekała".

    PS

    Dzisiaj w nocy (3.45!) obudziłam się ze świadomością, by spojrzeć na krzyż i zawołać: "Ty wiesz Boże, co Kasi przyniesie ulgę, proszę więc spraw, by nie cierpiała". Odwróciłam się zaraz na drugi bok i wstałam, gdy budzik zadzwonił.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę to wszystko dziwne...

      Od ponad roku dzielę się swoją wiarą, co Ty uznajesz za chęć przekonania Ciebie do niej. A przecież już dawno powiedziałam, że wiara jest łaską i żaden człowiek nie ma mocy przekonać do niej kogokolwiek. Co najwyżej może o niej zaświadczyć swoim życiem ... nic więcej.

      Tak naprawdę to zastanawiam się czemu ma służyć nasza rozmowa. I bez niej mogę polecać Ciebie Bogu, a On ... niech robi co uważa za słuszne. Lepiej chyba wycofać się z rozmów, które bardziej Tobie szkodzą niż pomagają ... przynajmniej takie mam wrażenie ... nie wiem, mam mętlik w głowie ...

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    4. I mnie z nimi dobrze ... choć tak po prawdzie to nie wiem dlaczego. Może to wynika z mojej przekory, która lubi mieć ostatnie słowo? A jeżeli tak to nie ma sensu jej pielęgnować w sobie, bo bardziej ona szkodzi niż pomaga. Popatrz ... od ponad roku przepychanki, sprostowania, od czasu do czasu złośliwości. Nie powiem, są też i miłe słowa. Lecz gdyby je tak można było zważyć to nie wiem, która szala by była w dole.

      Usuń
    5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    6. Kasiu, powiem Ci jaki mam dylemat. Chodzi o relacje: CZŁOWIEK-CZŁOWIEK i CZŁOWIEK-BÓG.

      Bardzo dobrze się czuję w relacji z Tobą. Jesteś szczera wobec mnie i pełna kolorytu w słowie pisanym. Natomiast martwi mnie sytuacja, która przez moje pisanie zaistniała.

      Przez chrzest obie zostałyśmy zaproszone do relacji z Bogiem. Obie mamy mniejsze lub większe z nią problemy. O Twojej mówić nie chcę. Jeżeli chodzi o mnie próbuję wciąż na nowo do niej powracać, bo nie ukrywam, że wciąż ją zrywam przez grzech. Nie znaczy to jednak, że nie kocham Boga. Moja miłość nie jest jednak doskonała. I gdy słyszę od Ciebie smutne słowa na temat Osoby, na której mi zależy jest mi po prostu przykro, że Ona to musi słuchać. I dlatego sobie pomyślałam, że może gdybym zamilkła, Ty byś nie miała pretekstu pisać przynajmniej na moim blogu słów, które bolą ... nie tylko Boga. On ma większą Miłość do Ciebie, która pozwala Mu cierpliwie czekać. Nie mam się co mierzyć z Jego wytrzymałością na ból.

      Dlatego coraz częściej ważę słowa. Wiem, że nie uchronię Boga przed ludźmi. Po co jednak ja mam dostarczać kolejnych sytuacji, w których Bóg nie będzie uwielbiony, no powiedz ... po co?

      Usuń
    7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    8. Ad.1
      Zaistniała przeze mnie w tym sensie, że podejmuję dyskusję, która jedynie Cię nakręca by bluźnić Bogu.

      Ad.2
      Nie cierpisz przez Boga lecz ... no właśnie, nie wiem przez kogo/co. W moim przekonaniu szukasz winnego nie tam, gdzie powinnaś. Oskarżasz Boga, że nie zmienił Twej sytuacji ... a On tylko uszanował wolność jaką dał KAŻDEMU CZŁOWIEKOWI.

      Ad.3
      Tu nie chodzi o to, co Ty myślisz i czujesz. W tym konkretnym przypadku chodzi o moje czucie ...

