sobota, 11 listopada 2017

Pozwolić się zniszczyć, czy nie dać się za wszelką cenę wykorzystać?

Ostatnio coraz częściej moja myśl dotyka tego tematu i widzę, że można go w różny sposób interpretować. Wszystko zależy od fundamentu, na którym człowiek będzie budował swoje życie. 


Jezusowy fundament ...


Święty Jan w Ewangelii pisze (J 15,13) - 

  • "Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie oddaje za przyjaciół swoich". 
Czy w każdym momencie swojego życia o tym pamiętam? Oczywiście, że nie. Strach przed wykorzystaniem szybko studzi zapał i rodzi wątpliwości co do wyboru. Bo kto chce być nazwany idiotą? Albo ... kto lubi być niezrozumiałym, traktowanym jak odmieniec z krainy krasnoludków? Nie znam też takiego, który od razu by dziękował złodziejowi za to, że go okradł. A podejrzliwość osób wobec których człowiek chciał okazać swoją bezinteresowność ... Ona chyba boli najbardziej.


A zatem, czy warto pójść drogą, która na pierwszy rzut oka wydaje się być ślepą uliczką?

Szukając odpowiedzi patrzę na historię Polski. Dziś Święto Niepodległości. Dziękuję Bogu za tych, którzy oddali swoje życie, abym mogła żyć w kraju najlepszym z możliwych. Wspominam historię Sybiraków, która jest mi bliska tak, jak bliska jest historia mojego Taty. Myślę o tych wszystkich, którzy potracili swoich bliskich na frontach i w obozach koncentracyjnych... Wśród nich byli też tacy, którzy musieli odpowiedzieć sobie na pytanie, które dzisiaj mi chodzi po głowie.

Narażać się i wejść w sytuacje niebezpieczne, czy też schować się w mysią dziurę? A może idiotom zostawić te dyrdymały z krainy baśni dla naiwnych? 

Dobrze, że znam parę życiorysów osób wykorzystanych do cna. Dzięki nim wiem, że nawet w piekle można dostrzec Boga, który POZWOLIŁ SIĘ ZNISZCZYĆ NA KRZYŻU, by można było doświadczyć wolności duchowej w małych gestach bezinteresownej miłości.

***

https://www.youtube.com/watch?v=_gzgiKPD8fY&feature=youtu.be

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz