Moja "DROGA" zaczęła się w dniu moich urodzin i wiem, że nie skończy się w dniu mojej śmierci, lecz będzie biegła dalej i dalej ...
DOKĄD? ... ja to już wiem ... do domu Ojca w niebie
Nic podobnego, świadectwo to TYLKO słowa. Ktokolwiek może twierdzić cokolwiek, a to jeszcze o niczym nie świadczy. Podstawą i dowodem jest tylko doświadczenie.
To słowa o DOŚWIADCZENIU, które przekroczyło próg niemożności. Bez niego świadectwo byłoby jedynie pustym gadulstwem szukającym sensacji.
Też czekam na cud ...
I cieszę się, że moja wiara nie musi się opierać na wierze w człowieka, do którego tracę coraz częściej zaufanie lecz na wierze w Boga, który kocha bezwarunkowo.
Nie wiem i wcale nie muszę tego wiedzieć. Choć nie ukrywam ... łatwiej by było się modlić i łatwiej by było wierzyć.
Dzisiaj usłyszałam wypowiedź matki śmiertelnie chorego syna. Przytulając go do serca, ze łzami w oczach wyszeptała ... "dzięki niemu wiem, że istnieje MIŁOŚĆ, o której nie miałam bladego pojęcia".
Pomyślałam wtedy o tych wszystkich, którzy nie mają bladego pojęcia o MIŁOŚCI Boga. Patrzą jedynie w sposób zewnętrzny na to co się wokół nich dzieje i wyciągają wnioski na podstawie zachowań innych ludzi.
Na tę matkę i jej syna też tak patrzą niektórzy. Mówiła o tym złym patrzeniu, które nic nie rozumiało z jej relacji do dziecka.
- "No i co? Wskórały coś "te dzieciaki"?
Jestem pewna, że "pracują" nad wiadomą mi sytuacją.
- Czy coś wskórają?
O tym będzie mogła jedynie powiedzieć osoba, której ta sprawa dotyczy. Pytanie ... czy tę rzeczywistość będzie umiała zobaczyć sercem ... tak, jak ta matka z dzisiejszego reportażu.
Nie ma podstaw, aby wierzyć ten, kto cudu w potrzebie nie otrzymał.
OdpowiedzUsuńPodstawą jest świadectwo tych, którzy tego cudu już doświadczyli i oni są dowodem na to, że cud dokonuje się tam ...
UsuńGDZIE CZŁOWIEK UZNAŁ DANĄ RZECZ ZA NIEMOŻLIWĄ
Pozdr. :)
Nic podobnego, świadectwo to TYLKO słowa. Ktokolwiek może twierdzić cokolwiek, a to jeszcze o niczym nie świadczy.
UsuńPodstawą i dowodem jest tylko doświadczenie.
ŚWIADECTWO ...
UsuńTo słowa o DOŚWIADCZENIU, które przekroczyło próg niemożności. Bez niego świadectwo byłoby jedynie pustym gadulstwem szukającym sensacji.
Też czekam na cud ...
I cieszę się, że moja wiara nie musi się opierać na wierze w człowieka, do którego tracę coraz częściej zaufanie lecz na wierze w Boga, który kocha bezwarunkowo.
No to czekaj tatka latka...
UsuńCzekam i modlę się do Boga przez wstawiennictwo tych prostych pastuszków ... może te dzieciaki coś wskórają w sprawie, o której teraz myślę :)
UsuńNo i co? Wskórały coś "te dzieciaki"?
UsuńNie wiem i wcale nie muszę tego wiedzieć. Choć nie ukrywam ... łatwiej by było się modlić i łatwiej by było wierzyć.
UsuńDzisiaj usłyszałam wypowiedź matki śmiertelnie chorego syna. Przytulając go do serca, ze łzami w oczach wyszeptała ... "dzięki niemu wiem, że istnieje MIŁOŚĆ, o której nie miałam bladego pojęcia".
Pomyślałam wtedy o tych wszystkich, którzy nie mają bladego pojęcia o MIŁOŚCI Boga. Patrzą jedynie w sposób zewnętrzny na to co się wokół nich dzieje i wyciągają wnioski na podstawie zachowań innych ludzi.
Na tę matkę i jej syna też tak patrzą niektórzy. Mówiła o tym złym patrzeniu, które nic nie rozumiało z jej relacji do dziecka.
- "No i co? Wskórały coś "te dzieciaki"?
Jestem pewna, że "pracują" nad wiadomą mi sytuacją.
- Czy coś wskórają?
O tym będzie mogła jedynie powiedzieć osoba, której ta sprawa dotyczy. Pytanie ... czy tę rzeczywistość będzie umiała zobaczyć sercem ... tak, jak ta matka z dzisiejszego reportażu.