niedziela, 3 kwietnia 2016

DO ZOBACZENIA SIOSTRO JASIU ...

Już mi Ciebie brakuje ... Doszłaś tam, gdzie my wszyscy zmierzamy ... Za wszelkie dobro niech Bóg Ci wynagrodzi ...



https://www.youtube.com/watch?v=AW-yZLq-sfw

***

Msza św. w intencji Siostry Jasi Śmigielskiej
https://soundcloud.com/gidle-sanktuarium/msza-sw-w-intencjo-siostry-jasi-smigielskiej

Nieoficjalna relacja z pogrzebu na cmentarzu
https://soundcloud.com/gidle-sanktuarium/nieoficjalna-czesc-pogrzebu-na-cmentarzu

58 komentarzy:

  1. Hej Alu. Domyślam się, że na pewno chciałabyś być na pogrzebie Jasi. Nam się cudem udało, choć ten Przemyśl to koniec świata dla mnie. Byliśmy z chłpcami i najstarszą córką, bo młodsza akurat tańczyła w Gdańsku na turnieju. Nie chciała wystawić koleżanek do wiatru, bo tańczyła układ w grupie i miała główną rolą. Wiem, że Ty mnie zrozumiesz(a inni może wezmą za wariatkę;) jeśli napiszę, że u s. Jasi to nawet na pogrzebie przyjemnie i wesoło. Pogoda była przepiękna. Każdy kto przesiedział całą zimę niemal sam, opiekując się dwoma małymi chłopcami w pieluchach od kataru do kataru itd, wie co znaczy pierwszy słoneczny dzień. A taki był właśnie dzień pogrzebu Jasi. Ktoś puścił nagranie z jej głosem, jak opowiada o pielgrzymce, były wesołe pieśni a rodzina ugościła nas pysznym obiadem, mimo że było nas około 50 niespodziewanych gości. Nawet Andrzej dał radę, choć po tym jak zadzwonił do mnie z informacją, że Jasia zmarła, myślałam, że się nie pozbiera. Jednym żartów rozbawił mnie do łez ale to taki żart sytuacyjny, nie dam rady go opisać Oczywiście bardzo smutno, że już jej nie ma ale radości z tego, że znało się taką osobę większa od smutku. Jakoś tak się czuło, że Wy wszyscy, którzy nie dojechaliście jesteście z nami Hej Alu :) kaja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dobrze rozumię Twoją relację z pogrzebu S. Jasi ... Tak umierają święci ...

      O moich spotkaniach z Nią zechcę tu pisać, aby dać świadectwo prawdzie, że Jezus żyje między ludźmi w sposób konkretny i piękny. Nie mogą te fakty pójść w zapomnienie ... one są potrzebne jak światło w ciemnym tunelu, w którym ludzie ranią się bez potrzeby ...

      Potrzebuję jednakże trochę czasu, by opisać niektóre wydarzenia, które wpłynęły na moje doświadczenie wiary.

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Witaj Samotna Wyspo, komentarze są tutaj ...

    http://www.doziemiobiecanej.pl/

    Mój post jest wyrazem mojej tęsknoty jak i znakiem nadziei na powtórne spotkanie z osobą, która na moim sercu odbiła swe ślady. O nich napiszę w swoim czasie ...

    Cieszę się, że jesteś. Dzisiaj w czasie mszy myślałam o Tobie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tak na marginesie ...

      Prosiłam dzisiaj Siostrę Jasię i Siostrę Judytkę o wsparcie z nieba dla Ciebie ... uśmiechnęłam się, gdy zobaczyłam Twój wpis :)

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Nie jest aż tak wyjątkowy mój blog, by to TUTAJ miało jakieś większe znaczenie.

      ***

      Wyjątkowa była Siostra Jasia, pełna wiary kobieta. Nie patrzyła na to, że wśród ludzi, którzy u niej bywali znajdowali się różni ludzie. Miała dom ciepły i otwarty dla każdego gościa. Płaciła za to wielką cenę ... ciągana przez ubeków, okradana przez "swoich", posądzana o hipokryzję przez ugrzecznionych ludzików, którzy nic nie rozumieli z tego, co oferowała. Przez jej dom przechodziło wielu ... bogatych i biednych, mądrych i głupich, szczęśliwych i nieszczęśliwych, uczonych i analfabetów. Mieszanka "wybuchowa", która dzięki Jezusowi Miłosiernemu zapaliła wielu do wspaniałych inicjatyw.

