poniedziałek, 2 maja 2016

POROZMAWIAJMY O MIŁOŚCI ...

Wczoraj byłam w sanktuarium św. Józefa w Prudniku Lesie. Miejsce szczególne ... pachnące Bogiem. Ten "zapach" znam od dzieciństwa. Gdy było "coś"  ważnego do przemyślenia nie było lepszego miejsca do spotkania z Bogiem. Nigdy nie odeszłam z niczym... i to poczytuję sobie za łaskę, za którą wdzięczna jestem Panu Bogu.



ZAPACH MIŁOŚCI ...

Nie umię go opisać. On po prostu unosi się nad miejscem internowania Prymasa Stefana Wyszyńskiego.  Stojąc przy grocie Lourdes ma się wrażenie, że czas się zatrzymał, aby można było podumać nieco o Panu Bogu, sensie życia, wierze i tęsknocie za MIŁOŚCIĄ.


***

Co łatwiej powiedzieć ... "wierzę w Boga", czy "wierzę w Miłość"? 

Wczoraj zadałam sobie konkretne pytania ... Komu łatwiej odmówić ... Bogu, czy Miłości? Mam już swoje pierwsze przemyślenia, ale są one jeszcze w wielkiej rozsypce. Może ktoś pomoże mi ją nieco poukładać w całość?


202 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Co łatwiej powiedzieć ... "wierzę w Boga", czy "wierzę w Miłość"?

      ***

      Będąc w klasztorku pytanie to brzmiało mi w sercu jak śpiew ptaków podczas mszy. Zrozumiałam, że wielu określa Boga trochę inaczej niż Miłość ...

      Za Miłością każdy z nas tęskni, szczególnie za taką, o której pisze św. Paweł w pierwszym liście do Koryntian... "nigdy nie ustaje, wszystko wybaczy, nie unosi się pychą, wszystko przetrzyma ..." Kto nie chce być tak bezwarunkowo kochany? Chyba nie ma takiego człowieka. Piszę "chyba", bo człowiek nie może na tej ziemi być 100% pewny, nawet w tej materii. Mam jednak wrażenie, że z takim pragnieniem bycia kochanym urodził się każdy z nas.

      ***

      MATRYCA MIŁOŚCI ...

      "Na swój obraz i podobieństwo Bóg stworzył człowieka". Może tu chodzi właśnie o to pragnienie bycia kochanym. Może dzięki niemu człowiek ma szansę znaleźć Boga we WŁASNYM sercu?

      W cudzym można Go już nie zobaczyć i wcale nie dlatego, że Go tam nie ma. On tam JEST, ale ukryty pod warstwą ludzkich niemożności.

      Usuń
  2. O miłości Jezusa do nas i miłości ludzkiej, o różnicy między nimi, o otwieraniu się na Jezusa i na łaskę Bożą pokazuje filmik na youtube. com pt.
    CARVER ALAN AMES - świadectwo życia
    To autor książki "Oczami Jezusa", o której wcześniej wspomniałem.

    Polecam, bo prosto, żeby nie powiedzieć jest. " łopatologicznie" tłumaczy on owo zagadnienie miłości.

    Pozdrawiam serdecznie ☺

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Witaj Samotna Wyspo

    Nie mam wątpliwości co do istnienia MIŁOŚCI OSOBOWEJ, KTÓRĄ JEST BÓG. A Jemu można odmówić wiele.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. "odmówić miłości" ...

      Miłość czasami bardzo cierpi i szuka współczucia. Człowiek niechętnie w takich momentach współcierpi razem z nią. Dlatego odmawia i nie idzie dalej ... poza własne rozumienie miłości, którą pragnie widzieć jedynie w różowych kolorach.

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    4. Mówiłam, że wierzę w Boga - w OSOBOWĄ MIŁOŚĆ. I jako taka jest zdolna m.in. do współczucia, miłosierdzia itd. Spełnia się, gdy się daje bezinteresownie drugiej osobie.

      Ta MIŁOŚĆ tworzy doskonałą relację między Ojcem, Synem i Duchem Świętym. Zaprasza także do tej relacji człowieka. Nie jest on doskonały dlatego i jego relacja do niej jest pełna niepotrzebnych gestów, które zadają ból.

      Często mówisz, że Bóg nie jest Miłością, bo zadaje ból. Zapominasz jednak, że rożne są rodzaje bólów, które człowiek doświadcza. Trzeba się go nauczyć właściwie odczytywać, by nie pakować wszystkiego do jednego wora.

      "Ból rodzenia" daje nowe życie ... I o tym życiu, zrodzonym z MIŁOŚCI pragnę tu rozmawiać.

      Usuń
    5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    6. Masz rację, rozgraniczyłam na dwie sprawy. I zrobiłam to całkowicie świadomie. Bo tak właśnie robią ludzie - szukają Boga poza Miłością. I w tym zobaczyłam źródło ludzkiej niewiary.

      Dlatego...

      Tęsknota za Miłością jest tym punktem wyjścia. Ma ją w sobie każdy człowiek na ziemi niezależnie od światopoglądu.

      Moje pytanie było prowokacyjne. Zadałam go celowo by ewentualną rozmowę skierować właśnie w tym kierunku. Jak zwykle ... trafiłaś w dziesiątkę.

      Ty dzielisz się swoją niewiarą; ja zaś słabą i wciąż poszukującą wiarą. Tajemnicza to relacja, ale nie ukrywam ... bardzo się cieszę z Twojej obecności. :)))

      Usuń
    7. "Co do życia, bardzo często nie jest zrodzone z miłości, a z instynktu, z trwania w wymuszonym związku, z gwałtu, z przypadku, z nieodpowiedzialności."

      To smutna prawda o ludzkiej egzystencji, która wcale nie musi taka być. Wybór jednak zależy od wolnej woli człowieka, który zamiast iść drogą Miłości idzie drogą nafaszerowaną egoizmem.

      Usuń
    8. ...i aby uprzedzić pewne niepotrzebne myśli.

      Kobieta zgwałcona jest ofiarą gwałciciela, który nie liczy się z jej wolą. Jej pragnienie miłości dla niego nic nie znaczy.

      Usuń
    9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    10. W jakiego Boga wierzę?

      Bardzo dobre pytanie. Dzisiaj jednak na nie nie odpowiem, zbyt zmęczona jestem. A poza tym przyjechał właśnie syn z dziewczyną i im pragnę poświęcić teraz czas. Miłej nocki :)

      Usuń
    11. "Wierzę w Boga Ojca Wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi, ..."

      - WSZECHMOGĄCEGO, tzn. tego, który jest w mocy przeprowadzić mnie bezpiecznie przez życie naznaczone cierpieniem.

      "... i w Jezusa Chrystusa, Syna Jego Jedynego, Pana naszego, który się począł z Ducha świętego, narodził się z Maryi Panny, umęczon pod Ponckim Piłatem, ukrzyżowan, umarł i pogrzebion, zstąpił do piekieł, trzeciego dnia zmartwychwstał, wstąpił na niebiosa, siedzi po prawicy Boga Ojca Wszechmogącego, stamtąd przyjdzie sądzić żywych i umarłych."

      - Wierzę w Jezusa, który będąc Bogiem poddał się woli człowieka, by w ten sposób objawić swoją Miłość względem niego. Niepojęta to dla mnie tajemnica bezwarunkowości. Tak samo kocha gwałciciela, jak i jego ofiary. Tej prawdy o MIŁOŚCI człowiek nie potrafi
      przyjąć bez wewnętrznego buntu; chyba, że zda sobie sprawę z tego, że sam nie jest doskonały - a to wymaga POKORY, o której kiedyś rozmawiałyśmy.

      Tak samo też wymierza sprawiedliwość, według czynów jakie człowiek popełnia wobec drugiego człowieka. Nie jest prawdą to, co powiedziałaś o Bogu,jako tym, "który jednych wolę szanuje, drugich mając gdzieś". Gwałciciel poniesie zasłużoną karę, a kobieta znajdzie pocieszenie. Czy tu na ziemi??? - tego nie wiem. Wszystko będzie zależało, na jakich ludzi trafi. Wieczność jednak nie ominie nikogo. Tam dokończy się dzieło MIŁOŚCI, MIŁOSIERDZIA i SPRAWIEDLIWOŚCI.

      "Wierzę w Ducha Świętego,..."

      - Napisałaś: "Już to raz chyba kiedyś pisałam, ale powtórzę: gdyby istniał jakikolwiek bóg i chciałby, żebyśmy w niego wierzyli, postarałby się o to."

      No właśnie, postarał się, zesłał Ducha Świętego! Nie każdy jednak korzysta z Jego pomocy. Zapomina się, że Tajemnica Pięćdziesiątnicy nadal trwa w Kościele, który chce się zepchnąć jedynie w szufladki ludzkich słabości.

      [wierzę]- "w święty Kościół powszechny, świętych obcowanie, grzechów odpuszczenie, ciała zmartwychwstanie, żywot wieczny. Amen."

      Usuń
    12. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    13. Wierzę w Boga... lecz nie w tego, o którym Ty piszesz i na którego wylewasz swoje żale. Zbudowałaś sobie bożka i zrobiłaś z niego kozła ofiarnego. Dziwny to sposób na rozładowanie napięcia, który jest w Tobie. Wybrałaś tę drogę ... Twoja sprawa. Żal mi jednak Ciebie, bo z odrobiną pokory mogłabyś zaczerpnąć odpoczynku w tym trudnym życiu. A tak brniesz ze swoim gniewem coraz dalej, w totalną ciemność. Smutny to dla mnie widok.

      O polskim sądownictwie też mam wyrobione zdanie. Przez jego nieudolność doznaliśmy wiele cierpienia. Na szczęście nad każdym sądem ludzkim jest sąd Boży, i to właśnie w nim moje pocieszenie.

      Usuń
    14. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    15. Pewności 100% w wierze nie mam, gdyż jej brak wpisany jest w doświadczenie wiary. Wiem jednak, że owocami Ducha Bożego m.in. są:

      - miłość,
      - radość,
      - pokój,
      - cierpliwość,
      - uprzejmość,
      - dobroć,
      - wierność,
      - łagodność,
      - opanowanie (List do Galatów 5, 22-23).

      Dzięki nim ciężkie życie staje się nieco lżejsze, a rany zadane przez drugiego człowieka pomału się zabliźniają. I to jest konkret, którego doświadczam w swoim życiu i widzę go też w doświadczeniach tych, którzy postawili Boga na pierwszym miejscu. To, że Ty tego nie widzisz jest owocem niewiary, którą pielęgnujesz w sobie.

      Usuń
    16. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    17. W moim życiu jest również wiele cierpienia. Nie zabija ono jednak we mnie sensu istnienia. Dzięki wierze odnajduję pokój w sobie, który pozwala mi spojrzeć z nadzieją w jutro i się nie załamać pod ciężarem trudu, jaki ostatnio spada na mnie i moją rodzinę.

      Naturalne procesy podsycane łaską Bożą ... to mój sposób na życie.

      Usuń
    18. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    19. Masz rację ... mam kochającego męża i szczęśliwy związek. I odkąd pamiętam modlimy się za siebie, byśmy sprostali MIŁOŚCI, którą sobie obiecaliśmy na ślubnym kobiercu. Po 31 latach wiem ile Bogu zawdzięczamy w tej materii, a ile sobie. Same dobre chęci nie wystarczą by miłość małżeńska mogła się rozwijać we właściwym kierunku. Potrzeba wsparcia z nieba, aby nie zgubić tego, co spowodowało, że chcieliśmy być ze sobą do końca naszego życia.

      PS

      Po doświadczeniu kilku naszych znajomych widzę, że powrót do Boga i modlitwa za współmałżonka ma ogromne znaczenie w odbudowaniu relacji małżeńskich. Potrzeba jednak czasu i cierpliwości, wiary i zaufania.

      Usuń
    20. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    21. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    22. Pewnie, że są takie małżeństwa, o których piszesz. I wcale mnie to nie dziwi. O Miłość każdego dnia trzeba zawalczyć. Nie jest ona dana na zawsze, lecz ZADANA na całe życie, by ją pielęgnować i o nią się troszczyć. Stąd kryzysy małżeńskie, porażki itp. I nie w tym rzecz, że one są - bo to jest normalne. Można jednak z nich wychodzić na różne sposoby. W moim przypadku droga wiary jest najodpowiedniejszym. I dlatego o nim piszę.

      O skuteczności modlitwy również się przekonałam na własnej skórze. Mówienie jednak Tobie o tym jest bezcelowe gdyż nie potrafisz przyjąć, że ktoś może myśleć inaczej od Ciebie. Od razu atakujesz i zarzucasz oszustwo.

