niedziela, 12 czerwca 2016

IDĘ DALEJ...

Każdy ma wybór ...

- między dobrem, a złem; 
- między Bogiem, a demonem; 
- między MIŁOŚCIĄ, a nienawiścią.

Jak trudno o tych sprawach dyskutować mogłam się przekonać rozmawiając o wierze i miłości. Jeszcze się wewnętrznie nie pozbierałam. Zostawiam jednak to moje rozdarcie Jezusowi. On wie najlepiej jak z niego wyprowadzić dobro dla każdego z nas. 


Idę dalej ... ku domu Ojca w niebie. 

Bliżej mi niż dalej i nie warto bić się na słowa, które bez pokrycia w realu są tyle warte co pył na wietrze. Myślę o tych, którzy mi dobrze życzą, jak i o tych, którzy widzą we mnie jedynie fałsz. Każdemu życzę, by na swojej drodze odkrył coś takiego, co pozwoli mu iść pod wiatr. Ucieszę się, gdy od czasu do czasu kogoś spotkam na mojej ścieżce. Będzie nieco łatwiej ... 

Smutkiem napawa  mnie wydarzenie, o którym się wczoraj dowiedziałam. Wklejam link. Wydaje mi się, że warto o nim wiedzieć. 
  • https://gloria.tv/article/5TEVFaJzoA174op3RKc4c1EoQ






38 komentarzy:

  1. Rzeczywiście trudno się rozmawia o wierze, o miłości do Boga i o Nim samym. Myślę, że człowiek musi sam dojrzeć do tego. O Józef Witko, który przyjeżdża do mojego miasta, bardzo mądrze mówi o miłości i o Bogu, np. tutaj
    https://m.youtube.com/watch?v=e-WtrrscEVI
    A uprpos tego linku, który podałaś, to mogę powiedzieć, że wolę się trzymać Boskiej, tzn. jasnej strony życia niż tej ciemnej, czyt. diabelskiej.Dobrze o tym pisze CARVER ALAN AMES w książce " Łagodny Duch", kiedy odpowiada na pytanie, czy zdarza mu się doświadczać niepokoju wewnętrznego, zwątpienia czy desperacji. Mówi, że tak, że ciągle takie sytuacje zdarzają się i praktycznie każdego dnia doświadcza ich na różne sposoby. Twierdzi, że diabeł miesza w twoim (jego/ każdego z nas) umyśle i chce, abyś zwątpił, wpadł w rozpacz, stracił zaufanie do Boga. Takich samych sztuczek diabeł próbuje i z nim. On jednak nigdy nie wątpi w Bożą miłość do niego samego i nigdy nie wątpi w Jezusa. Jeśli wątpi, to tylko w siebie, gdyż jest taki słaby. Przyznaje , że grzeszy każdego dnia z powodu własnej głupoty i miewa złe myśli na temat innych ludzi, czasem mówi coś głupiego, robi nieopatrznie coś, czego nie powinien robić, wini jednak za to wszystko siebie, a nie Boga. Szczerze zastanawia się, jak bardzo musi być nierozważny , że daje się wrobić w te diabelskie knowania i , jak to jest możliwe, że Bóg jest tak cierpliwy w stosunku do kogoś takiego jak on, ze złymi myślami i skłonnościami, ale nigdy w Niego nie wątpi. Nigdy nie wątpi w Jego miłość, dlatego bez względu na to co zrobi diabeł, jeśli on sam oprze się na Jezusie, to wszystko skończy się dobrze.
    Pozdrawiam Cię Alicjo :)
    Ps. Idź dalej . W miarę możliwości (chodzi o czas) ja na pewno będę dotrzymywać Ci kroku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Idę z Tobą, ale będę szła w milczeniu, bo nie jestem gadatliwa :) Może od czasu do czasu zagadam.

      PS W linku - ohyda. Mnie nie tylko napawa to smutkiem, ale wręcz przerażeniem.

      No to idziem, Alicjo...
      Kabotynka

      Usuń
    2. Jak dobrze wiedzieć, że nie idzie się samemu :)

      ***

      Ojciec Jan Góra OP, który tak niedawno umarł, często powtarzał, że "chrześcijaństwo to nie ideologia, lecz więzi." I coraz bardziej dotykam sercem tych słów. Szczególnie wtedy, gdy jakaś zła siła próbuje te więzy zniszczyć i podeptać. Można się bowiem spierać o różne rzeczy, ale czy musimy się o nie bić na noże?

      ***

      Milczenie ... mnie ono nie przeszkadza.

      ***

      W linku zawarta jest druga opcja na życie bez MIŁOŚCI. Od człowieka zależy co wybierze/

      Usuń
    3. Ale więzi nie da się zbudować przez internet. Psychologowie twierdzą wręcz, że portale społecznościowe szkodzą, bo są ułudą, fałszem. To, że kogoś widzimy połowicznie bez mowy ciała, zapachu, gestów powoduje nieporozumienie a także frustrację i przygnębienie po wyłączeniu komputera. Na takich portalach przebywają głównie ludzie mający problem z odnalezieniem sie w relacjach w prawdziwym życiu. Na nich żerują portale, blogosfery.I mówię to również po swoim doświadczeniu - poświęciłam osobie, która pięknie słodziłą w mailach dużo czasu, a w realu okazala sie kompletnie obcą osobą. To co dla mnnie było ważne i istotne ona traktowała jako takie sobie dyskusje. Im ktoś jest bardziej zdystansowany, mniej daje siebie tym bardziej opanowany i bezemocjonalny. Do mnie bardziej przemawia osoba, która czasem nawet się uniesie,wkurzy niż ktoś kto jest przemiły i przesłodki. Uważam, że lepiej poświęcać czas żywym ludziom niz prowadzić tasiemcowe dyskusje na blogach, które do niczego nie prowadzą. Sa jedynie zabiciem nudy. Poza tym uważam, że o wartościach się nie dyskutuje,a przynajmniej nie tylko dyskutuje - wartościami się żyje. Sama jestem katoliczką ale nierzadko w róznych sytuacjach zyciowych pierwszy nóż w plecy wbijali katolicy a tarocistka i dziewczyna słuchjąca metalu - czyli potencjalnie opętana - potrafiły zachowac się po prostu lojalnie i po ludzku bez wielkich słów i ideologii. Także ostrożnie z internetem, bo jak ryby w wodzie czują się w niej wszelkiej maści narcyzi, ludzie lubiący błyszczeć. Nie mówię, że zawsze tak jest ale często. W życiu trudniej udawać.A dobrych kazań mamy masę do wysłuchania w internecie.
      Ada

      Usuń
    4. Witaj Ado

      Masz rację. Internetowe więzi są bardzo często "na pokaz". I trudno się rozeznać w ich gąszczu. Pod tym co piszesz całkowicie mogę się podpisać. Nie mniej jednak i z tych dyskusji na blogu można coś dobrego wyciągnąć dla siebie. Trzeba być jednak szalenie ostrożnym, by nie dać się wpuścić w maliny.

      Usuń
  2. Mari! Muszę Ci jeszcze raz po zapoznaniu się z "Dotykiem Boga" na YOUTUBE - podziękować ! Dzięki Twojej podpowiedzi trafiłam na coś ważnego i istotnego w życiu moim i moich przyjaciół - na pewno Pan Bóg będzie działał z Mocą i Miłością - w realu ! ...W Gliwicach mam wielu dobrych starych znajomych, więc pewnie niejedną osobę będę mogła zachęcić do tych modlitw o uzdrowienie i w ogóle do spotkań tej Wspólnoty, - o której słyszałam, ale nigdy nie miałam okazji przyjrzeć się bliżej - aż dopiero dzięki Twojemu wpisowi. Dzięki! Dzięki! Dzięki!
    I dzięki Alicjo za pośrednictwo na blogu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się Saro :)

      Mój dom w realu często jest miejscem, w którym znajomi chcą ze sobą pogadać. Ja się krzątam po ogrodzie, a oni prowadzą dysputy. Widać, że i na blogu tak może być ... i ja nie mam nic przeciwko temu.

