No... co to jest myślenie prawdziwe? A jakie jest nieprawdziwe?
Sory, kto ma patent na określanie tego względem mnie?
Rozmowa Jezusa z Samarytanką
Rozmowa burzliwa, pełna niepokojów i poszukiwań. Emocje zaczynają się rozpalać, raz ku zadowoleniu, drugi raz zaczyna ogarniać nas wściekłość. Chociaż się staramy być poprawnie grzecznymi - zaczyna nam nie wychodzić; podnosimy głos i zaczynamy żałować, że w ogóle daliśmy się wciągnąć w niepotrzebną dyskusję. Tak się kiedyś czułam po rozmowie ze świadkami Jehowy. Wciągnęła mnie ta żonglerka na Słowo tak, że zapomniałam o tym, że OSTATNIE ZDANIE W TEJ DYSKUSJI MA JEZUS. Przyrzekłam sobie w tedy, że będę ostrożniejsza. Dlatego w poprzednim poście, w komentarzach napisałam:
"Dochodzimy w tej rozmowie do granicy ludzkich możliwości, dalej, bez Jego łaski nie damy rady. Potrzebujemy jej, aby nas poprowadziła bezpiecznie przez Tajemnicę Jego Miłości."
Czy mamy szansę ją otrzymać?
Jak myślicie?
***
Wierzę, że taką łaską została obdarowana Samarytanka przy studni i dlatego mogła uczciwie powiedzieć:
- Panie, widzę, że Ty jesteś prorokiem!
- Chodźcie zobaczyć kogoś, kto wyjawił mi wszystko, co uczyniłam.
- Czyż nie jest On Chrystusem?"
***
/.../ Wielu Samarytan z tej miejscowości uwierzyło w Niego na podstawie świadectwa danego przez ową kobietę: "Wyjawił mi wszystko, co uczyniłam". Przyszli więc do Niego z prośbą, aby pozostał u nich. I przebywał tam dwa dni. Wtedy jeszcze więcej uwierzyło dzięki głoszonej przez Niego nauce. Do tej kobiety zaś mówiono: "Teraz wierzymy już nie na podstawie tego, co nam powiedziałaś, lecz dlatego, ze sami Go usłyszeliśmy" Wiemy, ze On naprawdę jest Zbawicielem świata". /.../
Ewangelia wg Św. Jana, 4 , 5-42