      Ad.4
      Zrobił wszystko, co w Jego mocy! Razem z Tobą cierpiał gdy zabijano Jego człowieczeństwo, choć nie musiał tego robić. Razem z Tobą płakał w Ogrodzie Oliwnym, choć nie musiał przeżywać ani strachu, ani odrzucenia, ani samotności, ani ... Serce Mu nie pękło; ludzie sami je przebili. Dość! - bo znowu powiesz, że chcę Cię przekonywać na swoją wiarę.

      Ad. 5
      Masz rację. Bogu nie jest potrzebna ochrona ze strony człowieka lecz jego miłość. Bo właśnie dla tej relacji nas stworzył.

      Ad.5
      Jak zakosztujesz, będziesz wiedziała.

      Usuń
    9. Ad.5
      ... człowieka bronią inni ludzie, którzy mają w sobie miłość podobną do miłości Boga

      Usuń
    10. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    12. Kasiu. Przeczytałam artykuł podarowany przez Anonima i przypomniała mi się moja kochana Mama, która latami chorowała na depresję dwubiegunową. Trudny to był czas dla całej naszej rodziny. Gubiliśmy się w ocenie jej postawy, nie rozumieliśmy dlaczego ta z natury dobra kobieta staje się podejrzliwa do granic wytrzymałości. Raz biegała do kościoła jak nakręcona, co mnie doprowadzało do szewskiej pasji. Innym razem mówiła takie rzeczy, że się płakać chciało.

      Nie mnie oceniać Ciebie, ale chyba wiem, co mnie w Tobie tak pociąga. Twoja wrażliwość, szczerość, poczucie humoru jest bardzo podobna do wrażliwości mojej Mamy. Twoje poczucie samotności też mi ją przypomina. I jeszcze jedno ... moja bezradność w tej sytuacji jest taka sama. Szukając jakiś rozwiązań gubiłam się bardzo. Wobec Ciebie również się gubię. Przepraszam za posądzenie o bluźnierstwa, nie miałam racji.

      Pozwól sobie pomóc osobom bardziej kompetentym ode mnie. A ja, na ile potrafię będę z Tobą ... bo nie przestało mi zależeć na Tobie.

      Usuń
    13. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    14. Cieszę się, że jesteś w bardzo dobrym stanie. I oby tak najdłużej było.

      A co do choroby byłam uświadamiana od dziecka. Żyłam obok niej i czułam jej oddech na swoich plecach. Przestałam się jej trochę bać w momencie, gdy poznałam ją od strony medycznej i zobaczyłam Mamę w miarę funkcjonującą. Zawsze jednak trzeba było mieć rękę na pulsie.

      Usuń
    15. To prawda, wiele depresji by szybko minęło bez leków, jeśli ludzie by zmienili swoje priorytety. Jeśli kogoś np. rzuca dziewczyna to zawsze jest wybór, albo depresja, czyli uparte chcenie czegoś, albo pogodzenie się z faktem i otwarcie się na nowe doświadczenia z ufnością. Ten krok jest najtrudniejszy, można powiedzieć - milowy. Ja też dzisiaj zastanawiałam się , po co tu zaglądam. I przed chwilą się wyjaśniło. Pisałam kiedyś o tym, co się stało z moją mamą. Po tym zdarzeniu zaczęłam przyciągać koleżanki na skraju załamania nerwowego, które często szantażowały mnie samobójstwem. A ja naiwna myślałam, że skoro nie uchroniłam mamy, to się "wykażę". O mało się nie wykończyłam psychicznie, bałam się zostawić koleżanki, żeby nie odezwało się jakieś irracjonalne, ale silne poczucie winy. Aż kiedyś mnie oświeciło, pomodliłam się szczerze, powierzając ją Bogu, bez żadnych warunków i zerwałam kontakt. Ja odżyłam a ona za jakiś czas wzięła rozwód i wyszła powtórnie za mąż. Przestałam pozwalać sobie na sobie wisieć. Ze zdjęć na " Fejsbuku" wiem, że żyje i już nie ma depresji.
      Nie chciałabym mieć do czynienia z Samotną Wyspą, bo przypomina mi horror tamtych lat, ale przyznaję,że szczerość jest jej mocną stroną.
      Wyspana

      Usuń
    16. Jeszcze jedna refleksja przed snem...
      Ludzie stworzyli sobie fałszywy obraz Boga i obrażają Go na przeróżne sposoby. Przypisują Mu okrucieństwo, obojętność i bezduszność. Idąc tropem myślenia Samotnej Wyspy można zacząć zarzucać np. Jezusowi, że uzdrowił za mało ludzi, że wskrzesił tylko Łazarza, a co Mu szkodziło wskrzesić innych. Skoro Jezus nie pomagał wszystkim, a tylko niektórym, to jest w tym jakiś głębszy sens.
      Wyspana

      Usuń
    17. Mmm… co my tu mamy… same rarytasy!
      Proponuję powiedzieć komuś, kto stracił kogoś bliskiego, żeby zmienił priorytety i zajął się chodzeniem na dyskoteki. Albo osobom wykorzystywanym seksualnie, zwłaszcza w dzieciństwie, żeby zmieniły priorytety i polubiły seks, koniecznie z oprawcą. Można by też powiedzieć tłuczonej codziennie żonie i dzieciom alkoholika, żeby zmieniła priorytety i poszły mieszkać pod most. To chyba trzeba było rok myśleć, żeby wymyślić tak zajebiście mądrą teorię o priorytetach, a jakaż biegła znajomość choroby i możliwości jej wyboru! Gratuluję, pomysł wart Nobla, a na pewno jebla. Wobec tak epokowego odkrycia moje pytanie okaże się zapewne nieistotne: kiedyż to Samotna Wyspa szantażowała kogoś samobójstwem, bo jakoś nie pamiętam? Byłabym szczęśliwa, gdyby wskazał mi taką jej wypowiedź tak wielki autorytet, między innymi od Draculi, jak skromnie zauważył komentator podpisany „KK”. Z wypowiedzi Wyspy pamiętam za to jedną, w której wyraźnie dała wyraz swojemu, krótko mówiąc, niezadowoleniu z wpieprzania się w jej sprawy osób, których o to nie prosiła. Jak kto ma kompleksy, bo nie może się przebić ze swoimi mądrościami, to niech idzie między równych sobie, tam go docenią. Nie potrzeba w tym celu pchać się na siłę tam, gdzie jest już wystarczająca liczba adwersarzy do prowadzenia dialogu.

      Usuń
    18. Kobieto, wulgarna hejterko, ja piszę do pani Alicji o sobie i swoich odczuciach związanych z tym, o czym czytam na otwartym blogu.
      Nigdzie nie napisałam, że każdą krzywdę da się przeżyć bezboleśnie, ale o tym, że czasem zamiast narzekać na los, trzeba go zmienić, jak się da, albo zaakceptować, jak się nie da.
      Trzeci wariant - zgorzknienie i depresja to rozwiązania destrukcyjne.
      Za błędy się płaci, nawet ja w tej chwili płacę za błąd, że piszę otwarty komentarz. Ale nie zamierzam wpadać w depresję z powodu szyderstwa niejakiej Frau Bde.

      Usuń
    19. W odróżnieniu od ciebie mam swoje konto i swój blog, nie jestem tak tchórzliwie anonimowa jak ty. Nie pochlebiaj sobie sądząc, że obchodzi mnie, czy wpadniesz w depresję, czy tylko w gówno.
      Nie piszesz do pani Alicji, tylko wpieprzasz się w sprawy Wyspy, czego ona sobie nie życzyła. Blog jest otwarty, ale dziwnym trafem nie podejmujesz tematu, który poruszyła autorka w poście, tylko wyczytujesz cudze komentarze i szukasz, do czego by się przywalić i jak by tu dokopać słabszemu. Zgoła nie interesuje cię nic innego. Być może właśnie jest stosowna pora po temu, żeby przyjrzeć się, która z nas bardziej zasługuje na miano "hejterki" (skoro już nie znasz polskich słów).

