Kiedyś na abba Arseniusza napadli w jego celi szatani i dręczyli go. A kiedy przyszli ci, którzy mu usługiwali, i zatrzymali się pod drzwiami celi, usłyszeli go, jak wołał do Boga:
- „Boże, nie opuszczaj mnie: niczego dobrego w Twoich oczach nie zrobiłem, ale w Twej łaskawości pozwól mi zacząć”.
Więc zaczęłam malować obrazki ...
W dobie tylu tragedii, o których wciąż słychać naokoło chciałabym zacząć pisać o pięknych relacjach jakie mogą zachodzić między ludźmi. Mam szczęście mieć przyjaciół, z którymi dzielę swoje smutki i radości. Od nich się uczę miłości ...
- nie tej ze szklanych ekranów
- nie tej z komunikatów policji
- nie tej ze smutnych statystyk
Dzisiaj pierwszy kadr ze sceny życia...
Nasze życie nie zawsze musi być tragedią. W objęciach Dobrego Boga każdy krzyż staje się jakby lżejszy i po czasie potrafi przynieść wiele dobrych owoców. Wiem coś na ten temat ... Z wdzięczności pragnę jedynie spłacać dług zaciągnięty wobec MIŁOŚCI.
Prawdziwe relacje rodzą się w bólu ...
Wczoraj dostałam maila o następującej treści:
- "Alu Kochana, po wczorajszym szczerym wyznaniu na temat córki - tym razem szczera prośba - APEL - dosłownie błaganie - o modlitwę w intencji naszego dorastającego syna. Chłopak myli inteligencje z cwaniactwem, zbytnio polega na sobie, dogadza swoim zachciankom i efekt jest taki, ze diabeł nie śpi. Nie czas teraz na psychoanalizę dlaczego i kto zawinił - teraz jedno jest pewne, bez Bożej pomocy nie damy rady. Kochana - dzieci są błogosławieństwem, ale także ciężkim krzyżem. Broń Boże - nie chce go odstawiać, czy zrzucać ale proszę - pomóż nam go nieść. Wiem, że masz zaufanych ludzi, ludzi, którzy mają szczególną laskę modlitwy. Proszę wiec, błagam - wspierajcie nas, aby uratować naszego nastolatka."
odpowiadam szybko
- "OK, podaję dalej ... i wierzę, że nie zostaniemy same w tym wołaniu"
...ale zawsze trzeba dawac cos od siebie...
OdpowiedzUsuńSerdecznosci
Judith
Masz rację Judytko ...
OdpowiedzUsuńDaję więc ... radości i smutki,troskę i beztroskę, bo i ona jest potrzebna w tej drodze na szczyt. Dzisiaj dzielę się zmartwieniem mojej przyjaciółki o swego nastoletniego syna,
Ona się martwi, a i ja zaczynam się martwić razem z nią. Wspólnie prosimy Boga o pomoc i wierzę, że ktoś dołączy się do naszego wołania. Razem łatwiej nosić brzemiona tego życia, szczególnie wtedy, gdy jest z nami Mocarz.
Coraz częściej rezygnuję z filozofii tego świata, która karze mi być zawsze zdrową, silną, piękną i bogatą; coraz rzadziej upatruję w tych wartościach sens mojego istnienia.
Nie znaczy to, że nie chcę być zdrowa, silna, piękna i bogata. Chcę i nie uciekam od tych pragnień, ale nie chcę ich realizować idąc po trupach burząc wartości, dla których warto się trudzić, bo dają poczucie spełnienia i pokój serca