22 czerwca 2013 roku ... to data planowanego spotkania, na które czekałam 30 lat i na które pojechać nie mogę. Jak różnie ten los człowieczy się toczy ...
Mała niespodzianka dla Was ... może się odnajdziecie?
+ Witajcie w Panu 19.06.2013
JEZUS ŻYJE!!!
Bożenka
wpadła na genialny pomysł, by napisać list. Mam ufność, że Duch Boży pomoże nam
na nowo odnowić relacje, które zapoczątkował 30 lat temu w Bielsku, a potem
rozwijał w Bystrej. Wciąż pamiętam spotkania w Krościenku,
Łagiewnikach, Kalwarii i w wielu innych miejscach, w których Jezus czynił wiele
znaków. Nie jest możliwe pisać o wszystkim. Wybaczcie mi więc skróty i to, że
poprzekręcam niektóre imiona, chronologię; wszak wyjeżdżając z Bielska byłam
nastolatką. Dzisiaj zaś jestem Babcią trzech Aniołków w niebie … oj, jak ten czas szybko mija :)
Nie
umiem wyrazić smutku z powodu, że nie ma mnie z Wami i nie mogę dotrzymać obietnicy
danej Małgosi M., że co 5 lat będę gotowa na spotkanie, by zaświadczyć, że Jezus wciąż żyje. Jestem teraz przy
bardzo chorym Tacie, którego nie sposób zostawić. Duchowo jednak się dzisiaj z
Wami wszystkimi jednoczę, bez względu na to, czy mnie ktoś pamięta. W Bielsku
zaczęła się moja przygoda z Jezusem i to już jest wystarczający powód do dania
świadectwa o Jego Miłości do mnie.
Tak więc … Często wracam do chwil, w których adorowaliśmy Jezusa stojąc wokół
ołtarza. Pamiętam drogi krzyżowe w plenerze i malowanie salki w Bystrej za
kościołem; wieszanie krzyży w szkole, krucjatę Nienarodzonych i Wyzwolenia
człowieka. W Krościenku, u Księdza Blachnickiego po raz pierwszy usłyszałam
świadectwa o uzdrawiającej mocy Boga. Pamiętam nasze wyjścia do Sanatorium w
Lasku Cygańskim, by w czasie mszy świętej dla chorych zająć się oprawą muzyczną. Nie było wówczas
kaplicy; do tych celów służyła stołówka. Mszę odprawiał kochany, trochę
wstydliwy - ksiądz Edward. Kapłan, który
serce miał na dłoni.
A teraz kilka imion …
·
Bożenka - na stancję przynosiła mi pierogi przygotowane
przez jej kochaną Mamę. Szalona kobieta, która porwała mnie swoim entuzjazmem i
umiłowaniem Jezusa. Jestem świadkiem Bierzmowania Justynki (córki), co
poczytuję sobie za wielki zaszczyt. Ponadto razem z Józiem i dziećmi odwiedzała
moją rodzinę i pilnowała, żeby Boża więź się nie urwała.
·
Małgosia M – do jej domu zaprosił nas jej Tatuś, którego poznaliśmy w
sanatorium w Lasku Cygańskim. Pamiętam ten entuzjazm, jaki nas tam wszystkich
ogarnął i słowa Małgosi – na razie
jesteście młodzi … Jestem ciekawa, czy za 5 lat znowu będziecie tacy radośni i
tacy zakochani w Jezusie? No i w tedy wypaliłam – no
to się umówmy i sprawdźmy. Od tamtej pory odbyło się kilka spotkań, podczas
których rozmawialiśmy o żywej obecności Jezusa w naszym życiu. Bardzo cierpię z tego powodu, że na 30 lecie nie mogę przyjechać do Bielska i osobiście
powiedzieć, że JEZUS NADAL ŻYJE!!! No cóż – tak Bóg chciał, On wie najlepiej,
czego nam potrzeba.
·
Asia, Agatka i dziewczęta z Bystrej – Imiona trochę mi się zatarły w pamięci. Pamiętam jednak nasze rozmowy o Jezusie i Jego Miłości. Szczególnie
ta, która odbyła się w Asi rodzinnym domu nadal żyje w mojej pamięci. Może kiedyś do niej powrócimy?
·
Krzysztof, Wiesław i inni chłopcy - zawsze na swoim miejscu.
Jak trzeba było malować salkę byli pierwsi, gdy potrzebne były wystrugane
krzyże na drogę krzyżową – oni je przygotowywali. Tacy pomocnicy Świętego
Józefa - do tańca i różańca.
·
Mały Boguś – wówczas najmłodszy z nas, ale zawsze
uśmiechnięty od ucha do ucha. Prawdopodobnie został kapłanem i pięknie śpiewa. Chętnie
bym go posłuchała.
+ ś.p Stasiu – szczególnie wyrył mi się pewien fakt z
jego życia. Było to zaraz po przyjeździe z Krościenka, na którym usłyszeliśmy, że w ludziach uzależnionych i poranionych
ukrywa się cierpiący Jezus. Wracaliśmy
po spotkaniu, gdy naprzeciwko nas szła kobieta odurzona alkoholem. Pomogliśmy
jej dojść do domu. Po paru miesiącach okazało się, że Stasiu regularnie ją
odwiedzał i pomagał opiekować się jej chorą matką, robił zakupy, sprzątał dom.
·
Łukasz i Boguś – animatorzy z Bielska. Dzięki waszej pomocy nauczyłam się grać na gitarze i gram na niej do tej
pory. Któryś z Was podarował mi pierwszy śpiewnik piosenek oazowych. Mam go do
tej pory.
·
Elwira - do dzisiaj wspominam jej świadectwo. Po
przyjeździe z Krościenka pod domem spotkały pijanego mężczyznę. Wraz z
koleżanką wzięły go do domu pomimo strachu, że gdy się ocuci będzie na nie
bardzo zły. Piękna historia, która zakończyła się łzami wzruszonego mężczyzny.
·
Księża moderatorzy, którzy dbali o naszą duchową formację -
bardzo Wam dziękuję za Wasze Kapłaństwo, za Sakramenty, którymi nas tak hojnie obdarzaliście.
Czas kończyć, gdyż przydługawe listy
mogą znużyć. Wiele mam jeszcze do opowiedzenia, może więc innym razem – z
okazji kolejnego Jubileuszu.
Trzymajcie
się łaski Pana – alicja














Brak komentarzy:
Prześlij komentarz