Dzisiaj usłyszałam od mojej uczennicy słowa, na które czekałam kilka miesięcy...
- Przypomniałam sobie katechezę i zaczęłam doświadczać POKOJU, jakie to piękne uczucie ...
Od kilku miesięcy prowadzę w starszej klasie katechezę o wychodzeniu z lęku. Zaczęłam ją prawie na początku roku szkolnego, gdy usłyszałam od młodych pasjonatów horrorów, że oglądają je z powodu, że bardzo lubią się bać. Ich argumenty poraziły mnie. Moje pytania trafiały w pustkę, jakby nie rozumieli tego, o czym pragnę im powiedzieć. A ja tylko próbowałam im przekazać, że uczucie lęku nigdy im nie da tego, co poczucie wolności od strachów i koszmarów...
***
Na różne sposoby zadawałam im pytanie:- jak to, czyż nie widzicie ile złych emocji wprowadzacie w swoje życie?
- jak można nie dostrzegać różnicy pomiędzy POKOJEM, a NIEPOKOJEM?
***
Rozmowa w cztery oczy ...
Otworzyła się po kilku tygodniach ... ile w niej było przerażenia, koszmarów i nieprzespanych nocy. W internecie zaczęła szukać odpowiedzi na swoje stany lękowe. Posłuchałam jej opowieści pełnych mrocznych tajemnic. Na końcu zaproponowałam SPOTKANIE Z BOSKIM LEKARZEM ... PANEM POKOJU, który pokona jej strach na krzyżu. Zapytała tylko, czy to nie kolejna bajka.
... idź i spróbuj ...
Zaczęłam ją częściej widywać w kościele ... a Słowo Boże było jakby tylko dla niej proklamowane ... drążyło, czyściło, przemieniało ... a z każdym nowym dniem jej oczy były coraz spokojniejsze... aż dzisiaj się uśmiechnęły i zaświeciły pełnym blaskiem ... dla takich chwil warto się trudzić w posłudze katechetki.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz