środa, 15 października 2014

PROGRAM - III Dzień Dziecka Utraconego

III Dzień Dziecka Utraconego z modlitwą UWIELBIENIA ... proszę o wsparcie modlitewne


Moszczanka– 17 październik 2014 roku, piątek 

***

15 październik to „Światowy Dzień Dziecka Utraconego”. W Polsce został on rozpowszechniony dzięki Organizacji Rodziców po Stracie oraz Rodziców Dzieci Chorych – „Dlaczego”. Parafia w Moszczance (woj. opolskie) obchodzi go w tym roku po raz trzeci. 

PROGRAM:

Godzina 17.30 – RÓŻANIEC w intencji:


- dzieci, które odeszły przedwcześnie w wyniku poronienia, w okresie okołoporodowym, w wyniku choroby lub wypadku. 
- osób przeżywających utratę kogoś tak bliskiego jak swoje dziecko 
- rodziców proszących Boga o potomstwo
- wszystkich, którzy pragną podziękować Bogu za dar życia

UWAGA! - Możliwość spowiedzi świętej

Godzina 18.00 

– Msza święta pod przewodnictwem O. Faustyna Zatoki OFM ( z Prudnika Lasu)
– Modlitwa Uwielbienia przed Najświętszym Sakramentem.

U stóp Pana Jezusa złożymy intencje, prośby i podziękowania napisane na małych karteczkach, które będą przygotowane przed mszą przy skarbonie w tyle kościoła.

Godzina 21.00

– Modlitwa przy krzyżu misyjnym
- Zapalenie zniczy pamięci (proszę zabrać ze sobą znicze)
- Apel Jasnogórski

***

ŚWIADECTWA OSÓB, KTÓRE UCZESTNICZYŁY W TAKIEJ MSZY

Dziś zapytam Boga o niezrozumiałą dla mnie śmierć dziecka? Może odpowie mi na głęboko skrywane pytania?

Chwilami trudno w pojedynkę "szukać" śladów nieba. Dzisiaj poczułam, że niebo istnieje i "jest dla wszystkich". 

Po 20 latach poczułam wreszcie pokój serca, dziękuję. Mogę powiedzieć, że moja żałoba się dopiero teraz skończyła. Moj aniołek nie umarł rok temu, ale 20 lat temu. Byłby na pewno studentem lub pracował. Łączę się z innymi rodzicami [*] mama Davida.

Gdy przeczytałam zaproszenie przypomniało mi się Dzieciątko mojej siostry, które zmarło na początku swojej drogi życia i nie było chcianym, oczekiwanym maleństwem swoich rodziców. Życie i śmierć tego Dziecka, które nie otrzymało nawet imienia było i jest tematem tabu. Przed chwilą dotarło do mnie, że to Dziecko żyje i patrzy teraz na swojego starszego brata, który jest wspaniałym i mądrym chłopcem. Ufam, że kiedyś spotkają się po drugiej stronie...”. 

Ja również utraciłem córkę - miała 41 lat. Osierociła dwoje dzieci w wieku 17 i 9 lat. Córka zmarła na raka piersi z przerzutami…” 

Cóż za piękne święto! Nigdy o nim nie słyszałam. Jestem z Wrocławia. 9 grudnia 2011 roku zginął mój syn Przemek, miał 19 lat. Potem poroniłam w trzecim miesiącu ciąży. Gdyby nie Pan Bóg to nie wiem... Proszę zapalcie znicz i napiszcie: Przemek i rodzeństwo - kochamy Was!!! Mama, Tata i Weronika”.

Jezus też płakał nad grobem Łazarza… to takie ludzkie ... ale potem uczynił to, czego nikt się nie spodziewał.

Pytam znajomego, czy przyjedzie i słyszę: „No wiesz, nie wiem ... to taka trauma, że nie chcę wchodzić "z butami" w środowisko tak poranione i doświadczone cierpieniem. Co ja mam do powiedzenia ... moja obecność będzie dodatkowym cierniem ... poza tym ...”. Zatrzymał się w połowie zdania, gdy zobaczył moją minę. Stałam jak wryta, z oczami wlepionymi w niego tak, że musiał zamilknąć. Potem wydusiłam z siebie: „Wiesz, przepraszam Cię bardzo, ale gdy tak mówiłeś poczułam się jak trędowata, wyobcowana ze wspólnoty ludzkiej, dla której śmierć nie powinna być tematem tabu. Ona przecież nikogo nie ominie, jedynie przychodzi według nieznanego nam grafiku”. Po tej rozmowie zdałam sobie sprawę z tego, jak wielkie zadanie ma do spełnienia ten Dzień, który leczy naszą świadomość śmierci.

Niektórzy po latach uświadamiają sobie istnienie brata, siostry, córki, syna, wnuka, wnuczki. Opowiada mi przyjaciółka, iż po raz pierwszy zapaliła znicz swojej siostrze, o której prawie nic nie wiedziała. Dopiero w przeddzień Dnia usłyszała pełną opowieść o jej istnieniu od swojej mamy. Po raz pierwszy zapaliła dla niej światełko pamięci … nadała jej też imię - Ania - po swojej mamie; tak jak radził na kazaniu Ojciec Faustyn …” 

Były łzy i ukradkiem wyciągane chusteczki. Nawiązał się swoisty dialog między niebem, a ziemią; między tym, co ludzkie, a tym, co wymyka się spod kontroli umysłu, szukającego odpowiedzi na każde pytanie.

sobota, 20 września 2014

NIEMOŻLIWE STAJE SIĘ MOŻLIWE ...

Stale powtarzane zdanie ostatnimi czasy. Bo to PRAWDA, którą jedni widzą inni zaś nie. PRAWDA, w którą jedni wierzą, inni zaś wciąż szukają kontrargumentów, by ją skompromitować. 



PRAWDA, którą Bóg objawił w Jezusie Chrystusie wciąż zaskakuje ... I chociaż jest ona oczywista człowiek stale będzie szukał potwierdzenia, czy Jezus rzeczywiście żyje!

***

Radujcie się razem ze mną :) 

Ponownie jestem babcią! Moja córka, która według niektórych lekarzy mogła zostać matką jedynie przez in vitro po raz drugi cieszy się Maleństwem, które od 22 tygodni mieszka pod jej sercem. Natalka ma więc braciszka. 

Bóg jest siewcą życia. 
Wspomnijcie w modlitwie i podziękujcie wraz ze mną za ten kolejny cud w naszej rodzinie.

sobota, 13 września 2014

DOM NA SKALE

Wichry, potoki i gwałtowne burze ... 



Dobra lub zła budowa (Mt 7, 24 - 27)


Każdego więc, kto tych słów moich słucha i wypełnia je, można porównać z człowiekiem roztropnym, który dom swój zbudował na skale. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom. On jednak nie runął, bo na skale był utwierdzony. Każdego zaś, kto tych słów moich słucha, a nie wypełnia ich, można porównać z człowiekiem nierozsądnym, który dom swój zbudował na piasku. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i rzuciły się na ten dom. I runął, a upadek jego był wielki". 


