"I przyjrzałem się wszystkim dziełom,
jakich dokonały moje ręce,
i trudowi, jaki sobie przy tym zadałem.
A oto: wszystko to marność i pogoń za wiatrem!
Z niczego nie ma pożytku pod słońcem."
/Kohelet 2.11/
***
Kiedyś ten fragment napawał mnie lękiem. Myślałam sobie, że to nie może być prawdą, o czym pisze Kohelet ... widziałam w jego przekazie jedynie trumny i czaszki; czerń i całkowitą ciemność ... aż przyszło zrozumienie, że mówi on o NAJRADOŚNIEJSZEJ PRAWDZIE O CZŁOWIEKU - O SPOSOBIE BYCIA WOLNYM.
***
Nie znaczy to wcale, że uważam rzeczy materialne za nieważne w moim życiu. Szanuję także swoją pracę i staram się jak najbardziej uczciwie ją wykonywać. Nie wyobrażam sobie jednak zdobywać szacunek innych ludzi kosztem drugiego człowieka. Ohydą mnie napawa myśl, że miałabym własny autorytet budować w oparciu o niszczenie dobrego obrazu drugiej osoby. Wyśmiewanie czyiś wartości, aby "zabłysnąć jak gwiazda wolności wśród przyjaciół" - w moim odczuciu - jest prostą drogą do zniewolenia siebie myślą, że człowiek jest tylko tyle wart, ile jego wypchany portfel.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz