sobota, 19 marca 2016

POKORA - STOPIEŃ PIERWSZY

Nie ma ludzi całkowicie pokornych. Są jedynie bardziej lub mniej wyćwiczeni w cnocie pokory, która każdego dnia jest narażona na porażkę w walce z człowieczą pychą. Gdy ich czujność zawiedzie szybko zejdą ze szlaku ku niebu lub zlecą z ostatniego stopnia na sam dół... 




Jezus swym uczniom polecił: 

  • "Uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych "(Mt 11, 29).

Brzmi ładnie i zachęcająco. Lecz jak się pozbierać z upadku, który był tak bolesny, że nawet nie chce się spojrzeć na schody, z których się zleciało? Owszem ... potrzebuję ukojenia, pocieszenia, uzdrowienia... Wiem nawet, że mogę poprosić Przewodnika, by poprowadził mnie po bezpiecznych kamieniach.  Nie chcę rezygnować ze światła, które widać z mojego miejsca upadku. Gorzej mają ci, którzy wpadli w ciemną szczelinę...

PRZEWODNIK ...

Sam zaoferował pomoc. Nie chce zapłaty. Muszę Mu jednak zaufać, że  wie lepiej ode mnie. No i tu zaczynają się schody ... bo głupio się przyznać do własnej ograniczoności.


***
Pierwszy stopień pokory...

Człowiek…

- pragnie żyć w więzi z Bogiem,
- jest czujny i uważny na obecność Boga,
- stara się zrzucić maski ze swojego życia,
- czuwa nad myślami, pragnieniami i wolą, by nie wchodziły w grzech,
- uświadamia sobie, że jest egoistą myślącym bardziej o sobie niż o innych,
- poznaje, że wiele jego pragnień wynika z pożądliwości ciała.

***

Pokora – cnota moralna, która w ogólnym rozumieniu polega na uznaniu własnej ograniczoności i nie wywyższaniu się ponad innych. Bez niej nie ma żywej wiary, która góry przenosi. 

Pycha - postawa człowieka, charakteryzująca się nadmierną wiarą we własną wartość i możliwości, a także wyniosłością. 

43 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Kasiu, zapytałaś:

      "A przy okazji wyjaśnij, co to jest pokora..."

      W ten sposób sprowokowałaś mnie do refleksji na jej temat. Dziwię się, że odebrałaś moją wypowiedź tak personalnie. Daleko mi bowiem do oceniania kogokolwiek.

      Moją wypowiedź traktuję jak "lustro", w którym może się przeglądnąć każdy człowiek. Poza tym jest ono jedynie zarysem "dosyć nietrafionym". Tutaj masz całkowitą rację. Bo z założenia nie ma on trafiać w nikogo. Ma jedynie poruszyć w duszy te miejsca, które mają problem z brakiem pokory; w myśl zasady - "uderz w stół, a nożyce same się odezwą".

      Moje "nożyce" w różnych miejscach się odzywają. Raz ich brzęczenie jest nie do wytrzymania. Innym razem są nieco cichsze. Nie mam jednak potrzeby /przynajmniej na razie/ mówić o tym, o czym mnie informują. Ich rolą jest pomóc mi zrobić uczciwy rachunek sumienia, aby następnie stanąć przed Bogiem w prawdzie jak najbardziej obiektywnej.

      Pokora zanurzona jest w PRAWDZIE i każde jej zaprzeczenie będzie zgrzytało w nas i niepokoiło.

      PS

      To dopiero pierwszy stopień w drodze ku POKORZE.Jest ich dużo, dużo więcej. Może uda mi się o nich napisać. Pożyjemy, zobaczymy ...

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    4. Kasiu... Myślę jednak, że jakaś struna duszy została poruszona. Jeżeli piszesz ..."nigdy nie twierdziłam, że mogę sobie poradzić sama." ... to logiczną konsekwencją tych słów jest zawierzenie DO KOŃCA. Odpowiedz sobie sama, czy w Twoim przypadku tak było?

      Mnie nie musisz odpowiadać. Ja nie mam aż takiego problemu z zaufaniem Bogu chociaż też mam wiele chwil zwątpienia. Wiem jednak, że On mnie kocha i nie zostawi mnie bez odpowiedzi. Problem w tym, że nie potrafię cierpliwie czekać do samego KOŃCA.

      PS.

      Każdy ma prawo się wypowiedzieć na tematy poruszane na moim blogu. Nie zawsze musi mi się podobać forma wypowiedzi, ale nie znaczy to, że nie zawiera ona jakiejś myśli, która jest mi potrzebna w ćwiczeniu się w pokorze.

      Człowiek pokorny nie wywyższa się ponad innych nawet wtedy, gdy coś mu w drugiej osobie nie pasuje.

      Usuń
    5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    6. ... prawda, z resztą, moje struny też zagrały i stąd ten post :)

      DO KOŃCA ...

      W moim rozumieniu jest on związany z moim końcem życia tu, na ziemi. Dopiero wówczas kończy się moja możliwość wyboru między wiarą, a niewiarą, zaufaniem i jego brakiem. Wszystkie inne "końce" są jedynie etapami mojego wzrastania w Miłość Bożą.

      "ja nikomu nie zabraniam się wypowiadać, tylko niech mi się nikt nie wcina w dialog, który z kimś prowadzę."

      Zastanawiałam się nad tym jak to zrobić, by wzajemnie nie wchodzić sobie w drogę. Bo również jak Ty uważam ten "slalom" za dość niefortunne rozwiązanie. I tak myślę, że pierwsza wersja wpisu Sary - pod komentarzami - była lepsza. Daje bowiem prawo wyboru każdej osobie do podjęcia dialogu, albo zrezygnowania z niego. Nie mniej jednak ... określenia typu "babsztyl, chamski" nie brzmią mi w uszach dobrze. Wolałabym usłyszeć - "sory, mnie to nie interesuje", albo coś w tym stylu.

      A tak w ogóle ...

      Słowa wypowiedziane w gniewie nie mają nic z pokory i mają coś z wywyższania się nad innymi. Nawet słuszna obrona swoich praw nie jest usprawiedliwieniem, takie jest moje zdanie.

      Usuń
    7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    8. Samotna Wyspo, szkoda że tak późno dowiedziałam się, że przeszkadza Ci używanie przeze mnie Twojego imienia. Przepraszam, że Cię tym zraniłam. Nie to było moją intencją.

      Za to, że poczułaś się wykorzystana przeze mnie też mi głupio. Jeżeli mogę wynagrodzić Ci to jakoś - powiedz tylko, a naprawię swój błąd. Myślę też, że nie będę Cię szukać gdy znajdę się w podobnej potrzebie. Bałabym się, że ponownie Cię zasmucę, a tego nie chcę robić.

      Masz rację, to nie Ty lecz ja nie mam Ci nic do zaoferowania...

      MÓJ ULUBIONY BOHATER ...

      Dzisiaj milczy, nie krzyczy na nikogo i nikomu nic w gniewie nie wypomina. Pozwala ludziom wiwatować i cieszyć się do woli. Jego myśli błądzą już po ogrodzie Getsemani. Palmy uniesione w górę zapowiadają jedynie Jego śmierć ... za trudna była Jego Miłość, by ją człowiek zrozumiał.

      PS

      Podałam sposób na uniknięcie problemu wchodzenia sobie w dyskusję. Frau Be go wyśmiała, a Ty wolisz odejść. Szkoda ...

      Usuń
    9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    10. POCZUCIE SPRAWIEDLIWOŚCI …

      Nie strofowałam Cię za „słuszną obronę swoich praw” lecz za sposób w jaki to uczyniłaś. Twoja wrażliwość na niektóre określenia jest inna od mojej i stąd wzięło się nieporozumienie. Taką mam refleksję z zaistniałego zdarzenia.

      Poza tym, wypowiedzi osób są różne co do formy i treści. Jedne są bardziej drażliwe inne mniej. Nie znaczy to jednak, że mamy od razu wypalać z grubej rury jak to uczyniła Frau Be. Może ma ona dość polityki, którą się uprawia w naszym państwie, ale ja również mam tej polityki po dziurki w nosie. I nie chodzi tu o to kto po jakiej stronie sceny politycznej stoi, bo tu różnimy się w wielu momentach. Problem leży w tym, że politycy nie potrafią ze sobą dialogować, ani siebie nawzajem słuchać i szanować. Zagrywki, podchody, szufladkowanie, podejrzliwość, brak pokory wobec narodu … nie, to nie moja bajka!

      Nie do końca też jest prawdą to, że ani słowem nie wyraziłam swojego zdania na temat tzw. „rzeczywistego winowajcy”. Oto kilka moich sformułowań na ten temat:

      - „Nie zawsze musi mi się podobać forma wypowiedzi, ale nie znaczy to, że nie zawiera ona jakiejś myśli, która jest mi potrzebna w ćwiczeniu się w pokorze.” /…/ „Bo również jak Ty uważam ten "slalom" za dość niefortunne rozwiązanie. I tak myślę, że pierwsza wersja wpisu Sary - pod komentarzami - była lepsza. Daje bowiem prawo wyboru każdej osobie do podjęcia dialogu, albo zrezygnowania z niego”.

      „A że wolę odejść?” …

      Zrobisz co uznasz za słuszne. Na siłę nikogo tu nie zatrzymam, nawet Ciebie. Jeżeli uznasz, że jestem fałszywą tubą krn, albo że uprawiam jakieś polityczne zagrywki … no cóż … przyjmę to ze smutkiem i pójdę dalej. Od czasu do czasu oglądnę się w tył, może znowu przyjdziesz. Chętnie wtedy znowu pospieram się o to i o owo. Trzymaj się :)

      Usuń
    11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    12. Prosto i subtelnie ... to trudna sztuka konwersacji ... i tego tu zabrakło.

      Usuń
    13. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    14. Czy sprawiedliwość w wydaniu Frau Be jest taką, o którą Ci chodzi?

      Usuń
    15. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    16. Widzisz Samotna Wyspo ... filozofia Kalego powraca jak bumerang. Mniejsza jednak o to ...

      Sara wykasowała swoje komentarze i wielka szkoda. Bo chociaż w niefortunnym miejscu je umieszczała i była zbyt natarczywa to w mojej ocenie miała dobre intencje wobec Ciebie. Nie mogę tak powiedzieć o Frau Be, która próbowała mnie w dość prymitywny sposób obrazić. Zastanawiam się więc dlaczego Twoja sprawiedliwość nie obudziła się w mojej sprawie?

      Usuń
    17. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    18. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    19. O Boże, co tu się dzieje!

      Usuń
    20. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    21. Źle się dzieje ...

      Temat o pokorze, wszystkie komentarze zaś przykładem panoszącej się pychy, która potrafi skłócić, zranić, rozerwać każde więzy, które człowiek słaby pragnie jakoś nawiązać.

      Moralność Kalego dopadła każdą z nas, gdyż nie potrafiła zamilknąć w odpowiednim momencie by nie doprowadzić np. Samotną Wyspę do gniewu...

      Ta lekcja pokory jest dla mnie bardzo bolesna, a to dopiero pierwszy jej stopień...

      Usuń
    22. Samotna Wyspo ...

      Żałuję, że Cię zraniłam swoją pychą; proszę o wybaczenie.

      Usuń
    23. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    24. Masz rację, nie zareagowałam we właściwym momencie. Do tej pory nam mieszane uczucia co w tym wydarzeniu było obiektywnie dobre, a co złe. Uważam, że w pewien sposób każdy wypowiadający się tutaj został zraniony. Jest to mój blog, więc ja za ten stan rzeczy odpowiadam.

      A co do niesmacznego teatru ...

      Dla Ciebie teatr, dla mnie porządny rachunek sumienia i przykra lekcja pokory, która obnaża to co we mnie jest niedoskonałe.

      Usuń
    25. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    26. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    27. Oj, Samotna Wyspo ...

      To, co napisałam jest właśnie moim słowem PRZEPRASZAM, MOJA WINA. Zwrot, który zastosowałam tak długo funkcjonuje w moim domu, że jest dla mnie czytelny. Nie pomyślałam, że odbierzesz to za błazenadę.

      "zraniłam cię swoją pychą"...

      Też myślałam, że zrozumiesz. Pisząc o pokorze napisałam: "Człowiek pokorny uświadamia sobie, że jest egoistą myślącym bardziej o sobie niż o innych". Daleko mi do pokory, ale dzięki naszej rozmowie zobaczyłam, że z powodu egoizmu i trochę dla świętego spokoju nie zatrzymałam Sary w pisaniu wiedząc, że nie jesteś w stanie strawić tego typu komentarzy. Przyznam, że przyszło mi to do głowy. Choroba w domu sprawiła, że na plan drugi poszło wszystko związane z tą sytuacją. Nie jest to żadne wytłumaczenie dla mnie, ale chcę żebyś wiedziała.

      Wydałaś już swój wyrok uznając moją przyjaźń za udawaną. To chyba zabolało najbardziej. Myśl co chcesz o moim nastawieniu do Ciebie. Zwątpiłaś w Miłość Boga, który kocha Cię Miłością bezwarunkową. Dlaczegoż więc miałabyś uwierzyć mi, która każdego dnia potyka się o własne błędy?

      Oczekiwałaś, że powiem Sarze, że jest tu, na moim blogu intruzem. A ja nie powiem tego nikomu!!! Ani jej, ani Frau Be, ani Wyspanej, ani Anonimom, którzy raz po mojej stronie, innym razem przeciwko mnie; ani innym gościom. A na pewno już NIE POWIEM TEGO TOBIE! Zawsze będziesz dla mnie szczególną osobą, z którą bardzo lubiałam rozmawiać. I nie przeszkadzała mi wcale nasza odmienność prawie we wszystkim. Ale to też prawdopodobnie bez znaczenia pusty slogan ...

      Samotna Wyspo ... Ty nie tylko straciłaś wiarę w Boga... straciłaś o wiele więcej ... Nadal jednak tak nie musi być, życie jeszcze trwa. W mojej modlitwie nadal będziesz obecna.

      Usuń
  2. Samotna Wyspo, z największą starannością wybieram niniejszym miejsce, w którym wpisuję komentarz, żeby przypadkiem nie zostać zaliczoną do grona wścibskich bab z awansu społecznego, które lubią podglądać zza firanki i przez okienko judasza w drzwiach :)))
    Jak sama widzisz, tutaj obowiązuje ten sam model "demokracji", co w naszym chorym państwie, gdzie kurwa, złodziej i bandyta podlegają ochronie prawnej, z ofiar przestępstw czyni się winnych, a chorym, bezrobotnym, emerytom i samotnym matkom każe się zdychać z braku pieniędzy. Naucz się wreszcie, że na tym blogu będziesz zawsze na straconej pozycji, przegrasz nawet z kretynem, byle ten prezentował jedynie słuszne poglądy. I lepiej nie będzie jeszcze długo. Tutaj nawet to nie zostanie uszanowane, że podpisujesz się nickiem, a nie imieniem, co oznacza, że nie chcesz być tym imieniem publicznie nazywana. Wyobrażasz sobie, że wobec tego ktoś tu uszanuje Twoje prawo do odmienności poglądów? Nie miej złudzeń, to jest tuba krk, a ta instytucja nie toleruje żadnych przejawów samodzielnego myślenia. Teraz już chyba naprawdę nic tu po Tobie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  3. Frau Be

    Skąd ta złość? Skąd strach, że uczynię coś złego Samotnej Wyspie?

    Piszę do niej po imieniu, gdyż kiedyś ją o nie zapytałam. Nie wyraziła sprzeciwu bym się nim posługiwała więc trochę mnie dziwi Twoja ocena, że ją nie szanuję. Być może jest jakieś niepisane prawo, że jeżeli ktoś posługuje się nickiem to znaczy to o czym piszesz. Ja jednak go nie znam. Nie mam jednak nic przeciwko temu by wrócić do nicku, o ile Kasia by tak wolała.

    "model demokracji" ...

    Dla mnie istnieje jeden model, który szanuje każdego człowieka ze względu na jego godność osoby. I bez względu na to kim on jest w danym momencie ma prawo się wypowiedzieć co myśli na dany temat. Ty z tego prawa korzystasz i nie wykluczam Ciebie. Tak samo nie wyrzucam tych, którzy całkowicie inaczej myślą. W każdej chwili ktoś może wpaść i wypaść z mojego blogu. Jedyny warunek jaki stawiam ... nie chcę wzajemnego wyzywania się i obrażania.

    "stracona pozycja" ...

    Ciekawa jestem co masz na myśli? O jakiej pozycji albo opozycji myślisz? Bo przecież ... nikomu nic materialnego nie obiecuję więc pożytek marny dla tych, którzy szukają władzy lub majątku. Polityką się też nie zajmuję, chyba, że w imię chorego światopoglądu zabija się poczęte dzieci. Wtedy jasno mówię co myślę na ten temat.

    "na tym blogu ..."

    I znowu zagadka. To, że wyrażam swoje odmienne zdanie niż Kasia nie jest wcale jednoznaczne z brakiem szacunku do niej. Z resztą ... jej zdanie również mi nie ujmuje godności. Gdyby tak było już dawno podziękowałabym za "współpracę". Nie jestem bowiem osobą, która sama się pcha by ją bito, szkalowano i obrażano. Znam swoją wartość!!! Nie uzależnam jej jednak tak mocno od drugiego człowieka i dzięki temu jest mi o wiele łatwiej przyjąć krytykę. Nie oznacza to wcale, że po mnie wszystko spływa jak po kaczce ...

    "tuba krk" ...

    Rozbawiłaś mnie do łez :))) Brak tolerancji wobec samodzielnego myślenia?! A czego takiego, poza wyzwiskami, nie można u mnie powiedzieć? Ty możesz mówić co chcesz i ja mogę mówić co uważam za słuszne! Problem w tym, że nie umiesz tego zaakceptować. Jeżeli się mylę to napisz w czym robię błąd.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Alicjo dziekuję za Twoje teksty. Więcej już nie będę dodawac, bo nie będę miała jak. Tak czytam o tej pokorze, przy okazji dyskusji jaką prowadzę na grupie fejsbukowej, którą założyłam, jako katolicki, umęczony dzieciorób, a która się nazywa "ciąża i macierzyństwo około 40stki". Przypomniał mi sie zlot w Tyńcu i Msza Św., którą prowadził ks. Szpak i wystawa. Były wielkie plany, miały być super obrazy i wielka galeria - ale po tylu latach, nikt juz w Krakowie go nie chce i jego zgrai i wyszło tak: http://www.doziemiobiecanej.pl/notka/112/zlot-krakow-tyniec/ Dla mnie to była najpiekniejsza Msza i najpiekniejsza galeria w której byłam. Pamiętam, że on łapał się w głowę, strasznie niezadowolony z siebie, że znowu nie wyszło. Zastanawiam się, czy to była pycha, czy pokora???? Czasem bardzo go nie rozumiem, szczególnie gdy na kogoś się wkurza ale zwykle po czasie to zaczynam rozumieć. Tak pobieżnie przeglądam te mega depresyjne komentarze i kłótnie nie wiadomo o co i myślę, że Bóg potrafi stworzyć coś z niczego, a szatan wojnę o nic. Idą święta, tak wspominam wieś moich dziadków, gdzie drzwi były non stop otwarte dla każdego, gdzie ludzie byli jak rodzina - sąsiad sąsiadowi był czasem kumą i chrzestnym i swatem i nikt nie miał depresji. Teraz mieszkam przy ul. 6 domów i ledwo co kogo znam. Jest kolega dla mojego synka ale rzadko się widzą,bo jego mama ma depresje i anoreksje i denerwują ją hałasy i okruszki. Generalnie wszystkie panie przy mojej ulicy są bardzo schludne, dobrze wykształcone i depresyjne. A ja w tym roku nie będę miała świąt, bo moja córka jutro idzie na zabieg do szpitala. W dodatku wsadziłam w pośpiechu palec do blendera i mam poharatany palec - kilka szwów. Nic nie zrobię. Karmię jeszcze ośmomiesięcznego malca piersią i nie wiem jak to ogarnę. Chyba zabiorę go ze sobą i trzylatka, a mąż będzie czekał pod szpitalem. Bo moja mama tez ma depresję, a tak naprawdę to jest wygodną osobą, która mając sześcioro wnuków nie umie przebrać pampersa Dwa lata temu Święta Wielkanocne tez spędziłysmy w szpitalu i poznałysmy tam chłopca, próbie samobójczej. Na poczatku się bunotwałyśmy, czemu w święta tam? Próbowałam załatwiac jakies wypisy ale chyba miałysmy tam z nim być, żeby mu uświadomić jaki jest mądry i wartosciowy. Moje córki chciały go adoptować. Ogłądalismy razem filmy, gralismy w gry i nawet sie pomodlilismy. Była u niego w odwiedziny rodzina dalsza, bo bliższej nie miał. stali nad nim jak wyrzut sumienia kilkanaście minut z pretensją na twarzy, bo odzywać się nie odzywali, ani słowem. Jego życie to był naprawdę koszmar. Co do tej szerokiej widowni - te wszystkie wyswietlenia na naszym forum doziemiobiecanej to sa tak zwane uboty - obawiam się, że nikt go raczej nie czyta. Na stronę główną wchodzi kilkanaście - kilkadziesiąt osób. Życzę Wam Alicjo Wesołych Świąt :) :) kaja - tu moja wizytówka https://www.instagram.com/kajakajka/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Bóg potrafi stworzyć coś z niczego, a szatan wojnę o nic"

      ... Kaju, kropka nad "i"!!!

      Zwykłe, najprostsze życie dla niektórych staje się mega labiryntem. Bardzo się cieszę, że jesteś. Dzięki Tobie zaczynam się na nowo uśmiechać. BŁOGOSŁAWIONYCH ŚWIĄT!!! Ucałuj całą swoją rodzinkę :)))))))))))))))

      Usuń
  6. Saro, wciąż usuwasz swoje komentarze jakbyś czuła się winna sytuacji, jaka zaistniała na blogu. Nie myśl tak. Wprawdzie dziwny to blog i jeszcze dziwniejsze komentarze, ale świadczyć o Jezusie można na różne sposoby. I jeżeli Bóg dopuścił do tej sytuacji to widać jest w tym jakiś głębszy sens, którego dzisiaj nie jesteśmy w stanie zobaczyć.

    Wobec Ciebie i Samotnej Wyspy zrobiłam ten sam błąd. Moim zadaniem, jako gospodarza było tak poprowadzić dyskusję, by nie doszło między wami do tej przykrej wymiany zdań.

    Znam dość długo Samotną Wyspę i wiedziałam, że Twój sposób mówienia o Jezusie będzie ją drażnił. I jeżeli ktoś jest winny zaistniałej sytuacji - to tą osobą jestem ja... PRZEPRASZAM.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mając natchnienia, ani umiejętności dodawać cokolwiek do Twojego Alicjo pięknie przygotowanego zwięzłego wykładu - katechezy ,- wchodząc w te rekolekcje, dopiero gdy zostałam poruszona zarzutami Samotnej Wyspy, że np. Ewangelie kłamią, a Boga nie ma - odezwałam się świadcząc twarzą w twarz o swojej wierze, a że ...w "niefortunnym miejscu"? To miejsce jednak na innych blogach jest naturalne - i nikt nie ma pretensji z powodu wpisów w "odpowiedzi". Nie czuję się winna i nie rozumiem dlaczego miałabym za to przepraszać - czego tu się domagano.
      Nie pisałam jakichś dziwnych i nieakceptowalnych - "niestrawnych" dziwactw, lecz powszechnie uznane prawdy naszej wiary, poparte nienachalnym i nie narzucającym wzajemnych zwierzeń świadectwem, więc też nie rozumiem skąd te wszystkie zarzuty. Nie chcę ich już nawet pamiętać i rozpamiętywać.

      Teraz wchodzimy w głębię Wielkiego Tygodnia i poddaję się Liturgii Kościoła ... dodając z radością i w milczeniu swoją wiarę do mocnej i czułej, tkliwej, nie ckliwej - Maryjnej wiary Kościoła. Łączę się w modlitwie z Tobą Alicjo. Dziękuję za przeżyciowe Rekolekcje !

      Usuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Saro ...

      Powstrzymać chciałam Twój dialog z Samotną Wyspą, a nie samo pisanie o Jezusie. Ze względu na Niego założyłam ten blog i na ile potrafię pragnę się Nim dzielić z innymi.

      On różnych ma uczniów, o różnej wrażliwości. Nie wszystkie do siebie pasują, nie wszystkie do siebie przemawiają. Dziwna ta tajemnica w relacji BÓG - CZŁOWIEK - CZŁOWIEK... W tym temacie powaliła mnie ona na łopatki, ale Kaja potrafiła mnie podnieść ... dobry z niej Anioł :)

      Usuń
  8. POKÓJ WAM Alicjo i Samotna Wyspo i Kaju ! BŁOGOSLAWIONYCH ŚWIĄT ZMARTWYCHWSTANIA !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja tym razem nie zapomnę pożyczyć ...


      KAŻDEMU PRZECHODNIOWI, KTÓREGO SPOTKAŁAM NA MOIM BLOGU ŻYCZĘ SPOTKANIA ZE ZMARTWYCHWSTAŁYM. NIECH SWOIM ŚWIATŁEM ROZŚWIETLI ON KAŻDĄ CIEMNOŚĆ, W KTÓREJ CODZIENNIE TOPIMY SWOJĄ NADZIEJĘ. alicja

      Usuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  10. Saro tobie oczywiście także Nieba, i pozostałym którzy tu zaglądają - przepraszam, że nie wymieniłam z imienia ale nie znam wszystkich, poza tym stresuję się tym jutrzejszym szpitalem. On niestety - 100 km od mojej miejscowości. ps. cieszę się Alu, że Cię rozweseliłam, bo ja z tych depresyjnych typów ale z każdym następnym dzieckiem więcej się uśmiecham. Jeszcze czwórka i pełnia szczęścia ;) oczywiście żart. jeszcze raz uściski dla czytających, piszących no i całej Twojej Rodzinki :) :) :) kaja

    OdpowiedzUsuń
  11. Modlitwą Kaju będę z nieba - wiary Cię umacniać, uspokajać, zawierzać Panu Jezusowi - Zwycięzcy!

    OdpowiedzUsuń