SMUTEK ...
Jest mi przykro... straciłam relację z osobą, którą szanuję pomimo tego, że całkiem inaczej ma poukładaną hierarchię wartości ode mnie. Rozmawiałam z nią zawsze szczerze o tym, jak patrzę na rzeczywistość nas otaczającą i nigdy nie były to łatwe rozmowy.
Moje obawy o to, że nie jest wszystko praworządne w naszym kraju uznała za atak na osoby niewierzące. Mój światopogląd uznała za zmanipulowany zlepek zacofanych średniowiecznych poglądów, a mój mózg ... za wyprany.
No cóż ... na nic się zdało dzielenie swoim doświadczeniem wiary i zapewnienie, że nie chcę jej nawracać. Pogniewała się na dobre. Nie mam jej to za złe, ale smutek pozostał ... lubiłam bowiem jej spojrzenie z innej perspektywy. Poza tym ... często patrzyła w podobnym kierunku co ja ... i pytała o sens wielu rzeczy, nad którymi i ja się zatrzymywałam.
WOLNOŚĆ ...
WOLNOŚĆ ...
Pragnę szanować wolność osób niewierzących. Chcę też, aby i oni szanowali moją. Czy jest to jednak możliwe???!!!
Patrząc na ostatnie wydarzenia związane ze sprawą profesora Chazana, czy też tą nową, dotyczącą aktora Marka Cichuckiego /"Marek Cichucki, aktor, który określił sztukę „Golgota Picnic” jako „bełkot”, został 5 sierpnia zwolniony z pracy. Od dyrektora Teatru Nowego w Łodzi usłyszał, że w teatrze „nie jest potrzebny drugi Chazan”./ doszłam do wniosku, że ...
BEZ BÓLU SIĘ NIE OBĘDZIE ...
I na nic zapewnienia, że chcę dobrze. Bo co to znaczy "dobrze"? Dla osoby, którą tu wspominam słowo to całkiem inaczej jest rozumiane. Chcąc być wobec niej uczciwą nie podzielam jej stanowiska; nie mniej jednak nadal mam do niej pozytywne nastawienie... szkoda, że pozbawiła mnie możliwości powiedzenia jej o tym ... to boli ... i ból ten nie jest związany z tym, że mi nie przytakuje ... to całkowicie inny ból, który nie jest zależny od jakiegokolwiek światopoglądu.

Smutne jest zwykle to,że człowiek traci kontakt z realnością i dlatego innych traktuje jak przedmioty.Zerwanie ewent. więzi w takich razach wcale NIE jest smutne.
OdpowiedzUsuńWitaj Dobrochna, cieszę się, że się odezwałaś :)
OdpowiedzUsuńMówię o swoim smutku, który mam w sobie. Nie jest on zależny od spojrzenia innych. Nazywam swoje emocje tak jak je czuję i wcale nie oczekuję, aby inni czuli podobnie. Po prostu ... dzielę się smutkiem tak, jak dzielę się radością.
Masz rację, że smutkiem jest również to, że człowiek traci kontakt z realnością ...
REALNOŚĆ ... czymże ona jest dla Ciebie?
Bo dla mnie jest ona:
1. prawdą,
2. zgodnością ze stanem faktycznym
3. rzeczywistością, w której żyję
4. możliwością spełnienia się czegoś
Staram się swoje rozmowy opierać na konkretach i oceniać je w oparciu o hierarchię wartości, którą uznałam za swoją. Z moją oceną można zawsze polemizować, natomiast z faktami trudno dyskutować; one po prostu są.
Nigdy świadomie nie chcę zranić drugiego człowieka. Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że nie zawsze mi to wychodzi. I w tedy szczery dialog jest sposobem na zmniejszenie bólu, powiedzenie słowa "przepraszam, wybacz ...nie chciałam". Gdy osoba zraniona przeze mnie zamyka się i czyni to z gniewem jest mi po prostu bardzo smutno ... i tyle.
UPRZEDMIOTOWIENIE CZŁOWIEKA ... czyli użycie go do własnych celów.
Nic nie pomogą zapewnienia, że tego nie robiłam. W tym konkretnym przypadku nie byłam w stanie przebić się przez uprzedzenia, subiektywną ocenę i być może smutne doświadczenia. Próbowałam wielokrotnie, ale ... nie wyszło :(
Przecież nie zmuszę nikogo do uwierzenia w moje dobre chęci ... bo to właśnie byłoby uprzedmiotowieniem, którego staram się unikać.
Czy mi się to udaje zawsze???
Odpowiem szczerze ... NIE ... ale nie mogę sobie zarzucić premedytacji w tym przedmiocie. Uznaję bowiem swoją niedoskonałość, skłonność do upadków i nieumiejętność widzenia całości. Stąd rodzi się we mnie żal, smutek, a nawet złość na siebie samą za ten stan rzeczy. Wiem jednak, że nie muszę trwać w stałym przygnębieniu, a o sposobach wychodzenia z niego przeczytałam w Biblii.
Piszesz:
"Zerwanie ewent. więzi w takich razach wcale NIE jest smutne."
Dla Ciebie może i nie; ale nie dla mnie!!!
Bo pomimo zaistniałej sytuacji nadal zależy mi na uśmiechu osoby, która się na mnie pogniewała. Będzie mi brakować jej innego spojrzenia i wrażliwości na piękno. To, że nie do końca jest aniołem wcale mnie od niej nie odpycha, bo mam świadomość, że i ja nim nie jestem.
pozdr.