      Usuń
    23. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    24. Masz rację, nikogo nie zmusi się do kochania. Prawdziwa miłość szanuje wolność człowieka i z tego powodu sama naraża się na odrzucenie.

      Czy można kochać bez pomocy Boga?

      Zapewne można; pytanie jednak pozostaje o zasięg tej miłości. Czy potrafi rozlać się na innych, poza krąg osób najbliższych?

      Są tacy, którym obojętny jest los obcych im ludzi. Jest im wygodnie z tym co mają. Mnie jednak to nie wystarcza.

      Moje pragnienie miłowania jest nienasycone. Wiem, że tak kochać nie potrafię. Dlatego uczepiłam się Boga, który mnie tej miłości uczy każdego dnia, m.in. w małżeństwie. Ta boska nauka nie zawsze jest łatwa i przyjemna. Człowiek to uparte stworzenie ...

      Usuń
    25. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    26. ... nie musi.

      "Pragnienie kochania ludzi"...

      Ono jest, albo go nie ma. Zasięg oddziaływania tej miłości może być jednak bardzo różny. Nie wszyscy muszą kochać miliardy. Dobrze by jednak było, aby człowiek miał doświadczenie kochania i bycia kochanym. I byłoby to możliwe, gdyby każdy człowiek tę miłość wokół siebie rozlewał bezwarunkowo.

      ***

      "Szczerze mówiąc, nienaturalny dla nas dzisiaj, archaiczno-biblijny język, jakim się posługujesz ("pragnienie miłowania") czyni Twoją wypowiedź bardziej sztucznym frazesem absolwentki teologii niż szczerą."

      Jakoś nie mam ochoty przekonywać Cię do mojej szczerości. Myśl o moich intencjach jak chcesz.

      A tak z ręką na sercu ...

      Żal mi "bandziorów, dewiantów i innych szumowin". Jak się urodzili nie byli tacy. Stali się takimi z różnych powodów. Może jednym z nich było to, że w pewnym momencie życia na ich drodze nie stanął człowiek o kochającym sercu?

      Usuń
    27. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    28. ... "Ale żeby rozlewać miłość wokół bezwarunkowo?"

      Bezwarunkowo, to nie oznacza wcale głupio! Piszę z wykrzyknikiem, bo mam wrażenie, że tak odczytujesz moją myśl.

      Masz 100% rację, że każdy musi odpowiadać za swoje czyny i za złe powinien być ukarany sprawiedliwie. Miłość nie może mijać się ani z prawdą, ani ze sprawiedliwością.

      Problem jednak w tym, że ludzka sprawiedliwość nie jest doskonała. Widzi jedynie wierzchołek góry lodowej. Tak naprawdę wiele czynników składa się na to kim człowiek się staje i jakich wyborów dokonuje. Nie jesteśmy ich wszystkich ogarnąć i właściwie podsumować. Dlatego daleka jestem od postawienia 100% diagnozy o wartości danego człowieka. Co wcale jednak nie oznacza, że jego czyn nie mogę osądzić w oparciu o istniejące normy etyczne i społeczne.

      Czy Miłość ma granice?

      Owszem, ma. Stawia ją człowiek, który ją odrzuca. Wówczas Ona cierpi, gdyż jej naturalną potrzebą jest dawanie siebie innym.

      ***

      "... jako katechetka chyba powinnaś jednak być wiarygodna, aby być skuteczna. I nie myślę tu o dzieciach, które uczysz, bo wiadomo, że im można każdy kit wcisnąć."

      Co do dzieci to się mylisz. Nawet te najmniejsze nie kupią kitu. Szybko wyczują, gdy katecheta ma Boga jedynie na ustach, a nie w sercu. Są bardziej wrażliwsze na tym punkcie od dorosłych.

      A jeżeli chodzi o skuteczność...

      Od skuteczności jest Duch Święty. Moim zadaniem jest jedynie siać ziarno Słowa, modlić się za tych, do których je kieruję oraz tak żyć, by zaświadczyć, że droga wiary jest możliwa do przejścia pomimo trudności.

      Usuń
    29. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    30. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    31. Mówiłam już o moim pojmowaniu Miłości pisane przez duże"M" więc nie ma potrzeby się powtarzać. Natomiast parę słów na temat skuteczności Ducha Świętego może się przydać.

      Raz przychodzi On w lekkim powiewie, aby za chwilę uderzyć mocą huraganu. Nie umiem przewidzieć czasu, w którym się pojawi. Mogę się jedynie modlić o to, byś potrafiła rozpoznać Jego działanie w swoim życiu.

      Usuń
    32. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    33. Nie jest to dla mnie strata czasu... :)

      Usuń
    34. Mahatma Gandhi powiedział ...

      "Modlitwa uratowała mi życie. Bez modlitwy długo byłbym bez wiary. Ocaliła mnie od rozpaczy."

      Całkowicie podzielam jego myśl. Odchodząc od modlitwy wchodzi się coraz głębiej w rozpacz. Jeżeli nie chce się w niej trwać drogą wyjścia jest właśnie modlitwa, w której Bóg daje swoje natchnienia.

      Samotna Wyspo, jeżeli nie chcesz pogrążać się w próżnię coraz bardziej proponuję powrót do modlitwy. Wiem, że ta moja prośba natrafi na opór, może nawet rozgniewa. Ale ... jeżeli jest prawdą to, że jeszcze tęsknisz za pokojem duszy to nie ma innej drogi powrotu do tego stanu.

      Usuń
    35. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    36. Pamiętam nasz spór o ostatnie słowo modlitwy. Może właśnie ono jest kluczem do uzyskania wewnętrznego pokoju serca? Jak nie spróbujesz, nie będziesz wiedziała, która z nas mniej się myli.

      ***

      AMEN ... NIECH SIĘ STANIE ZGODNIE Z TWOJĄ WOLĄ PANIE.

      Usuń
    37. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    38. Dobra myśl, jak mantrę ...

      ***

      Czy też setki razy godziłaś się na scenariusz z nieba, czy też podrzucałaś swojego gotowca?

      Usuń
    39. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    40. Predestynacja ("przeznaczyć z góry") – to koncepcja religijna, która mnie nie interesuje z podstawowej przyczyny. Sugeruje całkowity brak woli u człowieka, a ja tę wolną wolę bardzo sobie cenię.

      BIBLIA ...

      Uczniowie poprosili Jezusa, aby nauczył ich się modlić. Widać mieli podobne problemy z jej skutecznością jak my. W odpowiedzi otrzymali "Ojcze nasz", której fragment zacytuję: (Mt 6.10) - "Niech przyjdzie królestwo Twoje; niech Twoja wola spełnia się na ziemi, tak jak i w niebie." Nie masz więc racji, gdy mówisz: "Warunków, które stawiasz Ty, Biblia nie stawia."

      ***

      O zaniku pamięci i logicznym myśleniu...

      Ciągle zastanawia mnie jedna sprawa. Dlaczego, pomimo tak wielkiej mojej ułomności, nadal chcesz ze mną rozmawiać? Lubisz się spierać z głupcami? Czy też co innego Tobą kieruje?

      Usuń
    41. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    42. Nie chcę się z Tobą spierać. Cenię sobie rozmowy z Tobą i nigdy mi nie przyszło na myśl, by Cię odpychać. Zawsze się cieszę, gdy się pojawiasz i tęsknię, gdy dłużej Cię nie ma. Jest mi jednak przykro, że w porywie gniewu wyrzucasz mi brak logiki i amnezję. Owszem ... i jedno i drugie nie jest mi obce, ale czasami w Twoich ustach pewne słowa brzmią jak sarkazm, który nie ścieka po mnie jak woda po kaczce. I dlatego zapytałam o powody.

      ***

      "O cokolwiek prosić mnie będziecie w imię moje..."

      Wierzę w prawdziwość tych słów. Nie wiem jednak, czy to, o co prosisz pomoże Ci wejść do królestwa Bożego. A to jest priorytetem naszych próśb kierowanych ku Bogu. Poza tym ... na wypełnienie obietnicy Bóg ma czas do końca naszej doczesności. Nie przeczytałam nigdzie, że spełnienie naszych oczekiwań musi być w czasie określonym przez człowieka.

      Usuń
    43. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    44. "teraz, potem" ...

      To wyłącznie Twoja projekcja na szczęście. Małe dziecko też chciałoby "tu i teraz" nie bacząc na to, że do pewnych spraw musi dojrzeć. Widzę to bardzo dobrze po Natalce i Wojtusiu.

      Nawet drzewa owocowe tą prawdą są naznaczone i dlatego nie zerwiesz jabłka zimą, przynajmniej w naszej strefie klimatycznej.

      Wobec Boga jesteśmy takimi dziećmi. Często zdaje się nam, że wiemy lepiej. A jak On nie da nam czegoś od razu obrażamy się i pokazujemy język.

      ***

      Trzeba uwierzyć Miłości, że chce dla nas dobra.

      Usuń
    45. Zapomniałam dopisać ...

      U Boga nie ma lepszych, czy gorszych próśb. Są jedynie takie, które pomagają lub szkodzą człowiekowi wejść w żywą relację z Bogiem.

      Usuń
    46. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    47. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    48. Mówisz, że jak na "załączonym przykładzie"? Więc mamy problem. Mój przykład bowiem jest inny. I chociaż uznajesz go za fałszywy trop to dla mnie relacja z Bogiem jest bardzo istotna. Nie jest ona doskonała, ale staram się jej nie zerwać. Mam bowiem świadomość, że bez niej byłabym jedynie zgorzkniałą babą.

      ***

      "Gdy człowiek o coś prosi, to chyba nie o to, czego nie chce, ale o to, czego mu potrzeba. To chyba logiczne i naturalne, co?"

      Nooo, logiczne ... Nie wiem, czy widziałaś narkomana na odtruwaniu organizmu z toksyn, tzw. głodach. Cierpi tak, że żal patrzeć. Trzeba mieć mocne nerwy, by z litości do człowieka nie podać mu działki, która na chwilę złagodzi cierpienie.

      Pytanie ... czy taki narkoman chce się wyleczyć do końca, czy jedynie przedłużyć swoją wegetację?

      Usuń
    49. Trochę mniej poważnie ...

      ***

      Humor Ojców Pustyni

      Pewien niedawno nawrócony młodzieniec pyta starca,
      Abba, to teraz całkiem będę musiał wyrzec się świata?

      Nie bój się, odparł starzec. Jeśli twoje życie będzie naprawdę chrześcijańskie, to świat natychmiast wyrzeknie się ciebie.

      Usuń
    50. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    51. Z tą winą narkomana, czy alkoholika bywa różnie, ale ja nie o tym chciałam powiedzieć. Nie mnie też osądzać, czy jesteś winna czy nie. Wiem jednak, że człowiek nie zawsze wie co dla niego jest dobre. Dlatego nasze modlitwy nie zawsze mogą być wysłuchane według naszych oczekiwań.

      ***

      Dobre relacje w małżeństwie ...

      Z mojego punktu widzenia na dobrą relację pracują obie strony. Idealnie jest, gdy mąż i żona wkładają tyle samo wysiłku. Wiemy jednak, że tak nie ma bo nikt nie jest ideałem.

      Doskonałą Miłością jest Bóg i dlatego małżonkowie winni z Niego czerpać siły do pracy nie tyle nad małżonkiem co nad SOBĄ. Gdy pojmie się tę prostą zasadę małżeństwo będzie się rozwijać w oparciu o wykładnię Miłości opisanej w Piśmie św.

      Masz rację, jestem szczęśliwa w małżeństwie. Mam kochającego męża, dzieci i wnuki. Nie byłoby jednak tego, gdybyśmy nasze konflikty nie rozwiązywali razem z Bogiem. I o tym cały czas chcę Ci powiedzieć.

      Usuń
    52. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    53. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    54. Każda z nas dzieli się swoim życiem. Jak widać można je na rożny sposób przeżywać i interpretować. Czasem się zastanawiam na ile te nasze rozmowy wpłyną na nasze wybory. Czy wniosą w nas radość, pomimo gorących emocji jakie nam często towarzyszą. Dziwny nasz dialog, ale nie ukrywam ... dobrze mi z Tobą :)


      Usuń
    55. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    56. "Znając Twój tok myślenia mogę podejrzewać, że wietrzysz w tym jakieś "zlecenie z góry" dla Ciebie, np. sprowadzić mnie na dobrą drogę dowolną metodą - modlitwą, dyskusją, dobrym przykładem itp."

      "Zlecenie z góry..."

      Masz rację, zwietrzyłam. Dzięki Tobie odkrywam, że daleko mi do "wzorcowej katoliczki"... ani wzorcowa modlitwa, ani świetlany przykład, ani merytoryczna dyskusja... Zadajesz ciekawe pytania, z których ja korzystam weryfikując swoją wiarę. I o dziwo, mam wrażenie, że dzięki Tobie moja miłość do Boga staje się coraz silniejsza.

      Już dawno przestałam myśleć w kategoriach chęci "sprowadzenia Ciebie na dobrą drogę". Zależy mi na Twoim szczęściu, ale nie na uszczęśliwianiu na siłę. To Ty wybierasz drogę, którą chcesz iść. I ja w Twoją wolność nie mam zamiaru w żaden sposób ingerować.

      Jeżeli się za Ciebie modlę, to nie o to, byś wróciła do Kościoła lecz abyś w tym miejscu, gdzie jesteś znalazła siłę do życia.

      Jeżeli z Tobą dyskutuję, to nie w celu przekonania Cię do mojego spojrzenia na życie. Ciekawa jestem Twojego odczuwania, przeżywania itp. Tak jesteśmy inne, że rozmowa z Tobą to wycieczka w kosmos, a ja lubię takie podróże.

      Jeżeli wspominam o doświadczeniu wiary to nie dlatego, by zabłysnąć swoim katolicyzmem. Robię to z wdzięczności za łaskę, dzięki której moje życie jest takie jakie jest. Nie chcę, aby w eter szły jedynie słowa typu ..."boga nie ma". Dla mnie On JEST bez względu na to, czy ktoś w niego wierzy, czy nie.

      Usuń
    57. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    58. Zaglądam tu po jakimś pół roku a Ty dalej Nie leczysz tej depresji? Niedobrze. Tobie potrzebny dobry psychiatra i wydaje mi się, że autorka bloga również zdaje sobie z tego sprawę ale z jakiegoś powodu ciągnie ten kompletnie bezsensowny dialog.

      Usuń
    59. Do Anonima ...

      Na depresję najlepszym lekarstwem jest Miłość, która wchodzi w żywą relację z każdym, bez względu na jego słabości. Czasem wystarczy wysłuchać, by człowiekowi było nieco lżej. Niekiedy potrzeba pomocy specjalisty.

      "bezsensowny dialog" ...

      Mnie on dużo daje; oby jedynie nie zaszkodził Samotnej Wyspie. Mam nadzieję, że Bóg przerwie te rozmowy, gdy będą szły w niewłaściwym kierunku i którejś z nas będzie zatruwał życie.

      A tak z ciekawości ...

      Dlaczego uważasz, że dialog ten jest "kompletnie bezsensowny"? Co niezdrowego widzisz w jego prowadzeniu. Może Twoje spojrzenie z boku jest tu potrzebne, by spojrzeć szerzej na to zjawisko?

      Usuń
    60. Do Samotnej Wyspy

      "naturalny proces psychologiczny, jakiś rodzaj samoobrony."

      Każdy człowiek nosi w sobie lęk przed śmiercią. I nie ma znaczenia, czy jest on wierzący czy nie. I nie problem w tym lęku siedzi lecz w sposobie radzenia sobie z nim. A owocem tego "radzenia sobie" jest chęć do życia.

      Droga wiary to mój sposób na wychodzeniu z niego. Dla mnie sprawdzona, bo skuteczna. Śmierć już o wiele mniej mnie paraliżuje niż dawniej. Mogłam się o tym przekonać będąc przy łóżku konającego ojca, matki, teściowej, babci i kilku jeszcze osób.

      Usuń
    61. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    62. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    63. Potwierdza jedynie to, że wiara w Jezusa Zmartwychwstałego wyzwala mnie z lęku. Zawsze o tym pisałam, więc to żadne dla mnie odkrycie.

      Mogę za Tobą powiedzieć - "Mnie śmierć ani nie paraliżuje, ani nie przeraża. Owszem, wydaje się dobrodziejstwem, jeśli się cierpi." Dodam jedynie, że za ścianą śmierci jest jeszcze dla mnie COŚ, za czym już teraz tęsknię.

      PS

      Koncert ... może kiedyś się na nim spotkamy. Nie wiem, czy pamiętasz, ale i ja pisałam o swoim marzeniu śpiewania i grania na chwałę Bożą. W tej materii dużo już się dokonało, ale napiszę o tym kiedy indziej. Mam wirusowe zapalenie spojówek i trudno mi klepać w klawiaturę.

      Szkoda, że rezygnujesz z kolejnej rzeczy, która Ci kiedyś przynosiła tyle radości. Nie potrafię zrozumieć Twoich wyborów, które wprowadzają Cię w kolejną pustkę. Przypomina mi to trochę samookaleczanie własnej duszy; wiesz, że będzie bolało, a jednak brniesz dalej w tym kierunku. Nie chcesz coś z tym zrobić? Może jednak ubierz się szybko i maszeruj tam, gdzie kiedyś czułaś, że żyjesz.

      Usuń
    64. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    65. A jaki jest Twój świat?

      Usuń
    66. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    67. Mój świat ...

      Bardzo podobny jest do Twojego... przyroda, książki, zwierzęta, muzyka, wspomnienia. Potem ten, który nieco uwiera. I ludzi dookoła jest mnóstwo, a między nimi ci, których usiłuję akceptować. Nie jest on jednak taki sam. Nie mam do niego nienawiści, jedynie czasem doświadczam wielkiego smutku z powodu niegodziwości, którą widzę i jestem wobec niej bezradna. No i ta szarpanina chyba nieco mniejsza bo w coraz mniejszych rzeczach widzę głębszy sens, który zawdzięczam Panu Bogu.

      Usuń
    68. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    69. Masz rację, niby taki sam, a jednak całkowicie inny. Mój się nie kończy na śmierci.

      Usuń
    70. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    71. Pożyjemy, zobaczymy... Nie wszystko oko mędrca zobaczyć potrafi.

      Usuń
    72. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    73. Byli tacy, co widzieli, ale kto im da wiarę?

      Mędrzec powie, że nie mieści się to w jego logicznych schematach. Głupiec zaś nie podejmie wysiłku, by w znakach Go rozpoznać.

      Usuń
    74. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    75. Myślę, że się mylisz. Wiarygodność mierzona ludzką miarą nie jest pozbawiona błędów. To nie matematyka.

      Poza tym ...

      WIARA ma to do siebie,że wychodzi poza prawa natury. Umysł, który chce wszystko badać i mierzyć nie wejdzie w sferę duchowego poznania, którą się doświadcza wpierw sercem, a dopiero potem umysłem.

      Usuń
    76. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    77. Powód jest jeden ... POKÓJ SERCA WŚRÓD BURZY.

      Z wiarą jest tak, że bez doświadczenia bliskiej relacji z Bogiem w sercu nie ma mowy o dobrym rozeznaniu umysłu, który blokuje się na sacrum.

      Pragnienie POKOJU musi pokonać lęk o to, że wyjdzie się na głupka we własnych oczach.

      Punktem zahaczenia jest wspomnienie takich chwil. Miałaś ich sporo w okresie dzieciństwa. Potem też były, np. podczas koncertów uwielbienia. Nikt jednak nie zmusi Cię do skorzystania z nich. To musi być Twój wolny wybór.

      Jedyny warunek, który człowiek musi spełnić to pokora, o której próbowałyśmy rozmawiać z mizernym skutkiem.

      Usuń
    78. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    79. Wiem, że pragniesz pokoju. Masz w sobie jednak jakąś blokadę, która nie pozwala Tobie oderwać się od rzeczywistości, w której obecnie się znajdujesz.

      Ona jest, nie zaprzeczam. Nie jest jednak tą jedyną, w której musimy żyć.

      Usuń
    80. I jeszcze jedno. Pokój, o którym piszę jest długotrwały. Wiem to z własnego doświadczenia. Owszem, są chwile niepokoju, ale to właśnie one dość szybko znikają.

      Usuń
    81. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    82. Czy Ty siebie słyszysz ? Iść do psychiatry, aby wrócić do stanu niepokoju? Czy w ten sposób człowiek ma uszczęśliwiać siebie i innych?

      Dopóki nie zagrażam innym wolę być wariatem. Lepszy to dla mnie stan, bo pozwala żyć w zwariowanym świecie w miarę normalnie.

      Piszesz ...

      "Rzeczywistość, w której żyjemy, jest wszystkim, co chcemy i czego nie chcemy. Nic innego poza nią nie ma."

      Możesz sobie w to wierzyć tak długo jak chcesz. Bylebyś z tą prawdą była szczęśliwa... tego Ci życzę z całego serca.

      Usuń
    83. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    84. Może tak zabrzmiało, ale ani na sekundę nie odebrałam Twojej wypowiedzi jak atak na moją osobę :)

      Usuń
    85. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    86. Bo tak jest ... "wolę być wariatem". Chcę żyć w świecie, w którym MIŁOŚĆ jest stawiana na pierwszym miejscu. I nie obchodzi mnie to, że są tacy, którzy przestali wierzyć, że jest to w ogóle możliwe. Na moje szczęście tych "wariatów" jest trochę na ziemi. Mogę więc moje pragnienie wprowadzać w czyn. Nie jest to łatwe zadanie, ale malutkimi kroczkami da się iść pod prąd wątpiącym w MIŁOŚĆ.

      ***

      Bo czym jest ta dzisiejsza rzeczywistość, która chce wszystko mierzyć, ważyć i wkładać w szufladki? To zbiór definicji często pozbawionych logiki. A wystarczy prześledzić nieco historię filozofii, by zobaczyć, że na przestrzeni wieków one stale się zmieniają.

      Usuń
    87. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    88. "Pojęcia", nawet te najprostsze mają po kilka znaczeń. Nie potrafiłaś, albo nie chciałaś odczytać sensu mojej wypowiedzi.

      O definicje też nie mam ochoty się spierać. Wystarczy mi przykład z "wariatem". Nawet on jest określany na różne sposoby.

      "Wariat" to m.in osoba, która działa bezsensownie. I tak właśnie mnie postrzegasz. Ja jednak widzę sens swojej wiary i Twoja ocena mojego stanu zdrowia psychicznego tego nie zmieni. I właśnie to miałam na myśli pisząc "wolę być wariatem" ... może powinnam dopisać - w Twoich oczach. Nie wiem jednak, czy to by coś zmieniło. Dla Ciebie istnieje jedynie jedna prawda na temat rzeczywistości, w której żyjemy. Inne światopoglądy wsadzasz w świat bajek i komiksów.

      Usuń
    89. "Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu"
      Saint Exupeiry

      Usuń
    90. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    91. Znałam fantastyczną siostrę zakonną - filozof z wykształcenia, która była chodzącą książką teologiczną najczęściej pism Św. Tomasza z Akwinu - zapomniała raz opuścić wzniesioną do nieba rękę, gdy mnie / w Laskach pod W- wą/odprowadziła do autobusu -: jakże była RZECZYWISTA gdy na nią patrzyłam odjeżdżając - człowiek z sercem na dłoni - ofiarowanym Bogu i mnie człowiekowi. Gdybym miała sąsiadkę która dużo czyta - chętnie posłuchałabym co ma do powiedzenia - nie musiałaby mówić do siebie! To byłaby RZECZYWISTOŚĆ.
      Gdybym miała sąsiada którego pochłania poezja, a zakupy sprawiają trudność - poleciłabym mu wspaniały mały sklepik do którego chętnie chodzę, gdzie można znaleźć prawie wszystko, tzw. "szwarc mydło i powidło", a pani uprzejmie przypomina czego jeszcze zapomniałam kupić, albo nawet sama pakuje do torby, bo wie ze tego potrzebuję. To jest RZECZYWISTOŚĆ.
      Gdyby ktoś z moich znajomych doznał wielkiego wstrząsu psychicznego z powodu dotyku Szatana, próbowałabym tej skrzywdzonej osobie wskazać miejsce - środowisko, gdzie można odczuć coś w rodzaju dotyku Boga, który leczy z najgorszej traumy i dla Którego to ma wielkie znaczenie czy ktoś żyje pod wpływem Złego, czy otwiera się na Uzdrawiającą Miłość Jego Serca! ...Bóg, Samotna Wyspo, w niesamowity sposób niweczy samotność ! ...

      Usuń
    92. Czasem to, co tak wyraźnie widzimy i krytykujemy w życiu innych, jest podpowiedzią o problemach nas samych.

      Usuń
    93. Samotna Wyspo ... myślę o Tobie i nie obchodzi mnie to, że w tak wielu sprawach się rozmijamy, GŁOWA DO GÓRY!!!

      Usuń
    94. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    95. Tak napisałam na mailu do Samotnej Wyspy:

      "Kasiu, martwię się o Ciebie. Głupotą było spierać się o znaczenie pojęć. Sory, że za nią poszłam, pozdrawiam - alicja"

      Uznała, że powinnam to napisać na blogu. Chyba miała rację. Nie wiedziałam jeszcze, że usunęła swoje posty. Szkoda, że tak się stało. Będę za Nią tęsknić.

      Usuń
    96. Alicjo, ... Kiedyś dowiedziałam się / akurat od protestantów, którzy w czasie komuny przemycali do Polski Biblie - i ...to katolickie - Tysiąclecia/-, tak więc dowiedziałam się, że:

      "zmartwienie to grzech" !!!

      ... Myślę, że tylko tak mogę okazać Ci chrześcijańską miłość w tej trudnej sytuacji - przekazując Ci te natchnione słowa - jakby napisane na odwrotnej stronie obrazu, który Jezus kazał namalować Siostrze Faustynie - z napisem: "Jezu ufam Tobie".

      Usuń
    97. Witaj Saro

      W czasie komuny nie tylko protestanci przemycali Biblię. Robili to też nasi pielgrzymkowi przyjaciele nie bacząc na nic. Kierunek był nieco inny ... z Polski do Czech.

      ***

      ZMARTWIENIE ...

      To, które prowadzi do rozpaczy zapewne jest grzechem prowadzącym do utraty zaufania w miłość Bożą. Pamiętać jednak trzeba, że grzech musi być całkowicie świadomy i dobrowolny. Choroba często tę świadomość i dobrowolność wypiera. I wtedy nie ma mowy o grzechu.

      Są też i takie zmartwienia, które wynikają z troski o drugiego człowieka. Często są one modlitwą pokropioną łzami.


      PS

      Dopiero wróciłam z zielonej szkoły stąd moja spóźniona odpowiedź. Nad morzem było przepięknie :)

      Usuń
    98. No, to dobranoc Alicji! Słowo na dobranoc: https://www.youtube.com/watch?v=_ULMz62-F5A

      Usuń
  5. https://www.youtube.com/watch?v=aMSTW65wjS8

    OdpowiedzUsuń
  6. DOBRA NOWINA MIŁOŚCI: https://www.youtube.com/watch?v=AzvBJFcw2lc

    OdpowiedzUsuń
  7. Skarżył się Jezus do mnie tymi słowami: Nieufność dusz rozdziera wnętrzności Moje. / Dzienniczek Św. Siostry Faustyny /

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Saro

      Dobrze, że przytoczyłaś ten fragment z Dzienniczka. Skarga Jezusa w obecnych czasach jeszcze bardziej by się wzmogła. Oj ta nieufność człowieka ...

      Usuń
    2. O tej wierze - zawierzeniu - Pan Jezus uczy przez S. Faustynę, ...pewnie wiele masz do powiedzenia o tym, znasz może lepiej s. Faustynę, tzn. Jezusa jakiego nam pokazała, a i ... wiara rodzi się ze słuchania Słowa Bożego - gdy to Słowo przekazujemy i przyjmujemy...

      Usuń
    3. Gdy zdawałam egzaminy wstępne na teologię wiedziałam już na jaki temat chcę pisać pracę magisterską. Udało mi się ten plan zrealizować. Tekstem źródłowym mojej pracy był właśnie Dzienniczek s. Faustyny. Gdy się przebrnie przez jej prosty i archaiczny język można się wiele nauczyć o miłosiernej Miłości Boga do człowieka.

      Usuń
  8. Skądś to wiem Alicjo /pewnie z ziemiobiecanej/, że to Twoja specjalność, dlatego oczekuję więcej - tzn. abyś coś jak Ci się nasunie w Duchu Św. tutaj nam przekazywała z S.Faustyny. Z góry dziękuję !!! ...może wiesz w kt. msc. w Dz. jest o krępowaniu rąk Jezusowi - nieufnością? ... Mnie jest bliska od 35 lat S. Faustyna , bo na początku mojego nawracania się jakaś Siostra mi podsunęła fragmenty Dzienniczka, które potem musiałam ukrywać przed duchowieństwem !!!, gdyż wtedy jeszcze Orędzie o Miłosierdziu było zakazane ...Potem , kiedyś gdy odwiedziłam moją dawną parafię , proboszcz wyznał humorystycznie: "Przeszedłem na Twoja wiarę !" i zawieszał - obrazy Jezusa Miłosiernego. No, to czekam Alicjo na coś z Faustyny - co Cię najbardziej porusza - ?

    OdpowiedzUsuń
  9. O! Faustyna jak najbardziej na czasie Odnowa w Duchu Św. na błoniach Jasnogórskich w Częstochowie rozprowadza Dzienniczek Św.S. Faustyny! Dzisiaj Czuwanie: http://www.odnowa.org/?p=1863
    Na tej stronie trzeba kliknąć w adres pod znaczkiem z gołąbkiem - trwa transmisja ...potem pewnie będzie na stałe na youtube.

    OdpowiedzUsuń
  10. Inny adres w razie kłopotów: https://www.youtube.com/user/TvOdnowa

    OdpowiedzUsuń
  11. Samotna Wyspa jest hitowa! Fascynuje mnie ile uwagi i czasu poświęca Osobie, która w jej przekonaniu nie istnieje. Lubię czasem tu zajrzeć i się upewnić, że wszytko jest po staremu ;). Pozdrawiam Ciebie Alicjo i Wyspę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Saro, Ciebie oczywiście też!

      Usuń
    2. Dzięki za pozdrowienia :)

      Usuń
    3. Dzięki Najserdeczniejsze, choć nie mam pojęcia kim jesteś, jednak raduję się w Obecności Tej Osoby, która Widzi i Słyszy! wszystko i jest Zapewnieniem - Gwarancją, że Prawda się nie zmienia!
      Tak się składa, że to co chcę tutaj od dłuższego czasu powiedzieć, a nawet już jakoś próbowałam na temat WYSŁUCHANEJ MODLITWY znalazłam dzisiaj - jak w prezencie na DZIEŃ DZIECKA napisane przez kogoś mądrzejszego, oto co znalazłam:

      "O cokolwiek prosić będziecie w Imię Moje, to uczynię, aby Ojciec był otoczony chwałą w Synu. O cokolwiek prosić Mnie będziecie w Imię Moje, Ja to spełnię (J 14,13-14).

      Oto słowa Chrystusa skierowane do Apostołów w Wieczerniku. Tu Chrystus wyraźnie podkreśla: O cokolwiek, a więc o wszystko.

      Jeżeli modlitwa jest w Imię Chrystusa, zawsze jest wysłuchana tak, jak chce proszący. Jedynym warunkiem skuteczności tej modlitwy jest to, aby została zaniesiona do Boga Ojca w imię Jezusa.

      Co to znaczy w imię Jezusa? Trzeba pamiętać, że słowa te zostały powiedziane w Wieczerniku. Jest to ostatni akt, którym Chrystus uczy Apostołów chrześcijańskiej modlitwy, ostatnie godziny Jego życia.

      To jest już po objawieniu Apostołom przyjaźni i po ogłoszeniu nowego przykazania, przykazania miłości wzajemnej. Stąd też słowa w imię moje należy rozumieć jako znak przyjaźni z Chrystusem, to znaczy w imię przyjaźni, która mnie łączy z Chrystusem.
      Modlitwa w tej sytuacji staje się aktem miłości, wielkiej miłości i jest zaniesiona do Ojca nie tylko przeze mnie, ale razem z Chrystusem, a więc proszę ja i prosi Chrystus, i dlatego Ojciec nie może odmówić. Możemy obecnie zrozumieć, dlaczego Chrystus modlitwę w imię moje uznał za warunek skuteczności: ponieważ miłość do Chrystusa dokonuje selekcji wśród próśb.
      Istnieje olbrzymia ilość próśb, których nie można przedstawić Ojcu w imię przyjaźni łączącej mnie z Chrystusem. Miłość doskonale wie, o co wypada prosić, a o co nie wypada. Przyjaźń z Chrystusem dokonuje selekcji i ona nigdy nie wyjdzie z prośbą, która mogłaby wystawić na szwank miłość, przyjaźń, jaka łączy człowieka z Jezusem. Ponieważ jest to prośba w imię miłości i przyjaźni, Ojciec zawsze ją spełni, gdyż z kolei spełnienie tej prośby jest objawieniem miłości Ojca wobec Syna i nas. Ojciec czeka na taką prośbę; czeka, ponieważ może objawić swoją miłość. Chrystus powiada:

      Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa Moje w was, poproście, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni. Ojciec mój przez to będzie uwielbiony, że owoc obfity przyniesiecie i staniecie się moimi uczniami (J 15,7-8).

      Bardzo znamienne słowa. Jezus mówi, że dopiero w tej modlitwie w imię Jego człowiek staje się w pełni Jego uczniem. Staje bowiem przed Ojcem razem z Nim, jako przyjaciel. Modlitwa miłości przemienia człowieka.

      Św. Jan od Krzyża uważa, że „modlitwa to dostosowanie swojej woli do woli Boga". To jest właśnie miłość. Miłość wchodzi w pragnienia osoby, którą się kocha. Dlatego pragnienia Chrystusa zanoszone do Ojca zawsze spotykają się z odpowiedzią."

      http://www.opoka.org.pl/biblioteka/M/MR/staniek_konferencje-06.html




      Usuń
    4. Saro, dziękuję za to, że piszesz o Wysłuchanej Modlitwie, bo akurat ostatnio na ten temat dużo myślałam. Autor Dotyku Boga , który na YouTube umieszcza swoje filmy na temat nauczania i świadectw uzdrowienia, sugeruje, że dobrze jest też w modlitwie używać zdań zaczerpniętych z Pisma Świętego. Co ty na to?
      Pozdrawiam Cię

      Usuń
    5. Mari, ależ oczywiście!, gdyż jest To Słowo przez które powstał świat, Słowo Boże nigdy się nie starzeje i wciąż stwarza nową - Bożą Rzeczywistość, której Zło, ani negacja Boga nie przemoże. Bóg jest Wszechmocny i Dobry! i Uzdrawia z dotyków Złego. ...Zapoznam się chętnie w wolniejszej chwili z "dotykiem Boga" na youtubie. ... Któż jak Bóg!

      Usuń
    6. Masz rację Saro. Bożej rzeczywistości nie zniszczy żadna negacja Boga.

      Ostatnio widzę na mszy świętej mojego dawnego ucznia. Swoją negację topił w morzu alkoholu tak, że żal było na niego patrzeć. Przeżył głębokie nawrócenie, którego nie potrafią zrozumieć jego koledzy od kieliszka. Gdy wchodzi do baru witają go pogardliwymi tekstami i wyzywają od wariatów. Ten jedynie się do nich uśmiecha, nie odpowiada na zaczepki i spokojnie je posiłek popijając czystą wodą.

      Gdybym nie widziała na własne oczy nie uwierzyłabym, że ten chłopak jest w stanie opanować tak swoje emocje. Bo to jeden z tych, którzy nie marnowali okazji do zadymy.

      Mari ... CUDA NADAL TRWAJĄ, nie mam żadnych wątpliwości. Za tego młodzieńca modliło się wiele osób.

      Usuń
    7. Powiedziałabym raczej: Racja ma rację! Nie wiem po co ktoś jeszcze w 21 wieku uprawia ateizację, przecież już dawno za to nie płacą i z mody też wyszła, ale niech tam - niech tez posłuży do wywyższenie Imienia Jezus. Serce Jezusa - Zmiłuj się ...Niech będzie Bóg uwielbiony w każdym nawróceniu, które zawsze jest Jego dziełem!
      "Nawróć nas Boże , a do Ciebie wrócimy" /Lm.5,21./
      ...Znałam Śp. pewnego Bożego i b. twórczego człowieka, który mawiał: "Wszystko co sobie sam wymyśliłem leży w gruzach, ale to co Bóg wymyślił rośnie i kwitnie!"
      Hej Alicjo! i Wszystkim Wszystkiego Najlepszego w Wigilię Uroczystości Serca Jezusa!!!