      Usuń
    2. Dotyk Boga na YOUTUBE jest też dla Ciebie zaproszeniem! To Dobra Nowina o działaniu Boga dzisiaj. Gdy słucham tego to spotykam Jezusa Zmartwychwstałego, który daje nam kosztować owoców Swego Zmartwychwstania - to Jezus którego i Ty widzisz w swoim ogrodzie, On mówi: Alicjo! ..................

      Usuń
    3. Masz rację, mówi...

      Nie każdy jednak tę mowę słyszy i rozumie w tym samym czasie. Nie jest to mowa ludzka, którą słyszą tłumy czy chcą tego, czy nie. W tej "rozmowie" serce mówi do serca, które zaczyna bić coraz mocniej i mocniej ...

      Usuń
  3. Cieszę się .
    Pozdrawiam Cię, Saro;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Też bądź zdrowa i raduj się w Panu!

    OdpowiedzUsuń
  5. Zdaje się, że kilka żartów wywołało nieomal histeryczną reakcję u osób, które przez dłuższy czas dość śmiało szydziły sobie z Pana Boga i Jego wyznawców. I gdzie tu tolerancja?
    T.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tolerancja polega chyba na tym ze przyjmiemy do wiadomosci ze osoba dorosła wierzy w to co mogła zweryfikować własnym doświadczeniem. Kto poznał Obecność Boga nie podzieli przekonań osoby niewierzacej. Osoba która Boga nie poznała nie uwierzy innym na słowo w to ze Bog istnieje. Wszystkie te dyskusje to tylko okazja do intelektualnej zabawy i dla niektórych do obrażania kogo się da.

      Usuń
    2. ale fajnie, poobrazajmy sobie kogos! :/
      h

      Usuń
    3. Najlepiej nieobecnych! ;-) ♥

      Usuń
    4. "Każdy ma wybór ...

      - między dobrem, a złem;
      - między Bogiem, a demonem;
      - między MIŁOŚCIĄ, a nienawiścią."

      Usuń
  6. o tak tak, bardzo dobrze ze ktos o tym przypomnial, pouzywajmy sobie na nich!
    D.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zgadzam się z tą wypowiedzią:

    "Tolerancja polega chyba na tym, że przyjmiemy do wiadomości że osoba dorosła wierzy w to, co mogła zweryfikować własnym doświadczeniem. Kto poznał Obecność Boga nie podzieli przekonań osoby niewierzącej. Osoba, która Boga nie poznała nie uwierzy innym na słowo w to, ze Bóg istnieje."


    "intelektualna zabawa..."

    Może dla wielu tak jest. Mnie jednak nie o to chodzi. Mędrkowania na temat Boga, religii, Kościoła mam już dość. Szukam tych, którzy prawdziwie "doświadczyli" lub prawdziwie "nie doświadczyli" obecności Boga. Ciekawa jestem ich doświadczenia, ich poznania, ich szukania odpowiedzi na dany temat. Okazuje się bowiem, że słuchając innych uważnie, bez negatywnego nastawienia znajduję przede wszystkim KIERUNEK DLA SIEBIE w drodze ku Bogu. I wtedy mogę iść dalej ...

    PS

    Nie potrzebne są tu złośliwości; ONE NICZEMU DOBREMU NIE SŁUŻĄ i proszę o uszanowanie mojej prośby.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. alez nie, alez dlaczego, przeciez tak fajnie tu bylo do tej pory karmic sie nawzajem zlosliwosciami, po co przerywac taka fajna zabawa
      J.

      Usuń
    2. ... ani fajnie, ani zabawnie!!!

      Jeżeli ktoś ma ochotę na tego typu zabawy to niech idzie na swoje podwórko, nic tu po nim!

      Dość mam bezsensownych przepychanek na słowa, które mają na celu jedynie obrażanie kogokolwiek. Szacunek należny jest każdemu i nie ma znaczenia, czy ktoś wierzy w Boga, czy nie. Jasne?

      Ta zasada funkcjonowała na moim blogu od początku, ale widać niektórzy nie potrafią czytać ze zrozumieniem.

      Usuń
    3. Cyżby?

      OIn

      Usuń
    4. A skąd ta wątpliwość?

      Z mojej strony zawsze starałam się tej zasady trzymać i przypominałam o niej, gdy niektóre osoby poszły za daleko w swoich słówkach. Może oczekiwania niektórych były takie, by w obronie jednych dowalić drugim. Nie moja to jednak droga do budowania relacji z osobami, które spotykam na mojej ścieżce.

      Usuń
    5. o doprawdy?
      J.

      Usuń
    6. Jeżeli się mylę, udowodnij mi to. Jeżeli będziesz miał/a rację przeproszę tych, których obraziłam i poproszę o wybaczenie. Nie jestem osobą nieomylną więc możesz mieć rację... wcale nie wykluczam tego.

      Usuń
    7. cos podobnego!
      Oln

      Usuń
    8. A dlaczego by nie?

      Musicie mnie jednak przekonać, że miałam intencję kogoś skrzywdzić i to rzeczywiście uczyniłam. Weźcie jednak pod uwagę fakt, że ja w miarę jasno określam wartości, których pragnę się trzymać.

      A jeżeli ktoś uważa, że dla jakiegoś wydumanego przez siebie dobra można te wartości relatywnie zmieniać i obraża się na mnie, że tego nie czynię to już nie mój problem.

      PS

      Nadal jednak mogę się mylić, więc żeby dalej ciągnąć tę dyskusję potrzeba konkretów. Gdybanie nic nie da.

      Usuń
    9. Serio?
      Oln

      Usuń
    10. oczy? uszy? mozg?
      J.

      Usuń
    11. Ciągłe uniki ... czy nie można wprost powiedzieć co macie mi do zarzucenia?

      Usuń
    12. ktoś tu komuś coś zarzuca?
      Oln

      Usuń
    13. Mam takie wrażenie. Bo skąd te wątpiące pytania typu:

      "Czyżby?, o doprawdy? coś podobnego!Serio?"

      Na serio podchodzę do każdego, kto się u mnie pojawi i gdy mam wątpliwość pytam o konkrety. Staram się też hamować wyobraźnię i uprzedzenia, które często są powodem niepotrzebnych podejrzeń.

      Oln ... jeżeli uważasz, że nikt nikomu nic tu nie zarzuca to i ja przestaję drążyć dalej temat. Pozdrawiam i idę dalej ... z Bogiem.

      Usuń
  8. Chciałam Ci dzisiaj powiedzieć Alicjo, że doświadczam Boga i Jego Uśmiechu, kiedy... oddycham Jego Duchem Świętym, który jest jak ożywczy powiew w każdej chwili, kiedy się poruszam, kiedy się budzę, zasypiam, pracuję ...kiedy np. jakaś siostra w Jezusie przypadkowo spotkana w mieście zauważa smutek w moich oczach - gdy dźwigam jakiś duchowy ciężar - niekoniecznie swój ...i na drugi dzień zauważa, że już oczy moje są radosne, bo Pan - pocieszył! ....... Teraz modlę się ze Wspólnotą Mocni w Duchu - na żywo = ZAPRASZAM: - www.tv.odnowa.jezuici.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To i ja proszę o modlitwę w wiadomej Bogu sprawie. Niech zatrzyma niegodziwe zamiary człowieka bez skrupułów i zasad.

      Usuń
    2. Dziś jestem przez chwilę cała we łzach wzruszenia po wysłuchaniu o.Szustaka z zeszłego roku - o tym dlaczego nam się wszystko rozsypuje ...i jak Pan Jezus poradził sobie ze złymi zamiarami ludzi. Nie zrażaj się oklepanym i nie na temat tematem i tym, że może na początku wyda Ci się to mądrzeniem, bo tak nie jest!, a za to jest to żywe świadectwo o tym jak Bóg zna w szczegółach nasze najmniejsze potrzeby i jest Jedynym naszym ratunkiem i w ogóle naszym Jedynym ...Pomyślałam, że może bardziej jeszcze się to przyda Samotnej Wyspie: https://www.youtube.com/watch?v=QCcgJ3iGZQY

      Usuń