piątek, 21 października 2016

Grayson James Walker

To dziecko miało szczęście ... 


Umarło w objęciach mamy. Zasnęło w poczuciu bezpieczeństwa i godnie zostało pochowane. Patrząc na twarz jego rodziców odniosłam wrażenie, że ich rodzicielstwo rozwinęło się w kosmicznym tempie. Bo jakby nie patrzeć, prawda jest taka, że DZIECKO JEST DAREM DANYM TYLKO NA JAKIŚ CZAS. W tym konkretnym wypadku jedynie na osiem godzin.

Ze wzruszeniem oglądałam ten krótki film ... 
  • https://www.youtube.com/watch?v=vsfybVa-_uo
  • http://www.elblag24.pl/fakty/86210-po-porodzie-opublikowali-wzruszajace-chwile-z-umierajacym-dzieckiem-a-facebook-usunal-ich-konto-wzruszajaca-do-lez-historia.html

A jednak można pokochać dziecko, o którym wiadomo, że poza organizmem mamy nie ma szansy na przeżycie. Można na nie cierpliwie czekać, aby je chociaż raz przytulić i powiedzieć ... KOCHAM CIEBIE TAKIEGO JAKIM JESTEŚ!





7 komentarzy:

  1. Trzeba być niespełna rozumu zeby pisać ze dziecko któremu bylo dane zyc 8 godzin miało szczęscie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niespełna rozumu ... powiadasz?

      Gdy pisałam ten post w mediach huczało od protestów kobiet, które takiemu dziecku odmawiają prawa do godnej śmierci. I to właśnie one sprowokowały mnie do napisania tego tekstu.

      Nie chcę tu umniejszać traumy kobiety, która wie, że jej dziecko zaraz po porodzie umrze. Nie można jednak zapomnieć, że w tym smutnym wydarzeniu bierze udział jeszcze jedna osoba - ŚMIERTELNIE CHORE DZIECKO, któremu niektórzy chcą zafundować szybszą śmierć przez aborcję, jakby ona była zwykłym wyrwaniem zęba.

      Proszę obejrzeć ten filmik:

      https://www.youtube.com/watch?v=10nryBtML_Q

      ... i odpowiedzieć sobie szczerze, kto tu zwariował?

      PS

      W kontekście tego dokumentu i wielu innych, których nie zamieszczam tutaj ze względu na okrucieństwo i wynaturzenie nadal uważam, że Grayson James Walker miał WYJĄTKOWE SZCZĘŚCIE, że pojawił się choć na chwilkę w tak kochającej się rodzinie.

      Dla człowieka wierzącego jest jeszcze inna strona medalu, której ateiści nie są w stanie zrozumieć. Jest nią inne spojrzenie na śmierć, która jest jedynie przejściem do lepszego świata napełnionego po brzegi MIŁOŚCIĄ.

      Ja ją zobaczyłam w gestach rodziców tego chłopczyka i się nią po prostu zachwyciłam. Mam jednak świadomość, że temat jest mega trudny i spodziewałam się niezrozumienia. Mnie jednak jest już wszystko jedno, co o mnie myślą inni ... idę swoją drogą, często wbrew oczekiwaniom większości.

      Usuń
    2. Dodam jeszcze dwa dokumenty do oglądnięcia. Może one dadzą trochę do myślenia:

      http://wmeritum.pl/norwegia-bedzie-mozna-zabic-jedno-nienarodzonych-blizniakow/158232

      https://www.facebook.com/angie.sarmientoguerrero/videos/723999777660520/

      Usuń
    3. no i co z tego wszystkiego ? dziecko które zyje 8 godzin nie ma szczescia, bo umiera i nie dostaje szansy na zycie ani ono ani jego rodzice. Głupota galopująca mówic tu o szczesciu!

      Usuń
    4. SZCZĘŚCIE ...

      Myślę, że rozmijamy się w pojmowaniu szczęścia, które różne ma oblicza. Dla mnie długie życia to nie to samo co szczęśliwe życie. Gdyby tak było, to staruszkowie byliby największymi szczęśliwcami na ziemi i nie potrzebne by były hospicja, domy opieki itp.

      W moim pojmowaniu szczęścia dużą rolę odgrywają RELACJE MIŁOŚCI, o których już na swym blogu pisałam. Nie będę się więc powtarzać.

      Grayson James Walker był do tych relacji zaproszony; uczestniczył w nich dzięki miłości rodziców. Nie został więc wyrzucony poza orbitę szczęścia, o którym chciałam w tym poście powiedzieć.

      Nie znaczy to jednak wcale,że takie SZCZĘŚCIE nie wyciska łez. Sama wiem po sobie ... o śmierci malutkich dzieci nie zapomina się nigdy... I wtedy ratunkiem na chwile tęsknoty są te dobre momenty, o które zadbali rodzice chłopca.

      PS

      Okoliczności śmierci też wpływają na poczucie szczęścia...

      Pozdrawiam, alicja


      Usuń
    5. Piszesz:

      "no i co z tego wszystkiego? dziecko które żyje 8 godzin nie ma szczęścia, bo umiera i nie dostaje szansy na życie ani ono ani jego rodzice"

      ***

      Myślę, że miał więcej szczęścia niż te dzieci, które z powodu tej samej choroby zostały nieludzko potraktowane w łonie swoich matek, a ich ciała wylądowały w koszu na odpadki.

      Poza tym mam wrażenie, że ten chłopczyk przez te 8 godzin zaznał więcej miłości niż nie jeden z nas w ciągu całego życia. I dlatego można o nim powiedzieć, że był szczęściarzem.

      Myślę też o rodzicach Graysona ...

      Przypuszczam, że bez pomocy rodziny i przyjaciół nie zdołaliby udźwignąć ciężaru cierpienia. Bo po ludzku to po prostu niemożliwe! Szczęściem dla nich była rodzina i przyjaciele, którzy pomogli im nieść ten ciężar.

      Czasem doświadczenie szczęścia rodzi się z bólu, a nie z przyjemności i zadowolenia. I o tym trzeba wiedzieć, by życie nabrało głębszego sensu.

      Usuń
  2. Pięknie i przekonująco napisane.

    OdpowiedzUsuń