      Mogłabyś się wiele od niej nauczyć, gdybyś zmieniła swoje patrzenie na ludzi wokół siebie.

      ***

      Co do wsparcia z nieba ...

      Nie mnie dyskutować na temat Twoich odczuć. Wierzę, że z tamtej perspektywy widać wyraźniej co służy naszemu dobru.

      Fakt, że się pojawiłaś ucieszył mnie z różnych powodów. Jednym z nich jest zwykła ludzka tęsknota za osobą, która wrosła w moje serce.

      Usuń
    4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    5. Chyba jednak nie wiem o co chodzi. Jeżeli cokolwiek przychodzi mi do głowy to to,że Twoja podejrzliwość wobec ludzi wciąż ma tendencję wzrostową.

      Nie pisałam do Ciebie bo uznałam, że nie będę na siłę udowadniać, że moje intencje wobec Ciebie są szczere. Nie znaczy to jednak, że nie martwiłam się i nie byłam ciekawa co u Ciebie się dzieje.

      Usuń
    6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    8. To całkiem zrozumiałe, że może Ci się nie mieścić w głowie. Rozum nie ogarnia tego, co można doświadczyć przez wiarę.

      Życie Siostry Jasi też nie mieści się w kanonach rozsądkowego myślenia. O niej można już powiedzieć, że w swych wyborach dotrwała do końca. Spójrz na jej pogodną twarz. Jeżeli tak wyglądają szaleńcy to nie mam nic przeciwko temu, że ktoś uzna mnie za wariata wierzącego w urojenia.

      Usuń
    9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    10. Masz rację, nie znałaś tej pani więc skąd możesz wiedzieć o źródle jej radości.

      Ja miałam to szczęście, że poznałam ją będąc jeszcze nastolatką. Jechałam czasami kilometrami na drugi koniec Polski, by wejść do jej mieszkania w bloku na parterze. Nie mogłam się oprzeć wrażeniu, że ten DOM jest wyjątkowy. Na ścianie wisiał mały obrazek Jezusa Miłosiernego ... nie widziałam tam ... ani krokodyla, ani Różowego Jednorożca, ani Czajniczka Russela.

      Siostra Jasia była wyjątkowym gościem na moim weselu. Przyjechała z Przemyśla razem z księdzem Andrzejem Szpakiem. Jechali 440 kilometrów tłukąc się pociągami z przesiadkami by zdążyć na godzinę 14 - stą. O 19 - stej byli już w drodze powrotnej, bo Szpaku miał o godzinie 6 - stej rano wygłosić kazanie w swojej parafii. Na szczęście zdążył wywiązać się ze swojego kapłańskiego obowiązku.

      Ich gest MIŁOŚCI na trwale wrył się w moją pamięć. Taki nieziemski wysiłek nie podejmują miłośnicy krokodyli.

      Usuń
    11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    12. "CO Z TEGO? Jaki to ma związek ze mną?"

      Nie wiem...

      Wierzę Opatrzności, która widzi nasze życie ze wszystkich perspektyw i wie co z tych puzzli można dobrego zbudować. Może kiedyś zdradzi swoją tajemnicę...

      Usuń
    13. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    14. Twoja wiara w niewiarę jest zadziwiająca. Szkoda tylko, że wyzwala ona ironię ...

      Usuń
    15. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    16. Jesteś wolna.

      To Ty decydujesz z jakiego źródła czerpiesz swoją wiarę. Ja bym nie poszła drogą zgorzkniałą i dlatego, gdy tylko wpadam w rozczarowanie siłą woli odwracam się ku nadziei. Tacy ludzie jak Siostra Jasia dodają mi odwagi.

      Usuń
    17. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    18. Wierzysz, że Bóg Cię nie kocha i pozostawił samą sobie. Z tego przekonania bierze się wszystko inne ... tak to widzę.

      Usuń
    19. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    20. To kolejna Twoja prawda wiary ...

      Usuń
    21. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    22. Nazwanie Boga niebytem też nie zmieni stanu faktycznego...

      Realatywizm nie jest dobrym fundamentem do dialogu.

      Usuń
    23. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    24. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    25. Trzymam się życia, tak samo jak Ty. Inaczej jedynie interpretuję fakty, które go tworzą.

      Usuń
    26. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    27. Weryfikacja faktów i fikcji nastąpi dopiero po naszej śmierci. Do tego czasu idziemy drogą wiary. Różnimy się w tym ... w kogo, lub w co wierzymy.

      Usuń
    28. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    29. Patrząc na życie Siostry Jasi widzę, że niektóre fakty z jej życia nabierają głębszego kolorytu i pobudzają do refleksji. I o takiej weryfikacji mówię.

      To zaś co człowieka spotka po śmierci jest przedmiotem wiary, a nie wiedzy.

      Usuń
    30. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    31. Ciekawy fakt, który bardziej przypomina fikcję ...

      http://www.fronda.pl/a/niezwykly-cud-w-hiszpanii-pozar-spalil-wszystko-oprocz-figurki-matki-bozej-z-lourdes,55870.html

      Usuń
    32. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    33. "Pożyteczny cud"?

      Całkowicie nie rozumiesz w jakim celu Bóg czyni cuda i przez to wystawiasz Boga na próbę ... nie tędy droga ...

      Usuń
    34. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    35. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    36. A kto ci każe wierzyć w figurki, które jedynie znakiem/symbolem naszej wiary są, niczym więcej?

      Usuń
    37. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    38. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    39. Odpowiedzią na Twoje pytanie jest fragment ST - 2 Krl 5, 1–19

      ***

      Uzdrowienie z trądu syryjczyka Naamana...

      Naaman również miał własne wizje na temat cudownych uzdrowień dlatego polecenie proroka uznał za głupie i niedorzeczne. Miał jednak szczęście ... jego słudzy dobrze mu poradzili.

      Usuń
    40. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    41. Chcesz wyjaśnienie cudu bez wyjaśnienia Bożego Słowa? ...

      ZADANIEM CUDU JEST SKIEROWANIE UWAGI CZŁOWIEKA NA TO SŁOWO.

      Jeżeli to odrzucasz nie ma sensu ciągnąć tej dyskusji.

      Usuń
    42. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    43. Masz prawo tak myśleć. Nie znaczy to jednak, że masz rację.

      ***

      Moja wiara opiera się całkowicie na tym Słowie. Ono jest fundamentem i zawsze będę się do niego odnosić.

      Sama więc zdecyduj czy nasze rozmowy na temat wiary, cudów itd. mają jakiś sens. Jeżeli chodzi o mnie widzę go w perspektywie wiary w Boga, który nigdy się nie odwraca od człowieka.

      Usuń
    44. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    45. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  4. Alicjo, jestem ciekawa Siostry Jasi. Proszę, powiedz o niej "dwa słowa", np. jaka była, co było w niej wyjątkowego , jak chcesz ją zapamiętać itp. ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Mari

      Po pierwsze ...

      CHODZĄCA PROSTOTA stąpająca twardo po ziemi. Potrafiła wyrażać swoje niezadowolenie w taki sposób, że człowiekowi robiło się głupio. Nie było w tym jednak żadnego poniżania godności.

      Gdy znajdę trochę czasu powiem o konkretnych spotkaniach z nią, do usłyszenia więc :)

      Usuń
  5. SŁOWA ...

    Są takie, które ranią i smucą. Są też i takie, do których wraca się po latach. One pobudzają do głębszych refleksji.

    ***

    Doświadczam na sobie, że zapiski Siostry Jasi nabierają nowej mocy. Dlatego wklejam linki do nich. Może ktoś, tak jak ja, odczyta dla siebie "coś" co pomoże mu w codziennym życiu podnieść się z ziemi i spojrzeć z nadzieją w niebo.

    ***

    http://www.doziemiobiecanej.pl/notka/453/zapiski-siostry-jasi-1983-r-pielgrzymka-z-piekoszowa/

    Na tej pielgrzymce byłam od samego początku. Tam nawet natura była posłuszna Bogu, którego prosiliśmy o słońce, albo o deszcz.

    ***

    Inne pielgrzymki...

    http://www.doziemiobiecanej.pl/notka/53/zapiski-siostry-jasi-1979-r-1986-r/

    http://www.doziemiobiecanej.pl/notka/484/z-notatnika-siostry-jasi-cz-ii-gora-sw-anny-1984-r/

    http://www.doziemiobiecanej.pl/kategoria/146/1985-r-lichen/

    http://www.doziemiobiecanej.pl/kategoria/149/1986-r-szczyrk/

    http://www.doziemiobiecanej.pl/kategoria/150/1987-r-z-kazimierza-dolnego-nwisla/


    OdpowiedzUsuń
  6. Witaj!
    Otworzyłam pierwszy link i poczytałam. Porozglądam się pieszczą na stronie i poszukam czegoś dla siebie. ;)
    Ja chodzę na spotkania Odnowy w Duchu Świętym i to mi bardzo dużo daje, bo przy okazji "łykam" lektury o tematyce religijnej, które wreszcie pięknie tłumaczą zagadnienia naszej wiary.
    Bardzo lubię tu do Ciebie zaglądać, bo prosto i mądrze prawisz. Wiele tematów przyciągnęło moją uwagę i skłoniło do rozmyślań. Jedno nie ulega wątpliwości, że wiara to wybór.
    Pozdrawiam serdecżnie ;)


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację ... WIARA TO WYBÓR ... Nigdy sama nie przychodzi, ani też sama nie odchodzi. Cały czas trzeba się o nią troszczyć.

      Usuń
    2. Tak, potem ... według wiary naszej się stanie. A wiem, że się dzieje w życiu sporo dobrego, jeśli ktoś prosi, oddaje Bogu siebie /swoje problemy i ufa Mu , że będzie już dobrze. Wiem, bo znajomi ludzie też mówią o uzdrowieniu z bólu ,z nieuleczalnych chorób, z traum czy o uwolnieniu od uzależnień różnego rodzaju, o odmianie życia na lepsze. Wiara to otwarcie serca na miłość, czyli coś, czego często nie dali nam najbliżsi, więc nie mamy jej w stopniu niezbędnym dla siebie ani dla innych. Wiara to też otwarcie się na moc, na działanie Ducha Świętego, na przyjęcie łask Bożych. Brak wiary czy jej niedostatek to tak, jakby samo zło chciało nas dla siebie zatrzymać, żebyśmy nie mogli doznawać w życiu codziennym tego, co dobre, tego co nas poprowadzi lepiej niż cokolwiek czy ktokolwiek. Wiara to poddanie się, to poprosi zaufanie. Trudno ludziom, którzy zostali poranieni przez najbliższych,np. przez ojca czy matkę zaufać Bogu czy Maryi, choć to właśnie oni najbardziej potrzebują wsparcia, siły na dalsze życie i szczególnej troski i prowadzenia dla siebie i własnych rodzin.
      Co Ty na to, Alicjo ?


      Usuń
    3. DOBRZE ... to nie to samo co łatwo i bez bólu.

      Czasem rzeczywiście ten ból mija, znam wiele takich przypadków. Sama również tego doświadczyłam. Niemniej jednak nasze ziemskie życie nosi piętno śmierci i każdy z nas spotka się z nią wcześniej, czy później. Jej oddech jest w każdym naszym smutku I o tym nie można zapominać.

      Wiara otwiera naszą świadomość na Bożą rzeczywistość. Jej namiastkę możemy doświadczyć już teraz; wśród ludzi i dzięki ludziom, którzy uwierzyli Bogu.

      Wiara jest sprawą DECYZJI. Jest ona bardzo trudna do podjęcia z powodu braku pokory wobec prawdy o naszej ograniczoności.

      Usuń
    4. Mari, naszą rozmowę na temat wiary przenoszę do nowego postu by nie burzyć pewnego porządku. Gdy zaś będę miała potrzebę napisania coś nowego o Siostrze Jasi umieszczę mój komentarz w tym miejscu jej poświęconym.

      Usuń