poniedziałek, 25 listopada 2013

DO SZUWARKA

Dwa posty o śmierci / oczekiwaniu na śmierć najbliższych, a takie różne...





Drogi Przyjacielu.


Przeczytałam twój komentarz do poprzedniego postu i postanowiłam odpisać. Z powodu doświadczenia, z którym się teraz zmagam mój głos może być ciut wiarygodniejszy i dlatego mam odwagę zaświadczyć o tym, że życie, jak i śmierć można przeżywać z wiarą lub bez wiary. Wybór należy zawsze do człowieka. Każdy zaś wybór pociąga za sobą konsekwencje:

  • doświadczenie sensu życia i umierania
  • doświadczenie bezsensu życia i umierania

Zapytałeś ...

  • Życie które jest darem,  jest wartością - czy ja na nie zasługuje? Byli lepsi ode mnie, dlaczego oni odeszli? ...

Może dlatego już odeszli, że poznali pełnię PRAWDY o sensie życia i umierania człowieka i zobaczyli światło za "drzwiami - śmierci", które tak często są zamykane z różnych powodu  ... 


*** 

TE DZRZWI JUŻ SĄ OTWARTE ... 

***


Dopowiedzenie ... 

Czytam rozważanie na kolejny dzień ... oto maleńki fragment:

  • "To bolesne doświadczenie odsłania przede wszystkim prawdę, że nie warto umieszczać w dobrach doczesnych swojej istotnej nadziei. Nasze trwałe mieszkanie jest u Boga. Niestety, bardzo często o tym zapominamy. Tak bardzo przywiązujemy się do doczesności, że trzeba nieraz bardzo bolesnego doświadczenia, abyśmy zrozumieli, że w naszym życiu chodzi o coś o wiele większego..."


niedziela, 24 listopada 2013

WYKONAŁO SIĘ ...

Wykonało się ... 

Tak powiedział Tato zaraz po śmierci Mamy; dzisiaj ja tak mogę powiedzieć względem Niego.



... rozerwały się więzy śmierci ...


Zmarł w sobotę, 24.11.2013 roku o godzinie 20.15. Telefon ze szpitala zadzwonił o 21 - szej. Pojechaliśmy się jeszcze pomodlić przy jego ciele. Mam w sercu POKÓJ i WDZIĘCZNOŚĆ. Wszystko zamknęło się po Bożemu i to poczytuję sobie za łaskę. Teraz przygotowania do pogrzebu. Zaczynam od jutra rana. Niedzielę mam na przemyślenia ... Śmierć naprawdę została pokonana...  jestem tego pewna!

czwartek, 21 listopada 2013

JEZUS ŻYJE!

Śmierć jest jedynie bramą do Królestwa żyjących ...



Ona nie wiedziała, że właśnie we wtorek odwoziłam Tatę do szpitala ... nie znała mojej sytuacji ... ani myśli, które chodziły mi wówczas po głowie ... ani mojej modlitwy nie słyszała... Rysowała rysunek "ot tak", a potem przyszła na przerwie i mi go podarowała ze szczerym uśmiechem mówiąc:

- to dla pani go dzisiaj namalowałam ...

Dziękuję ci Natalko ... nawet nie wiesz, że Bóg przemówił do mnie przez Ciebie ... i mnie pocieszył ... i wzmocnił... i podał właściwy kierunek ... 

Trudna to lekcja dla mnie, ale usłyszałam, że Bóg jest teraz ze mną ... 

środa, 20 listopada 2013

ODDECH ŚMIERCI ...

Proszę, pomódlcie się za mojego Tatę, który leży w szpitalu bardzo chory. Niech dobry Bóg będzie dla niego łaskawy ...


ODDECH ŚMIERCI ...

Poczułam jej oddech
zimny, bezlitosny, płytki
z coraz dłuższymi bezdechami

nie wróży on nic dobrego
gasi radość i pobudza umysł
do patrzenia głębiej i dalej

znam go, gdyż nie raz
czynił mnie i moich bliskich
bezradną wobec prawdy.

O przemijaniu to pieśń
którą rozumem przyjmuję
choć serce wciąż pyta 
...

dlaczego tak trudno przejść
do Twego królestwa ...
Panie panów i Królu królów?

(alicja)

sobota, 9 listopada 2013

"Podążając za π"

Długo się nie odzywałam, bo.... zresztą, sami popatrzcie ...

Głosowanie kończy się 18 listopada
Zagłosujcie na nasz film :)
Można to zrobić tutaj: 
                            http://millionyou.com/nowoczesna-edukac ... map=%5B%5D


"Podążając za π"




Tam jest film, który zrobiłam z koleżankami na konkurs 
... jak się spodoba  ... można głosować ...

*** 

"Podążając za π"

  • Uczeń w nowoczesnej szkole rozwija swoje pasje. Jego wartość jest niezmienna, jak liczba π. Zmieniają się jedynie okoliczności zewnętrzne.
  • W filmie biorą udział uczniowie klas od 1 do 6 SP. Pokazują oni jak ważną rzeczą w nowoczesnej szkole jest wzajemna współpraca i kontakt z naturą. Ona jest źródłem poznania. 
  • Nowoczesne sprzęty, wspaniała technologia są jedynie narzędziami w poszukiwaniu niezmiennego π, które jest tu synonimem wartości każdej osoby ludzkiej, której nie można zgubić w procesie wychowania młodego pokolenia.

*** 

1. Scenariusz filmu - Małgorzata Żuk
2. Montaż - Anna Włodarczyk
3. Muzyka autorska - Alicja Niedbalska.

sobota, 19 października 2013

SZCZERZE MÓWIĄC …

To nie wiem jak pisać o problemie aborcji, by mnie dobrze zrozumiano. Czytając komentarz Szuwarka do poprzedniego postu wcale się nie zdziwiłam, że napisał:

  • Kiedykolwiek czytam teksty o aborcji, to mam wrażenie, że tak naprawdę to są one formą ataku. Ataku na kobiety, które tego dokonały. Bo to one są bezpośrednio odpowiedzialne...

Zgadzam się z nim, gdyż i ja mam podobne wrażenie. Brakuje mi artykułów, które bronią równocześnie kobiety „po przejściach” i jej nienarodzonego dziecka. A przecież w tym „tańcu śmierci” te dwie OSOBY są dla siebie parnterami… 


DWIE OFIARY … kobieta … dziecko …

Spotykam artykuły broniące kobietę. Mało jest takich, które wspominają o drugiej ofierze "wypadku" - dziecku. Nie mogę się zgodzić z argumentami, które w imię dobra kobiety pozbawiają tożsamości jej dziecka. Przecież te dwie OSOBY LUDZKIE są związane jedną relacją, której na imię MACIERZYŃSTWO. 

BOLESNE MACIERZYŃSTWO ... 

Zdaję sobie sprawę z tego, że ta relacja jest bardzo trudna. Czy śmierć jednej z osób jest jednak właściwym rozwiązaniem? W nierównej walce zawsze przegra najsłabszy. Kto stanie w jego obronie i nie przestraszy się podejrzliwości o atak na matkę? Z resztą ... obrona dziecka nie może godzić w jego matkę!!! Bo tak naprawdę ... i matka ... i dziecko jadą "na jednym wózku" .

A GDZIE MIŁOŚĆ?

Szuwarek napisał:

  • A co jeżeli one są także ofiarami? A teraz nawet podwójnie, bo oskarża się je o morderstwo. Czy tego nie za wiele? Gdzie jest litość, gdzie współczucie, a gdzie miłość?

Trzymam się słów Jezusa - "Prawda was wyzwoli ...". Od siebie jedynie dodam ... od wszelkiego bólu, który powstał na skutek okłamania kobiety, że śmierć dziecka zakończy jej problem. Teraz mogę się posiłkować słowami kobiety, która przeszła ten koszmar zwycięsko. Jej wyznanie umieściłam w poście - W OBRONIE ŻYCIA. Tutaj zacytuję jedynie mały fragment:

  • Czasu nie cofnę, a żyć z tym nie potrafię. Błagam o modlitwę za mnie i wiele kobiet, które są w podobnej sytuacji. Mówcie i krzyczcie głośno, że to nieprawda, że kobieta pozbywając się ciąży pozbywa się problemu. Tak naprawdę wtedy go sobie przysparza. 

  • "Kocham Jezusa całym sercem. Możesz umieścić ten wpis na swoim blogu. Może uda się przemówić choć do jednej kobiety i uratować jedno istnienie. Moje serce wyje z bólu, ale kiedy wiem, że Jezus mnie kocha jestem szczęśliwa. Bóg z wami."

Janina jest dla mnie wiarygodnym świadkiem prawdziwości słów Jezusa. Dzięki Niej mam odwagę pisać o aborcji i jej skutkach. Mam bowiem dowód, że można współczuć kobiecie i dziecku równocześnie. I nie tylko współczuć, ale razem z nimi wejść na drogę powrotu do pokoju serca. Zbyt dużo traumy doświadczyli oboje, by przejść obojętnie.


BARDZO WAŻNE PYTANIE ...

Szuwarek zapytał:

  • Kto może jej pomóc kiedy jest w tej trudnej sytuacji, kiedy cały świat usuwa jej się spod nóg, kiedy musi ratować siebie? 

Dodam do tego pytania jeszcze kilka słów:

  • Kto może jej pomóc kiedy jest w tej trudnej sytuacji, kiedy cały świat usuwa jej się spod nóg, kiedy musi ratować siebie ... i swoje dziecko? 

***

Poszukajmy wspólnie odpowiedzi ...

*** 

http://www.doziemiobiecanej.pl/notka/588/o-aborcji-w-duchu-milosierdzia/

Dziękuję Kaju za włączenie się w temat :)

***
PROŚBA

MOŻE KTOŚ ZNA DOBRE OŚRODKI POMOCY DLA KOBIET PO ABORCJI
... potrzeba nam nowych drogowskazów

czwartek, 17 października 2013

WSPÓLNOTA OKŁAMANYCH

Czy ona naprawdę istnieje, czy też ją sobie tylko wymyśliłam?




Będę czekać, drążyć, szukać ...


Kiedyś przeczytałam na jednym z blogów bolesne wyznanie pewnej kobiety po aborcji. Bardzo jej współczułam, ale nie potrafiłam ulżyć w bólu. Nigdy nie byłam w tej sytuacji, nigdy nie doświadczyłam tego, co ona. Nie jestem więc wiarygodnym świadkiem, który by powiedział ...Tak, ja to przeżyłam; wiem, jak to jest ....można się jednak podnieść ... 

Powierzyłam sprawę Panu Bogu prosząc o wiarygodnego świadka, który miałby odwagę podzielić się swoim bólem i próbą poradzenia sobie z nim. Jestem przekonana, że takich poranionych kobiet jest mnóstwo. Tylko, czy będą miały odwagę powiedzieć o:
  • kłamstwie, któremu uwierzyły ...
  • przymusie, jakiemu zostały poddane ...
  • presji społecznej, której uległy ...
  • braku zrozumienia wśród najbliższych ...
Bo przecież nie może być tak, by te kobiety zostały ze swoim bólem same!!! Wystarczy chwila, by ból i cierpienie wróciły ze zdwojoną mocą. I co wtedy?
  •  Znów problem zamieść pod dywan?
  • Uciszyć sumienie kolejnym kłamstwem, że dziecko do 13 tygodnia nie jest dzieckiem?
  • Zasłonić się parawanem wolności wyboru?

Jest!!! Jest!!!Jest!!!

Gdy przeczytałam świadectwo Janiny uświadomiłam sobie, że może nadeszła chwila ujawnienia się kobiet, które przeżyły to samo, co ona. W ten sposób może staną się heroldami PRAWDY, która wyzwoli i uleczy ich zbolałe serca. Zdaję sobie sprawę, że dotykam rany tak głębokiej, jakiej jeszcze nie dotykałam na moim blogu. Być może skazuję się na porażkę, głosy niezadowolonych, ośmieszenie ...

Podejmuję to ryzyko świadomie...

Może pomogę w ten sposób kobiecie, która kiedyś napisała:

  •  Im jestem starsza, tym więcej wątpliwości, przemyśleń /…/ Ten temat, te fakty, te rzeczy, o których tu dyskutujemy, to bardzo dla mnie trudne. Kiedyś matka zmusiła mnie w imię dobra rodziny (co za dulszczyzna) do aborcji. Zostało to we mnie jak cierń. /../  Swoją córkę bardzo wsparłabym przy ciąży ... niechcianej? Złe słowo, prawda? Kobieta przeważnie nie traktuje  w ten sposób ciąży, kiedy ma warunki do zapewnienia dziecku godziwego życia. A kiedy nie ma? Zawsze cierpi. I to sumienie. I ta presja społeczna. Bóg? Nie wiem. Ja nie wierzę, ale myślę, że dla wierzącej kobiety jest wielkim wsparciem. Często jedynym. Czasem też myślę, że łatwiej byłoby mi niektóre rzeczy przeżyć, gdybym wierzyła. Ale nie potrafię...