Dzięki Jaskółce to pytanie zabrzmiało we mnie jak dzwon Zygmunta. Potrzeba będzie wielu ludzi, którzy pomogą go podnieść i powiesić na właściwym miejscu, aby wydał godny sobie dźwięk. Na razie brzmi bardzo nieciekawie, głucho ... ale ... jak ma brzmieć, jeżeli na ziemi leży? Jego miejscem docelowym jest wieża wysoka, sięgająca nieba... Aby tam trafił, potrzebna jest zgrana wspólnota ludzi, którzy pragną jego głos usłyszeć w pełnym brzmieniu.
/kontynuacja tematu - JAK PATRZEĆ, BY ZOBACZYĆ?/
Mistycy piszą o różnych drogach poznania Boga. Wskazują na to, że Bóg wyposażył każdego człowieka w zdolność osobowego spotkania się z Nim. Możliwość więc posiada każdy, lecz nie każdy z niej korzysta. Dlaczego tak się dzieje?
Myślę, że ma to wiele wspólnego z wolnością Boga i z wolnością człowieka.
Bóg daje łaskę wiary komu i kiedy chce, a człowiek przyjmuję tę łaskę również w sposób wolny, to znaczy, że kiedy i jak chce. Problem chyba tkwi w tym, że trochę się gubimy w pojęciu 'wolności', którą często zamieniamy w samowolkę. Ona także jest obecna w budowaniu świata duchowego. I chyba jest o wiele gorszym zagrożeniem dla człowieka niż samowolka budowlana, o której mówią w mediach 'to tu, to tam'.
PS.
Proszę, nie zostawiajcie mnie z tym pytaniem samej, nie udźwignę go i nie usłyszę nigdy pełnego jego brzmienia.