      Usuń
    8. "Obietnice Jezusa Chrystusa dane za pośrednictwem św. Małgorzaty Marii Alacoque Tym, którzy czcić będą Moje Serce Najświętsze:

      Dam im wszystkie łaski potrzebne w ich stanie.
      Zgoda i pokój będą panowały w ich rodzinach.
      Będę sam ich pociechą we wszystkich smutkach i utrapieniach życia.
      Będę ich ucieczką najbezpieczniejszą w życiu, a szczególnie w godzinę śmierci.
      Błogosławić będę wszystkim ich zamiarom i sprawom.
      Grzesznicy znajdą w Mym Sercu źródło i całe morze niewyczerpanego nigdy miłosierdzia.
      Dusze oziębłe staną się gorliwymi.
      Dusze gorliwe szybko dostąpią wielkiej doskonałości.
      Zleję obfite błogosławieństwo na te domy, w których obraz Serca Mego Boskiego będzie zawieszony i czczony.
      Kapłanom dam moc zmiękczania serc najzatwardzialszych.
      Imiona osób, które rozpowszechniać będą nabożeństwo do Mego Boskiego Serca, będą w nim zapisane i na zawsze w nim pozostaną.
      Przystępującym przez 9 z rzędu pierwszych piątków miesiąca do Komunii Świętej dam łaskę pokuty ostatecznej, że nie umrą w stanie niełaski ani bez sakramentów świętych, a to Serce Moje stanie się dla nich ucieczką w godzinę śmierci."

      Usuń
    9. To zdaje się szansa dla nas wszystkich.

      Usuń
  12. To dziwne.
    Anonimy wystawiają zaocznie diagnozy, nie mając do tego ani uprawnień, ani przesłanek i wysyłają do psychiatry trzeźwo i racjonalnie myślące osoby. Jednocześnie nie uważają za potrzebujących psychiatry tych, którzy wierzą w istnienie czegoś, czego nie ma. Zapewne są równie pobłażliwi dla wierzących w krasnoludki, Ozyrysa i Wielkiego Mzimu. To dopiero ewenement!
    Drugi, a może ten sam anonim, mądrzy się na temat Wyspy, ale sam czytać nie umie. Gdyby umiał, to zauważyłby zapewne, że Wyspa poświęca czas gospodyni tego blogu, a nie komuś, kto nie istnieje. Osobą dzielącą swój czas między normalne życie a czemuś, co nie istnieje, jest Alicja, ale tego żaden anonim nie śmie zauważyć. Dlaczego? Dlatego, że miłosiernie tuli do łona wszelkie trolli i innych nieudaczników, którzy potrafią tylko anonimowo kopać słabych. A to jest woda na ich młyn, bo mogą się tutaj do woli pastwić nad innymi, pompując w ten sposób swoje mizerne ego. Miłosierdzie Alicji wszakże, jak jest to dziś bardzo w modzie, kończy się na tych, którzy są silniejsi. Słabszych już nie obejmuje. Wyspo, czy pamiętasz, żeby Alicja stanęła w Twojej obronie choć raz? Czy przypominasz sobie, żeby podjęła walkę z w takiej sytuacji?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Frau Be :)

      Dziękuję za diagnozę. Mam nadzieję, że masz odpowiednie uprawnienia i przesłanki ku temu, by wypowiadać się rzetelnie na mój temat. Nie tak jak te paskudne anonimy, trolle i inni nieudacznicy, którzy potrafią tylko anonimowo kopać słabych.

      A co do podjęcia walki ...

      Masz rację, nie podjęłam jej i nie chcę jej prowadzić z NIKIM. To mój wybór! Ponoć wariaci tak mają, ale któż ich zrozumie?

      Usuń
    2. Tu tym razem inny Anonim.
      Z mojego punktu widzenia Alicja jest kuszona i piętnowana przez SW i FB.
      Mam nieco inne poglądy niż Alicja i inną osobowość, nie prowadziłabym dialogu z tymi osobami. Wydawać by się mogło, że ludzie dzielą się na zwolenników PO i PIS. W rzeczywistości dzielą się na tych, którzy kochają Boga i czują się od Niego zależni (bez względu na wyznanie)oraz tych, którzy mniej lub bardziej świadomie Mu ubliżają. Nie chce im się zgłębiać nauki Jezusa i się do niej z pokorą dostosować. Rozwijają w nienaturalny sposób swój rozum, jak kulturysta mięśnie, by błyszczeć inteligencją, a zaniedbują rozwijanie swojego ducha, który stanowi o prawdziwej wartości człowieka. I na nic powodzie, błyskawice i inne kataklizmy, które mają ludzi ostrzec przed dalszym podążaniem w kierunku przeciwnym do duchowości, czyli materializmu. Wyśmiewają i szydzą z ludzi, którym udało się w życiu poszerzyć swoja percepcję, czuja i czasem widza więcej.
      Krasnoludki istnieją, i nie tylko w bajkach. Istnieją również inne istoty - elfy, gnomy, rusałki, istoty żywiołów, ale aby mieć z nimi kontakt, trzeba zmienić stare oprogramowanie.
      Wysyłanie do psychiatry kogoś, komu spadły łuski z oczu i dostrzega subtelniejszą rzeczywistość? Maryja w dzisiejszych czasach po zwiastowaniu anioła z pewnością by była oddelegowana na intensywne leczenie.
      Bardzo podoba mi się wpis Sary - najpierw trzeba się zbliżyć do Jezusa, by prosić Ojca w Jego imieniu.
      Pozdrawiam wszystkie szlachetne osoby.

      Usuń
    3. Witaj:)

      ... "najpierw trzeba się zbliżyć do Jezusa, by prosić Ojca w Jego imieniu".

      Sara to napisała dużo wcześniej, ale dopiero po Twoim komentarzu zdanie to poruszyło moje serce na dobre.

      Przytulić się do Jezusa cierpiącego to trudna sztuka. Pójść za Nim to nic innego, jak stawić czoła tym, którzy podejmują walkę o dobro innymi środkami niż MIŁOŚĆ.

      Szaleństwo ...

      Nie dziwota, że chrześcijan chcą zamknąć w wariatkowie. Nasza natura i doczesna rzeczywistość przeciwstawia się takiemu sposobowi na życie.

      Usuń
    4. O na Wielkiego Mzimu, Frau oberleutnant, myślałam, że jesteś inteligentniejsza.
      Żeby napierdalanka była skuteczna, trzeba być wiarygodnym.

      Z jaką wiarą przyjmować Twoje słowa, skoro dla czytelników tego bloga też jesteś tylko anonimem? Jesteś kolejnym anonimowym wpisem na tym forum i nadanie sobie nicka w niczym tego nie zmienia. Twoje diagnozy są anonimowe, są zaoczne, a idąc dalej tokiem Twojego myślenia - również nieprawne.

      Ty również na temat Wyspy się mądrzysz, jakbyś czytać nie umiała. Zwracałam Ci na to uwagę wiele miesięcy temu, gdy po raz pierwszy wpisałam się tu jako Kabotynka z Koziej Dupy. Czepiasz się Alicji, chociaż Samotna Wyspa, w obronie której tutaj rzekomo występujesz, wyraźnie Cię prosiła, żebyś tego nie robiła. Gdybyś umiała czytać, wiedziałabyś, że te dwie kobiety łączy ze sobą więź, o której mówiły i mówią wprost - lubią się. Zwyczajnie, po ludzku się lubią i chociaż się na siebie zżymają, irytują wzajemnie, a nawet sobie dokuczają, nadal czują tę sympatię. Jak ta ich pisanina się skończy, czy w ogóle się skończy, nie Tobie wyrokować. Mimo Twoich usilnych starań, a nawet mimo licznych zapewnień rzeczonej, że nic tu po niej - Samotna Wyspa nadal przychodzi porozmawiać z Alicją. Jak trzeba, wydziera mordę na tę czy inną nieodpowiadającą jej osobę. Moim zdaniem, broni się całkiem nieźle. Umiesz to przyjąć na klatę?

      Na koniec mała uwaga na temat pastwienia się nad słabszymi i pompowania ego. Przypomnij sobie, słodka Frau, jak potraktowałaś swoją koleżankę, która Ci podpadła jakąś pierdołą (jak widzisz, jestem czytelniczką nie tylko bloga Alicji). To co zrobiłaś, to co zrobili Twoi wierni poddani (z wyjątkiem używającego rozumu Lesliego), którzy przecież doskonale wiedzieli, że nie ma mowy o "hipotetycznej" sytuacji, było tak ohydne, że prawie się porzygałam. Przypomnij sobie nie mniej ohydny wpis na temat kumpelki, która nie oddała Ci kilku pożyczonych złotych. Jakby dać w mordę dziecku za to, że nie pamięta, co było na obiad w przedszkolu. No patrz, wleciało mi z głowy, jak to się nazywa...

      To tyle.

      PS Byłabym zapomniała - Sieg heil!!!

      Usuń
    5. Alicjo, nadal nie zamierzam nadawać sobie oficjalnego nicka, a faktycznie - dużo tu anonimów (nawet, ho-ho, krasnoludki się pojawiły), dlatego żeby nie robić dodatkowego zamieszania, ilekroć cokolwiek napiszę (o ile jeszcze napiszę), będę się podpisywać jako Kabotynka.

      Usuń
    6. A ja powinnam się podpisywać "Nie zaprzeczająca istnieniu krasnoludków"?
      No bo jak można z całą pewnością zaprzeczyć istnieniu czego, tylko dlatego, że się samemu tego nie widziało?

      Usuń
    7. A ja nie wierzę, że Frau Be istnieje. Ale jeśli ktokolwiek wierzy w jej istnienie, to bardzo proszę, mnie to w niczym nie przeszkadza J

      Niedowiarek

      Usuń
    8. Ja natomiast wątpię w istnienie Samotnej Wyspy,bo nigdy jej nie widziałam, ale nie nie byłabym taka zarozumiała, żeby twierdzić, że na pewno jej nie ma.

      Usuń
    9. Może spróbuj się pomodlić do SW. Jeśli modlitwa zostanie wysłuchana, znaczy, że SW istnieje. Jeśli nie - jest tylko wytworem wyobraźni. Daj koniecznie znać jak poszło.
      Niedowiarek

      Usuń
    10. Do Alicji.
      Wyspa ma rację, mylisz pojęcia. Ja Ci nie stawiam diagnozy, nie wypowiadam się w imieniu fachowca. Piszę jedynie o tym, co tu widzę. A widzę, jakiego dokonujesz wyboru i nawet specjalnie się nie dziwię, że akurat takiego. W końcu jesteś katechetką, prowadzisz blog o tematyce religijnej i nie byłoby dobrze, gdybyś pokalała swój wizerunek cnotliwej katoliczki. Wszak można upuścić krwi bliźniemu cudzymi rękami, tak, aby swoich nie pobrudzić. Nie dokopiesz Wyspie sama, ale pozwolisz, żeby zrobili to za Ciebie inni. To nic, że ona sobie nie życzyła czepiania się na tym blogu przez kogo bądź. Ważne jest, żeby okazać miłość anonimom i trollom. Wizerunek zachowany, a poza tym one stoją po tej samej stronie barykady. Możesz być z siebie zadowolona. "Zapach miłości" z śródtytułu Twojej notki trąci odorem zgnilizny.

      Usuń
    11. Do anonima z 2 czerwca, godz. 23.23.

      Jak można ubliżyć komuś, kogo w ogóle nie ma? Ale miło mi, że mnie aż tak doceniasz, przypisując mi bycie diabłem-kusicielem i ponadnaturalny rozum. Niestety, z bólem serca muszę przyznać, że ani nie mam rogów i kopyt, ani nie jestem cyborgiem (a szkoda, chętnie dałabym sobie zasilić konto np. Nagrodą Nobla). Nie ja (oczywiście) zaczynałam z wysyłaniem ludzi do psychiatry, ale za to ja (oczywiście!) za to zbieram. Owszem, trzeba przyznać, że to bardzo spójne z ogólną linią tego blogu.

      Usuń
    12. Do Niedowiarka.

      Pecha masz, człowieczku, ponieważ akurat ja poznałam Wyspę osobiście i utrzymuję z nią stały kontakt, w tym osobisty. Tak się złożyło. Jest jednak dobra wiadomość: lata mi to koło gwizdka, w co ty wierzysz i w co nie wierzysz. Podobnie Wyspie, zwłaszcza teraz, kiedy ma naprawdę poważniejsze zmartwienia.

      Usuń
    13. Ten pech naprawdę mnie przeraził! Ale całe szczęście moje słowa dotyczące własnej niewiary, nie dotyczyły istnienia SW. I tak groźba ciążącego nade mną pecha została zażegnana. Ufff! Ale za to pogłębia się moja niewiara w istnienie Frau Be.
      Niedowiarek

      Usuń
    14. Do anonima z 3 czerwca, godz. 10.26

      Nie wiem, przed kim chcesz się popisać, ale znów ci nie wyszło, bo za mało wiesz. O wiele za mało! I nawet tego, co przeczytasz na moim blogu, nie jesteś w stanie przeczytać poprawnie ani przekazać prawdziwie. Przede wszystkim tamta osoba nie była żadną moją "kumpelką", tylko obcą osobą z Internetu, której zaufałam i która to wykorzystała. Oczywiście, to jej zaleta, nieprawdaż? Rzygaj do woli, jeśli lubisz, mnie to nie przeszkadza - nawet chętnie ci potowarzyszę, bo na moralność Kalego mam uczulenie.
      Co do Wyspy, to akurat ja mogę się na jej temat mądrzyć. Wiem o niej najwięcej z was wszystkich, również o jej preferencjach. Znamy się od kilku miesięcy osobiście i utrzymujemy kontakt praktycznie bez przerwy. Jeśli życzysz sobie potwierdzenia, zapytaj ją o to. A gdyby nie chciała się do ciebie odezwać, to zapewne zwierzyła się z tego Alicji - jej pytaj i śpij spokojnie, nie martwiąc się o moją klatę.
      "Czepiam się Alicji". No to co? Wolno się czepiać tylko Wyspy i mnie?
      Nie podzielam twoich faszystowskich fascynacji, zatem wybacz, że zakończę bez pożegnania.

      Usuń
    15. Do Niedowiarka z 13.05
      Nie przejmuj się, słoneczko. Ponieważ Frau Be nie istnieje, to twoja niewiara w nią jej nie zaszkodzi. Za to możesz spokojnie odmówić do niej różaniec. Pa!

      Usuń
    16. "Ponieważ Frau Be nie istnieje, to twoja niewiara w nią jej nie zaszkodzi." A więc jednak nie istnieje... Niezły numer! A jakiś żartowniś co jakiś czas przekonuje, że jest inaczej.
      Niedowiarek

      Usuń
    17. Kusicieli na świecie jest mnóstwo. Z pewnością jest nim każdy, kto nie jest z Jezusem w przyjaźni.

      cytat: "Kto nie jest ze mną, jest przeciwko mnie".
      Dwubiegunowość świata, dzień i noc, światło i ciemność, prawda i fałsz, miłość i nienawiść, zbawienie i zatracenie. A my pędzimy raz w jednym, raz w drugim kierunku.

      Usuń
  13. Pozwolę sobie na małe sprostowanie , nie widziałam, nie słyszałam i nie czytałam o krasnoludkach i elfach w żadnych historycznych opracowaniach przeszłości, ani w teraźniejszych doniesieniach - jedynie w bajkach; natomiast o Jezusie i chrześcijanach to już dość dawno pisali nawet poganie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tymi krasnoludkami też jakoś mi nie po drodze...

      Usuń
    2. Trudno będzie usłyszeć o istotach natury niewidzialnych dla większości ludzi w historycznych opracowaniach. Tak samo o aniołach.
      A że o Jezusie można - nic dziwnego, bo wcielił się w materialne, ludzkie ciało.
      Są narody, które dużo piszą o elfach, w czasach kiedy rozum nie miał takiej przewagi nad duchem, prości ludzie je widzieli. Tak, jak pasterze aniołów, nie fizycznym, ale bardziej subtelnym wzrokiem duszy.

      Usuń
    3. Dodam - wzrok fizyczny może widzieć tylko materię. Po śmierci ciała dusza ma postrzeganie świata pozagrobowego. Niektórym ludziom jest dane rozwinąć to widzenie jeszcze podczas życia w ciele z krwi i kości.
      Taką możliwość otrzymał Tomasz, żeby się przekonać, że pomimo śmierci fizycznej Jezus nadal żyje.

      Usuń
    4. Jezus Zmartwychwstały posiada Ciało nie tylko duchowe - niewidzialne - anielskie, ale Uwielbione, a co to oznacza dał lekcję nie tylko dając się zobaczyć normalnym fizycznym wzrokiem, przechodząc przez zamknięte drzwi, dotknąć rękami, ale i spożywając pieczone rybki, a potem na oczach Uczniów Wstępując do nieba.

      Usuń
    5. Saro, nie mieszaj gatunków stworzenia. Aniołowie maja ciało anielskie, a Jezus po odrzuceniu ciała fizycznego ma ciało BOSKIE.
      Ludzie mają ciało fizyczne, eteryczne, astralne, mentalne i duchowe. Ludzie są duchowi z pochodzenia, a Bóg jest Boski.
      Boskość w stworzeniu stoi wyżej niż duchowość. Stwórca stoi wyżej, niż stworzenie, chociaż ożywia je swoją siłą.

      Usuń
    6. Sam widzisz Anonimie, że zajmowanie się zamiast Posłaniem Jezusa na świat z Miłości Ojca - jakimiś widami-niewidami nie służy Miłości. Za to Prawdzie ma służyć przypominanie nauczania chrześcijańskiego.
      ...Ty wtrącając jakieś okultystyczne 'odkrycia' przez nikogo nie udowodnione, a odrzucone przez Kościół jako zwiedzenia, a nawet opętania - wystawiasz Naukę Jezusa i Jego Osobę na pośmiewisko!

      Chrześcijański Jezus nie odrzucił ciała fizycznego, Jezus wraz z Przenajświętszym Ciałem został Uwielbiony przez Ojca, co zapowiedział Przemieniając się na Górze Tabor, potem modląc się Modlitwą Arcykapłańską:
      "A teraz Ty, Ojcze, otocz Mnie u siebie tą chwałą, którą miałem u Ciebie pierwej, zanim świat powstał."/J.17,5/

      I w Jednym Ciele, a nie w jakimś innym /po odrzuceniu dawnego/ - Jezus Zmartwychwstał i Wstąpił do nieba. Do czegóż miałyby Mu służyć "krasnoludki" i te śmieszne 'cielesne' zwidy !

      Usuń
    7. Saro, przerwałaś mi przygotowanie obiadu.
      Materia ma swoje prawa, które stworzył nie kto inny, jak sam Bóg.
      Kocham Boga i nie tylko w Niego wierzę, ale odrzucam kościelne dogmaty. Sam Jezus mówił do apostołów, że ma im więcej do powiedzenia o stworzeniu, ale jeszcze by tego nie unieśli. Nie dziwię się, że wielu katolików do tej pory nie może unieść prawdy, chociaż w w wyznaniu wiary mówią, że wierzą w świat widzialny i niewidzialny.
      W moim mniemaniu nie wystawiam nauki Jezusa na pośmiewisko. Bóg stworzył tyle form istnienia, nawet szczury i karaluchy. Dlaczego nie miał stworzyć elfów i skrzatów, które opiekują się naturą? To wcale nie umniejsza Jego wielkości, a wręcz przeciwnie.
      Gdzie tu okultyzm?
      Jezus PRZYJĄŁ ciało z Maryi, a więc nie był tym ciałem. W tym ziemskim ciele tylko mógł się ziemsko przejawić i być zrozumiałym dla ludzi. Boska świadomość w ziemskim ciele. A że podczas wcielania z Boskości duch przyjmuje różne otoczki ochronne z poziomów, przez które przechodzi, co w Biblli nazywane jest szatą, to Jezus chciał nam powiedzieć UKAZUJĄC się po śmierci w innym niż fizyczne ciało.
      Ludzie też po opuszczeniu ciała fizycznego mają pozostałe ciała, które są osłoną ducha, kościół im nie zaprzecza i nazywa je duszą. Ale u ludzi ciała te są często ciemne i ciężkie.
      Do duchowości, czyli do raju mogą dostać się ci, którzy "wyprali swoje szaty we krwi Baranka".
      Wyprać szaty we krwi Baranka to znaczy oczyścić duszę ( mowa tu o ciałach subtelnych)w nauce przyniesionej przez Chrystusa, w PRAWDZIE o Bożym stworzeniu i Bożych prawach.
      Dla niewierzących Alicja jest wariatem, a dla Alicji i dla Ciebie ja mogę być wariatem, ale takie są prawa natury i nic nie poradzę, że takie jest moje poznanie.
      W Boga nie tylko wierzę, ale jestem przekonana o Jego istnieniu, przecież cały czas ożywia mnie swoją siłą.
      I nikogo nie mam zamiaru przekonywać do tego, co napisałam, każdy niech postępuje zgodnie z tym, co czuje, bo sam ponosi odpowiedzialność przed samym Bogiem za wszystkie swoje słowa, myśli i czyny.

      Usuń
    8. Jezus powiedział przecież: poznacie PRAWDĘ, a ona was wybawi. nie powiedział, że sprawi to Jego męczeńska śmierć, ale nauka, prawda o Bogu i Jego prawach, które głosił. Jego misją było oświecenie ludzi, ale do nauczania, ze względu na upadły stan ducha nadawała się zaledwie garstka apostołów.
      Sama wiara w to, że Jezus żył i był synem Bożym do zbawienia nie wystarczy. Tak jak wiara w to, że profesor Religa żył i był wybitnym kardiochirurgiem, nikogo nie uczyni jego uczniem.

      Usuń
    9. Taaak, człowiek jest isotą cielesnoduchową, dlatego musi nie tylko wierzyć, ale i jeść. Ale! jednak dobrze żeby unikał trucizny, choć z pomocą wiary można być na nią odpornym -,- trucizna - zwiedzenia duchowe na ogół jednak bardzo szkodzą i fizycznemu i duchowemu zdrowiu! Nie chodzi o dogmaty, ale o oszustwa Złego Ducha, który jako mistrz iluzjii odbiera człowiekowi pokój podsuwając różne zwidy i półprawdy. Jak to ?

      - piszesz "/Jezus/ ... nie był tym ciałem /z Maryi/. W tym ziemskim ciele tylko mógł się ziemsko przejawić"
      Noo, to wpadłaś jak śliwka w kompot!!!!!!!!!!!!! Co to znaczy przejawiać??? , skoro SŁOWO STAŁO SIĘ CIAŁEM !, Stało się! , a nie "przejawiało się". Skąd to wzięłaś? W Ewangelii napisane, że kto mówi inaczej - został zwiedziony duchem przeciwnym Chrystusowi:

      ..."nie każdemu duchowi wierzcie, lecz badajcie duchy czy są z Boga, gdyż wielu fałszywych proroków wyszło na ten świat. Po tym poznawajcie Ducha Bożego: Wszelki duch, który wyznaje, że Jezus Chrystus przyszedł w ciele, ten z Boga jest. Wszelki zaś duch, który nie wyznaje, że Jezus Chrystus przyszedł w ciele, ten nie jest z Boga. Jest to duch antychrysta"/ 1listJana 4,1-4/

      ......... Tak więc jeśli interesuje Cię jak naucza Kościół, to: przez ciało - ziemskie rozumiemy ciało materialne, i to w takie ludzkie - ciało ziemskie /z konkretnymi genami i grupą krwi/ Wcielił się Jezus i każdy kto podważa Wcielenie Jezusa, niestety ...z bólem Ci to muszę powiedzieć: stawia się poza chrześcijaństwem - całym - nie tylko katolickim 'dogmatycznym' , ale podważa fundament całego chrześcijaństwa - tzn. Ewangelii - Dobrej Nowiny o Jezusie. /Tym samym i Stary Testament, kt. do Ewangelii prowadzi/
      ...Cieszę się, że Bóg jest Twoją siłą i wiem, że On to potrafi - uszczęśliwić człowieka niedoktrynalnie - ponad miarę i rozum !!!, choć i dogmaty przecież pomógł człowiekowi stworzyć w obronie Prawdy i zapewnił On Kościołowi wierność Tej Prawdzie za którą Umarł Jezus - zagwarantował - przez obecność - asystencję Ducha Św. /w Kościele/.
      Więc ...dywagacje na temat subtelnej 'materii' duszy nie byłyby absolutnie niczym złym, gdyby nie cały ten ogon tez podawanych za prawdę jaki do tego się doczepia w postaci odcieleśniania Jezusa, a ucieleśniania aniołów - co wprost sprzeciwia się Słowu Bożemu, podkopuje podstawę chrześcijaństwa w ogóle.

      Piszesz: "każdy niech postępuje zgodnie z tym, co czuje," Ależ to jest błąd! Jezus to nie jakieś tam swoje uczucia, ale Prawda- tj. FAKT - za którym dopiero powinny podążać; wiara, a dopiero później uczucia. /To wspaniała kolejność jaką odkrył ekumeniczny składający się ze wszystkich prawie chrześcijańskich denominacji ruch "agape"; ... wielce skorzystałam na tej nauce, dlatego nie trzymam dla siebie! /
      ... Nie oceniam kto jest "wariatem".

      Usuń
    10. Ja nie podważam w żadnym momencie wcielenia Jezusa, ani tego, że Słowo stało się ciałem.
      Na początku było Słowo, Słowo się wcieliło w ciało, by mogło je usłyszeć ludzkie ucho.
      W ziemskim ciele mogę zintegrować się i powiedzieć np. JA ładnie wyglądam. Ale ja nie jestem swoim ciałem, tylko przez pewien czas je ożywiam. Moje ciało obróci się w proch, zjedzą je robaki, ale ja będę, miejmy nadzieję, nadal MNĄ.
      To straszenie zwiedzeniem akurat w tym przypadku jest bezzasadne. Sam Jezus nie przyszedł przekraczać prawa natury, ale je wypełniać.
      Dla mnie na odwrót - to, co mówi kościół o tym, że na Hostii pojawia się krew lub że figura płacze to jest okultyzm i zwiedzenie.

      Usuń
    11. I może tak: Saro, poprzestańmy na tym co nas łączy, a jest to wiara w jednego Boga w Trójcy: Boga Ojca, syna i Ducha Świętego. Wiara w zbawczą misję Chrystusa, który za wielu przelał swoją krew.
      Dzieli nas też dużo, bo ja nie jestem członkiem żadnej wspólnoty religijnej. W pewnym momencie życia uświadomiłam sobie, że to Bóg zbawia, a nie kościół. nie twierdzę, że kościoły nie są ludziom potrzebne na pewnym etapie. Ale od dawna nie są taką świątynią, jaką być powinny. Lucyfer zrobił swoje i pogmatwał naukę Jezusa. Poszłabym chętnie do świątyni, w której mogłabym radośnie wielbić Boga nie łamiąc Bożych praw. Nie chce się modlić do nikogo innego poza Bogiem, nie chcę czcić figur i obrazów, nie chce nazywać ojcem świętym papieży. I NIE JESTEM ŚWIADKIEM JEHOWY , bo wierzę w istnienie duszy po śmierci a nawet w to, że wskrzeszenie w ciele to nic innego, niż możliwość ponownego narodzenia w celu odpokutowania starych win.
      Ja już mam za sobą okres, kiedy

      Usuń
    12. W tym wypadku okultystą musiałby być Jezus Eucharystyczny, a więc i ten z Ewangelii, a zwiedzeniem potwierdzony przez wielu świadków i naukowców - FAKT.

      Usuń
    13. Syna - powinno być wielka literą, ostatnie zdanie mi urwało, ale już jestem zmęczona, a psy skrobia w nogę, że chcą na spacer.:)

      Usuń
    14. Miałam początkowo poczucie winy wzbudzane poprzez ludzi kościoła, że - jak to- Eucharystii nie będę spożywać. Ale otworzyłam biblie i przeczytałam zdanie : "Kto Słowo moje przyjmuje, mnie przyjmuje".
      I się uspokoiłam.

      Usuń
    15. Jeśli chodzi o Słowo Boże w tym temacie, to to jest najlepsze:
      Ewangelia wg św. Jana
      CHLEB ŻYWY

      53 Rzekł do nich Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. 54 Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. 55 Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. 56 Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim.

      Usuń
    16. Ciałem i Krwią Jezusa jest Jego Słowo, Jego nauka. W końcu oddał swoje życie, by nie była zapomniana, ale wykorzystana przez ludzi dla ich oświecenia i zbawienia.
      Chyba nie sadzisz, Saro, że Jezus nawoływał do czegoś w rodzaju kanibalizmu?
      Jezus współbrzmiał ze swoja nauką, był głównie Słowem z wysoka. Staram się jak tylko mogę karmić swa duszę Jego ciałem i krwią.
      Biblia jest księgą o sprawach duchowych, więc nie należy wszystkiego brać dosłownie.

      Usuń
    17. Nie, nie sądzę. Wierzę, że Jezus zechciał stać się Ofiarą za grzechy ludzi, Ofiarą która gładzi grzech świata i Chlebem Żywym na życie wieczne i Kielichem Przymierza - Który dzieli z nami. Jezus przebywając już w Ciele Uwielbionym w Niebie, jest Obecny i w Eucharystii z nami. Eucharystia to Boska Rzeczywistość - Obecność Boga - Ofiara na Kalwarii - w której uczestniczymy tu i teraz, ale i w ten sposób przez Eucharystię możemy antycypować w przyszłym Szczęściu zbawionych, w Zmartwychwstaniu, w Królestwie Niebieskim.
      Eucharystyczny Cud ! - ustanowił Jezus, a nie nasza wyobraźnia. ŁK. 22,19... "Następnie wziął chleb, odmówiwszy dziękczynienie połamał go i podał mówiąc: To jest Ciało moje,...." - JEST - a więc realnie - Jest! To nie jakieś odmaterializowane słowo, lecz Jezus w Ciele i Krwi. Jezus wziął chleb i .........................................................

      We Mszy Św. mamy dwa stoły: stół Słowa i stół Chleba, karmimy się zarówno Słowem, jak i Chlebem, który jest Jego Ciałem ...
      Kapłan - w Osobie Jezusa - sprawuje ten Cud, tą Przemianę, mocą sprawczą jest Słowo Jezusa wypowiadane przez Kapłana w Duchu Świętym.

      A poza Mszą ... Jezus jest obecny - tam gdzie dwaj, lub trzej zgromadzą się w Jego Imię, Jezus cierpi w najmniejszym, najsłabszym skrzywdzonym człowieku, raduje się w dziecku - jak powiedział /w Ewangelii/... Jezus - przebywa z nami, pośród nas - aż do skończenia świata w sposób Eucharystyczny i również w Ciele Mistycznym, tj. w licznych członkach Kościoła - na Ziemi i w Niebie.
      Do sprawowania i przyjęcia CUDU OBECNOŚCI JEZUSA uzdalnia Duch Święty.

      Usuń
  14. W przeciwieństwie do bajkowych postaci jak krasnoludki, elfy itp. o istnieniu Jezusa świadczą historyczne i to nawet niechrześcijańskie źródła: http://adonai.pl/jezus/?id=24

    OdpowiedzUsuń
  15. Saro, demony i fantomy też istnieją. Wytwory wyobraźni również, istnieją nasze myśli i dużo, dużo więcej.
    Racjonalista zapewne zaprzeczy nawet istnieniu myśli, a one maja swoja formę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na dodatek Jezus Zmartwychwstały - nie pomimo śmierci, lecz przechodząc przez śmierć jak każdy śmiertelnik, a jako Bóg śmierć zwyciężając pozostał z nami w Ciele Eucharystycznym aż do skończenia świata, karmiąc Swoich wciąż nowych Uczniów swoją boskością i ofiarowując za życie świata Swoje Cierpiące 'fizyczne'- ludzkie Serce!

      Usuń
  16. Ale tu się jaja dzieją :))) Jaja i fantomy. Następnym razem, jak mi zabraknie jajec do ciasta, wyobrażę sobie blog Alicji z dnia dzisiejszego. O tak, jajo jako zmaterializowany wytwór wyobraźni... Genialne! że też nikt na to wcześniej nie wpadł.
    Kabotynka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej od razu wyobrazić sobie gotowe ciasto.
      Niedowiarek

      Usuń
    2. O, to jest nas TRZY? Ja muszę zacząć gotować obiadek. Przesyłam pozdrowienia od mojego ulubionego krasnoludka.

      Usuń
    3. :)))) komu lepiej, temu lepiej, mnie nie, gdyż - proszę sobie wyobrazić - uwielbiam ciasta ROBIĆ (dodawać składniki, mieszać, ugniatać, piec i pieczenia doglądać).

      A teraz Pani pozwoli, że w tym jakże radosnym nastroju opuszczę tę wylęgarnię jaj i udam się na z góry upatrzone pozycje w mojej osobistej pięknej jak marzenie kuchni (dziś widzę, że mogłam sobie wymarzyć piękniejszą, no ale już trudno, jest jak jest).
      Kabotynka

      Usuń
  17. Trzy? Czemu tak mało? Z waszymi krasnoludkami będzie nas pewnie z milion, ale tak dokładnie nie wiem. Widzę, że mam problem z liczeniem wyobrażonych (a co dopiero rzeczywistych, których nie widzę!) krasnoludków ;)))

    No to nara, dziewczyny, chłopaki i inne istoty płci nieznanej! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zapomniałam się podpisać :)))))
      Kabotynka, hehhehhe

      Usuń
  18. Ostatnio na blogu jedn z dominikanów napisał, że bardzo wiele nieszczęścia wynika z tego, że katolikom wmówiono, że nadstawianie policzka to pokorna zgoda na obrażanie ich religii. Nie chcę osądzać tego bloga, bo nie czasu wnikliwie go studiować ale czytam tu:
    "nie podjęłam walki i nie chcę jej prowadzić z NIKIM. To mój wybór! Ponoć wariaci tak mają, ale któż ich zrozumie?" - a może nie wariaci? A po prostu tchórze, ludzie chcący za wszelką cenę być lubianymi przez wszystkich? leniwi? właśnie myślę, że dominikanin, jako zło miał na myśli, to co tu widzimy: bluźnierstwo, obrażanie, wariacki bełkot.Samotnej Wyspie w niczym, jak widać nie pomaga, a jest z nią coraz gorzej. Na depresją nie pomaga dobre słowo ani miłośc. Depresja to choroba na która mogą zachorowac zakochane osoby otoczone miłością. Miłosierdzie można okazać komuś, kto czuje skruchę - tak mi się wydaje??? Nie podpisze się ponieważ jest tu taka opcja, anonim po drugie Frau Be oraz Samotna wyspa są dla mnie również anonimowe. Nie wiem nawet czy to nie dwie i te same osoby, bo takie mam jakieś dziwne przeczucie...Jeśli podadzą swoje imię i nazwisko oraz adres mogą mnie ubliżać od anonimów. A imienia im własnego nie podam, bo i tak służyć może im tylko do szargania. Są miejsca gdzie się podpisuję chętnie ale tu nie mam zamiaru.Jak widze inni również

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Anonimie nr ...

      Dzisiaj to jedyny sensowny wpis, na który mam ochotę odpowiedzieć

      Zaczęłam się zastanawiać, czy nie jestem tchórzem szukającym akceptacji u każdego. Bo faktycznie, dużo tu bluźnierstwa, obrażania i wariackiego bełkotu. Przemyślę Twój głos...

      ***

      Dzisiaj wyjątkowo jestem zniesmaczona dialogami, które tu przeczytałam. I nawet nie o to chodzi, że ktoś wierzy w krasnoludki, ufo i rusałki.Każdy bowiem w coś wierzy; nawet ten, który mówi, że w nic nie wierzy. Nie można się jednak dać wciągać w bezsensowne dyskusje. One bowiem najczęściej prowokują szyderstwa, a nawet bardzo uzasadnione docinki.

      Nadszedł czas na powiedzenie ... DOŚĆ!!!

      Oczekuję ŚWIADECTWA ŻYCIA WIARĄ i MIŁOŚCIĄ. Chciałabym usłyszeć jak innym udaje się wprowadzać je w konkretny czyn.

      Jeżeli ktoś wierzy w krasnoludki niech powie, jak ta wiara przekłada się na Jego rzeczywistość. Gdy ktoś wierzy w Jezusa Eucharystycznego niech powie, dlaczego Go przyjmuje. Jak ktoś nie wierzy ani w Boga, ani w krasnoludki niech uzasadni to świadectwem swojego, a nie cudzego życia.

      I już mam dość rozmawiania z Anonimami!!!

      Oczekuję, że chociaż poznam imię mojego rozmówcy. Jeżeli taki tchórz jak ja pokazuje twarz i nie chowa się za nickiem, anonimem itp. to i każdy z was powinien się takim mini bohaterstwem wykazać wobec mnie by się nie okazało, że ktoś jest mocny w gębie tylko w tedy, gdy ubiera maski na różne okoliczności.

      ALICJA

      Usuń
    2. Saro, albo Eucharystia w takiej formie jak to się dzieje w kościele jest symbolem, albo - jeśli Twój cytat brać dosłownie - jej do końca i tak nie przyjmujesz. Sama hostia symbolizuje ciało, no a gdzie krew?
      Mogę bez problemu uczestniczyć w Eucharystii, ale przy okazji podczas liturgii jest wypowiadanych wiele słów, na które moja dusza się nie zgadza, o których pisałam wcześniej.
      Kościół zgodzi się na wiele, byle by się choć raz do roku w nim pojawiać ( obowiązek spowiedzi wielkanocnej).
      A jeśli nawet raz do roku podczas mszy zacznę uprawiać zbiorowe bałwochwalstwo to nigdy się z tego nie wyzwolę.
      Bo nie potrafię być obłudna przed ołtarzem. I tak moja wiara przekłada się na moje życie. Bożena

      Usuń
    3. Hej, Anonimie od Eucharystii , oczywiście Krew jest w Eucharystii zarówno gdy się Ją pije pod postacią Wina, jak i spożywa pod postacią Chleba. ...Nie stracisz czasu, gdy swoje przemyślenia skonfrontujesz z jakimś chętnym do rozmowy kapłanem, ja nie jestem teologiem i choć mam wrażenie, że nie wprowadzam nikogo "w maliny", to z powodu mojej nieuczoności zawsze jest takie niebezpieczeństwo ! Zawsze jestem szczęśliwa jak pobudzę kogoś do własnych dalszych poszukiwań u pewniejszych źródeł!

