Moja "DROGA" zaczęła się w dniu moich urodzin i wiem, że nie skończy się w dniu mojej śmierci, lecz będzie biegła dalej i dalej ... DOKĄD? ... ja to już wiem ... do domu Ojca w niebie
piątek, 21 października 2011
POKARM TREŚCIWY, CZY PAPKA DLA NIEMOWLĄT?
Trzeba przyznać rację tym, którzy w stajenkach bożonarodzeniowych stawiają w tle ciężki, ogromny krzyż, który według niektórych nijak się ma do słodziutkiego Dzidziusia ssącego mleko Matki. Wydaje mi się, że za długo tkwi w nas obraz "potulnej Bozi", Chyba już czas zmienić karmę ... papkę dla niemowląt warto zamienić na pokarm bardziej treściwy ...
wtorek, 18 października 2011
CZY MIŁOŚĆ BOLI?
Tak się czasem zastanawiam nad tym pytaniem. Nadstawienie drugiego policzka bowiem nie jest ani łatwe, ani przyjemne - a jednak do tego gestu nawołuje Jezus tak samo gorąco, jak do miłowania wzajemnego ... "Brzemiona nawzajem swoje noście..." - hmm ... brzemię samo w sobie związane jest z bólem, więc nie ma się chyba co łudzić, że MIŁOŚĆ, której szukam będzie łatwa i całkowicie przyjemna.
***
A może w MIŁOŚCI nie chodzi jedynie o samą przyjemność i całkowite poczucie samozadowolenia?
***
A może w MIŁOŚCI nie chodzi jedynie o samą przyjemność i całkowite poczucie samozadowolenia?
DIOGENET O CHRZEŚCIJANACH
Zacytuję tekst Diogeneta z II wieku o chrześcijanach:
"Chrześcijanie nie różnią się od innych ludzi ani miejscem zamieszkania, ani językiem, ani strojem. Nie mają bowiem własnych miast, nie posługują się jakimś niezwykłym dialektem, ich sposób życia nie oznacza się niczym szczególnym. Mieszkają każdy we własnej ojczyźnie, lecz niby obcy przybysze. Podejmują wszystkie obowiązki jak obywatele i znoszą ciężary jak cudzoziemcy. Każda ziemia obca jest im ojczyzną i każda ojczyzna ziemią obcą. Żenią się jak wszyscy i mają dzieci, lecz nie porzucają nowo narodzonych. Wszyscy dzielą jeden stół, lecz nie jedno łoże. Są w ciele, lecz żyją nie według ciała. Przebywają na ziemi, lecz są obywatelami nieba. Słuchają ustalonych praw, własnym życiem zwyciężają prawa. Kochają wszystkich ludzi, a wszyscy ich prześladują. Są potępiani, a skazani na śmierć zyskują życie. Są ubodzy, a wzbogacają wielu. Pogardzają nimi, a oni w pogardzie tej znajdują chwałę. Spotwarzają ich, a są usprawiedliwieni. Ubliżają im, a oni błogosławią. Obrażają ich, a oni okazują wszystkim szacunek. Czynią dobrze, a karani są jak zbrodniarze. Żydzi walczą z nimi jak z obcymi, Hellenowie ich prześladują, a ci, którzy ich nienawidzą, nie umieją powiedzieć, jaka jest przyczyna tej nienawiści. Jednym słowem: czym jest dusza w ciele, tym są w świecie chrześcijanie"
... a może by tak wrócić do korzeni? ... czy jesteśmy gotowi na podjęcie tej trudnej dla nas decyzji?
"Chrześcijanie nie różnią się od innych ludzi ani miejscem zamieszkania, ani językiem, ani strojem. Nie mają bowiem własnych miast, nie posługują się jakimś niezwykłym dialektem, ich sposób życia nie oznacza się niczym szczególnym. Mieszkają każdy we własnej ojczyźnie, lecz niby obcy przybysze. Podejmują wszystkie obowiązki jak obywatele i znoszą ciężary jak cudzoziemcy. Każda ziemia obca jest im ojczyzną i każda ojczyzna ziemią obcą. Żenią się jak wszyscy i mają dzieci, lecz nie porzucają nowo narodzonych. Wszyscy dzielą jeden stół, lecz nie jedno łoże. Są w ciele, lecz żyją nie według ciała. Przebywają na ziemi, lecz są obywatelami nieba. Słuchają ustalonych praw, własnym życiem zwyciężają prawa. Kochają wszystkich ludzi, a wszyscy ich prześladują. Są potępiani, a skazani na śmierć zyskują życie. Są ubodzy, a wzbogacają wielu. Pogardzają nimi, a oni w pogardzie tej znajdują chwałę. Spotwarzają ich, a są usprawiedliwieni. Ubliżają im, a oni błogosławią. Obrażają ich, a oni okazują wszystkim szacunek. Czynią dobrze, a karani są jak zbrodniarze. Żydzi walczą z nimi jak z obcymi, Hellenowie ich prześladują, a ci, którzy ich nienawidzą, nie umieją powiedzieć, jaka jest przyczyna tej nienawiści. Jednym słowem: czym jest dusza w ciele, tym są w świecie chrześcijanie"
... a może by tak wrócić do korzeni? ... czy jesteśmy gotowi na podjęcie tej trudnej dla nas decyzji?
niedziela, 16 października 2011
POTRZEBA WSPÓLNOTY
Są takie chwile, że potrzebujemy być razem ... bez szukania racji, czy potwierdzania prawdziwości tego, czy tamtego. Czasem warto ponieść się porywom serca, choć dobrze jest też mieć kogoś zaufanego z boku, który w odpowiednim czasie złapie nas za rękę i powie ....
- Czas wracać na ziemię! Do mety jeszcze trochę, nie traćmy siły!
- Czas wracać na ziemię! Do mety jeszcze trochę, nie traćmy siły!
niedziela, 9 października 2011
MIŁOŚĆ W SEJFIE
Do tych przemyśleń sprowokował mnie Dominik z II klasy. Jest chłopcem inteligentnym, ale ma problemy z zachowaniem. Nie wnikam z jakiego powodu, ale to coś więcej niż tylko dziecięca nadruchliwość. Dlatego na każdej mszy szkolnej siadam obok niego i pomalutku wyjaśniam poszczególne elementy mszy, bo tylko w tedy w miarę jest skoncentrowany. Ostatnio mnie zaskoczył swoim spostrzeżeniem...
- prose pani, prose pani ... zaraz ksiądz wyciągnie Pana Jezusa z sejfu ... - powiedział na cały głos, ku uciesze wszystkich zgromadzonych w świątyni, gdy kapłan odwrócił się w stronę tabernakulum.
I choć minęło kilka dni od tego zdarzenia nadal słyszę jego głos, a przez umysł przebiega mi sto tysięcy rożnych myśli dotyczących MIŁOŚCI. Nie umiem je pozbierać w jedną całość, więc będzie troszkę chaotycznie.
***
WIELKA MIŁOŚĆ ... pozwoliła człowiekowi zamknąć się w małym pudełeczku, w sejfie ... po co, dlaczego? Czyżby człowiek był tak mocny, że może ją uchronić przed profanacją?
POKORA BOGA ...??? Człowiek broniąc miłości jest w stanie zabić tych, którzy jej zagrażają. I w ręce takiego człowieka Bóg Ojciec oddaje swojego Syna!!! Gdzież ja bym oddała swoje dzieci pod opiekę osób nieodpowiedzialnych. Skąd więc ta wiara Boga w człowieka?
To pytanie dopiero zakiełkowało we mnie. Nie umiem na razie na nie jednoznacznie odpowiedzieć.
- prose pani, prose pani ... zaraz ksiądz wyciągnie Pana Jezusa z sejfu ... - powiedział na cały głos, ku uciesze wszystkich zgromadzonych w świątyni, gdy kapłan odwrócił się w stronę tabernakulum.
I choć minęło kilka dni od tego zdarzenia nadal słyszę jego głos, a przez umysł przebiega mi sto tysięcy rożnych myśli dotyczących MIŁOŚCI. Nie umiem je pozbierać w jedną całość, więc będzie troszkę chaotycznie.
***
WIELKA MIŁOŚĆ ... pozwoliła człowiekowi zamknąć się w małym pudełeczku, w sejfie ... po co, dlaczego? Czyżby człowiek był tak mocny, że może ją uchronić przed profanacją?
POKORA BOGA ...??? Człowiek broniąc miłości jest w stanie zabić tych, którzy jej zagrażają. I w ręce takiego człowieka Bóg Ojciec oddaje swojego Syna!!! Gdzież ja bym oddała swoje dzieci pod opiekę osób nieodpowiedzialnych. Skąd więc ta wiara Boga w człowieka?
To pytanie dopiero zakiełkowało we mnie. Nie umiem na razie na nie jednoznacznie odpowiedzieć.
wtorek, 4 października 2011
DLACZEGO?
Wczoraj przyjaciółka prosiła mnie o modlitwę za swego męża, który oczekuje na operację. Muszą jednak znać wyniki biopsji; od niej bowiem zależy kierunek leczenia. Patrząc na nich i ich trudne doświadczenia życiowe zastanawiam się nad MIŁOŚCIĄ, którą widać między nimi, a którą wczoraj zobaczyłam we łzach Ewy. Poczułam jej bezsilność i strach, poczucie osamotnienia i usłyszałam to pytanie ... DLACZEGO?
Takie pytanie często zadaje się MIŁOŚCI? Czasem Bóg odpowiada szybko, czasem wolno. Niekiedy mam wrażenie, że odpowiedź na mnie czeka dopiero po drugiej stronie życia. Myślę, że warto pytać, choć trzeba uzbroić się w cierpliwość oczekiwania na odpowiedź. I tego mi chyba dzisiaj brakuje. Jestem smutna
Wolałabym patrzeć na śmiech i radość, słyszeć śpiew ptaków i szum górskiego potoku...
A tu... na pierwszym planie ... krzyż i łzy. Dobrze, że mam w swoim życiu pamiątki ZMARTWYCHWSTANIA. One mnie teraz trzymają "na powierzchni". Nie tonę, nie wchodzę w rozpacz ... i jeszcze potrafię się nieco uśmiechnąć do Was wszystkich.
Takie pytanie często zadaje się MIŁOŚCI? Czasem Bóg odpowiada szybko, czasem wolno. Niekiedy mam wrażenie, że odpowiedź na mnie czeka dopiero po drugiej stronie życia. Myślę, że warto pytać, choć trzeba uzbroić się w cierpliwość oczekiwania na odpowiedź. I tego mi chyba dzisiaj brakuje. Jestem smutna
Wolałabym patrzeć na śmiech i radość, słyszeć śpiew ptaków i szum górskiego potoku...
A tu... na pierwszym planie ... krzyż i łzy. Dobrze, że mam w swoim życiu pamiątki ZMARTWYCHWSTANIA. One mnie teraz trzymają "na powierzchni". Nie tonę, nie wchodzę w rozpacz ... i jeszcze potrafię się nieco uśmiechnąć do Was wszystkich.
niedziela, 2 października 2011
PRZEMIANA
nie zrozumie nigdy wiosna jesieni
gdy myślenia swego nie przemieni
patrząc w marcu na ziarno posiane
musi też zobaczyć plony zebrane
gdy myślenia swego nie przemieni
patrząc w marcu na ziarno posiane
musi też zobaczyć plony zebrane
Subskrybuj:
Posty (Atom)