      Usuń
    20. Nie życzę sobie "tykania" i dlatego nie mam zamiaru zakładać konta. Jeżeli ktoś czuje się lepszy, bo ma konto i bloga, to gratuluję dobrego samopoczucia.
      Podejmuję temat, ale trzeba odrobiny inteligencji, żeby to dostrzec. Tematem jest przebudzenie duchowe, czego żądał od śpiących Jezus. Tematem jest sąd, który czeka każdego z nas.
      Śmieszyło mnie kiedyś, jak ktoś zarzucając mi coś, opisywał swoje wady, ale już przywykłam i wiem, że to jest regułą. Radzę przeczytać ten powyższy komentarz w odniesieniu do siebie i zastanowić się, czy ja sobie życzę komentarzy mojego komentarza. Jestem tu takim samym komentatorem, jak Samotna Wyspa, jedynie się nie zalogowałam.
      Czy to, co do tej pory napisałam w jakiś sposób szkodzi Wyspie?
      A teraz do pani Alicji:
      Można być skrzywdzonym w życiu, ale skorzystanie z rady, żeby odpuszczać winowajcom chroni przed grzebaniem się w błocie. Bardzo dużo w życiu przeżyłam, ale nie mogłam i nadal nie mogę i nie chcę(!) pozwolić sobie na depresję. Dlatego uznałam, że z jakichś powodów musiałam to przeżyć. Jak się nie chce żyć w depresji, to trzeba podążać w górę.
      Teraz wszystkich tłumaczy się depresją albo innym zaburzeniem. Tacy ludzie jak Frau Be usprawiedliwiają zło ( bo egoizm i kręcenie się wokół własnego ogona dobrem nie jest). A Pani ma prawo wspierać kogo chce, a nawet dać się pociągnąć w dół.
      Wyspana

      Usuń
    21. Nie w samopoczuciu rzecz, a w tchórzostwie. Najłatwiej kopać leżącego zza muru, nieprawdaż?
      Gratuluję znajomości reguł, równie mądrych jak zaprezentowane poprzednio. Taaakie IQ zapewne pozwala nawet bezbłędnie trafić do wc.
      A skoro nie życzysz sobie komentarza do swoich komentarzy, to najpierw zacznij od siebie. Wyspa sobie nie życzyła i wciąż do niej pijesz, wystarczy się odchrzanić i nie opowiadać bajek o tym, że komentarze odnoszą się wyłącznie do postu Alicji, bo tak nie jest.

      Usuń
  5. Dobry wieczór Pani Alicjo.
    Wkraczam do rozmowy w Pani Drodze już bez żadnych emocji, ale podzielę się moimi odczuciami.
    Dla niektórych Bóg jest największą rzeczywistością nawet bez znajomości Biblii, a dla innych nie ma. Nie ma Go w ich życiu, bo w ich wnętrzu jest coś, co nie pozwala im nawiązać z Nim łączności. Albo brakuje czegoś, może pokory?
    Dla mnie jest to niezrozumiałe, że można stawiać Bogu warunki, że się w Niego uwierzy dopiero, kiedy wysłucha "modlitwy". Modlitwa to wielbienie Boga, paciorki klepane i prośby nie są modlitwą, tylko pustą formą. Jeśli modlitwa nie jest czysta, pokorna i napełniona uczuciem, to siłą rzeczy nie wzniesie się do sfer w pobliże Bożego tronu. Sądzę, że Pani to wie, stąd próby wstawiennictwa. Ale dziwi mnie to, że ludziom się wydaje, że spełnienie jakiejś prośby dało by im szczęście. Szczęście daje tylko taki stan duszy, kiedy człowiek żyje tak, że stara się zbliżyć do Boga. Jak mi się uda czasem być w takim stanie, to wszystko inne staje się mało ważne, nawet to, że mogłabym stracić życie.
    Podziwiam Panią za cierpliwość. Dla mnie to co powyżej przeczytałam to jakaś forma wampiryzmu energetycznego albo pokuszenia. Budzenie się w nocy to już niebezpieczny objaw.
    Kiedyś, jak nie było internetu, to ludzie tłumaczyli takie zjawisko dręczeniem, ale ponoć "co cię nie zabije, to cię wzmocni". Oby wyszła Pani z tej rozmowy wzmocniona w wierze.
    W Biblii jest: "PROŚCIE, a będzie wam dane." Człowiek powinien jednak sprawdzić w swoim uczuciu, czy jest to pokorna PROŚBA, czy jednak egoistyczne żądanie. A wiara a Boga nie może być niedowiarstwem, tylko przekonaniem o Jego istnieniu, bo tylko wówczas może wypływać z głębi serca. Nie można kochać kogoś, jeśli się nie jest pewnym jego istnienia.
    Wyspana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. He, he, dobre. Na wampiry polecam czosnek i osinowy kołek.

      Usuń
  6. Myślę, że obie panie nieźle sie zafiksowały. Depresja to choroba,która leczy się odpowiednimi lekami. Wiara to nie tylko modlitwa ale też rozum i uczynki. polecam artykuł o depresji po katolicku: http://www.deon.pl/religia/duchowosc-i-wiara/zycie-i-wiara/art,2290,4-rzeczy-ktore-musisz-wiedziec-o-depresji00.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za link do tego artykułu. Spadł mi on "jak z nieba".

      Przypomniał mi trudną lekcję, jaką dała mi chora na depresję dwubiegunową moja ś.p. Mama. Zanim rozpoznano i nazwano jej stan trudno było jej pomóc. Dopiero przyjaciółka psychiatra wyjaśniła mi krok po kroku zaburzenia pracy mózgu, który potrzebował wzmocnienia farmakologicznego, by rozhuśtane emocje mogły się nieco wyciszyć. Walczyła z tą chorobą bardzo długo. Czasem było strasznie i wtedy z pomocą przychodził Bóg posyłając nam dobrych ludzi, którzy wspierali naszą rodzinę nie tylko modlitwą, ale fachową pomocą. Jak mogłam o tym zapomnieć?

      Dobrą Nowiną dla mnie jest przypomnienie prawdy, że depresja nie jest grzechem więc nie ma mowy o bluźnierstwie ... co za ulga! Jeszcze raz dziękuję :)

      Usuń
  7. a może właśnie w ten sposób ta modlitwa została wysłuchana?

    OdpowiedzUsuń
  8. MILI GOŚCIE W MOIM DOMU ...

    Z każdego z Was się cieszę. Choć czasem trudne są nasze spotkania to z każdego komentarza wyciągam naukę przede wszystkim dla siebie. Czasem emocje zbyt mocno się rozhuśtają, ale przy odrobinie dobrej woli można nad nimi popracować, by nie uderzały w inne osoby.

    RELACJE ...

    Główny temat na Wielki Post. Cieszę się, że go podjęłam. Pomimo, że osobiście się nie znamy to przez ten blog doświadczamy różne odcienie tych relacji. Gdy znajdę trochę czasu postaram się podzielić spojrzeniem z mojej perspektywy na każdą przytoczoną tu myśl. One tylko pozornie do siebie nie pasują.

    Frau Be ... dobrze, że jesteś :)
    Wyspana ... też się cieszę, że do mnie wpadłaś :)
    KK ... odzywasz się chyba po raz pierwszy. Jak będę miała problemy z wampirami zwrócę się o pomoc, mam nadzieję, że nie odmówisz :)
    Anonimie ... dobrze, gdybyś podał chociaż imię, o ile to nie jest dla Ciebie problem. Dziękuję za linka :)

    Kasiu, nie wiem czy Ciebie wymieniać w gronie gości, bo mieszkasz już ze mną na blogu tak długo, że uważam Cię za domownika i w pewnym sensie gospodarza tego miejsca. I wcale tego nie żałuję :)

    OdpowiedzUsuń
  9. ... zbaw mnie od nienawiści ... ocal mnie od pogardy Panie ...

    https://www.youtube.com/watch?v=VXeBlkhBsIU

    OdpowiedzUsuń