Życie człowieka jest wieczną zabawą w berka z Miłością, która ciągle gdzieś się chowa, a potem woła - "szukaj mnie". Ciągle się do niej zbliżam, ale nigdy na tyle, by powiedzieć - "mam cię". Nieraz tylko musnę ją bardziej i poczuję jej smak na tyle, że mimo zmęczenia zaczynam gonitwę na nowo. Rozbudzona tęsknota nie pozawala stanąć w miejscu. Czasem zastanawiam się, gdzie Ona mieszka, czy zaprosi mnie kiedyś do swojego domu?
A co z tymi, którzy na ziemi szukali MIŁOŚCI, ale z różnych przyczyn jej nie znaleźli?
Czy mają szansę spotkać się z nią po śmierci?
***
/w wielkim skrócie.../Czyściec:
- bolesne dochodzenie duszy do absolutnie doskonałej miłości
- to raczej stan, a nie miejsce.
- Dostępują go osoby umierające w łasce, ale które nie uporządkowały stosunku do rzeczy stworzonych
- dokonuje się przez "ogień", który nie jest fizycznej natury, lecz jest bólem duchowym wynikającym z uświadomienia sobie miłości Boga i własnych niedoskonałości.
- Innym oczyszczającym cierpieniem jest tęsknota za Bogiem.
- Katechizm KK podkreśla, że cierpienia czyśćcowe są inne niż piekielne (KKK 1031).
- Po ukończeniu oczyszczenia zmarli z czyśćca trafiają do nieba (nie ma możliwości przejścia z czyśćca do piekła).

Czy pychą będzie z mojej strony jeśli powiem, że gdybym teraz umarła to nie pójdę do piekła? Czyściec mnie przeraża, ale wiem, że nie jestem godna Nieba.
OdpowiedzUsuńteresa