To dziecko miało szczęście ...
Umarło w objęciach mamy. Zasnęło w poczuciu bezpieczeństwa i godnie zostało pochowane. Patrząc na twarz jego rodziców odniosłam wrażenie, że ich rodzicielstwo rozwinęło się w kosmicznym tempie. Bo jakby nie patrzeć, prawda jest taka, że DZIECKO JEST DAREM DANYM TYLKO NA JAKIŚ CZAS. W tym konkretnym wypadku jedynie na osiem godzin.
Ze wzruszeniem oglądałam ten krótki film ...
- https://www.youtube.com/watch?v=vsfybVa-_uo
- http://www.elblag24.pl/fakty/86210-po-porodzie-opublikowali-wzruszajace-chwile-z-umierajacym-dzieckiem-a-facebook-usunal-ich-konto-wzruszajaca-do-lez-historia.html
A jednak można pokochać dziecko, o którym wiadomo, że poza organizmem mamy nie ma szansy na przeżycie. Można na nie cierpliwie czekać, aby je chociaż raz przytulić i powiedzieć ... KOCHAM CIEBIE TAKIEGO JAKIM JESTEŚ!

Trzeba być niespełna rozumu zeby pisać ze dziecko któremu bylo dane zyc 8 godzin miało szczęscie.
OdpowiedzUsuńNiespełna rozumu ... powiadasz?
UsuńGdy pisałam ten post w mediach huczało od protestów kobiet, które takiemu dziecku odmawiają prawa do godnej śmierci. I to właśnie one sprowokowały mnie do napisania tego tekstu.
Nie chcę tu umniejszać traumy kobiety, która wie, że jej dziecko zaraz po porodzie umrze. Nie można jednak zapomnieć, że w tym smutnym wydarzeniu bierze udział jeszcze jedna osoba - ŚMIERTELNIE CHORE DZIECKO, któremu niektórzy chcą zafundować szybszą śmierć przez aborcję, jakby ona była zwykłym wyrwaniem zęba.
Proszę obejrzeć ten filmik:
https://www.youtube.com/watch?v=10nryBtML_Q
... i odpowiedzieć sobie szczerze, kto tu zwariował?
PS
W kontekście tego dokumentu i wielu innych, których nie zamieszczam tutaj ze względu na okrucieństwo i wynaturzenie nadal uważam, że Grayson James Walker miał WYJĄTKOWE SZCZĘŚCIE, że pojawił się choć na chwilkę w tak kochającej się rodzinie.
Dla człowieka wierzącego jest jeszcze inna strona medalu, której ateiści nie są w stanie zrozumieć. Jest nią inne spojrzenie na śmierć, która jest jedynie przejściem do lepszego świata napełnionego po brzegi MIŁOŚCIĄ.
Ja ją zobaczyłam w gestach rodziców tego chłopczyka i się nią po prostu zachwyciłam. Mam jednak świadomość, że temat jest mega trudny i spodziewałam się niezrozumienia. Mnie jednak jest już wszystko jedno, co o mnie myślą inni ... idę swoją drogą, często wbrew oczekiwaniom większości.
Dodam jeszcze dwa dokumenty do oglądnięcia. Może one dadzą trochę do myślenia:
Usuńhttp://wmeritum.pl/norwegia-bedzie-mozna-zabic-jedno-nienarodzonych-blizniakow/158232
https://www.facebook.com/angie.sarmientoguerrero/videos/723999777660520/
no i co z tego wszystkiego ? dziecko które zyje 8 godzin nie ma szczescia, bo umiera i nie dostaje szansy na zycie ani ono ani jego rodzice. Głupota galopująca mówic tu o szczesciu!
UsuńSZCZĘŚCIE ...
UsuńMyślę, że rozmijamy się w pojmowaniu szczęścia, które różne ma oblicza. Dla mnie długie życia to nie to samo co szczęśliwe życie. Gdyby tak było, to staruszkowie byliby największymi szczęśliwcami na ziemi i nie potrzebne by były hospicja, domy opieki itp.
W moim pojmowaniu szczęścia dużą rolę odgrywają RELACJE MIŁOŚCI, o których już na swym blogu pisałam. Nie będę się więc powtarzać.
Grayson James Walker był do tych relacji zaproszony; uczestniczył w nich dzięki miłości rodziców. Nie został więc wyrzucony poza orbitę szczęścia, o którym chciałam w tym poście powiedzieć.
Nie znaczy to jednak wcale,że takie SZCZĘŚCIE nie wyciska łez. Sama wiem po sobie ... o śmierci malutkich dzieci nie zapomina się nigdy... I wtedy ratunkiem na chwile tęsknoty są te dobre momenty, o które zadbali rodzice chłopca.
PS
Okoliczności śmierci też wpływają na poczucie szczęścia...
Pozdrawiam, alicja
Piszesz:
Usuń"no i co z tego wszystkiego? dziecko które żyje 8 godzin nie ma szczęścia, bo umiera i nie dostaje szansy na życie ani ono ani jego rodzice"
***
Myślę, że miał więcej szczęścia niż te dzieci, które z powodu tej samej choroby zostały nieludzko potraktowane w łonie swoich matek, a ich ciała wylądowały w koszu na odpadki.
Poza tym mam wrażenie, że ten chłopczyk przez te 8 godzin zaznał więcej miłości niż nie jeden z nas w ciągu całego życia. I dlatego można o nim powiedzieć, że był szczęściarzem.
Myślę też o rodzicach Graysona ...
Przypuszczam, że bez pomocy rodziny i przyjaciół nie zdołaliby udźwignąć ciężaru cierpienia. Bo po ludzku to po prostu niemożliwe! Szczęściem dla nich była rodzina i przyjaciele, którzy pomogli im nieść ten ciężar.
Czasem doświadczenie szczęścia rodzi się z bólu, a nie z przyjemności i zadowolenia. I o tym trzeba wiedzieć, by życie nabrało głębszego sensu.
Pięknie i przekonująco napisane.
OdpowiedzUsuń