      Usuń
    4. Z tych przemyśleń ustaliłam, że z moimi poglądami jest mi bliżej do protestantyzmu, ale dziękuje za radę. czuję Twoje dobre intencje. Bożena

      Usuń
    5. Ach, tak, jesteś Bożena, - miło mi - jestem Joanna.

      Usuń
    6. Dzięki Bożeno i Joanno za szybki odzew na moją prośbę :)

      Nie jestem przeciwna wymianie zdań na temat wiary. Chętnie poznaję wątpliwości innych. Sama też mam ich wiele i wciąż szukam tej najwłaściwszej odpowiedzi. Lubię też znać stanowiska różnych osób na dany temat, choćby były z kosmosu. Wczoraj jednak w tym bałaganie nie potrafiłam się odnaleźć. Totalny chaos! Dobre chęci poplątane z szyderstwem, złośliwością, kpiną i podejrzliwością o niecne zamiary

      Tolerancja moja na ten "bigos" była wczoraj bardzo obniżona. Może dlatego, że pomagałam pewnej mamie powiedzieć o tragicznej śmierci dziadka moich dwóch uczniów. Utopił się w stawie, 100 metrów od domu. Trudne to było dla mnie zadanie. Wiara w Boga pomagała się w tej sytuacji odnaleźć. I nie tyle słowa były tu potrzebne co OBECNOŚĆ ŻYCZLIWYCH OSÓB. Tym bardziej, że zaraz po tej tragedii znalazły się osoby "karmiące się jedynie padliną", jakby to powiedziała Samotna Wyspa.

      ***

      Śmierć weryfikuje wiarę, CIERPIENIE ZAŚ JĄ OCZYSZCZA m.in. ze zbędnych słówek.

      Usuń
    7. Życzę nam wszystkim, żebyśmy umiały zbliżyć się do Boga. Czytałam o protestantyźmie i okazało się, że nie ja jedna w pewnym momencie zaczęłam sobie zadawać pytania o wyznanie. Ponoć w przyszłości będzie jeden pasterz i jedna owczarnia, ale na razie jest tyle odłamów, że dobrze mi zrobi odludzie. Bożena

      Usuń
    8. Alicjo, wyrazy Współczucia!,...i modlitwa z mojej str.
      Bożeno, cóż ...Protestanci to uroczy ludzie, nie są anonimowi w małych wspólnotach i ...pięknie realizują Obecność Jezusa pośród osób, kochają Słowo Boże i starają się wg. Słowa żyć - wg zasady "Sola Scriptura". ...Jednak protestantyzm od swoich korzeni ... - studiował przez wiele lat milczenia i rozmyślań i osobistych kontaktów pewien bardzo natchniony katolicki kapłan,- gdybyś chciała się zapoznać z nadzwyczaj ciekawymi spostrzeżeniami, to zachęcam do wysłuchania choć kilku wykładów na youtubie, podaje Ci pierwsze z brzegu , którego okazuje się sama jeszcze nie zdążyłam posłuchać /ale słuchałam wiele, wiele wcześniejszych/ - prof. Tadeusz Guz wciąż jeździ po świecie z nowymi wykładami!- : https://www.youtube.com/watch?v=YsaB4QHDuos

      Usuń
    9. Alicjo, ale dokąd to zmierza: "Jeżeli ktoś wierzy w krasnoludki niech powie, jak ta wiara przekłada się na Jego rzeczywistość"?
      Na moje oko idzie to gdzieś w okolice manowców. "Bigos", jaki się wczoraj uwarzył- nie bez mojego niestety udziału- będzie ledwie "kapuśniaczkiem" w porównaniu z tym co się może dziać, gdy w odpowiedzi na Twoje zachęty zaczną się tu pojawiać wynurzenia nt. wpływu krasnoludków na życie ludzkie.
      Przepraszam Cię za ten chaos , do którego wczoraj przyłożyłam rękę. Nie chciałam Ci dowalić zmartwień, myślę że masz ich aż nadto.
      Życzę Ci najlepszego.
      Kabotynka

      Usuń
    10. Witaj Kabotynko :)

      Masz rację, to dopiero "kapuśniaczek". Wiem, że ludzie na własny sposób będą interpretować Bożą rzeczywistość, która dla mnie jest bardzo ważna. Mam też świadomość, że jest ona niewygodnym wytrychem do ludzkiego serca. Nie zawsze jest tam sama słodycz.

      Wychodzę z założenia, że pod "kupą gnoju"/grzechem leży "drogocenna perła"/ MIŁOŚĆ, którą Bóg podarował każdemu bez wyjątku; nawet tym od krasnoludków. I o niej chciałabym rozmawiać na moim blogu. Bez smrodu się jednak nie obędzie. I tego też jestem świadoma.

      Są rozmowy, które bardzo bolą... Ucieczka od nich nie jest jednak dobrym rozwiązaniem... tak myślę :)

      PS

      Sory za tygodniowe spóźnienie. Byłam nad morzem na zielonej szkole i dopiero dzisiaj włączyłam komputer. Dziękuję też za pozytywne nastawienie do Samotnej Wyspy i do mnie. Nie wielu widziało sens naszej rozmowy.

      Usuń
  19. https://www.youtube.com/watch?v=pL7JdfZEnoc LEDNICA2016 - transmisja na żywo

    OdpowiedzUsuń
  20. Kasiu Samotna Wyspo jesteś Umiłowaną Córką Boga Ojca w Jezusie Chrystusie!
    Alicjo jesteś Umiłowaną Córką Boga Ojca w Jezusie Chrystusie!
    Bożeno jesteś Umiłowaną Córką Boga Ojca w Jezusie Chrystusie!
    Anonimie ... jesteś Umiłowaną Córką Boga Ojca w Jezusie Chrystusie!

    OdpowiedzUsuń
  21. Anonimie ... jesteś Umiłowanym Synem Boga Ojca w Jezusie Chrystusie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, i Mari ! - W Jezusie Chrystusie jesteś Umiłowaną Córeczką Ojca, który jest w Niebie !!!

      Usuń
  22. Dzięki Alicjo, że zaczęłaś się zastanawiać nad tchórzostwem. O to tylko mi chodziło. Jeśli Ci zależy mogę się podpisać Frau Ce Ania, Mania - cokolwiek. Nic to nie zmieni. Szczególnie, że nie planuję tu zaglądać. Jako blogger masz możliwość tak ustawić dodawanie komentarzy, by anonimy nie mogły się wpisywać. Udanej niedzieli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jako blogerka ma również prawo robić ze swoim blogiem to, co jej się podoba. I widać jak na dłoni, co jej się podoba.

      Usuń
    2. Witaj Anonimie z dnia 4 czerwca 2016 23:43. Wybacz, że odpowiadam dopiero teraz. Nie było mnie od niedzieli w domu.

      Myślę, że na blogu każdy jest ANONIMEM; nawet ten, który się podpisuje imieniem. Dopiero spotkanie w realnym świecie tę anonimowość niweluje.

      Imię w pewien sposób porządkuje rozmowę i nadaje jej nieco więcej wiarygodności. Dlatego prosiłam o przedstawienie się.

      Wiem, że jako blogger mam możliwość zablokować Anonimy, ale czy to ma jakiś sens? Chciałabym nauczyć się rozmawiać z każdym napotkanym na moim życiowym szlaku człowiekiem.

      PS

      Swoim spokojem przypominasz mi osobę, z którą dawno temu prowadziłam bardzo ciekawe rozmowy. Bardzo ją szanowałam. Była ateistką. Obraziła się na mnie zarzucając mi nawracanie "na siłę" chociaż nie było to moją intencją. Od tamtego czasu stałam się bardziej ostrożna i co słyszę? ... że jestem tchórzem bojącym się mówić prawdę wprost. I tak sobie myślę, że nigdy nie będzie tak, że zadowolę każdego. Zawsze znajdą się tacy, którzy będą mnie oceniać pozytywnie albo negatywnie. I choćbym nie wiadomo jak się starała to tego nie zmienię. Mogę jedynie zrobić uczciwy rachunek sumienia i poprawić się nieco.

      Pozdrawiam :)

      Usuń
  23. A i jeszcze jedno Frau Be uważa, że wysyłanie kogoś do psychiatry obraża tę osobę. Psychiatra to lekarz, a depresja to choroba tak jak alkoholizm, czy narkomania - chyba, że ktoś żyje w staroświeckim, zapyziałym, małomiasteczkowym, dusznym zadupiu umysłowym. Jak widać zacofanie to nie tylko katolicy. Ateiści też bywają strasznie do tyłu :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daruj sobie, bo nadal wypowiadasz się na tematy, o których niewiele wiesz.

      Usuń
    2. A do Anonima od psychiatrii i Samotnej Wyspy chcę powiedzieć, że kiedy u nas we wsi rodzi się dziewczynka, starsi mówią: Trzeba płakać, bo rodzi się męczennica" !!!
      Tak, i myślę że nie tylko na wsiach i w małych miasteczkach, ale i w dużych miastach należałoby płakać - bo nie starczyłoby psychologów i psychiatrów aby ukoić samotność kobiet u boku niedojrzałych mężczyzn !!!!!!!!!!!!!! .../a mieszkałam po parę lat w kilku: Krakowie, Warszawie, Poznaniu .../.
      Wszędzie przydałoby się stworzyć "ciało" - instytucję umożliwiającą mężczyznom rozwój duchowy, a co za tym idzie psychiczny! Są owszem różne wspaniale ruchy odnowy zrodzone z inspiracji Ducha Św. , ale takich które mężczyznom dawały by odpowiednią formację jest niewiele, choć Bogu Dzięki są oazy rodzin i coś się jeszcze wykluwa, np. " Mężczyźni Św. Józefa" .../Może coś jeszcze o czym nie wiem - np. Fokolarini itp. itd./.
      Szkoda że młodość wielu niezaopiekowanych, opuszczonych kobiet i nieudanych małżeństw szybko przemija!, trzeba jednak oczywiście wierzyć, że żadne męczeństwo oddane Bogu nie pójdzie na marne!

      Usuń
    3. Do Samotnej Wyspy - jeśli zechce jeszcze mnie usłyszeć -: Męczeństwo przyjęte mniej boli.

      Usuń
  24. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS. Nie przeszkadza mi być "głupią" dla Chrystusa, byle by On okazał się Mądrym i Kochanym!

      Usuń
  25. PS.2. Uwaga! Pan Bóg podsłuchuje nasze rozmowy / Szustak nagrał dzisiaj o .../:

    https://www.youtube.com/watch?v=83GzCQ40v8c

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Saro, oprócz Dotyk Boga na YouTube to jeszcze bardzo chętnie słucham filmików , zamieszczonych przez autora cienieprzyszlosci.
      Dzięki za dobre słowo i pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Ps. Aha, oczywiscie Szustak i Piotr Pawlukiewicz też są OK

      Usuń
    3. Pokój Tobie Mari ! Bashobora: "Bog mowi Przyszedłem Zbawić najmniejszych, tych którzy sa zniedbani, kt. są poza wspólnotą..." https://www.youtube.com/watch?v=G-5JbfpA07I

      Usuń
    4. Masz rację Saro, Bóg nas słyszy. Cały tydzień mogłam tego doświadczać będąc nad morzem Bałtyckim :)

      Usuń
    5. Bądźmy podobni/e do Boga i też słyszmy jak mówi Słowo Jezus.

      Usuń
  26. co tu tak cicho? umarl ktos?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Królewna Śnieżka9 czerwca 2016 18:58

      Nie, czekają aż smród wywietrzeje.

      Usuń
    2. ... i zatrute jabłko wyleci z ust Królewny Śnieżki za sprawą księcia z bajki. Może i tym razem krasnoludki pomogą? A jest ich trochę ...

      Mędrek
      Gburek
      Apsik
      Wesołek
      Śpioszek
      Gapcio
      Nieśmiałek

      Usuń