***


Właśnie teraz takie żywioły przechodzą przez historię 8 letniej dziewczynki. O jej losie zadecyduje sąd 18 września. Nie mnie osądzać, ani wydawać wyroki. Wystarczy, że patrzę na łzy tej małej w wielu momentach jej smutnego życia i słucham historii, o których nie miałam pojęcia, że mogą się przytrafić tak małemu dziecku. Wystarczy powiedzieć, że dziewczynka będąc w pierwszej klasie postanowiła uciec z domu od swojej mamy do babci ze strony ojca i mniej się bała późnego wieczoru, wałęsających się bezdomnych psów na ulicach miasta niż własnej mamy. Ojciec dziecka od dwóch lat na drodze sądowej upomina się o jej prawo do szczęśliwego życia, a gdy nic już nie pomagało postanowił ubiegać się o to, by córka zamieszkała w jego domu, z jego żoną i dziećmi. Jego pierworodna córka przyszła na świat, gdy nie był gotowy ani na małżeństwo, ani na ojcostwo. Nigdy więc nie związał się z matką dziecka. O dziecko jednak starał się dbać na tyle, na ile potrafił. Mając oparcie w swoich rodzicach zrobił wiele dobrego, aby dziecko miało uśmiech na buzi. O mamie dziecka nie chcę mówić. trzeba by było bowiem powiedzieć wiele smutnych rzeczy ... niech jej Bóg przebaczy. 

Piszę o tej sprawie z jednej przyczyny. Proszę Boga, aby sąd rodzinny podjął najlepszą decyzję; aby właściwie rozeznał się w sprawie i nikogo nie skrzywdził ... ani dziecka, ani ojca, ani matki. i was również proszę o modlitwę w tej sprawie. Po ludzku bowiem patrząc widzi się jedynie krzywdę, a przecież Bóg potrafi wszelkie zło zamienić w dobro. 

W prawdzie to kosztuje ze strony człowieka podjęcie ogromnego wysiłku, ale czyż nie o nim jest mowa w Ewangelii?

... zbudować solidny dom
... wykuć w skale fundamenty
... wzmocnić mury
... zabezpieczyć dom przed żywiołami

Jeszcze raz proszę - pomódlcie się razem ze mną w intencji dziecka, które pragnie z całego serca być szczęśliwe.

czwartek, 11 września 2014

HOJNOŚĆ BOGA

Czasem się zastanawiam, czy jestem w stanie udźwignąć dar Bożej Opatrzności...





... reszta niech będzie na razie słodką tajemnicą ... może kiedyś się nią podzielę z innymi.

wtorek, 26 sierpnia 2014

FAKTY ... Marta Robin

Można z nimi dyskutować, ale ta dyskusja nie wpływa w żaden sposób na obraz rzeczywisty. Można ich nie przyjąć, ale one nie potrzebują naszej akceptacji, by trwały i mówiły o rzeczywistości, która istnieje.


Marta Robin

przyszła na świat w 1902 roku. Zmarła 79 lat później. Przez 52 lata jej jedynym pokarmem była hostia.

https://www.youtube.com/watch?v=R0ywm8ILDYs

W wokół EUCHARYSTII ...

Koresponduję z Adamem, który pragnie mnie przekonać, że miłość do Jezusa Eucharystycznego jest bałwochwalstwem. Posługuje się przy tym cytatami z Pisma Świętego, które interpretuje według własnego poznania. Zaczyna mnie to pomału irytować, ale jest wolnym człowiekiem i ma prawo poszukiwać PRAWDY po swojemu. Dzielę się z nim doświadczeniem wiary wynikającej z miłości do Jezusa ukrytego w małym opłatku, ale za słaby to dla niego znak. Nie dziwię się mu ... wszak to nie jego życie się zmienia, lecz moje. 

ZNAK BOŻEJ OPATRZNOŚCI ...

Marta Robin ... są świadkowie, którzy z nią rozmawiali. Nie można o niej powiedzieć, że jest średniowieczną legendą, czy też wymysłem chorej wyobraźni. Dokumenty, które stwierdzają autentyczność osoby również można zobaczyć. 

Realna rzeczywistość, która trwała 52 lata ... i na nic się zdały szyderstwa tych, którzy tego znaku nie przyjęli za fakt. Z resztą ... nie muszą tego czynić, gdyż nic nowego nie zostało objawione światu. Tajemnica, która dokonała się w Wielki Czwartek trwa do dzisiaj. I o tym przypomina nam postać Marty Robin.

wtorek, 19 sierpnia 2014

FAKTY ...

