ONI ... czyli nasi zmarli przyjaciele.
Kilka dni temu, po ciężkiej chorobie, umarł mój przyjaciel, z którym czasem mijałam się na pielgrzymkowych szlakach. Na pożegnanie piszę do niego ostatnie słowa:
Do zobaczenia ... W domu Ojca jest mieszkań wiele; wierzę, że jesteś zadowolony ze swojego. Przeszedłeś już swoją ziemską drogę oczyszczenia, którą my jeszcze kroczymy. Zaczął się czas trudnego oczekiwania na ponowne spotkanie; jedynie NADZIEJA pozwala dzisiaj patrzeć na twoje odejście nieco z mniejszym bólem, a żałoba nie zamienia się w rozpacz ... wszak ci, których opuściłeś zmierzają w tym samym kierunku. Odpoczywaj w POKOJU ... DO PONOWNEGO UŚCISKU DŁONI ...
Pisze do Niego również inny towarzysz ziemskiej podróży:
Przemijanie jest naturalnym elementem istnienia Wszechświata. Wszystko rodzi się, i umiera, ma swój początek, i ma swój kres. . . . Drzewa wzrastają po to, żeby paść pewnego dnia, ludzie idą drogą życia, ale pewnego dnia ich droga się kończy, bo takie jest prawo Wszechświata, i nie ma od niego wyjątków. Nawet gwiazdy rodzą się, przeżywają dni swojej świetności, i umierają. . . Dziś przyszedł kres twojej drogi, nie spotkamy się już nigdy więcej, bo nie ma takiej opcji. . . . . Część tej drogi odbyliśmy razem . . Żegnaj ..., byłeś OK !
***
Trudno się nie zgodzić z naturalnym prawem przemijania Wszechświata. Ale po przeczytaniu tych słów zaczęłam się zastanawiać nad różnymi opcjami naszego postrzegania śmierci. To, co dla mnie jest kolejnym etapem człowieczego życia, dla innych jest całkowitym unicestwieniem. Nie chcę rozpoczynać tutaj żadnej walki światopoglądowej, ale jedno pytanie nie daje mi spokoju. Zadaję je z nadzieją, że ktoś na nie szczerze mi odpowie.
Dlaczego osoba niewierząca w zmartwychwstanie, odrzucająca opcję ponownego spotkania kieruje do niej słowa w taki sposób, jakby miała nadzieję, że ona te słowa jeszcze usłyszy? Jeżeli uważa śmierć za KONIEC ISTNIENIA, to dlaczego kieruje swoją mowę do osoby zmarłej, tak jakby żyła?
Pomijam wszystkie kwestie związane z różnymi przenośniami i językowymi trikami, bo wiem, że poeci się nimi także posługują. Chcę pójść o krok dalej w szukaniu odpowiedzi stąd kolejne moje pytanie ...
Czyżby nasza dusza wyczuwała rzeczywistość, której umysł nie pojmuje i stąd pewna nielogiczność w naszych wypowiedziach?



