piątek, 11 marca 2016

SPOTKANIE Z JEZUSEM

Wiem Komu zaufałam....




***

"coś podobnego! Serio? Widziałaś go? Rozmawiałaś z nim? Odezwał się do Ciebie chociaż raz? Pomógł Ci taszczyć siaty z zakupami?"

***

Widziałam Go ...

"Bo byłem głodny, i daliście mi jeść;" 

Przyszedł jako żebrak. Akurat smażyłam kotelty schabowe. Zapukał w drzwi i gdy mu otworzyłam nie zapałałam żadną miłością. Brudny, śmierdzący i zaniedbany... Poprosił o kromkę chleba. Na szybko otworzyłam lodówkę i na odczepnego dałam mu jakąś konserwę, serek topiony i chleb. Nie zaprosiłam do stołu ... Odetchnęłam z ulgą gdy wyszedł. Pozostał jednak jakiś niesmak związany z moją postawą wobec niego. Wielu podobnych spotkałam potem na swojej drodze. Zawsze wtedy przypominał mi się ten niecodzienny gość, dzięki któremu zobaczyłam, że moja miłość do bliźniego nie jest taka jakbym chciała.

Rozmawiałam z Nim ... 

"znalazłem się w więzieniu, a przyszliście do mnie". 

Było to w pierwszych latach naszego małżeństwa. Mieliśmy znajomych, którzy pomogli nam zorganizować spotkanie z więźniami. Wzięłam gitarę, śpiewniki. Mój mąż poszedł razem ze mną. Wiele zawdzięcza Jezusowi i jego opowieść mogła być wiarygodna dla tych za kratkami.  Spotkanie odbyło się w świetlicy. Gdy służba więzienna przyprowadziła skazanych okazało się, że wśród nich jest nasz znajomy, który bardzo dobrze znał  narkomańską przeszłość mojego męża. Karakan, taką miał ksywę, zaraz do nas podszedł i przywitał się dość serdecznie. Zaprosiliśmy go do naszego stolika. Usiadł pewnie i nawiązała się rozmowa. Inni więźniowie przysłuchiwali się nam z zaciekawieniem. Padały pytania do mojego męża, który mówił o wyzwoleniu z nałogów mocą łaski. Karakan od czasu do czasu potakiwał i pod nosem szeptał tak, że wszyscy słyszeli ... prawda ... nie ściemnia ... widziałem .... a jak jemu się udało to i może nam też się uda.

Odezwał się ...

Odzywa się za każdym razem, gdy łączę się z Nim w modlitwie. Ja Mu opowiadam o swoich sprawach, a On o swoich. Nie ukrywam, że mam problem z jasnym zrozumieniem Jego słów. Nie są tak czytelne jakbym chciała. Jego rady na początku są czasem nie do przyjęcia. Dopiero po jakimś czasie widzę, że były najlepszym rozwiązaniem. W różnych miejscach Go słyszę, nie tylko w kościele. W śpiewie ptaków, w szumie wiatru, w ciepłych promykach słońca ... Najlepiej mi się jednak dialoguje przy pomocy Słowa zapisanego w Biblii ... tam są konkrety, które mają wpływ na moje wybory. Nie jestem jednak dobrym rozmówcą. Wciąż za dużo gadam, a za mało słucham i nie wychodzi mi to na dobre.

Pomógł mi taszczyć siaty z zakupami ... i nie tylko siaty...

Szłam do domu z zakupami, gdy nagle poczułam się slabo. Na drodze nikogo, kogo mogłabym poprosić o pomoc. Wystraszyłam się trochę i jak dziś pamiętam westchnienie rzucone w niebo ... Boże, jak mi nie pomożesz to padnę zaraz jak długa! Ledwo to powiedziałam z zakrętu wyszedł młodzieniec, który zauważył jak się słaniam na nogach ... może pomóc? ...

***

BOGA DOŚWIADCZAMY WE WSPÓLNOCIE ...


Mt 25,34-40 

34 Wtedy do tych po prawej Król powie: "Chodźcie, błogosławieni mojego Ojca, stańcie się dziedzicami królestwa, przygotowanego dla was od założenia świata. 

35 Bo byłem głodny, i daliście mi jeść; byłem spragniony, i daliście mi pić; przybyszem byłem, a przygarnęliście mnie; 36 nagi - a odzialiście mnie; zachorowałem, i odwiedziliście mnie; znalazłem się w więzieniu, a przyszliście do mnie". 

37 Odezwą się wtedy do Niego, mówiąc: "Panie, kiedy widzieliśmy Ciebie głodnego i nakarmiliśmy Cię; albo spragnionego i daliśmy pić? 38 A kiedy widzieliśmy Ciebie jako przybysza i przygarnęliśmy, albo nagiego i odzialiśmy? 39 Kiedy widzieliśmy Ciebie chorego albo w więzieniu i przyszliśmy do Ciebie?" 40 Na to Król im odpowie: "Oświadczam wam, że ile razy robiliście [coś] dla jednego z tych moich najlichszych braci, dla mnie robiliście". 

53 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wolę być śmieszna i żałosna w Twoich oczach niż smutna, rozczarowana i pełna niepokoju w swoich.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Jak długo będziesz sobie wmawiać, że Twój umysł jest w stanie ogarnąć wszechświat?

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    5. Jedyną czującą się szczęśliwą osobą z nas dwóch chyba też jestem ja.

      ***

      Wiesz Kasiu. Zastanawiałam się nad tym czego lub kogo Ty właściwie szukasz. Do dzisiaj myślałam, że wiary. Wydaje mi się jednak, że jest inaczej. Ty wcale nie szukasz Jezusa lecz potwierdzenia słuszności swojego wyboru życia poza wspólnotą ludzi wierzących. Dlatego każde moje świadectwo spłycasz, oceniasz i nazywasz oszustwem.

      Czasem mam wrażenie, że może i w dobrej wierze, chcesz mnie przekierować na swój sposób myślenia. Tylko tak naprawdę NIC oprócz rozczarowania i smutku mi nie oferujesz. Twoje życie bez Boga jest pełne ciemności, od której ja się odcinam. Nie chcę w nią wchodzić i cierpieć tak jak Ty. Kiedyś myślałam, że chcesz z niej się jakoś uwolnić. Dzisiaj też tak myślę. Nie mniej jednak Ty stale szukasz rozwiązań poza Ewangelią. Twój wybór.

      Jestem w stanie przewidzieć Twoją reakcję. Znowu bunt przeciwko Bogu, kilka złośliwych uwag pod adresem wierzących. Nie potrafię się na Ciebie o to gniewać, choć tracę czasem cierpliwość. Pisałam wczoraj kilka razy odpowiedź, ale kasowałam. Bo cóż Ci po moich złośliwościach. One jedynie utwierdzają w przekonaniu, że wszyscy ludzie są wredni. Nie chcę do nich należeć.

      Usuń
    6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    7. S. W., mam propozycję. Przestań sterczeć przy komputerze, zwłaszcza tu, gdzie Cię nie chcą. Reszta w mailu.

      Usuń
    8. Frau Be ...

      ... a kto powiedział, że ja nie chcę Samotnej Wyspy!!!

      Mamy całkiem różne zdania na wiele tematów. Cieszę się, że Kasia ma wsparcie w Tobie bo u mnie co jakiś czas grunt niestabilny. Jeżeli Kasia zechce odejść to odejdzie, ale nie dlatego, ze jest u mnie źle widziana.

      Usuń
    9. Kasiu, jeżeli potrzebujesz wyjaśnienia mojego stanowiska ... nie ma sprawy.

      Usuń
    10. Frau Be ... sory. Przeczytałam jeszcze raz to co napisałam. Mogłaś zrozumieć tak, jak napisałaś.

      PS.

      Odcinam się od ciemności, a nie od osoby. Może dla Ciebie to to samo, ale dla mnie to całkowicie dwie różne rzeczywistości.

      Usuń
    11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    12. Frau Be również potrafi czytać. Gdy jednak przeczytałam jej komentarz zdałam sobie sprawę, jak różnie można interpretować słowo pisane.

      Usuń
    13. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    14. Kasiu, np. to - "Jedyną czującą się szczęśliwą osobą z nas dwóch chyba też jestem ja". Pisałam to zdanie w kontekście Twojej wcześniejszej wypowiedzi - "Jedyną wmawiającą sobie cokolwiek z nas dwóch jesteś Ty."

      Pomyślałam sobie ... dziwna to zależność:

      ROZUM = SMUTEK, ROZCZAROWANIE, CIEMNOŚĆ
      WIARA = RADOŚĆ, SZCZĘŚCIE, TRWANIE W ŚWIETLE

      Nie znaczy to, że neguję słuszność rozumowego poznania. Uważam też, że wiara musi opierać się do pewnego momentu na tym poznaniu. Jest jednak pewna granica tajemnicy, którą trzeba pójść nieco na oślep; ufając Bogu, że nas kocha.

      Ty to "przekroczenie" nazywasz oszustwem /tak to odbieram/, ja zaś zaufaniem Jezusowi, który czeka na każdego człowieka by ofiarować mu to, co w tym życiu potrzebne jest mu do pełnego zjednoczenia z Bogiem. Proces ten trwa całe życie i nie sprowadza się do spektakularnych cudów. Owszem, one od czasu do czasu się pojawiają w życiu niektórych osób, ale nie są celem samym w sobie.