Można z nimi dyskutować, można je na różny sposób oceniać ... ale czy to  zmieni RZECZYWISTOŚĆ?  
                                       

Cud w Vailankanni

Wciąż słyszę zarzut ... nie żyjesz w świecie realnym ... A cóż to za świat??? - ja się pytam tych, którzy jedynie widzą to, co chcą zobaczyć i słyszą jedynie to, co chcą usłyszeć. Wszystko inne jest dla nich wyssane z palca. 

FAKT ... 26 grudnia 2004 ... Cud w Vailankanni

Może on choć na chwilę zatrzyma umysł ludzki. Ta sekunda refleksji jest każdemu bardzo potrzebna. Człowiek bowiem za bardzo ufa sobie, a za mało Bogu. Ludzie szybko zapominają o faktach, których nie potrafią zrozumieć. Nawet cuda Jezusa nie były w stanie zburzyć do końca ludzkiej dumy. Wystarczyło kilka dni. Nie pomogły cuda, wskrzeszenie Łazarza ... Pierwszy szok zaraz minął i zamienił się w oskarżenie. Ludzki umysł nie zniósł prawdy o swojej niedoskonałości. Myślę, że w tej materii nic się nie zmieniło i dlatego jest na tym świecie tak, jak jest ... nie zawsze pięknie, jakbyśmy sobie tego życzyli.

Czy ten cud w Vailankanni coś zmieni? 

Nie wiem, ale nie muszę znać odpowiedzi na to pytanie. Wystarczy, że powiem o konkretnym FAKCIE. Może ktoś uwierzy w REALNĄ OBECNOŚĆ BOGA na tym świecie ... 

***
Cud w Vailankanni 

http://gloria.tv/?media=623175

Trzęsienie ziemi w Azji 26 grudnia 2004 r. spowodowało katastrofę zaliczaną do siedmiu największych tragedii w dziejach ludzkości.

Uroczystości Bożego Narodzenia A.D. 2004 przebiegły w świecie dość spokojnie. Nic nie zakłóciło ich także w Azji Południowo-Wschodniej, dokąd udało się - jak co roku - wielu zamożnych Europejczyków. Mogli w tzw. raju godnie uczcić kolejną rocznicę narodzin Jezusa, gdyż nawet tam, pośród wielkich religii islamu, hinduizmu i buddyzmu, funkcjonują kościoły chrześcijańskie, jak choćby słynna bazylika Maryjna w Vailankanni w Indiach. Dla tysięcy turystów była to ostatnia szansa w życiu. Nazajutrz bowiem ziemia gwałtownie zatrzęsła się, a cała planeta zawirowała jak dzwon wokół swej osi. Na powierzchni 1200 km wody wzbiły się do góry, tworząc ogromną falę. Tsunami uderzyło następnie w wybrzeża państw Oceanu Indyjskiego, powodując straszliwe zniszczenia i śmierć ok. 300 tys. ludzi. Katastrofę tę zaliczono do siedmiu największych tragedii w dziejach ludzkości.

Najbardziej zdumiewa w całej tej tragedii fakt zatrzymania się ogromnej fali na progu kościoła w Vailankanni, w którym znajdowało się ponad dwa tysiące wiernych. Kościół ten położony jest zaledwie 100 m od plaży i leży na tym samym poziomie co inne budynki wokół. Znamienne jest, iż fala, która wróciła się sprzed jego progów, popłynęła w głąb na odległość pół kilometra, zalewając wszystko dokoła i uśmiercając ponad tysiąc osób. "Zajezdnia autobusowa znajduje się 500 m od morza, a jednak została zalana, tak samo jak domy i hotele, które zostały zalane falą dwunastometrowej wysokości. Tą samą falą, która zatrzymała się przed bramami sanktuarium" - opowiadał biskup miejsca Devadass Ambrose.