... to nie ja, to on ... , ... jego wina, dlaczego się zaczął ... Często słyszę takie słowa upominając uczniów, gdy zachowują się wobec swoich kolegów, czy koleżanek nie "fair". No właśnie, a co to znaczy? Bo po rozmowie z nimi dochodzę do wniosku, że ich "fair", a moje "fair" - to dwie różne sprawy.
"Kto jest moim bliźnim?" - pyta się uczony w Piśmie Jezusa, gdy Ten go upomina. W ten sposób broni się przed prawdą o sobie, podobnie jak moi wspomniani wyżej rozmówcy, usprawiedliwiając swoje zachowanie złym zachowaniem innych.
Gdy przygotowuję dzieci do spowiedzi często mówię, aby nie usprawiedliwiali się, ani nie wybielali siebie przed Bogiem - oskarżając drugich, bo taka spowiedź po prostu nie ma sensu. Jezus bowiem pyta się o stan ich duszy, a nie kolegi.
Spotykam na swojej drodze wielu dorosłych, dla których BYCIE W PORZĄDKU WOBEC DRUGIEGO CZŁOWIEKA całkiem co innego oznacza, niż dla mnie. Mam wrażenie, że stosują w swoim życiu filozofię Kalego:
- zło - jest w tedy, gdy Kalemu ukraść krowy
- dobro - jest w tedy, gdy Kali ukraść krowy komuś
Więc, co z tym przykazaniem - MIŁUJ BLIŹNIEGO, JAK SIEBIE SAMEGO? Jak go rozumieć? Jak wprowadzać w życie, by nie stać się obłudnikiem? Wiele jest odpowiedzi, może mądrzejszych od mojej. Ale tu tak na prawdę nie o mądrość chodzi, ale o dewizę życia, która dla mnie brzmi tak:
"Nie jest ważne, kto jest moim bliźnim,
ale kiedy ja staję się bliźnim dla innych."
ale kiedy ja staję się bliźnim dla innych."
STRASZNIE TRUDNE TO ZADANIE!
Alicjanie :) dzięki za przypomnienie. Słyszałam to milion razy ale jakoś jak przeczytałam to "z Twoich ust" to tak to do mnie bardzo dotarło. Tak lubię uciekać od świata, a tu trzeba dawać przecież z siebie wciąż i wciąż.
OdpowiedzUsuń