Może zacznę od relacji interpersonalnej CZŁOWIEK - CZŁOWIEK.
- Jaka ona jest, a jaka mogłaby być?
- Skąd tyle nieporozumień, podejrzliwości, agresji?
- Czy są jakieś drogi wyjścia w stronę dobrej relacji?
- A sytuacje patowe - skąd się biorą?
- Co wiem o człowieku i jego umiejętności porozumiewania się z innymi?
- Co powinnam wiedzieć o sobie i swoich oczekiwaniach, aby nie zniewalać nimi innych?
Wiele mam pytań, na które chciałabym znaleźć odpowiedź. I nie chodzi mi o właściwe relacje w biznesie. Nie w tym celu piszę. I nie tego poszukuję w moich rozważaniach.
Relacja BÓG - CZŁOWIEK
Jeżeli Bóg pragnie nawiązać z człowiekiem relację osobową na wzór miłosnej relacji Osób Boskich to ...
- Co powinnam wiedzieć ... i o Nim ... i o sobie... by tej relacji nie spalić?
- Czego mam się wystrzegać, a co mogę uznać za pewnik?
- Co stoi na przeszkodzie, aby ta relacja się nawiązała?
- Czy taka relacja może być iluzją?
***
WIELKI POST tuż, tuż ... Myślę, że w tym kierunku pójdą moje myśli.


Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńPrzeczytałam Kasiu z uwagą to, co napisałaś. Takim smutkiem powiało, że łza spłynęła po policzku. Pomyślałam sobie, że wolę by mi przypisano jednostkę chorobową i uznano świat, w którym żyję za iluzję bylebym w ten smutny świat nie wrosła korzeniami i nie spijała z niego tego żalu i rozgoryczenia.
UsuńPo raz kolejny uzmysłowiłam sobie, że główną przeszkodą w nawiązaniu dobrej relacji CZŁOWIEK - CZŁOWIEK jest brak miłości w rozumieniu św. Pawła (1Kor 13)
- wszystkiemu wierzy
- we wszystkim pokłada nadzieję
- wszystko przetrzyma
- ...
To prawda, że człowiek ma w sobie wszystko to o czym piszesz...fałsz, nieszczerość, obmowę, umiłowanie złośliwości, brak dobrej woli, lekceważenie i brak życzliwości.
To prawda, że nasz język jest pełen podtekstów, aluzji, ironii itp. Jeżeli pragnie się ich unikać są nieczytelne i nie ma się co dziwić. Poza tym ... język jest po to, by budować relacje, a nie je rujnować. Po co więc się bawić w te złośliwe gierki?
CZY CZŁOWIEK WIE CZEGO CHCE?
To pytanie zrodziło się we mnie po przeczytaniu Twojej wypowiedzi. Mam duże wątpliwości w tym temacie. Pragnie bowiem radości, a tonie w smutku. Pragnie szczęścia, a pomimo tego jest w skrajnej rozpaczy. Pragnie przyjaciół, a mimo to coraz więcej ma wrogów
Przykładów jest wiele, ale nie o nich chcę mówić. Można obwiniać innych za ten stan rzeczy. Ale ...
CZY TĘDY DROGA DO REALIZACJI NASZYCH PRAGNIEŃ?
O relacji BÓG - CZŁOWIEK na razie nie piszę. Wpierw trzeba uporać się z pytaniami, które zadałam wyżej.
Ten komentarz został usunięty przez autora.
UsuńILUZJA ...
Usuń1. złudzenie; wrażenie, że się widzi coś, czego w istocie nie ma;
2. wywoływanie omamów wzrokowych lub odbieranie błędnych bodźców wzrokowych, niewłaściwa interpretacja widzianego zjawiska;
3. wiara lub przekonanie niemające pokrycia w rzeczywistości
Tak mówi definicja. Myślę, że tak ją również rozumieli uczniowie Jezusa. Dlatego ciągłe ich pytania o kryteria rozróżnienia prawdy od fałszu. Dostali je od Mistrza i zapisali dla potomnych.
Apostołowie byli naocznymi świadkami cudów, a jednak i tak mieli wątpliwości, czy to co widzą nie jest iluzją. Stąd wiem, że wierzyć to nie łatwa sprawa i trzeba się nieźle pogimnastykować by wejść na jej ścieżki. Jeżeli chodzi o mnie ... to raczej stoję za plecami niewiernego Tomasza, który nie przyjął na wiarę i musiał osobiście dotknąć ran Jezusa. I chyba też nie stoję w grupie tych błogosławionych, którzy nie zobaczyli, a uwierzyli...
PO OWOCACH ICH ROZPOZNACIE ... ZOBACZCIE JAK ONI SIĘ MIŁUJĄ ...
Miałam szczęście w życiu spotkać chrześcijan, o których tak mogłam powiedzieć. Nie są i nigdy nie byli ludźmi bez skazy. Mieli jednak w sobie tę radość życia, która mnie pociągnęła.
Ten komentarz został usunięty przez autora.
UsuńNie dziwię się ...
UsuńZarazić się jednak można, ale pogadamy o tym później. Idę do wnuków.
Ten komentarz został usunięty przez autora.
UsuńBardzo mi się spodobało zdanie, które dzisiaj przeczytałam:
Usuń"Ludzi, którzy nisko upadli, zatracili wszystko, co przypomina człowieka - poza zewnętrznym wyglądem, ale WIARA pozwala mu ocalić to, co święte."
CZY WIARĄ MOŻNA SIĘ ZARAZIĆ?
Wczoraj wieczorem rozmawiałam z mężem na ten temat. Przypominały nam się chwile, w których czuliśmy wielką pomoc z nieba, by wiary nie stracić. Wspominaliśmy też wydarzenia, w których wiara innych pobudzała naszą wiarę ... różne one były. Wspólnym mianownikiem ich wszystkich była radość i chęć do życia, która emanowała szczerością. To doświadczenie było tak silne, że chciało się zmieniać swoje życie by zakosztować tej radości, która przynosiła poczucie sensu życia.
Rezygnowanie ze złych przyzwyczajeń nie było jednak łatwe, ani przyjemne. Czasami bolało tak, że chciało się uciekać z powrotem do swojego bagienka. Przychodziła wtedy lekka ulga, a zaraz po niej ... JESZCZE GŁĘBSZY SMUTEK.
Ten komentarz został usunięty przez autora.
UsuńTo tylko Ty tak na siebie patrzysz. Ja Twoją osobę widzę inaczej. Pojawiłaś się na blogu ponad rok temu. Przez ten czas, pomimo różnych trudności trwamy w dość nietypowej relacji, która dla mnie jest po prostu piękna. Tak ją czuję i tak ją odbieram. A Ty sobie mów co chcesz.:)))
UsuńNie byłoby Ciebie - nie byłoby wiele wspaniałych rzeczy, które wydarzyły się po drodze. I bynajmniej nie chodzi tu tylko o Twoją konkretną pomoc, za którą jestem Ci bardzo wdzięczna.
BŁOGOSŁAWIONY SMUTEK ...
Usuńhttps://www.youtube.com/watch?v=cK8so61obJE
Ten komentarz został usunięty przez autora.
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
UsuńNie ma "mojego życia" bez relacji z innymi. One mają wpływ na doświadczenie sensu. Jeżeli ktoś się cieszy Twoją obecnością to zacznij się po prostu z tego cieszyć i przestań już powtarzać, że to tylko jego sprawa!Tak możesz powiedzieć tym, których nie obchodzi Twój los!
Usuń***
BŁOGOSŁAWIONY SMUTEK to taki, który pomaga człowiekowi wrócić do radości życia.
Smutek to papierek lakmusowy. Informuje czlowieka, że coś w życiu trzeba przewartościować. Może trzeba zacząć od projekcji na własne szczęście. W większości przypadków właśnie one zabijają radość.
Ten komentarz został usunięty przez autora.
UsuńWspaniałe zdanie dzisiaj przeczytałam:
Usuń"Do miłości nie można się zmusić żadnym przykazaniem! Dlatego Bóg nie powiedział: "Kochaj", ale "Będziesz kochał"..."
Sara, która to napisała zwróciła uwagę na bardzo ważny szczegół. Nikt sam z siebie nie nauczy się kochać ... ani Boga, ani bliźniego, ani siebie samego.
Jedynie Bóg może uzdolnić nasze serca do miłowania. Jedyny warunek jaki trzeba spełnić to wejść z Nim w relację.
Miłość wiąże się z RADOŚCIĄ ...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
UsuńMoże i oklepany zwrot, ale nie mija się z prawdą, że chociaż chcemy kochać bezinteresownie nie potrafimy tak kochać bez pomocy łaski.
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
UsuńŁASKI ... tej od Boga, a nie od człowieka.
UsuńProblem w tym, że pragniemy kochać tak jak nie potrafimy i pragniemy być kochanymi w taki sposób, że żaden człowiek sam z siebie tej miłości nie potrafi nam ofiarować.
***
Potrzebujemy ogrzać się w słońcu, a nie w jego gwiezdnych i zimnych promieniach.
Ten komentarz został usunięty przez autora.
UsuńMoje zdanie na ten temat znasz.
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
UsuńDla Ciebie abstrakcja, dla mnie zaś konkret, który w tym temacie ma decydujące znaczenie.
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
UsuńKiedyś próbowałam o nim więcej mówić. Teraz też od czasu do czasu wspominam. Z reguły kwitujesz jednym stwierdzeniem ... "w moim życiu tego nie ma".
UsuńPytasz więc dla samego pytania, czy też masz jeszcze odrobinę nadziei na lepsze jutro?
Ten komentarz został usunięty przez autora.
UsuńTak naprawdę to nie wiesz jakie masz szanse. Twój realizm mnie nie przekonuje. Tak samo stwierdzenie:
Usuń"To równie naturalne jak to, że ten, kto nie ma gałek ocznych, nie może liczyć na to, że będzie widział."
... jest nieprawdziwe.
FAKTY ...
Świat nauki zadziwia niesamowity fakt, że urodzona bez źrenic w 1939 r. Włoszka Gemma di Giorgi w roku 1947 r. odzyskała zdolność perfekcyjnego widzenia, po przyjęciu Komunii św. z rąk o. Pio. Kobieta ta jednak w dalszym ciągu nie ma źrenic, a mimo to doskonale widzi, wbrew wszelkim prawom fizyki. Dostępne są szczegółowe badania naukowe tego niebywałego, ciągle trwającego cudu.
