Ostatnie dni wakacji i znowu szkoła. Warto przy tej okazji posłuchać, co dzieci mają do powiedzenia dorosłym.
Przygotowałam tę prezentację na potrzeby spotkania z rodzicami. Niektórzy z nich byli zadziwieni szczerością dzieci. Niektórym łezka zakręciła się w oku ... ze wzruszenia .... a czasem z zawstydzenia, że tak mało wiedzą o swoich pociechach.
***
http://www.taize.fr/pl_article3270.html
/fragmenty/
Co to znaczy „przyjąć królestwo Boże jak dziecko”?
Pewnego razu ludzie przynosili do Jezusa dzieci, żeby je pobłogosławił. Uczniowie zabraniali im tego. Jezus oburzył się i przykazał, aby pozwolili dzieciom przychodzić do Niego. Później powiedział: „Kto nie przyjmie królestwa Bożego jak dziecko, nie wejdzie do niego” (Ewangelia wg św. Marka 10, 13-16).
/.../ Ale oto Jezus przekonuje ich, że odtrącając dzieci sami właśnie zamykają sobie jedyną bramę prowadzącą do tego upragnionego królestwa Bożego!
/.../Tym, co posiadamy najlepszego, co umożliwi nam spotkanie z Bogiem, jest w nas spontanicznie otwarte serce dziecka, które ośmiela się z całą prostotą prosić, które chce być kochane.
/.../ Przyjąć dziecko to znaczy przyjąć obietnicę. Dziecko rośnie i rozwija się. Podobnie królestwo Boże nigdy nie jest na ziemi czymś zakończonym, ale jest obietnicą, dynamizmem i nieustannym wzrostem. Dzieci są nieprzewidywalne.
/.../W ewangelicznej opowieści przychodzą, kiedy przychodzą, i zdaniem uczniów przychodzą, oczywiście, w niewłaściwej chwili. A jednak Jezus nastaje na to, żeby je przyjąć, bo właśnie są tutaj. Podobnie my powinniśmy przyjąć królestwo Boże, kiedy do nas przychodzi, niezależnie od tego, czy jest to dobry, czy zły moment. Trzeba podjąć wyzwanie. Przyjąć królestwo Boże jak przyjmuje się dziecko, to znaczy czuwać i modlić się, aby, kiedy nadejdzie, umieć je przyjąć, zawsze bez przygotowania, w porę i nie w porę.
/.../Jezus postawił dziecko pośród swych zgromadzonych uczniów także dlatego, aby oni sami zgodzili się być mali.
List z Taizé: 2006/2
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńNa te dni wytężonej pracy, obowiązków ale i modlitwy z serca Wam błogosławię w Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. +
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
UsuńNie wiem co to mobbing lecz dobrze wiem, czym jest wypalenie zawodowe... ale damy radę z pomocą Bożą :)
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
UsuńPięknie postanowienie, Kasiu; przeszłość minęła i na nią już nie mamy wpływu, więc lepiej zająć się obecną chwilą i pomyśleć o przyszłości. Ja też doszłam do takiego samego wniosku, że sama nic zrobić nie mogę i powierzyłam swoje życie Jezusowi i wciąż je powierzam, ba nawet oddałam swe życie Bogu, jako żertwę ofiarną za grzechy moje, moich bliskich i całego świata. Mówię Bogu, Ty stworzyłeś świat, więc Ty się nim zajmij, jeśli ja jestem Ci do czegoś potrzebna, to rozporządzaj mną według Twojej woli. Amen.
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
UsuńMobbing ... wiem czym jest, ale nie odczuwam go na sobie :)
OdpowiedzUsuńMasz rację Kasiu ... dobrze się czuć w ramionach Jezusa razem z Wami :)
Ten komentarz został usunięty przez autora.
UsuńTo wszystko jeszcze przed Tobą :)
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńDla człowieka, który kieruje się swoją wolą, która to wola często stoi w sprzeczności z wolą Bożą, zawsze jest nie w porę.
UsuńKrólestwo Boże to życie tylko życie w Bożej woli.
Wyspana
Jesteśmy stworzeni na podobieństwo Boże. Dlatego WOLNOŚĆ w dokonywaniu wyborów (nasza wola) jest nam podarowana jako dar i nie stoi w sprzeczności z wolą Bożą, którą jesteśmy w dużej mierze rozeznać swoim rozumem i sercem.
UsuńMasz rację Wyspana, że Królestwo Boże to życie. Jest jednak czasem tak, że człowiek z własnej woli wybiera śmierć, chociaż na wyciągnięcie dłoni ma życie w obfitości.
Od człowieka zależy - co wybierze i wcale przy tym nie musi rezygnować ze swojej wolnej woli. Wręcz przeciwnie ... dzięki niej może przeciwstawić się sile, która go od tego zamiaru chce odciągnąć.