WSTĘP ...
Potrzebowałam trochę czasu, by rozeznać się w tym wszystkim, co się ostatnio wydarzało na moim blogu. Obiecałam kilku osobom odpowiedzieć na pytania dotyczące mojej wiary. Jednak, gdy zaczęłam się do tego uczciwie przygotowywać różne myśli przychodziły mi do głowy. A szczególnie jedna do dziś nie daje mi spokoju. Pojawiła się ona wraz z zaproszeniami wejścia na inne ścieżki poznania PRAWDY. Nie wątpię w szczerość zapraszających mnie osób, lecz to, co przeczytałam przeraziło mnie ogromnie ... poplątanie z pomieszaniem ... a gdy doszłam do niektórych opisów były one tak zbieżne z moimi porównaniami, że zaczęłam się zastanawiać, czy Ci, którzy mnie czytają nie odnoszą wrażenia, że po śliskim lodzie stąpam i bliżej mi do tych, którzy PRAWDY O BOGU szukają poza Kościołem katolickim. Wychodząc więc naprzeciw moim myślom pragnę oznajmić wszystkim, że tkwię w KK "po uszy" i nie wyobrażam sobie innej drogi dla siebie.
CZAS NA REEDUKACJĘ ...
Pewna osoba, którą darzę wielką sympatią napisała do mnie:
- Wiesz, doszłam wczoraj do wniosku, że tak najbardziej, to mnie by się przydała reedukacja. Ponowna nauka i ponowne wyjaśnianie wszystkiego od podstaw.
Przyznaję Jej całkowitą rację. I nie tylko jej jest ona potrzebna, ale każdemu z nas. Obiecałam też odpowiedzieć na kilka pytań. W razie potrzeby będę odsyłała do innych źródeł i osób, które w mojej ocenie są bardziej kompetentne ode mnie. W następnym poście zechcę odpowiedzieć na 1 pytanie zadane mi na blogu w poprzednim poście:
- Według warunków dobrej spowiedzi, z którymi się absolutnie zgadzam, to mogę swoje grzechy wyznać komukolwiek. Bo jeśli szczerze żałuję i zadośćuczynię to z pewnością będzie mi wybaczone (prędzej czy później).Czy potrzebny jest do tego ksiądz?
- BIBLII ...
- TRADYCJI ...Więcej na jej temat piszę Ksiądz Józef Pierzchalski. Polecam Jego stronę kierownictwa duchowego. Można znaleźć wiele odpowiedzi na nurtujące pytania.,
- http://pierzchalski.ecclesia.org.pl/index.php?page=10&id=10-01&sz=&pyt=812
- KATECHIŹMIE KK
- ŚWIADECTWACH LUDZI ŻYJĄCYCH WIARĄ ...
- I własnym doświadczeniu wiary, które wobec wyżej wymienionych źródeł jest jedynie pyłkiem na wietrze. Dla kogoś być może warte podeptania, ale nie dla mnie. Gdy jest mi bowiem ciężko żyć przypominam sobie te przejścia żywego Boga przez moją duszę. I wtedy pomagają mi one powstać z kolan by spojrzeć z nadzieją wysoko w górę, ku niebu.
PS.
Wrócę, jak pokonam przeziębienie. Do tego czasu może ktoś inny podzieli się swoim zdaniem na ten temat? Byłoby ciekawiej.