Ten komentarz został usunięty przez autora.
UsuńO tym cudzie wiedziałam już będąc panienką przed 20 - stką. Dlaczego Ty się o nim dowiedziałaś teraz ... nie wiem. Może dlatego, byś zobaczyła, że prawdziwe jest porzekadło - "Co się odwlecze, to nie uciecze" i Ojciec Pio, którego odwiedziłaś w San Giovanni Rotondo trzyma rękę na pulsie.
UsuńWłoszkę możesz zobaczyć, chyba jeszcze żyje.
***
Kasiu wybacz, że to napiszę, ale w moim odczuciu Ty stale stawiałaś warunki ... Panu Bogu, O. Pio, Matce Bożej. Człowiek by tego nie zniósł na dłuższą metę, nie wiem jak Bóg.
BĄDŹ WOLA TWOJA ...
- co do czasu
- co do sposobu
- co do planów
- co do moich projekcji na szczęśliwe życie
Tak kończę zawsze swoją modlitwę i staram się czekać cierpliwie na odpowiedź z nieba. Nie pytaj ile razy wątpiłam w skuteczność mych modlitw. Pamięć o wysłuchanych modlitwach nie pozwala mi jednak zwątpić do końca. Stąd tak ważne są dobre wspomnienia relacji z Bogiem.
Czy Twoje modlitwy też miały podobne zakończenia?
Ten komentarz został usunięty przez autora.
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
UsuńRozumiem więc, że po zrzuceniu balastu wiary jesteś szczęśliwsza.
Usuń***
BĄDŹ WOLA TWOJA ...
Nie jest równoznaczne z tym, że nie chcę otrzymać, ale mniejsza o to. Nie mam siły na przepychanki.
I jeszcze jedno ...
Dla mnie te słowa są wyrazem zaufania Bogu, że daje mi to, co dla mnie jest najlepsze dla mojego zbawienia. Jeżeli dana rzecz materialna jest mi potrzebna w tym wymiarze - to ją otrzymuję. Jeżeli zaś ma jedynie karmić moją próżność - to lepiej żeby jej nie było. I nie mam zamiaru o to się gniewać na Pana Boga. Wierzę Jego Miłości, która chce dla mnie jak najlepiej. To samo dotyczy każdej prośby wznoszonej ku Bogu, której wysłuchanie byłoby związane jeszcze z większym cierpieniem niż tym, który zainicjował moją modlitwę.
Ten komentarz został usunięty przez autora.
UsuńMam kumpla rzeźbiarza. Zanim wyrzeźbił pięknego Anioła jego kawałek lipowego drzewa wyglądał jak maszkara. Tu dziobnięte, tam wycharatane ... Kiedy zapytałam go, co to ma być popatrzył na mnie i tylko z przymróżeniem oka wyszeptał
Usuń- "nie widzisz ... Pikny Janioł"
On w surowej lipie widział coś pięknego, co w żaden sposób nie przypominało maszkary. A ja widziałam to, co widziałam.
***
STRASZNE BZDURY ...
Dodam więc do pakietu kolejną: Twoja niewiara budzi wiarę u innych, jestem tego pewna!
Inne bzdury zostawię sobie na potem.
Ten komentarz został usunięty przez autora.
UsuńObojętność nie oczekuje odpowiedzi. Jest chłodna i zamyka człowieka w skorupie własnych myśli. Nie dziwię się, że jest Ci źle. Nawet współczuję; tym bardziej, że wcale tak nie musi być.
UsuńNie interesuje Cię Kasiu w Kogo wierzę, a ja na siłę nie będę Ci mówiła. Poczekam, aż sama zechcesz usłyszeć moją opowieść.
Pozdrawiam i życzę miłego wypoczynku na feriach.
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Usuń"Ci inni..."
UsuńJuż dawno Ci mówiłam, że mam przeczucie, że Twoje zmaganie się z niewiarą może pomóc zrozumieć wielu osobom ich stan ducha. Bo chociaż niewielu tu pisze, ale dość sporo osób nas czyta.
Jesteś bardzo klarowna w swoich opisach. Nie brak Ci odwagi nazywać rzeczy po imieniu. I masz tę cudowną cechę ... pomimo, że czasem grzejesz się do czerwoności nie obrażasz się jak małe dziecko, które kopie zabawkę z byle powodu. Mój mąż, z którym się dzielę naszymi przemyśleniami mówi wprost ...
"Ta Kasia jest super kobietą; z taką można rozmawiać o wszystkim. I nie ważne, że lecą iskry. One jedynie dodają atmosfery".
Pisząc o "innych" miałam również na myśli siebie. Wiesz, że i ja miałam swój dzień totalnej niewiary i wtedy w malutkiej pigułce doświadczyłam emocji, o których Ty piszesz. Dzięki mężowi wyszłam z tego stanu szybko. Dzięki zaś Tobie zrozumiałam ile niebezpiecznych ścieżek mnie ominęło, ile łez, strat i Bóg wie co jeszcze. Strasznie ciężko mi o tym pisać wiedząc, w jakim stanie ducha Ty jesteś. Tak bardzo pragnę, byś i Ty poczuła tę ulgę i wdzięczność w sercu jaka mi została podarowana m.in. dzięki Tobie.
Masz rację Kasiu, "Każdemu wolno wierzyć w to, co chce" i nikt tej prawdy nie zmieni. Zważ jednak na to, że ta nasza wiara ma swoje odbicie w naszym życiu, które nie zawsze musi być takie smutne.
Ten komentarz został usunięty przez autora.
UsuńNie wierzę w przeznaczenie do 100 % bycia nieszczęśliwym. Tak samo nie wierzę w jeden sposób na szczęście. Masz jednak rację ... każdy wierzy w co chce i jak chce.
UsuńDziewczyna mojego syna robi tak wielkie bańki mydlane, że zamyka w nich człowieka. Czasem mam wrażenie, że w takiej bańce siedzisz. Chcesz z niej wyjść, ale coś nie pozwala Ci na szukanie nowego rozwiązania by wyjść z tej ciasnej przestrzeni.
Ten komentarz został usunięty przez autora.
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
UsuńPRZEZNACZENIE ...
Usuń"Czyńcie sobie ziemię poddaną ..." - tak powiedział Bóg do pierwszych ludzi. To znaczy, że oddał w ich ręce czas i możliwość kreowania własnego życia i dokonywania różnorodnych wyborów. Aby mądrze to robili dał im rozum i wolną wolę co do podejmowania decyzji. Tak więc nie do końca przeznaczenie jest domeną Boga. E.Stein wyraziła tę myśl w zdaniu - “Człowiek niesie swoje życie w swoim ręku." i według mnie ma rację.
SPRAWDZALNOŚĆ WIARY ...
Wiara to nie waluta, za którą człowiek może sobie kupić u Boga to, co w danym momencie chce.
Był czas, kiedy w kantorach na okrągło sprawdzano kurs dolara. Gdy kurs był wysoki jedni się cieszyli, drudzy płakali. Wszystko zależało od tego kto w tym momencie był sprzedającym, a kto kupującym.
Takie podejście do wiary uśmierca relacje BÓG -CZŁOWIEK.
BAŃKA MYDLANA ...
Zrozumiałam Twoją aluzję, lecz Ty nie zrozumiałaś mojej. Więc jeszcze raz. Będzie jednak trochę dłużej.
Czasem tak niewiele potrzeba by wejść w żywą relację z Jezusem. Nie potrzeba się wcale katować pielgrzymkami, jeżeli nie widzi się w nich sensu; ani litaniami, których nie mamy siły odmawiać. Wystarczy usiąść u stóp Jezusa jak ewangeliczna Maria, a nie krzątać się i padać ze zmęczenia jak jej siostra Marta. (Łk 10, 38-42)
Powiedziałaś - "Nie da się nie wyjść z bańki."
Owszem, pod warunkiem, że człowiek przyjmuje za prawdę jej nietrwałą powłoczkę. Jeżeli zaś sobie wmówi, że jest to betonowa ściana nie podejmie wysiłku tylko stale będzie sobie wmawiał, że to on jest zamknięty w bańce i to on wie najlepiej o braku możliwości wyjścia z niej.
Można by próbować tę bańkę zniszczyć od zewnątrz. Niebezpieczne to jednak rozwiązanie i godzące w wolność drugiego człowieka.
Ten komentarz został usunięty przez autora.
UsuńWOLNA WOLA W RELACJACH ...
UsuńMylisz Kasiu dwie rzeczy. Nie miałam wpływu na złodzieja, który zrujnował moją stabilizację materialną. Mam jednak wpływ na moją relację wobec niego.
Mogę przyjąć różne postawy wobec osoby, która mnie skrzywdziła:
1 - przebaczyć jej i oddać w ręce sprawiedliwości
2 - złorzeczyć jej i samemu wymierzyć sprawiedliwość
3 - zignorować ją i ......
(opcji jest tyle ilu ludzi)
Które rozwiązanie wybiorę zależy jedynie od mojej wolnej woli. Nie zmienię przez to naszej rzeczywistości w raj. Zmieni się jednak moje nastawienie do tej rzeczywistości. I może dzięki temu będzie o jedno smutne doświadczenie mniej.
Ten komentarz został usunięty przez autora.
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
UsuńOszukiwanie siebie przez całe życie prowadzi do depresji. A ja mam na myśli osoby, które pomimo trudności życiowych nadal mają w sobie chęć do życia.
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
UsuńA ja wiem...
UsuńMają Boga w sobie, który w nich działa łaską swej Milosiernej Miłości. On pozwala im chodzić po oceanie trudności i nie tonąć.
A co do środków przeciwbólowych na duszę ...
Są dostępne i to w obfitości. Są nimi sakramenty. Otrzymaliśmy je w darze od Pana Jezusa. Kapłani dysponują nimi raz lepiej, raz gorzej. Ale przecież nie o to chodzi, by z nich rezygnować tylko dlatego, że apteka lub aptekarz nie potrafią sprostać naszym oczekiwaniom. Nie ma też się co dziwić, że do apteki przychodzą chorzy dotknięci brakiem miłości ... wobec siebie, bliźnich i Boga. Ale temat ten za długi i chyba niezbyt ciekawy dla Ciebie.
Ten komentarz został usunięty przez autora.
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
UsuńNie jestem tu po to, by ktoś dzięki mnie poczuł się lepiej i nie serwuję mąki zamiast cukru pudru.
UsuńChociaż obie te substancje zewnętrznie są do siebie bardzo podobne to ich smak jest całkowicie inny.
Ten komentarz został usunięty przez autora.
UsuńA ja oczekuję ...
UsuńZdaję sobie sprawę z tego, że nie jestem wstanie dać Ci tego, co przyniesie Tobie ulgę. Nie wiem nawet co dla Ciebie byłoby najlepsze. Wiem jednak Kto może napełnić Twoje serce pokojem i dlatego z ufnością proszę Boga o ten dar dla Ciebie.
Ten komentarz został usunięty przez autora.
UsuńPostrzegaj moją osobę jak chcesz ... śmiej się, płacz, wzruszaj ramionami, złość się, nazywaj naiwnością moją wiarę ...
UsuńJa po prostu wierzę Bogu; nieco mniej człowiekowi i jego zdolnościom widzenia rzeczywistości.
PS
A tak na marginesie. Sara, żona Abrahama śmiała się głośniej od Ciebie, gdy usłyszała, że będzie matką Izaaka... Ona dopiero miała powód wątpić w to, co usłyszała.
Ten komentarz został usunięty przez autora.
UsuńMityczna czy nie mityczna ...
UsuńDoświadczenie Sary powtórzyło się dwukrotnie w przypadku mojej córki, która w wieku 25 lat miała wyniki kobiety po menopauzie i wyrok lekarza "specjalisty", że bez in vitro nie będzie się cieszyć darem macierzyństwa.
Teraz Natusia i Wojtuś biegają po dywanie i śmieją się do rozpuku ... chyba z tej mądrości ludzkiej, która nie dawała im żadnej szansy na życie.
One są cudami i żyją naprawdę. Dzień po dniu udowadniają mi, że Bóg żyje!
Ten komentarz został usunięty przez autora.
UsuńPewnie, że ignorantów jest na pęczki. Nie tylko w rzeczywistości widzialnej, ale również w tej ... niewidzialnej. Na takich nie ma rady. Wszystko będą interpretować na jedno kopyto.
UsuńPS
Porównanie z uczniami rozbawiło mnie do łez:))))))
Ten komentarz został usunięty przez autora.
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
UsuńMam inne typy... ale mniejsza o to. Fakt, że istnieją już daje wiele do myślenia.
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
UsuńPudło ... zgaduj dalej :)
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
UsuńJak coś jest niewidzialne to i mikroskop nie pomoże. Potrzebne tu jest doświadczenie, aby rozeznać co jest czym.
Usuń***
SKUTKI NIEWIDZIALNEGO ...
Można doświadczyć braku tlenu, chociaż go nie widać. Uważać trzeba na czad ... diabelstwo takie, że zmysłami go nie rozpoznasz. Pewnym zabezpieczeniem przed zatruciem są czujniki. Ale i one szwankują od czasu do czasu.
Ten komentarz został usunięty przez autora.
UsuńDaleka jestem od przekonywania Ciebie. Dzielę się swoją wiarą, a Ty rób z nią co Ci się podoba. Ma ona pozytywny wpływ na moją rzeczywistość i dobrze o tym wiesz.
UsuńNo co mi Twój racjonalizm?
Czy spowoduje, że moje życie będzie łatwiejsze?
Czy dzęki niemu stanę się lepsza dla innych?
Czy pozwoli mi żyć nadzieją?
Jeżeli tak, to mi o tym opowiedz. Bo nie wiem o co Ci tak naprawdę chodzi.
Ten komentarz został usunięty przez autora.
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
UsuńKasiu
UsuńPogoda barowa drażni mnie i może stąd nieco mniej wyrozumiałości wobec tego co napisałaś o baśniach ludowych.
ZAKAZY, NAKAZY ... DZIEWCZYNO ... O CZYM TY MÓWISZ?!
Jeżeli Twa wiara na takim fundamencie była położona to się nie dziwię, że runęła. I tak naprawdę to chyba się nawet z tego cieszę.
PRZYKAZANIA ...
Nie wyobrażam sobie, aby moje życie było związane czymkolwiek. Udusiłabym się szybciej niż Ty.
- Jeżeli kochałam rodziców to nie dlatego, że ktoś mi nakazał ich szanować albo zabronił ich bić.
- Kradzieżą nie ratuję swojej biedy. I robię to z szacunku do drugiego człowieka. Nie chcę by doświadczył to co ja.
- Nie cudzołożę ze względu na miłość do mojego męża, a nie dlatego, że mi ktoś zabronił to robić strasząc piekłem
- Jeżeli idę na mszę św. w niedzielę to po to, by odpocząć od trosk codziennych, które zawierzam Panu Bogu z ufnością. I wracam spokojna, bo wiem Komu zaufałam. Dla mnie ten czas jest zyskiem, a nie stratą.
- Do spowiedzi idę po uzdrowienie duszy, a nie dlatego, że raz w roku nakazane jest się spowiadać.
Nie rozumiesz tego bo wiarę postrzegasz jako literę prawa, z którego trzeba się codziennie rozliczać. A ona jest całkowicie czymś innym!!!
***
Jeżeli wybrałaś racjonalizm to znaczy, że uważasz go za lepszą opcję na życie. Zapytałam więc o jego pozytywny wpływ na Twoje życie. Czy to trudne pytanie?
W odpowiedzi słyszę o nakazach i zakazach ... no i jak tu nie stracić cierpliwości?
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Usuń"Wystarczy być przyzwoitym człowiekiem"...
UsuńMnie to nie wystarczy. Trzeba by było jednak zgłębić ten temat, abyś mnie zrozumiała.
"NIE WYBIERAŁAM racjonalizmu."
Łudzisz samą siebie. Nikt Cię do niego nie przymusił. Wielu Cię zachęcało. Była też Ania i ja. Prosiłyśmy Cię, abyś nie szła w tę stronę.To był Twój wolny wybór, gdyż wolność człowieka nie jest zależna od wiary.
***
"zestaw uciążliwych czynności, takich jak narzucone posty, popołudniowe nabożeństwa, nakazane święta, litanie, różańce, koronki, pamiętanie o modlitwach, rozmaite quasi-przykazania (kościelne albo dorobione przez KK w katechizmie), czytanie Biblii, sakramenty..."
Był spór między św. Pawłem i św. Piotrem o to, czy nawróceni poganie mają wypełniać wszystkie te nakazy, które spełniali ci, którzy przez wieki byli ćwiczeni w praktykach religijnych. Piotr miał niezły dylemat. Na szczęście Bóg miał na niego sposób.
Chciałoby się krzyknąć za św. Pawłem...
"O, nierozumni Galacjanie! Kto was otumanił, was,
przed których oczami nakreślony został obraz ukrzyżowanego Jezusa Chrystusa? Powiedzcie mi jedno: Dzięki czemu otrzymaliście Ducha? Dzięki uczynkom nakazanym przez Prawo, czy dzięki słuchaniu z wiarą?"
Kasiu, a kto ci nakazuje brać cały zestaw z praktyk religijnych?
Św. Augustyn powiedział: "KOCHAJ I CZYŃ CO CHCESZ". Nie chodzi tu o potępienie praktyk religijnych, lecz o ich zrozumienie, bo tylko wtedy mają one sens. W przeciwnym wypadku działają jak łańcuchy krępujące nasze człowieczeństwo.
Ten komentarz został usunięty przez autora.
UsuńKŁAMSTWA, W KTÓRE UWIERZYŁAŚ...
Usuń1. "nie da się wybrać wiary"
"Jeśli chcesz chodź za Mną" - powiedział Jezus. Odpowiedź jest prosta - chcę, albo nie chcę. Więc da się wybrać wiarę!
2. "Jeśli przekonujesz się, że coś, w co wierzyłaś, jest kłamstwem..."
Przekonałaś się jedynie, że Bóg nie jest Tym, za kogo Go uważałaś. Doświadczyłaś, że żadną praktyką religijną nie jesteś wstanie Go przekupić; że Twój obraz Boga jest kłamstwem, a nie sam Bóg.
3. "Nie masz możliwości wyboru, bo drugiego jabłka nie masz."
To kolejne kłamstwo, w które uwierzyłaś. Zawsze masz wybór, bo to drugie jabłko jest w zasięgu Twojej ręki. Chyba, że myślisz o fatamorganie wiary. Jej rzeczywiście już nie ma. Bóg nigdy nie odwrócił się od Ciebie, bo Cię kocha i czeka na żywą relację z Tobą.
3. "nakazuje trwanie na siłę przy małżonku, którego się nie kocha i zabrania być z tym, kogo się kocha."
Kocha ... nie kocha ... każemy .... Zakłamany obraz MIŁOŚCI rujnuje każdą ludzką miłość.
Ten komentarz został usunięty przez autora.
UsuńAd 1. Jeżeli się kogoś prosi to pozwala mu się podjąć decyzję według jego rozeznania. Ty nie prosiłaś lecz swoim żądaniem ograniczałaś wolność Boga. Nie o takim proszeniu mówi Biblia więc nie masz podstaw do mówienia, że jest ona kłamstwem.
UsuńA2. Potrzebujesz Ducha Świętego, a nie ducha kłamstwa, by zrozumieć Słowa Pisma. Zrezygnowałaś ze swego blogu, który był nafaszerowany jego podpowiedziami i doceniam bardzo Twoją odwagę. Czas na drugi krok jeżeli całkowicie nie chcesz się pogrążyć w ciemnym tunelu. Wybieraj więc, a nie zasłaniaj się swoją niewolą i brakiem możliwości.
Ad3. Oczywiście, że to nie Ty napisałaś o "jabłku w zasięgu ręki". Jakże byś mogła o nim pisać jeżeli Ty go wogóle nie widzisz. To logiczne, że ślepiec nie zobaczy przed sobą ... ani tego, kto mu dobrze życzy... ani wroga, który kłamstwami prowadzi go na manowce.
"Jednostronne działania" ... pisałam o tym co o nich myślę. Zabrakło w nich "Bądź wola Twoja" i dlatego były nieskuteczne. I nie wiń za to Boga. Z resztą ... siebie też nie musisz oskarżać. Wszyscy ten sam błąd popełniamy. Są jednak tacy, którzy po zrozumieniu przepraszają Boga i wtedy kosztują Jego Miłości do syta. Są jednak i tacy, którym przez gardło nie przejdzie słowo przepraszam.
Ty mówisz Bogu, że "mógłby się postarać"?! Spójrz na krzyż i nie bluźnij już. Zbyt wiele przykrych słów Bóg już usłyszał od Ciebie ... to boli.
Ad4. Mówimy o Miłości, która jest wierna do końca. Taką jest Miłość Boga. Ludzka miłość nie tyle jest zakłamana co niedoskonała. Dlatego mamy z nią tyle problemów.
Ten komentarz został usunięty przez autora.
UsuńNie ma sensu nasza rozmowa. Twoja podejrzliwość o złośliwość jest murem nie do przeskoczenia dla mnie. Wybacz, że Cię w ten dialog wciągnęłam.
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
UsuńPonadto nigdzie pośród biblijnych obietnic nie został postawiony inny warunek, jak tylko wiara.- jest frgment w Nowym Testamencie, gdzie mowa o tym, że Bóg nie wysłuchuje faryzeuszy.
UsuńNie rozumiesz tego co piszę. Za to wyciągasz wniosek, że mam złe zamiary wobec Ciebie. A co do argumentów, które przedstawiasz są pełne sprzeczności. Nie widzę jednak sensu mielenia tego tematu. Potrzebujemy chyba czasu, by mieć dystans do słów, które tutaj padły. Możesz różnie sobie tłumaczyć moją decyzję. Nic mnie już chyba nie zaskoczy.
UsuńKasiu, ja Ci naprawdę dobrze życzę.
Ten komentarz został usunięty przez autora.
UsuńPamiętam Kasiu, pamiętam ...
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
UsuńSpokojnej nocki :)
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
UsuńSymbolika pelikana w chrześcijaństwie opiera się na dziele z II wieku pt. „Fizjolog”. Jest to najstarsze i najbardziej rozpowszechnione dzieło na temat zwierząt, które stanowi podstawę średniowiecznej symboliki zwierząt. Czytamy w nim, że ptak ten bardzo kocha swe pisklęta. Zdarza się, że gdy dorastają, dziobią swoich rodziców, oni zaś, odtrącając je, mogą uderzyć tak mocno, że ciosy te okazują się śmiertelne dla młodych pelikanów. Potem żałują tego, co uczynili, i po trzech dniach matka otwiera swoją pierś dziobem i skrapia martwe pisklęta własną krwią i je ożywia.
UsuńPS
Takiego zakończenia naszego dialogu się nie spoziewałam. :)
Zapomniałam napisać, skąd wzięłam fragment powyższego tekstu:
Usuńhttp://www.niedziela.pl/artykul/56081/nd/Pelikan---symbol-Chrystusa
Ten komentarz został usunięty przez autora.
UsuńZAPOMNIANA MOWA DUSZY ...
UsuńDość często Bóg wchodzi w relację z człowiekiem poprzez marzenia senne. Potrzebują one właściwej interpretacji, o którą w naszych czasach dość trudno. Dlatego bezpieczniej jest się do nich nie przywiązywać. Skoro jednak "coś" takiego" Ci się przytrafiło warto przeczytać ten artykuł:
http://biblia.wiara.pl/doc/1879281.Biblia-i-sny
PS
A to napisał Wojtuś... "nnbghjmmmmm" i płacze, że nie może więcej, więc moje pisanie muszę przełożyć na potem :)
Ten komentarz został usunięty przez autora.
UsuńJa bym się cieszyła, gdyby Twój sen był proroczy. Przynajmniej w tej kwestii nagrody :)
UsuńPS
Pożyjemy - zobaczymy. Sama jestem ciekawa co z tego wszystkiego wyniknie. Też jestem ostrożna w temacie snów, ale ich nie wykluczam. Tym bardziej, że i ja doświadczyłam czegoś podobnego. I w moim przypadku miały one zakończenie w realu.
Ten komentarz został usunięty przez autora.
UsuńTemat ciekawy, ale i niebezpieczny. Zatem lepiej zejść na ziemię.
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
UsuńNie do końca to miałam na myśli.
UsuńSen...
To taka rozmowa z Bogiem "sam na sam" i nie ma się co wciskać. Poza tym, nie wszystkie sny są tej natury i bardzo łatwo wejść w niepotrzebny kanał. W zależności od celu tej "rozmowy" sny są piękne albo okropne. Jest on jednak przeznaczony dla śniącego i od niego zależy jaka będzie interpretacja.Subiektywizm oceny tego zjawiska nie pozwala na spojrzenie obiektywne. Dlatego nie widzę potrzeby ruszać tego tematu.
Ten komentarz został usunięty przez autora.
UsuńNie o krasnoludkach śnił św. Jan Bosko. Są i inni, którzy w taki sposób byli w relacji z Bogiem. Lecz ja nie o tym ...
UsuńŻyczę Bożych snów; też mam nadzieję, że będą ładne. W końcu ... kto jak kto, ale Ty naprawdę potrzebujesz wytchnienia. Dobrej nocki :)
Ten komentarz został usunięty przez autora.
UsuńHej Alicjo !!! Witaj :) :) Mam pytanie - czy moglibyśmy Twoje rozważanie to powyżej, ewentualnie kolejne w wielkim poście zamieszczać u nas jako felieton???
OdpowiedzUsuńWszystko co uznasz za słuszne i pożyteczne możesz wziąć do siebie. pozdr
UsuńTrzeci raz piszę bo przez gapiostwo uciekły mi dwa wpisy. No więc w moim przypadku to brakuje mi rozeznania co do drugiej osoby. I ogólnie rozeznania co to dobro, a co zło - co mądrość, co głupota kto wróg, kto przyjaciel itd. itp - o tym już na początku Pisma Św. więc chyba trzeba mieć świadomość tego na początku relacji. Niestety ulegam modnej tendencji do nieoceniania i w sumie to wielki galimatias. Czasem wydaje mi się, że po prostu zbliża się koniec świata, bo nie ogarniam zła wokół. Nie rozumiem dlaczego ludzie za ofiarowane dobro wbijają nóż w plecy. Coraz więcej tego. Podobno mamy coraz więcej depresji, zaburzeń osobowości. Ciężko się już połapać kto chory, a kto zwyczajnie zły. Wyobrażacie sobie, że przy mojej ulicy - 6 domów i pięć kobiet z depresją w tym jedna dodatkowo z anoreksją. Ja postanowiłam może trochę przewrotnie ale zacząć od pokochania siebie i dałam sobie spokój nad "rozkminianiem" relacji. Nie jest to w żadnym razie żadna aluzja Alicjo do tematu, który poruszasz, za które bardzo dziękuję ale stwierdzeniem mojego stanu ducha. Po prostu uznałam, że nadszedł taki czas, że muszę zająć się sobą - może dzięki temu będę miała coś do zaoferowania innym. Bo póki co to nędza Pozdrawiam serdecznie i jeszcze raz dziękuję za tekst. Pytam dla formalności po prostu. A jeszcze nurtuje mnie ostatnio stwierdzenie: Bóg jest miłością ale miłość nie jest Bogiem - może tu należy szukać odpowiedzi na to pytanie - dlaczego nam nie wychodzi. Ciekawa jestem jak Ty to rozumiesz.
OdpowiedzUsuńJAKA JEST MOJA RELACJA DO SIEBIE?
Usuń- Czy potrafię sobie wybaczyć?
- Czy jestem wobec siebie cierpliwy?
- Czy jestem wobec siebie łaskawy?
- Czy nie szukam poklasku?
- Czy we wszystkim szukam nadziei?
- Czy wszystko znoszę w duchu wiary?
- Czy kocham siebie bezwarunkowo, tak jak kocha nas Bóg?
***
Dobrze sobie zrobić rachunek sumienia w oparciu o Hymn o Miłości (1Kor 13) i zobaczyć czy czasem nie jestem cymbałem pusto brzmiącym.
Witaj Kaju. Zwróciłaś uwagę na bardzo ważny element tej układanki ... na relację względem siebie.
UsuńPRZYKAZANIE MIŁOŚCI BOGA I BLIŹNIEGO
"Będziesz miłował Pana Boga twego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego."
...JAK SIEBIE SAMEGO.
Myślę, że Wielki Post to przede wszystkim czas na zastanowienie się nad tym - czy brak miłości i miłosierdzia względem siebie nie blokuje nas w relacjach do innych?
***
"Bóg jest miłością ale miłość nie jest bogiem"
Myślę, że chodzi tu o pozorną miłość, która z prawdziwą Miłością nie ma nic wspólnego. Ludzie robią z niej bożka, któremu się kłaniają na prawo i lewo używając drugiego człowieka ma milion sposobów... np. do badań genetycznych tworząc ludzko - zwierzęce hybrydy. Upodlają w ten sposób godność człowieka i kłamią w żywe oczy, że to z miłości do ludzkości czynią.
Masz rację Kaju. Jak człowiek nie zatrzyma się w swojej podłości świat ten przestanie istnieć. Nie z woli Boga, ale z powodu podłości człowieka.
O właśnie. Dziękuję :) Tego mi trzeba :)Takich właśnie rekolekcji. A jeśli chodzi o rozumienie tego zdania to ja je całkiem inaczej rozumiem ale może trochę przekombinowałam. Dość zawiłe to co wymyśliłam, a moje chłopaki dają nieźle popalić nie tylko w dzień ale jeszcze w nocy więc może innym razem będzie okazja się podzielić moimi przemyśleniami :)
UsuńJestem bardzo ciekawa Twoich przemyśleń.
UsuńA co do dzieciaków ... też mamy niezły szał. Natka z Wojtkiem ząbkują i budzą się wzajemnie, tak więc o trzeciej nad ranem przyjęliśmy młodą lokatorkę do pokoju, która na dobre zasnęła dopiero nad ranem :)))
Zazdroszczę takiej babci :) :) Ząbkowaliśmy dwa tygodnie i mamy dwie jedynki Moje chłopaki to cycocholiki do potęgi - traktorem nie odciągnę ;) Starszy pozazdrościł młodszemu i mam tandem. Szczęście, że nie chorują. Pozdrowienia dla Kasi i jej męża, Krzysia i buziaki dla dzieciaczków.
OdpowiedzUsuńNo właśnie ... te relacje rodzinne wysysają czasem ostatnie siły, ale w zamian jest tyle radochy, że hey :)))
UsuńWłaśnie się zastanawiamy co tu zrobić, by Natka miała gdzie spalić swoją energię w deszczowe dni. Po prostu ją roznosi tak, że jest niebezpieczna dla Wojtka i samej siebie. Jak bym miała gdzie to bym w domu postawiła trampolinę i nie patrzyła, że jest ogromna.