      Napisałaś, że "To, co zapisano w Biblii, jest oczywistą nieprawdą." Nie mogę się z tym zgodzić, gdyż nie raz i nie dwa przekonałam się o prawdziwości Słowa wypełniającego się w moim życiu.

      Napisałaś: "Jeśli jest Ci w życiu dobrze, to na pewno nie jest to zasługą urojeń."

      Zadziwia mnie Twoja pewność, aż by się chciało zapytać ... to w takim razie CZYJA to zasługa? Bo jeżeli chodzi o moją osobę to mam świadomość, że do ideału mi bardzo daleko. Mój mąż i dzieci też mają za uszami. Przyjaciele nie zawsze świecą pełnym blaskiem. A mimo wszystko ... jestem naprawdę szczęśliwa!

      Usuń
    15. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    16. "Doskonale wiesz, że nie brak wiary jest przyczyną mojego cierpienia, więc przestań posługiwać się tak bzdurnymi i nielogicznymi pseudoargumentami."

      Ok, przestaję. Trzymaj się.

      Usuń
    17. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    18. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    19. Nie Kasiu. Nie będę tłumaczyć. Powinnaś już znać moje nastawienie do Twojej osoby.

      Przestaję jedynie dyskutować o rzeczach, które Ty uważasz za bzdurne, a ja za ważne. Gdy zapytasz - odpowiem, ale uleciała ze mnie nadzieja, że zrozumiesz to, o czym mówię.

      Wierzyć nadal będę i modlić się za Ciebie też nie przestanę. Na to nie potrzebuję akceptacji innych.

      Usuń
    20. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    21. Nie winię Cię Kasiu za nic, oddaję jedynie Twoją sprawę w 100% Jezusowi bo moje możliwości pomocy Tobie równe są zeru.

      Żaden człowiek wierzący nie da Ci wiary bo ona jest darem Boga. Jedynie co mogę zrobić to dzielić się swoim życiem. Jest ono zwyczajne, ostatnio nawet bardzo ciężkie. Nie ma w nim szczególnych objawień, ani spektakularnych cudów, których szukasz. Z resztą ... zawsze prosiłam Boga aby w miarę możliwości mi ich oszczędził. Bo łaski te są wielkim znakiem dla innych lecz wielkim krzyżem dla wizjonerów. Oni dopiero są pod lupą mędrców tego świata.

      TRUDNE ŻYCIE ...

      Nie przeszkadza mi ufać Panu Bogu, wręcz przeciwnie ... z moją bezradnością czuję się jeszcze bardziej umiłowanym dzieckiem Boga. Nie umiem jednak o tym tak powiedzieć byś zrozumiała o co mi chodzi.

      Usuń
    22. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    23. Mam przesłanki, ale one w sferze duchowego, a nie rozumowego są poznania.

      Usuń
    24. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    25. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    26. Kasiu, sfera duchowa podlega podobnym regułom jak sfera umysłu. Jeżeli nie będzie otwarta na dary Ducha Bożego sprowadzi człowieka na manowce.

      Dlatego cnota pokory jest nieodzowna by się w sprawach wiary nie pogubić. Ćwiczyć się w niej trzeba każdego dnia z powodu pychy jaką każdy z nas ma w różnym stopniu rozwiniętą.

      Poza tym sfera duchowa jest również narażona na działania złego ducha. I jeżeli sumienie będzie zbyt skrupulanckie, albo zbyt wygaszone człowiek nie będzie zdolny do właściwego odróżnienia dobra od zła.

      Zawierzenie Bogu będzie zawsze trudne bo jest to wejście w tajemnicę, którą jedynie muska się sercem i umysłem.

      Usuń
    27. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    28. Kasiu, to nie tak. Wprawdzie trudno jest wierzyć lecz pomimo tego można wewnętrznie odczuwać obecność Boga i doświadczać Jego obecności w wydarzeniach dnia codziennego. Rozumiem, że to może być dla Ciebie miałkie i nijakie, ale ja teraz mówię o swoim doświadczeniu wiary, a nie o Twoim doświadczeniu niewiary.

      DOTYKANIE OBECNOŚCI INNYMI ZMYSŁAMI ...

      Właśnie usypiam Wojtka, który bardzo cierpi z powodu napuchniętego dziąsła. Idą mu czwórki. Przez sen szuka obecności kogoś komu ufa. Wystarczy /na razie/, że stanę koło jego łóżeczka, a się uspokaja. Nie dotykam, nie biorę na ręce, nawet nie śpiewam kołysanki. On w tej ciszy odbiera moje bycie przy nim.

      Z resztą, Natka, która ma dzisiaj wysoką gorączkę z powodu wyżynających się piątek i dość silnego przeziębienia podobnie odbiera jakieś niewidoczne fale obecności, o czym mogłam się przekonać po południu. Wzięłam ją od umordowanej mamy i udało mi się ją uspać. Wyjść z pokoju jednak nie mogłam ... od razu kwiliła przez sen.

      To są fakty, które w różny sposób można interpretować. Odpowiedź jednak nasuwa się również i taka, że człowiek ma w sobie jakiś pozazmysłowy "czytnik obecności" drugiej osoby. I dzięki niemu może odczytać bliskość Boga... to taka moja swobodna teza,która potrzebuje jeszcze dopracowania :)

      Usuń
    29. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    30. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    31. Zadałaś dość interesujące pytanie:

      "Czy mając ów "czytnik" można jednocześnie wyczuwać obecność jednych i brak obecności innych?"

      Nie wiem, ale wiem jedno. Aby czytnik karty kredytowej zadziałał prawidłowo trzeba być w odpowiedniej odległości od źródła, które ona czyta.

      Może więc trzeba się zastanowić na jaką odległość można się oddalić od Boga by móc Go w sobie doświadczać?

      Czy jest granica, której nie należy przekroczyć jeżeli chce się Boga usłyszeć i Go doświadczyć?

      Usuń
    32. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    33. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    34. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    35. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    36. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    37. Kasiu, piszesz:

      "Problem polega na tym, że mówimy o dwóch różnych rzeczach: o realiach i o domysłach (i to dość bezpodstawnych)."

      Ja nie mam tego problemu, gdyż rzeczywistość wiary przenika moją realną codzienność i nadaje jej głębszy sens. Poza tym w świetle Ewangelii łatwiej mi jest odnaleźć zagubione puzzle życiowej układanki i to doświadczenie jedności powoduje, że mam większy pokój w sobie.

      Usuń
    38. W Ewangeliach nie ma prawdy...

      Usuń
    39. To też tylko Twoja prawda ...

      Usuń
    40. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    41. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    42. Nie, Alicjo!
      Pisałam Ci o tym już kilkakrotnie.
      "O cokolwiek prosić mnie będziecie w imię moje, Ja to spełnię" - to nieprawda.
      "Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Albowiem każdy, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą" - to nieprawda.
      Dlaczego więc ufać pozostałym tekstom?

      Usuń
    43. I ponieważ pamiętam, co wówczas napisałaś, to od razu przypominam, co o tym sądzę. Ktoś, kto mówi: "Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi", nie wycofywałby się od razu, dodając: "pod warunkiem, że..." - i rzeczywiście tego nie robi. Jedynym warunkiem jest wiara. Równie doskonale wiesz, że się przez 47 lat nawierzyłam za wszystkie czasy, a prosiłam mało - dla siebie praktycznie w ogóle. Kiedy przyszła potrzeba i wszystkie siły skierowałam na bombardowanie nieba (i, jak wiesz, trwało to długo), to zweryfikowały się słowa z "Ewangelii". Jasno i w sposób nie pozostawiający miejsca na jakiekolwiek spekulacje okazało się, że są bajeczką dla grzecznych dzieci.

      Usuń
    44. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    45. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    46. Kasiu, pamiętam również z jakim przerażeniem czytałam Twój blog dotyczący ST i NT. Choć miłe jest mi Słowo Boże nie podjęłam żadnej poważnej rozmowy z powodu ducha w jakim go interpretowałaś. Podzieliłam się wówczas moją refleksją na ten temat. Zlikwidowałaś swój blog z własnej woli. Sama przeczuwałaś, że coś w nim nie tak.

      W tym samym duchu interpretujesz zacytowane tutaj słowa. Nie wchodzę w to.

      Usuń
    47. I jeszcze jedno...

      Napisałaś: "Jedynym warunkiem jest wiara."

      Jest to kłamstwo. To nie jedyny warunek!

      ***
      POKORA...

      100% wiarę bez pokory mają demony. Kłaniają się Bogu bo muszą i żyją w całkowitym oderwaniu od Boga.

      Usuń
    48. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    49. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    50. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  3. Hej alicjo - prśba znowu - gdyby udało ci sie przesłać kim jestem dla Ciebie Boże - żebym mogła uzupełnić. Poza tym może znasz jakiś fajny film który moglibyśmy obejrzeć z dziewczynami - myślałam o Dekalogu ale trochę to ciężkawe. Coś o Bogu ale tak optymistycznie, niezbyt ciężko, na wesoło???? pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń