Wiem Komu zaufałam....
***
"coś podobnego! Serio? Widziałaś go? Rozmawiałaś z nim? Odezwał się do Ciebie chociaż raz? Pomógł Ci taszczyć siaty z zakupami?"
***
Widziałam Go ...
"Bo byłem głodny, i daliście mi jeść;"
Przyszedł jako żebrak. Akurat smażyłam kotelty schabowe. Zapukał w drzwi i gdy mu otworzyłam nie zapałałam żadną miłością. Brudny, śmierdzący i zaniedbany... Poprosił o kromkę chleba. Na szybko otworzyłam lodówkę i na odczepnego dałam mu jakąś konserwę, serek topiony i chleb. Nie zaprosiłam do stołu ... Odetchnęłam z ulgą gdy wyszedł. Pozostał jednak jakiś niesmak związany z moją postawą wobec niego. Wielu podobnych spotkałam potem na swojej drodze. Zawsze wtedy przypominał mi się ten niecodzienny gość, dzięki któremu zobaczyłam, że moja miłość do bliźniego nie jest taka jakbym chciała.
Rozmawiałam z Nim ...
"znalazłem się w więzieniu, a przyszliście do mnie".
Było to w pierwszych latach naszego małżeństwa. Mieliśmy znajomych, którzy pomogli nam zorganizować spotkanie z więźniami. Wzięłam gitarę, śpiewniki. Mój mąż poszedł razem ze mną. Wiele zawdzięcza Jezusowi i jego opowieść mogła być wiarygodna dla tych za kratkami. Spotkanie odbyło się w świetlicy. Gdy służba więzienna przyprowadziła skazanych okazało się, że wśród nich jest nasz znajomy, który bardzo dobrze znał narkomańską przeszłość mojego męża. Karakan, taką miał ksywę, zaraz do nas podszedł i przywitał się dość serdecznie. Zaprosiliśmy go do naszego stolika. Usiadł pewnie i nawiązała się rozmowa. Inni więźniowie przysłuchiwali się nam z zaciekawieniem. Padały pytania do mojego męża, który mówił o wyzwoleniu z nałogów mocą łaski. Karakan od czasu do czasu potakiwał i pod nosem szeptał tak, że wszyscy słyszeli ... prawda ... nie ściemnia ... widziałem .... a jak jemu się udało to i może nam też się uda.
Odezwał się ...
Odzywa się za każdym razem, gdy łączę się z Nim w modlitwie. Ja Mu opowiadam o swoich sprawach, a On o swoich. Nie ukrywam, że mam problem z jasnym zrozumieniem Jego słów. Nie są tak czytelne jakbym chciała. Jego rady na początku są czasem nie do przyjęcia. Dopiero po jakimś czasie widzę, że były najlepszym rozwiązaniem. W różnych miejscach Go słyszę, nie tylko w kościele. W śpiewie ptaków, w szumie wiatru, w ciepłych promykach słońca ... Najlepiej mi się jednak dialoguje przy pomocy Słowa zapisanego w Biblii ... tam są konkrety, które mają wpływ na moje wybory. Nie jestem jednak dobrym rozmówcą. Wciąż za dużo gadam, a za mało słucham i nie wychodzi mi to na dobre.
Pomógł mi taszczyć siaty z zakupami ... i nie tylko siaty...
Szłam do domu z zakupami, gdy nagle poczułam się slabo. Na drodze nikogo, kogo mogłabym poprosić o pomoc. Wystraszyłam się trochę i jak dziś pamiętam westchnienie rzucone w niebo ... Boże, jak mi nie pomożesz to padnę zaraz jak długa! Ledwo to powiedziałam z zakrętu wyszedł młodzieniec, który zauważył jak się słaniam na nogach ... może pomóc? ...
***
BOGA DOŚWIADCZAMY WE WSPÓLNOCIE ...
Mt 25,34-40
34 Wtedy do tych po prawej Król powie: "Chodźcie, błogosławieni mojego Ojca, stańcie się dziedzicami królestwa, przygotowanego dla was od założenia świata.
35 Bo byłem głodny, i daliście mi jeść; byłem spragniony, i daliście mi pić; przybyszem byłem, a przygarnęliście mnie; 36 nagi - a odzialiście mnie; zachorowałem, i odwiedziliście mnie; znalazłem się w więzieniu, a przyszliście do mnie".
37 Odezwą się wtedy do Niego, mówiąc: "Panie, kiedy widzieliśmy Ciebie głodnego i nakarmiliśmy Cię; albo spragnionego i daliśmy pić? 38 A kiedy widzieliśmy Ciebie jako przybysza i przygarnęliśmy, albo nagiego i odzialiśmy? 39 Kiedy widzieliśmy Ciebie chorego albo w więzieniu i przyszliśmy do Ciebie?" 40 Na to Król im odpowie: "Oświadczam wam, że ile razy robiliście [coś] dla jednego z tych moich najlichszych braci, dla mnie robiliście".